Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 342
Strona z 9 < Poprzednia Następna >
Jarosław Kossakowski
syn hr. Ludwika i Urszuli z Dyrmontów; ur. 20 lipca 1842 r. w majątku Józefowie, zm. 29 listopada (11 grudnia) 1889 r. w Rydze, skutkiem amputacji nogi. Wychowanie pobierał w instytucie szlacheckim wileńskim, który ukończył w 17-tym roku życia, następnie (r. 1858) udał się do Moskwy na studja prawne, lecz po dwuletnim tutaj pobycie udał się do Paryża i wstąpił do szkoły wojskowej. Był tu wszakże krótko i przed powstaniem przybył do kraju. W powstaniu wziął czynny udział zrazu w Wilnie, następnie w partji Sierakowskiego, jako jego adjutant. Do partii, według własnoręcznej notatki, wyszedł z maj. Marciniszki d. 4 kwietnia. Gdy Sierakowski raniony został w bitwie pod Gudziszkami w okolicach Birż (14 kwietnia st. st), Kossakowski uniósł go na rękach z pola bitwy; następnie wraz z Sierakowskim został ujęty w Skrobiszkach (28 kwietnia) i przywieziony do Wilna. Tu skazany został na karę śmierci; lecz za usilnem staraniem rodziny, powołującej się na jego niepełnoletność, otrzymał złagodzenie wyroku do. 8 lat katorgi i zesłanie. 29 czerwca wysłany z Wilna — przebywał w ciągu lat ośmiu na Syberji, zrazu, w ciągu lat trzech, w katordze w Pk>trowsku( do czerwca 1865 r.) i gdzieindziej, później na osiedleniu (przeważnie w Siewakowie, gdzie przebywał ze swym dawnym opiekunem Edwardem hr. Czapskim). Mani-iesty pozwoliły mu przenieść się do Rosji europejskiej (do Penmu i do Tambowa) — wreszcie (r. 1871) do Warszawy.-Następnie osiadł w dobrach Marciniszki, które,, należąc do for-. tuny jeszcze nie podzielonej, 'nie uległy konfiskacie. Tu oddał się wytrwałej pracy na roli, zyskując ogólną opinję nieposzlakowanej prawości i zaufanie bez granic. Ożeniony był z Ludwiką z Woyniłłowiczów, której szczegóły powyższe zawdzięczamy.
Przemysław Kotarski
Przemysław Kotarski h. Pniejnia[17]. Ur. 30.10.1835 Płock, zm. 29.11.1902 Wiedeń. Syn Bonawentury Jana[17] (syna Stanisława, naczelnika Sekcji Skarbowej w Rządzie Gubernialnym Płockim[14] a następnie Augustowskim) i Małgorzaty Antoniny Lesickiej. Miał starszego brata Bonawenturę Henryka (zm. 1910) i dwie siostry: Pankrację Salomeę Józefę, zam. Jagielską, oraz Aleksandrę Józefę zam. Weyher. Przed Powstaniem był urzędnikiem Spraw Wewnętrznych w Królestwie Polskim. Dietariusz Wydziału Dóbr i Lasów w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu. Od 30.1.1863 pełnił Obowiązki młodszego adiunkta ekonomicznego przy Delegacjach Czynszowych do Okręgu Piotrkowskiego.[15] W czasie Powstania pełnił z ramienia Rządu Narodowego rolę prawd. wywiadowczą do czego wykorzystywał zajmowane stanowisko. Mianowany naczelnikiem powiatu kaliskiego z siedzibą w Piotrkowie, gdzie był zarówno pomocnikiem wojewody jak i pełnił rolę naczelnika miasta.[8] Od 1884 Dyrektor Towarzystwa Zaliczkowego[1][15] Przyjaźnił się z Adamem Asnykiem. z którym zakładał Towarzystwo Szkoły Ludowej. Należał niemal do wszystkich towarzystw kulturalnych Krakowa, które wspierał.[8 ] Zmarł w Wiedniu[2] w czasie powrotu z Abazji (Opatija), gdzie przebywał na urlopie i dla poprawy zdrowia wraz z przyjaciółmi Mieczysławem Pawlikowskim i jego rodziną. Pochowany w Krakowie na Rakowicach, kwatera Ra koło Pomnika Powstańców, we wspólnych grobie z przyjacielem i powstańcem ks. .[9] Kondukt prowadził ks. - przyjaciel zmarłego.[7] W przemowie podczas pogrzebu powiedział m.in. [7] Po jego śmierci Muzeum Narodowe otrzymało przekazane 44 obrazy olejne, rysunki i akwarele, wśród których były prace Kossaka, Tetmajera, Malczewskie go, Chlebowskiego i innych.[6]
Adam Kozietulski
Adam Skarbek Kozietulski. Najmłodszy syn Władysława Skarbka Kozietulskiego herbu Habdank, pisarza X Departamentu Rządzącego Senatu (zm. w 1860 r.) - właściciela majątku ziemskiego Porady koło Białej Rawskiej oraz folwarku Zagóźdź leżącego obecnie w granicach miasta Warszawy koło Miedzeszyna Letnisko i Honoraty z Wierzejskich (zm. w 1887 r.). Przedpowstaniowe niepokoje w Warszawie spowodowały, że matka postanowiła wysłać Adama do Suwałk, gdzie mieszkali teściowie jego siostry Natalii z Kozietulskich Rechniowskiej. Tam uczęszczał do szkoły - prawdopodobnie do Gimnazjum Gubernialnego, w którym teść Natalii, Łukasz Rechniowski, był nauczycielem matematyki. Adam uciekł z domu swoich opiekunów i wstąpił do partii powstańczej , w której służył jako kosynier. Bratanek Adama - Bolesław Skarbek Kozietulski - sporządził przed wyruszeniem na front w wojnie polsko-rosyjskiej w 1920 r. notatkę dla swoich synów, w której zawarł informację, że Adam miał wówczas 15 lat, poległ w lasach siedleckich i został pochowany w polu. Według notatki zamieszczonej w „Pamiątce dla rodzin polskich” Adam poległ w bitwie pod Staciszkami leżącymi dawniej w powiecie sejneńskim, obecnie na Litwie - na północ od drogi z Lazdijai (Łodzieje) do Alytus (Olita)[1]. Bitwę tę i śmierć dowódcy partii powstańczej pułkownika Suzina opisała Maria Konopnicka w noweli zatytułowanej „Jak zginął Suzin”. Jeżeli informacja o śmierci Adama w bitwie pod Staciszkami jest zgodna z prawdą to należy ustalić datę jego śmierci na dzień 21 czerwca 1863 r., a miejscem pochówku byłaby istniejąca do dziś mogiła powstańcza w lesie nad jeziorem Metele (po litewsku Metelys), w połowie drogi pomiędzy Staciszkami i miejscowością Mockonys – między jeziorami Metelys i Obelija. Wiadomo, że część partii Suzina po bitwie pod Staciszkami przyłączyła się do oddziału Wawra ()[2]. Według drugiej części notatki zamieszczonej w „Pamiątce dla rodzin polskich” Adam , (…), służył w oddziale Wawra, zginął pod Wizną. Zostawił matkę i siostrę[3]. Rodzi to przypuszczenie, że przeżył bitwę pod Staciszkami i szedł z partią Wawra na Warszawę. Poległ w dniu 7.VII.1863 r. w czasie krwawej i zwycięskiej przeprawy oddziału przez Narew pod Sieburczynem (w pobliżu Wizny). Miejsce jego pochówku nie jest znane. Zapis dotyczący osób, które powinny zostać powiadomione o jego ewentualnej śmierci dotyczy matki Honoraty z Wierzejskich Skarbkowej Kozietulskiej i siostry Natalii ze Skarbków Kozietulskich Rechniowskiej. Adam nie wymienił w tym miejscu swoich trzech braci Zdzisława Alfreda i Karola świadom tego, że w owym czasie wszyscy trzej również walczyli w Powstaniu. Zapewne Adam nie wiedział, czy jeszcze żyją. Służba Adama w oddziale Wawra jest bardzo prawdopodobna, gdyż najprawdopodobniej ten fakt został poświadczony przez jego kolegów z suwalskiego gimnazjum, którzy wraz z nim przeszli do oddziału Wawra. W pamięci rodzinnej zachowała się informacja, skrzętnie utrzymywana w tajemnicy w czasach carskich, że jeden z męskich potomków bardzo nielicznej rodziny Skarbków Kozietulskich, który uczestniczył w Powstaniu Styczniowym, nie poległ w bitwie jak oficjalnie twierdzono, lecz przeżył Powstanie i ukrył się pod zmienioną tożsamością. Otrzymał metrykę 10 letniego dziecka, które w owym czasie utopiło się w wyniku nieszczęśliwego wypadku. W obawie przed dekonspiracją i krwawymi represjami władz carskich musiał się on na wiele lat ukryć w środowisku, które nie znało jego prawdziwej tożsamości. Z genealogii rodziny wynika, że ta informacja mogła dotyczyć tylko jednej osoby, a mianowicie Adama Skarbka Kozietulskiego. Być może, Adam Skarbek-Kozietulski nie poległ w bitwie pod Sieburczynem, lecz został w niej tylko ranny, a następnie ukryty został przez towarzyszy broni w nieodległej wsi Kobylin. Wieś Kobylin położona jest ok. 15 km od wsi Grądy Woniecko. Do wsi Grądy Woniecko udała się po bitwie pod Sieburczynem (wieś sąsiadująca z Wizną) partia Wawra zabierając ze sobą z pola bitwy ciała zabitych i rannych. Tam mógł otrzymać metrykę zmarłego w owym czasie dziecka noszącego drobnoszlacheckie nazwisko Kapica. W dniu 8 maja 1903 roku do portu w Nowym Jorku przypłyną z Hamburga statek Graf Waldensee. Z jego pokładu zszedł człowiek, który amerykańskim władzom imigracyjnym podał się za Władysława Kozietulskiego urodzonego w 1876 r. Jako miejsce zamieszkania podał wieś Kobylin. Z analizy listy okrętowej wynika, że w Hamburgu wszedł na pokład statku podając się za Władysława Kapicę.[4] Ów Władysław Kozietulski, który przybył w 1903 r. do Nowego Jorku mógł być synem Adama. Po przypłynięciu do USA powrócił do prawdziwego nazwiska swojego ojca. W dniu 2 stycznia 1918 r. zgłosił się jako ochotnik do Armii Hallera. Jego gotowość do wyjazdu wyznaczona została na dzień 21 października 1918 r., a więc na 21 dni przed zakończeniem I wojny światowej. Był zaplanowany do transportu nr 92 do Buffalo i dalej do obozu Niagara Camp, ale z tej listy został wykreślony. Dalsze jego losy nie są znane. Wiadomo tylko, że był członkiem Związku Narodowego Polskiego w USA.[6]
Ignacy Krauss
Ignacy Agaton Karol, ur. 10.1.1838 Kołomyja. Zm. 4.4.1895 Kołomyja. Pochodził z rodziny czeskiej z okolic Pragi. Syn Józefa (ur. Tarnów) i Marcjanny Schega (ur. Kraków, c. Wojciecha i hr. Rusockiej). Prawnik. W Powstaniu służył od obozu Langiewicza w Goszczy, porucznik kosynierów a następnie generalny audytor wojsk (gdzie otrzymał czarno-białą szarfę - symbol urzędu). Brał udział w bitwach pod Chrobrzą i Grochowiskami. Następnie w organizacji w Krakowie i w oddziale , ranny od kuli w łopatkę i przebity na wylot bagnetem, leczył się w Wysokiem, koło Krasnegostawu. Po powstaniu notariusz w Sokalu. W 1887 w Sokalu jego staraniem urządzono uroczystości żałobne za poległych 1830-31. Odbyły się trzy Msze św. jednocześnie przy głównym ołtarzu śpiewana a przy bocznych dwie ciche. Sam dyrygował chórem męskim. Niestety na uroczystości nie pojawiło się wiele osób - głównie jego rodzina. Członek Kółka Rolniczego w Sokalu. Od 1893 w Kołomyi gdzie 10 lipca otworzył kancelarię adwokacką w domu Brodowskiego przy ul. Kościuszki. Zmarł w Kołomyi w 1895 (na nagrobku znajduje się błędna data zgonu). Żona 1: Zofia Rupiszewska/Rupiciewska (1-v. Ramutt), z. 1874 Żona 2: Hipolita Wiśniowska, córka Hipolita Żona 3: Aniela Wiśniowska (siostra Hipolity) Dzieci: (z I) Helena, zam. Stanisław Michalewski, (z III) Tadeusz (1884-1942 Warszawa) żonaty z Marią Kohler Rodzeństwo Ignacego: Albin kasjer głównej kasy krajowej w Czernowicach), Joanna zam. Groo, Władysław (oficer 58 p- piechoty, urzędnik kolei we Wiedniu), Mieczysław (major 40 i 8 p. piechoty), Jan (urzędnik podatkowy), Narcyz (pocztmistrz w Niżniowie), Feliks, Pawlina zam. Michalewska (mąż właściciel wsi Isaki), Franciszek (żona Magdalena Wieze), Jadwiga Józefa ur. w Niżowie. w Kołomyi.
