Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 3126
Strona z 79 < Poprzednia Następna >
Karol Kosiński
Karol Kosiński, zamieszkały w Ponętowie Górnym ziemi Kaliskiej - jako 18-toletni młodzieniec walczył za Ojczyznę w roku 1863, pod dowództwem Zajfryda i Oborskiego, gdy pod Nową Wsią na Kujawach, zwycięzką przeprowadzono walkę w lasach na Osowiu pod miastem Brudomem, gdzie do obozu Zajfryda i Oborskiego, dołączył się jeszcze Jung z 500 dobrze uzbrojonymi poznańczykami, tak że cały obóz zawierał najmniej 5.000 ludzi. Lecz wskutek wielkiej ilości dział moskiewskich doszczętnie rozproszony został przez generała Konstande, który wówczas wojskiem rosyjskiem dowodził. W tej strasznej bitwie Karol Kosiński uratował życie jeszcze dziś żyjącemu dyrektorowi cukrowni Strzelce panu Henigowskiemu, którego na swoich ramionach wyniósł z gradu kul i u swej matki w Cieplinach z ciężkiej rany wyleczył. Pod dowództwem Kaljego brał udział w zwycięzkiej bitwie pod Ruszkowem, lecz już drugiego dnia oddział Kaljego otoczony ze wszystkich stron w lasach Kazimierzowskich pod Kleczewem, rozbity został doszczętnie. Tamże Karol Kosiński z narażeniem własnego życia, widząc swego kolegę i przyjaciela Znanieckiego, omdlałego ze znużenia, oddaje mu swojego konia i tym sposobem życie mu ratuje. Przy schyłku powstania Karol Kosiński wstąpił do lotnej konnicy Zielińskiego, która w połączeniu z piechotą Orłowskiego pokonała wojska rosyjskie pod Żdżaromi. Lecz oddział, ścigany przez konnicę i piechotę rosyjską na wozach, już drugiego dnia po zwycięzkiej potyczce, musiał przyjąć bitwę z przemagającemi siłami i pod Dobieszkowem, niedaleko Zgierza, został rozproszony, tamże Karol Kosiński, walcząc z czerkiesem, raniony w kolano pałaszem, spadł z konia i chroniąc się w zaroślach stawu, życie ocalił. Nogę jednak utracił, gdyż przerąbany staw w kolanie zagoić się nie mógł. Gdy Karol Kosiński powrócił z wojny, zastał swoją starą matkę na gruzach spalonej wioski, którą wojsko rosyjskie przez zemstę doszczętnie zniszczyło. Sam skaleczony na całe życie, składając przysięgę na wierność, tym tylko sposobem od deportacji uchronić się zdołał, Młode życie wołało ratunku, a prośby usta wyksztusić nie mogły, i oto, jak w bajce, znalazł się w mieście Kole niejaki kupiec Markus, który mu zaufał i choć na 24 procent, ale pieniędzy pożyczył. Dalej już wszystko poszło pomyślnie. Dzisiaj Karol Kosiński, jako 70-Ietni człowiek zachował zdrowie, trzeźwość umysłu i prawie wieszczy sąd w sprawach społecznych. Skarży się, że musi przeżywać nieszczęścia, jakie kraj nasz nawiedziły.
