Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 1683
Strona z 43 < Poprzednia Następna >
zygmunt Mineyko
Syn Stanisława i Cecylji z Chrzczonowiczów z maj. Bałwaniszki w pow. oszmiańskim. Ciekawe koleje jego życia na dłuższą zasługują wzmiankę. Urodzony w r. 1840, uczęszczał do guimnazjum w Wilnie, następnie był w szkole wojskowej inżynierów w Petersburgu. Do organizacji przystąpił w r. 1859. Skompromitowany z powodu demonstracji, postanowili ukryć się za granicą, gdzie przebywał w latach 1861—62 ii był w Genui uczniem szkoły wojskowej. W wypadkach r. 1863 wziął czynny udział, najprzód w obozie Langiewicza, później na Litwie, jako „naczelnik wojenny" pow. oszmiańskiego, i tu stanął na czele oddziału z kilkudziesięciu ochotników złożonego. Pod osadą leśną Rosoliszkami oddział ten uległ rozproszeniu, zam zaś M„ ujęty przez włościan miejscowych, wydany został wi ręce wojska i osadzony w więzieniu, najprzód w Oszmianie, a później w Winie. Skazany tu został na śmierć przez powieszenie (wyrok był mu nawet przeczytany), lecz dzięki staraniom maiki zamieniono karę śmierci na 12 lat robót ciężkich. W katordze M. nie był, gdyż w drodze (z Tobolska) ujść zdołał przez Petersburg za granicę. W Paryżu oddawał się w dalszym ciągu studiom w zakresie inżynierii wojskowej i ukończył w r. 1869 Akademię sztabu głównego, w stopniu kapitana. Brał później udział w budowie kolei żelaznych i różnych przedsięwzięciach inżynieryjnych w Turcji europejskiej i azjatyckiej w ciągu lat 20 (do r. 1890), z krótką przerwą podczas wojny francusko-pruskiej. Przeniósł się następnie do Grecji w dalszym ciągu poświęcając się pracom inżynieryjnym i wojskowym. Podczas wojny na Krecie w r. 1896 należał do Komisji wykonawczej, w r. 1897, jako szef sekcji topograficznej, należał do sztabu generalnego. W uznaniu jego zasług ciało prawodawcze greckie w r. 1910 przyznało Z. M—ce honorowe prawo obywatelstwa greckiego. W ciągu ostatniej wojny bałkańskiej Z. M. był również czynny w sztabie generalnym (zwłaszcza przy oblężeniu Janiny). „Obecnie jestem w Atenach — tak pisze w liście do siostry — i pomimo 73 roku życia lepiej trzymam się na koniu od wielu młodych oficerów". Chociaż żonaty z Greczynką, nie zatracił Z. M. żywego poczucia łączności z krajem.
Józef Miniewski
ur. r. 1841 w dziedzicznej włości Wilczogóra, syn Władysława, właść. dóbr, referendarza stanu, sekretarza jeneralnego byłego Król. polsk sędziego okręgu czerskiego, wstąpił r. 1157 w Petersburgu do szkoły inżynierów wojennych. W dwa lata później jako oficer zawiązał z kolegami patryot, kółko celem, propagandy w wojsku na korzyść oswobodzenia Polski. Przydzielony do 4 batal. saperów w Perejasławiu, podał się do dymisyi, a bawiąc w kraju, pracował w organiz. Z chwilą wybuchu powst. wstąpił jako szereg, w poczet partyzantów i walczył pod Lesznowolą i Grójcem. Mianowany porucznikiem brał udział w bitwach pod Przedborzem, Lubochnią, Studzienną i Radkowem. Awansowany na rotmistrza walczył pod Małogoszczą, gdzie w szarży ochotników na "Carre" stracił konia i otrzymał dwie kontuzye kartaczowe. Z powodu wystąpienia na radzie wojennej 23. lutego 1863 przeciw połączeniu się Jeziorańskiego z Langiewiczem popadł w niełaskę dyktatora, który odtąd wszystkie