Aleksander Wiktoryn August Krukowiecki
(25.02.1827 Warszawa - 20.07.1896 Aksamanice) - 1896 Aksamanice) - hrabia, [4] h. Pomian [5] powstaniec 1863 r , [9], [10],[11] , pseudonim "Żubr" [11] dziedzic dóbr Popień w Powiecie Rawskim [4] i właściciel dóbr Aksamanice [11] na podkarpacju. Poseł na sejm z ziemi przemyskiej" [9] Urodził się w 25 lutego 1827 r w Warszawie, w domu przy ul. Leszno pod nr 792. [12] Jego urodzenie zgłosil" jego ojciec gen. Jan hrabia Krukowiecki [12] oraz Seweryn Lalkiewicz podporucznik adjunkt Pułku Szóstego Piechoty Liniowejj, pełnoletni zam. w Warszawie [12] oraz Wincenty Cyprisiński kandydat prawa, pełnoletni zam. w Warszawie [12] Rodzicami chrzestnymi zostali - trzy pary: Tekla z hrabiów Dzieduszyckich Wolska jenerałowa [12] i Tadeusz Witoski, były pułkownik wojsk polskich. [12] oraz Julia Wolska [12] i Kajetan Wolski [12] oraz Eleonora Wolska [12] i Stanisław Wolski [12] W 1850 r zgłosił w Jeżowie zgon swojego ojca [3] [obecnie woj. łódzkie] W 1859 r zgłosił w Koźlu zgon swojej matki [4] [obecnie woj. łódzkie] , miał wówczas 33 lata, był hrabią, dziedzicem bóbr Popień w Powiecie Rawskim i tam mieszkał. [4] Zgon zgłosił wraz ze swoim bratem Adamem Krukowieckim, hrabią, lat 29, dzierżawcą dóbr ..... w Powiecie Sieradzkim i tam zamieszkałym [4] Żołnierz Powstania Styczniowego - pseudonim Brzeziński oraz Żubr. Posiadał własny oddział, przez niego sfinansowany. [7] Oddział ten "był dobrze uzbrojony i doskonale wyćwiczony, mając za dowódców znakomitych oficerów artyleryi moskiewskiej, braci Edwarda i Gustawa Habichów, a liczył 600 ochotników, z ktorych atoli wieczorem 14 sierpnia [1863 r] na punkcie zbornym znalazło się tylko 400 z powodu przeszkód stawianych ze strony austryaków."[7] Walczył min. 14.08.1863 pod Obiechowem [krakowskie] [7], 15.08.1863 r w bitwie pod Pieskową Skałą i Glanowem [7] "Zmarł Aleksander Krukowiecki, Syn jednerała wojsk polskich z r. 1831, naczelnik oddziału powstańczego z r. 1863 w Krakowskiem. Zmarły był posłem na sejm z ziemi przemyskiej" [9] Zmarł w 1896 r [1] w Aksamianicach [1] [obecnie gm. Fredpol, woj. podkarapckie]. Pochowany na cmentarzu komunalnym w Nieżankowicach [obecnie na Ukrainie, obwód lwowski, rejon starosamborski, tuż przy granicy z Polską], grób nadal (2023 r.) istnieje. [10] Symboliczny nagrobek znajduje się przy grobach rodzinnych Krukowieckich w Jeżowie [obecnie miasto woj. łódzkie, powiat brzeziński, na trasie Łódź - Rawa Mazowiecka] Rodzeństwo: 1___Konstanty Leon Krukowiecki - ur 01.09.1821 Warszawa [15] - zm.1839 Jeżów [22] lat 18 2___Władysław Ignacy Wiktor Krukowiecki - ur 1824 Warszawa [16] - zm. 1827 Popień par. Jeżów [21] lat 3 3___Helena Tekla Krukowiecka - ur 24.02.1829 [13][18] w Rawie Mazowieckiej [18] zm. 16.08.1897 [13] - hrabina [13] właścicielka dóbr Osse [13] kurier w Powstaniu Styczniowym [14] 4___Adam Bronisław Karol Krukowiecki - hrabia - ur 1831 Warszawa - zm. 1861 Górka Klonowska par. Jeżów [20] lat 30 [20] 5___Ignacy Stanisław Zdobysław Krukowiecki - ur 1837 Popień par. Jeżów [19] - zm. 1841 Osse par. Kożle [23] lat 4 Rodzice: 1____Jan [1] Chrzciciel [2] Stefan [5] Krukowiecki [1] h. Pomian [5] - generał [1] dywizji byłych wojsk polskich [3], Komandor Legii Honorowej, [3], Orderów Virtuti Militari [3], Obojga Sycylii [3], św. Anny klasy pierwszej z korony [3], św. Stanisława klasy drugiej [3] i św. Włodzimierza klasy trzeciej [3] - uczestnik wojen napoleońskich i Powstania Listopadowego - ur. - we Lwowie [3] - zm. 19.04.1850 r Popień par. Jeżów lat 81 [3] 2____Helana Wolska po mężu Krukowiecka - chrzest z wody 1803 Popienek par. Jeżów [6] - zm. 17.05.1859 Osse par. Koźle, tam zamieszkała, hrabina lat 56, dziedziczka dóbr Osse [4] ____ślub 1820 r Jeżów [2] Dziadkowie: 1.1.____Piotr [3] Paweł [5] Krukowiecki [3] - hrabia [3], h. Pomian [5] - prezes Sądu Apelacyjnego [3] 1.2____Apolonia Horodyńska z Horodni h. Sas [5] po mężu Krukowiecka [3] - hrabina [3] ____ślub 2.1.____Józef Frydrych Wolski [4] - generał byłych wojsk polskich [8] dziedzic wsi Popienia i innych miejscowości [8] , w 1809 r w wieku 45 lat zgłosił urodzenie swojej córki Eleonory Dominiki Marianny [8] 2.2_____Tekla Dzieduszycka [4] - hrabina [8] - zm. 1840 Popień par. Jeżów, lat 64, generalowa [7] ____ślub Pra-dziadkowie 1.1.1___Wojciech Krukowieck h. Pomian [5] - cześnik bracławski [5] 1.1.2___Teofila Sławikowska [5] ___ślub 1.2.1____Stefan Horodyński [5] 1.2.2____Wiktoria Kobylińska z Kobylina po mężu Horodyńska [5] ___ślub 2.1.1___Wolski 2.1.2____ ___ślub 2.2.1_____Dominik Dzieduszycki [7] 2.2.2_____Juliana ................... po mężu Dzieduszycka [7] ___ślub Pra-pradziadkowie: 1.1.1.1____Franciszek Jan Krukowiecki h. Pomian [5] - cześnik bracławski [5] 1.1.1.2____Krystyna Piasecka h. Pierzcha [5] ____ślub Pra-pra-pradziadkowie 1.1.1.1.1_____Maciej Krukowiecki h. Pomian [5] 1.1.1.1.2____ Anna Przyłęcka h. Nieczuja [5] _____ślub 1.1.1.2.1___Piasecki h. Pierzcha [5] 1.1.1.2.2___ [5] ____ślub Pra-pra-pra-pradziadkowie: 1.1.1.1.1.1___Franciszek Krukowiecki h. Pomian [5] - ur. ok. 1550 1.1.1.1.1.2____Krystyna Łubińska [5] _____ślub 1.1.1.2.1___ Stanisław Przylęcki h. Nieczuja [5] 1.1.1.2.2____Joanna Gruszecka h. Lubicz [5] ____slub
Ludwik Kubala
Ur. 9.9.1838 Kamienica, pow. sądecki, zam. 1.10.1918 Lwów. Syn Ludwika i Wilhelminy Piaseckiej. Jego ojciec posiadał niewielkie dobra Łukowicy w sądeckim a także zarządzał majątkiem Maksymiliana Marszałkowicza w Kamienicy, gdzie urodził się jego syn. Matka, po śmierci ojca (w 1853) wyszła powtórnie za Łuczkiewicza. Ludwik kształcił się w szkole trywialnej Starym Sączu, w Nowym Sączu a później Krakowie w Gimnazjum św. Anny i na Uniwersytecie Jagiellońskim, oraz we Wiedniu, gdzie studiował na wydziale filozoficznym. Już w 1857 wszedł w działalność patriotyczną. Razem z Alfredem Szczepańskim był przywódcą radykalnej młodzieży akademickiej, a później razem kierowali Ławą Krakowską. Był początkowo zwolennikiem wybuchu powstania trzójzaborowego. W okresie powstaniowym podjął prace zarządzie Rady Naczelnej Krakowskiej kierującej poprzez Ławy organizacją powstańczą w Galicji. Współpracował tu m.in. z . Jeździł z jej ramienia do Warszawy i nawiązał w jej imieniu układ z Komitetem Centralnym, w myśl którego wszystkie środki i całość organizacji była oddana na użytek działań w zaborze rosyjskim. Trwało to aż do upadku dyktatury Langiewicza, kiedy to wycofał się z aktywnego poparcia działań zbrojnych i był przeciwny wykrwawianiu się młodzieży przez oddziały przekraczające granicę. Podjął wówczas dwukrotnie próbę wydawania czasopisma "Ojczyzna", które jednak za każdym razem ukazała się w 1 numerze i było w zasadzie polemiką polityczną. Prowadził jednak dalej działalność patriotyczną. We wrześniu 1863 gdy do władzy w Krakowie doszli Czerwoni został dowódcą policji narodowej. Skończyło się rewizją w jego domu w dniu 13 grudnia 1863. Zaaresztowany spędził dwa lata w ciężkim śledztwie posądzany o przygotowanie wybuchu powstania w Galicji. Skazany na 5 lat ciężkiego więzienia w Josephstadt został po roku zwolniony w wyniku ogólnej amnestii. Po uwolnieniu dokończył doktorat w 1868 i podjął działalność historyczną i pedagogiczną. Ni uzyskał posady na Uniwersytecie Jagiellońskim, więc zwrócił się do Lwowa. w 1872 zdał egzamin nauczycielka gimnazjalnego. Chwilowo uczył we Lwowie, przez rok w Złoczowie a następnie wiele lat ponownie we Lwowie w Gimnazjum im. Franciszka Józefa. Rozpoczął pracę wydawniczą w "Przewodniku Naukowo-Literackim" Wydał kilkaset poczytnych opracowań na temat szczególnie bitew polskiego rycerstwa w XVI i XVII wieku. Krytykowany przez krakowskich "Stańczyków", szczególnie przez Michała Bobrzyńskiego. Sławę przyniosły mu "Szkice Historyczne". Pod ich wypływem Henryk Sienkiewicz odstąpił od wcześniejszych planów i napisał Trylogię. Na szczególną uwagę zasługuje też wyśmienita monografia . Należy też wspomnieć o młodzieńczych próbach poezji w postaci dramatu "Gliński" wystawianego na deskach teatru w Poznaniu. Był prezesem Towarzystwa Historycznego we Lwowie, Koła Literacko-Artystycznego, Towarzystwa Miłośników Przeszłości Lwowa. Pracował także jako bibliotekarz w Bibliotece Pawlikowskich. W 1894 zorganizował zjazd pisarzy i literatów. Był organizatorem wystawienia we Lwowie pomnika Aleksandra Fredry. Uniwersytet Franciszkański z okazji 80-tych urodzin nadał mu tytuł doktora honoris causa. Zmarł niedługo po obchodzonych uroczyście i publicznie 80-tych urodzinach. O jego zgonie pisały praktycznie wszystkie dzienniki i tygodniki w kraju. Pochowany jest na Łyczakowie w kwaterze 59. Miasto Lwów uczciło go przemianowując ulicę Kamienną (przytykającą do budynków gimnazjum) jego imieniem. Obecnie jest to ulica generała UPA - Romana Szuchewycza. W 1875 zawarł związek małżeński z Leoną h. Pobóg Dzieci: Tomasz, Wawrzyniec (wiceprezydent Lwowa), Maria i Jadwiga.
