Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 2997
Strona z 75 < Poprzednia Następna >
Romuald Traugutt
Artykuł | [herb=Cyremberg]Romuald Traugutt (Traugott), (prawd.) herbu Cyremberg,[36][37] ur. 16.1.1826 , pow. brzeski, zm. 5.8.1864 Warszawa. Syn Ludwika Franciszka Serafina (właść. Franciszek Serafin Ludwik, syn Jana Karola i Małgorzaty Duszyńskiej[15]) i jego drugiej żony Alojzy Błockiej.[16] Błędną jest informacja że jego dziadkiem ojczystym był Jakub - powstaniec kościuszkowski. Natomiast dziadkami macierzystymi byli Jan Błocki i Justyna z kniaziów Szujskich (jej praprapraprapradziadkiem był kniaź Jan - w 1596 podkomorzy brzeski).[41][42] Pradziadkiem Romualda był Piotr Szujski, porucznik ułanów a potem od 1.5.1794 rotmistrz 5-go pułku kawalerii lekkiej Wojsk Polskich w Insurekcji Kościuszkowskiej.[42][43] Romuald miał przyrodnią siostrę Alojzę - żonę Bolesława Juszkiewicza (ich syn Jan Romuald ożenił się z córką Romualda Traugutta - Anną, swoją kuzynką). Nazwisko (także imię) Traugutt (Traugot) jest pochodzenia niemieckiego i oznacza "Prawdziwy", "Wierny". W Powstaniu Kościuszkowskim odznaczył się Jakub Traugutt, kapitan wojska narodowego. Romuald urodził się na Polesiu, w kraju lasów i bagien. Tu, 5 km od Brześcia Litewskiego ochrzcił go unicki ksiądz pobliskiej cerkwi. Rodzina ojca miała niemieckie korzenie, przybyła do Polski w XVIII wieku, lecz przyjęła polskie szlachectwo.[15] Ojciec dzierżawił majątek Szostaków. Matka zmarła, gdy Romuald miał dwa lata, więc wychowaniem chłopca zajęła się babka, Justyna Szujska, zam. Błocka, która wpajała mu patriotyczne wartości. W 1836 roku rozpoczął naukę w gimnazjum w Świsłoczy, które ukończył w 1842 roku ze srebrnym medalem i świadectwem dojrzałości, dającym prawo do 14. stopnia w służbie cywilnej i stopień chorążego. Próbował dostać się na Instytut Inżynierów Dróg Komunikacyjnych w Petersburgu, ucząc się w prywatnym zakładzie przygotowawczym, lecz ze względu na reorganizację instytutu i jego młody wiek, nie został przyjęty. Koledzy z konwiktu z r. 1844 opowiadali o nim, że ""[33] W grudniu 1844 roku Traugutt zdał egzamin na junkra saperów, a w styczniu 1845 roku rozpoczął staż w Żelechowie pod dowództwem pułkownika Franciszka Justa. Ukończył trzyletni kurs w Petersburgu z celującą oceną i w lutym 1848 roku awansował na chorążego. W 1849 roku wziął udział w rosyjskiej interwencji na Węgrzech, w ramach armii feldmarszałka Iwana Paskiewicza. Batalion saperów Traugutta maszerował przez Kraków, Nowy Targ i Karpaty, uczestnicząc w bitwach pod Preszowem (8–12 czerwca), Koszycami (15 czerwca), Gyöngyös (29 czerwca), Vac (3–5 lipca), Temeszwarem (9 sierpnia) i Világos (13 sierpnia). Spotkał tu generała Józefa Bema. Za służbę otrzymał mieszkanie, 245 rubli srebrnych oraz Order św. Anny II klasy. 25 lipca 1852 roku poślubił córkę warszawskiego jubilera Annę Emilię Pikiel, luterankę, która przeszła na katolicyzm.[16] Podczas wojny krymskiej (1853–1856) Traugutt został wysłany na Krym w grudniu 1853 roku. Ufortyfikował Silistrę, brał udział w obronie Sewastopola, służył w kwaterze głównej w Sewastopolu i Bakczysaraju do marca 1856 roku. Awansowany na sztabskapitana w 1857 roku, został adiutantem Sztabu Głównego Armii Drugiej. W latach 1858-1860 mieszkał w Petersburgu, gdzie uczęszczał na wykłady fizyki i chemii, a także wykładał w szkole wojskowej w Petersburgu, otrzymując Order św. Anny III klasy w 1859 roku. Między 10.1859-5.1860 zmarło 5 bliskich mu osób: córka Justyna, babka, dziadek stryjeczny, żona Anna i syn Konrad. Szczególnie przeżył śmierć żony, o której mówił: "". Seria bliskich śmierci doprowadziła go do załamania nerwowego. Po odzyskaniu zdrowia, 13 czerwca 1860 roku ożenił się po raz drugi z Antoniną Kościuszkówną, wnuczką brata Tadeusza Kościuszki a wcześniej żoną bratanka Adama Mickiewicza (koligacja[plik=313062]). W tym czasie po śmierci brata swojej babki w lutym 1860 - Witalisa kniazia Szujskiego[41] otrzymał majątek Ostrowie, wraz z uroczyskiem Zabawa, na płd-zach od Kobrynia. W 1862 roku, wobec pogłosek o powstaniu, przeżywszy śmierć kolejnego syna, wystąpił o dymisję z armii rosyjskiej; został zwolniony 14 czerwca 1862 roku w stopniu podpułkownika, z prawem do noszenia munduru i pensją 230 rubli srebrnych. Romuald Traugutt ""[3] "[/i]... oczu bystrych chociaż ukrytych pod okularami, twarzy ściągłej z wystającemi ostro skroniami, włosy nosił krótko przystrzyżone stojące do góry i brodę nie wielką. Fizognomję miał tak wybitną, że dosyć było raz go widzieć, aby ta twarz na zawsze utkwiła w pamięci[/i]."