Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 1030
Strona z 26 < Poprzednia Następna >
Mikołaj Hahn
Polacy w Chicago Ś.p. Mikołaj Hahn, weteran polski z r. 1863. Onegdaj, w niedzielę, d. 12 bak umarł po krótkiej lecz ciężkiej chorobie §. p. Mikołaj Hahn, weteran z r. 1863. Ś. p. Mikołaj Hahn urodził się w Odessie d. 18 grudnia 1833. Niestety nie mamy pod ręka dokładnej biografii powszechnie szacowanego tego weterana, z którego opowiadań zawsze bardzo zajmujących, ale tylko epizodycznych, trudno byłoby ułożyć dokładniej dzieje jego życia. Tyle tylko nam wiadomo, że brał udział w powstaniu 1863 r., dostał się do niewoli i został skazany na śmierć przez powieszenie, ale po 18-miesięcznem więzieniu udało mu się ratować ucieczką wraz ze swym dozorcą więziennym. Pośród wielu trudów, zmuszony pieszo i tajemnie odbywać znaczne przestrzenie, dostał się do Paryża i tam bawił aż do wojny francuzko-niemieckiej. W czasie oblężenia Paryża walczył w francuzkich szeregach. Po wojnie wyjechał do Ameryki i najprzód w Bostonie, Mass., spędził 8 lat, pracując ciężko na utrzymanie, a stamtąd, nakłoniony przez jednego z dawnych przyjaciół, wyjechał do Nebraski, gdzie spędził lat 14, trudniąc się uprawą roli, to innemi pracami, w których niestety pomimo swego znacznego wykształcenia(gdyż oprócz polskiego znał dobrze język fraucuzki, niemiecki, rosyjski, a później i angielski) i pomimo nadzwyczajnej pracowitości swojej, nigdy zbyt wielkiego finansowego powodzenia nie miał. Później przybył z rodziną do Chicago, gdzie znowu — pomimo podeszłego już wieku — musiał oglądać się za zatrudnieniem, niekiedy bardzo ciężkiem, od blisko dwóch lat zaś był gospodarzem serdecznym i przez wszystkich lubianym Klubu Obywatelskiego. Ś. p. Hahn cieszył się do ostatniego roku zdrowiem bardzo dobrem i nad podziw czerstwe w tym wieku. Od kilku jednakowoż miesięcy zaczął zapadać na zdrowiu, chociaż nieokreśloną początkowo była jego choroba i nie przywiązywała go do łóżka. Pełnił swe obowiązki gospodarza Klubu aż do czwartku w zeszłym tygodniu; w nocy z czwartku na piątek ciężko nagle zachorował. Zawieziono go rano w piątek do jego mieszkania i na radę lekarzy w sobotę zawieziono go do szpitala św. Elżbiety. Organizm wyczerpany kilkomiesięcznem niedomaganiem, nie zniósł wybuchu ostatniej choroby, i w niedzielę rano, w obecności przyjąć cielą i powinowatego rodziny, Wiel. ks. Józefa Barzyńskiego, oddał duszę Bogu, zachowując prawie do ostatniej chwili przytomność. Ś. p. Mikołaj Haha pozostawia wdowę, panią Helenę z Wilkoszewskich, córkę jednego z najstarszych osadników w Chicago, jakoteż 5 dzieci, a mianowicie 3 córki, z których najstarsza, panna Sabina, jest nauczycielka w i szkole Wie. Sióstr Nazaretanek, imiona dwóch młodszych są: Marya i Beatryks i dwóch synów, Edwarda i Alfreda, z których starszy odbywa praktykę w aptece. Pogrzeb ś. p. Mikołaja Hahna odbędzie się jutro, we środę, d. 15 bm. o godz. 9 rano z domu rodziny pn. 812 N. Ashland ave. do kościoła §w. Stanisława K., a potem na cmentarz czesko-polski. Niech odpoczywa w pokoju!
Karolina Hajman
Zam. Michelsonowa. Członkini oddziału powstańczej żandarmerii narodowej w powiatach pułtuskim, przasnyskim i makowskim. W okresie powstania mieszkała ona i działała z dala od ziemi wieluńskiej. Nie ulega jednak wątpliwości, że była rodowitą wielunianką urodzoną w żydowskiej rodzinie Hajmanów (Heimannów). Karolina była córką Aszera (1785–1861), faktora i handlarza z Wielunia, i Małki (zm. 1869) małżonków Hajmanów. Jako 18-letnia panna została zaręczona z Michałem Michelsohnem vel Kohnem, stałym mieszkańcem miasta Działdowa, synem Natana i Frajndli małżonków Michelsonów vel Konów. 20 III 1851 r. w Wieluniu mając 19 lat wyszła za mąż za 25-letniego Michała Michelsona. Karolina Michelson urodziła w Wieluniu trzy córki: Kasyldę (ur. 8 II 1852 r.), Ernestynę (ur. 15 II 1854 r.) i Rozalię (ur. 25 XI 1856 r.). W późniejszym czasie rodzina Michelsonów przeniosła się na Mazowsze w okolice miasta Przasnysza, gdzie Michał wydzierżawił szynk przy hucie szkła Amalin (pow. Przasnysz). Tam Karolina urodziła dwoje młodszych dzieci. W okresie powstania styczniowego małżonkowie prowadzili wspomniany szynk i byli zaangażowani w działalność patriotyczną. Nocowali u nich spiskowcy, którzy przekraczali granicę pruską. Karolina należała do żandarmów narodowych (tzw. sztyletników), wykonujących wyroki na zdrajcach. Po powstaniu Michelsonowie, zapewne zagrożeni aresztowaniem, opuścili okolice Przasnysza i zjawili się w Tomaszowie Rawskim (Mazowieckim). Tu Michał podjął pracę nauczycielską w szkole żydowskiej (w tzw. chederze). W 1865 r. władze carskie odkrywszy miejsce pobytu Michelsonów, aresztowały zarówno Michała, jak i Karolinę. Oddano ich pod Sąd Wojenny Polowy. Michałowi Michelsonowi zasądzono stosunkowo łagodny wyrok. Został on poddany nadzorowi policyjnemu „za udział w buncie”. Otrzymał ponadto zakaz opuszczania miasta Tomaszowa. Oskarżenie wiązało się z udzieleniem noclegu Piotrowi Ojrzyńskiemu, który przybył do szynku wraz z innymi „buntownikami”: Zaleskim i Cholińskim. Ojrzyński podczas pobytu posługiwał się paszportem, wydanym przez władze pruskie, wystawionym na inne nazwisko. Ponieważ Michelson gościł wcześniej Ojrzyńskiego i jego matkę, główny zarzut dotyczył niepoinformowania władz carskich o pobycie domniemanego powstańca (Ojrzyńskiego), używającego fałszywego dokumentu tożsamości. Zarzuty stawiane Karolinie były znacznie poważniejsze. Tymczasowa Komisja Śledcza zarzuciła jej [1] utrzymywanie „przestępczych” stosunków z powstańcami, [2] otrzymywanie od nich rozkazów, [3] zachęcanie do zabójstwa Żyda Lejzera Ożarowa, powieszonego przez powstańczych żandarmów w Przasnyszu. Dnia 30 I/11 II 1865 r. została oddana pod Sąd Wojenny Polowy. Wyrokiem Audytoriatu Polowego z 31 XII 1865/12 I 1866 r. została zesłana na osiedlenie na terenie bliższej Syberii bez utraty praw stanu. 