Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 2996
Strona z 75 < Poprzednia Następna >
Marian Langiewicz
(1827-1887), w styczniu 1863 r. z nominacji NCK naczelnik wojskowy województwa sandomierskiego. Od dnia 10.03.1863 r. dyktator powstania. Dnia 19.03.1863 r. po przekroczeniu granicy został aresztowany i internowany przez władze austriackie.. Zmarł w Turcji i został pochowany na angielskim cmentarzu Haidar-Pasha, założonym w latach wojny krymskiej. W regionie świętokrzyskim po odzyskaniu niepodległości narodził się swoisty kult Langiewicza. Wielu miejscom związanych z dziejami lat 1863 – 1864 nadawano nazwy obóz, polana Langirwicza nie zważając na realia. W latach późniejszych wybitnymi krzewicielami kultu Langiewicza byli ks. W.. Slusarczyk (proboszcz i kolekcjoner pamiątek narodowych) w Nowej Słupi i J. Fąfarski (malarz – amator i regionalny gawędziarz) z Bodzentyna. Langiewicz był dwukrotnie w Bodzentynie. O jego pierwszym pobycie w miasteczku (pomiędzy 29.01-1.02.1863 r. ) wspomniał L. Cywiński. Miał wtedy ze swoim sztabem dokonać inspekcji I baonu mjra Klimaszewskiego. Po raz kolejny przybył do miasteczka, po opuszczeniu Wąchocka i zatrzymał się w austerii skarbowej, którą dzierżawił J. Kruszewski. W "obrzydłej, wielkiej karczmie" (według Jadwigi Prendowskiej), która nieco ucierpiała podczas pożaru z 25.01.63 r. przygotowano miejsca dla przyszłego dyktatora i jego adiutantów min. : Zygmunta Brockhauzena* dzierżawcy z pobliskich Baszowic. Żołnierzy rozkwaterowano w mieszczańskich domach, ale zanim gościnni mieszkańcy przygotowali posiłek utrudzeni bojem i marszem posnęli, zapomniawszy o wystawieniu ubezpieczenia. Uczynił to dopiero zapobiegliwy D. Czachowski, który w nocy przybył do Bodzentyna.[1] Następnego dnia (4.02.63) o świcie oddziały poprzez Dąbrowę, Jeziorko, Baszowie dotarły do miasteczka Nowa Słupia. Barbarzyński wyczyn wojsk carskich, które z premedytacją spaliły Suchedniów i Wąchock spowodował, że pierwszy obóz polowy założono na południowym stoku Pasma Łysogórskiego na skraju lasu zwanego Pod Skałką. Postanowiono obozować poza osadami, aby nie narażać ich mieszkańców na akty zemsty ze strony carskiego wojska. Dnia 11.02, 1863 roku około godzinny 7-ej rano płk Czengery dysponując 5 rotami Smoleńskiego pp (964 ludzi), szwadronem Noworosyjskiego pułku dragonów (69 ludzi), plutonem artylerii (23 ludzi) i sotnią 3. Dońskiego pułku kozaków (68 ludzi), w sumie 1124 żołnierzy zaatakował z dwóch stron zgrupowanie Langiewicza. Powstańcy utrzymali swoje pozycje, ale nocą opuścili Św. Krzyż i poprzez Łagów przeszli na teren województwa krakowskiego.
Marian Langiewicz
, ur. 5.8.1827 Krotoszyn, dom nr 355. Chrzest 23.8.1827, chrzestnymi byli sędzia Jan Nowacki i Franciszka Szczerska, właścicielka Kuklinowa.[13] Zm. 10.5.1887 Konstantynopol[14]. Syn Wojciecha i Eleonory Kluczewskiej.[3] Miał dwóch braci i dwie siostry * Aleksander Roman (handlarz "korzeni, żelaza, win i wszelkich trunków"), * Józef Narcyz Antoni (lekarz w Witkowie, niosący pomoc powstańcom w 1863) * Józefa[23] * Marianna[23] Jego ojciec, ur. 1794 w , pow. krotoszyński, syn Antoniego[15] i Kazimiery Cesarskiej, ukończył szkoły w Kaliszu, a we Wrocławiu uzyskał tytuł doktora medycyny. Od 1823 przeniósł się do Krotoszyna[16], gdzie urodził się m.in. Marian, a następnie pracował w Wojsku Polskim w Warszawie. Zmarł w 1831 gdy Marian miał 4 lata nie chcąc włożyć munduru, lecz służąc w warszawskich lazaretach powstańczych.[12] Pozostała po nim wdowa zajęła się wychowaniem swych trzech synów. Zaraz po przygnębieniu powstania udała się dla uregulowania majątkowych stosunków do Warszawy z synami. Podróż tę przedsięwzięła w czasie pory zimowej, mimo odradzania przyjaciół i mimo drobnych dzieci a osobliwie słabego chorego Mariana, którego prawie na pół nieżywego przywiozła do domu. [21] Naukę rozpoczął w domu u nauczyciela prywatnego a następnie w Krotoszynie. Gimnazjum kończył w 1848 w Trzemesznie, dzięki zasiłkowi Towarzystwa Pomocy Naukowej, przerwał jednak naukę na skutek działań niepodległościowych i wziął udział w pracach rewolucyjnych. Zdał maturę z wysoką oceną inteligencji, pracowitości i zdolności, szczególnie w zakresie matematyki i filozofii i rozpoczął studia filologiczne na Uniwersytecie we Wrocławiu. Zarabiał na życie jako guwerner u Chłapowskich,. W 1850 dzięki profesorowi Czelakowskiemu wyjechał do Pragi, gdzie studiował filologię słowiańską. W latach 1852-1853 przebywał na studiach matematyczno-fizycznych na Uniwersytecie w Berlinie. Nie skończył ich jednak z powodu braku funduszy. Powróciwszy do Wrocławia pracował jako bibliotekarz w jednej z wrocławskich bibliotek. Po krótkim pobycie w Witkowie u braci, wszedł do służby w wojsku pruskim gdzie otrzymał awans do stopnia porucznika artylerii. Nie miał jednak jako Polak widoków na dobry awans. Wystąpiwszy z wojska, odbył podróż po Europie. W Paryżu na skutek namowy generała Milbitza udał się do Włoch. W 1860 był w szeregach Garibaldiego. Wziął udział w jego wyprawie na Marsalę, tzw. "Wyprawa Tysiąca Nieśmiertelnych", odbył z nim całą kampanię neapolitańską, aż do zdobycia Gaety. Przełożonym Langiewicza był wówczas polski oficer, uczestnik Powstania Listopadowego, Juliusz Ordon. Wziąwszy urlop objął posadę nauczyciela polskiej szkoły wojskowej w Cuneo pod Genuą, gdzie dyrektorem był Mierosławski. Doszło tam do pierwszych konfliktów między nimi co poslutkowało zakończeniem tej pracy. Sprowadzał do Polski karabiny z Niemiec i Belgii. W tej sprawie jeździł do Genui, Liḗge i Niemiec. Na jesieni 1862 był też w Londynie, by rozmawiać z „lewicowymi przyjaciółmi sprawy polskiej”. Pod koniec 1862 wezwany do Warszawy przez Komitet Centralny Narodowy, został mianowany pułkownikiem i naczelnikiem sił zbrojnych w woj. sandomierskim. Miał przeprowadzić koncentrację