[32] ""[35] Początkowo pozostawał apolityczny i niechętny do udziału, bliższy stronnictwu białych. Dopiero w kwietniu 1863 roku, namówiony przez sąsiadów Ostrowia, objął dowództwo nad oddziałem. 25.4.1863 na folwarku Bożydar, na zebraniu u Jana Mitraszewskiego, zdecydował o udziale w walce przyjmując dowództwo nad grupą 32 ochotników. Rozpoczął od ćwiczeń, stacjonując opodal Horek na kępach wśród bagien, 4 mile od Kobrynia nad rzeczką Temrą. "[i]W oddziale wprowadził porządek i karność największą, któréj zawsze nadzwyczaj surowo przestrzegał. Poświęcenie się jego i wiara w świętość naszéj sprawy, były bez granic. Codziennie w obozie sam odbywał modlitwę, krótką i zawsze improwizowaną. O wszystkich ruchach tak swoich jak i nieprzyjaciela zawsze zachowywał największą tajemnicę, kilku tylko oficerom dając rozkazy, aby na przypadek jego śmierci wiedzieli jak daléj poprowadzić oddział. W żołnierzu wyrobił ufność w siebie bez granic i w najsmutniejszych przejściach, gdy prawie nie było wyjścia, wszyscy byli spokojni, bo póki z niemi był Traugutt, wierzyli, że on z najgorszego położenia potrafi ich wyprowadzić.[i]"[32] ruszył na niego oddział moskiewski ze 120 ludzi, Traugutt jednak przygotował zasadzkę tak skutecznie, że nie stracił ani jednego żołnierza, podczas gdy z oddziału moskiewskiego tylko 76 zdrowych wróciło. Moskale powtórzyli jednak atak a następnie , mając znacznie większe oddziały, trzymając powstańców w okrążeniu. Po trzech atakach wielkimi siłami udało się im wypchnąć powstańców z obozu i rozproszyć. Zabitych było 14 a kolejnych 16 rannych zostało przez moskali dobitych. Odjechawszy na czas krótki wyznaczył punkt zborny w lasach bielińskich gdzie spotkał się z partią i ruszył na Pińszczyznę staczając w ciągu dwóch miesięcy trzy duże potyczki kilkanaście mniejszych, na bagnach pomiędzy Horyniem, Styrem a Stochodem. Najznaczniejszą była , gdzie w 88 ludzi powstańcy odparli atak 3 kompanii moskiewskich. Następnie , 29.06 . Po porażce 13 lipca 1863 roku, gdzie jego oddział został rozbity, ukrywał się w miejscowościach: Małysze, Bożydar, Zakoziel w kaplicy grobowej Orzeszków, w majątku Elizy Orzeszkowej w Ludwinowie, i in. Eliza Orzeszkowa pisała o nim: "". Następnie udał się do Warszawy. Tam, 15 sierpnia 1863 roku, stawił się przed Wydziałem Wojny Rządu Narodowego i otrzymał awans na generała. Przebywał krótko w Krakowie, skąd wyniósł fatalne przekonanie o nierozważności organizacji i, trwonieniu funduszy i rozdęciu urzędów. Wysłany na misję dyplomatyczną do Paryża w celu pozyskania pomocy francuskiej, wrócił bez sukcesu, ale zyskał poparcie frakcji białych. Po upadku rządu czerwonych, 17 października 1863 roku został dyktatorem powstania, zastępując Franciszka Dobrowolskiego. Jako dyktator (od 17 października 1863 do 20 kwietnia 1864 roku), Traugutt prowadził działalność konspiracyjną z mieszkania przy ul. w Warszawie, pod pseudonimem „Michał Czarnecki”, udając kupca z Galicji. Skupił się na reorganizacji powstania, dążąc do przekształcenia oddziałów partyzanckich w regularną armię. Zwolnił kierownictwo Rządu i praktycznie sam kierował wydziałami poprzez lojalnych dyrektorów. Pomogło mu to wprowadzić szybkie zmiany i utrzymać dobre zakonspirowanie. Wprowadził jednolitą organizację wojsk polskich, tworząc 4 korpusy podzielone na kompanie, bataliony i pułki. Wprowadził także zmiany w polityce zagranicznej m.in dymisjonując Mierosławskiego. 