Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 2997
Strona z 75 < Poprzednia Następna >
Antoni Mackiewicz
Artykuł | Ksiądz Antoni Mackiewicz 9 lat ostatnich swojego żywota spędził w miasteczku Podbrzeź — własność obywatela Szilinga. Był tam filialistą niewielkiego kościółka, należącego do parafii krakinowskiej. Niewystawne, a raczej ubogie życie było jego udziałem. Szczupłe swe dochody ks. Mackiewicz obracał na hojną jałmużnę dla sierot i wsparcia dla ubogich włościan, dotkniętych nędzą. Był ojcem wdów i sierot, dzieląc się z niemi ostatnią chudobą. Miłowany przez wszystkich w stosunkach społecznych. Obdarzony potęgą słowa. Mawiał w języku żmudzkim. Daleki od nałogu, z przyjemnością gry Grał w karty i w szachy. W chwilach wolnych od obowiązku, ks. Mackiewicz chętnie się oddawał nauce dziejów ojczystych i czytaniu dzieł poważnych. Syn biednej szlacheckiej rodziny, dziecinne lata spędził w szczupłej posiadłości rodziców, w pobliżu miasteczka Cytowian. Młody Mackiewicz umiał już czytać, chociaż niewiele robiono starań o jego naukę. Roztropne dziecię lubiło czytanie i uczyło się samo. Ojciec planował aby został kowalem. Mając 12 lat postanowił o żebraczym kiju iść do Wilna pobierać nauki a następnie na uniwersytet w Kijowie. Tam zetknął się z organizacjami patriotycznymi. W roku 1846 dwudziestoletni Mackiewicz wstąpił do seminarium woroniackiego, a w 1850 odebrał święcenia. Równocześnie z moralnością krzewił między ludem oświatę, zakładał liczne szkółki, sam nawet wykładał wiejskiej dziatwie naukę czytania. Organizację powstańczą rozpoczął w marcu, pasując młodych chłopaków na rycerzy. 8 marca opuścił Podbrzeź i udał się do Krakinowskich lasów. Zebrała się wkrótce okoliczna młodzież, a wieśniacy przychodzili tłumami zwiększać zastęp księdza-naczelnika. Za kilka dni oddział wzrósł do pięciuset osób. Uzbrojenie składało się z pojedynek myśliwskich, dubeltówki były niegęste. Zwożono zewsząd broń, zbiegali się ludzie, kuli kosy i lance w obozowych kuźniach. Obozowisko miało minę niewielkiej mieściny, ulepionej z chrustu i jodlanych sęków. Miało też stajnię, kapliczkę, kuźnie i in. Przededniem 17 marca oddział ks. Mackiewicza wyruszył w drogę zdążając ku lasom Datnowa gdzie miał znajdować się "Jabłonowski". Spotkanie nastąpiło w Pujdaku. To oddział otrzymał kadrę i uczył się musztry. Nastąpiła bitwa z 6 oddziałami moskiewskimi. Jabłonowski był głównym jej kierownikiem. Ks. Mackiewicz w czasie potyczki był nieobecny, przybył zaś, kiedy walka już była rozwiązana pozostawiając wiele zabitych. Oddział znacznie uszczuplał wtedy z powodów dezercji. Jabłonowski ogłosił możliwość wycofania się z dalszych bitew. Zostało 110 włościan, z których 40 wybrał Dłuski a 70 pozostało u Mackiewicza. Ruszyli razem z "Jabłonowskim" nad pruską granicę dla zorganizowania broni. Po kolejnej bitwie, pod Leńczami, której Mackiewicz był główny autorem, w oddziale pozostała niewielka garstka. Zdjęty gorączką opuścił oddział i udał się na spoczynek skąd wrócił po paru tygodniach. Dołęga przy spotkaniu się z ks. Mackiewiczem w lasach Łańskich wcielił i jego oddział w kadry swych bataljonów. Odtąd ks. Mackiewicz stał się doradcą, przyjacielem i podkomendnym Dołęgi. Uczestniczył w potyczce pod Rogowem, następnie powstańcy ruszyli ku Zielonce. Następnie brał udział w wyprawie do Kurlandii po broń a następnie w marszu ku Birżom. Przegrana 22 kwietnia spowodowała objęcie dowództwa przez Laskowskiego i odwrót do pow. poniewieskiego. 