Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 341
Strona z 9 < Poprzednia Następna >
Paulina Suchorzewska
urodzona w 1834 r. w Mielcu, córka Jana i Franciszki z Zafigórskich. Współwłaścicielka dominium Mielec. 2 II 1856 r. wyszła za mąż za Aleksandra Ignacego Suchorzewskiego. Młodzi zamieszkali w dworku w pobliżu kościoła parafialnego św. Mateusza. (Dziś dworek przy ul. T. Kościuszki 5.) Z tą chwilą Pieniążkowie przestali być współwłaścicielami dominium mieleckiego, a w indeksie współwłaścicieli pojawili się Suchorzewscy. W Mielcu w latach 1857-1870 urodziło się im ośmioro dzieci: Jan Alojzy, Marianna Franciszka, Adam Aleksander Maciej, Zygmunt Piotr Walenty, Bronisława Marianna, Zofia Maria Petronella, Aleksandra Józefa Maria i Stanisław Antoni. Mimo wielu obowiązków rodzicielskich Paulina dzielnie pomagała mężowi, który w czasie powstania styczniowego 1863-1864 pełnił funkcję naczelnika powiatowej organizacji narodowej wspierającej powstanie. Ponadto kierowała filialnym organem Komitetu Niewiast Polskich w powiecie mieleckim pomagającym powstaniu, zbierała składki na cele powstańcze oraz ukrywała nieznanego z nazwiska podoficera austriackiego, który zdezerterował z pułku w Tarnowie. W czasie podejmowania gościną oficerów austriackich podobno namawiała ich do złamania przysięgi. W wyniku rewizji w lutym 1864 r., kiedy znaleziono dowody na jej konspiracyjną działalność, została skazana na karę grzywny przez austriacki sąd wojenny w Tarnowie. Po wprowadzeniu w 1867 r. ustawy gminnej i uwłaszczeniu miasta wraz mężem w 1868 r. zwrócili się z wnioskiem o przyznanie obywatelstwa Mielca, ale Rada Gminna prawdopodobnie nie podjęła wiążącej decyzji. Po 1870 r. wraz z rodziną wyjechała z Mielca
Artur Sumiński
Artur Józef Gabriel, hrabia z Sumina,Ur. 19.9.1834 Zbójno, zm. 19.11.1886, syn Antoniego Sumińskiego, podprefekta płockiego, radcy stanu i generalnego dyrektora poczt Królestwa Polskiego, i Zofii Piwnickiej. Jako dziedzic Zbójna i sąsiedzkich licznych majątków brał czynny udział w agitacji politycznej przed powstaniem i wystąpił orężnie do walki podczas powstania, formując ze służby folwarcznej własną partię do 100 ludzi dochodzącą i partię z okolicznej szlachty i chłopów, liczącą 300 ludzi. Partie te 4 lutego 1863 r. zajęły Rypin, 6 lutego t. r. Sierpc. Dowódcą partii był Jan Walerian Ostrowski. Po rozbiciu partii pod Sierpcem i wzięciu do niewoli Ostrowskiego, dowództwo objął sam Sumiński. Sumiński najchętniej przebywał z partią w lasach skrwileńskich, gdzie parę razy spotkał się z kolumnami wojsk rosyjskich i stoczył z nimi potyczki, bez większych i realnych skutków. Ostatecznie Sumiński przeszedł ze swą partią w mławskie i tam połączył się z innymi partiami. w bitwie pod Rozwozinem w dniu 3 lipca 1863 r. po rozbiciu partii, powstańczy ratowali się ucieczką w las. Sumiński miał uciekać na pięknym, wierzchowym, siwym koniu. Koń zląkł się czegoś w lesie i nagle zmienił kierunek, zrzucając z siodła nieprzygotowanego na to jeźdźca. Sumiński spadł na ziemię, uderzył się o pień drzewa i stracił przytomność. Nieprzytomnego znalazł uciekający na koniu powstaniec, podwładny Sumińskiego, Feliks Terski, wziął na konia i uciekł z nim do Górzna, do księdza proboszcza. Tu odzyskawszy przytomność i zdrowie, Sumiński do walki orężnej więcej nie wrócił. z wdzięczności ku Feliksowi Terskiemu za uratowanie mu życia i uwolnienie od niewoli moskiewskiej, Sumiński zatrzymał Terskiego na zawsze. Obawiając się konfiskaty majątku i widząc niemożliwość dalszego zamieszkania w Królestwie, Sumiński sprzedał Zbójno, kupił Ryńsk pod Poznaniem i tam zamieszkał. Na Ryńsku zbankrutował, więc przeniósł się do Małopolski, zamieszkał w majątku Słotwina w powiecie Brzeskim i tam umarł 19 listopada 1886 r., w 52. rocznicę swych urodzin, osieracając żonę i liczną rodzinę. Akt sądowych Sumińskiego nie ma. Czy w ogóle był sądzony – nie wiadomo. Miejscowa tradycja mówi, że miał być osądzony zaocznie i skazany na karę śmierci, a potem wyrok ten miał być zamieniony na dożywotnie więzienie w twierdzy z dodatkiem codziennej, czy też periodycznej chłosty. Około postaci Sumińskiego krąży wiele opowieści.
Józef Szlenkier
Józef Władysław Szlenker, ur. 7.5.1844 Warszawa[6], zm. 23.11.1893 Warszawa. Był synem wielce zasłużonego dla sprawy polskiej kupca i Anny Zeltt. Brat - również powstańca i zesłańca. Studiował nauki rolnicze w Lipsku. Na odgłos wybuchu Powstania pośpieszył do Warszawa. W Powstaniu został przydzielony do komórki wywiadowczej Rządu Narodowego, jako agent wojskowy do bezpośrednich kontaktów z Komisją Wojny. Odbierał informacje od innych wywiadowców o zarządzeniach władz zaborczych i ruchach wojsk nieprzyjacielskich i osobiście przekazywał dyrektorowi wydziału. Pracował tak do jesieni, kiedy to musiał uciekać z Warszawy. Był adiutantem przy lecz w grudniu wraz z dowódcą swym dostał się do niewoli. Skazany został (wraz z dowódcą) 18.6.1864 na ciężkie roboty w twierdzach po lat 10, pozbawieni wszystkich praw stanu i konfiskatę majątku. Konfirmacja naczelnika nastąpiła 8/20.6.1864. W drodze został zawrócony do Warszawy dla złożenia zeznań w sprawie zabójstwa Józefa Aleksandra Miniszewskiego. Zeznania okazały się "niewystarczające", więc został wysłany ponownie. Kilkukrotnie podejmował próby ucieczki - w Tiumeniu wraz z innymi próbował opanować statek, Tobolsku, Tarze, Tomsku - gdzie nie wrócił z przepustki, lecz został schwytany. We wrześniu 1865 w Krasnojarsku przyłączył się do spisku krasnojarsko-kańskiego. Został wysłany dalej do Kańska (lub Iłańska). Tu zamieniwszy się dokumentami z jednym chorym i uciekł z etapu. Został jednak schwytany w Krasnojarsku, gdzie próbował wzniecić bunt. Skazany na dodatkowe 15 lat został w kajdanych wysłany do Irkucka i dalej do Nerczyńska, i kopalni Akatuj. Również i tutaj próbował namówić współwięźniów do ucieczki do granicy Chin. W 1868 został zwolniony. Po wyjściu na wolność otworzył firmę w Irkucku, zatrudniając wielu syberyjskich pracowników. Prowadził magazyn towarów warszawskich, kierując także handel futrami. Podczas pobytu na Syberii poznał swoją przyszłą żonę, Szkotkę Katarzynę Campbell, która udzielała lekcji angielskiego w domach wyższych urzędników w Irkucku. Pomimo wielokrotnych starań rodziny nie udało mu się uzyskać długo zezwolenia na powrót. Dopiero w 1876 udało się uzyskać aby o zwolnienie wystarał się osobiście u cara książę Edynburga. Po powrocie do Warszawy dalej prowadził firmę, która jednak z powodu braku możliwości opuszczania przez niego Królestwa wkrótce upadła. Pod koniec życia stracił wzrok. Pochowany Warszawa, cm. Ewangelicko-augsburski, kw. C, rz. 1, (obecnie grób nie posiada inskrypcji)
Józef Szmyt
Ś. p. Józef Szmyt. W czwartek. 26. grudnia roku zeszłego o godzinie 3. rano umarł po krótkich cierpieniach najstarszy z dziennikarzy wielkopolskich, Józef Szmyt, redaktor „Wielkopolanina”, w 71. roku życia a dwudziestym drogim pracy w redakcyi wymienionego pisma. Ś. p. Józef Szmyt urodził się w r. 1885 w Radżowie pod Bninem; po ukończeniu nauk w gimnazyum Marii Magdaleny, oddał się nauce agronomii, poczem przez kilka lat spędził na praktyce w Lubelskiem. Walka w r. 1863 powołała go na plac boju, gdzie wraz z braćmi swymi dr. Lucyanem i Janem, mężnie walczył za ojczyznę; brat jego Lucyan, zginął w bitwie pod Strykowem, cięty szablą w głowę przez czerkiesa, drugi zaś Jan, raniony w obie nogi w bitwie pod Nową Wsią, umarł po trzech miesiącach ciężkich cierpień, śp. Józef zaś ciężko raniony został pod Olszową. — Powróciwszy do Księstwa w końcu roku 1863 przesiedział trzy miesiące w więzieniu w Śremie, za odmówienie świadectwa w sprawie śledczej, uwięzionego w Hausvogiel pułkownika Edmunda Calliera. W roku 1865 ożeniwszy się z Maryą z Kompfów, nabył wieś Stankowo pod Gostyniem, gdzie przez lat 18 przebywał. Sprzedawszy wieś, przeniósł się do Poznania i wstąpił do redakcyi „Kuryera Poznańskiego", za naczelnej redakcyi ks. dr. Kanteckicgo; następnie pracował przez krótki czas w „Orędowniku“, a w r. 1885 przeszedł do redakcyi „Wielkopolanina", gdzie przebył lat 22. Umarł niemal z piórem w ręku, gdyż jeszcze w numerze sobotnim, będąc już ciężko chorym, sam skorygował napisane przez siebie artykuły. Rok ubiegły i obecny był dzięki prokuratorom pruskim, niezwykle ciężki dla pism naszych, nękano pisma ciągłemi procesami za strajk szkolny. Nieboszczykowi wytoczono kilkanaście procesów z tego powodu, w których skazano go na wysokie kary pieniężne, aż w ostatnim procesie zapadł wyrok, skazujący go na więzienie; sprawa poszła do Lipska i jak się tego można było spodziewać, sąd rzeszy zatwierdził wyrok poznańskiej izby karnej, wyrok stał się prawomocnym i zaraz po świętach śp. Szmyt miał pójść odsiadywać kaźń. Śmierć wyzwoliła go od więzienia pruskiego. Ś. p. Józef Szmyt. W czwartek. 26. grudnia roku zeszłego o godzinie 3. rano umarł po krótkich cierpieniach najstarszy z dziennikarzy wielkopolskich, Józef Szmyt, redaktor „Wielkopolanina”, w 71. roku życia a dwudziestym drogim pracy w redakcyi wymienionego pisma. Ś. p. Józef Szmyt urodził się w r. 1885 w Radżowie pod Bninem; po ukończeniu nauk w gimnazyum Marii Magdaleny, oddał się nauce agronomii, poczem przez kilka lat spędził na praktyce w Lubelskiem. Walka w r. 1863 powołała go na plac boju, gdzie wraz z braćmi swymi dr. Lucyanem i Janem, mężnie walczył za ojczyznę; brat jego Lucyan, zginął w bitwie pod Strykowem, cięty szablą w głowę przez czerkiesa, drugi zaś Jan, raniony w obie nogi w bitwie pod Nową Wsią, umarł po trzech miesiącach ciężkich cierpień, śp. Józef zaś ciężko raniony został pod Olszową. — Powróciwszy do Księstwa w końcu roku 1863 przesiedział trzy miesiące w więzieniu w Śremie, za odmówienie świadectwa w sprawie śledczej, uwięzionego w Hausvogiel pułkownika Edmunda Calliera. W roku 1865 ożeniwszy się z Maryą z Kompfów, nabył wieś Stankowo pod Gostyniem, gdzie przez lat 18 przebywał. Sprzedawszy wieś, przeniósł się do Poznania i wstąpił do redakcyi „Kuryera Poznańskiego", za naczelnej redakcyi ks. dr. Kanteckicgo; następnie pracował przez krótki czas w „Orędowniku“, a w r. 1885 przeszedł do redakcyi „Wielkopolanina", gdzie przebył lat 22. Umarł niemal z piórem w ręku, gdyż jeszcze w numerze sobotnim, będąc już ciężko chorym, sam skorygował napisane przez siebie artykuły. Rok ubiegły i obecny był dzięki prokuratorom pruskim, niezwykle ciężki dla pism naszych, nękano pisma ciągłemi procesami za strajk szkolny. Nieboszczykowi wytoczono kilkanaście procesów z tego powodu, w których skazano go na wysokie kary pieniężne, aż w ostatnim procesie zapadł wyrok, skazujący go na więzienie; sprawa poszła do Lipska i jak się tego można było spodziewać, sąd rzeszy zatwierdził wyrok poznańskiej izby karnej, wyrok stał się prawomocnym i zaraz po świętach śp. Szmyt miał pójść odsiadywać kaźń. Śmierć wyzwoliła go od więzienia pruskiego. Śp. Józef Smyt miał niezwykły dar humorystycznego wierszowania, napisał kilka większych humoresek: „Lekarstwo na kota”", „Mody niewieście”, oraz komedye „Kto podsłuchuje” i „Kapitan jakich mało”. W roku zeszłym wydał zbiorowe wydanie swych pomniejszych prac pod tyt.: „Rymy oko- i nieokolicznościowe”. Przechodził w życiu ciężkie koleje, jak humorystycznie nieraz się wyrażał, że był więcej pod wozem niż na wozie ale humor dobroduszny, staropolski nie opuszczał go nigdy. Uczynny, przystępny dla wszystkich, prawego charakteru, oto zalety zmarłego. Patryotą był gorącym, nic ustami jednakże, ale sercem i wierzył zawsze w odrodzenie nasze. Umarł po kilkodniowej zaledwie chorobie na zapalenie płuc, osierocając sędziwą małżonkę i dwóch synów. Z prawdziwym żalem żegnamy naszego kolegę i przyjaciela, który całem sercem kochał Polskę. Cześć Jego pamięci, pokój Jego zacnej i prawej duszy! Pogrzeb ś p. Józefa Szmyta odbył się w ubiegłą niedzielę po południu z zakładu św. Józefa. Przed zamknięciem trumny pożegnał zmarłego kolegę naczelny redaktor „Wielkopolanina”, p. Walery Łebiński. Kondukt prowadził ks. prałat dr. Lewicki w asyście kilku duchownych. Jak wielką cieszył się Zmarły sympatyą, przekonać się można było z nader licznego udziału w pogrzebie osób ze wszystkich sfer naszego społeczeństwa. Zwłoki złożono na starym cmentarzu świętomarcińskim.