23 grudnia 1863 roku zwołał przedstawicieli Kongresówki do dyskusji nad uwłaszczeniem chłopów; dekretem z 27 grudnia 1863 roku wprowadził reformy agrarne, nadając chłopom ziemię na własność, co miało pozyskać ich poparcie dla powstania. Zmagał się z problemami finansowymi: szukał pożyczek w bankach krajowych i zagranicznych, nałożył nadzwyczajny podatek na rodaków za granicą i wezwał dezerterów do powrotu. Prowadził aktywną politykę zagraniczną, apelując o pomoc do rewolucjonistów, w tym Giuseppe Garibaldiego, oraz korespondując z papieżem Piusem IX o błogosławieństwo dla walczących Polaków. Jego agenci działali w Czechach, Chorwacji i na Węgrzech, szukając sojuszników. Sprzeciwiał się wysyłaniu funduszy do Rzymu na beatyfikację Jozafata Kuncewicza, preferując przeznaczenie ich na potrzeby powstania. Mimo wysiłków, nie udało się uzyskać interwencji zagranicznej. Pomimo nieopowiadania się po żadnej stronie nie udało mu się uniknąć konfliktów wewnętrznych między frakcjami białych i czerwonych, co osłabiało powstanie. Pod jego dowództwem powstanie przedłużyło się, ale sytuacja militarna była dramatyczna: brak broni, dezercje i przewaga rosyjska doprowadziły do stopniowego upadku walk. Traugutt został aresztowany w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 roku w mieszkaniu w Warszawie, wydany przez Artura Goldmana, urzędnika departamentu podatkowego Rządu Narodowego i dwóch innych w śledztwie. Dzień wcześniej zaaresztowany został , jego późniejszy biograf, co przygotowało Traugutta na zaaresztowanie. Nie uciekał, a gdy żandarmi przyszli po niego powiedział tylko "to już". Przesłuchiwany kilka miesięcy na Pawiaku i w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej, od początku przyznał się do prowadzenia oddziału na Polesiu. Nie wydał nikogo, stwierdzając: "". 19 lipca 1864 roku Audytoriat Polowy skazał go na degradację i śmierć przez powieszenie. Egzekucja odbyła się 5 sierpnia 1864 roku o godzinie 10 rano . Wyrok czytano rozmyślnie powoli, ale Traugutt, nań nie zważał, cały czas rozmawiając z kapucynem o. Sabinianem. Kazano mu wstąpić na szubienicę - odparł że jako oficerowi przysługuje mu zwyczaj rozstrzelania, ale sąd wojenny zlekceważył tę tradycję. Ucałował krzyż, podczas gdy tłum śpiewał "Święty Boże". Złożył ręce i wzniósł głowę z przepaską na oczach w stronę nieba. Tak skonał. Kolejno stracono , , i . Helena Kirkorowa została skazana na zesłanie do ciężkich robót w fabrykach. Marianowi Dubieckiemu udało się wrócić po latach z Syberii, jako historyk zajął się zbieraniem wiedzy o Traugucie. O egzekucji dyktatora pisała prasa na całym świecie, nawet na innych kontynentach, choć nie zawsze pisząc poprawnie nazwisko. Miejsce jego pogrzebania (a raczej nieludzkiego zakopania) jest niewyjaśnione. W czasie prac archeologicznych w obrębie Cytadeli natrafiono dwukrotnie na grupę 5 ciał, jednak z powodu zasypania ich wapnem nie można było odczytać informacji DNA. Przypuszcza się, że jedna z tych grup to członkowie Rządu Narodowego z Romualdem Trauguttem. Majątek Ostrowie został rozparcelowany i zniszczony. Śmierć Traugutta stała się symbolem męczeństwa; jego kult porównywał egzekucję do męki Chrystusa. Szczególnym orędownikiem takiego symbolu był o. Sabinian (nie Serafin) [44][45] - kapucyn, spowiednik, świadek egzekucji obecny przy skazaniu na śmierć, wyznaczony. Kilka dni później, ten sam kapłan dysponował na śmierć innego Powstańca - Antoniego Schmidta. Gdy ów został spod szubienicy ułaskawiony i skazany na Sybir kapłan podarował mu krzyż Traugutt mówiąc: ""[7] (Informacja ta ma pewną wątpliwość, gdyż wg prasy Antoni Schmidt był protestantem, a towarzyszył mu ostatniej drodze pastor. Kapucyn jednak był obecny na miejscu egzekucji z racji na innego skazańca.[30]) Dokładnie pół wieku po egzekucji Romualda Traugutta i członków rządu narodowego z Oleandrów w Krakowie wyszła I Kompania Kadrowa. Traugutt został upamiętniony m.in. pomnikami (w Świsłoczy 1928, Ciechocinku 1929, Częstochowie[z=165854], Prużanie), tablicami pamiątkowymi (Kraków, Lwów), monetami (10 zł 1933, 20 zł 1982–1994), znaczkami pocztowymi (1938, 1944, 1963) i nazwami ulic oraz szkół. W 1933 roku pośmiertnie odznaczony Krzyżem Niepodległości z Mieczami. Rok 2024 ogłoszono Rokiem Romualda Traugutta przez Sejm RP. Jego biografie pisali m.in. Marian Karol Dubiecki i ks. Józef Jarzębowski. Traugutt pozostaje ikoną walki o niepodległość Polski. O jego beatyfikację zabiegał kard. Stefan Wyszyński a także kard. Józef Glemp. ==> (Autor: Kornel Ujejski ) [i]Na stoku Cytadeli poniósł śmierć okrutną... Nie ginie, kto za wiarę i wolność umiera; A jednak grób