Teodor Wincenty Kułakowski
h. Kościesza Ur. 26.03 lub 26.07. 1844 Podgórze par. Kraków-Podgórze, zm. 25.4.1917 Kraków. Syn Ferdynanda Kułakowskiego i Teresy Ripper, którzy pobrali się w 1843 r Kraków-Podgórze. Brat Kajetana Kułakowskiego, również powstańca styczniowego. Uczęszczał do gimnazjum św. Anny w Krakowie. W wieku 19 lat udało się do powstania gdzie walczył w oddziale żuawów śmierci. Pierwszy ślub z Eleonorą Szois. W 1873 w Krakowie (jako wdowiec lat 29) ożenił się z Pauliną Ripper, córką Franciszka, przedsiębiorcy krakowskiego i Apolonii Stróżewskiej. W latach 70-tych XIX w. jako inżynier w Siedmiogrodzie. W 1878 powrócił do Krakowa gdzie pracował przy odbudowie Sukiennic i magistracie. Był inspektorem Biura Ekonomicznego. Weteran, kolekcjoner pamiątek Powstania Styczniowego. Członek Bractwa Kurkowego oraz towarzystwa "Przytulisko" weteranów. Współzałożyciel Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Energiczny, z wielką, nigdy nie strzyżoną brodą. Miał 6-ro dzieci: Kazimierza, Helenę, Wandę, Apolonię, Stanisława i Marią (nazaretankę). Rodzice: 2. Ferdynand Kułakowski [2], 3. Teresa Ripper [2] __ślub 1843 Kraków-Podgórze [4], kawaler i panna [4] Dziadkowie 4. Wincenty Kułakowski [4] - zm. 1851 Podgórze par. Kraków-Podgórze, lat 58 5. Agnieszka Czarnecka [4] vel Czernik [6] __ślub 1818 Wieliczka [6] 6. Franciszek Ripper [4] - właściciel oberży "Pod Jeleniem" na Podgórzu [9] zm. 1868 Podgórze par. Kraków-Podgórze lat 90 [8] 7. Teresa Ruepp [4] - ur 1820 Podgórze par. Kraków-Podgórze [11] , zm. 1857 Podgóze par. Kraków-Podgórze, lat 66 [10] __ślub Pra-dziadkowie 8. Franciszek Kułakowski [6] 9. Konstancja Waligórska [6] __ślub 1780 Bochnia [7] 10. Józef Czernik [6] 11. Marianna Forelberger [6] __ślub 12, 13. ___ślub 14. 15. __ślub
Apolinary Kurowski
Właściwie: Apoloniusz Eustachy Kurowski, herbu Szreniawa*. Ur. 26.3.1819 Bolewice, par. Trzciel[5], zm. 11.5.1878 Baden.[1] Syn Antoniego (1786-1838), właściciela Ptaszkowej, posesora Siercza i dzierżawcy Bolewic w Wielkopolsce, oraz Martyny (Martianny) Piętkiewicz. Chrzest: Siercz 1.4.1819, chrzestni: gen. Marcin Trojer i jego żona: Nepomucena Drozdowska.[5] Rodzeństwo: * Kordula [3] (ok. 1820-1907 Orchowo) * Leopold [3] * Nepomucen [3] * Hieronim Józef, ur. 1824 Czempiń [3][4], mąż Albertyny Szyperskiej, rodzice Stanisławy[2] * Emilia [3] * Tomasz (brak potwierdzenia**) [1][2], ojciec Szczepana (młodocianego powstańca, drukarza socjalistycznego) Początkowe nauki otrzymał od nauczyciela domowego, później chodził do szkoły Iwowieckiej pod Pniewami, a następnie do gimnazjum w Lesznie. Po śmierci ojca przerwał szkołę, uczył się gospodarstwa u matki swojej, która została w dzierżawie dóbr Bolewic, należących do hrabiego Łąckiego i wziął sam na swój rachunek dobra te w dzierżawę r. 1844. Był członkiem towarzystwa agronomicznego w Poznaniu. Prowadził działalność patriotyczną współpracując w Władysławem Łąckim. Przemycał i przechowywał broń. Był członkiem Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. W 1846 przystąpił do spisku Ludwika Mierosławskiego, mającego na celu m.in wywołanie wojny z Rosją. W efekcie uwięzienia w Moabicie, został uznany najwinniejszym i skazany na ścięcie toporem, od czego uratowała go rewolucja w Berlinie w 1848. Dalej prowadził działalność konspiracyjną mając kontakty z emigracją londyńską. Ożenił się z Marcelą Jeżewską h. Lis odm., c. Nikodema i Konstancji Zaborowskiej. W 8.1858 przeniósł się do Królestwa, gdzie nabył od teściowej dobra Tyniec w jędrzejowskim.[25] Tu włączył się w przygotowania do powstania jako stronnik czerwonych. Organizował broń, oddziały, gromadził kontakty. Gdy wybuchło powstanie w okolicach Jędrzejowa zaczął formować oddział przeznaczony dla , który jednak nie przyjechał zza granicy. Kurowski rozstawiał więc pikiety wokół miasta i odbijał poborowych. Został mianowany pułkownikiem i pełnił przez pewien czas faktycznie funkcję naczelnika woj. krakowskiego. Szybko jednak przeniósł kwaterę do Ojcowa przejmując komendę nad oddziałem . Jego działania likwidacji komór strażniczych miały otworzyć granicę na przemyt broni i wyposażenia. Zgrupowanie liczyło do 2000 osób, choć jednak z powodu początkowych braków wyposażenia pewną część rozpuszczono do domów. Po zwiększeniu oddziału i lepszym zaopatrzeniu przeprowadził z sukcesem co zakończyło się całkowitym uwolnieniem Zagłębia Dąbrowskiego od Rosjan, przejęciem pokaźnych sum i opanowaniem dwóch ważnych nitek kolei. Przez 2 i pół tygodnia był to jedyny wyzwolony obszar w czasie Powstania. Założona tu została administracja, pobierane cło i nawiązywane zostały stosunki polityczne w imieniu państwa polskiego. Ogłaszano tu uwłaszczenie włościan. Kwaterą Kurowskiego była Dąbrowa a później znowu Ojców. Zachęcony dobrze działającymi oddziałami i informacjami o rzekomym opuszczeniu Miechowa przez Rosjan podjął decyzję o ataku na miasto. Nie mając dużego, zaktualizowanego doświadczenia wojskowego doprowadził do klęski, a nierozważne rozkazy powiększyły straty, całkowicie rozpraszając oddziały i niwecząc wszystko co udało się zdobyć. 23.2.1863 Ława Główna odbyła sąd cywilno-wojskowy, w którym uwolniono Kurowskiego od zarzutów, dano mu jednak ostre upomnienie.[28] Przez resztę roku 1863 przebywał zapewne w Galicji wracając na pole bitwy w lutym 1864 do zgrupowania Hauke-Bosaka. Został tu szefem sztabu. Jednak i tutaj został autorem klęski oddziałów powstańczych , przejmując dowodzenie pod koniec zdobycia miasta, wydając, podobnie jak w Miechowie nierozważne rozkazy bitewne - zmuszając do odwrotu zamiast do kontynuacji natarcia. Po porażce zajmował się krótko organizacją kolejnych oddziałów w Galicji. Po powstaniu udał się na emigrację do Szwajcarii. 7.3.1867 urodziła mu się córka Maria Józefina[30]. W 1869 zakupił ze spadku po matce swej żony zamek[24] w Kefikon[26][27]*** pod Zurychem (między Winthertur i Frauenfeld) i zamieszkał tam. Nie angażował się w działalność polonijną ani patriotyczną, lecz zawsze gościnnie przyjmował Polaków[21]. Ponadto w zamku ofiarował darmowe mieszkanie dla członków towarzystwa filozoficzno-demokratyczna oraz pomieszczenia na drukarnię[24]. Zmarł w Baden. Córka w 1888 wyszła we Freiburgu za Gustava Schinzinga i miała dwójkę dzieci: Alfreda Kazimierza (obserwatora lotniczego w wojsku niemieckim, zm. 1936 we Frankfurcie n. Menem)[32] i Marię Marcellę, zam. Hartmeyer (jej potomkowie żyją do dziś w Niemczech i USA) "" - pisał o nim płk Zygmunt Miłkowski. Osobiście odważny, ucierał się z nieprzyjacielem nie wahając się wystawiać na niebezpieczeństwo.[11] Był gorącym patriotą, zdolnym do największych poświęceń, dobrym organizatorem, skutecznym w pomysłach - ale bez wykształcenia wojskowego. Spowodowało to, poprzez doprowadzenie do dwóch klęsk, do utrwalenia się bardzo krytycznej opinii wobec niego i w efekcie jego wycofanie z życia publicznego.
Wincenty Kuźniewicz
(ok. 1845 - 31.10.1902 Lwów) - powstaniec styczniowy [1], żołnierz [1] wraz z licznym zastępem młodzieży samborskiej [1], radny miasta Lwowa [1] Po powstaniu został budowniczym-architektem i osiadł we Lwowie, "jeden z najsumienniejszych". [1] "Nabywszy tutaj praw obywatelskich, zajmował się gorliwie sprawami publicznemi z rzadką prawością charakteru, nie solidaryzując się z macherstwami koteryjnymi. '[1] "Był rzeczywistym członkiem "Gwiazdy" i naczelnym dyrektorem stowarzyszenia zaliczkowego "Wzanjemnego kredytu" mieszczańskiego. Z gmachu ratuszowego powiewa chorągiew żałobna. Zgon jego jest wielką stratą dla spraw technicznych miasta, do których przykładał się z wielką niezawisłością i rzetelnością. Pogrzeb w niedzielę."[1] Ślub - żona Maria [3], [4] Wolańska [4] (jej rodzice : Piotr Wolański [3], [4], Honorata Lisowska [3], [4]) Zmarł 31.10.1902 r we Lwowie [1], [2] w wieku 57 lat [2] Pochowany na Cmentarzu Łyczkowskim we Lwowie, nr kwatery 15, numer obiektu 580 [3] Inskrypcja na nagrobku: "szeregowiec z r. 1863.64 / Wincenty Kuźniewicz / budowniczy, obywatel m. Lwowa /1846 1902/ prosi o westchnienie/ Na cokole: MAr (...) olańskich / Kuźniewiczowa /1852 (...) 1914" [3] Dzieci: 1__Kazimierz Wincenty Józef Kuźniewicz - ur 1873 Kulparków par. Lwów św. Maria Magdalena [7] 2__Helena Maria Kuźniewicz - ur 1882 Lwów parafia św. Andrzeja [4] 3__Bronisław Franciszek Kuźniewicz - ur 1883 Lwów parafia św. Andrzeja [5] 4__Wincenty Zdzisław Kuźniewicz - ur 1892 Lwów parafia św. Andrzeja [6] Rodzeństwo 1__Wojciech Dominik Kuźniewicz - w 1881 r. żołnierz rezerwy lat 22, praktykant architektoniczny [8] - ślub 1881 r Sambor, żona Marianna Szuba wdowa lat 21 po Bartłomieju Szuba (jej rodzice Franciszek Rodzyn i Marcela [8] Rodzice: 1___Józef Kuźniewicz [4], [5], [6], [7] 2__Domicella Lisowska [4], [5] , [6], [7] __ślub Dziadkowie 1.1__Kuźniewicz 1.2___ _ślub 2.1___Jan Lisowski [8] 2.2__Maria Chomento [8' __ślub
August Kwaśnicki
doktor medycyny, zamieszkały w Krakowie przy ul. Basztowej 4. Urodził się 17 sierpnia 1839 roku w Toporach na Ukrainie, wyznania rzymskokatolickiego. W oświadczeniu o przystąpieniu do Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863/64 r. podał, iż jest żonaty z Jadwigą Pietraszkiewicz i jest ojcem trojga dzieci: Józefa, Marii i Adama. Przed powstaniem był studentem Wydziału Lekarskiego na Uniwersytecie Kijowskim św. Włodzimierza, nie złożył tam końcowych egzaminów, dyplom doktora medycyny otrzymał w 1876 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W powstaniu walczył jako prosty żołnierz w oddziale generała Jeziorańskiego, jako dziesiętnik w oddziale kozaków, formułującym się pod komendą Adama Wyleżyńskiego i naczelnym dowództwem Edmunda Różyckiego. W oddziale generała Jeziorańskiego brał udział w bitwach pod Kobylanką 1 i 6 maja 1863 roku. Po ponownym wkroczeniu oddziału na teren Galicji został rozkazem Tomasza Winnickiego, szefa sztabu generała Jeziorańskiego, odkomenderowany do oddziału generała Różyckiego w Tarnopolskim. Nie był ranny. Do oświadczenia dołączył rozkaz odkomenderowania do oddziału Edmunda Różyckiego oraz powołał się na świadectwa towarzyszy broni z oddziału generała Jeziorańskiego a także uczestników bitew pod Kobylanką, w tym mieszkającego we Lwowie majora Dąbczańskiego. Zobowiązał się do wpłacenia wpisowego w wysokości 5 złotych reńskich oraz corocznej składki w tej samej wysokości. Zobowiązanie podpisał w Krakowie 16 lipca 1894 roku, zaznaczając dodatkowo, że w zaświadczeniu wystawionym przez sztab generała Jeziorańskiego wpisano mu pomyłkowo imię Gustaw, co było dość częstym błędem w przypadku wystawianych mu dokumentów. Przyjęto go do Towarzystwa w lipcu 1894 roku.