sił powstańczych w Górach Świętokrzyskich i na ich czele uderzyć na Warszawę. Rozpoznanie prowadził m.in. w przebraniu kataryniarza badając sytuację w różnych miastach - np. w Radomiu. W chwili wybuchu Powstania jego zgrupowanie wykonało kilka ataków – na , i , choć trzecie, którym sam kierował nie było udane - po nocnym sukcesie Moskale wrócili do miasta i zmusili powstańców do ustąpienia. Langiewicz Został mianowany również naczelnikiem województwa krakowskiego. Centrum jego działań stał się Wąchock - miasto górników. Zgrupowanie było świetnie zorganizowane, miało tam do dyspozycji drukarnię i kancelarię sztabową, aptekę z ambulansem, szpital polowy, tabor kilkadziesiąt wozów. Oddziały liczył około 1400 ludzi. Wąchocki obóz składał się z czterech batalionów piechoty, szwadronu kawalerii, baterii artylerii (z 3 armatami drewnianymi i 2 śmigownicami odlanymi w Suchedniowie) a także gwardii bezpieczeństwa. Szeregowcy dostawali rano i wieczorem miarkę wódki i 15 groszy dziennego żołdu. Brakowało jednak zaopatrzenia, butów, koszul, ciepłego odzienia. Rozpuszczając oddziały zajmował posterunki a także Suchedniów. Dochodziło do potyczek m.in i w kocu pod Suchedniowem. Rosjanie zorientowawszy się w sytuacji wysłali z Kielc, Radomia i Opatowa kolumny wojsk. Jedna z nich spaliła Suchedniów 3 lutego, potem połączyła się z pozostałymi i doszło do [psbi]317|bitwy pod Wąchockiem[/psi]. Mimo waleczności powstańców Rosjanie zajęli miasto i spalili je – w tym fabrykę broni. Langiewicz wycofał się w kierunku Bodzentyna a następnie Starej Słupi, gdzie 2 dni kwatera była założona u państwa Urbańskich. Następnie przeszedł do Nowej Słupi gdzie założył obozy. W zabudowaniach na szczycie produkotwano broń, reperowano odzież, założono drukarnię, lazaret. Przystąpiono też do produkcji drewnianych armat. Mieli to kwatery wysłannicy Rządu Narodowego - Janowski i ks. Karol Mikoszewski.[26] W dniach 11 i 12 lutego, po kilku dniach spokoju doszło do ataków moskiewskich, którzy spalili obóz Czachowskiego w Starej Słupi i zmusili Langiewicza do wycofania się z gór. Podążając dalej 18.02. Langiewicz . Pociągnął do Małogoszczy, gdzie połączył się z Jeziorańskim idącym z Mazowsza. Witany był tam procesją z chorągwiami, suto zastawionymi na rynku stołami i wizytami oficjalnych władz. Zgrupowanie liczyło wówczas około 2500 osób. Jednak rezydowało tu wielu dezerterów korzystających z wygód i żołdu, lecz mało chętnych do bitwy. Niektórzy byli nawet zapisani do kilku oddziału dla pobierania uposażenia. Tymczasem znaczne siły rosyjskie pod dowództwem Czengierego, Zwierowa i Dobrowolskiego posunęły się z trzech stron do miasta. Jeziorański chciał cofnąć się, ale Langiewicz postanowił przyjąć . Rozegrała się ona 24 lutego. Langiewicz poniósł ciężką stratę i cofnął się w kierunku Krakowa, odbywając pod drodze potyczki m.in i . 2 marca stanął obozem w Pieskowej Skale Pod. Założono tu szpital w zamku i obóz. Wręczono nominacje dowódcom. Pod dwóch dniach Moskale dotarli do zamku, jednak Langiewicz w [/psbi]406|bitwie pod Pieskową Skałą[/psbi] pobił Szachowskiego zmuszając do cofnięcia w kierunku Miechowa. Sam ruszył dalej podejmując , gdzie nie wykorzystano szansy na totalne rozbicie oddziału otoczonego na cmentarzu. Przybywszy w okolice Goszczy (Sosnówki), o 5 mil od Krakowa między Słomnikami a Proszowicami założył obóz gromadząc rozbitków spod Miechowa oraz innych ochotników. Rząd Narodowy uznając jego zasługi postanowił go ogłosić dyktatorem. Był to jednak w zasadzie zamach stanu i sposób na przejęcie inicjatywy przez Białych, po niepowodzeniach Mierosławskiego. Decyzja zapadła w nocy z 9 marca w Hotelu Saskim. 13 marca utworzono z wojska czworobok i Jeziorański stanąwszy pośrodku ogłosił dyktatorem Langiewicza. Był to szczyt popularności Langiewicza. Opowiadali naoczni świadkowie, że w chwili nominacji słońce wychyliło się zza chmur tworząc zjawisko dwóch pozornych słońc. W całym kraju drukowano zdjęcia dyktatora, a nawet produkowano papierosy i cygara z imionami jego lub jego adiutantki – Pustowójtówny. Ustanowienie dyktatury miało jednak ten skutek, że Moskale skupili na pokonaniu go niemal wszystkie wysiłki. 13 marca próbowano zaatakować przednią straż lecz zdecydowana postawa żuawów Rochebruna spowodowała ich cofnięcie się. [midipic]113437,200,Plan bitwy pod Chrobrzem[/minipic]Ruszył na północ przez Marchocice, pola racławickie na których wręczono mu szablę Kościuszki, Kalinę Wielką, Zaryszyn, skręciwszy na wchód 17 marca po spaleniu za sobą mostu stoczył na polach nad Nidą zmuszając Moskali do ucieczki. Było to jedno z najważniejszych starć Powstania. Również kolejnego dnia, 18 marca nastąpiła kolejna wygrana trwająca niemal cały dzień. Zwycięstwo było po stronie powstańców zupełne. Zabrano w niewolę 2 kapitanów, 1 praporszczyka i 30 żołnierzy. Bitwa była jedną z najkrwawszych w Powstaniu. Powstańcy stracili do 500 ludzi. Zabrakło jednak dobrego dowodzenia całości – na szczęście po obu stronach. Mimo tego zwycięstwa trudne było położenie, żołnierz utrudzony, potrzebujący spoczynku, a ze wszech stron osaczony Moskwą, a również i przewóz żywności z Galicji utrudniony, gdyż rząd austriacki coraz szczelniej zamykał granicę. Dlatego Langiewicz zwołał Radę Wojenną do Wełcza 18-19 marca w nocy, na której uradzono, że dalsze działania będą prowadzone w sposób partyzancki. Podzielono wojsko między Czachowskiego i Śmiechowskiego. Sam Langiewicz opuścił potajemnie obóz by w Krakowie nawiązać kontakt z wysłannikami Rządu Narodowego. Następnie miał udać się w Lubelskie przez Galicję dla nadania lepszej organizacji innym oddziałom. Towarzyszyła mu w tej drodze Henryka Pustowójtówna w przebraniu męskim, gdyż paszport, którym się posługiwał, został wystawiony na ojca z synem. Wyjazd Langiewicza zdemoralizował wojsko, które uznało, że uciekł. Pod Opatowem połowa ludzi przeprawiła się przez Wisłę do Galicji. Wreszcie i reszta oddziału wynosząca jeszcze 800 żołnierzy przeszła 21 marca granicę galicyjską. Po przeprawieniu się przez Wisłę Langiewicz z Pustowójtówną ukrywali się w Dąbrówce Starzeńskiej, jednak Austriacy dowiedzieli się o nich, aresztowali podczas ucieczki i odesłali do Tarnowa gdzie przytrzymywany był w . Zbiórka funduszy na wykupienie go, zorganizowana przez Pustowójtównę, nie udała się, gdyż wcześniej został wywieziony do Krakowa.