zarasta, pamięć się zaciera - To smutno! Ledwie dla własnych potrzeb wystarcza uczucie, Przestano cześć oddawać żałobnym pamiątkom - I zabrakło chleba twoim sierocym dziewczątkom Traugucie! Poskarżę się przed tobą, coś trwał do ostatka Upada Polska - z winy, nie dzikich Moskali Nie chytrych Niemców ... na własne dzieci się żali Ta matka. Bluźnią jej, urągają - w każdym bluźniercu Już jest zatrute, ziarno, co w zdradę kiełkuje; Okropne idą czasy, okropne idą czasy, okropne... och czuję Tu w sercu! Dokończą pieść przedzgonną ostatnie łabędzie, I ściśnie na wiek cały. Powiedz, ta ich Polska Ona ewangeliczna, ona apostolska, Czy będzie? On rzekł: Jeżeli z wiernych trzech tylko zostanie, Tylko trzech napełnionych dawnym ideałem, To Polska z tych trzech wyjdzie,oblecze się ciałem I będzie! -A jeżeli nie znajdzie i trzech - co się stanie? On rzekł: To duchy zmarłych jeszcze raz powtórzą Przebyte już żywoty i Polskę wysłużą - I będzie![/i] 1. żona Anna Emilia Pikiel (ślub 1852 Warszawa)[16] 2. żona Antonina Kościuszko (ślub 1860 Kłopocin) - wnuczka brata Tadeusza Kościuszki Dzieci: * Anna Innocenta, ur. 1853, zm. 1938 - mąż Jan Romuald Juszkiewicz (kuzyn przyrodni) -> potomstwo, żyje do dziś * Alojza Stefania 1857-1907, nauczycielka w Warszawie * Justyna 1859-1859 * Konrad 1859-1859 * Romuald Jan - 1862-1863 [13] Pochowany Pińsk.
Romuald Traugutt
W kilka dni po zgonie Traugutta, gdy na stokach cytadeli warszawskiej wznoszono nowe szubienic dla trzech skazanych, z których dwóch z rusztowania miało pójść na Sybir, dysponował jednego z mających być ocalonymi (Antoni Schmidt z Warszawy), tenże sam kapłan (o. Serafin kapucyn), który Trauguttowi towarzyszył w ostatnich chwilach pod szubienicą. Otóż ów kapłan, dysponując śmierć swego penitetna, jako wzór prawdziwie chrześcijańskiego zgonu, stawił mu naprzód bohaterów, ginących dla imienia Chrystusowego na arenie pogańskiego świata, a obok nich podniósł Romualda Tragutta. To imię musiało być wzorem, źródłem odwagi, przykładem wzniosłym dla skazanego. Gdy wreszcie egzekucja rozpoczęta nie została dokonaną i skazany zdjął śmiertelną koszulę i zstąpił z rusztowania, wówczas kapłan uradowany darował mu krucyfix z którym w dłoni Traugutt umierał ... "Nic cenniejszego dać ci nie mógłbym, mój synu, nad tę pamiątkę po owym mężu prawdziwie świętym..." mówił kapłan odchodzącemu spod szubienic. Zdarzenie to jest jeszcze jednym świadectwem owego bohaterskiego ducha Traugutta, który wszędzie i zawsze, czy na polu pracy, czy w epoce ostatnich wysiłków, gdy wysoko podnosił sztandar Polski wojującej o niepodległość, cza na rusztowaniu był podziwem dla wszystkich. (...) Krzyż ten darował Schmidt na Syberii, ja zaś odesłałem ową cenną pamiątkę wdowie po dyktatorze. Co się stało z tą rodzinną pamiątką - nie wiem.
Franciszek Trzankowski
Franciszek Trzankowski. Mając lat 20, należał do manifestacji, za co był kilkakrotnie aresztowany. Brał udział w nabożeństwie w kościele Ś-go Jana, skąd zabrany, odsiedział 3 tygodnie w Cytadeli. Po uwolnieniu - za zbieranie różnych proklamacji i odezw, zadenuncjowany przez kogoś ze znajomych, został znowu aresztowany i osadzony w X-ym pawilonie. Skazany po przeprowadzeniu śledztwa do Orenburskich bataljonów, dzięki manifestowi wraz ze 150 przestępcami politycznymi odzyskał po 4 tygodniach wolność i wrócił do Warszawy. Tu zaciągnął się niezwłocznie do żandarmerii polowej, w następstwie czego zmuszony był wkrótce w przebraniu kobiecem umknąć na Pragę w towarzystwie 2-ch pań, a stąd w ubraniu chłopskim przedostał się za Petersburską rogatkę. Tam czekali nań wtajemniczeni przewodnicy, którzy go odstawili do lasów Nieporęckich, gdzie złączył się z oddziałem Jankowskiego. Oddział Jankowskiego wkrótce został rozbity pod Zastawiem, Trzankowski wraz z 2 kolegami ukrył się we wsi Małe Dęby, gdzie przebył 2 tygodnie. W niedzielę chłopi powrócili z kościoła, oznajmiając, że nakazano im obwieścić, iż wyszedł ukaz, mocą którego każdy powstaniec, który w przeciągu miesiąca podda się z własnej woli, będzie ułaskawiony. Trzankowski z towarzyszami poddał się najbliższym władzom i po złożeniu przysięgi na wierność Carowi, odstawiony został do Warszawy i oddany pod dozór policyjny.