Józef Łagowski
lekarz, urodzony na Wołyniu, ukończył uniwersytet kijowski kosztem rządu, skutkiem czego musiał, spełniając przepisy prawa, wstąpić do służby rządowej jako lekarz wojskowy. Odbył kampanję krymską, był głównym chirurgiem pod Karsem w czasie szturmu tej fortecy, po ukończeniu _ zaś wojny mianowany został pomocnikiem inspektora Zarządu lekarskiego w Żytomierzu. W 1863 r. wziął udział w organizacji przedpowstańczej. Udając się do oddziału Edmunda Różyckiego jako lekarz, wraz z Wacławem Lasockim, zatrzymany był przez włościan wsi Tataiynówki i przewieziony do więzienia żytomierskiego. Sprawę Łagowskiego złączono ze sprawą Lasockiego, chociaż ostatni całą winę przewożonych hramot i proklamacyj brał na siebie. Pierwotnie też Łagowski miał być na śmierć skazany i dopiero zmniejszenie winy współobwinionego wpłynęło na' obniżenie kary Łagowskiego, którego konfirmowano na 6 lat ciężkich robót i wysłano do Usola, dokąd przybył w 1864 r. Tu dostał mieszkanie jak na ówczesne warunki dość wygodne i pełnił obowiązki chemika-laboranta przy warzelni soli. W kwietniu 1866 roku na skutek manifestu uwolniony został z ciężkich robót, przeniósł się do Irkucka, gdzie jako zdolny chirurg zyskał w krótkim czasie olbrzymią praktykę, nadto zaś jako botanik, czynił ciągłe wycieczki w okolice Irkucka i zwiększał nieustannie swe zbiory. Niestety, nieuleczalna choroba, rak żołądka i wątroby, którego rozwijanie się powolne oddawna przypuszczali koledzy lekarze wygnańcy w Usolu, ujawnił się ostatecznie i skrócił dni Łagowskiego. Osierocił żonę i sześcioro dzieci i pozostawił po sobie głęboki żal kolegów i ogólne uznanie w szerokich kołach publiczności irkuckiej. Ożeniony był Łagowski z Olgą Juszkiewicz, Rosjanką wyznania prawosławnego, którą poznał i poślubił na Kaukazie, a która była mu nieodstępną w niedoli towarzyszką i wzorową żoną i matką. Z dzieci, które przyszły na świat w kraju, towarzyszyły rodzicom w podróży Michał, Marja i Konstancja. Mikołaj pozostawał w Żytomierzu na opiece stryja i znacznie później przybył do Irkucka. Na wygnaniu urodziły się Wacława i Józef. Po śmierci męża, który mimo kolosalną praktykę pozostawił małe bardzo zasoby, wróciła Łagowska do kraju, a nie napotkawszy ze strony rodaków męża oznak współczucia i uznania, na które zasługiwała, tem bardziej jako Rosjanka, poświęcająca się bez granic dla męża, Polaka wygnańca, pociągnięta natomiast dotykalnemi dowodami sympatji Rosjan, dawnych kolegów Łagowskiego z czasów kaukaskich, a naonczas dygnitarzy w Kijowie, przeszła z całą rodziną do obozu rosyjskiego. Smutna konieczność, stanowiąca nieubłagane następstwa małżeństw mieszanych w Polsce, wystąpiła tu z całą jaskrawością. Temperatura stosunków dawnych kolegów wygnania z rodziną Łagowskich musiała stygnąć skutkiem zaszłych zmian, obniżając się aż do zera.
Marian Langiewicz
, ur. 5.8.1827 Krotoszyn, dom nr 355. Chrzest 23.8.1827, chrzestnymi byli sędzia Jan Nowacki i Franciszka Szczerska, właścicielka Kuklinowa.[13] Zm. 10.5.1887 Konstantynopol[14]. Syn Wojciecha i Eleonory Kluczewskiej.[3] Miał dwóch braci i dwie siostry * Aleksander Roman (handlarz "korzeni, żelaza, win i wszelkich trunków"), * Józef Narcyz Antoni (lekarz w Witkowie, niosący pomoc powstańcom w 1863) * Józefa[23] * Marianna[23] Jego ojciec, ur. 1794 w , pow. krotoszyński, syn Antoniego[15] i Kazimiery Cesarskiej, ukończył szkoły w Kaliszu, a we Wrocławiu uzyskał tytuł doktora medycyny. Od 1823 przeniósł się do Krotoszyna[16], gdzie urodził się m.in. Marian, a następnie pracował w Wojsku Polskim w Warszawie. Zmarł w 1831 gdy Marian miał 4 lata nie chcąc włożyć munduru, lecz służąc w warszawskich lazaretach powstańczych.[12] Pozostała po nim wdowa zajęła się wychowaniem swych trzech synów. Zaraz po przygnębieniu powstania udała się dla uregulowania majątkowych stosunków do Warszawy z synami. Podróż tę przedsięwzięła w czasie pory zimowej, mimo odradzania przyjaciół i mimo drobnych dzieci a osobliwie słabego chorego Mariana, którego prawie na pół nieżywego przywiozła do domu. [21] Naukę rozpoczął w domu u nauczyciela prywatnego a następnie w Krotoszynie. Gimnazjum kończył w 1848 w Trzemesznie, dzięki zasiłkowi Towarzystwa Pomocy Naukowej, przerwał jednak naukę na skutek działań niepodległościowych i wziął udział w pracach rewolucyjnych. Zdał maturę z wysoką oceną inteligencji, pracowitości i zdolności, szczególnie w zakresie matematyki i filozofii i rozpoczął studia filologiczne na Uniwersytecie we Wrocławiu. Zarabiał na życie jako guwerner u Chłapowskich,. W 1850 dzięki profesorowi Czelakowskiemu wyjechał do Pragi, gdzie studiował filologię słowiańską. W latach 1852-1853 przebywał na studiach matematyczno-fizycznych na Uniwersytecie w Berlinie. Nie skończył ich jednak z powodu braku funduszy. Powróciwszy do Wrocławia pracował jako bibliotekarz w jednej z wrocławskich bibliotek. Po krótkim pobycie w Witkowie u braci, wszedł do służby w wojsku pruskim gdzie otrzymał awans do stopnia porucznika artylerii. Nie miał jednak jako Polak widoków na dobry awans. Wystąpiwszy z wojska, odbył podróż po Europie. W Paryżu na skutek namowy generała Milbitza udał się do Włoch. W 1860 był w szeregach Garibaldiego. Wziął udział w jego wyprawie na Marsalę, tzw. "Wyprawa Tysiąca Nieśmiertelnych", odbył z nim całą kampanię neapolitańską, aż do zdobycia Gaety. Przełożonym Langiewicza był wówczas polski oficer, uczestnik Powstania Listopadowego, Juliusz Ordon. Wziąwszy urlop objął posadę nauczyciela polskiej szkoły wojskowej w Cuneo pod Genuą, gdzie dyrektorem był Mierosławski. Doszło tam do pierwszych konfliktów między nimi co poslutkowało zakończeniem tej pracy. Sprowadzał do Polski karabiny z Niemiec i Belgii. W tej sprawie jeździł do Genui, Liḗge i Niemiec. Na jesieni 1862 był też w Londynie, by rozmawiać z „lewicowymi przyjaciółmi sprawy polskiej”. Pod koniec 1862 wezwany do Warszawy przez Komitet Centralny Narodowy, został mianowany pułkownikiem i naczelnikiem sił zbrojnych w woj. sandomierskim. Miał przeprowadzić koncentrację sił powstańczych w Górach Świętokrzyskich i na ich czele uderzyć na Warszawę. Rozpoznanie prowadził m.in. w przebraniu kataryniarza badając sytuację w różnych miastach - np. w Radomiu. W chwili wybuchu Powstania jego zgrupowanie wykonało kilka ataków – na , i , choć trzecie, którym sam kierował nie było udane - po nocnym sukcesie Moskale wrócili do miasta i zmusili powstańców do ustąpienia. Langiewicz Został mianowany również naczelnikiem województwa krakowskiego. Centrum jego działań stał się Wąchock - miasto górników. Zgrupowanie było świetnie zorganizowane, miało tam do dyspozycji drukarnię i kancelarię sztabową, aptekę z ambulansem, szpital polowy, tabor kilkadziesiąt wozów. Oddziały liczył około 1400 ludzi. Wąchocki obóz składał się z czterech batalionów piechoty, szwadronu kawalerii, baterii artylerii (z 3 armatami drewnianymi i 2 śmigownicami odlanymi w Suchedniowie) a także gwardii bezpieczeństwa. Szeregowcy dostawali rano i wieczorem miarkę wódki i 15 groszy dziennego żołdu. Brakowało jednak zaopatrzenia, butów, koszul, ciepłego odzienia. Rozpuszczając oddziały zajmował posterunki a także Suchedniów. Dochodziło do potyczek m.in i w kocu pod Suchedniowem. Rosjanie zorientowawszy się w sytuacji wysłali z Kielc, Radomia i Opatowa kolumny wojsk. Jedna z nich spaliła Suchedniów 3 lutego, potem połączyła się z pozostałymi i doszło do [psbi]317|bitwy pod Wąchockiem[/psi]. Mimo waleczności powstańców Rosjanie zajęli miasto i spalili je – w tym fabrykę broni. Langiewicz wycofał się w kierunku Bodzentyna a następnie Starej Słupi, gdzie 2 dni kwatera była założona u państwa Urbańskich. Następnie przeszedł do Nowej Słupi gdzie założył obozy. W zabudowaniach na szczycie produkotwano broń, reperowano odzież, założono drukarnię, lazaret. Przystąpiono też do produkcji drewnianych armat. Mieli to kwatery wysłannicy Rządu Narodowego - Janowski i ks. Karol Mikoszewski.[26] W dniach 11 i 12 lutego, po kilku dniach spokoju doszło do ataków moskiewskich, którzy spalili obóz Czachowskiego w Starej Słupi i zmusili Langiewicza do wycofania się z gór. Podążając dalej 18.02. Langiewicz . Pociągnął do Małogoszczy, gdzie połączył się z Jeziorańskim idącym z Mazowsza. Witany był tam procesją z chorągwiami, suto zastawionymi na rynku stołami i wizytami oficjalnych władz. Zgrupowanie liczyło wówczas około 2500 osób. Jednak rezydowało tu wielu dezerterów korzystających z wygód i żołdu, lecz mało chętnych do bitwy. Niektórzy byli nawet zapisani do kilku oddziału dla pobierania uposażenia. Tymczasem znaczne siły rosyjskie pod dowództwem Czengierego, Zwierowa i Dobrowolskiego posunęły się z trzech stron do miasta. Jeziorański chciał cofnąć się, ale Langiewicz postanowił przyjąć . Rozegrała się ona 24 lutego. Langiewicz poniósł ciężką stratę i cofnął się w kierunku Krakowa, odbywając pod drodze potyczki m.in i . 2 marca stanął obozem w Pieskowej Skale Pod. Założono tu szpital w zamku i obóz. Wręczono nominacje dowódcom. Pod dwóch dniach Moskale dotarli do zamku, jednak Langiewicz w [/psbi]406|bitwie pod Pieskową Skałą[/psbi] pobił Szachowskiego zmuszając do cofnięcia w kierunku Miechowa. Sam ruszył dalej podejmując , gdzie nie wykorzystano szansy na totalne rozbicie oddziału otoczonego na cmentarzu. Przybywszy w okolice Goszczy (Sosnówki), o 5 mil od Krakowa między Słomnikami a Proszowicami założył obóz gromadząc rozbitków spod Miechowa oraz innych ochotników. Rząd Narodowy uznając jego zasługi postanowił go ogłosić dyktatorem. Był to jednak w zasadzie zamach stanu i sposób na przejęcie inicjatywy przez Białych, po niepowodzeniach Mierosławskiego. Decyzja zapadła w nocy z 9 marca w Hotelu Saskim. 13 marca utworzono z wojska czworobok i Jeziorański stanąwszy pośrodku ogłosił dyktatorem Langiewicza. Był to szczyt popularności Langiewicza. Opowiadali naoczni świadkowie, że w chwili nominacji słońce wychyliło się zza chmur tworząc zjawisko dwóch pozornych słońc. W całym kraju drukowano zdjęcia dyktatora, a nawet produkowano papierosy i cygara z imionami jego lub jego adiutantki – Pustowójtówny. Ustanowienie dyktatury miało jednak ten skutek, że Moskale skupili na pokonaniu go niemal wszystkie wysiłki. 