[24] Trzymany był następnie na Wawelu w Krakowie i Tysznowie na Morawach w obozie internowanych. Wielokrotnie podejmowano próby uwolnienia go, co jednak nie dochodziło do skutku z powodu nieustannej inwigilacji. Wreszcie w celu lepszego dozoru przeniesiono go do . Zwolniony po 2 latach 28.2.1865 wyjechał do Szwajcarii. Chciał się tam dostać incognito, ale na każdej stacji witano go wiwatami i oficjalnymi delegacjami. Przebywał na emigracji w Szwajcarii gdzie osiadł w Solurze. Ożenił się z Marią Bauer - kuzynką hrabiny Plater. Związał się z Ludwikiem Bulewskim. Prowadził rozmowy z Mazzinim, podejmując próbę związania się z "czerwonym księciem" Adamem Stanisławem Sapiehą, żeby ten wsparł tworzenie Legionu Polskiego we Włoszech. Po niepowodzeniach wiele lat spędził w Turcji. Początkowo znajdował się w trudnym położeniu finansowym. Wówczas też zmarła jego pierwsza żona. W 1866 starał się zorganizować polskie oddziały zbrojne. Plany te spotkały się ze zdecydowaną odmową tureckich władz, które za podszeptem rosyjskim bały się, że te oddziały mogą być użyte do obalenia władzy sułtana na rzecz Komitetu Młodej Turcji. W 1873 w ambasadzie brytyjskiej w Konstantynopolu ożenił się z Angielką Zuzanną Rodwell (wcześniej zamężną Berry), a w 1881 urodził mu się syn Tadeusz. Zawiesił plany wyzwolenia Ojczyzny w sposób zbrojny zawsze jednak chęcią przysłużenia się idei odzyskania niepodległości. Pracował jako kasjerem kolei rumelskiej, a w 1887 był urzędnikiem przy arsenale stambulskim i agentem kontrolującym dostawy dział Kruppa z Essen. Funkcja ta połączona ze znaczną tantiemą od rządu, przysporzyła mu mająteczek skromny. Założył nawet własną stadninę koni arabskich. Dzięki dochodom postanowił osiedlić się w Galicji w sądeckim - gdzie był z wizytą już w 1878. Chciał wychować syna w środowisku polskim. Projekt zakupu wsi nie przyszedł jednak do skutku albowiem na początku 1887 został powołany do Wiednia. Niespodziewana śmierć w Konstantynopolu z powodu choroby płuc zniweczyła plany. Pochowany został tamże na cmentarzu nad Bosforem po stronie azjatyckiej. Agaton Giller pisał o nim "". Langiewicz był dobrym żołnierzem, ale złym politykiem, a jako dyktator stał się powolnym narzędziem ludzi, którzy byli nieprzyjaźni ruchowi. Pisał: "."[18] W Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie znajduje się szabla Langiewicza wzoru angielskiego oficerskiego rok 1857. Szkoła w Goszczy nosi jego imię. Pierwsza drużyna skautowa w Ostrowcu Świętokrzyskim również. W Polsce wiele jest placów i ulic Langiewicza. Istnieje także grupa rekonstrukcyjna jego imienia, kontynuująca tradycje Powstania Styczniowego. W Wąchocku przed szkołą postawiono pomnik Mariana Langiewicza, podobnie w Krotoszynie. Zachowane są też liczne tablice upamiętniające stacjonowanie sztabu - np. w Wąchocku, Małogoszczy czy Marchocicach. Przynajmniej dwie pieśni z czasów Powstania Styczniowego kojarzone są z oddziałami Langiewicza: "[i]Jak to na wojence ładnie, Kiedy ułan z konia spadnie, Koledzy go nie ratują, Jeszcze końmi go tratują....[/i]" oraz "[i]Co to za gwar? Wesoły car. Bo mu Markgraf projekt przysłał. Jak ugasić żar...[/i]" Marian Langiewicz był dwukrotnie żonaty: 1. Marie Maximiliane Christiane Bauer 2. Susanne Rodwell (1v. Coxhead , 2v. Wierciński[zt=13411], 3v. Berry) Z drugiego małżeństwa miał syna Tadeusza, który w 1915 jako oficer austriacki, major 13 pułku ułanów, zmarł w Wiedniu z ran odniesionych w walce, nie znając języka polskiego. Marceli - syn brata Mariana - Józefa był prawnikiem, szefem Rady Ludowej w Krotoszynie podczas Powstania Wielkopolskiego.
Marian Melchior Langiewicz
Urodzony w Krotoszynie 1827. Jego ojciec był lekarzem w 1831. Gimnazjum kończył w Trzemesznie, potem udał się do Berlina na Uniwersytet. Oddział zgromadził w Wąchocku - mieście górników, tam założył fabrykę broni, zaprowadził w okolicy polskie rządy i gwardię bezpieczeństwa. Rosjanie wysłali z Kielc i Radomia dwie kolumny. Pierwsza spaliła Suchedniów 3 lutego, potem połączyła się z drugą i przyszło do bitwy pod Wąchockiem. Mimo waleczności powstańców Rosjanie zajęli miasto i spalili je. Langiewicz cofnął się ku Łysej Górze. Po odjeździe Mierosławskiego otrzymał honorową szpadę, odparł napad czerwonego pułkownika. Zajął Staszów potem pociągnął, do Małogoszczy gdzie połączył się z Jezierskim. Tu 24 lutego Czengery napadł go powtórnie, tu zginęła Zofia Dobrońska. Langiewicz poniósł stratę i cofnął się do Krakowa. Pod Pieskową Skałą walczył 4 marca z ks. Szachowskim i pobił go, potem założył obóz w Goszczy, o 5 mil od Krakowa między Słomnikami a Proszowicami. 10 marca mianowany dyktatorem przez Białych ruszył na czele 4000 ku Miechowowi. Pod Sosnówką 12 marca i w Antolach 13-go stoczył niepomyślne utarczki, potem ruszył ku Chobrzy 17-go. Tu stoczył z Moskalami znowu utarczkę, stąd pociągnął do Wełcza. Na drugi dzień 18-go zaszła zacięta bitwa pod Grochowiskami od w pół do 11 do 7. Zwycięstwo po naszej stronie zupełne. Zabrano w niewolę 2 kapitanów, 1 praporszczyka i 30 żołnierzy. Powstańcy stracili do 500 ludzi. Mimo tego zwycięstwa trudne było położenie, dlatego zwołał Radę Wojenną do Wełcza 18-19 marca w nocy na której podzielono wojsko między Czachowskiego i Śmiechowskiego. Langiewicz miał się udać przez Galicję w lubelskie.