Ignacy Karol Trzaskowski
Ur. 23.10.1834 Wilno, par. św. Jana, zm. 9.3.1874 (25.2 wg kalendarza juliańskiego) Irkuck[2]. Rodzina pochodziła z trockiego. Syn Kaspra i Kunegundy German.[5][6] Wnuk Floriana Trzaskowskiego i Julianny oraz Antoniego German i Urszuli.[11] Rodzeństwo: Florian Ignacy Antoni, Rudolf Anzelm, Zenon Tytus, Konstanty Adam, Leonard Lekarz z Uniwersytetu Moskiewskiego, po otrzymaniu dyplomu zamieszkał w miejsc. Szaty pow. wiłkomierskiego, gdzie zajmował się praktyką lekarską. Zawsze uśmiechnięty i uczynny. Z powodu imienia był nazywany "Jezuitą" (choć "nic jezuickiego w nim nie było"). W jego domu przebywało sporo młodzieży z której dużo poszło do powstania. W okresie przygotowań był u niego Józef Limanowski czyniąc zaciąg w szeregi organizacji[12]. Uczestnik powstania, brał udział w (Birże) 7.3.1863[8]. Będąc u boku , pełniąc rolę lekarza i kasjera, dostał się do niewoli. Zaaresztowany towarzyszył rannemu Sierakowskiemu w drodze do Wilna i w więzieniu[13]. Został skazany na 5 lat prac w kajdanach. 5.7.1863 wysłany na Syberię. Szedł prawie rok, gdyż do Irkucka dotarł w czerwcu 1864 (ostatni tylko odcinek przebywając w wozie pocztowym). Przebywał w Usolu[3]. W czerwcu r. 1865 został tam zaliczony do kategorii poprawczej, w maju 1866 zwolniony od robót ciężkich, we wrześniu przeniósł się do wsi Czeremchowa (o 120 wiorst na zachód od Irkucka), w maju 1868 przeniesiony do kategorii włościan z prawem zamieszkiwania w miastach, w styczniu 1870 otrzymał prawo zajmowania się praktyką lekarską. Przywrócony wreszcie do dawnych praw stanu w 1870 osiadł w Irkucku. Jako lekarz, za swą wiedzę, sumienność, bezinteresowność i wielką łagodność, zyskał powszechne uznanie i miłość. Zdolny i idealnie szlachetny człowiek. Pamiętając więcej o cierpiących, niż o sobie, pomimo rozległej praktyki, zostawił fundusik nader skromny. Jego pogrzeb w Irkucku był wielką manifestacją ludu polskiego na Syberii[5][9]. Na wygnaniu przyjaźnił się m.in. Józefem Łagowskim.
Damazy Trzciński
Śmierć weterana 63-go roku. Szeregi tych, co w pamiętnym 63-im roku rzucili się w bój rozpaczliwy, aby ratować wolność i honor ojczyzny, przerzedzają się niestety coraz więcej. Pomimo, że jest to objaw naturalny, bo czas ma swe nieubłagane prawa, jednakże trudno oprzeć się uczuciom smutku i żalu, gdy się widzi jednę za drugą z tych postaci, otoczonych auerolą bohaterstwa i głębokiego patryotyzmu, schodzącą do grobu. I znów mamy do zanotowania skon jednego z takich dzielnych bojowców za sprawę ojczystą, a człowieka o charakterze nieskazitelnym, któremu los zawistny nie pozwolił niestety spocząć na ziemi polskiej. Mianowicie w końcu ubiegłego miesiąca zmarł w Baden pod Zurychem, w Szwajcaryi ś. p. Damazy Pobóg Trzciński ur. 1833 w majątku rodzinnym Kębliny w Kieleckiem. Po ukończeniu szkół wstąpił do wojska rosyjskiego, gdzie czekała go świetna karyera z powodu wyjątkowych zdolności. Skoro jednak wybuchło powstanie styczniowe, ś. p. Damazy nie zawahał się ani na chwilę, porzucił świetne widoki, zrzucił mundur rosyjski i zaciągnął się w szeregi rodaków. Bił się pod Taczanowskim, Callierem, Czachowskim. W szędzie odznaczał się szalonem męstwem, roztropnością i karnością, której tak brakowało w szeregach powstańczych. Wytrwał w kraju aż do 1864 roku. Wreszcie skazany na śmierć, uchodzić musiał za granicę. Naprzód udał się do Drezna, a gdy i tam zaczęto prześladować polskich wychodźców, przeniósł się do Szwajcaryi, tej prawdziwej ostoi emigrantów politycznych całego świata. Ponieważ rząd rosyjski skonfiskował mu majątek rodzinny, przeto śp. Trzciński, pozbawiony wszelkich środków do życia, musiał chwycić się ciężkiej pracy. Dzięki wielkiej wytrwałości i zaletom charakteru wyrobił sobie wkrótce niezależną sytuacyę. W cztery lata po przybyciu do Szwajcaryi ożenił się z panną Senfter d'Affelter i osiadł w Badenie pod Zurychem, gdzie naprzód był kierownikiem, a następnie właścicielem renomowanego zakładu kąpielowego. Dorobiwszy się