3/15 I 1866 r. namiestnik Królestwa Polskiego konfirmował wyrok Audytoriatu. 13/25 I 1866 r. wysłana w drogę do Zachodniej Syberii. Władze carskie wyznaczyły wieluniance gubernię tobolską jako miejsce osiedlenia. Jej syberyjskie losy są zawiłe i nadzwyczaj ciekawe. Wyrok Audytoriatu określał długotrwałość zesłania (7 lat). Udało się jednak odnaleźć w źródłach pisanych lub archiwalnych informacje, że Karolina Michelson przebywała na zesłaniu co najmniej 12 lat. Wiadomo, że przebywała przez kilka lat (może 7 lat) w Tobolsku (od roku 1866 aż do 1872 lub 1878). W czasie pobytu w Tobolsku co najmniej trzykrotnie składała prośby o ułaskawienie i zezwolenie o powrót do Królestwa Polskiego. W marcu 1869 r. K. Michelson zwróciła się do Głównego Naczelnika III Oddziału z prośbą o łaskę i zgodę na powrót do kraju. Prośbę uzasadniała tym, że jest chora z tęsknoty, gdyż w kraju pozostawiła męża i pięcioro dzieci. Jednak Namiestnik Królestwa Polskiego z uwagi na wagę popełnionych przez nią przestępstw nie przyznał jej ułaskawienia i zgody na powrót. Prawdopodobnie wyszło na jaw, że Karolina stała na czele oddziału żandarmów „sztyletników” i że popełnione przez nią „przestępstwa” mogły być poważniejsze. Pod koniec 1870 lub na początku 1871 r. ponowiła swoją prośbę. Szuwałow odpowiadając na podanie zesłanej stwierdził, że władze carskie mogą przychylić się jedynie po wyrażeniu zgody przez Namiestnika Królestwa Polskiego, a ten wciąż wyraża negatywną opinię (pismo z dnia 10 II 1871 r.). Kolejną prośbę Karolina Michelson złożyła 27 VIII 1872 r., ale i ta została odrzucona. Dalsze losy zesłanej wielunianki nie są jasne. Wiadomo, że w 1878 r. znalazła się na zesłaniu w guberni jekaterynosławskiej (wschodnia Ukraina). Prawdopodobnie po upływie 12 lat władze carskie nie pozwoliły jej na powrót do Królestwa Polskiego, ale zgodziły się na przeniesienie z Syberii (z guberni tobolskiej) na wschodnią Ukrainę (do guberni jekaterynosławskiej). 5/17 VIII 1878 r. K. Michelson uzyskała zgodę władz na sześciomiesięczny wyjazd do Warszawy i do guberni kaliskiej na spotkanie z dziećmi i na uregulowanie spraw majątkowych. Jest to ostatnia wiadomość o wieluniance, do jakiej udało mi się dotrzeć. Z dokumentacji źródłowej wynika, że K. Michelson zobaczyła się z mężem i dziećmi dopiero po 12 latach zesłania (w 1878 r.). Najstarsze córki miały wtedy odpowiednio 26, 24 i 22 lata. Możemy sobie jedynie wyobrażać, jak wyglądało spotkanie sybiraczki z rodziną po latach. Nie wiemy, czy i kiedy powróciła na zesłanie do guberni jekaterynosławskiej ani kiedy, gdzie i jak zmarła
Józef Hakowski
Herbu Nałęcz. Ur. 9.3.1834 Łowicz, zm. 6.5.1897 Krościenko. Syn Piotra (powstańca listopadowego, gorzelanego w Łowiczu) i Teresy Zalewskiej. Żona: Maria Ludwika Saxell. Dzieci: jeden syn. Snycerz, złotnik, medalier, cyzeler. Studiował w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie, oraz historię literatury na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracował w kilku miastach w Europie. Powrócił do Polski na wieść o wybuchu powstania. Walczył w oddziałach , Langiewicza, Miniewskiego, Iskry i Chmielińskiego w stopniu kapitana. Był dwukrotnie ranny. Po powstaniu na emigracji w Londynie, gdzie został nadwornym cyzelerem królowej Wiktorii. W wyniku cen dumpingowych konkurencji zbankrutował i wrócił do Polski. Przyjaźnił się z Grottgerem, i in. Życie dokończył w Krościenku nad Dunajcem. Tam został pochowany - jego grób nie zachował się. Urodził się 09.03.1834 r w Łowiczu- akt urodzenia w księdze z 1836 r [2] Ślub 1865 w Anglii, kościół św. Piotra of Hatten Garden, żona Marya Sagesel (Irlandka) [5] "Wypadki polityczne w kraju powołały go do ojczyzny i 24 stycznia 1863 r. w towarzystwie kolegów ze szkoły podchorążych Korytyńskiego i , opuścił Paryż i wyruszył do Polski. W nocy z 4 na 5 lutego stanął u granicy w chwili gdy Kurowski ze swoim oddziałem uderzył na stacyę graniczną, przyłączył się tedy do oddziały powstańców i poszedł do Ojcowa. Po otrzymanej ranie pod Miechowem leczył się w Krakowie, zkąd po wyleczeniu udał się do Goszczy, przydzielony w charakterze adjutanta Rochebroun'owi. Po bitwie pod Grochowiskami Langiewicz podzieliwszy wojsko na małe odziały wraz Postowójtów, Rochebrunem, hr. Mycielskim i Hakowskim w nocy opuścili obóz i przeprawili się przez Wisłę koło Ujścia, ale zaraz na brzegu aresztowani zostali i przewiezieni do Tarnowa - gdzie Langiewicza i Postówójtów zatrzymano, innych wolno puszczono. Hakowski wrócił w Krakowskie i przez Bosaka mianowany kapitanem strzelców, a później przydzielony do oddziału Chmielińskiego. Wnet potem odkomenderowano go do oddziału smutnej pamięci Iskry i oddano dowództwo nad kosynierami. 18 września oddział Iskry uderzył na Małogoszcz, Hakowski dostał rozkaz zaatakowania dragonów rosyjskich, na czele więc swych kosynierow rzucił na nieprzyjaciela, ale gdy zbliżono się na odległość strzału, nieprzyjaciel zaczął prażyć rotowym ogniem Hakowski wraz z nieostępnbym przyjacielem Kowalskim, byłym podoficerem z 4 pułku (służył jeszcze pod jego ojcem) wyprzedzili znacznie kolumnę kosynierów i gdy chcąc dać rozkaz do ataku, odwrócił się, - zobaczył, już zapóźno, że kosynierzy jego cofnęli się przed ogniem nieprzyjacielskim, a on z niedostępnym towarzyszem stali sami wobec dragonów ... Towarzysz jego zginął, on zaś po krótkiej obronie, cięty w głowę szablą dragońską, leżał bezprzytomny kilka godzin, dopiero chłód nocny zbudził go ze snu ciężkiego. Miał jeszcze sił na tyle, że przy świetle księżyca zdołał dojść do chaty wieśniaczej, gdzie mu i ranę opatrzono i kilka dni w ukryciu