13 marca próbowano zaatakować przednią straż lecz zdecydowana postawa żuawów Rochebruna spowodowała ich cofnięcie się. [midipic]113437,200,Plan bitwy pod Chrobrzem[/minipic]Ruszył na północ przez Marchocice, pola racławickie na których wręczono mu szablę Kościuszki, Kalinę Wielką, Zaryszyn, skręciwszy na wchód 17 marca po spaleniu za sobą mostu stoczył na polach nad Nidą zmuszając Moskali do ucieczki. Było to jedno z najważniejszych starć Powstania. Również kolejnego dnia, 18 marca nastąpiła kolejna wygrana trwająca niemal cały dzień. Zwycięstwo było po stronie powstańców zupełne. Zabrano w niewolę 2 kapitanów, 1 praporszczyka i 30 żołnierzy. Bitwa była jedną z najkrwawszych w Powstaniu. Powstańcy stracili do 500 ludzi. Zabrakło jednak dobrego dowodzenia całości – na szczęście po obu stronach. Mimo tego zwycięstwa trudne było położenie, żołnierz utrudzony, potrzebujący spoczynku, a ze wszech stron osaczony Moskwą, a również i przewóz żywności z Galicji utrudniony, gdyż rząd austriacki coraz szczelniej zamykał granicę. Dlatego Langiewicz zwołał Radę Wojenną do Wełcza 18-19 marca w nocy, na której uradzono, że dalsze działania będą prowadzone w sposób partyzancki. Podzielono wojsko między Czachowskiego i Śmiechowskiego. Sam Langiewicz opuścił potajemnie obóz by w Krakowie nawiązać kontakt z wysłannikami Rządu Narodowego. Następnie miał udać się w Lubelskie przez Galicję dla nadania lepszej organizacji innym oddziałom. Towarzyszyła mu w tej drodze Henryka Pustowójtówna w przebraniu męskim, gdyż paszport, którym się posługiwał, został wystawiony na ojca z synem. Wyjazd Langiewicza zdemoralizował wojsko, które uznało, że uciekł. Pod Opatowem połowa ludzi przeprawiła się przez Wisłę do Galicji. Wreszcie i reszta oddziału wynosząca jeszcze 800 żołnierzy przeszła 21 marca granicę galicyjską. Po przeprawieniu się przez Wisłę Langiewicz z Pustowójtówną ukrywali się w Dąbrówce Starzeńskiej, jednak Austriacy dowiedzieli się o nich, aresztowali podczas ucieczki i odesłali do Tarnowa gdzie przytrzymywany był w . Zbiórka funduszy na wykupienie go, zorganizowana przez Pustowójtównę, nie udała się, gdyż wcześniej został wywieziony do Krakowa.[24] Trzymany był następnie na Wawelu w Krakowie i Tysznowie na Morawach w obozie internowanych. Wielokrotnie podejmowano próby uwolnienia go, co jednak nie dochodziło do skutku z powodu nieustannej inwigilacji. Wreszcie w celu lepszego dozoru przeniesiono go do . Zwolniony po 2 latach 28.2.1865 wyjechał do Szwajcarii. Chciał się tam dostać incognito, ale na każdej stacji witano go wiwatami i oficjalnymi delegacjami. Przebywał na emigracji w Szwajcarii gdzie osiadł w Solurze. Ożenił się z Marią Bauer - kuzynką hrabiny Plater. Związał się z Ludwikiem Bulewskim. Prowadził rozmowy z Mazzinim, podejmując próbę związania się z "czerwonym księciem" Adamem Stanisławem Sapiehą, żeby ten wsparł tworzenie Legionu Polskiego we Włoszech. Po niepowodzeniach wiele lat spędził w Turcji. Początkowo znajdował się w trudnym położeniu finansowym. Wówczas też zmarła jego pierwsza żona. W 1866 starał się zorganizować polskie oddziały zbrojne. Plany te spotkały się ze zdecydowaną odmową tureckich władz, które za podszeptem rosyjskim bały się, że te oddziały mogą być użyte do obalenia władzy sułtana na rzecz Komitetu Młodej Turcji. W 1873 w ambasadzie brytyjskiej w Konstantynopolu ożenił się z Angielką Zuzanną Rodwell (wcześniej zamężną Berry), a w 1881 urodził mu się syn Tadeusz. Zawiesił plany wyzwolenia Ojczyzny w sposób zbrojny zawsze jednak chęcią przysłużenia się idei odzyskania niepodległości. Pracował jako kasjerem kolei rumelskiej, a w 1887 był urzędnikiem przy arsenale stambulskim i agentem kontrolującym dostawy dział Kruppa z Essen. Funkcja ta połączona ze znaczną tantiemą od rządu, przysporzyła mu mająteczek skromny. Założył nawet własną stadninę koni arabskich. Dzięki dochodom postanowił osiedlić się w Galicji w sądeckim - gdzie był z wizytą już w 1878. Chciał wychować syna w środowisku polskim. Projekt zakupu wsi nie przyszedł jednak do skutku albowiem na początku 1887 został powołany do Wiednia. Niespodziewana śmierć w Konstantynopolu z powodu choroby płuc zniweczyła plany. Pochowany został tamże na cmentarzu nad Bosforem po stronie azjatyckiej. Agaton Giller pisał o nim "". Langiewicz był dobrym żołnierzem, ale złym politykiem, a jako dyktator stał się powolnym narzędziem ludzi, którzy byli nieprzyjaźni ruchowi. Pisał: "."[18] W Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie znajduje się szabla Langiewicza wzoru angielskiego oficerskiego rok 1857. Szkoła w Goszczy nosi jego imię. Pierwsza drużyna skautowa w Ostrowcu Świętokrzyskim również. W Polsce wiele jest placów i ulic Langiewicza. Istnieje także grupa rekonstrukcyjna jego imienia, kontynuująca tradycje Powstania Styczniowego. W Wąchocku przed szkołą postawiono pomnik Mariana Langiewicza, podobnie w Krotoszynie. Zachowane są też liczne tablice upamiętniające stacjonowanie sztabu - np. w Wąchocku, Małogoszczy czy Marchocicach. Przynajmniej dwie pieśni z czasów Powstania Styczniowego kojarzone są z oddziałami Langiewicza: "[i]Jak to na wojence ładnie, Kiedy ułan z konia spadnie, Koledzy go nie ratują, Jeszcze końmi go tratują....[/i]" oraz "[i]Co to za gwar? Wesoły car. Bo mu Markgraf projekt przysłał. Jak ugasić żar...[/i]" Marian Langiewicz był dwukrotnie żonaty: 1. Marie Maximiliane Christiane Bauer 2. Susanne Rodwell (1v. Coxhead , 2v. Wierciński[zt=13411], 3v. Berry) Z drugiego małżeństwa miał syna Tadeusza, który w 1915 jako oficer austriacki, major 13 pułku ułanów, zmarł w Wiedniu z ran odniesionych w walce, nie znając języka polskiego. Marceli - syn brata Mariana - Józefa był prawnikiem, szefem Rady Ludowej w Krotoszynie podczas Powstania Wielkopolskiego.
Zygmunt Władysław Laskowski
Ur. 19.01.1841 (lub 1840[1]) Warszawa [5] , zm. 15.04.1928 Genewa [2]. Syn Mateusza[6] (syn Marcina i Annyur. ok 1787 we wsi Laskow(?) gub białostockiej[7], w 1836 były oficjalista skarbowym wdowiec po Franciszce Ciwińskiej), oraz Józefy Maraskiewicz[6] (córka Michała i Marianny Wierzbickiej, ur. we wsi Szymanów[7] w 1836 służącej w Warszawie[7]) - ślub rodziców 3.11.1836. W 1858 r wstąpił do Akademii medyczno-chirurgicznej (Szkoła Główna) w Warszawie. Po wybuchu powstanie 1863 r walczył w szeregach jako chirurg.[5] W powstaniu walczyło także jego dwóch braci[8][10]. Wydziałowy w organizacji Miejskiej, związany z białymi ułatwił Majewskiemu objęcie kierownictwa RN.[9] Następnie został członkiem Rządu Narodowego i naczelnikiem miasta Warszawy.[1][5] Zagrożony zesłaniem na Sybir.[10] Dzięki staraniom swoich przyjaciół zdołał się w lecie 1863 [9] ratować się ucieczką podczas wytoczonego mu śledztwa.[5][8] Jednocześnie Rząd Narodowy wysłał go do Paryża w charak­terze Komisarza wraz z członkiem Rządu Ruprechtem.[1][8] Udał się do Anglii, gdzie studiował w Cambridge Londynie[1], a następnie w 1867 uzyskał stopień doktora w Paryżu.[5] Pracując w laboratorium w Genewie prof. Sappey odkrył nową metodę parowania (konserwowania) ciał. Dla rozpowszechniania swojej metody napisał liczne dzieła, demonstrując tę metodę na Kongresach w Paryżu 1867 r i w Genewie 1878 r., następnie w Akademii Umiejętności. W odpowiedzi na to otrzymał szereg dyplomów i medali. W latach 1867-1857 wykładał anatomię w Szkole Praktycznej w Paryżu, jako profesor nadzwyczajny (..). [5] Był on jednym z inicjatorów zbiorów polskich w Rapperswilu i pierwszym Prezesem Zarządu tegoż Muzeum[5] Weteran Powstania, po odzyskaniu niepodległości liczba wykazu Sekcji Opieki Departamentu Sanitarnego Ministerstwa Spraw Wojskowych: XIV-34.[11] Rząd Polski w uznaniu zasług ś.p. Laskowskiego mianował go Kawalerem Orderu "Polonia Restituta"[5] Za zasługi oddane w powstaniu, odznaczony został orderem „Polski Odrodzonej" klasy III. [1] Mieszkał w Genewie przynajmniej od 1897 r [4]
Wacław Lasocki
lekarz syn Mateusza i Aleksandry z Budzyńskich, urodzony w 1837 roku na Wołyniu w powiecie ostrogskim we wsi Bisówce. Ukończył gimnazjum żytomierskie w 1854 r., zaś uniwersytet kijowski w 1859 r. ze stopniem lekarza z odznaczeniem. W 1859 i 60-tym roku, był asystentem przy klinice chirurgicznej szpitalnej uniwersytetu kijowskiego, a opuściwszy to stanowisko, osiadł jako rolnik w dzierżawnej wsi Ośniki na Wołyniu i ożenił się z Marją Mianowską kuzynką swoją w 1861 roku. W rok potem to jest w 1862 r. przenieśli się Lasoccy w okolice Żytomierza do wsi Prażowa. W kwietniu 1863 r., udając się do obozu Edmunda Różyckiego z dużym zwitkiem Złotych Hramot i proklamacyj, schwytany został przez włościan we wsi Tatarynówce, wraz z drem Józefem Łagowskim, ze studentem uniwersytetu kijowskiego Zygmuntem Husarowskim i ze służącym Ignacym Kamińskim, z którymi osadzono go w więzieniu żytomierskiem. Lasoccy odbyli etapami podróż do miejsca przeznaczenia w ciągu 25 miesięcy i stanęli w dniu 2 października 1865 roku w irkuckiej warzelni soli. Skutkiem pochlebnych przedstawień władz zachodniej Syberji o pracach podjętych w szpitalu, już w styczniu 1866 r. uwolniono go od ciężkich robót i przeznaczono na posielenie. Mimo ten awans pozostali Lasoccy w Usolu, gdzie nabyli mały domek i wyrestaurowali starannie, nadając mu cechy europejskie. W tym domku mieszkali do stycznia 1869 r., poczem przeniesiono ich do miasta powiatowego Galicza w gub. kostromskiej, gdzie przebyli dwa lata. W 1871 roku wyruszyli na pobyt czasowy do gubernjalnego miasta Kostromy, dla uzyskania u jenerał-gubernatora pozwolenia odwiedzenia stron rodzinnych. Zanim wszakże zdołali wynaleźć mieszkanie, wybuchła w tem mieście cholera, która dzięki kilku pomyślnym kuracjom stała się początkiem olbrzymiej praktyki Lasockiego. Niemniej wszakże zaraz po uzyskaniu pozwolenia na wyjazd udali się do kraju, skąd w końcu tegoż roku powrócili do Kostromy na prośby jej mieszkańców, aby w ciągu lat paru zdobyć potrzebne środki na pierwsze chwile pobytu w Królestwie, gdzie w owe czasy niewiele