niebezpieczne rekonesanse, ciężką służbę obozową jemu przydzielał. Z kolei widzimy Miniewskiego w bitwach pod Pieskową Skałą. Skałą, Giebułtowem, Pińczowem, Grochowiskami. Po ucieczce Langiewicza z obozu, mianował przez S miechowskiego szefem sztabu ściera się na czele szwadronu pod Opatowem i Wiślicą, w końcu pod Czernichowem. W trzy dni później organizuje nowy oddział w Krakowie, jedzie do Warszawy w celu złożenia Rząd. narodowemu ustnego sprawozdania z wyprawy Langiewicza i otrzymuje nominacyę na dowódcę korpusu mazowieckiego. Wskutek niegodziwości dostawców i niedbalstwa organiz. 20 cywil, wzięła wyprawa niepomyślny obrót, pomimo korzystnego wyniku bitwy pod i poświęcenia jednostek w bitwie pod Okęckłami. Niebawem stanął Miniewski na czele nowej wyprawy, znanej pod nazwą wyprawy radziwiłłowskiej, złożonej z trzech oddz. pod wspólną komendą Wysockiego. Horodyński przepłacił życiem atak swego oddz. na Radziwiłłów, Wysocki został rozbity, pułk. Miniewski ochronił swoich ludzi od tych ewentualności i ocalił oddział. Sąd wojenny uznał jego postępowanie za odpowiednie. Po rozpuszczeniu oddz. wyjechał Miniewski w Poznańskie, następnie do Francji i do Afryki, gdzie otrzymał posadę przy przekopie kanału Suezkiego. Po ośmiu latach przybył do Galicji i oddał się odtąd pracy, przeważnie w zarządach majątków ziemskich.
Alfred Młocki
Alfred Aleksander Maciej Młocki h. Prawdzic, ur. 30.12.1804 Warszawa, zm. 27.3.1882 Lwów. Syn Jakub Młockiego i jego drugiej żony Ludwiki Borzęckiej. Wcześnie osierocony, wychowywał się pod opieką Onufrego Wyczechowskiego. Szkoły i studia kończył w Warszawie.[11] W Powstaniu Listopadowym walczył pod Samuelem Różyckim, porucznik 9 pułku piechoty Armii Królestwa, uczestnicząc m.in. w bitwach pod Odechowem, Janowcem, Chodczą Górną. Pozostawił opis tych działań w pamiętniku.[10] Działając w organizacji rekrutował do wojsk polskich. Ratował się ucieczką do Galicji. Jednak po pewnym czasie Austriacy osadzili go w więzieniu na Podgórzu. Nie zgodził się uwolnienie w zamian za banicję, został więc przekazany władzom rosyjskim. Odsiedział jako więzień stanu areszt w Kielcach a potem objęty został kilkuletnim dozorem policyjnym. Pozbawiony obywatelstwa rosyjskiego wyjechał do Krakowa. Działał tu w kolejnym ruchu patriotycznym. W 1848 został radnym Krakowa lecz musiał udać się na emigrację. Po powrocie osiadł w Sarnkach Górnych w cyr. brzeżańskim. W 1861 był posłem Sejmu Krajowego. W czasie Powstania Styczniowego działał w organizacji. Jako jeden z pierwszych ludzi w Galicji przekazał znaczną pomoc na pomoc Powstaniu[11]. Członek galicyjskiego Komitetu Galicji Wschodniej (ugrupowania Białych), które w chwili podporządkowania całości organizacji w Galicji Rządowi Narodowemu zgłosiło sprzeciw doprowadzając nawet do polskiego "stanu oblężenia". [9] Dzięki funduszom uzyskanym z bogatego spadu po Honoracie - siostrze matki - pracował dużo społecznie. Wystawił jej za to na Łyczakowie piękny pomnik nagrobny, na których wspomniał też o jej hojnym wsparciu dla Zakładu Wychowania Chłopców im. św. Antoniego. Z tego powodu przeniósł się z Krakowa do Lwowa. Działał jako literat m.in. pod pseudonimem "Prawdzic z Kossarzewa". Wydawał prace mają uzmysłowić w konkretach rolę i dzieje