trzymano. Tułając się potem, jako rekonwalescent po dworach, przybył wreszcie do Krakowa, zkąd z ramienia rządu narodowego wysłanym został do Wiednia. W stolicy Austryi znalazł zaraz umieszczenie u Rottego nadwornego jubilera i modelował między innemi drobniejszymi rzeczami Nibelungów. W tym okresie poznał się z Arturem Grotgerem, mieszkającym w Heinrichshof i żył w nim w serdecznej zażyłości. Tymczasem Bosak wydał rozkaz do wszystkich oficerów polskich, by na 1 stycznia 1864 r stawili się na wyznaczonych miejsach, a to pod utratą zasług i rangi. Hakowski, jeszcxe nieco cierpiący, napisał natychmiast list do Bosaka z prośbą o przedłużenie urlopu i za radą Grotgera oddał go jadącemu do Krakowa oficerowi, zwiącemu się pseudonimem Comte de Luna. Ale Comte de Lubna wpadł w ręce policji - a wskutek tego w kilka dni aresztowano Hakowskiego i po miesiącu przetrzymywania w Wiedniu odesłano do Ołomuńca na fort Tafelberg. Pół roku wysiadywał w twierdzy, z poczatkiem lipca powiodło mi się wymknąć z więzienia i przez Pragę podążył do Monachium, pozostając to aż do grudnia w odlewni Millera. (Główniejszą pracą jego było Eeritoire w brązie i srebrze które miasto tamtejsze ofiarowało jednemu z zasłużonych) Z Monachium wyjechał do Londynu i 14 grudnia 1864 r znalazł zatrudnienie w fabryce królewskiej Gararada złotych i srebrnych wyrobów." Rodzice: 1__Piotr[2] Paweł [4] Hakowski [2] , [4] - ur 1807 Łowicz [4] - "służył jako oficer w byłem wojsku poskiem - po wyleczeniu się z ran pod Grochowem, osiadł w Łowiczu, gdzie ożeniwszy się z Teresą Zaleską, oddał się gorzelnictwu" 2__Teresa Zalewska [2] ___ślub 1832 r Łowicz św. Duch [3] Dziadkowie: 1.1__Jan Hakowski [3] - zm. prawd. 10.10.1821 r Łowicz w wieku 65 lat 1.2__Ewa [3] Faleńska [4] vel Fałęcka vel Falencka ___ślub 2.1__Kazimierz Zalewski [3] 2.2__Barbara Segetyńska [3] __ślub
Ignacy Harde
Urodził się 1 lutego 1847 roku w rodzinie ziemiańskiej. Pochodził z Woli Miłkowskiej koło Warty. Podobno jego ojciec był żołnierzem wojsk napoleońskich. Ignacy miał 16 lat, gdy wybuchło Powstanie Styczniowe. Zgłosił się na ochotnika do jednego z oddziałów powstańczych, które formowały się w Łodzi.w okolicach dzisiejszego parku Julianowskiego, zaczęto tworzyć oddział powstańczy. Wiele wskazuje , że jego członkiem został Ignacy Harde. Oddział liczył około 3 tys. ochotników, w tym 750 chłopów z podłódzkich wsi. Początkowo na jego czele stanął J. Fijałkowski. Ale wkrótce dowództwo objęli ks. Józef Czajkowski oraz Piotr Tampicki. Ks. Czajkowski był wikarym w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przy pl. Kościelnym. Wieczorem 31 stycznia 1863 roku, powstańczy oddział zebrał się w lesie radogoskim. Sformowano dwie kompanie - strzelecką i kosynierską. Następnie ks. Czajkowski odczytał Manifest Rządu Narodowego i dekrety o uwłaszczeniu chłopów. Potem odebrał od powstańców przysięgę, po czym wręczył im sztandar. Następnie śpiewając „Jeszcze Polska nie zginęła” oddział powstańców opuścił las radogoski i ruszył w kierunku Łodzi. Powstańcy zdjęli z ratusza orła rosyjskiego, a na drzwiach umieścili tekst Manifestu Rządu Narodowego, wzywający cały naród do boju. Stamtąd przeszli ul. Piotrkowską do siedziby niemieckiego towarzystwa strzeleckiego, gdzie zarekwirowali 72 sztucery. Potem okazało się, że z broni ktoś wcześniej wymontował kurki i sztucerów nie można było używać. Powstańcy zaczęli zbierać konie z łódzkich fabryk, a w Banku Polskim wypłacono im blisko 20 tys. rubli. Kronikarze zanotowali, że 1 lutego, około godz. 4 nad ranem powstańcy opuścili Łódź. Skierowali się do lasów rossoszyckich. Chcieli się połączyć z oddziałem Józefa Oxińskiego, dowodzącego grupą partyzantów z Sieradza. Ale zostali rozbici pod Wronowicami. Po tym wydarzeniu łódzcy powstańcy rozproszyli się. - Część walczyła potem z Rosjanami w oddziałach m.in na Mazowszu - opowiadała nam dr Sylwia Wielichowska, kierownik działu historycznego Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. - Ale w Łodzi szybko sformowano kolejny oddział, w lesie łagiewnickim. Liczył około 500 ludzi. Na jego czele stanął Józef Sawicki. Uchodził za radykała, miał rewolucyjne poglądy i należał do tzw. frakcji czerwonych. Poglądy sprawiły, że został zdymisjonowany. Dowódcą tego oddziału został lekarz z Łęczycy Józef Dworzaczek. Niestety Dworzaczek, w przeciwieństwie do Sawickiego nie miał zdolności wojskowych, dowódczych. Oddział Dworzaczka, który liczył 400-500 powstańców, przez dwa tygodnie stacjonował w lasach w okolicach Dobrej. Wyliczono, że ponad stu partyzantów z tego oddziału pochodziło z Łodzi: 76 czeladników, 39 robotników, 20 majstrów, a także kilkunastu inteligentów. Zanim łódzcy powstańcy stoczyli bój pod Dobrą, przemaszerowali do Brzezin, Strykowa, a potem do Łodzi. Ks. Wojciech Jakubowski, proboszcz parafii WNMP wręczył im i poświęcił sztandar, które wyhaftowały łódzkie kobiety. Potem pobłogosławił powstańców. - Przyjmował go proboszcz miejscowy z wikariuszami w otoczeniu bractw, cechów rzemieślniczych z chorągwiami - tak wspominał po latach świadek tamtych wydarzeń. - Cała prawie ludność miasta była na ulicach. Przed kościołem oddział się zatrzymał. Proboszcz powitał go krótką gorącą przemową, poświęcił sztandar z Matką Boską i pobłogosławił wojsko i lud. Lud był żywo przejęty uczuciem patriotycznym, szczerze i ochoczo witał i podejmował żołnierzy. Jak jednak twierdzą dziś historycy, ta manifestacja sprawiła, że wojska rosyjskie ściągnęły błyskawicznie posiłki z Piotrkowa Trybunalskiego, które starły się z powstańcami niedaleko m. k. Łodzi. Do bitwy doszło 24 lutego 1863 r. Zaczęła się w godzinach południowych i trwała do ok. godz. 17. Powstańcy zostali okrążeni. Świadkowie wspominali potem, że ostatnia faza bitwy, była rzezią Polaków.
