Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 341
Strona z 9 < Poprzednia Następna >
Józef Franciszek Rogowski
Ur. 1838 Piasek [5] par. Kraków [1], [5] św. Szczepan [5] Podczas powstania styczniowego czeladnik białoskórnicki, "służył jako szereg, w oddz. Skowrońskiego. Wzięty do niewoli, wysłany do Arckangielska, do rot aresztanckick, po 2 latack do gub. Tobolskiej, powrócił po dalszych dwóch latach do kraju". [1] Po powstaniu styczniowym była majsterem kunsztu białoskórczego w Krakowie [2] Ślub nr 1 - 1870 Kraków [7] , on kawaler lat 27, ona panna lat 18 Apolonia Rosen [7] (jej rodzice Fryderyk Rosen [7] i Apolonia Ziółkowska [7]) Ślub nr 2 - 1895 Kraków [6] on wdowiec lat 57 [6] ona panna lat 29 Katarzyna Madejczyk [4] (jej rodzice: Franciszek Madejczyk [6] i Tekla Jarosz [6]) Ślub nr 3 - 19.10.1904 Kraków [4], on wdowiec [4], żona Aniela Sadzińska [3], [4] (jej rodzice Balbina Sadzińska [4]) Zm. 06.12.1913 Kraków [2], [3], lat 76 [3] Dzieci - z pierwszego małżeństwa: 1. Jan Józef Rogowski - ur 1861 Piasek par. Kraków św. Szczepan 2. Stanisław Zygmunt Rogowski - ur 1873 Piasek par. Kraków św. Szczepan 3. Feliks Jan Rogowski - ur 1874 Piasek par. Kraków św. Szczepan 4. Władysław Józef Rogowski - ur 1875 Piasek par. Kraków św. Szczepan 5. Szczepan Bronisław Rogowski - ur 1877 Piasek par. Kraków św. Szczepan 6. Hipolit Szymon Rogowski - ur 1885 Piasek par. Kraków św. Szczepan Rodzice: 2. Wincenty Rogowski [4] (jego rodzice Józef Rogowski [8] i Katarzyna Strózik [8]) - ur 1806 w Krakowie na Piasku [8], [9], majster kunsztu garbarskiego [8] 3. Rozalia [4], [20] Katarzyna [10] Borek [4] (jej rodzice Wincenty Borek [8[ i Marianna [8] vel Marcjanna [10] Puklizant [8], ślub 1810 Kraków św. Szczepan ) - ur. 1813 [10] w Krakowie na Piasku [8], [10] __ślub 1837 Kraków [8]
Apolinary Roman
syn Franciszka i Kunegundy z Dembowskich, urodził się w Terespolu, w województwie Podlaskiem, dnia 23 lipca 1825 r. Skończywszy szkoły obwodowe w Siedlcach, za namową stryja swojego, kanonika w Lubotyniu, Józefa Romana, wstąpił do seminaryum, ale przekonawszy się o zupełnym braku powołania kapłańskiego, po czterech latach, nie otrzymawszy jeszcze żadnych święceń, suknię kleryka zrzucił i zaciągnął się do wojska (1847). Zostawał w niem do 1860 r., w którym wziął dymisyą w stopniu kapitana. Powstanie 1863 r. podało mu znowu broń do ręki; pożądanym był dla powstańców jako dawny wojskowy, i razem z kilku współtowarzyszami, jak Brandt, Baranowicz i Miciewicz bił się pod Siemia tyczami, gdzie lekką ranę bagnetem otrzymał. Wyleczywszy się z niej, miał polecenie sformowania oddziału Kurpiów w puszczy Myszynieckiej, dokąd się udał w miesiącu czerwcu, ale dla niedostatku broni, której organizacya powstańcza dostarczyć mu nie mogła, pozostał bezczynnym aż do października, kiedy go ówczesny rząd narodowy mianował naczelnikiem sił zbrojnych województwa Płockiego. — Roman miał pod swem zwierzchnictwem cztery oddziały, tak zwany: Myszyniecki (Rynarzewskiego) Zanarwiański (Lasockiego), Przasnyski (Nowickiego) i jazdy Pułtuskiej (Ziembińskie go), ale sam temu zadaniu podołać nie mógł; wydawszy upoważnienie do działania wymienionym naczelnikom oddziałów, sam udał się do Prus Zachodnich, zkąd już do kraju nie wrócił. Upadek powstania wstrząsnął jego organizm, już w grudniu dały się postrzegać symptomata pomięszania umysłu. W początkach 1864 r. przybył do Belgii, a w lipcu do Paryża; — tu dla utrzymania życia wziął się do ręcznej pracy przechodzącej jego siły; pracował w fabryce wyrobów żelaznych, ale stan umysłowy pogarszał się ciągle; w 186G r. musiano go zamknąć w Bicetre, w domu obłąkanych: wy szedłszy ztamtąd po 14 miesiącach, niebawem znowu do domu zdrowia św. Anny się dostał, gdzie przebył półtora roku. — Wyleczony tam został o tyle, że był spokojny, ale smutny i jakby melancholią cierpiący; życie bardzo ciche i skromne w niedostatku prowadził. Umarł dnia 22 lipca 1872 roku; spoczywa na cmentarzu Cliohy
Julian Rosenbach
Ur. ok. 1835. Porucznik wojsk węgierskich. Przybył do Krakowa z Kalitą. Był początkowo w oddziale Władysława Sokołowskiego "Iskry", a następnie adiutantem Chmieleńskiego. Walczył pod Mełchowem. Pod dowództwem "Bosaka" dowodził 3 kompanią. Jego oddział jazdy został rozbity w okolicy Rakowa (zapewne część powstańców dotarła aż pod Bardo i tu została rozbita. O miejscu tym przypomina z prawd. znacznie przesadzoną liczbą zabitych 120) Na przełomie 1863/4 wszedł do formowanego II Korpusu Krakowskiego, pod dowództwem Bosaka w stopniu majora. Pełnił obowiązki dowódcy Pułku Kieleckiego. W 21.2.1863, dowodził Pułkiem Kieleckim, składającym się ze 160 ludzi. Spóźnił się, zamiast przybyć w nocy do Kobylan, zjawił się, wbrew rozkazom dopiero rano - co znacznie pogorszyło sytuację powstańców przesuwając czas starcia. W bitwie posuwał się zdobywając wyznaczone punkty, początkową jednak również spóźniony, nacierając od strony Iwanisk na kirkut żydowski. Do szturmu zachęcił jednak żołnierzy , który spostrzegł zamieszanie. Dalej walka posuwała się trudno, ale skutecznie. Do 11 w nocy, kiedy dowódca, z powodu zmęczenia oraz burzy, zarządził odwrót. Wtedy pułk wycofał się przez Kobylany do Łagowa, razem z pułkiem . Postępował za nimi Czengiery, który dopadł powstańców z zaskoczenia . Potyczka była szczęśliwa dla powstańców, którzy jednak stracili sporo ludzi. Połączywszy się z Bosakiem odbyli tragiczną bitwę pod Cisowem. Objąwszy dowództwo nad mocno zdemoralizowanym żołnierzem, po chorym Rębajle, maszerując w lasy Staszowskie napadnięty pod Iwaniskami, został rozbity i zmuszony uciekać do Galicji. Ciążyły na nim oskarżenia o zabór mienia narodowego. Wg relacji Krzyżanowskiego, gdy część oddziału dowodzona przez Boczkowskiego dotarła do osady smolarzy pod Denkowem (początek marca 1864) zastała oddział Rosenbacha, ze sztabem ulokowanym w skleconych z desek prymitywnych chatkach. Umieścił się tam też sztab Boczkowskiego. W tym obozie odbyła się egzekucja starca, niejakiego Fijałkowskiego, który ponoć zdradził miejsce przebywania "Topora". Od egzekucji zdołała wykupić go żona, za 2 tysiące złotych polskich. W nocy obaj dowódcy znikli wraz z pieniędzmi. 7.4.1864 władze powstańcze wysłały za obydwoma list gończy. "[i]Do Organizatora Kadr w ob. Wadowskim. Major Rosenbach, któren nie tylko stał się przez rozpuszczenie i zdemoralizowanie swego oddziału zdrady przeciwko własnej Ojczyźnie winnym, ale oprócz tego zabrawszy pieniądze narodowe z takowemi za granicę uszedł i w Galicji ma przebywać, jest przez władze narodowe poszukiwanym. Zawzywam Was przeto Obywatelu do poczynienia najściślejszego śledztwa a w razie przydybania, do niezwłocznego zaaresztowania wymienionego majora. Wspólnej jego winy jest niejaki Boczkowski.[/i]"[5] Wygląd wg rozsyłanego rysopisu: Wzrost wysoki, budowa ciała silna i proporcjonalna. Włosy blond trochę w czerwieniawe, wąs wielki blond także trochę w czerwieniawe, twarz koścista, proporcjonalna i rumiana - oko niebieskie. Lat około 27 - 28. Mowa rozkazująca, prytanganalna, charakter popędliwy w obejściu rezoner i zarozumiały.[5]
Józef Rucki
Właściwie Józef Horucki. Ur. 2.3.1817 Lwów. Nieślubny syn Jana Horuckiego, kancelisty Froum Nobilium i Marianny Drucickiej (Trucickiej, Drutówny, później zamężnej Sitarskiej).[9] W wykazie osób politycznie podejrzanych, sporządzonym przez starostę lwowskiego figuruje jako Władysław Drucicki, ur. w 1815 we Lwowie, nieślubny syn kancelisty Horuckiego, ekonom lwowski. Po skończeniu szkoły wojskowej służył w armii austriackiej w stopniu oficerskim, lecz został z niej wydalony. Przebywając na wsi pod Stryjem podjął głos wybuchu powstania na Węgrzech w 1848 i włączył się weń w stopniu podporucznika pod pułkownikem Łosiem. Pod pseudonimem Józefa Władysław Drucicki wydał potem wspomnienia "Bem w Siedmiogrodzie i w Banacie: z pamiętników Józefa Władysława Ruckiego byłego oficera legionu polskiego. Następnie kilka lat przebywał za granicą. W 1855 został aresztowany. Notowany przez władze jako podejrzany z potrzebą stałej obserwacji. Dla zmylenia jej stosował różne nazwiska i udawał głuchego. W 1862 dostał pozwolenie na osiedlenie się w Skałacie. Brał też udział w Komitecie Bratniej Pomocy. W czasie Powstania organizował i dowodził oddziałami. Pierwszy sformowany przez niego walczył pod Marcinem Borelowski. Kolejnym dowodził sam uzyskując stopień majowa. Skutecznie prowadził działania zaczepne w lubelskim i na Podlasiu, choć w opinii niektórych był nieskuteczny właśnie z racji na mały udział w walkach. Został mianowany p.o. naczelnika wojskowego woj. lubelskiego. Oddział poniósł spore straty (7.7.), (24.8). Po rozsypce sformował oddział ponownie i działał w rejonie Chełma. Po upadku powstania przebywa na emigracji w Monachium, gdzie być może zmarł.