narodu polskiego i jego walk o niepodległość i suwerenność. W 1872 wydawał dwutygodnik "Rękodzielnik". Prowadził działalność wydawniczą, finansując wydawanie drobnych i tanich książek dla ludu, takich jak Żywoty Świętych, Bartosz z Trębowli czy Krakus i Wanda. Potajemnie współzakładał "Gwiazdę" - i kultywował wśród rzemieślników czytelnictwo historyczne. W 1872 był wśród założycieli "Koła", które przygotowywało kolejne powstanie. Rozpoczęło się ono w 1877 lecz umarło w zarodku z powodu związania Turcji przez wojnę z Moskwą i agenturalnej działalności rosyjskiej na Zachodzie. Członek wielu towarzystw - Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarskiego, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” we Lwowie, towarzystwa "Oświata", Towarzystwa Pedagogicznego, Towarzystwa Opieki Narodowej (które zajmowało się opieką nad zesłańcami syberyjskimi a którego był prezesem) i in. Prowadził wsparcie dla emigrantów z Europy, którzy chcieliby na powrót zamieszkać na terenach polskich. Zebrał prawie 100.000 złotych reńskich na budowę szkół w Galicji. Do końca życia wypłacał pensję Sewerynowi Goszczyńskiemu, przez dwa lata w trudnym okresie tak samo wspomagał Agatona Gillera. Wierzył i ostrzegał przed ludźmi zajmującymi się sprawami publicznymi, a pozostającymi "brudnymi" w sprawach prywatnych. Mówił "". Agaton Gille opisywał go: "".[11] We Lwowie wybudował kamienicę przy ul. Pańskiej 3, gdzie mieszkał przez cały czas do końca życia. Został pochowany na Łyczakowie. Jego grób znajduje się na polu nr 1, niedaleko bocznej bramy cmentarza.. Żona: (1826) Julianna Franciszka Skowerska Dzieci: * Włodzimierz Młocki (1821-1861) * Bronisława Józefa Młocka (1928-1918), mąż: Władysław Karol (1832-1870), wnuk dowódcy kosynierów spod Racławic.
Moreau
"[i]Temu jednak projektowi sprzeciwił się kapitan Moreau, który imponując tym, że jest oficerem regularnego wojska, zdecydowała, że rozdrobnienie sił będzie tutaj szkodliwym i jako najskuteczniejsze zalecał uderzenie całymi siłami naraz. Major, człowiek bardzo zacny, ale nie wojskowy,przyjął radę kapitana Moreau, nie domyślając się, że zamiarem tego nikczemnika było aby pod ogniem nieprzyjacielskim cały oddział zdemoralizować i tym sposobem rozproszyć. (...) Jeden tylko kapitan Moreau był dotąd dziwnie obojętnym temu wszystkiemu, stał nieruchomie na koniu, ubrany cały czerwono jak rak i dziwna rzecz, że kule moskiewskie nie tylko go nie trafiały, ale w to miejsce nie padały, chociaż stał na otwartym polu. Kiedy jednak tenże Moreau zaobserwował nieobecność na przodzie kolumny majora, poskoczył ku oddziałowi i rzekł " panowie, to wszystko do niczego nas nie doprowadzi, ja radziłbym zaniechać tego ataku, który oprócz wielkich z naszej strony strat, żadnego innego rezultatu nie sprowadzi. Słowa te byłby już dostatecznymi do zdemoralizowania oddziału, bo nawet kosynierzy nasi już zaczęli czynić jakieś niechętne poruszenia, okazujące skłonność do odwrotu , co jednak zobaczywszy wystąpiłem do kapitana Moreau i krzyknąłem: "Kapitanie! Nie po tośmy tu przyszli, ażeby teraz uciekać, lecz ażeby bić się, a tym mniej teraz jest pora do ucieczki, kiedyśmy stracili już dosyć ludzi i kiedy jedna chwila śmiałego natarcia oddać może zwycięstwo w ręce