Edmund Taczanowski
Generał - naczelnik wojsk wielkopolskich 1863 roku. Pochodził z rodziny ziemiańskiej, był synem Józefa Taczanowskiego herbu Jastrzębiec i Katarzyny z Hersztopskich herbu Ogończyk. Kształcił się w poznańskim Gimnazjum św. Marii Magdaleny, następnie w szkole artylerii, którą ukończył w stopniu podporucznika. Po kilkuletniej służbie opuścił armię pruską na własną prośbę w 1846. Już wcześniej nawiązał kontakt ze spiskiem planującym powstanie w Wielkopolsce; po dymisji z wojska działał jako kurier powstańczy na południu Wielkopolski i wkrótce został aresztowany (12 lutego 1846) i osadzony w Forcie Winiary. Przebywał w więzieniu do grudnia 1847. W 1848 uczestniczył w walkach powstańczych. Dowodził oddziałem artylerii pod Pleszewem; po rozbiciu powstańców ponownie trafił do więzienia, tym razem w twierdzy w Kostrzynie. Został zwolniony w marcu 1849 i wyjechał do Genewy, potem do Turynu i Rzymu. Walczył w szeregach armii republikańskiej Giuseppe Garibaldiego, był ranny, przebywał w niewoli francuskiej. Po zwolnieniu powrócił do Wielkopolski. W okresie poprzedzającym wybuch powstania styczniowego przygotowywał potencjalnych uczestników walki zbrojnej poprzez Bractwo Kurkowe i Bractwo Jedności. Zaangażował się aktywnie w walki powstańcze. Komitet Działyńskiego wyznaczył go na dowódcę jednego z oddziałów ochotniczych; Edmund Taczanowski przystąpił do koncentracji oddziałów w okolicach Pleszewa, ale został zaskoczony przez wojsko pruskie i rozbity w lesie sławoszewskim. Taczanowski zebrał część swoich żołnierzy oraz nowych ochotników i sformował kolejny oddział, z którym odniósł zwycięstwo pod Pyzdrami (29 kwietnia 1863) i zajął Koło. Został rozbity przez Rosjan 8 maja w bitwie pod Ignacewem. W tej bitwie generał Edmund Taczanowski został poważnie ranny, a z rejonu zaciętych walk wydostał go Jakub Nawrocki (Nawrot) - organizator oddziałów z rejonu Baszkowa i Konarzewa w 1848 i 1863r., który torował kosą drogę, aby wydostać rannego dowódcę z miejsca zagrożenia. To o nim przed kadrą oficerską i szlachtą ranny generał powiedział: "Należą się słowa podzięki temu prostemu włościaninowi"[2]. Pod koniec maja 1863 Rząd Narodowy mianował Taczanowskiego dowódcą wojsk województwa kaliskiego i mazowieckiego oraz awansował do stopnia generała. Prowadził walki ze zmiennym szczęściem, tocząc walki pod Łaskiem, Goszczanowem, Czepowem, Pęcherzewkiem, Sędziejowicami; pod Kruszyną został rozbity. Po klęsce wyjechał do Francji, potem do Turcji; bez powodzenia szukał tam poparcia dla pomysłu stworzenia polskich oddziałów walczących o niepodległość. Wkrótce powrócił do Polski; mieszkał początkowo w Krakowie, a po amnestii władz pruskich powrócił do Wielkopolski i osiadł w swoim majątku w Choryni, gdzie mieszkał do końca życia. Z małżeństwa z Anielą z Baranowskich miał czterech synów (Stefana, Stanisława, Józefa, Władysława) i dwie córki (Katarzynę i Anielę).
Jan Józef Tarnowski
herbu Leliwa, urodzony w 1826 r. w Chorzelowie, syn Michała i Elżbiety z Wysockich. Po ojcu otrzymał dobra chorzelowskie i Chorzelów obrał za swoją siedzibę. Wychowywał się w klimacie uwielbienia dla Ojczyzny i w całym swoim życiu wielokrotnie wykazywał się postawą patriotyczną. Od 1862 r. należał do tzw. „Grona krakowskiego”, a później Komitetu Obywatelskiego (frakcja „Białych”), bardzo aktywnego na początku powstania styczniowego 1863 r. W powstańczym tarnowskim Wydziale Obwodowym odgrywał jedną z głównych ról. Wspólnie z żoną Karoliną stworzyli w chorzelowskim majątku jeden z najsilniejszych w Galicji ośrodków wsparcia powstania. W marcu, kwietniu i czerwcu 1863 r. stanowił bazę organizacyjną dla formujących się oddziałów Łopackiego, a później gen. Zygmunta Jordana (przez pewien czas jego sztab znajdował się w Chorzelowie). Hr. J. Tarnowski opłacił większość kosztów związanych z wyposażeniem oddziałów. Ponadto wpłacił sumę na specjalny podatek narodowy. W listopadzie 1863 r., kiedy Romuald Traugutt powołał Wydział Rządu Narodowego w Galicji, stanowisko naczelnika Wydziału Broni, Amunicji i Efektów powierzono J. Tarnowskiemu. Tenże, zagrożony aresztowaniem przez władze austriackie, musiał uciekać z Galicji i przez pewien czas mieszkał w Poznańskiem. Po uzyskaniu przez Galicję autonomii został wybrany posłem do Rady Państwa w Wiedniu (parlament austriacki) i posłem na Sejm Krajowy Galicyjski we Lwowie. Był pierwszym prezesem (marszałkiem) Rady Powiatowej w Mielcu w kadencji 1867-1871, a następnie do 1891 r. radnym tejże Rady. Ponadto należał do Krakowskiego Towarzystwa Rolniczego i Krakowskiego Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń. Jego wielką osobistą pasją była hodowla koni pełnej krwi, którą rozpoczął ok. 1850 r., kupując kilka klaczy od Dzieduszyckich, Sułkowskich i książąt de Rohan. Najsłynniejszym koniem jego stajni był „Przedświt”, który uczestniczył w 29 gonitwach w różnych miastach europejskich i zwyciężył 23 razy, m.in. w „Trial Stakes” w Wiedniu (1874), „Preis des Jockey Club” (Derby) w Wiedniu (1875) i „Grosser Preis von Baden” (1876). Hrabia Jan Józef Tarnowski zmarł w 1898 r. Spoczywa w krypcie pod prezbiterium kościoła parafialnego p.w. Wszystkich Świętych w Chorzelowie.
Józef Toczyski
Toczyski Józef, którego moskale zatytułowali dyrektorem skarbu, był synem właściciela ziemskiego w Łomżyńskiem, w Łomży ukończył gimnazyum, a następnie w Warszawie kursa prawne. Bok 1846 za stał go aplikantem sądowym. Zdolny, pracowity i w wysokim stopniu poetyczny umysł młodzieńca niedozwolił mu zasklepić się w rutynie biurowej i od wrócić oczy od wypadków jakich naówczas sceną była Polska. Miał udział w działaniach politycznych, które nieszczęściem rozbiły się w usiłowaniach kilku tylko jednostek. Po śmierci Zdżarskiego, Kociszewskiego i Potockiego, kiedy aresztowania szerzyły się coraz gwałtowniej, Toczyski opuścił Warszawę i udał się do matki w Łomżyńskie. Zeznania niektórych jego znajomych spowodowały tam jego aresztowanie po dwuletniem przebywaniu w cytadeli otrzymał wy rok do kopalń syberyjskich. Nie tu miejsce opisywać szczegóły tego smutnego życia wśród bandy opryszków z całej Rosji zegnanych i pod dozorem znikczemniałych czynowników moskiewskich. Wytrzymał dziesięć lat takiej niedoli i w 1858 r. wrócił do kraju z Ustkamenogorska ułaskawiony przez cara. Dzie sięć lat tego życia niestracił darmo: nieszczęścia wy robiły w nim męzki silny charakter; nie zaniedbał żadnej sposobności do kształcenia się naukowego, do czego jakkolwiek szczupłe, miał jednak środki na wy gnaniu. Był też to umysł niepospolity: marzenia poetyczne młodości rzucił dla surowej nauki, obdarzony żywem pojęciem i nadzwyczajną pamięcią wkrótce nabył niepospolitego ogólnego wykształcenia, a specjalnie studjował z wielkim pożytkiem ekonomję po lityczną. Ponieważ ukaz carski zagradzał mu drogę do służby publicznej, przyjął posadę w zarządzie byłego Towarzystwa rolniczego, a po zwinięciu tej instytucji, był buchhalterem w resursie obywatelskiej, a potem w zarządzie dróg szosowych. Umiarkowanych zasad politycznych, z początku nie brał udziału w pracach organizacji narodowej, wezwany jednak, widząc ogólną dążność narodu, nie mógł się uchylić i poświęcił wszystkie swojo zdolności w wydziale skarbowym, jako specjalista. Był to charakter silny, głę boki, łagodny; umarł błogosławiąc przyjaciół i nie przyjaciół swoich. Matka straciła w nim jedynego syna. Toczyski był wzrostu wysokiego, kościstej budowy; twarz jego blada regularnej budowy, ożywiała się przy dyskusjach naukowych, które lubił prowa dzić, mając zawsze na zawołanie niezliczoną ilość faktów i cyfr.