10 maja Rząd Narodowy w Wilnie nakazał unikanie potyczek. Zaowocowało to znowu zwiększeniem oddziału Mackiewicza do 400 osób, który już stanął na jego czele. W drugiej połowie, czerwca oddziela się od wojewody i na czele 200 ludzi przebiega znane już okolice. Do ostatka dni swoich przechował to przekonanie, żeby niedopuszczając ataku Moskwy, pierwszym bój rozpoczynać. Pod koniec lipca w lasach bystrampolskich miał spotkanie z gwardyjskimi kozakami. Skryty w zasadzkę razi nie przyjaciela, sprawując popłoch w szeregach. Wrzesień już był na dworze kiedy ks. Mackiewicz na czele 150 żołnierzy przerzynał lasy węwolskie (w powiecie Kowieńskim). Tam wpadł w zasadzkę moskiewską. Utworzył wtedy z pozostałych oddział jazdy składający się 80 powstańców. Z tym oddziałem doprowadził do zwycięstwa pod koniec listopada lecz kilka dni później został pobity. Ks. Mackiewicz ratuje się ucieczką i z nim razem ośmiu nie odstępnych towarzyszy. Nie chciał jednak uciekać za granicę. Postanowił ruszyć w stronę Królestwa wraz z 2 towarzyszy. Spoczywali w lasku, niedaleko miasteczka Wilk. Niemen był już o wiorstę. O zmroku podróżni mieli się przeprawić na drugą stronę, lecz zdrada czuwała nad ich niedolą. Szpieg zawiadomił Moskwę stojącą w pobliżu, która z szybkością otoczyła miejsce wypoczynku podejrzanymi podróżnych. Dwaj powstańcy wyratowali się ucieczką. Ksiądz Mackiewicz ranny w nogę zostawiał ślady na śniegu, które go zdradziły. Został schwytany i pokazywany w Poniewieżu. Następnie dowiązano mu do ramion krzyż i popędzono do Kowna. Torturowany nie wyjawił żadnych informacji. Obwożony był po całym powiecie na końcu powieszony 26.12.1863. Ostatnimi jego słowami było: "Skończyłem swoje, a wy teraz swoje kończcie". Obszerna monografia po linkiem.
Antoni Mackiewicz
ksiądz, jeden z najgłośniejszyph partyzantów na Litwie, syn niezamożnych rodziców z okolic Cytowian, urodzony około r. 1828 (w rubryceli na r. 1853 wymienony jest w wieku lat 26, w rubr. na r. 1864— w wieku lat 36). Po ukończeniu nauk w Wilnie, wstąpił zrazu na uniwersytet w Kijowie, lecz, przejęty ideałami demokratycznemi, marząc o bliższem obcowaniu z ludem, opuścił niebawem uniwersytet i wstąpi,} do seminarium djecezalnego żmudzkiego w Worn,iach. W ruibryceli na r. 1853 wymieniony jest, jako alumn III r. seminarium. Według rubryceli na r. 1855 był wikariuszem krakinowskim, później — filjalistą w Podbrzeziu (parafji surwiliskiej). Na tem stanowisku, na którem cieszył się wielkim wpływem na lud, zaskoczyły go wypadki r. 1863. Na wiadomość o wybuchu, nie czekając, jak się zdaje, na niczyje rozkazy, nie dbając o to, co powie Komitet wileński, nie wiedząc wogóle, jak ma się Litwa zachować, — już w lutym (8 marca?) odczytali, podczas namiętnego kazania dekret Rządu tymczasowego o uwłaszczeniu i począł w puszczy Krakinowskiej formować partię. Brał później udział w wielu potyczkach (między innemi w bitwie pod Birżami) i przetrwał ze swoim oddziałem aż do zimy r. 1863. W grudniu (z 4 na 5) ujęty, stracony został w Kownie d. 16 (28) grudnia 1863 r. W niektórych życiorysach ks. A. M. nieściśle i niezgodnie z rubrycelami podawany jest termin pobytu jego w seminarium: miał się on w niem znajdować od 1846 r. do 1850. Tak mówi A. Giller (1. c. II, str. 319), Zygmunt Kolumna w „Pamiątce dla rodzin", a za nimi powtarzają inne opracowania (np. Mieczysławy Sieczkowskiej „Ksiądz Mackiewicz"). Charakterystykę ks. A. M. podaje Przyborowski (1. c. t. I, str. 24 i nast.). Por. broszurę o charakterze paszkwilowym A. Storożenki „Ksiendz Mackiewicz, predwoditid szajki miatieżnikow" (Wilno 1866), „Wilen. wiestn."—„Kurj. wileń." z 17 grudnia 1863 r. Nr 144.
