Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Ilość: 69611
Strona z 1741 < Poprzednia Następna >
Józef Kleczyński
Józef Kleczyński, h. Strzemię, ur. 1841 Ignatówka, pow. jampolski, zm. 21.9.1900 Zakopane. Syn Karola, właściciel majątku, i Marii Majewskiej. Miał brata Jana, pianistę i kompozytora.7.11.1860–30.6.1861 Był więziony za działalność polityczną. Ukończył gimnazjum realne w Warszawie (matura 1861), następnie uczył się w szkjole przygotowawczej do Szkoły Głównej. Studiował jeden semestr 1862/63 w Szkole Głównej na Wydziale Prawa.Wziął udział w Powstaniu StyczniowymPo Powstaniu wyemigrował. 1864 studiował na Wydziale Prawa w École de Droit w Paryżu - jednocześnie pracując jako urzędnik kolejowy na trasie na trasie Paris–Lyon–Mediterrnee, 1865-7 na Wydziale Prawa na Uniwersytecie w Heidelbergu gdzie uzyskał absolutorium i obronił doktorat obojga praw. W latach 1869/70 był też studentem UJ a jednocześnie redaktorem "Czasu" krakowskiego. a 1880 uzyskał nostryfikację na Uniwersytecie Lwowskim osiągając tytuł docenta prywatnego statystyki. Od 1875-1881 pracował w Krajowy Biurze Statystycznym Wydziału Krajowego we Lwowie, następnie 1884-1900 w Biurze Statystycznym Miasta Krakowa. W 1887-199 pracował w katedrze statystyki i austriackiego prawa administracyjnego UJ - dziekan, rektor i prorektor. Założyciel i redaktor naczelny "Przeglądu Powszechnego", poseł na Sejm Krajowy, członek Towarzystwa Oświaty Ludowej, Centralnej Komisji Statystycznej, Międzynarodowego Instytutu StatystycznegoAutor wielu prac z zakresu statystyki np. 1877 O zakresie prawa podatkowania się gmin, w: „Przegląd Sądowy i Administracyjny” 1879 Stosunki propinacyjne w Galicji, w: „Wiadomości Statystyczne o Stosunkach Krajowych” 1883 Organizacja statystyki w Austrii, 1883. 1884 Miejskie biura statystyczne 1888 Propinacja i szynkarstwo 1892 Spisy ludności w Rzeczypospolitej Polskiej, 1893 Pogłówne generalne w Polsce i oparte na nim popisy ludności 1900 Wolna wola wobec statystyki, w: „Przegląd Sądowy i Administracyjny”. Zmarł w swojej wilii w Zakopanym na Bystrem. Został pochowany w Krakowie, na Rakowicach w kwaterze BA. Został zapamiętany jako prawy, głęboko wierzący, oddany sprawo społecznym obywatel. Prof. Zoll na pogrzebie powiedział m.in: "„Zmarły nie żałował siebie, aby prawdę powiedzieć. Kochał on prawdę, w nauce i w życiu, i tak, jak nie zawahał się nigdy dać jasny wyraz swym przekonaniom, tak nie dozwalał nigdy, aby uwłaczano komu, czy potępiano bez pewnych dowodów. Charakter czysty, szlachetny, wymagający wiele przede wszystkiem od siebie, patrzał na życie bardzo poważnie, bardzo gorąco, a wytrwale pojmował obowiązek służby publicznej."[6]MałżeństwaWładysława Ludwika Tekla Makowska, (ślub 1871 Kraków, ślubu udzielał bp. Albin Dunajewski)Dzieci - Józef - Władysław Karol (ur. 10.7.1872), dr praw UJ - Maria Tekla (ur. 22.10.1879 Lwów), mąż Jan Kazimierz Krasicki
Stanisław Klemenczyński
Klemczyński ksiądz Stanisław poległ w potyczce pod Rudni kami dnia 22 kwietnia 1863 roku. Był on proboszczem w Błociszewie pod Śremem, następnie w Kotłowie pod Mikstatem. Jeden z towarzyszów broni tego rycerskiego kapłana tak nam opisuje przebieg całej wyprawy i ostatnie chwile jego: „W nocy z dnia 15 na 16 kwietnia przeszliśmy w 13-tu granicę, brodząc przez rzeczkę Prosnę w pobliżu Grabowa, co zwłaszcza na wątłe zdrowie ks. Klemczyńskiego bardzo szkodliwie wpłynęło, i przybyliśmy nad ranem do obozu majora Węglewskiego w lasach Skrzyneckich, zabrawszy