Józef Topolnicki
Topolnicki Sas Józef, ur. 19 . marca 1835 r., z ojca Dyonizego i matki Maryi z Zadoreckich, w Dobrostanach koło Lwowa. Z rodziny najbliższej dwaj bracia Józefa starsi Julian i Jan pracowali w organizacyi lwowskiej, jak niemniej siostra Paulina. Józef Topolnicki ukończywszy uniwersytet lwowski w 22 roku życia wstąpił do dyrekcyi skarbu i przydzielony został w charakterze komisarza do domenów lasowych. Gdy nadszedł rok 1863 poczynił Topolnicki starania o uzyskanie dłuższego urlopu a otrzymawszy go wyruszył do oddziału Horodyńskiego pod Radziwiłłów, gdzie walczył jako oficer w od dziale konnym. Brał czynny udział w ataku na Radziwiłłów i podczas walki w ulicach tego miasteczka został ranny kulą w nogę. Nędzne było uzbrojenie oddziału, gdy nasz powstaniec, zbrojny w pałasz kawaleryjski i pistolet odstąpił tę broń pierwszą swemu towarzyszowi a sam atakował jedynie z pistoletem w ręku. Po rozbiciu oddziału pod Radziwiłłowem w dniu 1. lipca przeszedł granicę i powrócił do kraju, zgłosił się w swym urzędzie do służby i pełnił ją przez szereg miesięcy. W lutym 1864 wyrusza wystarawszy się po raz wtóry o urlop za kordon graniczny i w dniu 17. lutego walczy w nieszczęśliwej potyczce pod Miechowem, błąka się następnie czas dłuższy po lasach w poszukiwaniu za nowym oddziałem, do którego mógłby wstąpić, przechodzi wreszcie granicę i powraca do kraju, gdzie pełnił funkcye nadinspektora podatkowego. Zmarł w Jarosławiu w dniu 10. sierpnia 1908, spoczywa na cmentarzu tarnopolskim. Pistolet z pod Radziwiłłowa i fotografię tego powstańca złożyła rodzina w muzeum Towarzystwa Szkoły Ludowej w Tarnopolu.
Antoni Trąbka
Uczestnik powstania 1863 r., obywatel m. Krakowa, kupiec i przemysłowiec. [1] Ur. 1841 [2] w Lanckoronie [4] Jego rodzicami byli: Marcin Trąbka [4] i Julianna Koźbiał [4] W powstaniu styczniowym walczył w oddziale Langiewicza. [3] W 1873 r , jako kawaler lat 30, poślubił w Krakowie Antoninę Szulz [4], pannę lat 19, ur. w Krakowie [4] (jej rodzicami byli: Franciszek Szulc [4] i Małgorzata Grzegorzewska [4]) Po powstaniu styczniowym przez wiele lat pracował w branży kuśnierskiej, a następnie , w 1885 r, uruchomił własną pracownię kuśnierską i skład futer w Krakowie, przy ul. Poselskiej 13. Firma rozwijała się i została przeniesiona do lokalu przy u. Szewskiej 12. W 1919 r firmę przejął jego syn, Jan Trąbka. [3] Firma działała pod nazwą "Antoni Trąbka i syn" i w 1935 r (już po śmierci założyciela, Antoniego Trąbki) obchodziła swoje pięćdziesięciolecie. [3] Zm. 07.12.1924 Kraków, lat 83 [1] Pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, kwatera V, rzad płd, miejsce 23 po lewej Marchefków [2] Razem z nim w jednym grobie jest pochowana min. Antonina Trąbka ( 1852 - 18.06.1914) [2] R o d z i n a Dzieci: * Karol Edmund Trąbka (ur 1873 Piasek par. Kraków [5] - zm. 1874 Kleparz par. Kraków św. Florian [10]) * Józefa Trąbka (ur 1882 Kraków) [6] * Jan Leon Trąbka (ur 1886 Kraków) [7] - przejął po ojcu firmę futrzarską w Krakowie * Kazimierz Franciszek Trąbka ( ur 1889 Kraków) [8] * Bronisława Aniela Trąbka (ur 1892 Kraków) [9] Rodzice: 2. Marcin Trąbka [4] 3. Julianna Koźbiał [4] ___ślub
Romuald Traugutt
Artykuł | [herb=Cyremberg]Romuald Traugutt (Traugott), (prawd.) herbu Cyremberg,[36][37] ur. 16.1.1826 , pow. brzeski, zm. 5.8.1864 Warszawa. Syn Ludwika Franciszka Serafina (właść. Franciszek Serafin Ludwik, syn Jana Karola i Małgorzaty Duszyńskiej[15]) i jego drugiej żony Alojzy Błockiej.[16] Błędną jest informacja że jego dziadkiem ojczystym był Jakub - powstaniec kościuszkowski. Natomiast dziadkami macierzystymi byli Jan Błocki i Justyna z kniaziów Szujskich (jej praprapraprapradziadkiem był kniaź Jan - w 1596 podkomorzy brzeski).[41][42] Pradziadkiem Romualda był Piotr Szujski, porucznik ułanów a potem od 1.5.1794 rotmistrz 5-go pułku kawalerii lekkiej Wojsk Polskich w Insurekcji Kościuszkowskiej.[42][43] Romuald miał przyrodnią siostrę Alojzę - żonę Bolesława Juszkiewicza (ich syn Jan Romuald ożenił się z córką Romualda Traugutta - Anną, swoją kuzynką). Nazwisko (także imię) Traugutt (Traugot) jest pochodzenia niemieckiego i oznacza "Prawdziwy", "Wierny". W Powstaniu Kościuszkowskim odznaczył się Jakub Traugutt, kapitan wojska narodowego. Romuald urodził się na Polesiu, w kraju lasów i bagien. Tu, 5 km od Brześcia Litewskiego ochrzcił go unicki ksiądz pobliskiej cerkwi. Rodzina ojca miała niemieckie korzenie, przybyła do Polski w XVIII wieku, lecz przyjęła polskie szlachectwo.[15] Ojciec dzierżawił majątek Szostaków. Matka zmarła, gdy Romuald miał dwa lata, więc wychowaniem chłopca zajęła się babka, Justyna Szujska, zam. Błocka, która wpajała mu patriotyczne wartości. W 1836 roku rozpoczął naukę w gimnazjum w Świsłoczy, które ukończył w 1842 roku ze srebrnym medalem i świadectwem dojrzałości, dającym prawo do 14. stopnia w służbie cywilnej i stopień chorążego. Próbował dostać się na Instytut Inżynierów Dróg Komunikacyjnych w Petersburgu, ucząc się w prywatnym zakładzie przygotowawczym, lecz ze względu na reorganizację instytutu i jego młody wiek, nie został przyjęty. Koledzy z konwiktu z r. 1844 opowiadali o nim, że ""[33] W grudniu 1844 roku Traugutt zdał egzamin na junkra saperów, a w styczniu 1845 roku rozpoczął staż w Żelechowie pod dowództwem pułkownika Franciszka Justa. Ukończył trzyletni kurs w Petersburgu z celującą oceną i w lutym 1848 roku awansował na chorążego. W 1849 roku wziął udział w rosyjskiej interwencji na Węgrzech, w ramach armii feldmarszałka Iwana Paskiewicza. Batalion saperów Traugutta maszerował przez Kraków, Nowy Targ i Karpaty, uczestnicząc w bitwach pod Preszowem (8–12 czerwca), Koszycami (15 czerwca), Gyöngyös (29 czerwca), Vac (3–5 lipca), Temeszwarem (9 sierpnia) i Világos (13 sierpnia). Spotkał tu generała Józefa Bema. Za służbę otrzymał mieszkanie, 245 rubli srebrnych oraz Order św. Anny II klasy. 25 lipca 1852 roku poślubił córkę warszawskiego jubilera Annę Emilię Pikiel, luterankę, która przeszła na katolicyzm.[16] Podczas wojny krymskiej (1853–1856) Traugutt został wysłany na Krym w grudniu 1853 roku. Ufortyfikował Silistrę, brał udział w obronie Sewastopola, służył w kwaterze głównej w Sewastopolu i Bakczysaraju do marca 1856 roku. Awansowany na sztabskapitana w 1857 roku, został adiutantem Sztabu Głównego Armii Drugiej. W latach 1858-1860 mieszkał w Petersburgu, gdzie uczęszczał na wykłady fizyki i chemii, a także wykładał w szkole wojskowej w Petersburgu, otrzymując Order św. Anny III klasy w 1859 roku. Między 10.1859-5.1860 zmarło 5 bliskich mu osób: córka Justyna, babka, dziadek stryjeczny, żona Anna i syn Konrad. Szczególnie przeżył śmierć żony, o której mówił: "". Seria bliskich śmierci doprowadziła go do załamania nerwowego. Po odzyskaniu zdrowia, 13 czerwca 1860 roku ożenił się po raz drugi z Antoniną Kościuszkówną, wnuczką brata Tadeusza Kościuszki a wcześniej żoną bratanka Adama Mickiewicza (koligacja[plik=313062]). W tym czasie po śmierci brata swojej babki w lutym 1860 - Witalisa kniazia Szujskiego[41] otrzymał majątek Ostrowie, wraz z uroczyskiem Zabawa, na płd-zach od Kobrynia. W 1862 roku, wobec pogłosek o powstaniu, przeżywszy śmierć kolejnego syna, wystąpił o dymisję z armii rosyjskiej; został zwolniony 14 czerwca 1862 roku w stopniu podpułkownika, z prawem do noszenia munduru i pensją 230 rubli srebrnych. Romuald Traugutt ""[3] "[/i]... oczu bystrych chociaż ukrytych pod okularami, twarzy ściągłej z wystającemi ostro skroniami, włosy nosił krótko przystrzyżone stojące do góry i brodę nie wielką. Fizognomję miał tak wybitną, że dosyć było raz go widzieć, aby ta twarz na zawsze utkwiła w pamięci[/i]."[32] ""[35] Początkowo pozostawał apolityczny i niechętny do udziału, bliższy stronnictwu białych. Dopiero w kwietniu 1863 roku, namówiony przez sąsiadów Ostrowia, objął dowództwo nad oddziałem. 25.4.1863 na folwarku Bożydar, na zebraniu u Jana Mitraszewskiego, zdecydował o udziale w walce przyjmując dowództwo nad grupą 32 ochotników. Rozpoczął od ćwiczeń, stacjonując opodal Horek na kępach wśród bagien, 4 mile od Kobrynia nad rzeczką Temrą. "[i]W oddziale wprowadził porządek i karność największą, któréj zawsze nadzwyczaj surowo przestrzegał. Poświęcenie się jego i wiara w świętość naszéj sprawy, były bez granic. Codziennie w obozie sam odbywał modlitwę, krótką i zawsze improwizowaną. O wszystkich ruchach tak swoich jak i nieprzyjaciela zawsze zachowywał największą tajemnicę, kilku tylko oficerom dając rozkazy, aby na przypadek jego śmierci wiedzieli jak daléj poprowadzić oddział. W żołnierzu wyrobił ufność w siebie bez granic i w najsmutniejszych przejściach, gdy prawie nie było wyjścia, wszyscy byli spokojni, bo póki z niemi był Traugutt, wierzyli, że on z najgorszego położenia potrafi ich wyprowadzić.