Miron Kossiłowski
Syn Ignacego i Ludmiłły z Uhrynów, urodził się dnia 14 sierpnia 1837 roku w majętności rodziców, zwanej Użminie a położonej w Telszewskim powiecie, na Żmudzi. Po skończeniu nauk w gimnazyum kowieńskiem, wstąpił do wojska rosyjskiego i w kilka miesięcy został oficerem; w 1863 r. przeszedł do szeregów powstańczych i walczył pod dowództwem mężnego pułkownika Dłuskiego-Jabłonowskiego, który o nim powtarzał, że w doborowym jego oddziale był jednym z najwaleczniejszych. - Dostawszy się do Francyi, udał się ztamtąd do Ameryki do Buenos-Ayres i wstąpił do wojska rzeczypospolitej Argentyńskiej i Uraguaj; odwagą i przytomnością swoją zwrócił na siebie uwagę głównodowodzącego, jenerała Medina. Ciężko ranny, przy zdobyciu silnie obwarowanej pozycyi, dostał w 1869 r. dymisyą z pensyą 300 piastrów rocznie i mianowany został naczelnikiem magazynów wojennej marynarki. Ale służba biórowa nie odpowiadała burzliwej i nieco awanturniczej jego naturze; znudzony nią, wszedł znowu do szeregów jako dowódzca szwadronu; na czele jego stłumił jednę z tych rewolucyj, które w tym wulkanicznym kraju przyodycznie prawie wybuchają. Wysłany jako instruktor pułku do niezdrowej części kraju, uczuł prędko zgubny wpływ klimatu i w marcu 1874 r. przybył do Montevideo prosić o dymisyą, z zamiarem wrócenia do Europy. Żądał likwidacyi swojej dożywotniej pensy i; daremnie na nią cze kał przez pół roku i zniecierpliwiony, spotkawszy w kawiarni urzędnika ministeryum powiedział, że jeżeli za dwa tygodnie nie odbierze należności, pierwszym statkiem ruszy do Europy, mając zaoszczędzonych kilka tysięcy piastrów. — „Niebezpiecznie nosić taką summę przy sobie 11 powiedział ktoś z obecnych. — „Bezpieczniej niż mieć ją w waszych bankach 11 odrzekł Kossiłowski — ale w kilka dni potem (było to w październiku 1874 r.), opadnięty przez siedmiu zbójców, których nieostrożnie powiedziane słowo uwiadomiło o mianych przez niego w kieszeni pieniądzach, obdarty i pokaleczony nożami, zaledwo do poblizkiego domu zdoławszy się przy czołgać, skonał, wymieniwszy jednego tylko ze swoich zabójców. — Pochowany w Montevideo, na tamecznym cmentarzu.
Stanisław Koszowski
Ur. 1812 Żółkiew, zm. 22.12.1866 Łanowice. W1827 ukończył gimnazjum akademickie we Lwowie. Powstaniec 1830 - ranny, 1848-9 poseł ziemi samborskiej. 28.10.1848 został przetrzymany jako poseł we Florisford nie mogąc przedostać się do Wiednia na posiedzenie rady. W tej sprawie występował Franciszek Smolka. Należał do stowarzyszenia skupiającego demokratycznych posłów polskich, opowiadał się za zniesieniem pańszczyzny i cenzury. Od 1846 właściciel wsi Łanowice k. Sambora. W 1855/6 był agentem zarządu Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Samborze Wg przekazów ustnych miał zorganizować grupę ochotników z Łanowic () a nawet brać udział w walkach stojąc na ich czele. Informacje te, dotychczas nie znajdują potwierdzenia w źródłach. Jeszcze na początku 1867 był notowany w gazetach jako właściciel z Łanowic do wyboru posłów. Jest pochowany w Łanowicach - jego grób zachował się. "". Na nagrobku znajduje się inskrypcja [i]Cnotliwie spełniłeś twe powołanie służąc ojczyźnie radą i ramieniem pamięć twa wiecznie w sercach nam zostanie choć pod tej mogiły spoczywasz schronieniem cześć twoim popiołom wdzięczność i błogosławieństwo bo wzorem zostawiasz poświęcenie rzetelność i męstwo pozostali krewni żona i dziatki na twym grobie obok twej chatki zgon twój płacząc proszą boga by szczęśliwość jaśniała ci błoga [/i] Żona: Lucyna Kremarska Dwójka dzieci, m.in. Helena Marcelina, ur. 1859 w Łanowicach, zamężna w 1879 w Samborze ze Stanisławem Walentym Popielem.