Jan Rudowski
Urodził się 18 lutego 1840 roku w Rumoce par. Lipowiec Kościelny koło Mławy w rodzinie ziemiańskiej. W czasie wybuchu powstania służył jako junkier, podchorąży w wojsku carskim w batalionie strzelców celnych Połockiego pułku piechoty w Piotrkowie Trybunalskim. W dniu 3 lutego zbiegł wraz ze swoim przyjacielem, Bronisławem Gromejko z garnizonu piotrkowskiego do obozu powstańczego Hipolita Zawadzkiego, który w okolicach Szkucina koło Rudy Malenieckiej tworzył znaczną partię powstańczą. Zawadzki tytułował się majorem, który to stopień prawdopodobnie sam sobie nadał. W obozie Rudowski zajął się musztrowaniem młodych rekrutów, a zwłaszcza szkoleniem kawaleryjskim. Formowanie tak dużego, liczącego około 400 osób oddziału nie mogło zostać nie zauważone przez wroga. W połowie kwietnia chłopi z pobliskiej wsi Lipa, oraz dróżnik drogi bitej z Sielpi, wskazali carskiemu naczelnikowi wojennemu powiatu kieleckiego, opatowskiego i sandomierskiego, generałowi Ksaweremu Czengieremu miejsce kwaterowania oddziału. Ten nie mogąc sam wyruszyć z wojskiem, gdyż w tym czasie uganiał się za oddziałem Dionizego Czachowskiego w okolicach Stąporkowa, zażądał pomocy z Radomska, gdzie kwaterował 13 Białozierski Pułk Piechoty. W dniu 20 kwietnia 1863 roku wyszedł z Radomska oddział w sile jednej roty piechoty i 27 kozaków pod dowództwem kapitana Obuchowa. Po przemarszu przez Przedbórz oddział ten dotarł wieczorem do wsi Czermno, gdzie zanocował. Podczas postoju w Czermnie kapitan otrzymał wiadomość, że w odległości około 7 wiorst znajduje się obóz powstańczy. Na drugi więc dzień, to jest 21 kwietnia, oddział wyruszył w podanym kierunku. Po przemaszerowaniu czterech wiorst kozacy pochwycili bez wystrzału dwóch powstańców stojących na pikiecie, którzy następnie poprowadzili oddział rosyjski do obozu powstańczego, z tej strony, z której powstańcy nie spodziewali się zupełnie napaści. W odległości około stu kroków od obozu spostrzeżono na drodze bryczkę, w której jechał, jak później ustalono dowódca Zawadzki, który ujrzawszy kozaków, dał sygnał wystrzałem o zbliżającym się wojsku. Powstańcy przywitali salwą rosyjski łańcuch tyralierski, raniąc śmiertelnie kapitana Obuchowa. Żywa wymiana strzałów trwała około dwóch godzin; powstańcy trzymali się uporczywie na swojej pozycji, a nawet wysłali kolumnę kosynierów celem uderzenia na nieprzyjaciela z flanki. Wówczas setnik Bogajewskij objął dowództwo po ciężko rannym kapitanie Obuchowie i zsiadłszy z konia poprowadził strzelców do szturmu na bagnety, wyrzucając w ten sposób powstańców z obozu. Jeszcze tego samego dnia w rejon walk, od strony Kielc, dotarł z wojskiem generał Czengiery. Druga bitwa praktycznie zakończyła istnienie oddziału Zawadzkiego. Walka z ustępującymi powstańcami ciągnęła się na przestrzeni dwóch wiorst do zupełnego ich rozproszenia. W bitwie poległo kilkunastu powstańców, kilku odniosło rany, a między nimi i junkier Jan Rudowski (został ranny w prawy bok), wielu zaś dostało się do niewoli w tym Zawadzki, który zmarł z odniesionych ran w więzieniu kieleckim. Straty oddziału rosyjskiego wyniosły 4 zabitych żołnierzy, 9 żołnierzy odniosło rany, a kapitan Obuchow ciężko ranny zmarł na drugi dzień. Ranny został również 1 kozak oraz 16 koni. Niewielki oddział rozbitków z partii Zawadzkiego udało się zebrać Janowi Rudowskiemu i Bronisławowi Gromejce i ostrzeliwując się doprowadzić 23 kwietnia o godzinie 10 rano do obozu Dionizego Czachowskiego w lasach suchedniowskich. Epilogiem tej bitwy było wykonanie wyroków na płatnych donosicielach i szpiegach carskich. Jeszcze tego samego dnia w którym miała miejsce zagłada oddziału Zawadzkiego, z rozkazu Rządu Narodowego, powstańcy z oddziału Czachowskiego pochwycili i powiesili dróżnika z Sielpi, który jako szpieg Moskwy był już wcześniej notowany. W dniu 27 kwietnia oddział żandarmów narodowych z oddziału Bończy-Tomaszewskiego, także z rozkazu Rządu Narodowego, we wsi Lipa powiesił 2 chłopów oraz spalił 4 chałupy i oborę. W oddziale Czachowskiego, który swoim podkomendnym kazał zwracać się do siebie per "ojczulku", Rudowski przydzielony został już jako porucznik do kompanii strzelców majora Manowskiego. Z tą partią przeszedł cały szlak bojowy, klucząc przed obławami i walcząc w kilku bitwach. W trakcie toczonej w dniu 4 maja 1863 roku bitwy pod Jeziorkami, Manowski został ranny w biodro. Z rozkazu Czachowskiego, Rudowski objął komendę nad kompanią jego strzelców. Prawdopodobnie po tej bitwie został podniesiony do rangi kapitana. Kompania strzelców pod dowództwem kapitana Rudowskiego odznaczyła się dzielnością w bitwach pod Smardzewem, Rusinowem, Niekłaniem i Bobrzą. W tej ostatniej, odciętą przez Moskali od głównych sił kompanię, wyprowadził Rudowski w sile 79 ludzi w lasy przysuskie, która od tej pory działała już jako samodzielny oddział powstańczy. Dzień później, w bitwie pod Ratajami oddział Czachowskiego został rozbity. Czachowski wydaje rozkaz o rozwiązaniu oddziału. Swojemu szefowi sztabu majorowi Władysławowi Eminowiczowi nakazuje powrót w lasy iłżeckie i odtworzenie tam oddziału powstańczego, a majorowi Piotrowi Dolińskiemu powierza zadanie zbierania powstańców w Puszczy Kozienickiej, po rozbitej partii Kononowicza. Sam uchodzi do Krakowa. Samodzielny oddział powstańczy Rudowskiego nadal operował głównie w powiecie opoczyńskim, skupiając się do końca czerwca na werbunku i szkoleniu ochotników. Na początku lipca liczył już 50 konnych strzelców, 180 piechociarzy uzbrojonych w karabiny i 100 kosynierów. W lipcu na te tereny przemieścił się również nowo powstały oddział majora Dolińskiego. Po spotkaniu w okolicach Przysuchy oddziału Rudowskiego, postanowiono wspólnie uderzyć na to miasteczko. W dniu 8 lipca 1963 roku połączone oddziały uderzyły na załogę rosyjską w Przysusze, która rozlokowana była w tamtejszych fabrykach, w których więziono ludzi, zadając jej znaczne straty. Następnego dnia oddział Rudowskiego przeniósł się za Pilicę w okolice Nowego Miasta. Z rozkazu Rządu Narodowego miał osłaniać przeprawę przez Pilicę i szkolenie niedawno utworzonego oddziału "Dzieci Warszawy" pod dowództwem majora Ludwika Żychlińskiego. Po przeprawieniu się oddziału mostem w Domaniewicach, Żychliński rozłożył się obozem we wsi Ossa. Ubezpieczenie składające się z już zaprawionych w boju oddziałów Rudowskiego i konnicy rawskiej majora Władysława Grabowskiego rozlokowało się w zabudowaniach klasztornych w Studziannie. 10 lipca już w godzinach popołudniowych szkolący się oddział warszawski zaatakowała od strony Odrzywołu kolumna wojsk carskich majora Szukalskiego. Młody rekrut poczynał sobie w tej bitwie bardzo dzielnie, odnosząc w niej całkowite zwycięstwo. Do tego pojawienie się jeszcze na placu boju konnicy Grabowskiego, spowodowało panikę w szeregach wroga i bezładny jego odwrót. Oddział Rudowskiego bezpośrednio w bitwie nie uczestniczył, zabezpieczając tabory powstańcze, a tylko jego 40 konnych, już pod koniec bitwy ruszyło w pościg za pierzchającymi Moskalami, ale z powodu zapadających ciemności zawróciło spod Odrzywołu. Następnego dnia oddział "Dzieci Warszawskich" opuścił Ossę udając się do Inowłodza. Tu wieczorem rozłożono się obozem na wzgórzu nad Pilicą od strony Tomaszowa. Po drugiej stronie rzeki swój obóz założył oddział Rudowskiego. W Inowłodzu do Żychlińskiego dotarł rozkaz Rządu Narodowego nakazujący mu powrót i operowanie w województwie Mazowieckim. Zwinął więc 14 lipca swój obóz i ruszył w kierunku Rogowa, po uprzednim upewnieniu się, że nadal może liczyć na zabezpieczenie ze strony oddziałów Rudowskiego i Brzozowskiego. Jednak tego samego dnia doniesiono Rudowskiemu o zbliżaniu się od strony Opoczna i Nowego Miasta licznych sił carskich. Bojąc się okrążenia postanowił więc wycofać się za Opoczno, licząc, że organizacja cywilna powiadomi o tym Żychlińskiego. Tak jednak się nie stało. Maszerujący lasami oddział Żychlińskiego natknął się we wsi Jasień na carskich dragonów, którzy jednak widząc tak liczny oddział, składający się z 200 żuawów, 300 strzelców, 600 kosynierów i 50 jeźdźców, umknęli w kierunku Lubochni. Pomaszerowano więc śmiało naprzód, będąc pewnym, że idzie za nimi Rudowski i zwiększając tylko ostrożność. Pod wsią Brenica tyły oddziału zostały niespodziewanie zaatakowane od strony Rawy przez konnych kozaków i piechotę. Żychliński ufny, że w ariergardzie posuwa się za nim Rudowski i na odgłos strzałów zaatakuje Moskali od tyłu, postanowił przyjąć tu bitwę i rozwinął szyk bojowy swojego oddziału. Bitwa trwała już około dwóch godzin, kiedy nagle od strony Tomaszowa i Lubochni pojawiły się nowe carskie oddziały wyposażone w artylerię. Wtedy dopiero Żychliński zrozumiał w jakim znalazł się położeniu. Próbował jeszcze przegrupować swoich żołnierzy, ale na wiadomość, że od strony Rogowa, lasem, posuwa się ku nim kolejny oddział nieprzyjaciela, zarządził odwrót i przemieszczenie się oddziału w stronę kolonii niemieckiej Teodozjów? (Stanisławów?), leżącej po drugiej stronie lasu, od Rawy. Odwrót ten zamienił się w paniczną ucieczkę. W Teodozjowie? (Stanisławowie?) udało się Żychlińskiemu zebrać około 400 powstańców i pluton ułanów. Uratowano też powstańcze tabory. Jako, że wszyscy byli już bardzo zmęczeni dowódca zarządził rozbicie obozu w lesie za kolonią, licząc, że przez noc uda mu się ustalić ruchy nieprzyjaciela i następnego dnia niepostrzeżenie wymknąć w bezpieczniejszą okolicę. Niemieccy koloniści znając miejsce kwaterowania oddziału, wieczorem