[i]"[32] ruszył na niego oddział moskiewski ze 120 ludzi, Traugutt jednak przygotował zasadzkę tak skutecznie, że nie stracił ani jednego żołnierza, podczas gdy z oddziału moskiewskiego tylko 76 zdrowych wróciło. Moskale powtórzyli jednak atak a następnie , mając znacznie większe oddziały, trzymając powstańców w okrążeniu. Po trzech atakach wielkimi siłami udało się im wypchnąć powstańców z obozu i rozproszyć. Zabitych było 14 a kolejnych 16 rannych zostało przez moskali dobitych. Odjechawszy na czas krótki wyznaczył punkt zborny w lasach bielińskich gdzie spotkał się z partią i ruszył na Pińszczyznę staczając w ciągu dwóch miesięcy trzy duże potyczki kilkanaście mniejszych, na bagnach pomiędzy Horyniem, Styrem a Stochodem. Najznaczniejszą była , gdzie w 88 ludzi powstańcy odparli atak 3 kompanii moskiewskich. Następnie , 29.06 . Po porażce 13 lipca 1863 roku, gdzie jego oddział został rozbity, ukrywał się w miejscowościach: Małysze, Bożydar, Zakoziel w kaplicy grobowej Orzeszków, w majątku Elizy Orzeszkowej w Ludwinowie, i in. Eliza Orzeszkowa pisała o nim: "". Następnie udał się do Warszawy. Tam, 15 sierpnia 1863 roku, stawił się przed Wydziałem Wojny Rządu Narodowego i otrzymał awans na generała. Przebywał krótko w Krakowie, skąd wyniósł fatalne przekonanie o nierozważności organizacji i, trwonieniu funduszy i rozdęciu urzędów. Wysłany na misję dyplomatyczną do Paryża w celu pozyskania pomocy francuskiej, wrócił bez sukcesu, ale zyskał poparcie frakcji białych. Po upadku rządu czerwonych, 17 października 1863 roku został dyktatorem powstania, zastępując Franciszka Dobrowolskiego. Jako dyktator (od 17 października 1863 do 20 kwietnia 1864 roku), Traugutt prowadził działalność konspiracyjną z mieszkania przy ul. w Warszawie, pod pseudonimem „Michał Czarnecki”, udając kupca z Galicji. Skupił się na reorganizacji powstania, dążąc do przekształcenia oddziałów partyzanckich w regularną armię. Zwolnił kierownictwo Rządu i praktycznie sam kierował wydziałami poprzez lojalnych dyrektorów. Pomogło mu to wprowadzić szybkie zmiany i utrzymać dobre zakonspirowanie. Wprowadził jednolitą organizację wojsk polskich, tworząc 4 korpusy podzielone na kompanie, bataliony i pułki. Wprowadził także zmiany w polityce zagranicznej m.in dymisjonując Mierosławskiego. 23 grudnia 1863 roku zwołał przedstawicieli Kongresówki do dyskusji nad uwłaszczeniem chłopów; dekretem z 27 grudnia 1863 roku wprowadził reformy agrarne, nadając chłopom ziemię na własność, co miało pozyskać ich poparcie dla powstania. Zmagał się z problemami finansowymi: szukał pożyczek w bankach krajowych i zagranicznych, nałożył nadzwyczajny podatek na rodaków za granicą i wezwał dezerterów do powrotu. Prowadził aktywną politykę zagraniczną, apelując o pomoc do rewolucjonistów, w tym Giuseppe Garibaldiego, oraz korespondując z papieżem Piusem IX o błogosławieństwo dla walczących Polaków. Jego agenci działali w Czechach, Chorwacji i na Węgrzech, szukając sojuszników. Sprzeciwiał się wysyłaniu funduszy do Rzymu na beatyfikację Jozafata Kuncewicza, preferując przeznaczenie ich na potrzeby powstania. Mimo wysiłków, nie udało się uzyskać interwencji zagranicznej. Pomimo nieopowiadania się po żadnej stronie nie udało mu się uniknąć konfliktów wewnętrznych między frakcjami białych i czerwonych, co osłabiało powstanie. Pod jego dowództwem powstanie przedłużyło się, ale sytuacja militarna była dramatyczna: brak broni, dezercje i przewaga rosyjska doprowadziły do stopniowego upadku walk. Traugutt został aresztowany w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 roku w mieszkaniu w Warszawie, wydany przez Artura Goldmana, urzędnika departamentu podatkowego Rządu Narodowego i dwóch innych w śledztwie. Dzień wcześniej zaaresztowany został , jego późniejszy biograf, co przygotowało Traugutta na zaaresztowanie. Nie uciekał, a gdy żandarmi przyszli po niego powiedział tylko "to już". Przesłuchiwany kilka miesięcy na Pawiaku i w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej, od początku przyznał się do prowadzenia oddziału na Polesiu. Nie wydał nikogo, stwierdzając: "". 19 lipca 1864 roku Audytoriat Polowy skazał go na degradację i śmierć przez powieszenie. Egzekucja odbyła się 5 sierpnia 1864 roku o godzinie 10 rano . Wyrok czytano rozmyślnie powoli, ale Traugutt, nań nie zważał, cały czas rozmawiając z kapucynem. Kazano mu wstąpić na szubienicę - odparł że jako oficerowi przysługuje mu zwyczaj rozstrzelania, ale sąd wojenny zlekceważył tę tradycję. Ucałował krzyż, podczas gdy tłum śpiewał "Święty Boże". Złożył ręce i wzniósł głowę z przepaską na oczach w stronę nieba. Tak skonał. Kolejno stracono , , i . Helena Kirkorowa została skazana na zesłanie do ciężkich robót w fabrykach. Marianowi Dubieckiemu udało się wrócić po latach z Syberii, jako historyk zajął się zbieraniem wiedzy o Traugucie. O egzekucji dyktatora pisała prasa na całym świecie, nawet na innych kontynentach, choć nie zawsze pisząc poprawnie nazwisko. Miejsce jego pogrzebania (a raczej nieludzkiego zakopania) jest niewyjaśnione. W czasie prac archeologicznych w obrębie Cytadeli natrafiono dwukrotnie na grupę 5 ciał, jednak z powodu zasypania ich wapnem nie można było odczytać informacji DNA. Przypuszcza się, że jedna z tych grup to członkowie Rządu Narodowego z Romualdem Trauguttem. Majątek Ostrowie został rozparcelowany i zniszczony. Śmierć Traugutta stała się symbolem męczeństwa; jego kult porównywał egzekucję do męki Chrystusa. Szczególnym orędownikiem takiego symbolu był o. Serafin - kapucyn, świadek egzekucji obecny przy skazaniu na śmierć. Kilka dni później, ten sam kapłan dysponował na śmierć innego Powstańca - Antoniego Schmidta. Gdy ów został spod szubienicy ułaskawiony i skazany na Sybir kapłan podarował mu krzyż Traugutt mówiąc: ""[7] (Informacja ta ma pewną wątpliwość, gdyż wg prasy Antoni Schmidt był protestantem, a towarzyszył mu ostatniej drodze pastor. Kapucyn jednak był obecny na miejscu egzekucji z racji na innego skazańca.[30]) Dokładnie pół wieku po egzekucji Romualda Traugutta i członków rządu narodowego z Oleandrów w Krakowie wyszła I Kompania Kadrowa. Traugutt został upamiętniony m.in. pomnikami (w Świsłoczy 1928, Ciechocinku 1929, Częstochowie[z=165854], Prużanie), tablicami pamiątkowymi (Kraków, Lwów), monetami (10 zł 1933, 20 zł 1982–1994), znaczkami pocztowymi (1938, 1944, 1963) i nazwami ulic oraz szkół. W 1933 roku pośmiertnie odznaczony Krzyżem Niepodległości z Mieczami. Rok 2024 ogłoszono Rokiem Romualda Traugutta przez Sejm RP. Jego biografie pisali m.in. Marian Karol Dubiecki i ks. Józef Jarzębowski. Traugutt pozostaje ikoną walki o niepodległość Polski. O jego beatyfikację zabiegał kard. Stefan Wyszyński a także kard. Józef Glemp. ==> (Autor: Kornel Ujejski ) [i]Na stoku Cytadeli poniósł śmierć okrutną... Nie ginie, kto za wiarę i wolność umiera; A jednak grób zarasta, pamięć się zaciera - To smutno! Ledwie dla własnych potrzeb wystarcza uczucie, Przestano cześć oddawać żałobnym pamiątkom - I zabrakło chleba twoim sierocym dziewczątkom Traugucie! Poskarżę się przed tobą, coś trwał do ostatka Upada Polska - z winy, nie dzikich Moskali Nie chytrych Niemców ... na własne dzieci się żali Ta matka. Bluźnią jej, urągają - w każdym bluźniercu Już jest zatrute, ziarno, co w zdradę kiełkuje; Okropne idą czasy, okropne idą czasy, okropne... och czuję Tu w sercu! Dokończą pieść przedzgonną ostatnie łabędzie, I ściśnie na wiek cały. Powiedz, ta ich Polska Ona ewangeliczna, ona apostolska, Czy będzie? On rzekł: Jeżeli z wiernych trzech tylko zostanie, Tylko trzech napełnionych dawnym ideałem, To Polska z tych trzech wyjdzie,oblecze się ciałem I będzie! -A jeżeli nie znajdzie i trzech - co się stanie? On rzekł: To duchy zmarłych jeszcze raz powtórzą Przebyte już żywoty i Polskę wysłużą - I będzie![/i] 1. żona Anna Emilia Pikiel (ślub 1852 Warszawa)[16] 2. żona Antonina Kościuszko (ślub 1860 Kłopocin) - wnuczka brata Tadeusza Kościuszki Dzieci: * Anna Innocenta, ur. 1853, zm. 1938 - mąż Jan Romuald Juszkiewicz (kuzyn przyrodni) -> potomstwo, żyje do dziś * Alojza Stefania 1857-1907, nauczycielka w Warszawie * Justyna 1859-1859 * Konrad 1859-1859 * Romuald Jan - 1862-1863 [13] Pochowany Pińsk.
Ignacy Karol Trzaskowski
Ur. 23.10.1834 Wilno, par. św. Jana, zm. 9.3.1874 (25.2 wg kalendarza juliańskiego) Irkuck[2]. Rodzina pochodziła z trockiego. Syn Kaspra i Kunegundy German.[5][6] Wnuk Floriana Trzaskowskiego i Julianny oraz Antoniego German i Urszuli.[11] Rodzeństwo: Florian Ignacy Antoni, Rudolf Anzelm, Zenon Tytus, Konstanty Adam, Leonard Lekarz z Uniwersytetu Moskiewskiego, po otrzymaniu dyplomu zamieszkał w miejsc. Szaty pow. wiłkomierskiego, gdzie zajmował się praktyką lekarską. Zawsze uśmiechnięty i uczynny. Z powodu imienia był nazywany "Jezuitą" (choć "nic jezuickiego w nim nie było"). W jego domu przebywało sporo młodzieży z której dużo poszło do powstania. W okresie przygotowań był u niego Józef Limanowski czyniąc zaciąg w szeregi organizacji[12]. Uczestnik powstania, brał udział w (Birże) 7.3.1863[8]. Będąc u boku , pełniąc rolę lekarza i kasjera, dostał się do niewoli. Zaaresztowany towarzyszył rannemu Sierakowskiemu w drodze do Wilna i w więzieniu[13]. Został skazany na 5 lat prac w kajdanach. 5.7.1863 wysłany na Syberię. Szedł prawie rok, gdyż do Irkucka dotarł w czerwcu 1864 (ostatni tylko odcinek przebywając w wozie pocztowym). Przebywał w Usolu[3]. W czerwcu r. 1865 został tam zaliczony do kategorii poprawczej, w maju 1866 zwolniony od robót ciężkich, we wrześniu przeniósł się do wsi Czeremchowa (o 120 wiorst na zachód od Irkucka), w maju 1868 przeniesiony do kategorii włościan z prawem zamieszkiwania w miastach, w styczniu 1870 otrzymał prawo zajmowania się praktyką lekarską. Przywrócony wreszcie do dawnych praw stanu w 1870 osiadł w Irkucku. Jako lekarz, za swą wiedzę, sumienność, bezinteresowność i wielką łagodność, zyskał powszechne uznanie i miłość. Zdolny i idealnie szlachetny człowiek. Pamiętając więcej o cierpiących, niż o sobie, pomimo rozległej praktyki, zostawił fundusik nader skromny. Jego pogrzeb w Irkucku był wielką manifestacją ludu polskiego na Syberii[5][9]. Na wygnaniu przyjaźnił się m.in. Józefem Łagowskim.