nasze!" A mówiąc to konwulsyjnie ściskałem w rękach swą flintę i mimowolnie kurek naciągałem. Ksiądz kapelan poparł mnie wystąpiwszy równie groźnie przeciwko kapitanowi Moreau i to skonfudowało cokolwiek naszego bohatera, który dosiada konia (ponieważ w chwili zapału porzucił takowego), mówiąc "A więc dobrze, kiedy panowie chcecie, to was poprowadzę" - i wysunął się spoza domu, a za nim i kilkunastu innych, ale w tej chwili Moskale ujrzawszy to urżnęli w to miejsce ognia i nasz bohater kapitan jednej chwili znalazł się na ziemi, ale nie zabity ani nawet nie ranny. Zeskoczył on z konia, ponieważ znalazł się niespodziewanie w kółku naszych, do których Moskale ustawicznie strzelali, znaczy więc że i on mógł być przez pomyłkę zabitym, kiedy stojąc za koniem chronił się od śmiertelnego pocisku. Ochłonąwszy trochę z grożącego niebezpieczeństwa kapitan Moreau wsiadł znów na konia, ale już poza domem i w ten odezwał się słowa: "Panowie! Przyzwyczajonym do wojska regularnego widzę, że z ruchawką nie znającą subordynacji i posłuszeństwa nic zrobić nie potrafię, ja chcę tak, a panowie inaczej, jednakże nie odstępując swego komenderuję i rozkazuję odwrót!" Na te słowa trudno opisać, co się działo z naszym oddziałem. Wszystko tłumnie i bez porządku rzuciło się od odwrotu, porzucając nawet kosy na ziemię. (...) Kapitan Moreau znikł jeden z pierwszych. (...) Major przybywszy tam pyta się o kapitana Moreau, ale na próżno, bo niegodziwiec drapnął bezpowrotnie. (...) Przywitawszy się ze wszystkimi kolegami usiadłem przy obozowym ognisku i tu dopiero opowiadać sobie wspólnie ostatnie nasze przejścia. "A czy nie wiecie - zapytałem - co się stało z kapitanem Moreau?" "Spojrzyj się tylko przed siebie - odpowiedzieli mi - a zobaczysz go w tej małej kapliczce przy drodze, pilnowanego przez kosynierów" Podbiegłem do kapliczki i istotnie ujrzałem kapitana siedzącego na schodku. Wejścia do kapliczki pilnowało czterech kosynierów, Chciałem zbliżyć się i pomówić z nim, ale kosynierzy wzbronili. Wróciwszy nazad do swoich zapytałem, jak się to stało, że Moreau został przyaresztowany. Odpowiedziano mi więc że Langiewicz przybywszy na Święty Krzyż polecił wszystkim, aby gdziekolwiek znajdą kapitana Moreau, przyaresztowali go natychmiast i do obozu odstawili. Owóż jeden z naszych patrolów przybywszy do pewnej wsi zastał tam kapitana Moreau i natychmiast go do obozu dostawił. W tej chwili proces już był rozpoczęty i śledztwo ciągnęło się.[/i]"
Julian Morzycki
rodem z ziemi łęczyckiej, odziedziczywszy na Wołyniu dobra Lachowce po wuju bezdzietnym Umińskim, ożenił się z Marją Obuchowską, córką sąsiada Wacława Obuchowskiego, inżyniera, któremu w spadku po stryju dostał się piękny majątek Iwanków pod Żytomierzem. W roku 1863 brał Morzycki czynny udział w organizacji południowo-wschodniej części powiatu żytomierskiego, jako setnik, podwładny dra Wacława Lasockiego. W dniu, oznaczonym na powstanie, _ stawił się na stanowisku w okolicy wsi Sołotwina na trakcie pocztowym z Żytomierza do Berdyczowa, ale jednocześnie z nim stawiło się tylko 36 powstańców, skutkiem aresztowania bardzo wielu sprzysiężonych po domach przez włościan. Ta mała garstka powstańców miała wśród siebie jednego tylko człowieka, mającego