można było rachować na chlebodajną praktykę. W 1873 roku w sierpniu przybyli Lasoccy do Warszawy, a już w 1875 r. wezwany został Lasocki na stanowisko naczelnego lekarza kolei Nadwiślańskiej, na którem to stanowisku przebył lat dwadzieścia trzy, to jest do czasu przejścia tej kolei na własność rządu w 1898 roku. Jeszcze w 1879 roku przystąpił Lasocki do spółki udziałowej, mającej na celu wskrzeszenie zakładu leczniczego w Nałęczowie i pełnił w tej spółce w ciągu lat kilkunastu czynność członka Rady. Po usunięcie się ze stanowiska na kolei, w 1898 r. zamieszkał wraz z żoną w Nałęczowie, szukając w chwili rozpoczęcia siódmego krzyżyka zupełnego w tem ulubionem miejscu wypoczynku. Niestety, ciężkie ciosy spotkały go tu na samym niemal wstępie. We wrześniu 1898 roku stracił ukochaną matkę, a w listopadzie tegoż roku ubóstwianą żonę. Pod ciężkiemi razami losu uległ na razie obezwładnieniu i przygnębieniu, które go rok cały w odrętwieniu myśli i woli trzymały. Dzięki wszakże serdecznymstaraniom i radom zacnych i najlepszych przyjaciół i życzliwych, zabrał się powoli do spraw i czynności, w dawniejszych jeszcze czasach projektowanych, to jest do skatalogowania zbiorów, składających się z pokaźnej bibljoteki i cennej kolekcji rycin, oraz spisania swoich wspomnień. Uskuteczniwszy w znacznej części te zamiary, a mianowicie sporządziwszy katalogi zbiorów, pod kierunkiem pani Franciszki Walickiej, dawnej przyjaciółki rodziny, i przy chwilowym współudziale pantiy Amelji Malewskiej jako też kilku studentów uniwersytetu, bawiących czasowo w Nałęczowie, oraz spisawszy siedm rozdziałów pamiętnika, dzięki inteligentnej i niestrudzonej pomocy czcigodnej pani Walickiej, która zadała sobie niemało pracy i starań przy porządkowaniu i odcyfrowaniu notatek i spisaniu bruljona oraz dwóch egzemplarzy pamiętnika z aneksami, udał się Lasocki zagranicę, do Krakowa i Lwowa, by się rozpatrzyć, gdzie z największym dla kraju pożytkiem mógłby ofiarować pracą całego życia nagromadzone materjały do dziejów Polski w postaci rękopisów, autografów, ksiąg, rycin, map, planów itd. Muzeum Narodowe w Krakowie wydało mu się najwłaściwszem miejscem do umieszczenia zebranych skarbów, jako jedna z najszybciej rozwijających się w kraju naszym tego rodzaju instytucyj, a znacznie mniej jeszcze od innych uposażona, do czego nadto zachęciła go wyjątkowa energja administracji w osobie profesora Feliksa Kopery, pełniącego od lat kilku obowiązki dyrektora Muzeum. Tam więc, już na początku 1904 roku przelał Lasocki bez zastrzeżeń większość swych zbiorów, stawiając jedynie warunek, aby nie dalej jak w 1910 roku została otwarta w Krakowie przy temże Muzeum publiczna bibljoteka, do której wcielony być ma cały jego księgozbiór. Część zbiorów jeszcze przed zrobieniem daru dla Muzeum w Krakowie ofiarowana była spółce zakładu leczniczego „Nałęczów" celem utworzenia z nich w przyszłości Muzeum prowincjonalnego Lubelskiego, jako też bibljoteki naukowej przy niem. Niewielka tylko część książek, składająca się z pamiętników i opracowań historycznych, pozostała w posiadaniu dożywotniem właściciela i przejdzie po jego śmierci na własność Muzeum Narodowego i zbiorów nałęczowskich. Co do pamiętników Lasockiego, podjęła się gmina miasta Krakowa pośmiertnego ich wydawnictwa, na warunkach i zasadach przez autora wskazanych. W obecnej chwili, to jest w połowie 1905 roku, spisuje Lasocki w dalszym ciągu ósmy rozdział swoich wspomnień, których siedm rozdziałów złożonych już zostało do korekty i przechowania u profesora Marjana Dubieckiego w Krakowie, po dołączeniu zaś rozdziału ósmego do całości egzemplarz, do druku przeznaczony, spocznie w archiwum Muzeum Narodowego aż do śmierci autora.
Wacław Lasocki
Urodził się we wsi Bisówka na Wołyniu 8 października 1837 roku w rodzinie ziemiańskiej. Rodzicami jego byli Mateusz i Aleksandra z Budzyńskich. Staranne domowe wykształcenie i wychowanie pozwoliło mu podjąć naukę w Żytomierzu, gdzie uczył się w latach 1849-1854. Jednym z jego kolegów gimnazjalnych był Józef Talko, przyszły okulista, właściciel willi Tolin. Po ukończeniu z wyróżnieniem gimnazjum Lasocki podjął studia medyczne w Kijowie. Tutaj poznał Fortunata Nowickiego, późniejszego twórcę Zakładu Leczniczego w Nałęczowie. Po ukończeniu studiów przez rok pracował w Kijowie jako lekarz. W 1861 r. ożenił się z Marią Mianowską, porzucił praktykę lekarską i osiadł na roli w folwarku Ośniki. W tym czasie był sekretarzem Wołyńskiego Towarzystwa Lekarskiego w Żytomierzu i rozwijał swoje pasje historyczne. W styczniu 1863 r. wybuchło w Królestwie powstanie. Na Wołyniu trwały w tym czasie przygotowania. Doktor Lasocki włączył się w prace organizacyjne w powiecie żytomierskim. W maju, gdy wybuchło powstanie na Wołyniu, Lasocki został wydany przez chłopów ukraińskich Rosjanom. Skazano go na karę śmierci. Następnie car zamienił wyrok na 10 lat ciężkich robót w Usolu - warzelni soli w guberni irkuckiej. W połowie września 1863 r. Wacław Lasocki wraz z innymi polskimi patriotami wyruszył na syberyjskie zesłanie. Podczas wędrówki na Sybir leczył chorych zesłańców i mieszkańców tamtych terenów, walczył z epidemią duru i ospy w Tobolsku. Za to karę ciężkich robót zamieniono mu na przymusowe osiedlenie w Usolu. Po kilku latach Lasocki wraz żoną przenieśli się do Galicza. Wskutek carskiej amnestii Lasoccy powrócili do kraju i zamieszkali w Warszawie. W 1898 r. kiedy Lascoki przeszedł na emeryturę, przenieśli się oni na stałe do Nałęczowa. Z naszym miastem Lasocki związał się już wcześniej, od chwili wskrzeszenia Zakładu Leczniczego. Współpracował on wówczas z doktorem Fortunatem Nowickim i Konradem Chmielewskim, również sybirakami. Dzisiaj wszyscy trzej nazywani są "wskrzesicielami Nałęczowa". Doktor Wacław Lasocki prowadził w Zakładzie Leczniczym praktykę ogólną, a od 1884 r. także administrację uzdrowiska. Poza działalnością lekarską znany był jako gorliwy zbieracz dzieł sztuki (obrazy, ryciny, starodruki, medale, książki, zabytki architektoniczne wydobywane podczas prac wykopaliskowych w okolicach Nałęczowa). W 1904 r. wraz z doktorami: Malewskim i Puławskim zainicjował on utworzenie Muzeum Ziemi Lubelskiej w Nałęczowie. Pierwszą wystawę otwarto w Pałacu Małachowskich, potem zbiory przeniesiono do Domu Ludowego. Lasocki był także twórcą Szkoły Rolniczej mieszczącej się na pierwszym piętrze Ludowca. Nauka trwała w niej od 1 września do 1 marca. Ważną częścią życia Wacława Lasockiego w jego okresie nałęczowskim były kontakty z Sybirakami. Organizował on dla nich spotkania w Nałęczowie, nie tylko dla poratowania ich zdrowia, ale także dla pamięci narodowej; zainicjował zbieranie świadectw z ich osobistych przeżyć. Doktor Lasocki jako jedyny ze wskrzesicieli Nałęczowa doczekał odzyskania niepodległości. Zmarł w grudniu 1921 r. i spoczął na zawsze na nałęczowskim cmentarzu. Nałęczów uhonorował go ulicą jego imienia i tablicą pamiątkową umieszczoną na ścianie sanatorium "Książę Józef" w dniu 11 listopada 2003 r.
Walenty Lewandowski
Emigrant z 1864 r., po odbytej kampanii węgierskiej w stopniu oficera, wywieziony był razem z innymi do Turcyi, skąd po niedługim czasie udał się do Paryża i tam, pomiędzy innemi, w charakterze nauczyciela szkoły polskiej w Batignole, przyjmował wielkiego księcia Konstantego, późniejszego Namiestnika Królestwa. W. książę przy pożegnaniu, ofiarował swoją pomoc Lewandowskiemu w razie gdyby jej potrzebował. Można było przypuszczać, że zapomni prędko jego nazwisko. Jednakże, gdy po bitwie pod Różaną rannego Lewandowskiego wzięto do niewoli, posłał natychmiast swojego adyutanta Kirejewa do Siedlec, dla stwierdzenia tożsamości osoby, poczem kazał sobie całą sprawę przedstawić w Warszawie, a w rezultacie, zamiast rozstrzelania, skazano Lewandowskiego na osiedlenie do oddalonych miejsc Syberyi wschodniej. Szczególną opiekę, podczas swojego pobytu w szpitalu, przypisywał pułkownik jenerałowi Drejerowi i 3 innym spotkanym oficerom rosyjskim, którzy pamiętali ludzkie jego z nimi obchodzenie się, gdy byli w niewoli podczas kampanii węgierskiej. Po różnych przejściach i urządzanych z nim porozumieniach, przez spotykanych w drodze oficerów rosyjskich, należących do spisku, którzy przygotowywali rewolucyę w Rosyi, przywieziono Lewandowskiego na osiedlenie do wsi Barga w Rybińskiej włości, Kańskiego Okręgu, gdzie swojem taktownem zachowaniem służył nam młodszym za przykład i był prawdziwie duszą całego otoczenia. Odwiedziny przewożonych przez Kańsk rewolucyonistów rosyjskich Serno-Sołowjewicza i Michajłowa, oraz spotkanie się z Pawłem Landowskim i Józefem Szlenkierem w czasie ich ucieczki, zwróciło baczniejszą uwagę policyi na Lewandowskiego, skutkiem czego wezwano go do Kańska. Osadzony w więzieniu i badany przez dwa lata niezmiernie ciężkim systemem syberyjskim, był ponownie osądzony i deportowany do odległego Jakuckiego kraju. Dzięki późniejszym staraniom, po paru latach pozwolono mu zamieszkać w Irkucku, gdzie znalazł urzędnika, który, za dobre wynagrodzenie, zręcznie pousuwał z papierów Lewandowskiego wszelkie ślady jego działalności, a to dało mu możność skorzystania z manifestu i przeniesienia się do guberni Tambowskiej, skąd znów przy pomocy wspomnianego wyżej jenerała Kirejewa, w początku 1887 r. powrócił do kraju. Gdy nie mógł nigdzie znaleźć odpowiedniego zajęcia, koledzy Syberyjczycy złożyli potrzebny, kapitalik na założenie handlu herbatą, z którego przez kilka lat się utrzymywał, a otwarty lokal ułatwiał, bez zwracania uwagi policyi, podtrzymywanie rozległych stosunków z wygnańcami. Zaprowadzenie banderoli na herbatę znacznie powiększyło koszty handlowe, przytem straty materyalne, wynoszące kilka tysięcy rubli, jakie poniósł z powodu poręczenia, zmusiły Lewandowskiego do zlikwidowania interesów herbacianych. Po zwróceniu kapitału zakładowego kolegom, zamieszkał zabezpieczony gościnnie przez zacną obywatelkę, p. Wandę Cygańską, w jej folwarku Cygany pod Kutnem, niby w charakterze mentora jej syna. (Po śmierci Lewandowskiego w Cyganach, znalazł tamże opiekę i przytułek Jan Sadowski (Jeżewski Bolesław).