Ignacy Ulicki
(13.07.1841 Łódź - 24.021863 Dobra) – Powstaniec Styczniowy [1], [2], tkacz [5] mieszkał w Łodzi [2], poległ [1], [2] w wielu 22 lat [2] w bitwie pod Dobrą 24.02.1863 r [1], [2]. Syn Józefa Ulickiego [2] i Marianny Zasadzińskiej [2] Pozostawił żonę Juliannę z domu Pawłowską [2] oraz pięciomiesięczną córkę Franciszkę [5] Urodzony 13.07.1841 r w Łodzi [3], chrzestni Józef Zajączkowski rolnik lat 23 zamieszkały w Łodzi [3] i Franciszka ...ska. [3] Rodzice Ignacego Ulickiego: 1___Józef Ulicki (ur. ok. 1818) wyrobnik zamieszkały w Łodzi, lat 23, nie umiał pisać [3] 2____Marianna Zasadzińska 1-vo Ulicka (ur. ok. 1821) lat 20 [3], rolnicy zamieszkali w Łodzi [7], ich ślub przed 1837 r. [8] Rodzeństwo Ignacego Ulickiego: 1_____Józef Ulicki ur. ok. 1837 ślub 16.11.1856 Łódź NMP akt nr 74, w wieku 19 lat czeladnik krawiecki zamieszkały w Łodzi, żona Wiktoria Szycha (córka Rocha Szycha) służąca panna lat 22 ur. ok. 1834 w Grabowie w Księstwie Poznańskim – zm. 1870 Łódź NMP akt nr 426 w wieku 33 lat ; jego żona ponownie wyszła za mąż 1873 Łódź NMP akt nr 218 za Walerego Wieluńskiego, dzieci: - Antoni Ulicki – zm. 1858 Łódź NMP akt nr 8 - Marianna Pelagia Ulicka 1-vo Wojciechowska – ślub 15.08.1883 Łódź NMP akt nr 366, mąż Teofil Wojciechowski (rodzice: Tomasz Wojciechowski i Marianna Braun) – zm. 22.07.1935 Łódź św. Krzyż akt nr 210; ich dzieci to Czesław Wojciechowski, Zofia Wojciechowska 1-vo Pumpe i Marianna Leokadia Wojciechowska 1-vo Kijanowicz , Feliks Jan Wojciechowski, Józef Wojciechowski 2_____Balbina Ulicka 1-vo Grab ur 19.11.1837 Łódź NMP akt nr 256, jej ojciec Józef wyrobnik z Łodzi lat 20 (czyli ur. ok. 1817), jej matka lat 17 (czyli ur. ok. 1820), chrzestni Jan Szczeszyński i Katarzyna Zajączkowska [8] ślub przeg 1855 r , mąż Adam Grab (tkacz w Łodzi ur. ok. 1834) zm. 1906 Łódź [9] ; dzieci: - Anna Natalia Grab vel Grabe - ur 22.07.1855 Łódź NMP akt nr 234) , - Józef Grab - ur. 1858 Konstantynów Łódzki akt nr 9 – ślub 28.09.1879 Radogoszcz parafia Łódź NMP 1879 akt nr 391, żona Katarzyna Kuligiewicz (rodzice: Michał Kuligiewicz i Józefa Skowrońska) - Jan Grab – ślub pierwszy 20.05.1888 Bałuty parafia Łódź NMP akt nr 126 żona Antonina Kosiarkiewicz (rodzice: Błażej Kosiarkiewicz i Urszula Grodzicka) , drugi ślub 22.09.1912 Łódź św.l Krzyż akt nr 442 żona Małgorzata Niewiadomska (córka Marianny Niewiadomskiej) - Franciszek Grab – ur. ok. 1871 – zm. 1872 Łódź NMP akt nr 531 wiek 1 rok - Antoni Grab - ur. 13.12.1875 Łódź NMP akt nr 1114) – ślub 07.08.1897 Łódź św. Krzyż akt nr 735, zona Mari Finke (rodzice: Jan Finke i Florentyna Krzymińska) - Stanisław Grab – ur Łódź – ślub pierwszy , żona pierwsza Zofia zm. 21.04.1921 Łódź par. Serca Jezusowego – ślub drugi 1929 Łódź, św. Antoni akt 27 , on wdowiec tkacz ur w Łodzi i zamieszkały Łódź, ul. Biała 5, żona Marianna Muler (rodzice: August Muler i Anna Retich) panna lat 44 ur. w Łodzi zam. w Łodzi ul. Biała 5 nie umiała pisać , świadkowie Adam Grab (piekarz lat 37, zam. Łódź ul. Targowa 24, nie umiał pisać) i Adolf Rykard (tkacz lat 39 zam. Łódź ul. Aleksandrowska 59, nie umiał pisać) – zm. 24.02.1933 Łódź św. Antoni akt nr 42 , jako malarz zam. Łódź ul. Biała 3, zgon zgłosili Adam Grab i Maria Grab zamieszkali w Łodzi 3_____Ludwika Ulicka 1-vo Janiszewska ur 1843 Łódź NMP akt nr 283 ślub w wieku 17 lat, 02.09.1860 Łódź, NMP akt nr 93 , mąż Aleksander Janiszewski (syn Michała Janiszewskiego i Józefy Kraszewicz, rolników z Kalisza) czeladnik szewski , kawaler lat 23 zamieszkały w Łodzi a urodzony w Kaliszu , dzieci : - Marianna Janiszewska 1-vo Nawrocka - ślub 28.01.1883 Łódź NMP akt nr 88 mąż Wojciech Nawrocki (rodzice: Antoni Nawrocki i Józefa Florczak) - Aleksander Janiszewski – ślub 31.10.1887 Łódż NMP akt nr 311, żona Marinanna Łusczewska (rodzice: Walery Łuszczewski i Franciszka Mączkiewicz) - Józefa Janiszewska 1-vo Dobrzańska – ślub 1890 Łódź NMP akt nr 129, mąż Józef Dobrzański (rodzice: Onufry Dobrzański i Anastazja Lisowska) - Antoni Janiszewski – ur. ok. 1869 Kalisz – zm. Łódź NMP akt nr 440 , wiek 18 miesięcy - Marceli Janiszewski – ur. ok. 1866 Kalisz – zm. 1872 Łódź NMP akt nr 541 lat 6 - Ludwika Janiszewska 1-vo Micielska 2-vo Szymańska – ślub pierwszy 1892 Łódź NMP akt nr 224, mąż Jan Micielski (rodzice: Jan Micielski i Anna Przybylska) – ślub drugi 08.07.1922 Łódź NMP akt nr 406 ona: katoliczka, wdowa, maż Jan Szymański (ur 13.06.1888 Głuszczów (?) powiat turecki (?) , rodzice: Florian Szymański szewc i Marianna Kubik) katolik, kawaler 34 lata, stolarz - Julia Janiszewska 1-vo Wójcik 2-vo Wójcik – drugi ślub: 1906 Łódź NMP akt nr 453 maż Roman Wójcik (rodzice: Wojciech Wójcik i Józefa Lewińska) – trzeci ślub 1914 Łódź św. Józef akt nr 100, mąż Jan Wujcik (rodzice: Piotr Wujcik i Zofia Bezata) 4_____ Stanisław Bernard Ulicki ur. ok. 1850 ślub 13.02.1871 Łódź NMP akt nr 27, żona Rozalia Jeske (rodzice: Maciej Jeske i Balbina Pesińska) – zm. 1925 Łódź NMP akt nr 96, tkacz lat 75 – dzieci: - Waleria Ulicka 1-vo Richter – ur. 05.02.1871 Zgierz akt nr 336 – zm. 26.06.1936 Łódź – Radogoszcz NSJ akt 248 - Jóżef Ulicki – ur 1874 Zgierz akt nr 53 – ślub pierwszy 31.05.1903 Zgierz akt nr 63 żona Marianna Dworakowska (rodzice: Józef Dworakowski i Aniela Kwiatkowska) – drugi ślub 25.09.1927 Łódź NMP akt nr 384, on tkacz, wdowiec lat 53, żona Anna Soplińcka 1-vo Kowalewska (ur. Zgierz rodzice Julian i Marianna Wacławska) , robotnica lat 45, wdowa po Franciszku Kowalewskim zamieszkała w Łodzi - Bronisław Ulicki – ur 1876 Łódź NMP akt nr 828 – zm. 1928 Łódź NMP akt nr 1037 , rzeźnik lat 54, pozostawił owdowiałą żonę Bronisławę Lien...wiecz, robotnicę. - Stanisław Ulicki – ur 03.02.1879 Zgierz akt nr 32 – ślub 19.01.901 Łódź NMP akt nr 27 żona Bronisława Ziemniewicz (rodzice: Edward i Marianna Nawrocka) - Władysław Ulicki – ur 1881 Zgierz akt nr 160 – zm. 26.11.1882 Zgierz akt 215, ok. 1 rok - Jan Ulicki – ur 1883 Zgierz akt nr 223 – zm. 1883 Zgierz akt nr 188 , nicały 1 rok - Ludwik Ulicki – ur 1884 Zgierz akt nr 253 – ślub 1908 Łódź św. Wojcciech akt nr 21, żona Adelajda Tylman (rodzice: Jan Gustaw Tylman i Wiktoria Wiśniewska) - Helena Ulicka – ur 17.01.1888 Zgierz akt nr 16 5_____Eleonora Ulicka 1-vo Blumentrit ur 27.03.1853 Łódź akt nr 144 ślub 19.10.1869 Łódź NMP akt nr 122, maż Ludwik Blumentrit (syn Ignacego Blumentrit i Doroty Heringe), dzieci: - Ludwika Blumentrit – ur. 27.09.1875 Łódź NMP akt nr 889 Ślub Ignacego Ulickiego – 20.10.1861 Łódź NMP – on: tkacz kawaler lat 20 – żona Julianna Pawłowska służąca zamieszkała w Łodzi, ur. we wsi Leśnica (?) w powiecie sieradzkim, córka Wojciecha Pawłowskiego (ekonoma) i Katarzyny Minakowskiej [4] Dzieci Ignacego Ulickiego 1______Franciszka Ulicka 1-vo Geischamer vel Gajschamer ur 29.09.1862 Łódź [5] ślub chyba (bo imię matki to Emilia) 16.02.1879 r Łódź, mąż Konstanty Geischamer vel Gajschamer (syn Bogumiła i Emilii) [6]
Napoleon Urbanowski
Napoleon Telesfor , h. {{Prus}}, ps. "Stanisław Boruchowicz" ur. 26.12.1838 Targowa Górka, zm. 25.08.1896 Kraków. Syn Wojciech Wawrzyńca i Zofii Koszutskiej. Ukończył gimnazjum w Piotrkowie. Z wykształcenia inżynier. Ukończył Szkołę Centralną Sztuk i Rzemiosł w Paryżu. Następnie pracował w Centralnej Kompanii Kolei Żelaznej Parysko-Orleańskiej oraz na Kolei Żelaznej Warszawsko-Petersburskiej. Nauczyciel fizyki i nauk matematyczno-inżynierskich w szkole rolniczej w Żabikowie. Jeszcze przed powstaniem działał w organizacji. W 1861 był wysłannikiem Komitetu Centralnego do Krakowa z poleceniem podporządkowania się organizacji krakowskiej. Wywołało to secesję Mierosławczyków.[13] W Powstaniu był adiutantem . Otrzymał misję sformowania oddziału w rejonie sieradzkim. Oddział liczył 250 osób i Urbanowski stanął na jego czele. opisywał go jako "."[10] Walczył w kaliskim: 12.04.1863 (oddział wyprowadzony z matni przez Józefa Oxińskiego), 15.04.1863 . Po tej walce oddział uległ rozsypce a Urbanowski, zagrożony wyrokiem śmierci udał się na emigrację do Galicji.[5] W 1864/5 był sądzony przez Sąd Wojenny w Krakowie, za zbrodnię zaburzenia spokojności publicznej. Obciążony przestępstwem przeciwko zarządzeniom publicznym, od zbrodni uwolniony z braku dowodów, za przestępstwo skazany na 1 miesiąc więzienia, areszt śledczy policzony za karę.[4] Po powstaniu pracował w fabryce Hipolita Cegielskiego. W 1872 Razem z Zygmuntem Niegolewskim i Józefem Romockim założył Fabrykę Maszyn Rolniczych i Lejarnię Żelaza połączoną ze Składem Lokomobil, Młockarni i Żniwiarek w Poznaniu przy ul. Kolejowej 1. Gdy zmarł jego szwagier (Stanisław), przejął fabrykę swojego teścia Antoniego Krzyżanowskiego przy ul. Garbary w Poznaniu. Zainicjował budowę kościoła na Łazarzu.[8] Był też członkiem dyrekcji Teatru Polskiego w Poznaniu, oraz stowarzyszenia "Pomoc". W 1887 na zjeździe Towarzystwa Młodych Przemysłowców, którego był przewodniczącym mówił: "."[12] Śmierć zastała go w Krakowie, gdzie leczył się na raka żołądka. Pogrzeb zanotowany w parafii św. Szczepana odbył się na Rakowicach, w kw. AB (zgon oraz pochówek w te same dni co Teodora Matejko - ceremonia jedna po drugiej)[20]. 27.11.1897 został ekshumowany do grobu w kwaterze X(iks) delta, rząd zachodni, grób po prawej Jaworskich.[21] Żona (1866) Katarzyna Krzyżanowska. Dzieci: Witold (ż. Anna Niegolewska), Czesław (ż. Zofia Wortmann), Maria Halina Antonina (m. Feliks Wize), Maria Stanisława Janina (zm. 1880). Synowie przejęli firmę po śmierci ojca, rozwijając ją i prezentując np. maszyny gorzelniane na krajowej wystawie we Lwowie.
