Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 1683
Strona z 43 < Poprzednia Następna >
Józef Adam Grekowicz
Pseudonim „Gronostajski” W czasie Powstania miał 29 lat. Urodzony 13.7.1834 Michalewo k. Mińska, zm. 26.7.1912 Lwów, syn Marcina i Franciszki Piotrowskiej. Ukończył słynną Akademię Wojskową w Petersburgu. Kapitan wojsk rosyjskich, porucznik instruktor Pułku Witebskiego. W powstaniu mianowany przez Rząd Narodowy pułkownikiem (4 dni przed wybuchem powstania), naczelnik sił zbrojnych w kaliskiem. Entuzjastycznie witany w Radomsku, musiał się wycofać przed 6-krotnie silniejszym nieprzyjacielem. Dotarł do Ojcowa i połączył się z . Po klęsce miechowskiej (17 lutego), gdzie był ranny w lewą rękę, przeszedł do Krakowa gdzie udało mu się uniknąć aresztowania. Organizował i był dowódcą wyprawy pod Szklarami. Docelowo wyprawa miała mieć 500 osób i dotrzeć do lasów lelowskich, jednak udało się zebrać najwyżej 200 a przeważające siły wroga nie pozwoliły na realizację celu pomimo początkowego sukcesu. Po niewykorzystanej wygranej pod Szklarami, postawiony przed sądem powstańczym obronił się. Walczył jeszcze pod Igołomią, po czym przeszedł w lubelskie gdzie zorganizował oddział i bił się pod rozkazami gen. Heidenreicha pod Fajsławicami i Żółkiewką. Do schyłku 1863 pracował w organizacji wojskowej w Galicji. 20.1.1864 mianowany dowódcą 3. pułku piechoty i naczelnikiem wojskowym, obwodów samborskiego i sanockiego gdzie pracował jako organizator. W lutym mieszkał w Orelcu w dworze Po powstaniu emigrował. W 1865 w Zurichu razem z miał skład tytoniów tureckich i hawańskich przy ul. in Gassen 95 - spółkę pod nazwę Pawłowski&Grekowicz, gdzie sprzedawali również wydawnictwa polskie z Bendlikonu[3] Trwało to do w.6.1865, kiedy to Grekowiczy wystąpił ze spółki[4]. Ukończył inżynierię w Paryżu. W 1877 będąc w Stambule próbował wywołać powstanie dywersyjne górali kaukaskich na tyłach wojsk rosyjskich. Pomagał także w próbach polsko-węgierskiej dywersji na Bałkanach. Pracował w Bośni, na San Domingo na Martynice i w Bułgarii gdzie budował koleje. W 1886 powrócił do Galicji gdzie był inżynierem kolejowym w Buczaczu. Pochowany w kwaterze powstańczej. Żona Kamila Wasylewska Dzieci: * Helena Wanda, ur. 1887 Buczacz * Maria Ewa (Michalina), ur. 1889 Buczacz, dziennikarka, literatka i malarka, autorka przewodnika po Huculszczyznie, żona Artura Hausnera, pochowana: Kraków, cm. Podgórski * Zofia Kazimiera, ur. 1896 Buczacz
Piotr Gruchacz
Powstaniec styczniowy, ur. w Andrzejewie ok. 1814r. Będąc policjantem miejskim w Ostrowi Mazowieckiej, zaangażował się w działalność patriotyczną. Uczestniczył w bitwach pod Stokiem i Nagoszewem. Na podstawie decyzji administracyjnej w październiku 1863 roku naczelnik wydziału wojskowego kolei warszawsko-petersbuskiej wysłał Gruchacza (w powstaniu żandarma wieszającego) do kałuskiej roty aresztanckiej. W styczniu 1864 roku naczelnik wydziału wojskowego kolei zażądał ponownego rozpatrzenia sprawy Piotra Gruchacza. W związku z tym został on 15 lutego 1864 roku wysłany z Kaługi do Królestwa Polskiego, gdzie był sądzony jako żandarm narodowy. Skazano go na 20 lat ciężkich robót w kopalniach; po zatwierdzeniu wyroku przez namiestnika Królestwa Polskiego został wysłany 12 marca 1865 roku do Rosji. Pojazdem pocztowym przybył 5 kwietnia 1865 roku do Tobolska, skąd został wysłany w dalszą drogę 10 maja. 28 sierpnia znalazł się w Tomsku. Wraz z grupą aresztantów został wyekspediowany 1 września i etapami dotarł 6 października do Krasnojarska. Dwa miesiące później (4 grudnia) rozpoczął podróż do Irkucka, gdzie przybył 2 lutego 1866 roku w grupie pieszych zesłańców, bez kajdan. Ostatecznie wysłany został 3 marca 1866 roku do okręgu nerczyńskiego w obwodzie zabajkalskim. Podróż pojazdem pocztowym trwała do 9 maja 1866 roku. Po przybyciu na miejsce odbywał karę ciężkich robót w kopalni w Akataju. Wraz z innymi zesłańcami odmawiał wychodzenia do pracy w dni świąteczne. W lipcu 1866 roku podpisał – wraz z innymi 64 zesłańcami – zażalenie na miejscowe władze do pułkownika korpusu żandarmów w Irkucku. Choć władze nie dopatrzyły się w tym działaniu cech buntu, to i tak ukarano całą grupę przedłużeniem okresu oczekiwania na zwolnienie. W roku 1867 odnotowano, że Gruchacz znajdował się w rejestrze zesłańców, których z uwagi na stan zdrowia i wiek należało umieścić w przytułku dla starców. Na mocy manifestu cara z 1869 roku sytuacja Gruchacza uległa zmianie. 10 lipca 1870 roku został przeniesiony do kategorii zesłanych na osiedlenie. Prawdopodobnie zmarł około roku 1889.
