Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 2997
Strona z 75 < Poprzednia Następna >
Antoni Szaszkiewicz
Ur. 1813 Biczowa, zm. 1880 Koniuszowce. Syn Gracjana (powstańca Kościuszkowskiego) i Salomei Chłopickiej. Mając 18 lat, wziął udział w walkach o niepodległość w 1831 r. i odznaczył się niepospolitą dzielnością. Wstąpił do pułku jazdy wołyńskiej Karola Różyckiego. W licznych bojach, jakie ten oddział stoczył, przedzierając się do Zamościa, wielokrotnie złożył dowody nie tylko odwagi, ale i umiejętności walczenia. Po upadku powstania emigrował do Galicji. Rodzina tymczasem czyniła starania o uzyskanie amnestii, opierając się na okoliczności, że w okresie walk był niepełnoletni. Powielił zabiegach i „znacznych kosztach" udało się wreszcie w 1833 r. uzyskać ułaskawienie i młody pan „Szaszka” powrócił do domu, odsiedziawszy zapewne dla formy pokutę w twierdzy, bo takie były wówczas w tym względzie obyczaje. Osiadłszy w rodzinnej Biczowej, oddał się życiu ówczesnej młodzieży szlacheckiej. Polował, pił, jarmarkował i popadł wreszcie w wir budzącej się [[bałaguła|bałagulszczyzny]]. Otoczony aureolą dzielności żołnierskiej, miły i wesoły, tęgi do konia i wypitki, miał wszelkie dane do wejścia w szeregi starszyzny. Poza tym zaś obdarzony był pięknym głosem i miał dar poetycki układania tęsknych piosenek ukraińskich, które po mistrzowsku odtwarzał akompaniując sobie na teorbanie. Temu to głównie uzdolnieniu zawdzięczał wielką popularność, która zaprowadziła go aż na tron bałagulski. Zwany był Królem Bałagółów. Gdy w 1863 r. wybuchło powstanie na Wołyniu, Szaszkiewicz sprzyjał mu i wysłał trzech swoich synów do oddziału Edmunda Różyckiego, syna dawnego swego dowódcy — Karola. Skompromitowany, musiał uchodzić do Galicji, a majątek jego uległ konfiskacie. Zmarł w Kuniszowcach pod Horodenką w marcu 1880 r.
Gryzelda vel Grasilda vel Kasylda Szczotkowska
W dokumentach archiwalnych zachowanych w Petersburgu wymieniona jest KASYLDA Szczotkowska (w niektórych dokumentach jej nazwisko zapisano przez "e" - Szczetkowska): Касильда Щетковская albo Щотковская. W dokumentach tych czytamy między innymi: Minister​stwo​ Spraw Wewnętrznych 22 lipca 1869​ [tu prawdopodobnie błąd, chyba chodzi o 22 czerwca (22 июня​), a nie 22 lipca (22 июля)]​ ​Kancelaria 3 Oddziału Urzędu Jego Cesarsk​iej Moś​ci ​Wdowa Kasylda S​zczetkowska ​[​uwaga: tak w dokumencie​], ​właścicielka ziemska guberni witebskiej​​, po zatwierdzeniu 23 lutego 1864 ​przez Generała Piechoty hrabiego​ Murawiowa, ​zesłana na osiedlenie - po ​pozbawi​eniu wszelkich praw własności ​- do ​guberni tobolskiej, ​i według imperialnego porządku 16 kwietnia 1866​ zaliczona do kategorii zesłanych dożywotnio, ​podczas pobytu w zeszłym roku w Tobolsku wielkiego księcia Władymira Aleksandrowicza zwróciła się on​a do niego z prośbą o ​wstawiennictwo i zgodę na wyjazd do Warszawy, by oddać się pod opiekę jej syna​. Namiestnik Królestwa Polskiego ​nie