Jan Uziębło
Szczepan Jan Uziębło. Ur. 26.12.1843 Warszawa[1], (chrzest 12.2.1844[18]), zm. 15.12.1901 Kraków.[1][3][4]. Syn Ludwika, strażnika celnego i Antoniny Agnieszki Grońskiej.[14][18][19]. Siostra Waleria (zam. Jan Zagrodzki)[18], brat: Jozafat Adam Urodził się w Warszawie na ul. Białej pod nr 888.[18] Jego ojciec pochodził z miejscowości Suchożebry w podlaskim i był synem podoficera żandarmerii.[19] W 1861 pozostając przy matce w Warszawie pod nr 748, wydalił się samowolnie za granicę.[10] Powstaniec 1863[1] W 1872 Sąd Kryminalny w Warszawie wydał wyrok, skazujący go za wydalenie się z Kraju w 1861 roku, na karę "".[10] Przemysłowiec.[1] W 1876, mieszkając w Tenczynku, wszedł w skład, jako wicedyrektor, pierwszego zarządu Towarzystwa Zaliczkowego w Krzeszowicach.[12] Był w tym roku także przedpłacicielem na "Album Rapperswylski"[13] Należał do Klubu Szachowego, w którym w 1896 zebrał 8 zł. na rzecz Przytuliska Weteranów[11] Honorowy obywatel miasta Trzebini.[1] Został zamordowany w napadzie na ulicy w Krakowie, przez nieznanych sprawców[2], z którymi wcześniej miał mieć scysję na tle antyniemieckim w jednej z kawiarni. Jednak inne dzienniki twierdziły że był to jedynie atak apopleksji, w wyniku której doznał poważnego urazu głowy i zwichnięcia ręki.[5] W wyniku śledztwa jednak jeden z szynków został zamknięty przez policję.[6] Żona: Edwarda Glatman (Glattman) Dzieci: * Henryk (ur. 1879, artysta malarz, żona: Konstancja Kazimiera Podhorska)[20][22] * Joanna Uziębło (mąż: Stanisław Tokarski)[16] * Maria Emilia (mąż: Jan Piotr Paweł Podolski) [15] * Wanda Maria Karolina (zm. 1842 Warszawa, mąż: Józef Cyryl Tokarski) [15][17] * Antoni Adam, (ur. 1895 Kraków[14]) * Zofia Antonina (ur. 1891 Krze[21], mąż: Jerzy Edmund Suffczyński[20])
Ludwik Walesiak
Prawdziwi bohaterowie nie domagają się chwały ani nagród. Nie wypinają piersi do orderów. Nie oczekują zadość uczynienia, ani nawet odnotowania w społeczeństwie swoich czynów. Stają się bohaterami spełniając swoją patriotyczną powinność, nie reżyserują swoich działań z myślą o nagrodzie czy sławie. Nie zdają sobie sprawy z faktu, że właśnie to co zrobili, było bohaterstwem. Oni postępują zgodnie z zasadami, z sumieniem, z potrzebą działania na rzecz wszystkich i w obronie własnych ideałów, w przekonaniu, że te ideały są wspólne wszystkim i że każdy na ich miejscu zachowałby się identycznie. Są to ludzie dla których zdrada jest hańbą, tchórzostwo również i którzy cierpią za miliony, kiedy dowiedzą się, że inni zdradzali, dekowali się i unikali jak ognia poświęcenia. Naiwni, prawi szczerzy, wspaniali ludzie. Był taki wśród naszych pradziadów. Żył, gospodarzył i walczył jak potrafił, w Chobocie. Jako młodziutki emisariusz działał na terenie gminy już kiedy tylko zaczęły się przygotowania do patriotycznego zrywu, jakim było powstanie styczniowe 1863r. Nazywał się Ludwik Walesiak. Miał jedenaścioro rodzeństwa i sześcioro dzieci. Dlatego większość mieszkańców tej okolicy jest w bliski lub nieco dalszy sposób spokrewniona z nim. Ludwik był człowiekiem skromnym i sława jego nie wykraczała poza opowieści dla wnucząt. Nie dbał o to. Ale zatroszczył się o niego sam marszałek Piłsudski, zaraz po uzyskaniu przez nasz kraj wytęsknionej niepodległości. W 1918 roku, marszałek chcąc poznać osobiście weteranów powstania, zaprosił tych jeszcze żyjących do Sulejówka. Kiedy jego wnuczka, sześcioletnia Nastusia Walesiakówna znalazła się tam razem z dziadkiem i stanęła oko w oko a nawet podała rączkę wąsatemu człowiekowi z portretu na ścianie – wiedziała, że to ktoś wielki o którym wszyscy mówią z podziwem. I ten wielki człowiek obejmował teraz jej dziadunia, wręczał mu szablę, czapkę oficerską, całował go z dubeltówki i okazywał mu wielki szacunek! A więc dziadek był jeszcze kimś ważniejszym dla tego najważniejszego! Od tej pory - opowiada sędziwa w tej chwili pani Anastazja – nie było jesiennego ani zimowego wieczoru bez opowieści dziadka. Oczywiście o czasach cierpień pod rozbiorami, pod nahajką carską. O świętej miłości ojczyzny, o honorze i oczywiście przygodach dziadka jako emisariusza i łącznika – kuriera. O czasie, gdy dostarczał pocztę jednemu z pułków powstańczej armii generała Traugutta w lesie zwanym Borkiem na skraju pól należących do Walesiaków. Z wielu opowieści najważniejsza, niesamowita, jest ta o cudownym ocaleniu, wręcz zmartwychwstaniu naszego wówczas dziewiętnastoletniego powstańca. A było to tak: Krytycznego dnia Ludwik udał się na pole, gdzie tuż przy lesie leżało powalone drzewo. Obuchem siekiery waląc w ten pień, w umówiony sposób – dawał znać zbrojnym, że przyniósł pocztę. Ledwie zdążył ją przekazać i żołnierz zniknął w lesie, jeszcze nie odłożył topora, jak na koniach w galopie dopadło go kilku rosyjskich żandarmów. Wiedzieli po co tu przyszedł. Na początek dali mu lekcję pejczami, kiedy nie odpowiadał na żadne pytania, przeszli do perswazji wciskając mu w ręce woreczek pełen złotych carskich rubli. Kiedy nadal milczał przeszli do ostrych tortur. Zaczęto go tratować końmi. Konie niechętnie brały w tym udział, nie mniej mocno go poobijali i poranili nie szczędząc bicza. Ukrył się częściowo pod pniem owego leżącego drzewa. Zakrwawiony, półprzytomny, został wywleczony i moskale postanowili go po prostu powiesić na najbliższym drzewie, wychodząc z założenia, że tego polaczka - zakapiora nie złamią w żaden sposób. Kaźnia trwała już dłuższy czas. Wszystko to widział ukryty w zbożu młodszy brat: Ludwika – Józef. Ruscy jak postanowili, tak zrobili, Ludwik odruchowo chwycił sznur tuż nad głową. Stracił palec kiedy szablą moskal utrącił mu ten uchwyt. Zawisł. Żandarmi widać nie lubili takiego widoku bo podcięli konie do galopu, aby po chwili zniknąć za zakrętem drogi. Wtedy wyskoczył z lasu nasz żołnierz powstaniec. Jednym cięciem uwolnił Ludwika. Ciało spadło ale po rozluźnieniu pętli już nie dawało oznak życia. Wtedy wiedza o reanimacji była znikoma, właściwie żadna. W dodatku ciało było pokłute bagnetami i zakrwawione. Powstaniec wrócił do lasu, a Józef pognał do domu z tragiczną wiadomością. Carski zakaz zabraniał szacownego pochówku buntowników za jakich uważano wtedy polskich patriotów. Ciało ofiary za karę i ku przestrodze miało wisieć tam gdzie je powieszono przynajmniej przez kilka dni. Taka okrutna to była władza. Ale rodzina Walesiaków nie ulękła się i nie miała szacunku dla carskich ukazów! Trudno opisać sytuację w rodzinnym domu Walesiaków, ludzi światłych, której senior – Jan, ojciec Ludwika nazywany był we wsi zimowym nauczycielem. Szkoły nie było ale analfabetów też niewielu, bo Jan właśnie zimą dawał chłopskim dzieciom lekcje pisania i czytania. Zaciemniono okna. Tej nocy kobiety modliły się i płakały, a mężczyźni pod kierunkiem ojca zabrali się do zbijania trumny z którą jeszcze przed świtem chcieli pojechać na skraj lasu, zapakować do niej ciało i wywieźć na cmentarz aby po chrześcijańsku je pochować. Już wiedzieli, że zginął bo nikogo nie wydał ale do ich domu rano mogli załomotać w drzwi moskale! Spieszyli się. Około północy dziewczyna pomocnica, usłyszała jakieś skrobanie do drzwi, wyjrzała w ciemność i wydawało jej się, że to pies zbłąkany głodny przyszedł po łaskę. Powiedziała to swojej gospodyni. Walesiakowa, tak jak i jej rodzina, nigdy człowieka ani zwierzęcia bez pomocy nie pominęła. Kazała dziewce dać psu chleba. Dziewczyna wyszła przed schodki... i ku swemu przerażeniu znalazła czołgającego się Ludwika, nieprzytomnego broczącego krwią! Rodzinę poderwało, byli pewni, że to martwego Ludwika ktoś przyniósł. Okazało się, że ten zdrowy, silny o atletycznej budowie chłopak, nie tylko charakter miał niezłomny. Ciało też. Ludwika umyto, krwawiące rany zaklejono chlebem ugniecionym z miodem i pajęczyną. Wprawdzie nie od razu odzyskał przytomność i wielu fragmentów swojej odysei nie pamiętał. Ale przeżył. A trumna przydała się do przewiezienia go na furmance aż do Mińska pod opiekę zaufanego lekarza. Ten przywrócił go do zdrowia po kilkumiesięcznej troskliwej kuracji. Wszyscy byli przekonani, że Ludwik po prostu jakimś cudem zmartwychwstał. Ale szeroko nie opowiadano o tej sprawie, ze zrozumiałych powodów. Powstanie upadło i nadal byliśmy pod carskim knutem. Ludwik wyzdrowiał. Po kilku latach ożenił się z Rozalią z Szatańskich z gminy Jakubów. Całe życie przeżyli gospodarząc w Chobocie. Urodziło im się sześcioro dzieci. Wszystkie wychował w miłości ojczyzny i najwyższych wartościach. Skuteczne to musiały być metody wychowawcze, skoro po dziś dzień, dla jego prawnuków hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna” nie jest sloganem. Dają temu wyraz w czynach. Ludwik może być dumny z działań Anastazji w latach II wojny światowej. Dla Anastazji był bohaterem, ale potrzebę pokazania jego bohaterstwa wszystkim, musiała tłumić przez wiele lat. Kiedy tylko przyszedł odpowiedni czas – wystawiła mu pomnik na terenie rodzinnej posesji. Zaprojektował go Ryszard Netzel artysta plastyk. Ludwik Walesiak jest wzorem Polaka patrioty przez wielkie „P” i wzorem przyzwoitego człowieka. Gospodarza, ojca, społecznika. A przy tym skromny, nie przechwalający się, on nie wystawiał piersi po medale. O jego wielkości wiedzieli ci, którzy wiedzieć powinni. Dali temu wyraz w opublikowanej ustawie z dnia 2 stycznia 1919 roku (Dziennik Praw nr 66, Ex 1919) o weteranach Powstania Styczniowego, zweryfikowanych Komisją Kwalifikacyjną. Ustawa ta była zatwierdzona przez Ministra Spraw Wojskowych i Ministra Skarbu. Imię Ludwika umieszczono w Dzienniku Personalnym Ministerstwa Spraw Wojskowych w latach 1921-1924. Na mocy tej samej ustawy otrzymał stopień oficerski i przyznana mu była stała pensja. Ludwik zmarł mając 80 lat w 1924 roku w Chobocie. Był patronem 7-go pułku ułanów, który przybył konno do Chobotu na jego pogrzeb aby oddać mu hołd. Trumnę ciągnęły na marach cztery białe konie a przykryta była biało-czerwoną flagą, na której leżała czapka oficerska z trzema gwiazdkami. Orkiestra wojskowa odprowadzała Ludwika na miejscowy cmentarz w Długiej Kościelnej. Zasłużył na takie wzruszające honory. Wielu młodych we wsi dopiero wtedy zrozumiało kto żył wśród nich. Pora aby dowiedzieli się o tej postaci wszyscy. Wśród pamiątek i dokumentów, do najcenniejszych należy przysłany naszemu bohaterowi list od Rządu Narodowego w 1863 roku. Jest to list dziękczynny za odwagę i poświęcenie. Na czele Rządu Narodowego stał wówczas Romuald Traugutt, dowódca, który również drogo zapłacił za swój patriotyzm. Ale to już znana historia. Myślą przewodnią listu jest udokumentowanie wydarzenia jak i prośba Rządu Narodowego o przekazanie pokoleniom Polaków przykładu „jak należy Ojczyznę i braci kochać i wiernie im służyć” co my niniejszym staramy się uczynić. A list o którym mowa, jeszcze dzisiaj daje się odczytać. Bożena Abratowska