Marian Melchior Langiewicz
Otrzymawszy nominację na Naczelnika sił zbrojnych w Sandomierskiem wykonał świetny napad na Bodzentyn, stamtąd ruszył ku Łysej Górze, a następnie zajął Staszów, gdzie dzielnie się z Moskalami ucierał. Następnie połączywszy się z Jeziorańskim wyruszył do Małogoszczy. Tymczasem znaczne siły rosyjskie pod dowództwem Czengierego , Zwierowa i Dobrowolskiego (Dobrowolski był Polakiem i sam należał do spisku, ale w ostatniej chwili widoki kariery rosyjskiej przeważyły w nim nad uczuciami patriotycznymi, poległ w ostatniej wojnie wschodniej) posunęły się z trzech stron do Małogoszczy. Jeziorański chciał cofnąć się, ale Langiewicz postanowił przyjąć bitwę. Odbyła się 24 lutego z wielką stratą dla Langiewicza, który posunął się w okolice Krakowa. Pod Pieskową Skałą 4 marca zetknął się z kniaziem Szachowskim i zmusił go do cofnięcia się. Po bitwie pod Pieskową Skałą, między Słomnikami a Proszowicami rozłożył się obozem na dłuższy czas, gromadząc rozbitków spod Miechowa oraz innych ochotników. Rząd Narodowy uznając jego zasługi postanowił go ogłosić dyktatorem i 10 marca utworzono z wojska czworobok i Jeziorański stanąwszy pośrodku ogłosił dyktatorem Langiewicza. Langiewicz był dobrym żołnierzem, ale złym politykiem, a jako dyktator stał się powolnym narzędziem ludzi, którzy byli nieprzyjaźni ruchowi, zanim ten się objawił i kiedy nareszcie owładną zmysłami wszystkich zawzięcie dążyli do jego stłumienia. Moskale zaś widząc w nim niejako skoncentrowanie powstania ściągali zewsząd wojska na jego przygnębienie. Oddział Langiewicza liczył około 4000 ludzi. Skierował się w okolice Miechowa, stoczywszy potyczkę pod Sosnówką 12 marca i w Antolach 13 marca. Pociągnął nad Nidę ku Chrobrzy. W nocy oddział przybył do Wełcza i na drugi dzień wyruszył w lasy pod Grochowiska, gdzie nastąpiła zacięta walka i skończyła się stanowczym zwycięstwem powstańców. Mimo zwycięstwa położenie Langiewicza było bardzo trudne, żołnierz utrudzony, potrzebujący spoczynku, a ze wszech stron osaczony Moskwą, a również i przewóz żywności z Galicji utrudniony, gdyż rząd austriacki zaraz szczelniej zamykał granice. Zwołał więc Langiewicz radę wojenną w Wełczu, gdzie uchwalono prowadzić dalszą wojnę partyzancką małymi oddziałami. Podzielono więc wojsko na dwa oddziały pod dowództwem Czachowskiego i Śmiechowskiego. Sam zaś Langiewicz opuściwszy potajemnie obóz miał udać się w Lubelskie przez Galicję dla nadania lepszej organizacji innym oddziałom. Langiewicza poznano na granicy, aresztowali Austriacy i odesłali naprzód do Tarnowa, a po niejakim czasie do jednej z twierdz morawskich. Wyjazd Langiewicza zdemoralizował wojsko. Pod Opatowem połowa ludzi przeprawiła się przez Wisłę do Galicji. Wreszcie i reszta oddziału wynosząca jeszcze 800 żołnierzy pod Igołomią przeszła 21 marca granicę galicyjską.
Teofil Łapiński
Teofil Klemens Łapiński, h. Lubicz. Ur. 19.12.1827 Skrzynka[8], zm. 24.4.1886 Lwów. Syn Ignacego i Wiktorii Boczarskiej. Miał dwójkę sióstr: Franciszkę (zam. Ignacy Paprocki) oraz Anielę Antoninę (zam. Jacek Roch Lewartowski). Studiował we Austrii w Theresienstadt. Służył w wojsku austriackim. W 1848 żołnierz Gwardii Narodowej i legionista honwedów w randze kapitana z czasów rewolucji węgierskiej. Przybył na Węgry pod koniec października. Od listopada był porucznikiem, dowódcą baterii artylerii 3-funtowej zorganizowanej w Koszycach. Od grudnia brał udział w bitwach z cesarskim korpusem Schlika, który najechał z Galicji w ramach Korpusu Górnej Cisy. 1849 r. 4 lutego porucznik, dowódca 4. Baterii Piechoty 6. Pułku Piechoty, tamże. (w I Korpusie). Po bitwie pod Vác 10 kwietnia został odznaczony Orderem Zasługi Wojskowej III klasy. 12 kwietnia generał Klapka awansował go do stopnia kapitana. W kampanii letniej dowodził wspomnianą baterią. Po kapitulacji Válago uciekł do Komáromu. Na emigracji wpierw w Hamburgu, potem Anglii, należał do osób stojących blisko Kossutha, z jego polecenia spełniał szereg misji wśród emigracji węgierskiej m. in. opiekował się uchodźcami węgierskimi pracującymi w pewnej fabryce broni pod Londynem, a w r. 1853 prowadził z ramienia Kossutha rozmowy z przedstawicielami patriotów serbskich w sprawie uzgodnienia wspólnego frontu. Wyjechał do Paryża gdzie związał się z Hotelem Lambert. W czasie Wojny Krymskiej, oficer w armii tureckiej pod nazwiskiem Taoufik Bey (Tevfik-bej) gdzie przeszedł w stopniu majora do dywizji polskiej składającej się z 72 Polaków. Walczył w szeregach czerkieskich przeciw Rosji - organizator wyprawy na Kaukaz w latach 1857—1860. W końcu roku 1862 przewodniczył delegacji Czerkiesów do Parlamentu Angielskiego celem wyjednania pomocy dla Czerkiesów ze strony Anglii. Jego osobistym celem w tej sprawie było sformowanie polskiego legionu na Kaukazie. Wysiłki jednak zakończyły się kompletnym brakiem zainteresowania i wsparcia ze strony Anglii. W 1863 w randze pułkownika (nie generała), stał na czele z Londynu ku brzegom Litwy mającej dostarczyć amunicję powstańcom. Wraz z Demontowiczem mieli ekspediować broń do Żmudzi,. Wypłynęli z Londynu 25.3.1863 statkiem Ward Jackson. W Szwecji statek został zajęty. Dla zmylenia na statku wywołano pożar a broń przeniesiono na inną jednostkę: Emilia. Ekspedycja ta, pomimo dwukrotnego usiłowania dostania się do Połągi, nie udała się. Część uczestników wyprawy w burzy usiłowała dostać się na brzeg wpław () Po upadku powstania był korespondentem pisma Władysława Platera Der Weisse Adler. W 1872 był też jednym z główny redaktorów węgierskiego pisma polskich emigrantów "Tygodnik Polski na Węgierskiej Ziemi". Do Polski powrócił w 1887 roku Pozostawił pamiętniki. Zmarł w samotności w szpitalu we Lwowie. Został pochowany na Cmentarzu Stryjskim Jego życie, wzorem generała Bema, naznaczone było nieustannym działaniem przeciwko hegemonii rosyjskiej w kontekście niepodległości polskiej. Odznaczony w 1933 przez prezydenta II RP Ignacego Mościckiego Krzyżem Niepodległości z Mieczami.