August Hartmann
ur. w r. 1842 w Heidepiltz, na Śląsku austryackim, po przeniesieniu się rodziców na Wołyń, uczęszczał tamże do V. kl. gimn. w Czarnym Ostrowie, poczem wstąpił na kurs praktyczny weterynaryi w Chryslowie koło Białogródki, w powiecie zasławskim. Gdy wybuchło powstanie, w gronie towarzyszy w zastępie z 19 ludzi złożonym wyruszył do oddziału Edmunda Różyckiego, który podówczas przebywał w Zwiahlu, w Żytomierskiem. Po przybyciu do tej miejscowości dowiedzieli się nasi powstańcy, że Różycki wyruszył już dalej, zaczerpnęli jednak wiadomości, że w pobliżu w lasach sławuckich formuje się oddział pod dowództwem Ciechońskiego. Ze służby w tym oddziale podaje Hartmann kilka szczegółów, które przykre budzić muszą refleksye. I tak gdy po przybyciu do oddziału stał na widecie, usłyszał gwizd nagły poza linią obozową, pozostawił na patroli dwóch towarzyszy a sam pospieszył w las i tu w znaczniejszym oddaleniu od widety obaczył swego dowódcę, jak w stanie zupełnie nietrzeźwym powracał z adjutantem Griinem ze Sławuty do obozu. Zbliżywszy się do nich zauważył, że dowódca leży pod drzewem a adjutant zataczając się trzyma konie. Gdy nasz powstaniec nie otrzymał hasła od adjutanta, począł czynić mu wymówki, że daje sygnały poza obozem, wobec czego adjutant oświadczył, że nie mogli trafić do obozu a gdy Hartman mimo tego wskazywał, że tak się nie postępuje, adjutant zmierzył się ku niemu z rewolwerem, nagłego jednak zamysłu nie mógł w czyn wprowadzić, Hartmann bowiem odebrał mu rewolwer i zaprowadził obydwóch do obozu. Nazajutrz o świcie Ciechoński złożył dowództwo w ręce oddziału żytomierskiego. Z oddali dochodziły odgłosy strzałów, niebawem też patrol z widety zapowiedział zbliżanie większego oddziału rosyjskiego. Dowódca zastępu powstańczego zarządził rozstawienie sił wobec zbliżającego się ataku nieprzyjacielskiego, kawaleryę pod Klukowskim rozsypał po lesie a zastępy piesze ustawił w tyralierkę naokoło obozu. W lesie pod Minkowcami nastąpiła bitwa z Moskalami, pozostającymi pod dowództwem kapitana Korzeniowskiego, następującego z siłą jednego batalionu piechoty i sotnią kozaków. Strzelcy, wśród których znajdował się Hartmann, trzymali się długo, moskale wdarli się do obozu, powstańcy poszli w rozsypkę, kawalerya w czas odjechała. Ciechoński znikł, część jego oddziału dostała się w ręce nieprzyjacielskie, Hartmann błąkał się przez kilka dni z młodszym towarzyszem Świerczyńskim, wreszcie natknęli na chłopów, którzy obu związawszy zawieźli do Zasławia. Aby po drodze nie paść ofiarą ich zbrodniczych instynktów, dali im 50 rubli za odstawienie do władzy w Zasławiu. Partyami wraz z innymi zostali następnie odstawieni do Kijowa, gdzie ich osadzono w więzieniu podziemnem twierdzy w nr. III. »Kopanierów«. Tu złożono rychło sąd wojenny, któremu przewodniczył Aninkow, generał gubernator kijowski i przed tym sądem stanął Hartmann. Podczas rozprawy pytano go, dlaczego brał udział w powstaniu jako miateżnik, kiedy był austryackim poddanym. Skazany został na 5 lat katorgi z pozbawieniem wszystkich praw. W tydzień później w listopadzie wysłany został wraz z partyą, z 30 powstańców złożoną, etapnym porządkiem pieszo do Kazania. W osadzie tatarskiej, w Małmyżu, w wiackiej guberni, zatrzymały się obie partye, jedna złoczyńców i zbrodniarzy rozmaitego typu, idąca zawsze przodem i polityczni, którzy otrzymywali po 15 kop. dziennie. Ponieważ nie było na etapie miejsca, pierwszą partyę osadzono na etapie, politycznych na dworze w szałasach. Kiedy — było to z wiosną 1864 r. ruszono w dalszy pochód, przeszli zbrodniarze naprzód, poczem poczęto wywoływać politycznych. Był między nimi młody chłopak, niejaki Jaworski, który palił fajkę, co w taki humor wprawiło konwojującego oficera, że uderzył go po twarzy. Starosta partyi, Szostak stanął energicznie w obronie Jaworskiego, oświadczył, że bić nie wolno, wówczas oficer odpowiedział, że i jego pobije. Partya politycznych w obronie swego starosty zajęła wobec kapitana bardzo groźne stanowisko i żądała, aby bezwłocznie przybyła komisya z Kazania. Komisya rzeczywiście przybyła na drugi dzień, zabrała owego oficera a partya szybkim marszem ruszyła w dalszą drogę do Tobolska i Tomska, gdzie wskutek nieporozumień ze smotrytelem wybuchł powtórny bunt, podczas którego padło kilku powstańców. Podczas podróży statkiem do Tomska, barka wioząca na statek kapitana, dwóch lekarzy i dwóch politycznych wywróciła się, lekarze i kapitan wyratowali się a dwaj polityczni, między nimi niejaki Kaliński utonęli. Z Tomska etapnym porządkiem ruszyli polityczni do Derczyńska, gdzie stanęli w listopadzie 1864 r. Z Nerczyńska odstawiono 60-ciu, wśród nich i Hartmanna do , gdzie pracowali w kopalni srebra okuci w kajdanach — mieszkali wspólnie w kazamatach. W Ałgaczy sprawował Hartman czynności starosty politycznego a po pewnym czasie odstawiony został do Aleksandrowska, gdzie już nie chodzili do robót. Wskutek amnestyi z wiosną 1865 r., stosującej wobec skazanych na katorgę poniżej lat 10 osiedlenie, skazany poprzednio na pięć lat, objęty został tem zarządzeniem i udał się na osiedlenie do wsi Rozwożdżajewa, w Angarskiej obłaści, położonej w Irkuckiej guberni. Podczas pobytu w katordze i drogi na Sybir nauczył się Hartmann złotnictwa i rusznikarstwa a na posieleniu wspólnie z czterema innymi towarzyszami zorganizował muzykę, która w okolicy często za wynagrodzeniem grywała. Po półrocznym pobycie w owej miejscowości przeniósł się Hartmann do Kumerejki, gdzie założył warstat ślusarski i rusznikarski. Po dwuletnim tamże pobycie gdy nastąpiła powtórna amnestya, spowodowana wnioskiem ks. Ruczki w parlamencie austryackim, powraca Hartmann przez Niżny Nowogród, Petersburg do Warszawy a po załatwieniu pewnych formalności w konsulacie austryackim do Krakowa, gdzie zgłasza się w Komitecie, który dał mu odezwę do obywateli ziemskich, by dali mu jaką posadę, lecz Hartmann udał się do Zarządu dóbr hr. Potockiego w Łańcucie, gdzie jako prywatny oficyalista po 43-letniej pracy przeszedł w stan spoczynku. Osiadł w Borkach Wielkich pod Tarnopolem.