Teofil Wielebnowski
Ur. 1939 Żywiec, syn Franciszka i Marii Jeziorskiej. Brat Wincentego. We wrześniu 1863 (nie jak pisze w maju) został zwerbowany przez Antoniego Namysłowskiego wraz z Ferdynandem Dziedzickim, Józefem Rączką i in.. Trzy dni szli do Krakowa, gdzie również trzy dni ukrywali się przed żandarmami w domu i pracowni kaflarza p. Męczeńskiego na ul. św. Anny (m.in siedząc w piecu kaflowym). Następnie ruszyli na wschód gdzie we dworze 2 tygodnie ćwiczyli. Byli z tego powodu nieco z opóźnieniem poszukiwani przez policję w rzeszowskim, zadenuncjowani przez . Wreszcie weszli w skład oddziału i z nim przekroczyli Wisłę, lecz oddział został rozbity . Następnie zapewne pracował w rzeszowskim w organizacji. Dostał się do oddziału Czachowskiego. W październiku walczył i w owczarni w . Ranny w nogę został przewieziony do szpitala w Staszowie. Hrabina Rusiecka ułatwiła mu ucieczkę po miesiącu przewożąc do Kiełczyny własności Jaworskich, Wspierał go tam ks. proboszcz . Następnie ks. proboszcz z Kurozwęk zorganizował fikcyjny pogrzeb kilku powstańców (po którym zostały dokumenty w księgach metrykalnych - Teofil akt nr 10). Następnie po wyleczeniu ran walczył w jeździe pod dowództwem Bosaka 17.12.1863. Tam został ranny w potyczce wręcz z Moskalem, którego zabił - lecz sam stracił przytomność i przeleżał na pobojowisku. Przedostał się do szpitala w Siennie gdzie leczył się przez 3 miesiące. 18.5.1864 podczas przeprawy przez Wisłę zatrzymany i przez Kielce i Radom skierowany do Warszawy. Tam odsiedział pół roku w Cytadeli. Następnie dzięki porozumieniu rządów został wysłany do Żywca, gdzie przesiedział jeszcze miesiąc, a kolejno będąc na śledztwie w Krakowie w początku 1865 roku został skazany na jeszcze 4 miesiące więzienia. Po powstaniu walczył pod Oświęcimiem w wojnie austriacko-pruskiej pod dow. rotmistrza Lehmana. Mieszkał w Jabłonkowie gdzie się ożenił.
Aleksander Wielopolski
(1803-1877), naczelnik rządu cywilnego Królestwa Polskiego, przeciwnik antyrosyjskiej konspiracji i powstania zbrojnego, które sam sprowokował organizując pobór do wojska tzw. brankę. Przypisuje mu się powiedzenie: "dla Polaków można czasem coś dobrego zrobić, ale z Polakami nigdy". Urodził się w 1803 roku w Sędziejowicach, w jedynej polskiej rodzinie, która posiadała tytuł margrabiowski. Był ordynatem pińczowskim. Studiował w Collegium Theresianum w Wiedniu, szkole kształcącej przyszłych urzędników. Wykształcenie prawnicze i ekonomiczne uzyskał na uniwersytetach w Paryżu i Getyndze. Podczas powstania listopadowego został wysłany do Londynu z misją dyplomatyczną, był też w tym czasie posłem na Sejm. Po rzezi szlachty tzw. rabacji galicyjskiej[zt=1000], dokonanej w 1846 roku przez chłopów w Małopolsce, napisał anonimowo „List szlachcica polskiego do ks. Metternicha”. Wyrażał w nim oburzenie na inspirowanie rzezi przez władze austriackie. Jednocześnie pozbawiony złudzeń co do pomocy Zachodu dla Polaków i obawiając się rewolucji społecznej, deklarował współpracę i ugodę z Rosją, nie stawiając żadnych żądań. Wielopolski: współpraca z Rosją Oferta ta została przyjęła dopiero w 1861 roku, ale wówczas Wielopolski, w napiętej sytuacji politycznej w Królestwie Polskim, mógł już stawiać Rosji warunki. Józef Piłsudski, nawiązując do postawy Wielopolskiego w rozmowach z Rosjanami pisał w „Roku 1863”, że „miał on dumę i godność narodu” i nie posiadał mentalności niewolnika. Wielopolski wystosował memoriał do namiestnika carskiego Michaiła Gorczakowa, w którym proponował reformy w Królestwie Polskim, zmierzające do autonomii Królestwa Polskiego, choć nie miał złudzeń, że przywrócone zostaną Sejm i wojsko polskie. W marcu 1861 roku został dyrektorem Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w Królestwie Polskim. W październiku podał się do dymisji z powodu zatargów z carskimi urzędnikami. Po rozmowach w Petersburgu w maju 1862 roku został mianowany przez cara Aleksandra II naczelnikiem rządu cywilnego Królestwa Polskiego. Piastując wspomniane urzędy przeprowadził szereg reform, rozbudował szkolnictwo polskie (powstała m.in. Szkoła Główna w Warszawie), spolszczył administrację i sądownictwo, doprowadził do oczynszowania chłopów (choć chłopi chcieli już uwłaszczenia), równouprawnienia Żydów. Wielopolski – przeciwnik konspiracji Był przeciwnikiem antyrosyjskiej konspiracji. Uważał również, że samodzielnie będzie prowadził wszelkie rozmowy z Rosją dotyczące Królestwa Polskiego. Dlatego też zgodnie z jego sugestią władze rosyjskie rozwiązały Towarzystwo Rolnicze, będące faktyczne rodzajem organizacji politycznej szlachty. Wielopolskiemu przypisuje mu się powiedzenie: "dla Polaków można czasem coś dobrego zrobić, ale z Polakami nigdy". Reformy, które w sposób istotny poprawiały sytuację Polaków w Królestwie Polskim, nie przyniosły mu jednak społecznego poparcia. Oczekiwano więcej, a od 1861 roku po demonstracjach patriotycznych, w których padły ofiary śmiertelne, nastroje były radykalne. Wielopolski zrażał też swoją apodyktycznością. „Sądził, że skoro pokazana zostanie właściwa, rozsądna droga, to oświecony ogół natychmiast nią podąży. Mniemał, że można z zewnątrz narzucić społeczeństwu nowe sposoby zachowania, nowe reakcje uczuciowe i nowe obyczaje” – pisał Marcin Król o Wielopolskim w „Sylwetka politycznych XIX wieku”. Branka do wojska rosyjskiego, mająca charakter poboru wytypowanych osób, która była dziełem Wielopolskiego, miała wyeliminować ze społeczeństwa kandydatów na powstańców i rozbić struktury konspiracyjne. Zupełnie nie spełniła swoich celów. Odpowiedzią na rozpoczęcie branki był bowiem wybuch powstania w styczniu 1863 roku. W czerwcu 1863 roku Wielopolski złożył podanie o urlop, oznaczające faktycznie podanie się do dymisji i w lipcu opuścił Królestwo Polskie. Resztę życia spędził w Dreźnie. Tam zmarł w 1877 roku. Pochowany został w kościele w Młodzawach Małych koło Pińczowa. (PAP)
Tomasz Wierzbicki
Tomasz Wincenty Maria Wierzbicki, h. Nieczuja. Ur. 5.4.1827 Suchodoły, zm. 2.6.1896 Paryż. Syn Antoniego i Teresy baronówny Błażowskiej. Po ojcu gospodarował w majątku Suchodoły, który został mu skonfiskowany. Dziedzic wsi Turka pod Lublinem. W 1848 walczył w Powstaniu Węgierskim jako adiutant . Uzyskał awans do stopnia majora. Następnie przebywał w Turcji. Walczył w Wojnie Krymskiej, gdzie uzyskał order za waleczność. Następnie bił się o wolność Mołdawii i został wzięty do więzienia w Rumunii. Przeszedł ponownie do Turcji a następnie dołączył do legionów Garibaldiego. W Powstaniu Styczniowym przejął dowodzenie nad oddziałem sformowanym przez Karola Hermana Wagnera, składającym się z 350 osób. "[i]Jako dowódca Wierzbicki starał się stosować taktykę wojny podjazdowej, która nakazywała niwelować przewagę liczebną wroga przez zaskoczenie. Dał tego dowody już w pierwszym swym starciu z wojskiem carskim 18 lipca 1863 r. , gdzie urządził udaną leśną zasadzkę na wracającą z Lublina kolumnę wojsk carskich zmuszając nieprzyjaciela do odwrotu[i]"[5] Wszedł w skład ugrupowania . Zła organizacja współdziałania pododdziałów doprowadziła do osamotnionej . Został tu ciężko ranny kartaczem w nogę i zdał dowództwo Wagnerowi. Po leczeniu i nabraniu sił powrócił i pełnił rolę tymczasowego naczelnika wojskowego województwa lubelskiego. Ponownie dowodził staczając w listopadzie . Zimę 1864 r. spędził w Rzeszowskiem, w kwietniu emigrował do Francji (lub USA). W 1870 brał udział w obronie Paryża. Planował tu powołanie specjalnego legionu polskiego,który mógłby dalej działać na rzecz odzyskania Ojczyzny. Wydał broszurki "Słowa prawdy dla Polaków", "Gadanina Polaków" oraz "Teraźniejszość i przyszłość Słowian". W 1883 założył w Paryżu słowiańską ajencję handlową, mającą omijać niemieckie i żydowskie monopole i pomagać prowadzić handel na korzyść kraju.[10] Był zwolennikiem panslawizmu - uważał że jedynie unia z Rosją może pozwolić ochronić się przed hegemonią niemiecką. Nie zyskało mu to jednak sympatii[11]. Żona: (16.1.1866 Mentone FR) Elizabeth Wadsworth Harris (1-v. William Potter Steele) Dzieci: Henryk Wincenty Wierzbicki (ur. 3.9.1867, zm. 13.9.1868), Wincenty Wierzbicki (ur. 9.10.1868)
Tomasz Jędrzej Winnicki