Jarosław Magnuszewski
Jarosław Magnuszewski (1837-1911), należał do partii Krasławskiej, dla której dostarczał amunicję z Dyneburga. Być może 25 kwietnia 1863 r. brał udział w brawurowym zdobyciu rosyjskiego transportu broni pod Krasławiem, zorganizowanym przez Zygmunta Bujnickiego. Po przegranym powstaniu Jarosław zatarł ślady swojej patriotycznej działalności i wyjechał do Iłukszty, gdzie poznał Ludwikę Karłowiczównę (1852-1938). Uważany w społeczeństwie za buntownika, również przez część rodziny Karłowiczów, został aresztowany w 1866 r., wraz ze stryjecznym bratem Lubomirem Piotrowskim. Po procesie osadzono go w więzieniu, pozbawiono rodzinnego majątku, a w 1873 r. zesłano wraz z krewnym w okolice Omska do północnej Tajgi, gdzie przebywali do 1878 r. Tam, w miasteczku kupców i myśliwych, Jarosław zamieszkał w domu naczelnika powiatu, który zaproponował mu aby uczył jego dzieci. Nieco później dołączyły do nich dzieci innych mieszkańców tej miejscowości. Uczył je pisania, czytania i arytmetyki. Korespondował też z Ludwiką opisując w listach swoje przeżycia, nie ukrywając, że żywi do niej wielkie uczucie. Po odbyciu kary przez Jarosława naczelnik powiatu zaproponował mu pozostanie na miejscu, objęcie stanowiska kierownika szkoły oraz rękę swojej córki Tani. Ten zaś oświadczył, że w Polsce ma narzeczoną, z którą jest „po słowie”. Opuszczając miejsce zesłania niespodziewanie otrzymał wynagrodzenie za 5 lat swojej pracy w wysokości 4 tys. rubli. W drogę powrotną do domu udał się przez Moskwę, Tułę, Smoleńsk, Dyneburg. Po dotarciu do Iłukszty odnalazł Ludwikę, którą poślubił 10 lutego 1879 r. Zamieszkali w Krasławiu, zaś Jarosław podjął pracę urzędnika w sądzie okręgowym w Dyneburgu. Wraz z żoną wiedli spokojne życie, ciesząc się z przyjścia na świat swoich pierwszych dzieci Adama i Stanisława. Zakłóciło je śmierć niemowląt. Kolejnymi dziećmi byli Kazimierz, Włodzimierz, Alfred i Aleksander. Mając tak liczną rodzinę Jarosław musiał zapewnić jej odpowiedni byt. Jednak, jeszcze przed pojawieniem się Stanisława, sytuacja rodziny uległa pogorszeniu, gdyż dotknęły ją nasilające się represje, skierowane przeciwko Polakom. W ich wyniku Jarosław stracił pracę i posiadany majątek. Nie mając nadziei na znalezienie jakiejkolwiek posady państwowej, pracował w rolnictwie. W 1888 r. na świat przyszedł Stanisław, a po nim urodził się jeszcze Józef.