Karol Hartmann
dyrektor Zakładu Wzajemnego w Rymanowie w majętności hr. Jana Potockiego, zamieszkały w Rymanowie Zdroju, powiecie sanockim. Urodził się 11 maja 1845 roku w Heidenpiltsch (Bílčice) na Morawach, wyznania rzymskokatolickiego. W oświadczeniu o przystąpieniu do Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863/64 r. podał, iż jest żonaty i ma troje dzieci (dwie córki, jeden syn – uczeń V. klasy gimnazjalnej). Przed powstaniem pracował jako adiunkt rachunkowy w dobrach hr. Alfreda Potockiego w Antoninach na Wołyniu. W powstaniu walczył jako podoficer w 2.Pułku Jazdy Ruskiej pod dowództwem generała Edmunda Różyckiego w I. Szwadronie 4.plutonie. Brał udział w bitwie pod Łaszkami na Litwie i pod Salichą, gdzie został awansowany na placu boju za męstwo. Na dowód swojego udziału w powstaniu mógł przedstawić dokument - stan służby w powstaniu 1863-64, opatrzony pieczęciami i podpisami: dowódcy pułku jazdy wołyńskiej, szefa sztabu tejże podpułkownika H. Ruszczewskiego i Naczelnego Wodza Ziem Ruskich generała Edmunda Różyckiego. Zobowiązał się do wpłacenia wpisowego w wysokości 1 złotego reńskiego i od 1 stycznia 1895 roku składki rocznej w wysokości 3 złotych reńskich. Deklarację podpisał w Rymanowie Zdroju 24 czerwca 1894 roku. Na zobowiązaniu dopisał: „Upraszam najuprzejmiej o łaskawe zwrócenie świadectwa”, co też uczyniono odsyłając je pocztą, jak świadczy odręczna notatka z 10 lipca 1894 roku.
Michał Jan Heydenreich
Zmarł w dniu 8 b. m. we Lwowie, po długich cierpieniach fizycznych i moralnych. Zamiast czczych frazesów, jak pisze Kurier Lwowski krótki szkic biograficzny nieboszczyka starczy, aby scharakteryzować człowieka, któregośmy stracili. Urodzony w Warszawie dnia 19 Września 1831 r. (a więc w 11 dni po zajęciu tej stolicy przez Paszkiewicza), z ojca Karola i matki Emilii z domu Chaignon, który poległ na polu sławy w walce o niepodległość Polski, gimnazjum ukończył w Żytomierzu i wstąpił do 2-go pułku dragonów rosyjskich. W roku 1852 został porucznikiem, a w siedem lat później, dosłużywszy się stopnia pod kapitana, został powołany do szkoły sztabu w Petersburgu i wyszedłszy z niej roku 1862 z ranga rotmistrza, pełnił nasamprzód funkcje kwatermistrza drugiej dywizji kawaleryjskiej, a później, otrzymawszy awans na majora, był szefem sztabu dywizyjnego. Gdy wybuchło powstanie w roku 1863 zażądał dymisji i otrzymawszy ją poszedł w szeregi powstańcze, obejmując komendę nad organizacją wojskowa na Podlasiu. Po kilku potyczkach (Mińsk, Żelechów) w stopniu pułkownika zbrojnych sił narodowych, objął naczelne dowództwo także w Lubelskiem. W trzech tygodniach szeregi jego w różnych oddziałach zwiększyły się do 6,500 ludzi i wojna podjazdowa rozgorzała na całym obszarze pomiędzy Wisła a Bugiem. Przypominamy świetna rozprawę pod dnia 8 Sierpnia, której wynik rzucił postrach nawet na załogę w Lublinie, Kruk został mianowany jenerałem brygady. Moskale tymczasem naprowadzali coraz tonowe siły z głębi Rossji i w dwa tygodnie później rozbili oddziały jego pod Fajsławicami. Mimo tej klęski jenerał trzymał się na swym stanowisku aż do Stycznia, stoczywszy na samo Boże Narodzenie walkę kawaleryjska w okolicy Kocka. Z upadkiem powstania poszedł na tułaczkę do Francji, i tu żył do roku 1872 jako inżynier cywilny, a później dostał się do Galicji. Po kilku latach żywota inżynierskiego na drogach krajowych i kolejach, założył we Lwowie pierwsza krajowa wyrobnię towarów pończosznikowych. Na nieszczęście odumarła go żona. Pozostał z dzieckiem, którego wychowaniu pragnął resztę poświęcić życia. Lecz nie doczekał owocu swych trudów. Ogólny zastój przemysłowy odbił się i na jego fabryce. Znękany przeciwnościami zapadał na zdrowiu z dniem każdym. W pamiętniku jego własnoręcznie pisanym, czytamy pod data 30 Grudnia 1885: « Przeczuwam koniec. Dla jedynego dziecka (13-letniej córki Ludwiki) nie pozostaje nic, jak tylko opieka narodu polskiego. Gzy opieka ta będzie skuteczna? Zdaje mi się, że tak. Wszak przez całe życie moje tylko dobro kraju miałem na celu. Radbym, aby dziecko moje otrzymało wychowanie czysto polskie. Gdyby babka mojej Ludwisi (p. Ostrowska w Paryżu), utrzymująca się z małej emerytury, chciała ja wziąć do siebie — stanowczo bym sobie tego nie życzył, albowiem w Paryżu dziecko moje byłoby pozbawione wychowania polskiego. Być może także, że pani Moszczańska, zamieszkała obecnie w Egipcie, która jest chrzestna matka mojej Ludwisi — i prawdziwie po macierzyńsku ja pokochała, zechce ja mieć u siebie. Byłoby to może najlepszem, ale nie wcześniej, aż kiedy Ludwisia skończy swoją pensję u Niedziałkowskiej i zda egzamin na nauczycielkę. » Oto testament obywatela, który dla cierpiącej Ojczyzny poświęcił świetna karierę, i mimo wysilającej pracy zginał w niedostatku. Mniemamy, że naród spełni ostatnie życzenie konającego. Cześć jego pamięci!
Michał Jan Heydenreich
Kruk Hejdenrejch, naczelnik województw podlaskiego i lubelskiego. Wsławił się w sierpniu dwoma bitwami 4 pod Chruśliną i 8 pod Żyżynem. Znajdując się na czele oddziałów Wierzbickiego, zamiast którego czasowo dowodził Wagner, Krysińskiego, Lutyńskiego i Jarockiego napadł na pułkownika Miednikowa pod Chruśliną. Rozbił go i ścigał przez Urzędów do Kraśnika. Powstańców było 800 strzelców, 600 kosynierów i 200 jazdy, Moskali 9 kompanii piechoty, 300 Kozaków i 3 działa. Dowiedziawszy się, że Moskale prowadzą kasę wojskową, której towarzyszyły 2 kompanie piechoty, 3 plutony urlopników, 75 żołnierzy garnizonowych, 40 Kozaków i 2 działa, czekał na nich pod Żyżynem i 8 sierpnia zadał im straszną klęskę. Wziął 150 żołnierzy i 2 oficerów do niewoli, zdobył 2 działa i zabrał 200 tysięcy rubli gotówką, lecz potem w Fajsławicach 24 sierpnia Kruk poniósł klęskę. Urodzony 19 września 1831 r. w Warszawie, zmarł 9 kwietnia 1886 r. we Lwowie. Gimnazjum ukończył w Żytomierzu. Wstąpiwszy do wojska rosyjskiego został w 1852 r. porucznikiem, a później majorem dragonów. W 1863 r. jako szef sztabu dywizji zażądał dymisji i wstąpił do powstania, po upadku którego dostał się do Paryża i tam jako inżynier prywatny do 1872 r. przy drogach pracował. Wyjechał do Galicji i tu założył fabrykę pończoch, lecz znękany niepowodzeniem i śmiercią żony zapadł na zdrowiu i po dłuższej słąbości umarł, zostawiwszy córkę Ludwikę.