Przemysław Kotarski
Przemysław Kotarski h. Pniejnia[17]. Ur. 30.10.1835 Płock, zm. 29.11.1902 Wiedeń. Syn Bonawentury Jana[17] (syna Stanisława, naczelnika Sekcji Skarbowej w Rządzie Gubernialnym Płockim[14] a następnie Augustowskim) i Małgorzaty Antoniny Lesickiej. Miał starszego brata Bonawenturę Henryka (zm. 1910) i dwie siostry: Pankrację Salomeę Józefę, zam. Jagielską, oraz Aleksandrę Józefę zam. Weyher. Przed Powstaniem był urzędnikiem Spraw Wewnętrznych w Królestwie Polskim. Dietariusz Wydziału Dóbr i Lasów w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu. Od 30.1.1863 pełnił Obowiązki młodszego adiunkta ekonomicznego przy Delegacjach Czynszowych do Okręgu Piotrkowskiego.[15] W czasie Powstania pełnił z ramienia Rządu Narodowego rolę prawd. wywiadowczą do czego wykorzystywał zajmowane stanowisko. Mianowany naczelnikiem powiatu kaliskiego z siedzibą w Piotrkowie, gdzie był zarówno pomocnikiem wojewody jak i pełnił rolę naczelnika miasta.[8] Od 1884 Dyrektor Towarzystwa Zaliczkowego[1][15] Przyjaźnił się z Adamem Asnykiem. z którym zakładał Towarzystwo Szkoły Ludowej. Należał niemal do wszystkich towarzystw kulturalnych Krakowa, które wspierał.[8 ] Zmarł w Wiedniu[2] w czasie powrotu z Abazji (Opatija), gdzie przebywał na urlopie i dla poprawy zdrowia wraz z przyjaciółmi Mieczysławem Pawlikowskim i jego rodziną. Pochowany w Krakowie na Rakowicach, kwatera Ra koło Pomnika Powstańców, we wspólnych grobie z przyjacielem i powstańcem ks. .[9] Kondukt prowadził ks. - przyjaciel zmarłego.[7] W przemowie podczas pogrzebu powiedział m.in. [7] Po jego śmierci Muzeum Narodowe otrzymało przekazane 44 obrazy olejne, rysunki i akwarele, wśród których były prace Kossaka, Tetmajera, Malczewskie go, Chlebowskiego i innych.[6]
Stefan Kotoński
Podoficer,wachmistrz a później podporucznik w oddziale żandarmów "". Prawdopodobnie Stefan jest wśród pierwszych członków oddziału. Nie był to duży oddział, jednak doskonale uzbrojony i wyszkolony. Wszyscy żołnierze umundurowani byli na wzór kozacki, dlatego często brano ich za Rosjan. Pod doskonałą komendą „Junoszy” stoczył wiele potyczek, nigdy nie schodząc z pola bitwy pobitym. Była to zasługa strategii „Junoszy”, który zręcznie manewrował na polu walki atakując tam, gdzie była szansa powodzenia a unikając walki, gdy siły rosyjskie miały zbyt dużą przewagę. Oddział był bardzo mobilny i często tak szybko przemieszczał się w terenie, że ścigający go Rosjanie szukali tam, gdzie dawno go już nie było. Żandarmi „Junoszy” brali udział w następujących bitwach i potyczkach: pod Stawami 9 października 1863, pod Motkowicami 12 grudnia 1863, w 28 kwietnia 1864 , pod Żeleźnicą 30 kwietnia 1864 i pod Pińczowem 5 maja 1864. W swoich pamiętnikach „Junosza” dwukrotnie wspomina o Stefanie Kotońskim. Raz, gdy generał Hauke-Bosak zachwycony żołnierzami „Junoszy” zabrał mu ich, a jemu kazał zorganizować od nowa swój oddział. Żołnierze samowolnie powrócili pod jego komendę: „W kilka dni dopiero skompletowałem się i oddział mój doprowadziłem do porządku. Po bitwie pod Szczekocinami, gdzie moja kawaleria oddana Chmieleńskiemu miała tęgo się spisać, prawie wszyscy na powrót do mnie wrócili. Za samowolne opuszczenie oddziału chciałem ich ukarać i na powrót odesłać pułkownikowi Chmieleńskiemu dla przykładu, ale najprzód zdałem o tym raport. Ale widać jenerał czy Chmieleński wiedzieli dobrze, że oni li tylko z przywiązania do mnie wrócili, kazał im darować i zostawić u siebie. Ze względu, że dobrze się bili, szczególnie Kotoński wachmistrz i Charłampowicz podoficer. Znowu miałem swoich w komplecie”. Drugi raz wymienia Stefana w opisie potyczki pod Łopusznem: „Dragoni widząc, że my ich konie zabrali, za nami w pogoń lecz nie wszyscy, tylko jeden szwadron i to, zdaje się, niekompletny. Uporządkowaliśmy się do szarży, a następnie całą siłą uderzyliśmy na nich. Dragoni, tak chwalony żołnierz i postrach niektórych, pierzchli, a właściwie rozsypali się przed naszym frontem. Padł tylko jeden dragon, porąbany przez mego podoficera Kotońskiego, kilku było pokaleczonych, a z moich żaden, koń tylko był ranny”. Oddział został rozwiązany 8 maja 1864 w okolicach Słupi Jędrzejowskiej jako ostatni czynny oddział powstania styczniowego. Po rozwiązaniu powstańcy podzieleni na małe grupki rozeszli się po okolicy zatrzymując się w okolicznych dworach. Być może właśnie wtedy Stefan trafił do Wodzisławia.
Strona z 79 < Poprzednia Następna >