ściągnęli Moskali spod Lubochni, którzy z zaskoczenia zaatakowali obóz. Powstał ogólny popłoch. Każdy uciekał w inną stronę, kozacy zaś wraz z kolonistami rozpoczęli dobijanie rannych i pogonie za uciekającymi. Sam Żychliński na czele 50 strzelców, 25 ułanów i kilkunastu oficerów dwa razy odpierał natarcie Moskali cofając się ku wsi Studzianki. Na szczęście zapadająca noc i grabież taborów powstańczych w których znajdowała się duża ilość pożywienia i alkoholu wstrzymały pogoń. Z rozbitego oddziału jeszcze tej samej nocy udało się zebrać Żychlińskiemu kilkunastu oficerów i 150 szeregowych. Do niewoli dostało się około 50 uciekinierów. Okoliczni dziedzice po bitwie pochowali 15 ułanów, 36 żuawów, 39 strzelców i 46 kosynierów. Rannych było tylko 26 osób, gdyż Moskale wraz z niemieckimi kolonistami wymordowali ich większość na taborach. Bratnie mogiły powstańcze znajdują się na cmentarzach w Lubochni - z dziennej bitwy pod Brenicą, w Czerniewicach - z wieczornego rozbicia obozu i pojedyncze zmarłych z odniesionych ran na cmentarzu w Krzemienicy. Tymczasem Rudowski po przemieszczeniu się na południe powiatu opoczyńskiego znów spotkał się z majorem Dolińskim. Już w dniu 12 lipca, czyli jeszcze przed wymarszem Żychlińskiego z Inowłodza, napadli wspólnie pod Bliżynem na oddział dragonów pod dowództwem Rebiedajewa, który rozbili, biorąc wielu jeńców, koni oraz cały tabor. W potyczce tej Rudowski został ranny w rękę. Również wspólnie, w dniu 18 lipca, stoczyli zwycięską potyczkę z wojskami carskimi pod Końskimi. Prawdopodobnie w końcu lipca, były szef sztabu Czachowskiego, a obecnie zastępca naczelnika wojennego województwa sandomierskiego, major Władysław Eminowicz przywozi z Galicji dużą ilość amunicji i zarządza zbiórkę byłych oddziałów po korpusie Czachowskiego w lasach iłżeckich. Na miejsce zgrupowania w oznaczonym terminie stawiają się oddziały : Rudowskiego, Dolińskiego-Gromejki, Markowskiego oraz kawaleria majora Figettiego. Na wezwanie naczelnika wojennego województwa lubelskiego i podlaskiego, pułkownika Michała Haydenreicha-Kruka, oddziały Rudowskiego, Dolińskiego-Gromejki i Eminowicza, pod ogólnym dowództwem tego ostatniego, przekraczają Wisłę i udają się w lubelskie. Tu w dniu 5 sierpnia wspólnie z oddziałem pułkownika Kajetana Cieszkowskiego-Ćwieka i pułkownika Józefa Ruckiego zwyciężają Moskali w bitwie pod Depułtyczami koło Chełma. W bitwie tej szczególnie wyróżniły się kompanie strzelców Jana Rudowskiego i Bronisława Gromejki. W uznaniu za waleczność, Rudowski zostaje przez Rząd Narodowy 12 sierpnia mianowany majorem i naczelnikiem wojennym powiatu opoczyńskiego i radomskiego. Jego zaś przełożony, major Władysław Eminowicz, podpułkownikiem i tymczasowym naczelnikiem wojennym całego województwa sandomierskiego. Jednocześnie otrzymują rozkaz, aby ze swoim zgrupowaniem powrócić w sandomierskie. Wyruszają więc jeszcze tego samego dnia wraz z oddziałem Ćwieka-Cieszkowskiego spiesznym marszem ku Wiśle. Dla zmylenia przeciwnika cześć konnicy podąża w kierunku Puław, a całość zgrupowania w sile około 1200 ludzi, w nocy z 14 na 15 sierpnia w Kazimierzu Dolnym przeprawia się przez Wisłę i 17 sierpnia jest już w Rzeczniowie, a 20-tego pod Iłżą. Tu nie chcąc zdradzić kierunku swojego marszu, aby nie podejmować, zgodnie z instrukcją Rządu Narodowego walnej bitwy, a tylko demonstrować przed tutejszą ludnością swoją obecność, próbowano zmylić załogę moskiewską miasta, jednak źle wykonany rekonesans jazdy zdradził powstańcze zamiary i oddział musiał szybko uchodzić w kierunku Radomia. W dniu 21 sierpnia zatrzymano się na odpoczynek we wsi pod Radomiem. Tu doszła ich wiadomość, że z Radomia wyszły ku nim 2 roty z 26 Mohylewskiego Pułku piechoty oraz 2 szwadrony dragonów i kozacy pod dowództwem pułkownika Tichockiego. O 6-tej wieczorem Eminowicz ściągnął powstańcze pikiety i postanowił ruszyć w kierunku Opoczna. Jednak jedna z kompani piechoty, zajmująca karczmę we wsi, wskutek nieporozumienia nie została w porę ściągnięta do wymarszu i to ją zaatakowali najpierw carscy dragoni, a później piechota. Główne powstańcze siły, które opuściły już wieś, musiały więc zawrócić i podążyć towarzyszom z odsieczą. Eminowicz rozwinął szyk bojowy ustawiając w środku oddział kosynierów , na prawym skrzydle oddział Rudowskiego, a na lewym Ćwieka. Rozwinięte w ten sposób oddziały, równocześnie ze wszystkich stron uderzyły na nieprzyjaciela, wypierając go ze wsi. Powstańcom sprzyjał fakt, że Moskale po wejściu podpalili wieś i teraz byli bardzo dobrze widoczni na tle palących się domostw, podczas, gdy ich przeciwnicy pozostawali w mroku. Zwycięstwo powstańcze było całkowite. Zginęło około 100 Moskali, a swoich rannych zabrali na 17-stu wozach, uchodząc do Radomia. Powstańcza kawaleria zapędziła się za nimi aż za rogatki miasta, a dowiedziawszy się o tym Naczelnik Radomskiego Oddziału Wojennego, generał Uszakow, w panice schronił się w koszarach. Ze strony powstańców poległo 15 osób, a rannych było 28, w tym 20 z oddziału Rudowskiego. Zabrani oni zostali do pobliskiej Krogulczy, skąd Eminowicz wysłał podjazd pozorując atak na Radom, a reszta oddziału zatrzymała się w [psbi]747|Wirze[&psbi] pod Drzewicą. Tu 22 sierpnia dotarła informacja, że z Radomia o świcie wyruszyła ich śladem świeża kolumna wojska carskiego pod dowództwem majora Protopopowa. Ruszono więc do Goździkowa i Ossy. Tu znów łącznik z organizacji cywilnej przekazał informacje, że Moskale są już w Przysusze, a od Końskich idzie w ich kierunku generał Czengiery z 6 rotami piechoty. Eminowicz bojąc się odcięcia od lasów opoczyńskich, postanowił powrócić do Wiru, który miał być już wolny od wojsk moskiewskich. O wpół do piątej rano, 23 sierpnia, oddział stanął pod Wirem i tu dopiero okazało się, że Moskale jednak są we wsi. Eminowicz pozostawił oddział Ćwieka wraz z kosynierami Rudowskiego na skraju lasu, a sam z tym drugim obszedł i zaatakował wieś z drugiej strony, wypierając Moskali na pola, które z jednej strony przylegały do bagna, a z drugiej do lasu w którym stał Ćwiek. Moskale początkowo przypuścili atak na oddział Ćwieka, ale parci z tyłu przez Rudowskiego niespodziewanie zmienili szyk i całymi siłami uderzyli na Eminowicza, który musiał cofnąć się do wsi, tracąc kontakt z Rudowskim. Eminowicz trzy razy wysyłał adiutanta do Ćwieka, z rozkazem przyjścia z pomocą, jednak ten czując już za plecami zbliżającego się Czengierego, obszedł błota i zrejterował na Przytyk, zabierając przy tym ze sobą wszystkich kosynierów Rudowskiego (ok. 200 ludzi). Następnie pomaszerował w kierunku Wisy, którą przekroczył 26 sierpnia udając się w lubelskie. Pozostali sami na placu boju Eminowicz z Rudowskim bronili się dzielnie. Po trzygodzinnej wymianie ognia, ściśnięci w czworobok strzelcy, nad którymi komendę trzymał Gromejko, widząc, że odsiecz nie przybywa, zaczęli uchodzić z pola walki. Carscy dragoni silną szarżą złamali resztę, a oddział Rudowskiego wyparli w błota. Bój trwał do godziny dziesiątej przed południem i zakończył się klęską powstańców, uchodzących małymi grupami z pola walki. Straty powstańców wyniosły 25 zabitych, w tym kapitan kosynierów Makarski, i około 60 rannych. Ranny był także kapitan Gromejko, który po tej bitwie ukrywał się po okolicznych dworach. O klęskę w tej bitwie naczelnik cywilny w Radomiu obwinił podpułkownika Eminowicza, zarzucając mu w raporcie do Rządu Narodowego, że nie doszacował sił moskiewskich stojących w Wirze, które wynosiły 3 roty piechoty, szwadron dragonów i 4 armaty. Do tego doszły jeszcze jakieś oskarżenia skierowane przeciwko właścicielowi Wira, o otrucie oficera Cybulskiego, co nie było prawdą i to wystarczyło, aby w listopadzie nowy naczelnik wojenny województwa sandomierskiego, generał Hauke-Bosak pozbawił go stopnia podpułkownika i odebrał dowództwo oddziału. Eminowicz zażądał rozprawy sądowej i wyjechał na urlop do Wiednia. Od bitwy pod Wirem major Rudowski znów był dowódcą samodzielnego oddziału powstańczego, złożonego już tylko z konnicy. Klucząc i unikając większych starć przemieścił się na początku września w okolice Przedborza. Tutaj połączyło się z nim około 120 jeźdźców z kawalerii Taczanowskiego, rozbitego pod Kruszyną w dniu 29 sierpnia. W tym okresie Rudowski nie przestawał nękać nieprzyjaciela i pełno go było w całym opoczyńskim. Zatrzymywał dyliżanse, zajmował poczty zabierając fundusze, a gdy wyruszały przeciwko niemu wojska carskie przepadał gdzieś bez wieści i nie mogli Moskale zasięgnąć o nim języka, gdyż ze zdrajcami i szpiegami rozprawiał się bezwzględnie. W dniu 2 października 1863 roku zajął miasteczko Radoszyce, gdzie obatożył kilku młodych ludzi, którzy zdezerterowali z oddziału majora Sokołowskiego-Iskry oraz prawdopodobnie donosiciela, miejscowego rzeźnika, żyda Icka Aleksandrowicza. Następnego dnia rano uszedł w okoliczne lasy. Zaś w dniu 13 października był już pod Tomaszowem Mazowieckim, do którego tego samego dnia wkroczył konfiskując 1500 rubli z kasy miejskiej, za co władze carskie nałożyły na mieszkańców miasta kontrybucje pieniężną, a przeciwko burmistrzowi Józefowi Lenartowskiemu wytyczono śledztwo za niepoinformowanie o biwakowaniu w pobliżu miasta oddziału. Tego było już za wiele Generałowi Uszakowowi. W dniu 16 października wyszedł z Radomia pod dowództwem pułkownika Tichockiego oddział konny złożony z dwóch szwadronów dragonów i kilkudziesięciu kozaków i udał się w opoczyńskie. Tu udało mu się wytropić liczący 220 jeźdźców oddział