Adam Majewski
Syn Jana, urodzony w 1838 r., ukończył gimnazjum warszawskie w 1857 r., zaś uniwersytet petersburski ze stopniem kandydata praw w 1861 r., poczem wstąpił do sądownictwa w Warszawie. W 1864 roku aresztowany, po dziesięciu miesiącach więzienia skazany został na śmierć przez powieszenie za udział w organizacji województwa lubelskiego, gdzie był pomocnikiem wojewody. Wyrok ten w konfirmacji zmieniony został na dziesięcioletnie ciężkie roboty. Dnia 1 czerwca 1865 r. wyruszył Majewski na Syberję wraz z dobrowolnie mu towarzyszącą żoną, Elżbietą z Pawłowskich. Podróż odbyli w ciągu pięciu miesięcy i tegoż roku w listopadzie stanęli w Usolu. Majewski nabył w miasteczku domek z ogrodem, gdzie uprawiał warzywa, miał dwie krowy i z tego się utrzymywał. Od rządu zaś dostawał, jak wszyscy, jednego rubla miesięcznie i dwa pudy żytniej razowej mąki. W roku 1867 stracili pierworodną córeczkę, pochowaną na miejscowym cmentarzu w części polskiej. Wkrótce przybył im w Usolu syn Adam, którego do chrztu trzymała moja żona. Korzystając z manifestów, przenieśli się Majewscy w lutym 1869 r. do Krasnojarska, gdzie założyli sklep towarów warszawskich. W marcu 1870 r. otrzymuje Majewski posadę w kopalniach złota Bazylewskiego i udaje się z rodziną do północnej części gub. jenisiejskiej do kopalni „Innocentego". Tam pracuje trzy lata, odpowiednio wynagradzany, w dobrem towarzystwie rodaków. Na mocy manifestu przenoszą się znowu w końcu 1873 roku do Tomska, a w następnym roku, odzyskawszy prawa stanu, do Rosji europejskiej, gdzie w miastach Spasku i Usmaniu tambowskiej gubernji mieszkają lat parę pod dozorem policji. Pod koniec 1876 roku powracają nareszcie do kraju z czworgiem dzieci, z których Adam urodził się w Usolu, Zofja w Krasnojarsku, Zygmunt w kopalni jenisiejskiej, Władysław w Tomsku. Osiedlają się nastałe w Lublinie, gdzie Majewski jest adwokatem przysięgłym i jednym z dyrektorów Towarzystwa Kredytowego Miejskiego, a wkrótce nabywa dom na własność. Z dzieci, na Syberji urodzonych, najstarszy syn Adam jest lekarzem w Lublinie praktykującym, Zygmunt mierniczym, Władysław ukończył wydział prawny, Zofia ma sklep własny w Lublinie; z tych zaś, co w kraju przybyli, córka jest wspólniczką szkoły froeblowskiej w Lublinie i syn w szkołach lubelskich.
Władysław (2) Majewski
Władysław Alfred Mikołaj Majewski h. {{Starykoń}}, Używał imienia staropolskiego Ładysław. Ur. 10.9.1835 Porąbki,[3] zm. 1923 Ostrów, k. Proszowic. Syn Karola i Teresy Franciszki Konkowskiej.[3][4][6][7] Miał braci: Edwarda - oficjalistę w Wojciechowie, i Aleksandra - nauczyciela w Brzegach i w Bilczy.[4] Jego ojciec był synem Grzegorza (radnego Nowej Słupi) i Katarzyny Szustkiewicz, leśniczym lasów cisowskich[6], podleśnym dóbr rządowych w Krajnie[4], strażnikiem lasów rządowych leśnictwa Bodzentyn[6]. Matka - córka Franciszka i Scholastyki. Małżeństwo jego rodziców zostało zawarte gdy Władysław miał 14 lat, po stwierdzeniu nieważności pierwszego małżeństwa ojca z Marcjanną Kończyk.[7] Stryj Władysława - Antoni, był dzierżawcą dóbr rządowych Słupi Starej, w opatowskim, wylegitymował się ze szlachectwa w Królestwie i został wpisany do ksiąg szlachty guberni radomskiej 1857 r., wraz z żoną Różą Gołębiowską.[8] Władysław był posiadaczem kolonii a następnie folwarku w miejscowości Krajno par. Daleszyce[1]. W 1863 wziął udział w Powstaniu.