stawia przeszkód w wyrażeniu zgod​y, a ​Cesarz​ Pan łaskawie wyraził zgodę na przeniesienie się onej Szczetkowskiej do Warszawy​, o czym ​najmiłościwiej poinformować raczył. Adiutant generalny Drugi: Gubernator generalny Zachodniej Syberii 4 lipca 1869 Departament ​ Wykonawczy ​Policji Cesarz ​Pan ​najłaskawie​j​ raczył pozw​olić przenieść się do Warszawy przebywającej w guberni tobolskiej, ​dożywotnio zaliczonej do zesłańców politycznych​,​ Kasyldzie Szczetkowskiej​ w celu oddania się pod opiekę syna. O​ poleceniu tym zawiadamiam w celu jego wykonania. ​Wiceminister Trzeci: ​do ​Minist​ra Spraw Wewnętrznych 22 września 1869 Administracja Generalna Zachodniej Syberii W ​nawiązaniu do pisma​ z 4 lipca, mam zaszczyt poinformować Pana, że ​przebywająca w Tobolsku ​Kasylda Szczetkowska, ​zaliczona do zesłańców politycznych, ​która otrzymała ​najmiłościwsze ​pozwolenie na przeniesienie się do Warszawy pod opiek​ę jej syn​a​ ​wyjechała stąd 27 sierpnia. Gubernator Generalny Z kolejnych dokumentów wynika, że Kasylda vel Gryzelda dotarła do Warszawy w październiku 1869, ale już dwa lata później - we wrześniu i październiku 1871 - zwróciła się o zezwolenie na wyjazd do dzieci w powiecie rzeżyckim guberni witebskiej (czyli najpewniej do swego młodszego syna Jana, który mieszkał w Lucynie, bo rodowy majątek w Rybiniszkach wtedy już został skonfiskowany). Zgodę tę uzyskała w listopadzie 1871 i w grudniu znalazła się w guberni witebskiej, o czym zawiadomiono również - w styczniu 1872 - stosowny urząd w Petersburgu. Wszystko wskazuje na to, że owa Kasylda jest tożsama z moją praprababką o imieniu Gryzelda (czasem zapisywanym też jako Grasilda), matką Stefana-Wincentego-Andrzeja Szczotkowskiego, który również został zesłany, ale bliżej - do guberni kazańskiej, i któremu już w październiku 1867 pozwolono powrócić do Warszawy. Na tę tożsamość wskazują następujące fakty: zarówno Stefan Szczotkowski, jak i jego matka wymienieni są też w innych rosyjskich dokumentach jako właściciele ziemscy skazani za udział w powstaniu styczniowym na przepadek majątku, który posiadali w powiecie rzeżyckim guberni witebskiej, nieopodal miejscowości Rybiniszki. Ojciec Stefana zmarł w latach 40. XIX wieku, zatem podczas powstania jego matka była wdową. Młodszy brat Stefana, Jan-Maciej, nie wziął udziału w powstaniu (przynajmniej na tyle, by go o to posądzono), być może dlatego, że w chili jego wybuchu był niespełna 18-letnim młodzieńcem, i nie został zesłany. Po utracie majątku k. Rybiniszek młody Jan wyjechał do miejscowości Lucyn w tym samym powiecie rzeżyckim. Innymi słowy starsza pani Szczotkowska, zesłana na dożywocie do Tobolska, wyprosiła u wielkiego księcia Władymira Aleksandrowicza prawo powrotu do Polski. Jak już w 1869 dojechała do starszego syna Stefana, to dwa lata później udało się jej otrzymać zezwolenie na wyjazd do młodszego syna, w swoje rodzinne strony - w Polskie Inflanty na dzisiejszej Łotwie...