znacznej fortuny, był on w możności dopomagania rodakom na obczyźnie, co czynił jak najchętniej, mając szczególniej na oku licznie kształcącą się młodzież polską po zakładach naukowych szwajcarskich. W jednej ze swych willi, nazwanej „Kębliny", na pamiątkę skonfiskowanego majątku, gromadził koło siebie śp. Damazy liczny zastęp rodaków, którym w rozmaity sposób dopomagał. Czucia z krajem nie stracił. Interesowało go do ostatnich chwil wszystko, co działo się w trzech zaborach, a z najwybitniejszymi luminarzami emigracyi, jak pułkownikiem Różyckim w Rapperswylu, Miłkowskim w Genewie i Gałęzowskim w Paryżu, utrzymywał bliższe stosunki przyjacielskie. Szwajcarzy otaczali wysoką czcią zmarłego, który swym prawym charakterem i wzorowem życiem przynosił honor imieniowi polskiemu, tak często szarpanemu przez nienawistnych za granicą, będąc zarazem do końca życia wzorem człowieka i patryoty.
Kazimierz Tułodziecki
zm. 27.04.1863 Słomków [1], akt zgonu Osiecz Wielki par. Boniewo [3] Jego rodzicami byli Antoni Tułodziecki (dzierżawca dóbr Osiek Wielki, par. Boniewo, więziony za ukrywanie powstańców styczniowych) i Pelagia z Lipińskich. [1] [2] syn ś. p. Antoniego, dzierżawcy dóbr Osiek \\ lelki w Królestwie Polskiem, i Pelagii z Lipińskich, w r 19 roku życia przerwawszy kursa agronomiczne w Pruszkowie i z trudnością przeszedłszy granicę, połączył się z oddziałem Younga w przededniu mającej się odbyć bitwy na polach Nowejwsi. Tam, dnia 27 kwietnia 1863 r., po bohaterskiej walce śmiertelnie ranny, zakończył życie w Słom ko wie w domu państwa Busse, gdzie był urządzony tymczasowy lazaret, dnia 13 maja t. r. Ciało jego sprowadzono do Ósiecza, zkąd się odbyła uroczysta eksportacya zwłok do parafialnego kościoła w Boniewie pod Czerniewicami, w pobliżu stacyi drogi żelaznej Kowal, gdzie płaski kamień z imieniem i nazwiskiem zmarłego, oraz datą jego uro dzenia i śmierci, pokrywa grób bohaterskiego młodzieńca. Ś. p. Kaźmierz był wzorowym synem, najlepszym bratem i budził najpiękniejsze nadzieje przyszłości w sędziwym już ojcu. Szalona odwaga i zapał mło zieńczy położyły zbyt prędko kres jego życiu. W początku już bitwy okazał się jego sztucer całkiem bezużytecznym. Na uwagę jednego z towarzyszów 7 , aby szedł do furgonu po inny, odpowiedział: „Nie mogę tego uczynić, bo myślanoby, że uchodzę z pola bitwy, a zły przykład nie dobrzeby działał 11 a innych. Stać zatem będę w szeregu, choć bez czynny . 44 Wtem usłyszano komendę: „Na bagnety! Kto ma ochotę wypierać Moskali z ich obronnego stanowiska ?“ Pierwszym był Tułodziecki, który wyskoczył z szeregu, a za nim poszli inni. Przed zgonem, przyszedłszy do przytomności, cieszył się i dziękował Bogu, że mu po zwolił wziąć udział w tej morderczej walce, która chlubę przyniosła orężowi polskiemu. Towarzyszami broni ś. p. Kaźmierza byli: Mieczysław Leitgeber, dawniejszy księgarz w Poznaniu, a dziś w Ostrowie, dr. Lucyan Szmyt, który także poległ, dr. Roma 11 Szymański, obecnie redaktor „Orędownika 44 w Poznaniu, i brat rodzony, ś. p. Stanisław Tułodziecki, zmarły dnia 31 marca 1875 r. w Poznaniu [1] R o d z i n a rodzeństwo * Aniela Waleria Tułodziecka - ur 1853 Osiecz Wielki par. Boniewo (obecnie woj. kujawsko-pomorskie) [2] - działaczka społeczna i oświatowa, przewodnicząca Towarzystwa Warta i wiceprzewodnicząca Narodowej Organizacji Kobiet * Stefan Tułodziecki - ur 1854 Osiecz Wielki par. Boniewo (obecnie woj. kujawsko-pomorskie) [2] * Józefa Katarzyna Tułodziecka - ur 1856 Osiecz Wielki par. Boniewo (obecnie woj. kujawsko-pomorskie) [2] * Stanisława Franciszka Tułodziecka - ur 1857 Osiecz Wielki par. Boniewo (obecnie woj. kujawsko-pomorskie) [2] * Marianna Tułodziecka po mężu Musolf - ślub 1861 Boniewo [3] * - powstaniec styczniowy
Witold Turno