Apolinary Hofmeister
[midipic_p]308258,300,akt chrztu Apoloniusza Hofmeistera[/midicpi_p]Apoloniusz Fryderyk Konstanty Hofmeister (Apollo, Apolinary, Hoffmeister, Hofmejster, Hofmeyster) Ur. 18.2.1825 Brześć nad Bugiem, nr domu 369[32], zm. 1.7.1890 Kraków. Ojciec: Paweł, pułkownik wojsk rosyjskich, katolik, z przekonań kosmopolita, usposobienia i charakteru gwałtownego, z języka przeważnie Niemiec, acz spokrewniony po kądzieli z rodzinami polskimi Budnych i Kurcjuszów, a przez nich z innymi polskimi domami, jak z Domaradzkimi na Kujawach. Matka z domu baronówna Stackelberg z Kurlandji, kobieta wyższego wykształcenia, protestantka, umiejąca zaszczepić w umyśle syna miłość Boga i cnotę, wiarę opartą na dobrych czynach w życiu. Pierwsze lata życia spędził w Symbirsku nad Wołgą, gdzie ojciec był policmajstrem. W wieku ok 7 lat rodzina przyjechała do , który matka odziedziczyła po wuju generale Albergu. Zawarł tu znajomość z , którego ojciec dzierżawił ten majątek. Uczył się w Świsłoczy, choć z racji na wiek nie mógł być początkowo przyjęty - uczył się więc prywatnie u rodziny Heltman. Szybko przeniósł się do Warszawy gdzie uczył się w szkole prywatnej Fergussona dla chłopców z zamożnych rodzin polskich ziemian, a później w gimnazjum warszawskim. Po ukończeniu szkoły podjął studia w Berlinie studiując filozofię i historię. Spotkał się tu m.in. z Witoldem Czartoryskim, Włodzimierzem Dorożyńskim, Janem Chryzostomem Janiszewskim, Henrykiem Szumanem. To tutaj w latach 40. XIX w. nawiązał stosunki z polskimi konspiratorami m.in. z Karolem Libeltem i zaangażował się w ruch narodowy. Miał on przygotowywać powstanie w okolicach Grodna działając z Józefem Rohrem Został aresztowany w 1845, osadzony w tzw "sekretnym więzieniu" w Wilnie na dwa lata. Skazany na powieszenie. Wyrok pod szubienicą zamieniony na pręgierz i siedem lat ciężkich robót w Orsku. Ukazem z 1.7.1846 skonfiskowano mu także majątek[25] i pozbawiono praw. Odbywając karę pręgierza przy huku bębnów[28] w Wilnie na ruchomym powozie zebranym tłumom krzyczał "Niech żyje Polska, niech żyje wolność". Wypominał też policmajstrowi Rzewuskiemu że on będąc hrabią jest stróżem przy skazanych współrodakach. W Orsku w więzieniu hodował koty. O ulżenie jego cierpieniom starał się komendant twierdzy Lewicki[27], gdy jednak napisał o tym do jego matki, poczytano mu to za zbrodnię i wysłano do Orenburga gdzie wkrótce zmarł.[19] Po kilku latach Apolinaremu pozwolono osiedlić się w Tobolsku. Przyjechała tam do niego wierna narzeczona (ur.1822), którą poślubił.[27] Tam też urodziły się dwie jego córki. Małżeństwo wzięło też na wychowanie Marię. Wrócił do kraju na mocy amnestii z 1857[26]. Objął majątek Szostaków (uchroniony przed konfiskatą przez ojca, który go formalnie wydziedziczył). Prowadził tu czynną działalność gospodarczą i reformatorską (przeprowadził m.in. uwłaszczenie, omijając zakaz symulowaniem szeregu sprzedaży. Zaprowadziło to wielką przyjaźń na wiele lat z mieszkańcami, co udowodniono licznymi listami pisanymi wiele lat później[21]). W połowie 1862 został powołany przez na naczelnika województwa grodzieńskiego. Po wybuchu powstania Wydział Litwy powołał go na naczelnika województwa brzesko-litewskiego. Stworzył on na tym terenie organizację cywilną oraz kobryński oddział powstańczy, którego dowódcą uczynił Traugutta. Po zakończeniu pracy uciekł przed terrorem rzekomo na kurację do Starej Rusy w Rosji. Został tam jednak aresztowany w 1864 przez Polaka w służbie moskiewskiej. Własność ziemska Szostaków została skonfiskowana, przy czym dokonano rabunku wszystkiego a wszelkie osoby tam przebywające zesłano. Apolinary też powtórnie został zesłany na Syberię w 1865. Przebywał tam w Usolu. Jego żona wysłana została osobno do guberni Ołoneckiej z siostrą, siostrzenicami i panią Domaradzką. Dopiero po 2 latach otrzymały pozwolenie przyjechać do Usola. 7.6.1868 żona wycieńczona trudami umarła. W tym samym roku przenieśli się wszyscy do Irkucka. Ożenił powtórnie z jedną z siostrzenic żony - Józefą Podgórską. Dzięki staraniom pewnego przyjaznego mu cudzoziemca, otrzymał paszport emigracyjny, bez prawa powrotu do Rosji. Zamieszkał wówczas w Galicji — najprzód w Brodach, później w Krakowie. Utrzymywał się tutaj z dawania lekcji muzyki. Jego mieszkanie było skromne i gościnne, a on sam gorących uczuć, miłej pogody duszy, prawości i otwartości staropolskiej. Zmarł 1.7.1890 w Krakowie na Placu Majteki pod nr 5, z imieniem Jezus na ustach. Pochowany na cm. Rakowickim kw. Fc. rz. wsch., gr 6, po prawej stronie od Bohmów. Żona z marła dwa miesiące wcześniej. Są pochowani we wspólnym grobie. Dzieci z 1. małżeństwa: Wiktoria, Olimpia, (oraz na wychowaniu Maria). Dzieci z 2. małżeństwa: Jadwiga (ur. w Irkucku, zm. 1883 w Krakowie)[12], Helena Anna Józefa (1876 Borzęcin-1877)[31]
Józef Ingwer