Jerzy Laskarys
Jerzy Albert Paweł (Lascaris), {{Laskarys|herbu własnego}}. Ur. 1.10.1828 Wilno[8] (chrzest 16.10.1828 par. św. Jana), zm. 21.6.1888 Dowborów[7]. Syn Teodora, oficera wojsk napoleońskich i jego drugiej żony Wiktorii Sokolnik. Nazwisko Lascaris wywodzi się z języka perskiego i oznacza "wojskowy". Rodzina Lascarisów była pochodzenia greckiego i udowadniała, że w XIII wieku doszła do najwyższych zaszczytów panując w Cesarstwie Nicejskim (obszar Biznacjum, ob. Turcja). Bracia Konstantyn i Teodor I - byli cesarzami. Po utraceniu znaczenia potomkowie ich 5 braci przenieśli się w XIV wieku do Włoch, choć brak dokładnie potwierdzonych genealogii z tego czasu. Linia Teodora XIII mieszkała w Weronie. Stamtąd w XVIII wieku jego wnuk a dziadek Jerzego Alberta - również Teodor, przywędrował do Polski, był podpułkownikiem wojsk litewskich, otrzymał indygenat na sejmie 1764, tytułowany był zwykle hrabią - co utrzymywało się u potomków powołujących się na tytuł włoski. Stryj owego Teodora - Jerzy Hieronim Marian [p=309518], był kardynałem, patriarchą jerozolimskim a następnie wikarym generalnym bazyliki św. Piotra w Rzymie. Był także infułatem w Żółkwi i reformatorem Akademii Zamoyskiej. Na Litwie rodzina była w posiadaniu majątku i pałacu (pomiędzy Świrzem i Smorgoniami). Jerzy Albert Paweł został wcześnie osierocony tak przez ojca jak i matkę. Wychowywany był w domu Zaleskich, z których dziećmi serdeczne utrzymywał stosunki przez całe życie. Jednak dojmująca tęsknota jedynaka za matką wywarła wielkie piętno na jego wrażliwości. Siostra przyrodnia zmarła na długo przed jego urodzeniem. Zwracał się do niej w wierszu: [i]"Czy wiesz, siostro, co tęsknota sierocej dzieciny? Czy wiesz, droga, co sierota, człowiek bez rodziny? Jak mu strasznie, jak tułaczo na tym biednym świecie, Jak samotnie, gorzko płacze, gdy go los przygniecie Patrz: samotny gdzieś w ogrodzie siedzi koło drzewa. Niebo smętnem okiem bodzie, coś bez myśli śpiewa; Liczy chmurki po błękicie, słucha ptasząt wrzawy I ociera łezki skrycie, idąc do zabawy. Rówieśnicy nań spojrzeli, zdziwieni tęsknotą, I wesoło się zaśmieli nad biednym sierotą. A wieczorem do łóżeczka nie przyszła matula, Nie usypia go bajeczka, piosnka nie rozczula; Na kolana nie posadzi ojciec, nie popieści, Jasnych włosków nie pogładzi! ani wzrok niewieści Sióstr kochanych, rówieśniczych, miłością nie poi, Nie zna skarbów serc dziewiczych u życia podwoi!"[/i][12] ["Poeta i Miłość" fragm.] Kształcił się w Wileńskim Instytucie Szlacheckim, gdzie zaprzyjaźnił się z Zygmuntem Czechowiczem, przyszłym współpracownikiem Konstantego Kalinowskiego. Następnie studiował literaturę w Petersburgu. Po powrocie do Wilna współpracował z różnymi wydawnictwami, m.in. z popularnym czasopismem „Tygodnik Ilustrowany”, a także utrzymywał kontakty z ważnymi osobistościami świata kultury, m.in. z Syrokomlą, Moniuszką, Zawadzkimi, Andriollim, przyczyniając się do ożywienia ruchu artystycznego na Wileńszczyźnie. Syrokomla ułożył o jego nazwisku Las-ka-rys zagadkę: "[i]Me pierwsze dobre do podróży, Albo do łatania grzbieta, Me drugie do malarstwa służy; Wszystko zaś—młody poeta, Co w cnoty ludu nie wierzy, A imię jego: Pan Jerzy.[/i]" Zabłysnął jako tłumacz obcych poetów, a jego przekłady z Schillera. Goethego, Byrona, Shelleya i niektórych autorów francuskich, należały w swoich czasie do wzorowych. W roku 1863 brał udział w ruchu zbrojnym, jako partyzant w partii , walcząc dzielnie 16.3.1863 , następnie dalej w tym oddziale pod dowództwem Wisłoucha, a później u "Dołęgi" () biorąc udział w Wyprawie na Kurlandię. Po powstaniu wyemigrował do Francji, mieszkał m.in. w Paryżu, gdzie nadal wydawał wiersze i inne prace literackie. Przybyła tam do niego, wiedziona dawnym uczuciem krewna Antonina Zabiełło, z którą wziął ślub w 1867. Mieszkali przez pewien czas w Chaumont, gdzie Jerzy pracował w banku. Będąc jedynym spadkobiercą patriarchy Jerzego Laskarisa daremnie, z powodu licznych formalności, próbował odzyskać jego spuściznę złożoną w Banku Papieskim. We Francji, Beauvais urodziły się jego dzieci. W 1872 roku przeniósł się do Warszawy. Nieszczęśliwe koleje, którym uległ na gospodarstwie rolnym, prowadzonym pod Wawrem, zmusiły go do przeniesienia do Bobrujska gdzie pracował jako nauczyciel. Ostatecznie – najprawdopodobniej za namową swojego przyjaciela Zygmunta Czechowicza, który w 1870 roku półlegalnie wrócił na Białoruś po zesłaniu na katorgę – osiedlił się w Dowborowie pod Radoszkowiczami. Tu również pracował jako nauczyciel. Wysyłał