[4][7] Ok. 1867 przeniósł się do miejscowości Podgaje, par. Sancygniów, gdzie pracował jako leśniczy[2]w dobrach Deskurów.[4] Poch. Kościelec Proszowicki pod imieniem Ładysław.[4][7] Żona: Paulina Rudnicka (1857 Daleszyce) [1][4][7] Dzieci: * Bronisław Felix, ur. 1858 Krajno[3] * Wanda Katarzyna, ur. 1860 Krajno[3] * Jan Paulin, ur. 1862 Krajno[3] * Wincenty Bolesław, ur. 1866 Krajno[3] * Józefa Marianna, ur. 1868 Podgaje[2] * Władysław Tadeusz, ur. 1869 Podgaje[2] * Kazimierz Stanisław, ur. 1871 Podgaje[2] * Bogdan Jakub, ur. 1873 Podgaje[2]
Władysław (5) Majewski
Zmarł po krótkiej chorobie dnia 29. Stycznia r. b. w Zakozielu na Litwie. Ś. p. Władysław był bratem rodzonym Karola, znanego w dziejach wypadków 1863 i 1864, oraz Wincentego mecenasa, adwokata warszawskiego. Władysław Majewski urodził się w Górach Świętokrzyskich w r. 1830. Po ukończeniu szkół średnich udał się do szkoły rolniczej w Marymoncie pod Warszawą, która wtenczas była jedyną prawie pieleszą ducha narodowego. Profesorowie, z prawdziwem poczuciem patryotycznem, świetnie spełniali swój obowiązek, aby wychowywać młodzież zdrową na duszy i ciele. Pomimo rygoru moskiewskiego, jaki tam więcej w Marymoncie był przestrzegany, i cała zgraja szpiegów otaczała zawsze ten instytut i każdego ucznia a nawet profesora, nic to nie przeszkadzało, że cała ta legia składała jakby jedną rodzinę, a profesorowie choć każdej chwili mogli się znaleźć w cytadeli lub być wywiezionymi na Sybir, ani na krok nie odstępowali od tych świętych obowiązków jakie im Matka Polska nakazywała. Na czele tego grona dzielnych mężów stał Wojciech Jastrzębowski. Był to mąż niepospolitego umysłu a gorącego serca, młodzież go nie tylko kochała, ale ubóstwiała. W każde wakacye obywał on wędrówki po kraju, a te miały dwa cele: krajoznawstwo i pobudzanie u innych ducha do wytrwałej, dodatniej pracy. W tych to czasach poznaliśmy ś. p. Majewskiego, który posiadał wszelkie zaufanie u Jastrzębowskiego, a nawet później, po wyjściu z Marymontu, łączyły ich bliskie stosunki w pracach publicznych. Ś. p. Władysław osiadł następie na zagonie w powiecie Olkuskim w Zagórzu, a potem kupił Dylów w powiecie Wieluńskim. Posiadając odpowiednią wiedzę, starał się o podniesienie gospodarstwa rolnego nie tylko u siebie, ale wszędzie tam, gdzie chciano słuchać jego rady. Nadszedł rok 1861-63; Władysław Majewski należał do organizacyi, a potem w samem powstaniu, bez względu na żonę i dziatwę małą, opuściwszy majątek brał gorący udział. Przez pewien czas pełnił obowiązki komisarza Rządu narodowego w Krakowie. Nie pozostało mu nic innego po upadku powstania, jak udać się na tułactwo. Mógł mieć wprawdzie silną protekcyę i poparcie do uzyskania amnestyi, z takowych jednak nie usiłował nawet korzystać. Zamieszkawszy w Paryżu, oddał się głównie buchalteryi i nauce bankowej, pracując po róźnych instytucyach aż do końca r. 1866, studyując przytem nadzwyczaj pilnie wszelkie prace ekonomiczne, o ileby się takowe w przyszłości zastosować dały we własnej Ojczyznie, w czem mu krajoznawstwo było bardzo na rękę. W r. 1867. przybył do Galicyi i pracował w bankach krakowskim galicyjskim, w Stanisławowie, a później przez dłuższy czas w Union-Banku w Wiedniu. Głównem jego usiłowaniem była praca o podniesienie handlu i przemysłu w kraju. Nosił on się rzeczywiście często z planami