Moszek Grünseid
Działo się to pewnej pięknej nocy letniej w roku 1863. Księżyc i gwiazdy świeciły srebrzyście a powiewny zefir ochładzał powietrze. Po ciężkiej całodziennej pracy postanowiłem spędzić noc w ogrodzie na miękkiej trawie. Właśnie przygotowywałem posłanie, gdy nagle doszedł do moich uszu turkot przejeżdżającego pojazdu. Oglądałem się i zobaczyłem, że kolasa z podkamienieckiego pałacu, zaprzężona w czwórkę pięknych koni zajeżdża w kierunku mojego domku. Zrozumiałem, że przybywają do mnie, gdyż stało się coś i potrzebna jest moja pomoc. - Zdałem sobie jasno że nocy dzisiejszej w domu nie spędzę, i prawdopodobnie w ogóle nie odpocznę, gdyż z pewnością mam spełnić ważną misję, której wykonanie jest połączone z wielkiem niebezpieczeństwem. Zanim jeszcze miałem czas domyślić się, przyczyn niespodziewanych odwiedzin powóz przystanął przed moim domkiem a wychodzący z powozu przystąpił prosto do mnie, skinął ml ręką, abym się, oddalił i następnie naradzaliśmy się, na osobności, tak aby rozmowy naszej nie słyszał chrześcijański stangret, do którego hrabia nie miał zaufania. "Słuchaj Moszku" przemówił do mnie hrabia, wysłannik z naszego obozu, przebywający na granicy polsko rosyjskiej pobliżej Brodów przybył do mnie. Z wielkim wysiłkiem przekradł przez się przez granicę i oznajmił mi, że jeżeli powstańcy nie dostaną pieniędzy dla zakupienia zapasów żywności będą musieli się poddać, gdyż głód panuje w obozie. Przyniosłem ci woreczek z 500 dukatami. Ty Moszku musisz jeszcze dzisiejszej nocy przenieść pieniędzy przez granicę. Dobrze odpowiedziałem, i więcej nie mówiłem ani jednego słowa. Hrabia przystąpił do kolasy wyjął woreczek z pieniędzmi, dał mi je i wkrótce odszedł. Posiadałem przy sobie przepustkę, na mocy której miałem prawo przejść przez granicę, rosyjską poruszać na niej na przestrzeni 4 kilometrów, według długości i szerokości tej granicy. Wziąłem na drogę drabinę oraz dwie konewki napełnione wapnem. Pieniądze umieściłem w dwóch woreczkach a każdy woreczek ukryłem konewkach pod wapnem i wyruszyłem w drogi. Granicę przeszedłem szczęśliwie. Teraz łamałem sobie głowę, nad tem, w jaki sposób przedostać się, do obozu powstańców, znajdującego się w głębi terytorium rosyjskiego, na które to miejsce nie mogłem już udać się, z powodu braku upoważnienia. Nie zraziłem się tem jednak, lecz zdałem się, na wolę boską, wierząc głęboko, że Bóg Wszechmocny nie opuści mnie w niebezpieczeństwie. Jednak już po przejściu kilka kroków napotkałem na mniejszą patrol kozacką. - Żydzie, krzyknął jeden z nich kierując pikę ku moje piersi. Dokąd Idziesz? Tak sobie, panie wojaku, odpowiedziałem, spacerując sobie po polu. Noc jest ciepła a wietrzyk łagodny wieje. Błąkam sie bez celu. Jestem też zmęczony i trochę głodny. Chciałbym znaleźć żyda, który by mi czemś poczęstował. Tu żydow nie znajdziesz, odpowiedział kozak, gdyż to miejsce jest polem walki. Ruszaj stąd, jeżeli ci życie jest miłem. Widząc, że z kozakami nie poradzę, wróciłem się, a skoro jednak patrol zniknęła mi z