ur. w r. 1841 w Tarnopolu. Jako słuchacz uniwersytetu w kwietniu 1863 r. wyruszył bo powstania wyszedłszy z Tarnopola wraz z Alfredem Posuchowskim, auskultantem sądowym i Henrykiem Górskim, studentem gimnazyalnym. »Pocztą obywatelską* przybyli nad granicę do Rudy Różanieckiej i przez chłopa przewodnika przeprowadzeni zostali z kilkunastu innymi przez rzekę Tanew. Po drugiej stronie kordonu chcieli się połączyć ze znaczniejszym oddziałem, który w tej okolicy miał się zorganizować. Zamiast oddziału, jakiego się spodziewali, zastali jedynie naczelnika oddziału, Lelewela Borelowskiego, dalej adjutanta tegoż i jednego szeregowca, stojącego zdaleka od nich z rewolwerem w ręku na straży. Zwiększony w ten sposób oddział nie miał broni i dopiero w tydzień później doszedł lasami na miejsce, w którym oczekiwały bryki z bronią. Oddział zwiększył się tymczasem do liczby czterdziestu i zaopatrzył się w dobrą broń, w karabiny austryackie. W kilkanaście dni później oddział zwiększony do liczby około 300 ludzi, stoczył z Moskalami potyczkę pod Cnruśliną, gdzie opadły go cztery roty moskiewskie, liczące 1200 ludzi wraz z 2 armatami. Moskale otoczyli oddział z dwóch stron i zadali mu klęskę. Podczas utarczki został Ingwer raniony w ramię ponad obojczykiem i zaraz w nocy przewieziony bryką do miasteczka Opola, i tu w szkole opodal klasztoru Pijarów, zamienionej na tymczasowy szpital pozostało w lazarecie kilkunastu rannych, gdzie aptekarz z Tarnopola, Józef Pineles pełnił obowiązki aptekarza i felczera. W tym lazarecie leczył się Ingwer przez trzy tygodnie, poczem przez tydzień przebywał w pewnym domu obywatelskim w sąsiedniej wsi nad Wisłą. W pobliżu znajdował się oddział Wierzbickiego, b. pułkownika tureckiego, do tego też oddziału wstępuje Ingwer i z nim przebywa utarczkę pod Kraśnikiem a po złączeniu się z oddziałem Grzymały pod dowódctwem Kruka ponownie pod Chruśliną na szosie koło Janowa, gdzie atak moskiewski nie udał się, wreszcie oddział pod Żyżynem odnosi walne zwycięstwo wycinając w pień kilkuset nieprzyjaciół, zabierając kasę moskiewską, dwie armaty itd. Po potyczce tej zapadłszy na zdrowiu utrzymuje Ingwer urlop, z końcem sierpnia udaje się do Opola, gdzie pozostaje do końca września. Gdy w okolicy pojawił się oddział Leniewskiego, złożony z około czterystu ludzi, wstępuje do tego oddziału i pozostaje w nim aż do końca grudnia, stacza cztery potyczki mniejsze, w ostatniej z nich wraz z oddziałkiem z 10 ludzi zostaje odcięty od swego oddziału i z nimi, jak i z wozem, zawierającym broń, do końca grudnia przedziera się za swym dowódcą. W czasie tej włóczęgi napotyka pewnego razu na znakomicie zorganizowany zastęp Kruka, który nie przyjmując ze słusznych przyczyn oddziału pieszych, wskazał mu jednak kierunek drogi, którym postępując zetknął się Ingwer w dniu 24. grudnia z dawnym swym oddziałem. Wskutek choroby na zarządzenie Wrońskiego, adjutanta Leniewskiego, opuszcza oddział z powodu grasujących licznych rot moskiewskich wyprawiany z dworów czemrychlej w dalszą podróż napotyka na zastęp nieprzyjacielski, przed którym jednak zręcznie się usuwa wjeżdżając w parów, po raz drugi w kilka dni później zajeżdżają mu drogę kozacy i gdy »wykręty« nie budzą u nich zaufania, powstańca naszego prowadzą do Piasków Luterskich, gdzie przeprowadzony został przed majora Pawłowa, w kilka dni później przewieziony do Lublina i osadzony w zwykłem więzieniu. Po pewnym czasie odstawiony zostaje przed sąd wojenny a gdy wzbraniał się wydać nazwiska swych towarzyszy, skazany został na osiedlenie w Syberyi. Wraz z 40 towarzyszami prowadzony przez konwój udaje się następnie pieszo z Lublina do Warszawy, gdzie tydzień przesiedział w cytadeli i w dniu 19. marca wyrusza koleją z Warszawy w dalszą podróż do Petersburga, dalej do Moskwy, dokąd przybył w towarzystwie już tylko 29 towarzyszy. Tu skazańcy-towarzysze wspólnej doli przesiedzieli w cyrkułowem więzieniu policyjnem a następnie ze zmienionym konwojem a i wzmocnionym tak, że na jednego powstańca przypada! jeden żandarm, przybywają do ostatniej stacyi kolei żelaznej w Niżnym Nowogrodzie. W czasie wiosennych roztopów okropna droga do Tobolska trwała 23 dni dniem i nocą. Na miejscu tymczasowego przeznaczenia wstrzymano konwój, gdyż z powodu ciągłych roztopów dalsza droga była wprost niemożliwą. W Tobolsku przebywał Ingwer od marca do pierwszych dni lipca. Liczne rzesze skazanych dochodziły w tem mieście do trzech tysięcy, wykłady, pogadanki a nawet próba utworzenia teatru —urozmaicały życie wśród ponurego wyglądu sybirskiego krajobrazu. Porządkiem etapowym z początkiem lipca udał się Ingwer w dalszą drogę i wreszcie w grudniu stanął w guberni jenisejskiej, parafii aczyńskiej, we wsi Marjasowej, gdzie wraz z drugim towarzyszem Ks. Dr. Logą z Poznania przebywał półtora roku. Po jego upływie z polecenia władz zmienił miejsce swego pobytu i zamieszkał w drugim powiecie minusińskim we wsi Minusińsku. Gdy stopniały zasoby pieniężne, jakie miał przy sobie, żył z pracy rąk, pracował przy ścinaniu drzew i budowie promów. Wśród tych ciężkich warunków przebywał dwa lata, w końcu pełnił obowiązki nauczyciela domowego w domu urzędnika rosyjskiego. W r. 1868 wskutek reklamacyi rządu austryackiego, przeprowadzonej głównie zabiegami posła Ks. Ruczki, w styczniu 1868 r. opuszcza miejsce swego osiedlenia i powraca wraz z Czaplickim, autorem »Czarnej Księgi*, jego żoną i niejakim Florczakiem do Galicyi, gdzie w Krakowie stanął w dniu 26. sierpnia 1868 r. W powstaniu otrzymał w październiku 1863 r. nominacyę na podporucznika i w tym też charakterze dostał się do niewoli. Po powstaniu osiadł w Tarnopolu i tutaj piastował zczasem kierownictwo Miejskiej Kasy Oszczędności, później Banku powiatowego.