Kazimierz Szermentowski
Ur. 19.2.1840 Bodzentyn. Syn Stanisława i Heleny Matyskiewicz. Brat malarza Józefa, a także Katarzyny (zam. Sadkowski, Matysiak, Adamczyk), Emilii, Franciszki (zam. Kasprzyckiej), Joanny (zam. Masternak), Marianny (zam. Schummer) Pomagał w pracy malarskiej starszemu bratu, pod kierunkiem Tomasza Zielińskiego, który uczył go kopiowania. Od 1859 student warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Konspirator. Brał udział w demonstracjach 1861 roku. Pierwszego dnia Powstania wziął udział w szturmie na garnizon w Bodzentynie[7]. W Powstaniu dosłużył się stopnia oficerskiego. Walczył z oddziałami rosyjskimi i werbował ochotników do oddziałów. Zesłany za udział w Powstaniu na Syberię. 2 września 1865 r. skazał Szermentowskiego na pozbawienie wszystkich praw stanu i osiedlenie na Syberii, a wyrok ten Namiestnik konfirmował 29.8/10.9 1865. Został wysłany do Tobolska. W 1865 w Tiumeniu, będącego w drodze na zesłanie spotkał go Piotr Derengowski[1]. Przebywał w Tobolsku, a w 1870 w Omsku pod nadzorem policji.[8] Widział Irkuck, Wiatkę, Sachalin. "".[9] Wg pamiętników Edwarda, w 1871 został zwolniony z zesłania i przyjechał do Paryża. "[i]Zrazu Józef go nie poznał. Dłuższą chwilę stał niemy przed brodaczem o siwych włosach, z zapadniętymi policzkami. Przybysz miał ubiór niezwykły - barani kożuch przepasany sznurem, wojłokowe buty, jakie w Rosji nazywają "walenkami", olbrzymią futrzaną czapę... I zapach szedł od niego osobliwy jaki, nie tutejszy. A jednak Józef nie mógł oderwać wzroku od jego bladoniebieskich oczu, od zarysu brwi, od wklęsłych nieco skroni. Coś w nich było znajomego, bliskiego ale co - tego w żaden sposób nie umiał sobie przypomnieć. Postać w baranim kożuchu jakiś czas stała nieruchomo dysząc ciężko, wreszcie uśmiechnęła się blado i wyszeptała - Bracie... Józef ściągnął brwi w bolesnym skurczu. Ten głos.... Ach! Kazik![/i]" Wg ksiąg zmarłych par. w Omsku, zmarł jednak w 1877 na Syberii w tym mieście (być może inny)
Józef Szmyt
Ś. p. Józef Szmyt. W czwartek. 26. grudnia roku zeszłego o godzinie 3. rano umarł po krótkich cierpieniach najstarszy z dziennikarzy wielkopolskich, Józef Szmyt, redaktor „Wielkopolanina”, w 71. roku życia a dwudziestym drogim pracy w redakcyi wymienionego pisma. Ś. p. Józef Szmyt urodził się w r. 1885 w Radżowie pod Bninem; po ukończeniu nauk w gimnazyum Marii Magdaleny, oddał się nauce agronomii, poczem przez kilka lat spędził na praktyce w Lubelskiem. Walka w r. 1863 powołała go na plac boju, gdzie wraz z braćmi swymi dr. Lucyanem i Janem, mężnie walczył za ojczyznę; brat jego Lucyan, zginął w bitwie pod Strykowem, cięty szablą w głowę przez czerkiesa, drugi zaś Jan, raniony w obie nogi w bitwie pod Nową Wsią, umarł po trzech miesiącach ciężkich cierpień, śp. Józef zaś ciężko raniony został pod Olszową. — Powróciwszy do Księstwa w końcu roku 1863 przesiedział trzy miesiące w więzieniu w Śremie, za odmówienie świadectwa w sprawie śledczej, uwięzionego w Hausvogiel pułkownika Edmunda Calliera. W roku 1865 ożeniwszy się z Maryą z Kompfów, nabył wieś Stankowo pod Gostyniem, gdzie przez lat 18 przebywał. Sprzedawszy wieś, przeniósł się do Poznania i wstąpił do redakcyi „Kuryera Poznańskiego", za naczelnej redakcyi ks. dr. Kanteckicgo; następnie pracował przez krótki czas w „Orędowniku“, a w r. 1885 przeszedł do redakcyi „Wielkopolanina", gdzie przebył lat 22. Umarł niemal z piórem w ręku, gdyż jeszcze w numerze sobotnim, będąc już ciężko chorym, sam skorygował napisane przez siebie artykuły. Rok ubiegły i obecny był dzięki prokuratorom pruskim, niezwykle ciężki dla pism naszych, nękano pisma ciągłemi procesami za strajk szkolny. Nieboszczykowi wytoczono kilkanaście procesów z tego powodu, w których skazano go na wysokie kary pieniężne, aż w ostatnim procesie zapadł wyrok, skazujący go na więzienie; sprawa poszła do Lipska i jak się tego można było spodziewać, sąd rzeszy zatwierdził wyrok poznańskiej izby karnej, wyrok stał się prawomocnym i zaraz po świętach śp. Szmyt miał pójść odsiadywać kaźń. Śmierć wyzwoliła go od więzienia pruskiego. Ś. p. Józef Szmyt. W czwartek. 