Rudowskiego, który zmuszony był uchodzić przed tak przeważającymi siłami przez Przysuchę, Chlewiska, Niekłań, Milicę, Suchedniów, Bodzentyn i Nowa Słupię ku Wiśle. W nocy z 19 na 20 października udało się wreszcie Tichockiemu doścignąć oddział Rudowskiego rozłożony na nocleg w Solcu, który po krótkiej walce musiał wycofać się z miasteczka i napierany, wpław przeprawił się na drugą stronę Wisły w lubelskie. W lubelskim Rudowski nie zabawił jednak długo. Po dostarczeniu oddziałowi broni, amunicji i odzieży znów powrócił w sandomierskie, spotykając się na początku listopada pod Kunowem z nowym oddziałem Czachowskiego. Stąd znów skierował się w opoczyńskie i już 8 listopada dowiedziawszy się, że w Szydłowcu po wyjściu stamtąd oddziału moskiewskiego pozostało tylko 50 żołnierzy, zajął miasteczko, rozbroił owych pozostawionych żołnierzy i zabrał przygotowany zapas kożuchów uchodząc dalej. Powrót Rudowskiego w opoczyńskie związany zapewne był z przeglądem i reorganizacją oddziałów powstańczych wprowadzaną przez nowego naczelnika wojennego województwa sandomierskiego i krakowskiego generała Józefa Hauke-Bosaka. Generał Hauke-Bosak rozkazem z dnia 29 wrzenia został powołany przez Rząd Narodowy na naczelnika sił wojskowych w województwie krakowskim i sandomierskim. W dniu 10 października przekroczył granicę między zaborem austriackim a Kongresówką i na czele stu kawalerzystów udał się w świętokrzyskie. W połowie listopada, po wcześniejszym zwizytowaniu oddziałów krakowskich udał się w sandomierskie. W lasach iłżeckich przeprowadził przegląd i reorganizację oddziału radomskiego i po tym ruszył do oddziału Rudowskiego w opoczyńskie. Przegląd oddziału wypadł pozytywnie, gdyż Rudowski został przez Bosaka mianowany podpułkownikiem, na co wkrótce otrzymał nominację Rządu Narodowego. Po przeprowadzeniu przeglądów Bosak powrócił do swojej kwatery na św. Krzyżu. Tutaj przed 20 listopada nadjechał także Rudowski i pozostawił szwadron jeźdźców w sile 200 ludzi pod dowództwem rotmistrza Juliusza Solbacha, do tworzonego przez Bosaka oddziału kawalerii, który miał składać się z czterech szwadronów. Sam Rudowski na czele kilkunastu dragonów miał korygować działania trzech batalionów utworzonych po podziale oddziału radomskiego, które zostały rozesłane w opoczyńskie i radomskie z rozkazem dokompletowania się do 400 osób. Z nastaniem zimy zmniejszyła się też aktywność wojsk moskiewskich w terenie, ograniczających się do ochrony własnych garnizonów w miastach. W grudniu, z osobistego rozkazu cara, wszystkie siły moskiewskie w województwie sandomierskim zostały zaangażowane w tropieniu i ujęciu żywcem, jako powinowatego rodziny cesarskiej, generała Bosaka. Sprzyjało to Rudowskiemu w szkoleniu podległych mu oddziałów i rekrutowaniu ochotników. Jednak nie pozostawał on bierny i nadal na czele swojego lotnego oddziału jeźdźców niepokoi Moskali, przerywając ich linie komunikacyjne, napadając i grabiąc poczty oraz niszcząc po okolicznych gminach księgi meldunkowe, aby utrudnić kontrolę moskiewską nad mieszkańcami. Z generałem Bosakiem utrzymywał kontakt i przekazywał zajętą gotówkę za pomocą łączników. Jeden z nich, siedemnastoletni Kosiński został ujęty przez Moskali z depeszami i pieniędzmi i powieszony w Radomiu 5 stycznia 1864 roku. Romuald Traugutt dekretem z dnia 15 grudnia 1863 roku ograniczył samodzielność istniejących oddziałów, zakazał dowolnego ich formowania i rozformowywania, powołał regularne oddziały aż do poziomu korpusu, pragnąc przekształcenia oddziałów partyzanckich w rzeczywistą siłę zbrojną. Dowódcą II Korpusu Krakowskiego, obejmującego województwa: krakowskie, sandomierskie i kaliskie, mianował generała Hauke-Bosaka. Ten rozkazem z dnia 10 stycznia 1864 roku podzielił korpus na trzy dywizje (odpowiadające terytorialnie województwom), te zaś na mniejsze jednostki - pułki (odpowiadające powiatom). Dowódcą Pułku Opoczyńskiego został mianowany podpułkownik Rudowski. Pułk ten dzielił się jeszcze na bataliony, a te na kompanie. Dowódcą 1 kadrowego batalionu strzelców Pułku Opoczyńskiego został Rosjanin, dezerter z armii carskiej, major Mateusz (Matwiej) Bezkiszkin, 2 batalionu-Majewski, następnie kapitan Józef Walter, a 3 batalionu-major Józef Szemiot*. W skład pułku wchodził również szwadron jazdy pod dowództwem rotmistrza Juliusza Solbacha i 50 kawalerzystów stanowiących osobistą ochronę podpułkownika Jana Rudowskiego, pod dowództwem porucznika Korneliusza Minaty. W późniejszym okresie, na wiosnę, kompanie te miały zostać zasilone masowym ochotnikiem. W tym czasie władze carskie zaczęły w rejon świętokrzyski ściągać ogromne posiłki mające na celu ujęcie Hauke-Bosaka. Rozpoczęły się więc kolejne utarczki. Już 25 stycznia wyruszył z Opoczna w tamtym kierunku oddział wojska carskiego pod dowództwem kapitana Nawrockiego-Oposzyńskiego. Pod Wólką Zychową wykrył on obóz powstańczy prawdopodobnie którejś kompanii z Pułku Opoczyńskiego i rozbił go. W tym starciu zginęło ponoć 28 powstańców. W dniu 1 lutego ten sam oddział moskiewski pod Bryzgowem koło Przysuchy znów zaatakował niewielki oddział powstańczy. Tym razem jednak powstańcy nie dali się zaskoczyć i po wymianie ognia, bez strat, ukryli się w lesie. Na odpowiedź Rudowskiego nie trzeba było długo czekać. 14 lutego pod Białobrzegami Radomskimi jego oddział napadł na konwój pocztowy rozpędzając konwojujących kozaków i zabierając pocztę. 17 lutego pod Orońskiem odniósł całkowite zwycięstwo nad oddziałem carskim biorąc do niewoli 60 żołnierzy i 6 oficerów. Po wygłoszonej do jeńców przemowie i odebraniu od nich przysięgi, że nie wezmą więcej udziału w toczącej się wojnie, puścił wszystkich wolno. W połowie lutego generał Czengiery skoncentrował wokół Cisowa, który był wtedy główną siedzibą Bosaka i gdzie znajdowały się znaczne siły powstańcze II Korpusu, 4500 żołnierzy carskich. Pod nieobecność Bosaka jego oficerowie, pułkownik Apolinary Kurowski-szef sztabu Korpusu oraz pułkownik Ludwik Topór-Zwierzdowski- dowódca dywizji krakowskiej, postanowili przebić się w najsłabszym punkcie rosyjskiego okrążenia, którym miał być garnizon miasta Opatowa. Posiadali jednak mylne informacje. Kilkugodzinne walki o miasto, rozpoczęte wieczorem 21 lutego, nie przyniosły sukcesu, powstańcy ponieśli znaczne straty i musieli nocą wycofać się z miasta. Oddziały polskie wycofały się z miasta początkowo w jak największym porządku, ale Kurowski, który objął komendę nad nimi po rannym Zwierzdowskim, podjął chyba najtragiczniejszą w swoim życiu decyzję o powrocie do Cisowa, wokół którego przecież koncentrowały się ogromne siły moskiewskie dochodzące już do 10 000 żołnierzy. Oddziały powstańcze w dniu 22 lutego staczały pojedynczo drobne utarczki z kolumnami moskiewskimi, jednak osaczane i rozbijane pod Piórkowem, Witosławicami, Witosławską Górką, rozpraszały się w różnych kierunkach, próbując przedrzeć się w lasy iłżeckie. Po tej bitwie Moskale zalali całe opatowskie, tropiąc i rozbijając resztki oddziałów korpusu Bosaka. Klęski te dotknęły także powstańców z Pułku Opoczyńskiego. Jeszcze 8 marca połączone oddziały Rudowskiego i Bezkiszkina pod Suchedniowem stoczyły potyczkę z oddziałem carskim majora Dońca-Chmielnickiego i wycofały się w porządku nie dając się rozbić. Ale już w dniu 10 marca pod Wąchockiem, napadł znienacka na szwadron jazdy rotmistrza Solbacha i batalion Szemiota*, działający na zasadach partyzanckich oddział Medyanowa. Po dłuższej walce, w której niestety poległ rotmistrz Juliusz Solbach, rozproszono powstańców. Cześć oddziału udało się Szemiotowi* wyprowadzić w bezpieczne miejsce. Tego samego dnia, oddziały moskiewskie wykryły w lesie pod Opocznem obóz batalionu Bezkiszkina, który zaległ tu po bitwie pod Suchedniowem. Powstańcy jednak i tym razem nie dali się zaskoczyć i po starciu wycofali się bez strat. Ostatnia zwycięska bitwa z Moskalami na tym terenie była udziałem Rudowskiego i powstańców z jego Pułku Opoczyńskiego. W dniu 16 marca 1864 roku Rudowski powziąwszy wiadomość, że oddział kozaków kubańskich pułkownika Kulgaczewa pod dowództwem jego zastępcy podpułkownika Zankisowa, zatrzyma się na nocleg w Bliżynie, ściągnął pośpiesznie w ten rejon batalion Bezkiszkina i przygotował zasadzkę. Nocą, gdy kozacy posnęli, jedna kompania piechoty pod dowództwem kapitana Berezy (lub kapitana Rząśnickiego) i część jazdy Rudowskiego pod dowództwem porucznika Minaty, zaatakowała karczmę i stajnie, podpalając je. Natomiast trzy kompanie piechoty z Rudowskim, Bezkiszkinem i kapitanem Władysławem Ciepłym uderzyły na pałac Wielogłowskiego, gdzie nocował Zankisow, który jednak zaalarmowany pożarem zdołał zbiec ze stacjonującym przy nim wojskiem. Największe straty ponieśli Moskale obozujący w karczmie i stajniach. Zginęło ich około 50, a rannych było 20. Pochwycono również 32 konie. Straty własne wyniosły 2 zabitych i 4 rannych. Ale była to już ostatnia pomyślna nowina ze świętokrzyskiego. Generał Bosak wymykając się obławom zastawianym na niego przez różne partyzanckie oddziały moskiewskie, dotarł w okolice Cisowa dopiero 10 marca, gdzie zastał jeszcze około 800 ludzi pod dowództwem majora . Nie tracąc jeszcze nadziei na podtrzymanie powstania, mianował dowódcą dywizji sandomierskiej podpułkownika Jana Markowskiego, a dywizji krakowskiej pułkownika Karola Kalitę-Rębajłę i udał się ku Wiśle do oddziału majora Andrzeja Denisewicza. Z tym oddziałem stoczył swoją ostatnią potyczkę w dniu 21 marca pod Maruszową z dwoma kolumnami partyzanckich oddziałów moskiewskich Tytowicza i Assjewa, które zawzięcie go tropiły. Po wymknięciu się z obławy Denisewicz udał się ku Iłży, natomiast Bosak schronił się w klasztorze w Solcu nad Wisłą i stąd próbował zarządzać powstaniem. Jednak nagromadzone w świętokrzyskim hordy moskiewskie, systematycznie rozbijały kolejne powstańcze oddziały. 