z sobą po drodze 15 ochotników bez broni, spieszących z Kalisza także do powstania. Utworzono z nas pierwszy oddział strzelców, w którym ks. Klemczyński został mianowany podoficerem. Po dwugodzinnym wypoczynku ruszyliśmy ku Nieszkodnej, gdzieśmy przenocowali. Na drugi dzień złączyliśmy się z oddziałem majora Polewskiego w Kuźnicy Grabowskiej, tak, że siły nasze wynosiły około 800 ludzi, nad któremi główne dowództwo objął pułkownik Franciszek Parczewski. Odtąd rozpoczęły się ciągłe marsze, nużące w okropny sposób tak ludzi jak i konie. I tak 19 kwietnia wypoczęliśmy godzinkę za Węglewcami, noc przepędziliśmy pod Lututowem, gdzie już jako celni strzelcy w liczbie 18 tworzyliśmy awangardę, a ksiądz Stanisław, zrzekłszy się pod- oficerstwa na rzecz Oświęcimskiego, pełnił służbę szeregowca. Dnia 20 kwietnia o 4 rano udaliśmy się do Sokolnik, w których pobliżu zajęliśmy korzystne stanowisko w lesie. Tu pojawili się przed nami kozacy i mały oddziałek piechoty moskiewskiej, która zająwszy chaty wiejskie, słała ztąd na nas grad kul, ale nieszkodliwy. Zginęło przy tej sposobności 3 Moskali a 6 było rannych, z naszej strony po legło 2 a jeden był ranny. Po półgodzinnem strzelaniu sformowaliśmy się do ataku, co widząc nieprzyjaciel, na podwodach umknął, my zaś skierowaliśmy się ku Prażce tak pomęczeni, iż zaledwie powłóczyć mogliśmy nogami. Po krótkim wypoczynku w Parcicach, doszliśmy we wtorek w nocy o godzinie 11 do Rudnik; ale już połowy oddziału brakło; głód, niewywczas, ciągłe, a według zdania żołnierzy bezcelne marsze, wszystko to przyczyniło się-niemało do upadku na duchu i na siłach. W Rudnikach nie można było zebrać ludzi do zaprowadzenia wart na około obozu; wtedy czcigodny ksiądz Stanisław, mimo bezustannych cierpień i słabości, jako ochotnik stał przez blisko cztery godziny na warcie. Na dany znak, że Moskwa się zbliża, nakazał pułkownik odwrót do lasu i tu pod pustkowiem zwanem Kluski, w pobliżu Parzymiech, śród gąszczu leśnego rozbił obóz, oczekując na przy bycie drugiego oddziału Li ty cha, który o półtory mili stał bezczyn nie od tygodnia pod Popowem. Zaledwie zdołano się nieco posilić, rozległy się strzały moskiewskie. Nakazano nam ruszyć do ataku, ale gdyśmy już blisko byli nieprzyjaciela, z 48 strzelców 'jeszcze czterech, a w tej liczbie ks. Klemczyński, pozostało, reszta zaś pierzchła. Nagle pada jeden z nas, Dąbrowski, a drugi dostaje postrzał w nogę. Cofamy się zatem ku oddziałowi, gdzie obok pułkownika około 100 ludzi zastajemy. Lecz nieprzyjaciel zbliża sie i wnet już tylko kilku nastu walecznych pozostaje na placu. Wtedy błagam ks. Stanisława, aby nie narażał się bezowocnie, gdy wszystko stracone: „Przyszedłem bić się z wrogiem — odpowiada — ale nie uciekać! “ Były to ostatnie jego słowa. Pada, przeszyty na wylot kulą karabinową, obok mego giną Michał Gałczyński, żołnierz szalonej odwagi i Teodor Suchorski. Moskale rzucają się na furgony zagrzęzłe w błocie i na niedobitków; klęska staje się powszechną, Zaledwo kilkudziesięciu z nas cudem niemal ocalało. Nadmienić mi wypada, że niesłusznie postąpiono sobie z ks. Stanisławem, nie mianując go kapelanem oddziału, który to urząd pełnił już w roku 1848. W potyczce pod Rudnikami odznaczyli się męztwem z pozostałych przy życiu major Polewski, adjutant jego Maszadro z Kalisza, Władysław Miłkowski, dowódzca jazdy, Staniała w Miłkowski, adjutant Parczewskiego, i Łopaciński z Kalisza, kapitan kosynierów.
Strona z 1741 < Poprzednia Następna >