Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 2997
Strona z 75 < Poprzednia Następna >
Józef Toczyski
Toczyski Józef, którego moskale zatytułowali dyrektorem skarbu, był synem właściciela ziemskiego w Łomżyńskiem, w Łomży ukończył gimnazyum, a następnie w Warszawie kursa prawne. Bok 1846 za stał go aplikantem sądowym. Zdolny, pracowity i w wysokim stopniu poetyczny umysł młodzieńca niedozwolił mu zasklepić się w rutynie biurowej i od wrócić oczy od wypadków jakich naówczas sceną była Polska. Miał udział w działaniach politycznych, które nieszczęściem rozbiły się w usiłowaniach kilku tylko jednostek. Po śmierci Zdżarskiego, Kociszewskiego i Potockiego, kiedy aresztowania szerzyły się coraz gwałtowniej, Toczyski opuścił Warszawę i udał się do matki w Łomżyńskie. Zeznania niektórych jego znajomych spowodowały tam jego aresztowanie po dwuletniem przebywaniu w cytadeli otrzymał wy rok do kopalń syberyjskich. Nie tu miejsce opisywać szczegóły tego smutnego życia wśród bandy opryszków z całej Rosji zegnanych i pod dozorem znikczemniałych czynowników moskiewskich. Wytrzymał dziesięć lat takiej niedoli i w 1858 r. wrócił do kraju z Ustkamenogorska ułaskawiony przez cara. Dzie sięć lat tego życia niestracił darmo: nieszczęścia wy robiły w nim męzki silny charakter; nie zaniedbał żadnej sposobności do kształcenia się naukowego, do czego jakkolwiek szczupłe, miał jednak środki na wy gnaniu. Był też to umysł niepospolity: marzenia poetyczne młodości rzucił dla surowej nauki, obdarzony żywem pojęciem i nadzwyczajną pamięcią wkrótce nabył niepospolitego ogólnego wykształcenia, a specjalnie studjował z wielkim pożytkiem ekonomję po lityczną. Ponieważ ukaz carski zagradzał mu drogę do służby publicznej, przyjął posadę w zarządzie byłego Towarzystwa rolniczego, a po zwinięciu tej instytucji, był buchhalterem w resursie obywatelskiej, a potem w zarządzie dróg szosowych. Umiarkowanych zasad politycznych, z początku nie brał udziału w pracach organizacji narodowej, wezwany jednak, widząc ogólną dążność narodu, nie mógł się uchylić i poświęcił wszystkie swojo zdolności w wydziale skarbowym, jako specjalista. Był to charakter silny, głę boki, łagodny; umarł błogosławiąc przyjaciół i nie przyjaciół swoich. Matka straciła w nim jedynego syna. Toczyski był wzrostu wysokiego, kościstej budowy; twarz jego blada regularnej budowy, ożywiała się przy dyskusjach naukowych, które lubił prowa dzić, mając zawsze na zawołanie niezliczoną ilość faktów i cyfr.
Władysław Trąmpczyński
Śp. Władysław Trąmpczyński weteran a r.1863 zmarł nagle w domu swego siostrzeńca w Poznaniu na udar serca dnia 20 kwietnia rb. Przeżywszy lat 73. Msza św. Odprawi się w poznaniu w kościele św. Floriana w środę 23 bm. o godz. 9., we Wrześni w czwartek o godz. 10 ½, następnie pogrzeb na cmentarz wrzesiński. wspomnienie pośmiertne Ojciec śp. Władysława, Hipolit Trąmpczyński, wybitny w połowie ubiegłego wieku działacz narodowy, pierwszy w Poznańskiem leśnik-Polak z wyższym wykształceniem zawodowem, za którego podnietą i staraniem powstał Wydział leśny przy Centralnem Towarzystwie Gospodarczem, był jednym z przywódców ruchu zbrojnego u nas w roku 1846; ciężko ranny w utarczce oddziału kórnickiego na moście Chwaliszewskim w Poznaniu, został osądzony w głównym procesie moabickim na 24-letnią kaźń więzienną, z której oswobodziła go dopiero berlińska rewolucja marcowa w roku 1848. Za przykładem ojców podążyło i następne pokolenie w bój o niepodległość, rozgrywający się tym razem w drugiej dzielnicy, w Kongresówce. Śp. Władysław walczył w roku 1863 w oddziale pod wodzą szlachetnego Francuza, pułkownika Young de Blankenheima; skoro Powstanie Styczniowe wygasło, i śp. Władysław wrócił w swoje strony, pojmali go Prusacy i osadzili na Kernwerku w Poznaniu, gdzie wespół z innymi przebył długie miesiące więzienia. Opuściwszy je, oddał się kupiectwu; miał najpierw przez lat dwadzieścia i kilka skład żelaza i materjałów budowlanych w Nakle, w końcu zaś był członkiem Zarządu „Rolnika” w Wrześni, które to stanowisko opuścił dla podeszłego wieku dopiero w czasie obecnej wojny. W ciągu życia swego śp. Władysław doznawał bardzo ciężkich i bolesnych ciosów; w kilku zaledwie latach utracił wszystkie czworo swych dorosłych dzieci: dwie córki zamężne i dwóch synów, referendarjusza Zbigniewa i administratora dóbr jaktorowskich Wiesława; w tym czasie pochował także swą żonę. Mimo tych strasznych doświadczeń nie złamał się ten starzec szlachetny, lecz zachował równowagę ducha, a dziś podążył za swymi najbliższymi w zaświaty, doznawszy pod koniec dni swych doczesnych tej pociechy, że widział Ojczyznę z grobu powstającą, tę, za którą przed 56 laty niósł młode swe życie w ofierze.
Romuald Traugutt
W kilka dni po zgonie Traugutta, gdy na stokach cytadeli warszawskiej wznoszono nowe szubienic dla trzech skazanych, z których dwóch z rusztowania miało pójść na Sybir, dysponował jednego z mających być ocalonymi (Antoni Schmidt z Warszawy), tenże sam kapłan (o. Serafin kapucyn), który Trauguttowi towarzyszył w ostatnich chwilach pod szubienicą. Otóż ów kapłan, dysponując śmierć swego penitetna, jako wzór prawdziwie chrześcijańskiego zgonu, stawił mu naprzód bohaterów, ginących dla imienia Chrystusowego na arenie pogańskiego świata, a obok nich podniósł Romualda Tragutta. To imię musiało być wzorem, źródłem odwagi, przykładem wzniosłym dla skazanego. Gdy wreszcie egzekucja rozpoczęta nie została dokonaną i skazany zdjął śmiertelną koszulę i zstąpił z rusztowania, wówczas kapłan uradowany darował mu krucyfix z którym w dłoni Traugutt umierał ... "Nic cenniejszego dać ci nie mógłbym, mój synu, nad tę pamiątkę po owym mężu prawdziwie świętym..." mówił kapłan odchodzącemu spod szubienic. Zdarzenie to jest jeszcze jednym świadectwem owego bohaterskiego ducha Traugutta, który wszędzie i zawsze, czy na polu pracy, czy w epoce ostatnich wysiłków, gdy wysoko podnosił sztandar Polski wojującej o niepodległość, cza na rusztowaniu był podziwem dla wszystkich. (...) Krzyż ten darował Schmidt na Syberii, ja zaś odesłałem ową cenną pamiątkę wdowie po dyktatorze. Co się stało z tą rodzinną pamiątką - nie wiem.
Strona z 75 < Poprzednia Następna >