9 kwietnia rosyjska kolumna, którą dowodził podpułkownik Zagriażski, przeczesując lasy pod Klinami? (Klonowem?) w powiecie opoczyńskim natknęła się na obóz 2 batalionu Pułku Opoczyńskiego w liczbie 60 ludzi pod dowództwem Waltera, całkowicie go rozbijając. Wzięto do niewoli 42 powstańców, byli tez i zabici. Następnego dnia Rudowski otrzymał od generała Bosaka rozkaz, aby przybył na naradę z nim do Sienna za Iłżą. Jadąc tam z trzema ludźmi obstawy został w czasie odpoczynku pojmany przez kozaków. Tylko dzięki własnej sile, zarówno fizycznej jak i moralnej, udało mu się oswobodzić z więzów, zbiec do lasu i powrócić do swojego oddziału. Generał Bosak, po otrzymaniu wiadomości o pojmaniu w nocy z 11 na 12 kwietnia przez Moskali w Warszawie Romualda Traugutta, opuszcza 15 kwietnia klasztor w Solcu i dzięki patriotycznej postawie kilku obywateli dociera w okolice Sandomierza. Tutaj w dniu 19 kwietnia, nocą, dzięki pomocy, jak sam to opisuje czterech szlachciców i sześciu włościan, mimo obstawienia granicy przez Moskali, zostaje przewieziony do zaboru austriackiego i udaje się do Krakowa. Los powstania jest już przypieczętowany. W dniu 19 kwietnia w lasach radkowickich moskiewski major Bergman roznosi resztki 3 batalionu Pułku Opoczyńskiego pod przywództwem majora Józefa Szemiota*. Ginie sam dowódca wraz z czterema oficerami. 27 kwietnia, w jakiejś leśniczówce pod Kielcami, mimo zaciętej obrony z dwóch pistoletów, zostaje pojmany przez kozaków Zankisowa major Mateusz Bezkiszkin, dowódca 1 kadrowego batalionu Pułku Opoczyńskiego. Osadzony początkowo w kieleckim więzieniu, na rozkaz generała Czengeriego, jako były oficer armii rosyjskiej, zostaje przewieziony do Radomia, gdzie polowy sąd wojskowy skazuje go 16 maja 1864 na karę śmierci przez rozstrzelanie. Jednak już po wydaniu wyroku, w odpowiedzi na zarzucane mu czyny przeciwko Imperium Rosyjskiemu, Bezkiszkin stwierdził, że jako zrodzony z matki Polki, czuł się zobowiązanym do pomszczenia krzywd jej synów i braci. Został za to grubiańsko zelżony i obrzucony przez śledczego stekiem wyzwisk i obelg urągających pamięci jego matki. Bezkiszkin uderzył więc za tę zniewagę śledczego prosto w twarz. Z zemsty zmieniono mu sposób wykonania kary śmierci z rozstrzelania na powieszenie. Wyrok wykonano publicznie 17 maja 1864 na rynku w Radomiu. Po dziś, jedynym śladem jego bohaterstwa i oddania życia za drugą ojczyznę jest tylko tablica z imionami i nazwiskami powstańców styczniowych znajdująca się na lwowskim Cmentarzu Łyczakowskim. Przebywający w Krakowie generał Hauke-Bosak próbuje jeszcze podtrzymać dogasające powstanie. Organizuje dwa konne hufce po 50 koni, z których jeden ma dotrzeć do oddziału Rudowskiego, a drugi stanowić osobistą ochronę nowo mianowanego dowódcy Pułku Radomskiego. Nominację na to stanowisko otrzymuje przyjaciel Rudowskiego, major Bronisław Gromejko, który po wyleczeniu się z ran odniesionych w bitwie pod Brzostówką w lubelskim, ma niezwłocznie wkroczyć na czele swojego oddziału do Kongresówki, dotrzeć do Rudowskiego i z nim początkowo współdziałać. Ma również dostarczyć mu 200 000 sztuk amunicji. Rozkazy te datowane na 27 i 28 kwietnia nie docierają już do Rudowskiego. Osamotniony podpułkownik Jan Rudowski, nie widząc już sensu dalszej samotnej walki z zaborcą, po porozumieniu się z cywilnymi władzami narodowymi, w dniu 4 maja 1864 roku podejmuje decyzję o rozwiązaniu swojego kilkunastoosobowego konnego oddziału. W wieku 24 lat, w stopniu podpułkownika, po 15 miesiącach spędzonych w oddziałach powstańczych, przegrany lecz nie pokonany, jako jeden z ostatnich opuszcza powiat opoczyński, by nigdy już do niego nie powrócić. Po udanej przeprawie przez Wisłę, dociera do Krakowa. Stąd, jako emigrant wyjeżdża do Francji, potem osiada na Pomorzu, gdzie administruje majątkiem. Wypadek na polowaniu, na którym postrzelił śmiertelnie gajowego Niemca, zmusza go do opuszczenia Pomorza. Wyjeżdża wtedy do Galicji, obejmując tam administrację dóbr książąt Sapiehów w Ostrowie pod Ropczycami. Umiera w maju 1905 roku i zostaje pochowany we Lwowie. Rodzice: 2. Ignacy Rudowski [2] (dziedzic dóbr Rumoki [2], zm. 1841 Rumoka lat 51, 3. Julianna [2], [4] Konstancja [4] Rościszewska [2], [4] __ślub 1822 Szreńsk [4] Dziadkowie 4. Szymon Rudowski [3] 5. Marianna [3] __ślub 6. Jan Rozciszewski [4] 7. Joanna Poliwceńska [4] __ślub
Leon Rutkowski
h. Bończa, ur. 1805 Gołyszyn, poległ 15.8.1863 Glanów. Syn Walentego i Ludwiki Walner.[3] Przed 1830 był starszym sierżantem grenadierów gwardii Królestwa Polskiego. W Powstaniu Listopadowym służył w Pułku Grenadierów w 4 Dywizji Piechoty, a następnie uzyskał stopień porucznika 13 Pułku Piechoty Liniowej. Po bitwie pod Olszynką Grochowską, w której odznaczył się bohaterstwem został 17.9.1831 odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari. Przyjaciel i towarzysz broni . Jego majątek rodzinny Wilków został zrujnowany. Do ok. 1845 mieszkał w miejsc. Sławice, następnie w Braciejówka[5]. W 1847 uzyskał w Heroldii uznanie za szlachtę dziedziczną.[13] W 1856 wydzierżawił dwór w Glanowie (w pobliżu dzierżawę Pieskowej Skały podjął też Stanisław Novak). Przyjaciele postanowili doprowadzić do ożenku swoje dzieci a na koniec życia być pochowanymi we wspólnym grobie. W czasie Powstania w swoim dworze przyjął oddział Habichów i Krukowieckiego, mając odprowadzić ich dalej do zgrupowania Chmieleńskiego. Jednak zbliżający się atak Moskali zmusił tylną straż do przyjęcia . "". W bitwie strzelał celnie raniąc Moskali z okien zaopatrywany przez innych w nabitą broń. Po nieudanym ataku na dwór Moskali od strony północnej, w chwili rozejmu, gdy proszono obrońców o możliwość zebrania rannych, wyszedł na podwórze wołając na pracowników dworskich. Tam otrzymał kilka strzałów w brzuch i zmarł w nocy. Na akcie zgonu proboszcz umieścił błędne dane - dane matki, nazwisko żony, a także jego miejsce urodzenia, podane przez dwóch włościan) Został pochowany w Imbramowicach, gdzie później została pochowana jego żona oraz przyjaciel Stanisław Novak. Żona: Józefa Filipowska (ur. 1814 Nowe Miasto[7], ślub. 20.4.1834 Kraków)[3], c. Józefa i Magdaleny Waleszyńskiej[7][8]. Zmarł a 1890 Glanów[9]. Jej brat - , był powstańcem, prawd. zmarł na Syberii.[6] Dzieci: * Władysław Aleksander Franciszek, ur. 1835, żona: Ewa Wiktoria Weber * Emilia, ur. 1836, zm. 1838 * Walerian , ur. 1837 * Teofil, ur. 1839, zm. 1910 Jangrod, Brał udział w obronie dworu w Glanowie. Żona: Anna Jadwiga Jakubowska * Mariana Bronisława Ewa, ur. 1842 mąż (powstaniec) * Leon Kazimierz, ur. 1847 * Bogumił Józef, ur. 1848
Walerian Fortunat Ryfiński
(11.04.1840 Rawa [2] - 24.08.1929 Łódź) - weteran Powstania Styczniowego [1], emerytowany rejent zmarł w wieku 89 lat w Łodzi Al. 1-go Maja nr 34, parafia pw. św. Józefa [2], stały mieszkaniec Łodzi [2] a rok wcześniej (w wieku 88 lat) ożenił się w Łodzi z Julią Heleną Bałas (panna pielęgniarka lat 38). [3] Urodził się w kwietniu 1840 r. [4] Rawie [2] par. Rawa Mazowiecka [4] jako syn Napoleona Ryfińskiego [2], [3], [4] woźnego Sądu Pokoju Powiatu Rawskiego [4] i Marianny Heynik [2], [4] vel Klejnik [3] małżonków Ryfińskich [2] [4] Miał czwórkę rodzeństwa: 1. Józefa Ryfińska ur 1834 r Rawa Mazowiecka 2. Julian Aleksander Ryfiński ur 1836 Rawa Mazowiecka 2. Teofil Józef Ryfiński ur 1836 Rawa Mazowiecka 3. Feliks Antoni Ryfiński ur 1842 Rawa Mazowiecka 4. Marianna Ryfińska ur 1846 Rawa Mazowiecka Rodzice wzięli ślub 20.05.1833 r w Rawie Mazowieckiej: Alojzy Napoleon Anitoni Ryfiński kawaler lat 26 urodzony w Nowym Mieście woj. płockie [6] i Marianna Heinik 1-vo Januszkiewicz wdowa lat 24 po Marcinie Januszkiewiczu zmarłym w obozie K.... . [6] Dziadkowie: Jakub Ryfiński i Anna Krajczkowska vel Krayczykowska [6] oraz Szymon Heinik i Marianna [6] "Przed 1900 r. był pełniącym obowiązki sędziego śledczego w Łodzi. Następnie został zamianowany na jedną z czterech nowo utworzonych posad notarialnych w Łodzi obok E. Trojanowskiego, F. Rybarskiego i J. Żyźniewskiego. Prowadził kancelarię przy ul. Piotrkowskiej 47 do 12 września 1915 r.748. Spisał w tym czasie prawie 98 tys. aktów. Dalszą pracę przerwała mu wojna. Dnia 10 września 1917 r. powrócił do pracy notariusza w Łodzi. Jego kancelaria znajdowała się wówczas przy ul. Piotrkowskiej 46. Do 30 września 1923 r. spisał kolejne 46 tys. aktów. Odszedł z notariatu na własną prośbę. Nie są znane dalsze jego losy. Prawdopodobnie zmarł 24 sierpnia 1928 r. przeżywszy lat 89 zmarł . Pochowany został w zbiorowym grobie powstańców." [5] Pochowany na Starym Cmentarzu w Łodzi przy ul. Ogrodowej, w kwaterze weteranów Powstania Styczniowego. [7]
Antoni Ryszard