wielkiej doniosłości i opartymi na pewnikach wyników, lecz gdy przyszła jedynie era finansowania niekoniecznie szlachetnego, gdy wszystkich opanowała gorączka bogacenia się - jak to mówią - przez noc, to i plany ś. p. Władysława nie znalazły odpowiedniego poparcia, chociaż mu musiano przyznawać znajomość szerszych poglądów, opartych na miłości kraju. Czas wykształcenia dzieci przypadł na epokę jego pobytu w Wiedniu, a pomimo to wychował on dzieci czysto po polsku i w duchu narodowym. Sam w życiu codziennem odznaczał się nadzwyczajną skromnością; potrzeby jego były małe, nie bawił się nawet nigdy w pana, chociaż był jednym z dyrektorów Union-Banku, a takiego samego trybu życia pilnował w domu. Przywiązany do ogniska domowego i do rodziny, tam tylko znajdował się szczęśliwym. Wprawdzie w r. 1863. dopuścił się może niejednego błędu, ale nie ze złej woli, ale z powodu zbytniej wiary w tych, którzy stali po nad nim. Nie stawał on też potem w obronie ich, jak to inni czynili, bo wiedział, że nie może bronić. Mozolna i nad siły praca, podkopała w ostatnich czasach znacznie jego zdrowie. Ze smutkiem patrzał w ubjegłe lata, przekonując się, że różowe nadzieje, jakie pielęgnował w duszy, zamieniają się coraz więcej w mgłę ułudną. Zmierził sobie stan, który go tyle lat i pracy kosztował. to też gdy natrafiła mu się sposobňość zwrócenia się znowu do pługa, przyjął ją jak gwiazdkę szczęścia, i to go jedynie spowodowało do proszenia o amnestyę. Uzyskał ją i objął na Litwie w rozległych dobrach Zakozielu p. Orzeszko zarząd tychże. Z młodzieńczym prawie zapałem wziął się do tej pracy, aby długoletnie doświadczenie w kraju i za granicą zastosować do praktyki. Nie było mu jednak przeznaczonem urzeczywistnić swe gorące chęci, gdyż zaniemógłszy nagle, zakończył żywot, - ale przynajmniej na ojczystej ziemi, która niech mu lękką będzie!
Makowski
z Bubiecka w Poznańskiem, syn obywatela, w bitwie pod Ignacewem ranny 8 Maja 1863 roku pozostał na placu boju, gdzie pomimo licznych ran, zdołał się jeszcze utrzymań przy życiu. Do pozostałego na placu, omdlałego z upływu krwi, przyskoczyło żołdactwo na czele z oficerem zadając 17 ran nieszczęśliwemu, dwie kule kartaczowe poszarpały mu nogę, w drugą zaś i brzuch pchnięty bagnetem, dwie rany otrzymał w głowę kolbą, kilka razy cięty w ramię szablą kozacką, dwa razy pchnięty piką kozacką w plecy i dwa żebra miał złamane od uderzenia kolbą, gdy go tak mordowali w przekonaniu że już nie żyje, odstąpili nieszczęśliwego, osoba miłosierna, która go w tym stanie na polu znalazła, kiedy jeszcze dawał znaki życia, odstawiła go do lazaretu polskiego w Kleczewie, skąd jednak po kilku miesiącach leczenia, zabrali go moskale i umieścili w swoim lazarecie w Koninie, tam aż do 8 Maja 1864 roku pozostawał, podczas tego ojciec po kilkakroć razy zgłaszał się i reklamował o wydanie syna ale bezskutecznie, dopiero wdanie się praskiego konsula pomyślny skutek osiągnęło, długo jeszcze w domu leczony był, czy wyszedł z tak wielkich i niebezpiecznych ran? nie wiadomo, osobisty jego przyjaciel podaje że w parę miesięcy zmarł, inni znajomi twierdzą, że wyjechał do wód we Francy i w drugiej połowie 1864 roku i tam gorzej zachorowawszy postanowił powrócić do domu, i w drodze miał umrzeć, i miał być pochowany na stacyi kolei żelaznej już na granicy pruskiej.
Strona z 75 < Poprzednia Następna >