26. grudnia roku zeszłego o godzinie 3. rano umarł po krótkich cierpieniach najstarszy z dziennikarzy wielkopolskich, Józef Szmyt, redaktor „Wielkopolanina”, w 71. roku życia a dwudziestym drogim pracy w redakcyi wymienionego pisma. Ś. p. Józef Szmyt urodził się w r. 1885 w Radżowie pod Bninem; po ukończeniu nauk w gimnazyum Marii Magdaleny, oddał się nauce agronomii, poczem przez kilka lat spędził na praktyce w Lubelskiem. Walka w r. 1863 powołała go na plac boju, gdzie wraz z braćmi swymi dr. Lucyanem i Janem, mężnie walczył za ojczyznę; brat jego Lucyan, zginął w bitwie pod Strykowem, cięty szablą w głowę przez czerkiesa, drugi zaś Jan, raniony w obie nogi w bitwie pod Nową Wsią, umarł po trzech miesiącach ciężkich cierpień, śp. Józef zaś ciężko raniony został pod Olszową. — Powróciwszy do Księstwa w końcu roku 1863 przesiedział trzy miesiące w więzieniu w Śremie, za odmówienie świadectwa w sprawie śledczej, uwięzionego w Hausvogiel pułkownika Edmunda Calliera. W roku 1865 ożeniwszy się z Maryą z Kompfów, nabył wieś Stankowo pod Gostyniem, gdzie przez lat 18 przebywał. Sprzedawszy wieś, przeniósł się do Poznania i wstąpił do redakcyi „Kuryera Poznańskiego", za naczelnej redakcyi ks. dr. Kanteckicgo; następnie pracował przez krótki czas w „Orędowniku“, a w r. 1885 przeszedł do redakcyi „Wielkopolanina", gdzie przebył lat 22. Umarł niemal z piórem w ręku, gdyż jeszcze w numerze sobotnim, będąc już ciężko chorym, sam skorygował napisane przez siebie artykuły. Rok ubiegły i obecny był dzięki prokuratorom pruskim, niezwykle ciężki dla pism naszych, nękano pisma ciągłemi procesami za strajk szkolny. Nieboszczykowi wytoczono kilkanaście procesów z tego powodu, w których skazano go na wysokie kary pieniężne, aż w ostatnim procesie zapadł wyrok, skazujący go na więzienie; sprawa poszła do Lipska i jak się tego można było spodziewać, sąd rzeszy zatwierdził wyrok poznańskiej izby karnej, wyrok stał się prawomocnym i zaraz po świętach śp. Szmyt miał pójść odsiadywać kaźń. Śmierć wyzwoliła go od więzienia pruskiego. Śp. Józef Smyt miał niezwykły dar humorystycznego wierszowania, napisał kilka większych humoresek: „Lekarstwo na kota”", „Mody niewieście”, oraz komedye „Kto podsłuchuje” i „Kapitan jakich mało”. W roku zeszłym wydał zbiorowe wydanie swych pomniejszych prac pod tyt.: „Rymy oko- i nieokolicznościowe”. Przechodził w życiu ciężkie koleje, jak humorystycznie nieraz się wyrażał, że był więcej pod wozem niż na wozie ale humor dobroduszny, staropolski nie opuszczał go nigdy. Uczynny, przystępny dla wszystkich, prawego charakteru, oto zalety zmarłego. Patryotą był gorącym, nic ustami jednakże, ale sercem i wierzył zawsze w odrodzenie nasze. Umarł po kilkodniowej zaledwie chorobie na zapalenie płuc, osierocając sędziwą małżonkę i dwóch synów. Z prawdziwym żalem żegnamy naszego kolegę i przyjaciela, który całem sercem kochał Polskę. Cześć Jego pamięci, pokój Jego zacnej i prawej duszy! Pogrzeb ś p. Józefa Szmyta odbył się w ubiegłą niedzielę po południu z zakładu św. Józefa. Przed zamknięciem trumny pożegnał zmarłego kolegę naczelny redaktor „Wielkopolanina”, p. Walery Łebiński. Kondukt prowadził ks. prałat dr. Lewicki w asyście kilku duchownych. Jak wielką cieszył się Zmarły sympatyą, przekonać się można było z nader licznego udziału w pogrzebie osób ze wszystkich sfer naszego społeczeństwa. Zwłoki złożono na starym cmentarzu świętomarcińskim.