Tomasz Jędrzej Winnicki, pseud. "Chmurski". Ur. 1828 Majdan Sopocki (par. Sopot, lubelskie), zm. 25.4.1883 Berehy Dolne. Syn Józefa, (s. Jędrzej i Pelagii Wasilczuk, ksiądz unicki, wówczas administrator parafii) i Julianny Lipińskiej (c. ks. Demetrego i Anny Chotynieckiej). Udzielał się patriotycznie na łamach prasy warszawskiej, niezależnie od stronnictwa. M.in redaktor pisma "Strażnica". Nawiązał dobre kontakty z jednym z urzędnikiem sądowym z Cytadeli, dzięki czemu miał codziennie świeże informacje i wiele osób ustrzegł przed więzieniem. Będąc urzędnikiem poczty w Królestwie zorganizował także tajną pocztę przedpowstańczą wykorzystując do tego trasy rządowe a także podwody obywatelskie. Zadenuncjowany przez urzędnika bankowego Ziemęckiego. W 1861 9 miesięcy więziony w Warszawie, skazany na śmierć, co zostało 15.5.1862 zamienione na Sybir - zesłanie do guberni tambowskiej. Powrócił jednak wkrótce w czasie amnestii w czasach Wielopolskiego. Zastępca członka Komitetu Centralnego Narodowego "czerwonych", odpowiedzialny za resort łączności i od 17.1.1863 policję narodową - której formę praktycznie stworzył po raz pierwszy na ziemiach trzech zaborów. Na wzór struktury warszawskiej, i przy udziale Tomasza Winnickiego zakładano komórki w całym kraju, co niezwykle wzmocniło podziemne państwo polskie. W chwili wybuchu powstania poddał się di dymisji aby wziąć czynny udział w walkach. Organizował oddział w rawskiem. Dowódca kawalerii, szef sztabu Jeziorańskiego. Mianowany pułkownikiem pod Małogoszczem. Brał też udział w bitwach pod Pieskową Skałą, Sosnówką, Grochowiskami. Po ustąpieniu Langiewicza, będąc duszą zgrupowania nawet proponowany na naczelnego wodza - czego nie przyjął. Wspierał też powstanie finansowo, przekazując 8.4.1863 1200 złp na cele powstańcze. Miał wielki wpływ na zwycięstwa oddziału Jeziorańskiego w tym na tryumf . Został tam ciężko ranny w głowę odłamkiem kartacza. Umieszczony w szpitalu w Cewkowie. Rekonwalescencję odbył we dworze w Ostrowie własności Adama Brodzkiego. Poznał tu swoją przyszłą żonę, która się nim opiekowała - Izydorę Pyszyńską (c. Michała i Marii Szarawskiej). Następnie wszedł do oddziału i został ponownie ranny 22.10.1863 w . 16.12.1863 rekomendowany przez Rząd Narodowy do prac komisarzowi pełnomocnemu w zaborze austriackim - W. Majewskiemu. Powołany przez Agenora Gołuchowskiego na szefa sztabu i organizatora prawego skrzydła wojsk - naczelnik województwa lwowskiego, a 8.5.1864 po ustąpieniu Strusia zastępca głównego Organizatora Galicji. W lutym 1865 sądzony przez wojenny sąd w Przemyślu "za posiadanie fałszywych lub cudzych dokumentów legitymacyjnych" i skazany na 8 dni aresztu. Po powstaniu agent Towarzystwa Reasekuracyjnego Krakowskiego. Udzielał się na niwie patriotycznej, w poglądach bliski do Agatona Gillera, zwalczał jednak wpływy redakcyjne "Stańczyków". Do 1874 mieszkał w miejscowości Ostrów, par. Łowce - we dworze. Tam przyszła na świat trójka jego dzieci: Michalina Jadwiga (1865), Zdzisław Adam (1871) i Kazimiera Anna (1873). Następnie po zlicytowaniu Ostrowa przeniósł się do miejscowości Berehy Dolne (ob. Brzegi Dolne). Odwiedzali go tam serdeczni przyjaciele np. dr. Tadeusz Żuliński. W 1875 razem z Józefem Lenieckim otworzył spółkę naftową wraz z kopalnią w Berehach. Od 1881 do śmierci kierował nią razem z Józefem Walterem. Zmarł po krótkiej chorobie na skutek dawnych urazów. Pogrzeb odbył się 30. kwietnia i zgromadził rzesze duchowieństwa obu obrządków, liczne grono ziemian a nawet cudzoziemców pracujących w okolicy. Spółkę dalej prowadziła żona. Zmarła ona 19.2.1907 we Lwowie. Jedyny syn Zdzisław zmarł w 1891 w Ustrzykach. Ukochany przez podwładnych, czynny, rzutki i energiczny. Mąż silnej woli a łagodnego słowa - energiczny w czynie a pobłażliwy dla ludzi, dla siebie samego surowy dla innych względny, pozostawił po sobie przykład wiernego spełniania obowiązków i poświęcenia bez granic dla Ojczyzny. Znaną była jego prawość nieposzlakowana i czystość kryształowa charakteru. jego prawdomówność i wstręt de wszelkiego udawania i przesady, obok dokładnej znajomości ludzi i wszystkich stosunków. Wielka prawość i nieskazitelność jego charakteru, jego gorący patrjotyzm, ofiarność w sprawach publicznych, uczynność i gotowość niesienia zawsze wszelkiej pomocy i rady swej potrzebującym braciom, a przytem niezwykła słodycz i łagodność w obchodzeniu się z ludźmi i wielka dla wszystkich wyrozumiałość, przy całej surowości dla siebie, ciągnęły doń zewsząd ludzi i jednały mu powszechną miłość, prawdziwy szacunek i cześć, jako też uznanie wszystkich, którzy mieli szczęście zbliżyć się do tego zacnego człowieka. Winnicki miał serce pełne miłości, którą działał na ludzi. Ubogi jego, ciężko zapracowany chleb, był zawsze dla gości wystawiony a jedli go też losami i nieszczęściem złamani ludzie, którzy stale u niego zamieszkiwali, znalazłszy prawdziwie braterski przytułek. Jednem słowem, tak w życiu prywatnem jak w publicznem był to człowiek wzorowy, chwałę przynoszący Ojczyźnie, która go wydała.
Henryk Wohl
Polak mojżeszowego wyznania w najetyczniejszem tego słowa znaczeniu. Urodził się w Warszawie w 1836 roku, a po ukończeniu warszawskiego gimnazjum realnego pracował w domu bankowym S. A. Fraenkla aż do chwili wywiezienia go na wygnanie, to jest do listopada 1863 r. W latach 1856 i 57, w których młodzież warszawska łączyła się i grupowała, mając za cel samokształcenie się w zakresie dziejów ojczystych z ostatniej doby i stawianie pierwszych kroków na drodze' organizacji, zmierzającej do odradzania się narodowego i politycznego, brał w pracach tych czynny udział, zaś w 1859 roku, w którym wobec konkretnych programów wyraźniej zarysowywały się stronnictwa, przyłączył się stanowczo do grupy młodzieży, skupionej przy programacie pracy narodowej, skreślonym przez Edwarda Jurgensa. Do prac tych należał Wohl jako jeden z najczynniejszych członków koła warszawskiego organizacji tak zwanej białej aż do chwili wybuchu powstania 1863 r. Po rozwiązaniu tej ostatniej przyjmował dorywczo udział w czynnościach stronnictwa ruchu, zaś w lipcu 1863 r. wszedł do organizacji powstańczej w charakterze członka wydziału skarbu, którego dyrektorem był naonczas Dionizy Skarżyński. Na tem stanowisku pracował Wohl z Tomaszem Unickim kasjerem, Józefem Toczyskim kontrolerem i Józefem Sommerem sekretarzem wydziału. W końcu sierpnia tegoż roku, po wyjeździe Skarżyńskiego z kraju, objął jego obowiązki, przelewając swoje na Bronisława Plewińskiego. Naczelne stanowisko w wydziale skarbu pełnił bez przerwy w czasach zmian i gwałtownych przewrotów w łonie Rządu Narodowego we wrześniu i po utrwaleniu się dyktatury Traugutta aż do 6 listopada 1863 r., w którym to dniu został aresztowany, dla braku zaś dowodów wysłany administracyjnie 6-go grudnia do miasta Solikamska w gub. permskiej, dokąd przybył 31-go marca 1864 roku. Po dwumiesięcznym pobycie w tem miejscu wygnania, na skutek zeznań więzionych w cytadeli warszawskiej osób, zwrócono go z Solikamska do Włodzimierza gubernjalnego, gdzie stała komisja rozpatrywała naonczas sprawy polityczne i wydawała wyroki. Komisja ta skazała go po trzymiesięcznem badaniu na 10 lat ciężkich robót, które wypadło mu odbywać z nami w Usolu, gdzie stanął w lipcu 1865 r. Po trzech latach, już jako posieleniec, uzyskał prawo zamieszkania w Irkucku, a od 1872 r. do połowy 1883 r. pracował w irkuckiej filji Banku Handlowego Syberyjskiego. Na mocy koronacyjnego manifestu w 1883 r. otrzymał pozwolenie powrotu do kraju, dokąd pośpieszył mimo pochlebną propozycję zajęcia suto płatnej posady dyrektora banku, w którym lat kilka pozostawał. Po powrocie do Warszawy pracuje w Zarządzie Drogi Żelaznej Fabryczno-Łódzkiej jako główny buchalter. Postać to wyjątkowo szlachetna, gorąco kraj miłująca, a obok najidealniejszego poglądu na sprawy powszechne, odznaczająca się wysoką praktycznością w ocenie i wyborze środków, zmierzających ku urzeczywistnieniu raz wytkniętego i ściśle określonego celu. Gdyby miljony jego współwyznawców w kraju naszym chciały go obrać za wzór do naśladowania, zasłużyłyby niewątpliwie na najwyższe uznanie ze strony społeczeństwa polskiego, którem dziś darzyć ono może tylko ludzi wyjątkowych, tej kategorji i takiej miary, jak Henryk Wohl. Zaliczając go do najserdeczniejszych moich przyjaciół, nie mogłem się powstrzymać od złożenia tu hołdu całej jego przeszłości i teraźniejszej, skromnej, ale owocnej pracy i działalności.
Antoni Wolski
urodzony w Lipnowskiem, 1837 roku, do szkół uczęszczał w Płocku, a przeszedłszy czwartą gimnazyalną klasę pracował jako aplikant, u sędziego pokoju, później jako kancelista w sądzie poprawczym, w końcu został pomocnikiem asesora. W skutek manifestacyij nanarodowyeh 1861 r. uwięziony w Płocku i przewieziony do cytadeli warsza wskiej , skazany został w sołdaty do oreńburgskich batalionów liniowych, i z kilku współtowarzyszami wysłany pieszo na miejsce swego przeznaczenia. Po objęciu rządów królestwa przez W. Ks. Konstantego, udało się krewnym wyjednać dla niego ułaskawienie i powrót, z obowiązkiem tylko zamieszka nia w Maryampolu, w guberni Augustowskiej. Przybywszy tam Wolski zapoznał się z ówczesnym agentem Komitetu centralnego Józefem Piotro wskim i wszedł do tak zwanej organizacyi cywilnej. Po wybuchu po wstania 1863 r. wrócił w Płockie, gdzie sformowawszy oddział pod imieniem Dunina, mianowany został przez Rząd Narodowy kapitanem, i kilka poty czek w powiecie Mławskim dość szczęśliwie stoczył; nie długo to trwało —- połączywszy się z drugim odziałem, pod dowództwem Kolbego, rozbitym został, i już sił nowych zgromadzić nie potrafił. W listopadzie 1863 roku wyjechał do Prus zachodnich, a po ostatecznym upadku powstania, prze niósł się do Drezna, zkąd przez Szwajcaryą, we wrześniu 1864 r. dostał się do Paryża, tu szukał pracy dla utrzymania życia; zatrudniany kolejno w rozmaitych domach handlowych, w 1867 wszedł do zakładu fotografij stereotypowych, w którym zjednawszy zacnością swoją wielką ufność, wyroby jego na wystawie powszechnej rozprzedawał. — Oblężenie pruskie i czasy Komuny przebył w Paryżu; d. 15 maja 1871 wyjechał do Belgii, ale wkrótce znowu do stolicy francuzkiej powrócił; na ten raz znalazł za trudnienie przy numerowaniu akcyj. — Bardzo skromnie wynagradzane, za ledwie ono na opędzenie główniejszych potrzeb starczyło; zdrowie tymczasem było już podkopane — rychło rozniemógł się zupełnie i d. 19 kwietnia 1873 i. w szpitalu Beaujon Bogu ducha oddał. Spoczywa na cmentarzu Clichy.
Strona z 9 < Poprzednia Następna >