W ciasnych ramach czasu objęte czyny wojenne Witolda Turno, od wystąpienia jego na pole walki, aż do chwili śmierci, upływa zaledwo dni kilkanaście. A jednakże postać jego uwydatniła się na tle wydarzeń ostatniego powstania i nazwisko jego zapisanem będzie na kartach krwawego rocznika w liczbie dzielniejszych synów Polski. Witold Turno urodził się w dawnem województwie poznańskiem, z majętnych rodziców 1834 r. Rodzina jego od czasu rozbioru kraju, w każdej Wojnie o niepodległość dostarczała dowódców, tak za księstwa Warszawskiego, jak 1831 roku, był w wojsku jenerałem Turno. Witold młodszy z dwóch braci, po pierwszych przygotowawczych naukach, okazywał skłonność do zawodu wojskowego, w tym celu został wysłanym do Paryża, gdzie uczęszczał przez dwa lata na kursa szkoły politechnicznej, zamkniętej jak wiadomo dla cudzoziemców, uzyskał on ’ wyjątkowe ministerjalne pozwolenie, przez wzgląd, iż dziad jego był w służbie francuskiej. Następnie wstąpił do szkoły wojskowej pruskiej a zostawszy oficerem, pozostał w służbie linjowej czas jakiś, aby się wyrobić praktycznie w za wodzie, którym spodziewał się wspierać walkę o nie podległość ojczyzny. W ciągu tych studjów, zebrał z francuskich dzieł i ułożył „Trygonometrję prostokreślną" opatrzył ją objaśnieniami, Wykładem wag i miar systemu metrycznego. Po ukończeniu tak pomyślnem nauk wojskowych, osiadł na wsi i gospodarował w majątku od danym mu przez rodziców. W każdym zawodzie okazywał czynność i energję, z skrzętnością obiegał też skibę ojczystą, dopełniając gorliwie i sumiennie obowiązku obywatela kraju i pana włości. Krótko przed powstaniem jak we wszystkich częściach Polski, tak i w Poznańskiem, zaczęto przy wdziewać strój polski. Drobna to rzecz na pozór, jednakże nikt z przesiąkłych kosmopolityzmem nie wdzieje go na siebie, a ludzie przeciwni wszelkim ruchom w kraju z niechęcią spoglądają na czamary, jak by się lękali pod niemi bijących serc. Turno chociaż znaczniejszą część życia swego przebył za granicą, przywdział strój narodowy, poczciwa polska natura przemagała nad wszystkiem u niego i cechowała po stępowanie jego na każdym kroku. Skoro tylko do biegła wieść o powstaniu i młodzież gotowała się aby spieszyć w pomoc braciom, co podjęli tak nierówną walkę, Turno krzątał się o zebranie hufca, z którym pragnął co najprędzej dostać się za kordon graniczny. Zbiegiem rozmaitych przeszkód, wyprawa została odłożoną do ostatnich dni lutego. Naprzód wy szedł oddział tak niefortunnie prowadzony przez Garczyńskiego, który starł się z Moskalami pod Mieczownicą i Dobrosołowem, gdzie po klęsce i straszliwej rzezi rannych naszych, powrócił przez kordon pruski. Według ułożonego planu, Turno za tym pierwszym oddziałem miał poprowadzić drugi, kiedy klę ska nastąpiła, nie był jeszcze przekroczył granicy, lecz w pobliżu czekał, bawiąc w gościnie u jednego ze swych znajomych. Tu go aresztowano i chociaż nie znaleziono przy nim broni, ani nic takiego coby podejrzenie ściągnąć mogło, uwięziono go w Gnieźnie. Miejsce w którem go zamknięto z trzema innymi, było tak ciasne, iż kiedy jeden znich się ubierał, trzej inni przytuleni pod ścianą pozostać musieli, a przytem powietrze podwórzowe tak fatalne, że okna uchylić nie mogli. A jeżeli drzwi uchylili, żołnierze stojący na warcie, wymierzając nabitą broń do nich, lżyli ich trzymając tak długo na celu, dopóki się tą dziką igraszką nie nasycili. Zanoszona skarga do oficera, nie odniosła żadnego skutku, przeżyli w tern dzikiem traktowaniu przez 4 tygodnie, w niebezpie czeństwie uduszenia się złem powietrzem lub padnięcia od kuli rozpasanego żołdactwa. To nieludzkie obejście, silnie oddziałało na stan zdrowia Turny, wyszedł z więzienia posmutniały, osłabiony i z boleścią w nogach, która mu już do kuczała, aż do czasu udania się na pole walki. Ta słabość fizyczna nie osłabiła jednak dawnej energji duszy, zabrał się zaraz do przygotowania na wojen ną wyprawę, aby się złączyć z pierwszymi spieszą cymi do boju. A z głębokiem uroczystem przejęciem się spieszył do walki, nim opuścił dom rodzicielski, odbył spowiedź i przyjął komunję. W ośiemnaście dni po wyjściu z więzienia, złączył się z oddziałem stojącym w Słupcy, pod dowództwem francuza Faucheux, przy