Adam Sztukowski
Uczestnik powstania styczniowego, prawnik, urodził się 23.12.1841 roku w Rudzie jako syn Jana/?/ i Katarzyny z Formusów. Uczył się w gimnazjum w Suwałkach. Brak bliższych informacji o przebiegu służby w wypadkach 1863 roku. Po ukończeniu Uniwersytetu Petersburskiego na wydziale prawa otrzymał posadę asesora w sądzie policji poprawczej w Piotrkowie, skąd po półrocznym urzędowaniu przeniesiony został na analogiczne stanowisko w Warszawie. W 1876 roku otrzymał awans na sędziego sądu kryminalnego. Adam Sztukowski poza pracą zawodową zajmował się literatura prawniczą. Opublikował szereg artykułów w Gazecie Sądowej Warszawskiej, w której przez wiele lat zasiadał w komitecie redakcyjnym. W 1888 roku miał odczyt p.t. Badanie świadków, który zyskał szereg przychylnych ocen w środowisku prawników. Adam Sztukowski zmarł 1.03.1899 roku i pochowany została na Powązkach w kw. 24. Jak napisano o nim w nekrologu Sędzia Sztukowski był bez zaprzeczenia dobrym urzędnikiem, lecz i zarazem i człowiekiem w całym tego słowa znaczeniu, i dlatego cieszył się u wszystkich wielkim szacunkiem i poważaniem. Z małżeństwa Zofią z Miszewskich/ Wiszniewskich ?/ mieli syn Tadeusza, zmarłego 24.06.1895 roku. W 1919 roku Adam Sztukowski pośmiertnie został zweryfikowany jako weteran powstania styczniowego pod numerem porządkowym 2253/1920. Pensję weterańską pobierała wdowa Zofia, która zmarła 20.09.1931 roku i pochowana została na Powązkach obok męża i syna.
