Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 943
Strona z 24 < Poprzednia Następna >
Ignacy Ozimiński
Z Warszawy. W 1861 roku należał do organizacji „Związku rosyjskich oficerów", na czele którego stał Jarosław Dąbrowski i wielu oficerów, u których dla upozorowania częstego spotykania—uczył się musztry przygotowującej go do służby w wojsku rosyjskim. Następnie był wysłany za granicę po odbiór broni. Powrócił w styczniu 1863 roku żarem z Rogalińskim i w Płockie, gdzie mieli przybyć wychowańcy Szkoły Przygotowawczej, aby otrzymać broń i uderzyć w dalszym ciągu na Płock. Broni palnej udało im się zebrać zaledwie kilkanaście sztuk, poza tym trochę kos. Wojewodą mazowieckim był Padlewski, a komisarzem Rolski. Partia, zebrana pod dowództwem Rogalińskiego w Staroźrebcach, gdy dano znać o Moskalach, — pomimo słabego uzbrojenia i niewielkiej liczby powstańców, dopuściła atakujących tak blisko, że po kilku salwach, od których padł dowódca rosyjski, Rogaliński mógł doprowadzić do skutku atak kosynierów i spowodować bezładną ucieczkę moskali. Ozimiński był potem w bitwach pod Mławą, w oddziałach Kolbego i Trąmpczyńskiego. Następnie zajmował się w dalszym ciągu przewożeniem broni z zagranicy. Wzięty był do niewoli pod nazwiskiem Grzymały i w Przasnyszu skazany na śmierć. Dzięki szczególnemu zajęciu się jego losem oficera, zarządzającego więzieniem, papiery podczas przesyłki do Modlina zostały w drodze odebrane od rozbitego silnego konwoju. Ozimiński, więziony przeszło rok w Modlinie razem z Janikowskim i Pruszyńskim, wraz z innymi wysłany był do Rosji, zatrzymany w Moskwie, ponownie osądzony na osiedlenie we wschodniej Syberyi, powiecie Minusińskim, skąd po pięciu latach na skutek starań powrócił. Pracował w administracji fabryk, następnie nabył istniejącą firmę handlową składu lamp i przyborów do oświetlenia.
Zygmunt Padlewski
W kilka minut po godzinie 5 rano 15 maja 1863 r. zakończył życie, mając lat 28, naczelnik powstania w województwie płockim gen. Zygmunt Padlewski. Był jednym z najwybitniejszych dowódców powstania styczniowego. Za jego naczelnictwa stoczono w województwie płockim około 30 bitew i potyczek m.in. pod Myszyńcem, Koseminem,Brudnicą, Olszewem, Szreńskiem i Siemiątkowem. Naczelnik wojskowy województwa płockiego gen. Zygmunt Padlewski w 9 dni po aresztowaniu 1 maja 1863 r., złożył zeznanie śledcze przed Komisją Wojenno-Polową Sądu oddziału płockiego. Odpowiadając na 17 pytań, zachował się niezwykle godnie. Nie przyznał się do roli jaką odegrał w toku przygotowania powstania i jego wybuchu, usiłując pomniejszyć swoją rolę jako wojewody płockiego. Nie ujawnił też nici organizacyjnych, nie wymienił także żadnych nazwisk. Postawiony przed sądem został skazany na śmierć, jednakże wykonanie wyroku wstrzymano na pewien czas [...]. Dnia 15 maja o godzinie 5 rano skazańca w towarzystwie o. bernardyna Mateusza Lucińskiego przewieziono ulicami: Więzienną, Misjonarską i Płońską na rogatkę płońską przy prochowni i tu dokonano egzekucji. Ostatnie chwile życia generała spisali: oficer rosyjski Ponomarew, świadek egzekucji Józef Malinowski towarzysz kampanii Padlewskiego i wspomniany wyżej ksiądz-spowiednik. Oficer rosyjski napisał: "Polki rzucały z okien kwiaty tak, że cała droga zasłana była różami i fiołkami [...]. Plac egzekucyjny otoczony był oddziałami piechoty i jazdy rosyjskiej. Skazaniec był blady,pokazano mu słup między 8 a 9 topolą od brzegu. Sam włożył na czamarkę białą płócienną koszulę. Prosił, by nie zawiązywano mu oczu. Patrzył spokojnie w lufy karabinów. Padły strzały. Kule trafiły Padlewskiego w nogi. Naoczny świadek egzekucji J. Malinowski zapisał "a gdy już nie żył, włożyli go w fosę i zasypali równo". Pamiętnikarz J.S. Sawicki zanotował: "Ale zaledwie kilkanaście szufli piasku z głuchym łoskotem padło na ciało, podziemny głos zawołał. I wojsko, i widzowie usłyszeli przejmujące dreszczem grozy straszliwe wyrazy: "Na Boga, nie zasypujcie mnie, ja żyję! "[...] Próżniak (rosyjski pułkownik) się spostrzegł, zawołał podoficera i dał znak, ten nachylił karabin do grobu, strzał huknął...Czy dosięgnął on zasypanego ziemia?".