swoje utwory do wydawnictw warszawskich pod pseudonimem „Bocian Wileński”. Zredagował dla młodzieży Pamiętniki Paska i „Pamiątki starego szlachcica” Rzewuskiego. Współpracował z „Tygodnikiem Mód i Powieści”. Publikował również w innych czasopismach: w „Przyjacielu Dzieci”, „Biesiadzie literackiej”, „Tygodniku Illustrowanym", "Kłosach", "Wolnych Żartach", Bibliotece Warszawskiej", "Tece Wileńskiej " Kuryerze Wileńskim" i wielu innych. Pochowany został w w Radoszkowiczach, gdzie spoczął obok mogiły Aleksandra Tyszyńskiego. Miesiąc po jego śmierci odeszła też jego żona Antonina Zabiełło[11]. "" [7] Z żoną Antoniną miał 4 dzieci, wszystkie urodzone we Francji: * Maria (1866, prawd. zmarła w dzieciństwie) * Antoni Teodor Marek (1867, żona: Emilia Kuczyńska)[13] * Jerzy Albert Henryk (1868, żona: Anastazja Rapnicka)[14] * Zofia Ludwika (1870) =>
Hieronim Laskowski
h. {{Dąbrowa}}[4]. Ur. 25.10.1843 Czysta Dębina, zm. 25.6.1916. Syn Hieronima i Marii Wojewódzkiej, h. Abdank. Miał 6 rodzeństwa, z których Józef i Władysław także byli powstańcami. Ojciec był właścicielem Konstantynówki, Bereścia, dzierżawcą Bohutycz, Czystej Dębiny, , Wieprzowego Jeziora, urzędnikiem leśnym we wsi Lipie w woj. lubelskim.[9] Uczył się w szkoła lubelskich[2], w gimnazjum w oddziale matematycznym[7][9] W Powstaniu początkowo pracował w policji powstańczej w Lublinie, a następnie walczył w partii "Lelewela". Był porucznikiem piecho­ty. Brał udział w Brał udział w potyczkach pod , i . Uwięziony przez wła­dze austriackie w Naroluam, potem w Iglawie na Morawach. Wyemigrował do Włoch, Francji uciekając przed zsyłką. W latach 1864-67 był studentem Ecole Superieure Polonaise w Paryżu, zakończenie której uwiecznił zaświadczeniem z 1.10.1867 wydanym przez ks. Władysława Czartoryskiego.[7] W 1867 dotarł do Brazylii i Argen­tyny.[5] Po powrocie w 1879[7] konduktor dróg krajowych, zamieszkały w Śniatyniu, Dynowie[2] i Tarnowie[9] W oświadczeniu o przystąpieniu do Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863/64 r. podał, iż jest wyznania rzymskokatolickiego, żonaty i ojcem 5 dzieci. Powołał się na świadectwo towarzysza broni w tychże potyczkach, z Rozwadowa, oraz z Zaleszczyk i ze Lwowa. Zobowiązał się do wpłacenia wpisowego w wysokości 1 złotego i składki rocznej w wysokości 3 złotych. Oświadczenie podpisał w Śniatynie 22.5.1888[2]. Liczba wykazu weteranów VI-61.[1] Pochowany na starym cmentarzu w Tarnowie, w kwaterze powstańców 1863 r., później przeniesiony do [7] kw. XVII-6[4] Żona: Anna Saball Dzieci: Maria Marcedes, Ryszard Hieronim, Zygmunta Wanda, Hieronim, Kazimiera Marcelina[8]
Ignacy Laskowski
Ignacy Laskowski z Laskowa herbu Korab (14 V 1816 – 10 X 1879) dymisjonowany asesor kolegialny. Syn Jacka (porucznika armii rosyjskiej w stanie spoczynku) i Joanny z Orzeszków. Urodzony w majątku Derewna (powiat kobryński). Ukończył gimnazjum w Świsłoczy. W latach 1836-1863 urzędnik ziemski. Rozpoczął karierę od stanowiska pisarza I kategorii w Komisji Kontroli Grodzieńskiego Ziemskiego Zgromadzenia Deputowanych. W następnych latach pełnił funkcje: deputowanego, egzekutora, kuratora rezerw rolniczych powiatu wołkowyskiego, ławnika Grodzieńskiego Sądu Karnego, rozjemcy ziemskiego (powiatowego i gubernialnego), awansując na kolejne stopnie w urzędniczej hierarchii Imperium Rosyjskiego. W 1856 r. odznaczony brązowym medalem na „Andrzejewskiej wstędze”. Według tradycji rodzinnej wziął udział w powstaniu „z bronią w ręku”, niektórzy potomkowie uważali (wnuczęta - Olga i Franciszek Laskowscy), że był nawet dowódcą własnej „partii”; prawdopodobnie jednak był „tylko” członkiem powstańczych struktur cywilnych powiatu wołkowyskiego. Zadenuncjowany i aresztowany pod koniec 1863 r. W 1864 na podstawie dowodów zgromadzonych przez Wołkowyską Komisję Wojenno-Śledczą skazany na dożywotnie zesłanie do guberni Tobolskiej i sekwestr rodzinnego majątku. W 1867 r. został objęty amnestią jednak bez prawa przebywania na terenie Guberni Grodzieńskiej. W tym samym roku został zmuszony do sprzedaży odziedziczonego po ojcu majątku [z=302960] w powiecie wołkowyskim, pułkownikowi armii rosyjskiej Aleksandrowi Bułharynowi i jego żonie - Oldze z domu Brosse za sumę 36.500 rubli (Akt nr 1193 cz. VI z 27 XI 1867). Zamieszkał w Warszawie (adres z 1872 r. – ul Ciepła), utrzymując się z prowadzenia spraw majątkowych zaprzyjaźnionych ziemian. Zmarł w majątku Oszywki w powiecie wołkowyskim (należącym do swego brata Wincentego Laskowskiego) . Pochowany na cmentarzu w Świsłoczy (grób nie zachował się).