oczu, zawróciłem powtórnie i skierowałem się w stronę, obozu powstańców. Nagle "trach". Koło, mnie eksplodowała bomba. Odwróciłem się i spostrzegłem, że bomba była wycelowana przeciwko mnie. Mianowicie jeden z kozaków, ukryty pod drzewem, widząc, że czegoś szukam, rzucił mnie bombą,. Chybił jednak i w ten sposób cudem niemal uszedłem niechybnej śmierci. Gdy zauważyłem, że jestem szpiegowany, przestraszyłem się i chciałem uciekać. Było już jednak za późno, gdyż właśnie nadciągnął oddział jeźdźców kozackich i wziął mnie do niewoli. Pociemniało mi oczach, gdyż sądziłem, że jestem zgubiony. Ale na chwili jednak nie przestałem myślić o tem, w jaki sposób wydostać się z niewoli i nieść pomoc powstańcom.
Stanisław Grzegorzewski
(1842–1903) – (07.05.1842 Warszawa –25.10.1903 Stanisławów) – weteran Powstania Styczniowego zmarły w Stanisławowie [obecnie Ivano-Frankowsk na Ukrainie] "emerytowany starszy inżynier Wydziału Krajowego, porucznik wojsk polskich z r. 1863 , prezes i honorowy członek Sokoła w Borszczowie, przeżywszy 61 lat zmarł 25 stycznia w Stanisławowie. Śp. Stanisław Grzegorzewski urodz. w Warszawie kształcił się na politechnice belgijskiej w Liege, skąd na odgłos powstania styczniowego pospieszył w szeregi walczących. Brał udział w walce narodowej w korpusie Lagiewicza, w pułku żuawów Rochenbruna i pod Komorowskim w wyprawie na Poryck. W nagrodę za męstwo mianowany został porucznikiem. Po ukończeniu powstania przybył do Galicji i poświęcił się słuzbie autonomicznej jako inżynier Wydziału kraj. w Boryszczowie. Tu położył nie mało zasługi około rozbudzenia życia i budowy sokolego gniazda, którego był prezesem. Przeszedłszy na emeryturę osiadł w Stanisławowie. Zmarł nagle. Na pogrzeb przyjechała delegacja Sokoła boryszczowskiego, a prezes tegoż p. Eustachiewicz w rzewnych i podniosłych słowach pożegnał nad grobem zwłoki zasłużonego męża. Śp. Stan. Grzegorzewski pozostawił w druku wspomnienia o uczestnictwie w walce narodowej r 1863." "porucznik, po latach emigracji we Francji i Belgii osiadł w Borszczowie, gdzie był prezesem tamtejszego „Sokoła""[1] Porucznik wojsk polskich z r. 1863, emerytowany starszy inżynier Wydziału krajowego, prezes i honorowy członek "Sokoła" w Boryszczowie [1] zmarł 1903 roku w Stanisławowie, w wieku 61 lat [2] "Inżynier Wydziału Krajowego, mieszkał w Borszczowie, urodzony 7 marca 1842 roku w Warszawie, katolik żonaty bezdzietny, przed powstaniem studiował w Belgii, w powstaniu prosty żołnierz, sierżant, podporucznik, porucznik, walczył w oddziale Langiewicza, oddziale Komorowskiego." [3] Jest metryka ur. Stanisława Grzegorzewskiego w Warszawie 1842 r, ale nie 7 marca 1842 r a 7 maja 1842 r Warszawa [4], syn niezamężnej Franciszki Grzegorzewskiej, służącej lat 26, zamieszkałej w Warszawie przy ul. Żabiej nr 955 [3], ojciec nieznany [4] Pochowany na Cmentarzu Sapieżyńskim w Stanisławowie [1] Do sprawdzenia czy jego grób się zachował - po zniszczeniu cmentarza w 1980 r przez władze ZSSR i zamienienia go na park.
Strona z 43 < Poprzednia Następna >