Adolf Pepłowski
( 1838 Warszawa - zm 16.01.1916 Warszawa) - weteran Powstania Styczniowego "Z Warszawy donoszą: w dniu zmarł tu jeden z najwybitniejszych adwokatów tutejszych ś.p. Adolf Pepłowski. Prawio w przededniu 53 rocznicy powstania styczniowego zgasł weteran tego ruchu, jeden z najzasłużeńszych w gronie niedobitków. Adolf Pepłowski urodził się w Warszawie1838 r. Po ukończeniu uniwersytetu w Moskwie ś.p. Pepłowski był nauczycielem w Częstochowie i tam będąc, należał do organizacji narodowej w okresie 1861-1863. Z wybuchem powstania centralny komitet narodowy wysłał go w charakterze upełnomocnionego w województwo płockie, a później przed objęciem dyktatury przez Romualda Traugutta pełnił obowiązki naczelnika powstańczego m. Warszawy. Przez rząd rosyjski skazany był do robót ciężkich, następnie jednak, dzięki wstawiennictwu osób wpływowych, kary tej uniknął. Po powstaniu poświęcił się adwokaturze. Przez pół wieku poświęcał siły i pracę walkom w szrankach sądowych, stając przez kratkami w charakterze obrońcy w sprawach kryminalnych. Mówca z Bożej łaski, porywał słuchaczów siłą argumentacji, gruntowną znajomością prawa, doskonałym wystudiowaniem szczegółów procesu i tą głębią przekonania, bez którego najpiękniejsze zdania pustym dźwiękiem zostają. Zdobył też wkrótce ze wszech miar zasłużoną sławę, a przytomność umysłu i olbrzymie oczytania sprawiło, że przed nim, jako przeciwnikiem, drżeli wszyscy oskarżyciele sądów rosyjskich."
Jan Jakub Piotrowski
Płocczanin. Był wikariuszem w katedrze płockiej, miał 27 lat. Aresztowany został 29 czerwca 1863 r. w Płocku, w uroczystość św. Apostołów Piotra i Pawła, za udział w powstaniu i niewskazaniu władzom wojenno-policyjnym znanych sobie osób należących do miejscowej formacji powstańczej. Biskup płocki W. Popiel wstawiał się do władz wojskowych, prosząc o uwolnienie więzionego kapłana, jednak jego zabiegi były bezskuteczne. Sąd wojenny wyrokiem z 3 października 1863 r. skazał ks. Jana na karę pozbawienia godności duchownej, wszelkich praw stanu i zesłania na Syberię. Głównym zarzutem był udział w powstaniu oraz to, że wiedząc o osobach należących do rewolucyjnej organizacji nie wydał nikogo, pomimo że był o to pytany. Prawdą jest, że ks. Piotrowski należał do partii powstańczej i jako zaufany organizacji podjął na jej wydatki z kasy powstańczej sumę 1000 rubli pozostawiając formalne pokwitowanie. Po wywiezieniu z Płocka przebywał w twierdzy modlińskiej. Tu dowiedział się o śmierci brata z warszawskiej cytadeli. Na początku lutego więźniów pognano do Warszawy. Stąd 10 lutego ks. Jan oraz 2500 kapłanów zesłańców przewieziony został koleją przez Dynaburg i Psków do Moskwy. Dalszy etap podróży to Jarosław nad Wołgą, gdzie znalazł się 31 marca, następny zaś to Kostroma – pierwsze miejsce zesłania. Następnie przeniesiony był do Czuchłomy i Kołogrywu. W marcu 1871 r., po 8 latach wygnania otrzymał od cara pozwolenie na powrót do kraju. W Płocku zjawił się w Wielkim Tygodniu 1871 r. Zmarł 4 stycznia 1917 r. w Płocku. Pozostawił w rękopisie Wspomnienia ks. Jana Piotrowskiego, opublikowane w 12 tomie Studiów Płockich.
Strona z 24 < Poprzednia Następna >