Wacław Lasocki
lekarz syn Mateusza i Aleksandry z Budzyńskich, urodzony w 1837 roku na Wołyniu w powiecie ostrogskim we wsi Bisówce. Ukończył gimnazjum żytomierskie w 1854 r., zaś uniwersytet kijowski w 1859 r. ze stopniem lekarza z odznaczeniem. W 1859 i 60-tym roku, był asystentem przy klinice chirurgicznej szpitalnej uniwersytetu kijowskiego, a opuściwszy to stanowisko, osiadł jako rolnik w dzierżawnej wsi Ośniki na Wołyniu i ożenił się z Marją Mianowską kuzynką swoją w 1861 roku. W rok potem to jest w 1862 r. przenieśli się Lasoccy w okolice Żytomierza do wsi Prażowa. W kwietniu 1863 r., udając się do obozu Edmunda Różyckiego z dużym zwitkiem Złotych Hramot i proklamacyj, schwytany został przez włościan we wsi Tatarynówce, wraz z drem Józefem Łagowskim, ze studentem uniwersytetu kijowskiego Zygmuntem Husarowskim i ze służącym Ignacym Kamińskim, z którymi osadzono go w więzieniu żytomierskiem. Lasoccy odbyli etapami podróż do miejsca przeznaczenia w ciągu 25 miesięcy i stanęli w dniu 2 października 1865 roku w irkuckiej warzelni soli. Skutkiem pochlebnych przedstawień władz zachodniej Syberji o pracach podjętych w szpitalu, już w styczniu 1866 r. uwolniono go od ciężkich robót i przeznaczono na posielenie. Mimo ten awans pozostali Lasoccy w Usolu, gdzie nabyli mały domek i wyrestaurowali starannie, nadając mu cechy europejskie. W tym domku mieszkali do stycznia 1869 r., poczem przeniesiono ich do miasta powiatowego Galicza w gub. kostromskiej, gdzie przebyli dwa lata. W 1871 roku wyruszyli na pobyt czasowy do gubernjalnego miasta Kostromy, dla uzyskania u jenerał-gubernatora pozwolenia odwiedzenia stron rodzinnych. Zanim wszakże zdołali wynaleźć mieszkanie, wybuchła w tem mieście cholera, która dzięki kilku pomyślnym kuracjom stała się początkiem olbrzymiej praktyki Lasockiego. Niemniej wszakże zaraz po uzyskaniu pozwolenia na wyjazd udali się do kraju, skąd w końcu tegoż roku powrócili do Kostromy na prośby jej mieszkańców, aby w ciągu lat paru zdobyć potrzebne środki na pierwsze chwile pobytu w Królestwie, gdzie w owe czasy niewiele można było rachować na chlebodajną praktykę. W 1873 roku w sierpniu przybyli Lasoccy do Warszawy, a już w 1875 r. wezwany został Lasocki na stanowisko naczelnego lekarza kolei Nadwiślańskiej, na którem to stanowisku przebył lat dwadzieścia trzy, to jest do czasu przejścia tej kolei na własność rządu w 1898 roku. Jeszcze w 1879 roku przystąpił Lasocki do spółki udziałowej, mającej na celu wskrzeszenie zakładu leczniczego w Nałęczowie i pełnił w tej spółce w ciągu lat kilkunastu czynność członka Rady. Po usunięcie się ze stanowiska na kolei, w 1898 r. zamieszkał wraz z żoną w Nałęczowie, szukając w chwili rozpoczęcia siódmego krzyżyka zupełnego w tem ulubionem miejscu wypoczynku. Niestety, ciężkie ciosy spotkały go tu na samym niemal wstępie. We wrześniu 1898 roku stracił ukochaną matkę, a w listopadzie tegoż roku ubóstwianą żonę. Pod ciężkiemi razami losu uległ na razie obezwładnieniu i przygnębieniu, które go rok cały w odrętwieniu myśli i woli trzymały. Dzięki wszakże serdecznymstaraniom i radom zacnych i najlepszych przyjaciół i życzliwych, zabrał się powoli do spraw i czynności, w dawniejszych jeszcze czasach projektowanych, to jest do skatalogowania zbiorów, składających się z pokaźnej bibljoteki i cennej kolekcji rycin, oraz spisania swoich wspomnień. Uskuteczniwszy w znacznej części te zamiary, a mianowicie sporządziwszy katalogi zbiorów, pod kierunkiem pani Franciszki Walickiej, dawnej przyjaciółki rodziny, i przy chwilowym współudziale pantiy Amelji Malewskiej jako też kilku studentów uniwersytetu, bawiących czasowo w Nałęczowie, oraz spisawszy siedm rozdziałów pamiętnika, dzięki inteligentnej i niestrudzonej pomocy czcigodnej pani Walickiej, która zadała sobie niemało pracy i starań przy porządkowaniu i odcyfrowaniu notatek i spisaniu bruljona oraz dwóch egzemplarzy pamiętnika z aneksami, udał się Lasocki zagranicę, do Krakowa i Lwowa, by się rozpatrzyć, gdzie z największym dla kraju pożytkiem mógłby ofiarować pracą całego życia nagromadzone materjały do dziejów Polski w postaci rękopisów, autografów, ksiąg, rycin, map, planów itd. Muzeum Narodowe w Krakowie wydało mu się najwłaściwszem miejscem do umieszczenia zebranych skarbów, jako jedna z najszybciej rozwijających się w kraju naszym tego rodzaju instytucyj, a znacznie mniej jeszcze od innych uposażona, do czego nadto zachęciła go wyjątkowa energja administracji w osobie profesora Feliksa Kopery, pełniącego od lat kilku obowiązki dyrektora Muzeum. Tam więc, już na początku 1904 roku przelał Lasocki bez zastrzeżeń większość swych zbiorów, stawiając jedynie warunek, aby nie dalej jak w 1910 roku została otwarta w Krakowie przy temże Muzeum publiczna bibljoteka, do której wcielony być ma cały jego księgozbiór. Część zbiorów jeszcze przed zrobieniem daru dla Muzeum w Krakowie ofiarowana była spółce zakładu leczniczego „Nałęczów" celem utworzenia z nich w przyszłości Muzeum prowincjonalnego Lubelskiego, jako też bibljoteki naukowej przy niem. Niewielka tylko część książek, składająca się z pamiętników i opracowań historycznych, pozostała w posiadaniu dożywotniem właściciela i przejdzie po jego śmierci na własność Muzeum Narodowego i zbiorów nałęczowskich. Co do pamiętników Lasockiego, podjęła się gmina miasta Krakowa pośmiertnego ich wydawnictwa, na warunkach i zasadach przez autora wskazanych. W obecnej chwili, to jest w połowie 1905 roku, spisuje Lasocki w dalszym ciągu ósmy rozdział swoich wspomnień, których siedm rozdziałów złożonych już zostało do korekty i przechowania u profesora Marjana Dubieckiego w Krakowie, po dołączeniu zaś rozdziału ósmego do całości egzemplarz, do druku przeznaczony, spocznie w archiwum Muzeum Narodowego aż do śmierci autora.