Serafin Szulc
Wojciech Szulc - urodził się 16 kwietnia 1831 roku w Siemoni (ob. powiat będziński, gm. Bobrowniki), w rodzinie chłopskiej, jako syn Stanisława i Petroneli, z domu Rudzkiej. Po ukończeniu edukacji podstawowej w jednej z okolicznych szkół trafia do zakonu bernardynów w Warszawie, gdzie po ukończeniu nowicjatu przyjmuje imię zakonne Serafin. W dniu 4 marca 1855 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Po otrzymaniu święceń rozpoczyna studia teologiczne które trwały od 1855 do 1857 roku. Po zakończeniu studiów trafia (1858) do klasztoru bernardynów w Górze Kalwarii, a następnie do kolejnego klasztoru tego zakonu w miejscowości Warta, gdzie przebywa w latach 1859 - 1861. W 1862 roku trafia najpierw do klasztoru w Kaliszu a następnie w Złoczowie, skąd na początku lutego 1863 roku udaje się do rodzinnego Zagłębia Dąbrowskiego, gdzie, tuż po zwycięskiej bitwie o Sosnowiec (6/7 lutego 1863) w Dąbrowie Górniczej 7 lutego przystępuje do oddziału powstańczego i obejmuje w nim funkcję kapelana. Nie jest jasne czy decyzja ta była spontaniczna, podjęta podczas pobytu w rodzinnych stronach czy też zaplanowana już wcześniej, jako wyraz i przykład patriotycznej postawy wśród licznej grupy młodych zakonników i księży. Uczestnik Powstania Styczniowego, ksiądz i kapelan w obozie powstańczym w Ojcowie którego dowódcą był Apolinary Kurowski a następnie kapelan w oddziale Teodora Cieszkowskiego. Po upadku Powstania Styczniowego przebywał od końca 1864 roku na emigracji. Początkowo w Bawarii, następnie w Szwajcarii i Włoszech, skąd dwukrotnie udał się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, zwiedzając niejako przy okazji również zabytki Egiptu. Spisuje także swoje wspomnienia z okresu gdy był kapelanem oddziałów powstańczych. Pracę nad swoim pamiętnikiem kończy 15 października 1866 roku, a więc czasowo bardzo blisko rzeczywistych wydarzeń których był świadkiem, co nadaje temu dokumentowi szczególnej wartości i autentyczności, nie zaburzonej upływem wielu lat. Pamiętnik ten, wraz z kilkoma innymi, opisującymi wydarzenia z okresu Powstania Styczniowego został wydany w 1868, w Paryżu przez Agatona Gillera we wspólnym tomie p.t. "Polska w walce: Zbiór wspomnień i pamiętników z dziejów naszego wyjarzmiania". Przez lata, jako emigrant tułał się po Europie, by w końcu trafić do ziem polskich pod zaborem austriackim, noszących wówczas nazwę Galicja. Jak podaje Katalog Kleru Archidiecezji Lwowskiej (Catalogus Cleri Arch. Leopolitanae) obejmuje kolejno różne funkcje w parafiach tej archidiecezji, jednocześnie zmieniając dość często miejsce swojego pobytu. W 1871 jest wikarym w Lubaczowie a następnie w Busku. Potem kolejno przebywa, także jako wikary w Oleszycach (1872), Opryłowcach (1874), Skałacie (1875) i Jeziernej (1879). Do Pistynia trafia po raz pierwszy jako administrator tej parafii w 1880 roku, opiekując się jednocześnie kościołem w Jabłonowie. Kolejnymi miejscami posługi kapłańskiej księdza Serafina Szulca są Mariampol (1881) i Kaczanówka (1885). Ostatecznie, w 1888 roku otrzymuje funkcję proboszcza w znanym już sobie wcześniej Pistyniu i sprawuję ją tu aż do swojej śmierci. W Pistyniu 4 marca 1905 roku obchodzi symbolicznie jubileusz 50-lecia kapłaństwa. Główne uroczystości jubileuszowe dotyczące tej rocznicy odbyły się podczas odpustu (dzień Świętej Trójcy) pistyńskiej parafii w 1905 roku. Była to niezwykle okazała uroczystość na którą przybyły rzesze wiernych, także spoza miejscowej parafii oraz liczne delegacje duchowieństwa z sąsiednich parafii. Po nagłej i krótkiej chorobie zmarł w wieku 74 lat 7 grudnia 1905 roku. Śmierć księdza Serafina Szulca została odnotowana w "Gazecie Narodowej" z 1905 roku następującymi słowami: "Skończył jak żołnierz na posterunku. We wtorek 5 grudnia odprawił jeszcze Mszę Świętą, a w czwartek już przyjął ostatnie sakramenta i około 2 po północy zakończył swój żywot, pełen cnót i zasług". Został pochowany u wejścia do kościoła Rzymskokatolickiego w Pistyniu, w którym przez 17 lat pełnił funkcję gospodarza jako proboszcz miejscowej parafii. Jego grób został zniszczony, razem z cmentarzem i spalonym kościołem w czasie ludobójstwa w 1943.
Strona z 75 < Poprzednia Następna >