niejakie pojęcie o sztuce wojskowej i partyzantce, a był nim Ezechjel Głębocki, były oficer wojsk polskich z 1830 roku. Otoczony przez tłumy włościan, oddziałek ten, pomimo oporu, wkrótce poddać się musiał i stał się pastwą czerni, zachęcanej i ośmielanej przez wojsko, która rozbrojonych i zbitych oddała w ręce policji, pod opieką której dostali się do więzienia w Żytomierzu. Osądzony na lat dwadzieścia ciężkich robót, wysłany został Morzycki w dniu 2 września 1863 r. w tej samej partji, co i rodziny Lasockich i Łagowskich. Towarzyszyła mu młodsza znacznie od niego i bardzo pięknej powierzchowności żona. Do miejsca przeznaczenia przybyli nieprędko, do czego przyczyniła się choroba i konieczność pozostania czas dłuższy w Tambowie, w którem to mieście pani Morzycka powiła córkę Faustynę. Dostawszy się do Usola, zamieszkali w wynajętym domu z obszernym ogrodem, w którym dzięki umiejętnej pracy hodowały się najwykwintniejsze warzywa, a szczególnie kalafjory, dochodzące do niepraktykowanych prawie nigdzie rozmiarów, miewały bowiem przeszło po pół łokcia średnicy. Po kalafjory te przysyłano często z Irkucka i płacono za nie sowicie. Nadto trzymał Morzycki krowy, hodował wieprze, a następnie wyrabiał krupy na spółkę z Antonim Potockim. To wszystko razem łącznie 'z przesyłkami pieniężnemi z kraju starczyło na zaspokojenie koniecznych potrzeb tej rodziny. Oprócz zabiegów o chleb powszedni niemało czasu poświęcał pan Juljan na dogadzanie zachciankom pięknej pani Marji, którą sam woził wózkiem, wprzęgając się zamiast konia, gdy udawali się w odwiedziny do kolegów i znajomych. Po przeniesieniu się do Irkucka zajmował się robieniem planów i budowaniem gorzelni i browarów, przy współudziale Leona Bratyńskiego. Korzystając z pierwszej możności wyjazdu do Petersburga, udała się pani Morzycka do stolicy, stawiając za cel widomy rozpoczęcie starań o ułaskawienie i powrócenie męża do kraju. Po przybyciu tam wszakże poznała niejakiego Wrońskiego, adwokata, po porozumieniu się z którym i otrzymaniu rozwodu poślubiła go, porzucając pierwszego męża, gorąco do niej przywiązanego, i siedmioro drobnych dzieci. Cios ten, łamiąc życie Morzyckiego, nie zachwiał go w pełnieniu obowiązków względem tychże dzieci, które wychował przy pomocy zacnej i wykształconej swej siostry, niemłodej już panny Faustyny Morzyckiej. Z córek jego najstarsza Rozalja wyszła za pedagoga i literata Mieczysława Brzezińskiego, Marja za inżyniera Suszyńskiego, Wacława za inżyniera Arcisza, Faustyna dotąd panną. Paulina zaś i Julja zakrwawiły serce ojca, wychodząc w owych czasach nietolerancji religijnej za Rosjan: pierwsza za miljonera Popowa, nazwiska męża drugiej nie znam. Po rozstaniu się z żoną, {{rządca|administrował}} p. Juljan dobrami kilku zkolei magnatów rosyjskich w gubernjach południowych, ostatecznie u Popowa, którego syn wbrew woli ojców wykradł mu córkę Paulinę, co stało się powodem opuszczenia tej posady. Powróciwszy do kraju, nabył Morzycki kawał ziemi w gub. lubelskiej w pobliżu Nałęczowa, urządził go, nazwał Paulinowem i tu przez lat kilka na roli pracował, a sprzedawszy przyjął miejsce administratora Zakładu Nałęczowskiego, na którem życia dokonał, tknięty apopleksją w pierwszych dniach stycznia 1898 roku.