którym został szefem sztabu. Nazajutrz 29 kwietnia był w boju pod Pyzdrami, gdzie Faucheux w pierwszej godzinie walki zo stał rannym.j Turno objął po nim dowództwo i przez ośm następnych godzin, pozostał z oddziałem swoim w przedniej straży pod naczelną komendą Taczano wskiego, gdzie własną odwagą i zimną krwią, umiał utrzymać młodego żołnierza pod siłnym ogniem nie przyjacielskim. Oddział jego głównie się przyczynił dnia tego' do odniesionego zwycięztwa, a to pierwsze tak szczęśliwe wystąpienie dowódcy, zjednało mu przychylność oddziału całego. Zrozumiał też Turno stanowisko dowódcy powstańców, był surowym gdzie potrzeba, lecz w czasie marszu dzielił z żołnierzem wszelkie niewygody, jedząc z nim z jednego kotła, spoczywając na jednej słomie. Po wyruszeniu z Pyzdr, dążyły oddziały po wstańcze ku miastu Kołu, otoczone ciągle przeważnemi nieprzyjacielskiemi siłami, z których strażami częste trzeba było odbywać utarczki. W przechodzie przez Chocz, spoczywali nasi w lesie opodal drogi, przez którą przeciągnął patrol zło żony z 23 kozaków. Turno wezwał na ochotnika, i wyruszył w 5 konnych i 10 pieszych strzelców. Przecięli kozakom drogę, wpadli na nich, 3 ubili, 10 wzięli do niewoli. Z tych Turno dwóch położył własną ręką a jednego ujął. Wiadomo jak wysoko cenią osobistą odwagę towarzysze broni, to też młody dowódca po tym czynie wzrastał wysoko w szacunek w całym obozie. Po sześciu dniach marszu, stanęli nasi w Kole, zaledwie się rozłożyli, kiedy o 3 wiorsty ukazała się przednia straż moskiewska z dwoma działami. Turno rozstawił w lasku za miastem strzelców, wstrzymując przeszło godzinę natarczywość nieprzyjaciela, nie bez straty z naszej strony, gdyż poległ tutaj Kazimierz Unruh kapitan strzelców, młody prawnik, pełen pięknych przymiotów. Tymczasem nasi zdołali zniszczyć częściowo dwa mosty na Warcie, wstrzymując po za sobą Moskali, sami zaś ruszyli w dalszy pochód. Wieczorem 7 maja stanęli w borach lubstowskich, pod kolonją Ignacewo. Taczanowski miał główne dowództwo, Turno pułk strzelców liczący około 700 ludzi. Umocniono na prędce front obozu, sypanemi od domu do domu szańcami. W tej pozycji przepędzili noc, gotowi na przyjęcie walki. Nazajutrz 8 maja około godziny 12 przed południem, zagrzmiały nieprzyjacielskie działa, ukazali się kozacy i piechota, a za nimi ustawione do ataku kolumny. Nasz oddział liczył około 1200 ludzi. Lewem skrzydłem dowodził Taczanowski, prawem Tur no, środkiem Strzelecki. Moskali było przeszło 4000 i z ośmioma działami. W samym początku bitwy, Moskale przypuścili i główny atak na prawe skrzydło, lecz zostali przez Turnę szczęśliwie odparci, straciwszy dużo ludzi pod strzałami naszych. Z drugiej strony parli na lewe skrzydło, które przełamali po godzinnej walce, do wodzący nim Taczanowski został odciętym, bo go nie było widać w dalszym boju. Teraz uderzyli Moskale Całą siłą na środek i pra we skrzydło, gdzie już bój nie ustał przez półtory godziny. Nasi bronili się dzielnie, strzelając z do mów i z po za drzew i wtedy dopiero zaczęli ustę pować, nieprzyjaciel podsunął się pod domy i te zapalił. Wtenczas to poległ dzielny Strzelecki. Turno chcąc otworzyć drogę do przeboju oddziałowi pozo stawionych w rezerwie 60 strzelców, zakomenderował na bagnety. Stanąwszy na ich czele podniósł ( w prawym ręku pałasz, lecz zaledwie postąpił kilka naście kroków, kiedy został śmiertelnie w bole ugodzodzony kulą karabinową. Towarzysze unieśli ukochanego dowódcę przed dzikością moskiewską, zło żyli na wozie, który go uwiózł spiesznie do wsi Lechinia, majątku bliskich jego krewnych. Nazajutrz umarł w skutek śmiertelnej rany, dzielny dowódca strzelców i tamże pochowany został. Resztki oddziału pozostawione bez dowódcy, ze brał Działyński, lecz młody żołnierz łatwo się demoralizował każdą klęską i nie zaraz powracał do zaufania sobie samemu. Rozeszli się ludzie, broń zachowano, która się zmarnowała, jak to się działo najczęściej w takich razach.
Strona z 75 < Poprzednia Następna >