Ur. 23.5.1841 Szczebrzeszyn, zm. 12.1.1894 Kraków. Syn Jana (syn Franciszka - ślusarza z Zamościa) i Antoniny Szyduczyńskiej. Uczył się w gimnazjum w Szczebrzeszynie i w Radomiu. Po tym czasie pracował jako subiekt w Radomiu. Tam zastało go powstanie, choć działalność niepodległościową prowadził już wcześniej, bo w 1862 złożył przysięgę Rządowi Narodowemu przed ks. Paulinem Domańskim, gwardianem oo. Bernardynów w Radomiu. Od 22 stycznia do 18 marca 1863 r. był szeregowcem w korpusie Langiewicza. Podporucznikiem został za męstwo, po bitwie pod Suchedniowem. Po bitwie pod Staszowem, 17 lutego został awansowany na porucznika strzelców. Brał udział w całej kampanii Langiewicza, uczestnicząc w bitwach pod Wąchockiem, Bodzentynem, na Świętym Krzyżu, pod Małogoszczą, Pieskową Skałą, Skałą, Chrobrzem, Grochowiskami i innymi. W ostatniej fazie walk Langiewicza był porucznikiem Żuawów Śmierci Franciszka Rochebrunne. Przejście do tego pułku świadczyło o wielkiej determinacji i odwadze Antoniego Ryszarda. Podczas krwawej i zwycięskiej bitwy powstańców pod Grochowiskami 18 marca 1863 r. został ranny w bok i nogę. Po pierwszym opatrzeniu ran przewieziono go najpierw do Piasków, majątku hrabiów Tarłów, później do Nowego Miasta. Granicę do Galicji przekroczył w Opatowcu, następnie był leczony przez miesiąc w szpitalu w Tarnowie. Stamtąd został przewieziony do dóbr Sanguszków w Krzyżu. Po powstaniu przeszedł do Galicji, gdzie pracował w składzie aptecznym u Waltera, pod przybranym nazwiskiem zmarłego subiekta Stanisława Zaczyńskiego. W 1866 założył swój własny sklep materiałów kolonialnych w Rynku Głównym. 7.7.1866 ożenił się (pod przybranym nazwiskiem) z Józefą Marią Turek. Do swojego nazwiska wrócił w 1879. Następnie do śmierci pracował jako kontroler Banku Pobożnego przy Arcybractwie Miłosierdzia. Pochowany na Rakowicach. Ma tablicę w kościele oo. Pijarów. Zapalony numizmatyk i kolekcjoner medali. Pisał artykuły i tematyce numizmatycznej. Był też pierwszym kustoszem zbiorów i biblioteki Krakowskiego Towarzystwa Numizmatycznego
Piotr Sanojca
Urodzony pod imieniem Józef. Ur. 19.10.1838 Kołomyja, Przemieście Nadwóreńskie 150 (chrzestny: Franciszek Ksawery Oczosalski) [2], zm. 5.7.1914 Kraków. Syn Macieja i Reginy Marcinkiewicz. Jego ojciec był lokajem (prawd.) u Oczosalskich w Cieniawie. Po ukończeniu 7 klas szkoły we Lwowie podjął studia teologiczne prowadzone przez oo. Karmelitów. W 1863 przebywał w klasztorze dominikańskim w Podkamieniu skąd 29 czerwca wyszedł do Powstania[1] zagitowany przez - mistrza nowicjatu. Walczył w oddziale Wysockiego, pod dowództwem [4] i został lekko ranny.[9] Po klęsce udało mu się powrócić do klasztoru, gdzie kontynuował naukę. 20.7.1863 przyjął habit dominikański. 26.7.1867 otrzymał święcenia kapłańskie w następnym roku śluby wieczyste w Żółkwi.[9] Prawie 50 lat piastował różne funkcję. Wpierw uczył w szkole normalnej w Żółkwi. 1873-81 był przeorem i administratorem parafii w Bohorodczanach, 11.1882-4 pełnił te same funkcje w Czortkowie. w 1881 i 1885 uczestniczył w Kapitule Prowincji Galicyjskiej. 1884-90 był przeorem w Podkamieniu. M.in. wymienił tu dach kościoła i odnowił wnętrze, szkarpy oraz basztę orbonną[7], prowadził obronę przed działaniami Rusinów pragnących przejąć kaplicę przykościelną, uzyskując w tej sprawie notę papieską[8]. Wybudował także nowy dwór w Zarudziu [9]. Otrzymał tu prawo zakładnia bractw różańcowych i tytuł kaznodziei generalnego. Niestety był tu odbierany negatywnie przez niektórych współbraci - jako podejrzliwy i mściwy.[1][9] Po odbyciu kilkumiesięcznej kuracji w Bawarii wg metody ks. Kneipa zamieszkał w Jarosławiu. 1898-1911 przebywał poza zakonem, pełniąc różne funkcje m.in. kapelana ss- Marianek w Łomnej. Od 1911 w Krakowie św klasztorze św. Trójcy, gdzie zarobione pieniądze przeznaczył na elektryfikację klasztoru i kościoła. Kaznodzieja, działacz narodowy. Był słabego zdrowia. W ostatnich latach życia pełnił funkcję podprzeora w Krakowie odbiera jako człowiek pełen poświęcenia i złożenia wszystkiego na ołtarzu Boga i Ojczyzny. Został poch. na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie[6], w grobowcu dominikańskim przy głównej alei.
Piotr Józef Sanojca
Zgon powstańca Dominikanina. Szereg bojowników z roku 1863 o wolność narodu znów się o Jednego pomniejszył. O. Piotr Józef Sanojca, Dominikanin, bohater z pod Radziwiłłowa rozsiał się w środę z tym światem w klasztorze OO. Dominikanów krakowskich. O. Piotr Józef urodził się w r. 1838 w Kołomyi. Po ukończeniu szkół wstąpił do Seminaryum duchownego we Lwowie, a będąc równie patryotycznie jak religijnie wychowany, gdy posłyszał o powstaniu, jeden z pierwszych wstąpił do szeregów. W czasie bitwy pod Radziwiłłowem szczególnie odznaczył się odważny, i śmiały Ojciec Sanojca. Zażył on wiele niewygód, wiele niebezpieczeństw mu groziło, z których cało wyszedłszy, po upadku powstania — jak tylu innych szlachetnych Polaków i O. Piotr poświęcił się wyłącznie Bogu w Zakonie św. Dominika, jakoby na expiracyę za Naród nieszczęśliwy. W Zakonie tym tyle dla Polski i Kościoła zasłużonym — przeżył pobożnie lat prawie pięćdziesiąt i dobrze się zasłużył zakonowi, który; go rozbitka narodowego, tak przygarnął miłośnie. Jakkolwiek wątłego zdrowia, O. Piotr Józef Sanojca gorliwie spełniał zakonne i kapłańskie obowiązki już jako Przeor OO. Dominikanów w Bohorodczanach, w Czortkowie i w Podkamieniu, już jako spowiednik i kaznodzieja, czy jako działacz polski. Prawie do ostatniej chwili czynny jako podprzeor klasztoru krakowskiego, w przeddzień swej śmierci odprawiwszv ostatnia Mszę św. zasnął cicho wśród Braci swoich zakonnych zasłużony Polak i gorliwy Dominikanin. Cześć Jego pamięci!
Jan Saski
Jan Saski h. Sas. Ur. 1810, zm. 1868. Syn Kacpra Kazimierza i Tekli Wysockiej. Powstaniec Listopadowy. Do 1852 dzierżawca Mieronic. Następnie od 1854 dzierżawca majątku Rudy Zajączkowskiej - składającego się z 13 wsi. Od 1832 wójt gminy. Kolator kościoła w Małogoszczu. Zdawał raporty władzom z działań przedpowstaniowych i powstańczych, ale czynił to na tyle umiejętnie, że nie szkodził działaniom niepodległościowym. Organizator zaplecza w Powstaniu - przygotowywał transporty, załatwiał lekarstwa, ukrywał rannych. Jest wymieniony na aktach zgonu powstańców w księgach małogoskich jako świadek. Za swoją działalność został osadzony w więzieniu w Kielcach. Na wiosnę 1864 jego dwór uległ spaleniu (prawdopodobnie w odwecie za działalność powstańczą). Kolejny pożar miał miejsce w 1867. Zmarł niedługo potem przytłoczony troskami. Jest pochowany w Małogoszczu. Był mężem Jozafaty Żeromskiej, ciotki Stefana. Został przez bratanka żony sportretowany w "Wiernej Rzece" - jako pan Rudecki - dziedzic Niezdołów. Jego trzech synów brało udział w Powstaniu: Gustaw został zasiekany pod Seceminem, Zygmunt ranny w kolano pod Pińczowem - ale niezdolny do walki wytwarzał bomby dla powstańców, Jan Ksawery przeszedł długi szlak walk. Oprócz tych dzieci miał jeszcze: Jana Kantego, Tadeusza, Józefa, Kazimierę Helenę, Kazimierza, Ludwika Teofila, Jozafata, Zofię. Jego wnukiem był m.in. Stanisław Nojszewski - powieściopisarz zamordowany Auschwitz, a prawnukiem m.in. Mieczysław Ignacy Wojciechowski, żołnierz AK
Seyfried
Postać ta notowana jest w literaturze pod dwoma imionami: Alfons, albo Józef Alojzy. (Możliwe że chodzi też o dwie różne osoby). Trudność rodzi tutaj olbrzymia mnogość wersji zapisywanego nazwiska, jak: Seifrid, Zejfryd, Sayfrit, Sifried itd. Prawdopodobnie był synem Teodora, budowniczego łożmyńskiego (autora m.in. katafalku na egzekwie Tadeusza Kościuszki) i Józefy Święcickiej. Kształcił się w Gimnazjum Realnym w Warszawie. Za próbę ucieczki do Prus został w 1846 skazany na wcieleni do armii carskiej. Zdołał jednak zbiec i schronić się w Poznańskim. Aby uchronić się przed ekstradycją zgłosił się na ochotnika do wojska pruskiego. Działał w wielkopolskiej Wiośnie Ludów w 1848. Następnie pracował jako bibliotekarz u E. Ponińskiego we Wrześni. W obliczu tych faktów wątpliwe są dane o tym, że był oficerem rosyjskim (być może chodzi jednak o dwie różne osoby). Od czasów przed Powstaniem jeden z najgorętszych stronników Mierosławskiego u którego walczył w straży chorągwianej w kampanii kujawskiej. Mianowany był naczelnikiem wojskowym woj. mazowieckiego w stopniu pułkownika. Utworzył on oddział składający się z ok 500 chłopów z Kujaw i z nimi przyłączył się do zgrupowania Taczanowskiego. Nie był jednak lubiany, szczególnie przez zwolenników Czartoryskiego i Hotelu Lambert. Niemal niewieściej fizjonomii, z małymi oczkami, ściągniętymi ustami, pod idealnie przystrzyżonym wąsem i falującą czupryną włosów, z żółtą cerą nie budził zaufania także w kontaktach osobistych. Po bitwie pod Nową Wsią wywiązała się między nim i Youngiem gwałtowna sprzeczka, po której Seyfried oraz Oborski odeszli ze swoimi oddziałami, nie chcą uznać pzrekazania naczelniej władzy Francuzowi. Po bitwie Younga pod Brdowem 29.4 - w której zginął ten dowódca, postawiono Seyfriedowi zarzut całkowitego braku reakcji, co nie było do końca prawdą. Sam Young, wzburzony po konflikcie, zbyt brawurowo podjął działania, które nie spotkały się z poparciem Seyfrieda. W dodatku Young odnosił się do niego władczo i pogardliwie - co znajdowało kontynuację w niechęci niższych oficerów. Stąd w efekcie wiele negatywnych i krytykujących wzmianek - co skończyło się 5.5. dymisją. Następnie Seyfried działał w partii Haukego, w jego sztabie, a także w Galicji, gdzie w czerwcu 64 zorganizował mały oddziałek, który został szybko rozbity pod Ojcowem. Po powrocie został 16.6 zaaresztowany przez Austriaków. Sądzony jednocześnie zaocznie w procesie w Berlinie. Więziony na zamku krakowskim uciekł stamtąd w 1865 razem z woźnym, po czym żył jakiś czas na emigracji, gdzie m.in. w Dreźnie był członkiem Towarzystwa Patriotów Polskich, a w 1866 pojedynkował się z Niemiryczem i został ranny. Dalsze jego losy nie są znane.