Kazimierz "Wszołczyk" Lipka
Syn Ignacego i Józefy. Dziedzic wsi Lipki. Mieszkaniec zaścianka Lipki Stare, być może szlachcic herbu Nałęcz. Zadenuncjowany przez szpiega został uwięziony w listopadzie lub grudniu 1863 r. w więzieniu w Sielcach. Żona: Julianna Bartosik. "W celi zastałem dwóch współlokatorów, zakwalifikowanych jak i ja do stryczka. W malutkiej, miniaturowej tej celce, zbudowanej dla jednego tylko więźnia, zamknięto nas aż trzech i nic w tym dziwnego, gdyż wszystkie cele przepełnione były, a było nas w tym czasie około dziewięciuset do tysiąca samych tylko więźni politycznych w gmachu, nie licząc więźni kryminalistów, złodziei. Było przyjętym, że pierwszy wstępujący na mieszkanie do celi zajmował owe na drągach żelaznych łóżko. Współlokatorowie moi nazywali się: Kazimierz Wsołczyk i Antoni Dobrski. Więc pierwszy z nich jako dawniejszy lokator miał w posiadaniu łóżko, ja zaś i Dobrski spaliśmy na gołej ceglanej posadzce, bez żadnej literalnie pościeli." "Wsołczyk był chłop, gospodarz spod Węgrowa, mężczyzna młody, lat trzydziestu kilku, wzrostu średniego, zdrów, barczysty. Miał żonę i czworo dzieci; był czynnym w organizacji i oskarżony był jako żandarm polski, czyli że należał do policji wykonawczej. W listopadzie czy też w grudniu 1863 roku zadenuncjowany przez szpiega, uwięziony został i przywieziony do Siedlec. Opowiedział on mi w celi o całej swej niedoli. Szpieg, który go denuncjował, aresztowany był z nim razem i oskarżony również jako żandarm. Był to jeszcze młody, kilkonastoletni chłopak. Przy indagacji Wsołczyka był zawsze obecnym i jak to u nas wówczas mówiono, „dowodził” w oczy, że Wsołczyk był żandarmem i powiesił paru szpiegów. Wsołczyk bronił się mocno, powołując się na to, że oskarżający go wiedząc, co go czeka jako żandarma, winy więc swoje zwalić chce na niego, aby siebie ocalić." "Otóż opowiadał mi Wsołczyk tak: Od czasu do czasu, to jest co parę tygodni prowadzono mnie przed audytora, który zmuszał mnie, abym się przyznał do tego, o co mnie szpieg oskarża. Zawsze odpowiadałem audytorowi, że o niczym nie wiem, do niczego nie należałem i że jestem niewinny. Aż pewnej nocy, a było to w styczniu, klucznik otworzył celę, a Dergaczow wszedłszy kazał mi się odziać i iść z sobą do komisji. Wdziałem na siebie kożuch i poszedłem za Dergaczowem. Gdym wszedł do audytorium, tam stało już kilku sołdatów, a czterech z nich z karabinami, pod ścianą leżał pęk rózeg powiązanych w miotełki. Audytor jak zwykle pyta się mnie: - Przyznaj się, Wsołczyk, żeś był żandarmem i żeś wieszał. - Jakże mogę się przyznać do czegoś - mówię - kiedym nic złego nie zrobił i o niczym nie wiem. - A więc zaraz się przyznasz - powiada i skinął na sołdatów. Ci ściągnęli ze mnie kożuch, rozesłali go na ziemi, obnażyli mnie prawie zupełnie i rozciągnęli na kożuchu. Czterech sołdatów siadło mi na ręku i na nogach, dwóch stanęło nade mną z bagnetami, a dwóch stanąwszy z obu stron zaczęli siec mnie owymi miotełkami. Od czasu do czasu audytor kazał przestać bić i pytał się, czy się przyznaję. Sołdaci, zmęczeni biciem, zmieniali się, zmieniali i miotełki na świeże, którymi mnie bili i bili. Pode mną na kożuchu stała ze krwi mej kałuża, w której leżałem. Z bólu strasznego ściąłem kożuch zębami, puściłem kożuch, krzyczałem, jęczałem, a kaci bili i bili. Zemdlałem raz, ocucono mnie i bito, zemdlałem jeszcze parę razy i znów mnie ocucono i bito. Dostałem już ze trzysta rózeg, a jednak dotąd nie przyznałem się do niczego. Nareście audytor krzyknął na sołdatów: - Komelkami jewo! Na rozkaz audytora bijący mnie sołdaci wziąwszy świeże miotełki, odwrócili je grubymi końcami i tymi skatowane, odpadające od kości ciało poczęli bić niemiłosiernie. Wtedy wytrzymać już nie mogłem. Krzyknąłem: - Stójcie, wszystko powiem. Audytor kazał zaraz przestać bić, a zwracając się do mnie, gdym wstał spod rózeg, powiedział: - Idź i przygotuj się na jutro jak do spowiedzi, abyś wszystko powiedział. Skatowany, cały krwią zbroczony, przyprowadzony do celi, położyłem się na ziemi na brzuchu, bo na plecach ani na boku położyć się nie mogłem. I tak jęcząc z bólu przeleżałem resztę nocy i dzień cały. Całe plecy od szyi aż do stóp pokryte było jednym strupem ociekającą po nim ropą. Dzień ten przeszedł spokojnie, nie wzywano mnie do komisji przed audytora. Myślałem, że zostawią mnie w spokoju, dopóki nie zagoi się cokolwiek skatowane ciało moje. Ale zawiodłem się niestety. Znów otworzyły się w nocy drzwi do celi i znów Dergaczow poprowadził mnie do komisji. Gdy wszedłem do audytorium ujrzałem znów to samo. Audytor za kratkami, kilku sołdatów i pęk rózeg pod ścianą. Audytor zwraca się do mnie i mówi: - Nu, gadaj wszystko. - Cóż - mówię - mam mówić, kiedy nie wiem o niczym. - Nu, wczora mówiłeś, że powiesz wszystko. - A boście - mówię - mnie katowali, tom z bólu sam nie wiem, com powiedział. Wtedy krzyknął na sołdatów: - Razdiewajtie jewo! Rozog! Sołdaci zdarli ze mnie kożuch i przyschłą do zranionego ciała bieliznę. Boże mój, Boże! cóż za okropna chwila! Noc głęboka, sam jeden, nikogo przy mnie z mych bliskich. Stoję otoczony dokoła okrutnymi katami. Powalono mnie znów na rozesłany na ziemi kożuch i zestrupiałe, ociekające materią me ciało zaczęli siec rózgami. Znieść już teraz tak strasznej katuszy nie mogłem. Po kilkudziesięciu jeszcze uderzeniach zerwałem się nadludzką jakąś siłą spod siedzących na mnie sołdatów i krzyknąłem: - Kazałem! Nie wieszałem sam, a kazałem powiesić! To moje powiedzenie wystarczyło dla audytora. Odprowadzono mnie do celi, gdzie dotąd siedzę, i nic nie wiem, co mnie czeka." "Oddział wojska ze skazanym przybył do wsi już wieczorem. Wsołczyka pod silną strażą, okutego na ręce i nogi umieszczono w obcym, nie zaś w jego własnym domu na nocleg. Szubienica tylko w jego własnym podwórzu stała gotowa. O całym przebiegu egzekucji opowiadał mi naoczny świadek, sąsiad Wsołczyka, którego spotkałem będąc już na Syberii. Jakaż to okropna noc była dla obojga małżonków! Żona nie wiedząc jeszcze o przybyciu do wsi męża swego patrzała nieszczęśliwa na to, jak czarne rusztowanie ustawiano w jej podwórzu i wtedy zrozumiała, że na nim odda życie jej mąż najmilszy i ojciec jej dzieci. Gdy go przywiedziono do wsi, zabrała swe dzieci, padła na ziemię opodal domu, w którym umieszczono jej męża, zwrócona twarzą ku mieszkaniu, w którym był i całą noc tam przebyła, a nieludzkie jej krzyki rozpaczy przeszywały boleścią serca mieszkańców wioski. Nazajutrz rano kozacy zegnali z okolicznych wsi sporo ludzi i ustawili wokoło szubienicy, aby patrzyli na kaźń swego brata-sąsiada, aby wiedzieli, jak karzą tych, co śmią kochać swą matkę – Ojczyznę, swą polską ziemię. Około godziny dziesiątej delikwenta przyprowadzono przed szubienicę, którą otoczono silnym kordonem wojska. Oficer odczytał skazanemu wyrok śmierci. Rozkuto go z kajdan, a ksiądz już obecny wysłuchał [je]go spowiedzi i zasilił wiatykiem na drogę wieczności, po czym skazany prosił oficera, aby mu pozwolił pożegnać się z żoną i dziećmi. Krótkie, lecz straszne, rozdzierające serca widzów było to pożegnanie. Po pożegnaniu kat przystąpił do delikwenta, ujął go pod ramię, wprowadził na szafot, włożył na niego z szarego płótna długą koszulę, związał w tyle ręce, postawił na schodkach, spuścił kaptur od koszuli na twarz, założył stryczek na szyję, wytrącił schodki spod nóg i biedny męczennik zawisł w powietrzu. Drgnął kilka razy, a po pięciu minutach męczarni zwisła mu głowa na piersi – skonał, a duch jego wzniósł się nad tę ziemię, którą za życia tak bardzo kochał. Żona widząc bezwładnie wiszące ciało męża zemdlała, dzieci wyciągając ku wiszącemu ich ojcu rączyny rzewnym zanosiły się płaczem, a lud otaczający szubienicę, padłszy na kolana, łkając głośno, modlił się za duszę zamordowanego. Naoczny świadek mi mówił, że nawet otaczający szubienicę żołnierze zwiesiwszy głowy pogrążeni stali w zadumie, a niektórym z nich łzy ukazały się na twarzach"
Jan Alfons Lippoman
, h. {{Schmelling}}, ur. 01.05.1834 Stojanka pod Kijowem[2], zm. 9.2.1900 Kraków[1]. Syn a Antoniego (służył ok. r. 1820 w ułanach rosyjskich , potem osiadł na roli. Wstawił się za swoim synem (bratem Jana Alfonsa) skazanego na śmierć za udział w powstaniu 1863). Jego dziadek pisał prace pamiętnikowe, min. pamiętnik o buncie kozackim i rzezi humańskiej[2] Pochodził z rodziny włoskiego pochodzenia (pierwotne nazwisko Lippomani), z Wenecji.Rodzina otrzymała indygenat polski [2] Osiedliła się najpierw w woj. poznańskim [1], a stamtąd przenieśli się na Ukrainę (pradziad Jana Alfonsa).[2] W 1846 jako 12 letni chłopiec wyruszył wraz z innymi powstańcami pieszo, do Galicji. W 1848 r. brał udział w powstaniu, w legii akademickiej na barykadzie we Lwowie [1][2]. Ukończył szkołę realną w Stanisławowie i wyjechał na studia rolnicze do Altenburga na Węgrzech zawsze pod przybranym nazwiskiem Jan Hamburger. Do właściwego nazwiska powrócił w 1861. Kupił wieś Pogorzyce w powiecie chrzanowskim. [2] Wice prezes rady powiatowej chrzanowskiej [1][2] W 1863 mianowany przez rząd narodowy naczelnikiem okręgowym na całą przestrzeń od Wisły po Tarnów. [2] Ofiarność na cele powstania narodowego sprawiła, że w kilka lat potem musiał sprzedać wieś Pogorzyce i przeniósł się do powiatu wielickiego. Próbował organizować szkołę wiejską, ale władze austriackie uniemożliwiały to. Przez wiele lat należał do rady powiatowej wielickiej. Jako członek komisji opracowującej nowy kataster podatku gruntowego, zszedł znaczną część Galicji Zachodniej, szacując grunta i lasy. Pracował nad rozwojem Towarzystwa oficjalistów prywatnych i został jego honorowym członkiem[1][2]. Brał czynny udział w pracach ogólnego Towarzystwa rolniczego krakowskiego, obejmującego całą Zachodnią Galicję. Założył wraz z Atanazym Bonoem Towarzystwo rolnicze okręgowe wielickie i został jego wiceprezesem. Szef biura statystycznego towarzystwa rolniczego krakowskiego dla monisterium rolniczego.[1] W 1885 r został wiceprezesem ogólnego Towarzystwa rolniczego krakowskiego, zrzekł się tej godności, gdyż osiadł w Krakowie i objął redakcję organu tego towarzystwa, czyli "Tygodnika rolniczego" redagował go przez 12 lat (od 1885 do 1897)[1][2] Profesor szkoły żeńskiej im. Baranieckiego Sodalis Maryanus. [1] Pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie pas 6, rząd wch., miejsce po lewej Miączyńskich [3] Razem z nim w jednym grobie są pochowani: - jego żona Klementyna Lippoman [3] - osoby z rodziny Bujas [3] - Józef Georgeon (1786 - 1862] [3] - Sabina Schopferowa (18-4-1901) [3] - Ludwik Zorżon (1979 - 1879) - Maryanna Georgeon (1873-1875) - Ludwika Georgeon (1802 - 1875) [3] - Marya Georgeon (1842 - 1915) - Ludwik Georgeon (1896 - 1932) - Maria Tofin [3] - Orzechowska [3] Żona Klementyna Czerwińska, h. Lubicz [2], zm. 12.04.1895 Kraków [3], pochowana razem z mężem.