Wacław Lasocki
Urodził się we wsi Bisówka na Wołyniu 8 października 1837 roku w rodzinie ziemiańskiej. Rodzicami jego byli Mateusz i Aleksandra z Budzyńskich. Staranne domowe wykształcenie i wychowanie pozwoliło mu podjąć naukę w Żytomierzu, gdzie uczył się w latach 1849-1854. Jednym z jego kolegów gimnazjalnych był Józef Talko, przyszły okulista, właściciel willi Tolin. Po ukończeniu z wyróżnieniem gimnazjum Lasocki podjął studia medyczne w Kijowie. Tutaj poznał Fortunata Nowickiego, późniejszego twórcę Zakładu Leczniczego w Nałęczowie. Po ukończeniu studiów przez rok pracował w Kijowie jako lekarz. W 1861 r. ożenił się z Marią Mianowską, porzucił praktykę lekarską i osiadł na roli w folwarku Ośniki. W tym czasie był sekretarzem Wołyńskiego Towarzystwa Lekarskiego w Żytomierzu i rozwijał swoje pasje historyczne. W styczniu 1863 r. wybuchło w Królestwie powstanie. Na Wołyniu trwały w tym czasie przygotowania. Doktor Lasocki włączył się w prace organizacyjne w powiecie żytomierskim. W maju, gdy wybuchło powstanie na Wołyniu, Lasocki został wydany przez chłopów ukraińskich Rosjanom. Skazano go na karę śmierci. Następnie car zamienił wyrok na 10 lat ciężkich robót w Usolu - warzelni soli w guberni irkuckiej. W połowie września 1863 r. Wacław Lasocki wraz z innymi polskimi patriotami wyruszył na syberyjskie zesłanie. Podczas wędrówki na Sybir leczył chorych zesłańców i mieszkańców tamtych terenów, walczył z epidemią duru i ospy w Tobolsku. Za to karę ciężkich robót zamieniono mu na przymusowe osiedlenie w Usolu. Po kilku latach Lasocki wraz żoną przenieśli się do Galicza. Wskutek carskiej amnestii Lasoccy powrócili do kraju i zamieszkali w Warszawie. W 1898 r. kiedy Lascoki przeszedł na emeryturę, przenieśli się oni na stałe do Nałęczowa. Z naszym miastem Lasocki związał się już wcześniej, od chwili wskrzeszenia Zakładu Leczniczego. Współpracował on wówczas z doktorem Fortunatem Nowickim i Konradem Chmielewskim, również sybirakami. Dzisiaj wszyscy trzej nazywani są "wskrzesicielami Nałęczowa". Doktor Wacław Lasocki prowadził w Zakładzie Leczniczym praktykę ogólną, a od 1884 r. także administrację uzdrowiska. Poza działalnością lekarską znany był jako gorliwy zbieracz dzieł sztuki (obrazy, ryciny, starodruki, medale, książki, zabytki architektoniczne wydobywane podczas prac wykopaliskowych w okolicach Nałęczowa). W 1904 r. wraz z doktorami: Malewskim i Puławskim zainicjował on utworzenie Muzeum Ziemi Lubelskiej w Nałęczowie. Pierwszą wystawę otwarto w Pałacu Małachowskich, potem zbiory przeniesiono do Domu Ludowego. Lasocki był także twórcą Szkoły Rolniczej mieszczącej się na pierwszym piętrze Ludowca. Nauka trwała w niej od 1 września do 1 marca. Ważną częścią życia Wacława Lasockiego w jego okresie nałęczowskim były kontakty z Sybirakami. Organizował on dla nich spotkania w Nałęczowie, nie tylko dla poratowania ich zdrowia, ale także dla pamięci narodowej; zainicjował zbieranie świadectw z ich osobistych przeżyć. Doktor Lasocki jako jedyny ze wskrzesicieli Nałęczowa doczekał odzyskania niepodległości. Zmarł w grudniu 1921 r. i spoczął na zawsze na nałęczowskim cmentarzu. Nałęczów uhonorował go ulicą jego imienia i tablicą pamiątkową umieszczoną na ścianie sanatorium "Książę Józef" w dniu 11 listopada 2003 r.
Ludwik Łaszcz
W marcu r. b. zmarł w Zakopanem Ludwik Łaszcz, jeden z wybitnych obywateli i patryotów polskich , nazwisko które go pozostanie na długo w pamięci Królestwa Polskiego. Zmarły ś. p. Ludwik Łaszcz , wnuk Mateusza, obywatela ziemi lubelskiej, a syn Tomasza, inżyniera i majora wojsk polskich, urodził się w Warszawie w r. 1826. Tu pobierał pierwsze nauki, a ukończywszy Marymont, wyjeżdża za granice dla dalszego kształcenia się w językach i muzyce i z tej to okazyi zbliża się w Paryżu i z bawiącym tam podówczas Chopinem. Za powrotem do kraju, wysłany przez swojego ojca do Petersburga, zajmuje stanowisko radcy przy ostatnim polskim ministrze Turkulle i jako taki cieszy się jego specyalnem zaufaniem. Z tych to lat datuje się serdeczna przyjaźń zmarłego ze ś. p. Mianowskim. Wkrótce potem, ożeniwszy się, wraca do kraju, obejmuje w posiadanie rodzinny majątek Staniszewice. Tu zastają go wypadki r. 1863-go. Powołany na stanowisko organizatora budzącego się powstania polskiego, zostaje miano wany komisarzem Naczelnego Rządu Narodowego dla guberni Warszawskiej i wystawia łącznie z Mochnackim drogą składek i własnych funduszów pułk piechoty i jazdy w sile 1600 ludzi. Pułkownikiem tej formacyi był niejaki Konorowicz, rozstrzelany potem przez moskali w Warce. Ś. p. Ludwik Łaszcz aresztowany i osadzony w cytadeli, zostaje skazany na śmierć, dzięki jednak stosunkom rodzinnym i osobistej prośbie żony ś. p. zmarłego u cara — jako francuzki — wyrok ten zostaje w drodze łaski carskiej złagodzony i zamieniony na dożywotnie zesłanie na Sybir. Po kilkuletnim pobycie w guberni Irkuckiej, dzięki znów staraniom i protekcyom wraca ś. p. Łaszcz do kraju jako pierwszy ułaskawiony skazaniec i odtąd zajmuje się rolą i pracą obywatelsko - społeczną. Długoletni wybieralny sędzia gminny; długoletni wybieralny radca i prezes Dyrekcyi Szczegółowej Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie, długoletni kurator i opiekun dużego, bo na trzysta łóżek urządzonego szpitala, Towarzystwa Dobroczynności Warszawskiej w Górze Kalwaryi, znajduje nietylko czas na prowadzenie przez przeciąg lat pięćdziesięciu wzorowego gospodarstwa, dla pisywania licznych artykułów do wszystkich prawie pism i dzienników warszawskich, ale odnajdujemy go jako częstego, bądź to opiekuna sierot po zmarłych obywatelach ziemskich w Królestwie, bądź jako sędziego polubownego w zawikłanych sprawach sfer ziemiańskich. Niema też dziś prawie w Królestwie Polskiem dworu, gdzieby imię zmarłego nie było znane i czcią otaczane. Cześć jego pamięci!
Strona z 75 < Poprzednia Następna >