Dominik Sikorski
Urodzony w Warszawie 1842-go roku z ojca Michała, b. żołnierza wojsk napoleońskich i matki Marji z Cichockich. Wykształcenie otrzymał domowe. W 1856 roku wstąpił na praktykę do drukarni Józefa Ungra, gdzie pracował do 1860-go roku. Po skończeniu praktyki przeszedł do drukarni I. Krokoszyńskiego, gdzie z wiedzą właściciela drukował pisma, wydawane przez Rząd Narodowy. Dzięki znajomościom, porobionym przy tej pracy, został w 1862 r. powołany do objęcia posady w Banku Polskim, w wydziale biletowym, w którym drukował pieniądze papierowe. Czynny pozatem w organizacji powstania narodowego, na początku 1863 roku został aresztowany i skazany na karę rot aresztanckich z zesłaniem na Syberję. Tu dopiero wykazały się w pełni zalety ducha i charakteru p. Dominika. Wspomagał sercem całem, słowem i czynem współtowarzyszów kaźni, krzepił słabnących, przyjmował na siebie odpowiedziałność za mimowolne przekroczenia rodaków, narażając się wielokrotnie na rózgi i nahaje, a nawet ryzykując głową. Władze miejscowe wkrótce oceniły ofiarną naturę i zacny charakter więźnia. Słowo jego i opinja zaczęły mieć pewnego rodzaju moralny wpływ na „naczalstwo“, dzięki czemu zrodziła się możność ulżenia losu współwięźniom. Ceniony przez władze więzienne pan Dominik często bywał wzywany przez naczelnika „na czwartego“ do preferansa i zmuszony był grać całe noce. W roku 1870-ym powrócił do kraju i osiadł znowu na stałe w Warszawie, pracując w dalszym ciągu w swoim ulubionym zawodzie, zdrów i rzeźki do dziś dnia. Współkoledzy drukarze nazywają go żartobliwie „tate“, okazując mu słusznie bardzo wiele przyjażni, bo przez cały ciąg życia zajmował się ich losem, walcząc dla nich skutecznie o polepszenie ich bytu materjalnego. D. 4 sierpnia 1901 roku Dominik Sikorski obchodził 40-to letni jubileusz swojej pracy zawodowej, o czem zresztą Gazeta Warszawska w No 206 ym tegoż, 1901-go roku, pomieściła wzmankę następująsej treści: „. Skromna uczta z wręczeniem upominku oraz zdjęciem fotograficznem współudział biorących z jubilatem na czele, zakończyły tę piękną uroczystość. A miana „Wojewody“ już się doczekał, gdyż przed kilkoma tygodniami skończył 60 lat w zawodzie drukarskim.
Zdzisław Leonard Józef Skarbek-Kozietulski
Zdzisław Leonard Józef Skarbek Kozietulski. Syn Władysława Skarbka Kozietulskiego herbu Habdank i Honoraty z Wierzejskich, ur. 30.3.1843 r. w Radzyniu na Podlasiu, ochrzczony w dniu 6.06.1843 r. w Międzyrzeczu, żonaty z Bronisławą Marianną z Sikorskich (córką Józefa, redaktora Gazety Polskiej i Marii z Chrzanowskich).[1] Zdzisław był zapisany w Księgach Genealogicznych Szlachty Guberni Podlaskiej w dniu 1/13 sierpnia 1850 r.[2] Według informacji zawartej w życiorysie jego bratanka Bolesława Skarbka Kozietulskiego Zdzisław wziął udział w Powstaniu Styczniowym. Zgodnie z innymi przekazem rodzinnym -pozostawionym przez Jerzego Skarbka Kozietulskiego syna bratanka Zdzisława - Zdzisław początkowo studiował razem ze swoim rodzonym bratem Karolem Skarbkiem Kozietulskim i bratem ciotecznym Karolem de Saxe w Instytucie Politechnicznym w Puławach. Stamtąd razem ze wszystkimi studentami tej uczelni wstąpili do partii powstańczej. Później studiował podobno chemię na Uniwersytecie w Heidelbergu. Zapewne ukończył Wydział Matematyczno-Fizyczny Szkoły Głównej Warszawskiej (tak wówczas nazywał się Uniwersytet Warszawski), Twierdzenie, że ukończył tę szkołę opiera się na fakcie, że w roku akademickim 1866/1867 znalazł się na liście studentów czwartego roku - ostatniego roku nauki. Nie występuje jednak w żadnym innym spisie studentów Szkoły Głównej (nie ma go na liście studentów trzeciego roku w roku akademickim 1865/1866) – spisy z owego okresu częściowo nie zachowały się. Napisał rozprawę filozoficzną pt. „O granicach pojęć ludzkich” , Warszawa 1884. Na ostatniej stronie pracy jest adnotacja, że ukończył ją w Sokołówce w lutym 1883 roku. Według Bolesława Skarbka-Kozietulskiego Zdzisław był dyrektorem cukrowni Hermanów. [4] W dokumentach rodzinnych zachowała się notatka, że był również dyrektorem cukrowni w Rudzie Guzowskiej i Sannikach. W roku 1896 Zdzisław wystąpił do Heroldii o przywrócenie jego synowi Władysławowi podwójnego nazwiska (tzn. Skarbka Kozietulskiego) uzasadniając i dokumentując, że jego dziadek Jan Chrzciciel był zapisany w Heroldii pod podwójnym nazwiskiem, do czego prawo udowodnił przedkładając dokumenty rodzinne (sprzedaży majątków od 1635 r.). Heroldia przychyliła się do jego wniosku.[5] Mniej więcej w tym samym czasie Zdzisłąw kupił dla syna Władysława majątek Kąty koło Sochaczewa, gdzie zmarł w 27 lutego 1905 r. Został pochowany w Szymanowie w grobie swego syna Zygmunta zmarłego dzieckiem.[6]
Łukasz Skowroński
Ur. 07.02.1838 Głowno[2] (ob. pow. zgierski, woj. łódzkie) , zm. 20.10.1903 Łowicz. Syn Wincentego i Honoraty Kielańskiej (Kilińskiej) Powstaniec, aresztowany na granicy Wołynia i Ukrainy, siedział dwa lata w twierdzy kijowskiej i 9 lat na Syberii[7]. Po powrocie żonaty z Heleną Julianną Glier, (ślub w 1874 roku w Dmosinie). Małżonkowie zamieszkali w Dobrzelinie, gdzie Łukasz znalazł pracę w cukrowni. Po przenosinach do Łowicza był bardzo zaangażowany w życie społeczne miasta. Dyrektor Tow. Wzajem. Kredytu. Zmarł w wieku 64 lat.[7] [2] ur w Łyszkowicach parafia Pszczonów 1814 r, syn Tomasza Skowrońskiego i Katarzyny Ciesielska małżonków rolników, w dniu ślubu kawaler, obywatel kunsztu rzeźnickiego mieszkający z matką w Głownie. W 1844 r został ojcem chrzestnym późniejszego Powstańca Styczniowego Jana Zielińskiego (ur 1844 r Ośla Górka par. Głowno, pochowanego na cmentarzu parafialnym w Głownie). Wincenty Skowroński zmarł 1888 r w Głownie, pochowany razem z żoną Honoratą (pomimo swojego powtórnego, jako wdowiec, ożenku w Łowiczu). [2] (Kilińska) - ur. ok. 1814 w Bielawach, córka Wincentego i Marianny małżonków rolników w Bielawach [5], zmarła 01.10.1857 w Głownie, w wieku 43 lat. [4] Jego rodzice pobrali się 27.01.1836 r w Bielawach, świadkami byli Jaśnie Wielmożny Hrabia Leon Grabowski dziedzic dóbr Mroga, wnuk ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz Wielmożny Józef Dzimiński burmistrz miasta Bielaw. [5] Nagrobek jego matki nadal istnieje na cmentarzu parafialnym św. Jakuba w Głownie - jest to najstarszy zachowany nagrobek na tym cmentarzu[3]
Józefa Skrzeszewska
Zgon patrjotki. W Drohobyczu zmarła w 92 r.ż. Józefa z Junoszów z Rościszewa Borkowskich Jastrzębiec Skrzeszewska, jedna z tych dzielnych niewiast, które w dobie powstania niespożyte zasługi oddały sprawie narodowej. Już w młodocianym wieku zaprawić się je i przyszło w cierpieniach. Zaledwie wyszedłszy za mąż za śp. Erazma, gorącego patriotę z r. 1846, rozstać się z nim musiała gdyż osadzony w Kufsteinie, skazany został na dożywotnie więzienia. Amnestia po dwu latach wróciła mu wolność, ale nie powstrzymała od dalszej pracy patriotycznej. W r. 1S63 dom pp. Skrzeszewskich w Nieczajnie (Nieczajna, przyp. GP), w tarnowskiem służył drużynom powstańczym za punkt zborny. Bywało, że nieraz po stu ludzi zasiadało do stołu, a obejścia gospodarskie służyły za miejsce ćwiczeń. Wyćwiczonych odstawiał śp. Skrzeszewski nocami do Szczucina nad Wisłą, skąd łodzie przewoziły ich do Królestwa. Utrzymywanie tych drużyn, ekwipowanie i za ­opatrywanie w grosz na drogę' pochłaniało fortunę śp. Skrzeszewskich. Składali ja jednak chętnie na ołtarzu Ojczyzny, poczytując sobie za obowiązek, wspierać ruch narodowy bez względu na jego wyniki. Już po utracie fortuny jeszcze nie przestali się dzielić tem, co im pozostało. Śp. Skrzeszewska, ukochana przez włościan, uwielbiających ją jako swego opiekuńczego anioła, wpajała w dzieci gorącą miłość Ojczyzny. Gdy przybyła kwesta na rzecz powstania, bez wahania ofiarował a srebra i kosztowności, nie pozostawiając nawet kolczyków w uszach małej córeczki, by wszystko co przedstawiało jakąś wartość, odciąć na rzecz serdecznej 'sprawy. Cześć jej pamięci!