Karol Murzynowski
Herbu Ogończyk. (1829 lub 1831 Dębołęka - 1907 Głowno) - Powstaniec 1863 r. Urodził się 06.01.1831 r [1] lub w 1829 r w majątku rodzinnym Dębołęce w ziemi sieradzkiej [6] "Syn Andrzeja Murzynowskiego, pułkownika wojsk polskich, jednego z tych marzycieli, którzy podążyli na wezwanie Napoleona I i walczyli w dalekich krajach do ostatka w imię idei i nadziei, które się nigdy nie ziściły i nie miały i dopiero wtedy miecz swój złamał, gdy korpus Giełguta w 1831 r został rozbrojony" [6] Ślub 11.05.1856 r w Szymanowicach w Wielkopolsce [3], Żona - Jadwiga Gątkiewicz [2] , [3] córka Wincentego Gątkiewicza i Izabeli Bronikowskiej [3] Powstaniec 1863 r. [6] Jako powstaniec styczniowy był w czerwcu 1863 r ścigany listem gończym, wystawionym przez władze zaboru austriackiego: "Do ściganych listami gończymi jako podejrzanymi o zamierzoną zdradę stanu należą: (...) Karol Murzynowski, ranny pod Ignacewem w lewe ramię kulą karabinową, a niedawno pielęgnowany w Żegocinie skąd znikł" [11] "To też nic dziwnego, że syn napoleończyka, ś.p. Karol Murzynowski, z tą samą nadzieją wstąpił w szeregi powstańców w 1863 r., a opuścił je dopiero wtedy, gdy w bitwie pod Ignacewem w Konińskim, jako ciężko ranny, został wyjęty z placu boju. Kula nieprzyjacielska strzaskała mu obojczyk przy rozwożeniu rozkazów swego wodza, jako jego adiutant. Odtąd widzimy do znów gospodarującego w swoim majątku Ruda w Kaliskiem, co trwało z górą przez 40 lat". [6] Bitwa pod Ignacewem rozegrała się 8 maja 1863 r. Była to jedna z największych bitew Powstania Styczniowego. Oddziałem ok. 1100 powstańców dowodził Edmund Taczanowki. "Mimo, to, że skończył Marymont, gospodarstwo nie buło odpowiednim terenem dla jego zdolności, a gdyby był złamał ów przesąd dawniej panujący, że syn obywatela ziemskiego nie powinien był być nikim innym tylko rolnikiem, niezawodnie bylibyśmy do wiedzieli na katedrze profesorskiej, ku czemu niezaprzeczenie miał zdolności, przygłoszone w ciszy wiejskiej. " [6] "Ostatnie lat 7 przeżył w Łodzi. " [6] "Odszedł przyjaciel młodych i osierocił oprócz ukochanej żony, Jadwigi z Gątkiewiczów, z którą przeżył 51 lat, wiele innych serc, odszedł prawie z temi wyrazami na ustach: "więc mi nie sądzono, abym dożył lepszej jutrzenki dla kraju". [6] Zmarł 05.08.1907 [1], [2], pochowany na Cmentarzu Parafialnym św. Jakuba Apostoła w Głownie [1] Rodzeństwo: 1____Waleriana Murzynowska 1-vo Zakrzewska – ur 1833 Brzeźnio [obecnie woj. łódzkie] [4] - ślub 1856 Brzeźnio akt nr 3 2____Konstanty Murzynowski [5] Dzieci: 1__Jadwiga Józefa Murzynowska - ur 10.03.1857 Ruda Wieczyńska par. Szynamowice , urodzenie zgłosił jej ojciec, Karol Murzynowski dzierżawca Rudy lat 27 [10] Rodzice: 1____Andrzej Murzynowski [2] - ur we wsi rowy w Guberni Lubelskiej [9] - pułkownik Armii Królestwa Polskiego [6] ślub nr 1 z Jadwigą Gątkiewicz (zm, 05.01.1829) , ślub nr 2 jako wdowiec z Honoratą Gątkiewicz [7] - zm. 29.07. 1859 Dwór Stolec par. stolec, pułkownik byłych wojsk polskich, pozostawił owdowiałą żonę Helenę z Gątkiweiczów [9] zgon zgłosił Konstanty Murzynowski dziedzic dóbr [9] 2____Honorata Gątkiewicz 1-vo Murzynowska 2-vo Murzynowska [2] – ur. Chwaliszew Wielki w Księstwie Poznańskim [5] – ślub nr 2 jako wdowa po Feliksie Murzynowskim (zm, 1832 Dębołęka par. Brzeźnio, dziedzic Dębołęki [8]) - zm. 1860 Sieradz, jako wdowa lat 66 [5], zgon zgłosił Konstanty Murzynowski (syn, dziedzic dóbr S....) [5] ślub__1833 r Brzeżnio [7] Dziadkowie 1.1__Wawrzyniec Murzynowski [7] 1.2__Helena Gumińska [7] ślub__ 2.1__Tomasz Gątkiewicz [7] 2.2__Karolina Korytowska [7] ślub__
Strona z 43 < Poprzednia Następna >