Stanisław Llipiński
ur. 1840 we wsi Olizarów, na Wołyniu [2] zm. 05.01.1883 Piasek par. Kraków św. Szczepan [1] "Rycerską była rodzina Lipińskich z dawna. Przodkowie jego, a ostatecznie dziad i ojciec Stanisława przelewali krew swą na polu chwały, a po walkach chwytali za lemiesz, orząc nim w pocie czoła. " [2] Artysta rzeźbiarz, żołnierz 1863 r, sybirak [1] "Do trzynastego roku życia nie opuszczał Stanisław domu rodzicielskiego, kształcony pod okiem ojca przez nauczycieli i nauczycielki prywatne. W r. 1853 wstąpił do szkól publicznych w Niemirowie, a w 1856 r spostrzegamy do już w Warszawie na ławkach ówczesnej Szkoły Sztuk Pięknych, dyrygowanej przez malarza-portrecistę Xawerego Kaniewskiego." [2] Pod kierunkiem Hegla oddawał się rzeźbie. [7] "W 1860 r szkoła została zamknięta, jako politycznie skompromitowana, a uczniowie rozproszyli się po świecie. Lipiński udał się do Geniu, gdzie podówczas kwitła szkoła sztuk pięknych." [7] "Rok 1863 powołuje do z powrotem do kraju. formuje oddział kawaleryi pod własnym dowództwem, tarci część mienia na broń i mundury oddziału, bierze udział w licznych potyczkach, wreszcie po rozbiciu zostaje schwytanym. Byłby poszedł na szubienicę, gdyby nie to, że się podał za Galucyanina Janiszewskiego. Jako taki dostał się na Sybir, gdzie pięć lat przebywał, poczem odesłany został do Galicyi." [7] W 1871 r był we Florencji. [8] Ślub 1875 r w Krakowie. [2] Jego żoną została Teofila Kurowska [3] "jeden z najdzielniejszych naszych rzeźbiarzy, Inicjator zwrotu tej sztuki w kierunku wyzwolenia od obcych form i ducha" [6] Jego dziełem są kapitele kolumn, podpierające podcienia Sukiennic. [5] Zmarł 05.01.1883 Piasek par. Kraków św. Szczepan [1] [3] Pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, kwatera 15, rząd płn, miejsce I-y po prawej Dargunów. Razem z nim jest pochowana Emilia Kurowska (1860 - 17.03.1934) [4] R o d z i n a * Stryjeczny dziad - Józef Lipiński - wizytator generalny szkół Królestwa Polskiego. [2] * Stryj - Tymoteusz Lipiński - współautor "Starożytnej Polski", napisanej z M. Balińskim [2] * Ciotka - Katarzyna Lewocka - autorka licznych artykułów w czasopisnach, książeczek ludowych i dziełek dla młodzieży. [2]
Ignacy Łopaciński
Ur. 19 sierpnia (st. st.) 1822 r. w Sarji (w gub. witebskiej), zmarł 29 kwietnia (st. st.) 1882 r. Był synem Józefa i Doroty z Morykonich, wychowanie odebrał w domu pod światłym kierunkiem b. przeora pijarów połockich ks. Joachima Dębińskiego. W latach 1856—59 był marszałkiem pow. drysieńskiego z wyborów i w epoce uwłaszczenia włościan czynny brał udział w naradach w Witebsku, a następnie od r. 1860 w Wilnie, gdzie zazwyczaj od r. tego spędzał zimę, zaś część lata w poblizkich Kojranach, skąd parę razy tygodniowo wyjeżdżał do Wilna. Po zawiązaniu „Komitetu białych" wszedł do niego, jako jeden z sześciu członków, następnie po zlaniu się Komitetu tego z Komitetem ruchu, był członkiem t. zw. „Wydziału zarządzającego prowincjami Litwy". O działalności jego na tern stanowisku podają szczegóły pamiętniki niniejsze. Pomimo roli, jaką odegrywał, aresztowany nie był, i raz tylko (sierpień r. 1863) był przywieziony pod eskortą kozaków do Wilna do ówczesnego gubernatora Paniutina dla tłumaczenia się. Przyczyną tego uniknięcia kary było z jednej strony to, iż miał opinię człowieka wielce, spokojnego, z drugiej zaś ta okoliczność, iż nie był wydany przez żadnego z uwięzionych uczestników organizacji. W Dyneburgu wszakże przez sąd wojenny za otwarcie szkółki (r. 1862), w Sarji, skazany został zaocznie na wysłanie do gub. wschodnich cesarstwa. Wyrok ten Murawjew uchylił i zamienił na znaczną (około 10000 rs. wynoszącą) karę pieniężną, która, opłacona pośpiesznie, zachwiała stanem majątkowym rodziny. Po powstaniu mieszkał stale w Kojranach, pod silnym dozorem policyjnym, tak, iż dopiero w r. 1867 otrzymał po raz pierwszy pozwolenie na wyjazd do Sarji. Wskutek przejść lat ostatnich, interesa Ign. L. były mocno zachwiane, tak, iż zmusiły go do sprzedania Kojran (Józefowi hr. Tyszkiewiczowi) i wyniesienia się nawet na czas pewien do Warszawy. Umarł wszakże w swym gnieździe ojczystym w Sarji. Żonaty był Ign. Łop. z Marją Szumską, z którą miał troje dzieci: Józefa (zmarłego w dzieciństwie), Zofję (za Feliksem Rzewuskim) i Stanisława (obecnie żyjącego właściciela dóbr Sarja). Po śmierci Ign. Łopacińskiego wspomnienia pośmiertne zamieściły „Niwa" i „Wiek". Wiadomość powyższą zawdzięczamy synowi Ignacego Łop. p. Stanisławowi Łopacińskiemu. W broszurze Gieysztora p. t. Aleksander Chmielewski (wydanej bezimiennie), znajdujemy (na str. 19) następującą charakterystykę Ign. Łopacińskiego: „Człowiek wielkiej zacności, serdeczny i zdolny, ze wszystkich członków Komitetu obywateli najbliższe miał stosunki z ruchem. On miał wydział prasy i korespondencji i z pod jego pióra wyszła odezwa do duchowieństwa i inne".
Bolesław Łoziński
urodzony na Wołyniu, właściciel wsi Bereżyniec w powiecie ostrogskim, kształcił się w domu rodziców. Wyjątkowo był zdolnym do matematyki i miał niezwykłą łatwość zapamiętywania olbrzymich cyfr, tak, iż odczytaną parę razy kartkę tablic logarytmicznych potrafił bez omyłki powtórzyć. Nie będąc już młodym, pojął w 1862 roku za żonę najstarszą córkę J. I. Kraszewskiego, Konstancję, urodzoną z Woroniczówny, mającą wówczas lat 21. W 1863 r. kierował organizacją powstańczą w swoim powiecie (ostrogskim). Chociaż w tej części Wołynia do powstania nie przyszło, aresztowano Łozińskiego jako mocno notowanego przez policję i bez dostatecznych dowodów osądzono do ciężkich robót. Zona towarzyszyła mu z dzieckiem przy piersi w podróży etapami i dziecko to stracili, zanim doszli do miejsca przeznaczenia. W Usolu łączyła ich serdeczna przyjaźń i zażyłość z domem Romanowstwa Bnińskich. Nie otrzymując prawie żadnej pomocy od najbliższej rodziny w kraju, zmuszeni byli oboje Łozińscy do ciężkiej pracy. Ona wypiekała całemi pudami chleb na sprzedaż, on prowadził handel mąką, masłem, miodem itd. W kilka miesięcy po przybyciu na miejsce kary, powiła Łozińska bliźnięta, dwóch chłopców, którym na chrzcie dano imiona Józefa i Czesława, a których koledzy wygnania nazywali żartobliwie Romulusem i Remusem, chociaż ich matka nie do wilczycy była podobną, ale raczej do nadziemskiej istoty. Zawsze pogodna i zadowolona, mimo ciężką pozycję materjalną, pracowita, oszczędna, a w miarę możności miłosierna. Kochająca męża do zaślepienia, starała się być mu ulgą we wszystkiem, biorąc nieraz nad siły. W 1866 roku przenieśli się Łozińscy do Irkucka, gdzie w dalszym ciągu prowadzili handel i piekarnię. Tu im przybyła córeczka Konstancja. W kilka lat potem zmarł tamże Łoziński skutkiem pęknięcia wrzodu w mózgu, który się uformował od uderzeń głową o niskie odrzwia syberyjskich domów i chat, co przy dystrakcji Łozińskiego często się powtarzało. Pochowawszy męża w Irkucku i sprzedawszy ruchomości, wyruszyła pani Konstancja do kraju w 1871 r. z pięcioletnimi synami i córką, liczącą wówczas dwa lata. W czasie podróży, już w jednej ze wschodnich gubernij Rosji europejskiej, przerażona gwałtowną obawą o dzieci, gdy się sanie mocno nad przepaścią pochyliły, nagle życie skończyła. Towarzyszący w tej podróży, niemłody i niezamożny wygnaniec Szymkiewicz, którego pani Łozińska zaprosiła do towarzystwa, by mu ułatwić powrót do kraju, wywdzięczył się sierotom, zastępując im najbliższą rodzinę w tej tragicznej chwili. Zajął się on pogrzebem zmarłej, a następnie, spowiwszy dzieci i owinąwszy je wojłokami, wiózł bez przerwy do babki, to jest do pani z Woroniczów Kraszewskiej, zamieszkałej w Warszawie (pod Nr. 1 przy Nowym Świecie) i dowiózł pomyślnie. Dziś jeden z synów jest literatem w Krakowie, drugi gospodarzy na Wołyniu w cząstce dawnego majątku ojca. Córka wyszła zamąż za pana Staniszewskiego, który prowadzi biuro komisowe w Kijowie.
Jan Lubieniecki
Jan Lubieniecki, ur. 2.10.1845 Kaczyn, par. Daleszyce, zm. 12.11.1934 Kielce. Syn Grzegorza i Józefy Stępień (na jego akcie urodzenia matka wyjątkowo została zapisana z nazwiskiem Niewiadomska). Miał 7 rodzeństwa, z których pierwsze 4 urodziło się w miejscowości Maleniec. Ojciec (syn Józefa Lubienieckiego i Agaty Wiadernej) był kowalem, jak i jego ojciec i prowadził gospodarstwo rolne w Kaczynie. W okresie Powstania Styczniowego Jan – jak sam podawał w stosownej ankiecie – brał czynny udział w wielu potyczkach. Ranny w bitwie pod Małogoszczem trafił do szpitala. Został aresztowany i osadzony w więzieniu w Chęcinach. Stąd został przeniesiony do więzienia w Kielcach, gdzie przetrzymywany był w okresie od 25.11.1864 do 22.6.1865. Po zatwierdzeniu się wyroku sądowego został zesłany na Syberię, gdzie spędził 5 lat i powrócił do kraju. Pracował w fabryce i był fryzjerem. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, podobnie jak inni weterani, został poddany weryfikacji, po której otrzymał stopień honorowy ppor. weterana i został wprowadzony do Imiennego wykazu weteranów powstań narodowych 1931, 1848 i 1863 roku. W 1930 r. został odznaczony Medalem Niepodległości. Mieszkał w Kielcach przy ul. Dalekiej 6. Był trzykrotnie żona - najpierw z Marią Bieniek. Następnie u Józefą Cieślik (wdową po Wawrzyńcu Całce), która zmarał 12.1.1933 w szpitalu św. Aleksandra w Kielcach. Pod koniec tego samego roku, 26 grudnia, 88-letni Jan Lubieniecki zawarł po raz trzeci związek małżeński z wdową Stefanią Kowalską z Szymczyków w kościele św. Wojciecha w Kielcach. Jan Lubieniecki zmarł 12 listopada 1934 r. i został pochowany na kieleckim Cmentarzu Wojskowym opodal „śmigła” – grobu lotników. Po II wojnie światowej, gdy urządzano na tym cmentarzu kwatery poległych we wrześniu 1939 roku, jego grób został „wchłonięty” przez zbiorową mogiłę żołnierską i miejsce jego pochówku pozostało nieoznaczone. Był odznaczony Krzyżem Niepodległości z mieczami. Umierając został pochowany w stopniu porucznika (awans otrzymał zapewne niedługo przed śmiercią). Jan Lubieniecki potwierdził udział w insurekcji z 1863 r. innego Powstańca, Ludwika Jurkowskiego.
Strona z 9 < Poprzednia Następna >