Edmund Slaski
Edmund Feliks Slaski. Pochodził z rodziny h. Krzywda, ze Slazów. Ur. 19.11.1829 Lwów[5][8], nr nr 437, zmarł z ran 30.10.1863. Syn Ignacego Slaskiego oraz Joanny Grobelskiej. Ojciec pochodził z Wysocka Wyżnego, syna Andrzeja i Marianny Wiśniewskiej[5], kontroler magistratu lwowskiego. Był aktywny niepodległościowo w czasie 1848 roku. Określany jako zagorzały nieprzyjaciel rządu i intrygant polityczny, pełnił funkcję Towarzystwa Przyjaciół Prawa. Działał także wg władz niepoprawnie podczas wyborów, na terenie trzeciej dzielnicy we Lwowie. Pozostawał pod obserwacją władz. Właściciel kamienicy pokarmelitańskiej (później szkoła realna przy ul. Kamiennej) na przeciwko więzienia, z której okien prowadzone było porozumiewanie się z więźniami za pomocą "telegrafu optycznego".[11] Edmund walczył w powstaniu węgierskim pod rozkazami . Następnie wcielony został do armii austriackiej do kawalerii, dosłużył się stopnia oficera pełnią funkcję adiutanta. Objął posadę suplementa w gimnazjum Franciszka Józefa, gdzie wykładając język niemiecki, geografię i rachunki kształcił w duchu narodowym, chodząc zawsze polskiej czamarce. Po wybuchu powstania zorganizował oddział młodzieży gimnazjalnej z którymi już 30.1. kierował się pod Tomaszów do oddziału Jana Czarneckiego. Edmund pełnił tam funkcję dowódcy 4 plutonu. Po rozwiązaniu był kapitanem na czele kompanii pod Leonem Czechowskim. Walczył tu nad Tanwią(20.3) i (21.3). Otrzymał stopień majora i misję uformowania własnego oddziału pod gen. Aleksandrem Waligórskim. Oddział był doskonale uzbrojony i składał się z wyszkolonych żołnierzy. Po pięciodniowych forsownych marszach oddział został otoczony (22.10) przez przeważające siły wroga składające się z 11 rot piechoty, 2 sotni kozaków, 1 sotni dragonów, 1 sotni ułanów i dwóch dział. Edmund śmiertelnie raniony zmarł z ran 30.10 w Zaleszanach gdzie w dobrach br. Konopki był urządzony lazaret. Spoczął w wspólnym grobie z również śmiertelnie rannym w tej samej bitwie. Powstańcem był też jego brat walczący pod komendą Edmunda. Oprócz tego miał jeszcze 6 rodzeństwa, z których 3 wcześnie zmarło. Przeżyli prawd. Ignacy Roman, Dionizy Franciszek, Karolina Augusta oraz wspomniany Leon.
Juliusz Joachim Slaski
Artykuł | Juliusz Joachim Slaski, herbu {{Grzymała}}. Ur. 21.6.1836 Borzykowa, zm. 21.11.1916. Syn , powstańca listopadowego i Pauliny Dąmbskiej. Jego ojcem chrzestnym był Joachim Lelewel. Wywodził się z linii ze Slasów Leszczów w ziemi ciechanowskiej, osiadłej w Małopolsce na pocz. XVII w, której wielu członków walczyło w wojnach XVII i XVIII wieku oraz we wszystkich powstańcach. Ukończył szkołę realną w Kielcach, następnie Instytut Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie. Po praktyce i ożenku w 1859 kupił zrujnowany Broniszów i rozpoczął gospodarowanie wprowadzając szereg nietypowych reform, w tym również uwłaszczając chłopów. Zawarł z włościanami umowę oddając im część ziemi, w zamian za zrzeczenie się przez nich serwitutów i prawa wypasu. Żyjąc bardzo skromnie doprowadził zrujnowany majątek do prosperity. Zwolennik poglądów Wielopolskiego. Brał czynny udział w powstańczej administracji cywilnej kraju. (Nie był naczelnikiem okręgu chęcińskiego - takim był dalszy kuzyn - [8]). Również jego brat walczył w Powstaniu. Jego syn Ludwik pisał: "[i]Gdy nadchodziły długie, jesienne wieczory, lubiłem wślizgiwać się na kolana Ojca w jego sypialni - gabinecie pracy, gdy siedział w wygodnym simlerowskim fotelu przed staroświeckim, wysokim biurkiem z otwieraną klapą do pisania. Znałem zawartość licznych szuflad i skrytek biurka, a zwłaszcza górnej szuflady, gdzie przechowywane były, pamiętne do dziś karmelki o berberysowym smaku, produkcji znanego w Krakowie cukiernika Mauricia. Najczęściej snuł wówczas Ojciec opowieści zaczerpnięte ze wspomnień swego dziada z okresu insurekcji kościuszkowskiej, ojca z kampanii 1831, i swoje z powstania styczniowego 1863. Nieodmiennie każde z tych wspomnień kończył powiedzeniem: - Ty znowu będziesz polskim oficerem, twoje pokolenie doprowadzi do końca dzieło zaczęte przez trzy poprzednie[/i]". Pod koniec marca przyjął i Mularskiego - ukrywających się powstańców "".[11] Po powstaniu wierny przesłaniu, że miecz należy obecnie na lemiesz przemienić. Zatrudniał "półoficjalistów" którzy pracowali u niego trzy dni, resztą przeznaczając na własną gospodarkę. Dalej gospodarował w Zbrodzicach, kupując także Ciuślice i Turnawiec. Założył cegielnię z której wybudował dwór i folwark. Wprowadził nietypowy nowoczesny płodozmian. Zawarł korzystny kontrakt na wieloletnią dostawę buraków cukrowych. Wyznawca idei że ziemia jest raczej depozytem niż własnością i że należy szczególnie dbać o jej pielęgnowanie i uszlachetnianie oraz o to aby nie przeszła w ręce obce. Był radcą ubezpieczeniowym w powiecie pińczowskim, sędzią pokoju w Skalbmierzu, ławnikiem sądu granicznego, wybrany wójtem Broniszowa w latach 70-tych. Korespondent Gazety Rolniczej. Pochowany w Kazimierzy Małej. Był dwukrotnie żonaty: z Julią Gawrońską h. Rawicz (1858 Kraków WNMP), i Heleną Wojnarowską h. Strzemię (1877). Dzieci: Jarosław Stanisław (1859), Maria Fryderyka (1862), Aleksandra (1865), Kazimierz (1867), Juliusz (1869), i z drugiego małżeństwa: Lucjan (1880), Paulina Cirilla (1881), Władysław Jakub (1890), Zofia (1890), Jan Stanisław (1893), Ludwik (1898).
Kazimierz Sokalski
Ur. 23.2.1841 Sieniawa, zm. 04.05.1918 Wadowice. Syn i Fryderyki Chrzanowskiej h. Korab. Uczył się w gimnazjum tarnowskich, gdzie prowadził działalność patriotyczną. Jeszcze przed powstaniem młodzież ta zorganizowała tajną grupę 130 osób przygotowanych do wymarszu. Ostatecznie przed wymarszem pojechał do ojca, który postanowił jechać z nimi. W ten sposób przez Tarnów i Kraków dostali się do Ojcowa, gdzie Kazimierz służył w oddziale strzelców Uhmy przy bezpośrednim udziale swojego ojca. Walczył w bitwie miechowskiej (uzbrojony w kosę). Następnie powrócił do Krakowa i przebywał w domu przy ul. Grodzkiej 46[11], aby przedostać się do obozu w Goszczy, gdzie został, za radą ojca, przyjęty do Żuawów Rochebruna. Walczył pod Sosnówką, Chrobrzem i Grochowiskami - gdzie był ranny (w tej samej serii strzału zginął na jego rękach jego ojciec). Leczył się w domu Eliaszewicza w Tarnowie a następnie w Lubieniu i w szpitalu w Krzeszowicach przez 5 miesięcy. Po powstaniu w 1879 uczył się w Krajowej Szkole Lasowej we Lwowie[6], a następnie w 1881 zdał egzamin państwowy[7]. W 1880 pisał do Włodzimierza Dzieduszyckiego z prośbą o pomoc w znalezieniu posady[8]. Znalazł posadę w lasach państwowych w Kętach.[5] W 1894 podpisał deklarację przystąpienia do Towarzystwa Weteranów.[9] Pierwsza żona zmarła przez 1894[9]. Druga - Ludwika Buła, zm. po 1919[10]. Dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa[9]. Z drugiego małżeństwa: - Stanisław (1895 Kęty) - Józefa Franciszka (1899 Kęty) - Stanisław (1911 Kęty)
Władysław Piotr Stroynowski
(Strojnowski) Ur. 29.4.1831 Targowica na Podolu (chrzest z wody, a następnie warunkowy 1 maja). Syn Rafała (właściciel dóbr Mychlin w łuckim) i Józefy Antonowicz. Zmarł 21.4.1895 Lwów[z=303767]. Zatrudniony był w armii carskiej w dziale zaopatrzenia. W 1856 był w Komisji Prowianckiej pomocnikiem Naczelnika Stołu. W 1861 członek tajnego Komitetu Miejskiego - był wśród pierwszych 17 osób, które zakładały tę organizację. Stroynowski gorliwie zabiegał o szybki wybuch powstania. Datę wybuchu ustalono już w 1862 na 15 stycznia (a więc mówiono o tym już przed ogłoszeniem branki do wojska carskiego). W 1863 została wydana w Paryżu broszura z notatek Stroynowskiego p.t. "Krótki rys historyczny o Polsce, ułożony z notatek hr. Władysława Stroynowskiego". Ciąży też na nim bezpośrednio zarzut przyspieszenia wybuchu powstania, bowiem to u niego w Głuchówku w początkach stycznia 1863 zebrali się komisarze wojewódzcy i przesłali Rządowi Narodowemu ulitimatum, że jeżeli on nie ogłosi Powstania to oni je po województwach ogłoszą. W powstaniu dowódca utrzymywanego z własnych środków oddziału. Od 17 stycznia 1863 roku formował oddziały rawsko-brzezińskie w okolicach Rawy oraz oddział łowicki w okolicach Bolimowa. Po połączeniu tych sił odbił oddział rekrutów 28 stycznia w okolicy Strzybogi na szosie skierniewickiej. Zabrał też kasę księstwa łowickiego w Łyszkowicach. Następnie zarządził przerwanie kolei Warszawsko-Berlińskiej pod Radziwiłłowem. Moskale dowiedzieli się o nim i urządzili wyprawę z Łowicza i Skierniewic. 9 lutego stoczył bitwę w obozie bolimowskim w Grabinie z której oddział wymknął się. Stroynowski przekazał dowództwo Józefowi Lenieckiemu z rozkazem połączenia się z płk. Jeziorańskim. Po powstaniu właściciel dóbr w rawskim i na Wołyniu. Żona: Malwina Fox. W latach 70-80 przebywał na emigracji w Szwajcarii i Francji. Ojciec 2 synów i jednej córki. Mieszkał Lwów, ul. Głęboka 4 i Leśna 4. W 1888 przyjęty do Towarzystwa Weteranów we Lwowie. na cm. Łyczakowskim.
Strona z 9 < Poprzednia Następna >