Ignacy Kajetan Jacewicz
H. Sulima. Ur. 8.1.1845 Troki. Syn Wiktora (dzierżawca folw. Jelszczyzna, Ołona, Markowszczyzna pod Rudziszkami) i Zuzanny Naniewicz. Uczeń gimnazjum wileńskiego. Wstąpił do 4 oddziału powstańczego w Markowszczyznie, w puszczy Rudnickiej nad rzeką Mereczanką i był pod dowództwem por. Jana Skarżyńskiego. Jeszcze w czasie formowania oddział został otoczony i rozbity przez Kozaków w potyczce pod Rudziszkami 21.06. W walce poległ nie tylko dowódca, ale i dwudziestu dwóch powstańców. Jacewiczowi udało się przeżyć atak, z kolegą Janem Wysockim przedostali się do Puszczy Białowieskiej. W pobliżu miejscowości Miedniki Królewskie, zastępca dowódcy 4 oddziału Józef Śniadecki zorganizował nowy oddział powstańczy, który brał udział w walkach pod Ostrołęką 15.07.1863 r. Niestety na skutek zdrady został on później rozbity. Po upadku powstania majątek Jacewiczów został skonfiskowany, jego nowym właścicielem został rosyjski pułkownik Jakubowski, a Ignacy był poszukiwany przez carską policję. Jacewicz przedostał się do Galicji, początkowo zamieszkał we Lwowie, skąd po jakimś czasie przeniósł się do Horyńca, gdzie przyjął posadę oficjalisty. Następnie zamieszkał w Rzeszowie, by ostatecznie w roku 1890 osiąść w Łańcucie, skąd pochodziła jego żona Olimpia Rylska h. Ostoja, córka powstańca listopadowego, którą poślubił w 1883 roku. Wykonywał zawód drogomistrza. Zmarł w Łańcucie w roku 1906.
Anastazy Jadachowski
Karmelita trzewiczkowy, kapłan. Ur. 17 czerwca 1836 r. w miejscowości blisko Warszawy, szkoły ukończył w Warszawie. W wieku 17 lat, w sierpniu 1853 r., wstąpił do klasztoru na Lesznie, studiował u księży misjonarzy u Św. Krzyża, a następnie w Akademii Duchownej. Później był kaznodzieją i profesorem teologii w zakonie w Warszawie na Lesznie. W 1861-1863 kaznodzieja w Gułowskiej Woli, w 1863 r. wikariusz w Baranowie. W podziemnej organizacji narodowej naczelnik miasta; dysponował pieczęcią, wydawał kwity, zbierał pieniądze, wyznaczył trzech chłopów do organizacji miejskiej (odbierał przysięgę od nich), rozstrzygał skargi i spory mieszkańców. Aresztowany 16/28 stycznia 1864 r. wraz z o. Fortunatem Jajko, był z nim pod śledztwem w Radzyniu od 24 lutego/7 marca, później w Siedlcach. Zwolnieni 24 grudnia, zostali przewiezieni do klasztoru bernardynów w Czerniakowie, gdzie wyznaczono im na zamieszkanie klasztor w Oborach; w styczniu 1865 wyjechali do Obór. W październiku tego roku znalazł się ponownie pod śledztwem, tym razem w Cytadeli Warszawskiej. 24 grudnia/5 stycznia 1866 r. namiestnik Królestwa Polskiego konfirmował wyrok: pozbawienie praw i osiedlenie na Syberii. Odprawiony z Warszawy 27 stycznia/8 lutego 1866 r., przybył w sierpniu bezpośrednio do Tunki w okolicach Bajkału (niekiedy w literaturze błędnie, że był na katordze). 8 stycznia 1873 r. odesłany etapem z Irkucka do gub. woło-godzkiej; osiadł w Ustiugu pod nadzorem. Przebywając w Europie, zajmował się organizowaniem pomocy dla duchowieństwa na zesłaniu; na jego ręce przesyłano pieniądze z kraju. Nie jest pewne, czy właściwie nimi gospodarzył; ks. Paweł Knapiński napisał, że marnował wielkie sumy. W1875 uwolniony całkowicie z zesłania; przywrócono mu prawa stanu i przyznano prawo powrotu do kraju, z wyłączeniem zamieszkania na „ziemiach zabranych". Nie powrócił, zachorował i znalazł się w szpitalu w Wołogdzie, gdzie dotarła do niego wiadomość o śmierci matki. Zmarł w Wołogdzie 20 maja/l czerwca 1876 r., Kubicki napisał, że w zupełnym ubóstwie. Właściwe brzmienie nazwiska Jadachowski; w źródłach i literaturze niekiedy także Jadochowski, Jaduchowski lub nawet Jagodziński.
Anastazy Jadochowski
Karmelita trzewiczkowy. Jak doniosła Specjalna Kancelarja nmka Kr. P. 20 lut. (3 mar.) 1868 r. Nr. 2460 4 do zarządzającego spr. d. obc. w., ksiądz A. J., wik. par. Baranów, pow. pułw., gub. lubi. „za udział w powstaniu i podtrzymanie tego ruchu, co się uwydatniło w tem, że a) zbierał od okolicznych mieszkańców pieniądze na rzecz powstania i składającym takowe wydawał kwity, które pisał własną ręką i przykładał do nich „rewolucyjną” pieczątkę, b) będąc naczelnikiem wojennym zrewoltowanego m. Baranowa rozsądzał skargi i niezgody ludności miejscowej, c) na znaczył 3-ch włościan do miejskiej organizacji powstańczej, jednego na feldfebla, a 2 dziesiętnikami i od wszy stkich 3-ch odebrał przysięgę, d) starał się o podwody dla powstańców, e) wychodził z krzyżem i w szatach li turgicznych na powitanie powstańców, którzy wracali po potyczce pod Żyrzynem, pow. pułw., gub. lubi., gdzie zdobyli działa rosyjskie. Władze wojskowe aresztowały księdza A. J. 24 lut. 1864 r. i osadziły w więzieniu w Radzyniu. Za powyższe przestępstwa na zasadzie decyzji nmka Kr. P., zapadłej 27 gr. 1865 r. i napisanej na raporcie Nr. 2221 Audytorjatu Polowego, ksiądz A. J. pozbawiony został wszystkich praw stanu i wysłany na osiedlenie do Syberji. Z akt urzędowych widać, że ksiądz A. J. był trzy krotnie aresztowany. Pierwszy raz 20 lut. 1864 r. razem z o. Fortunatem Jajko, a pod śledztwo dostał się 24 tegoż miesiąca. Z Syberji dla ulżenia mu doli władze rządowe prze niosły księdza A. J. do gub. wołog., gdzie umarł 20 maja 1876 r., jak to stwierdza świadectwo o jego śmierci, któ re nadesłał za Nr. 7 tamtejszy gubernator do kancelarji w. jen. gbra.
Ryszard Janicki
ur. w r. 1835 w Kipiaczce z ojca Michała, kawalera legii honorowej i porucznika wojsk Napoleońskich i matki Herberty z Małachowskich. W r. 1857 osiadł na gospodarstwie w pobliżu Odessy, które rozwinął wzorowo w ciągu lat kilku. Gdy wybuchło powstanie styczniowe opuszcza dzierżawę i z kilku tysiącami rubli w kieszeni udaje się na Kiszyniew przez Nowosielicę do Czerniowiec, gdzie spotkał się z Mieczysławem Borkowskim z Mielnicy. Poinformowy o przygotowaniach do powstania i wstępnej akcyi zbrojnej powziął Janicki niezłomne postanowienie współdziałania w akcyi organizacyjnej i w tym też celu udał się do Komitetu Rządu Narodowego, gdzie z powodu tego, iż znał kilka języków i byl w posiadaniu paszportu uzyskał początkowo misyę przewiezienia pieniężnej sumy do Gałaczu, później jednak zmieniono powyższe zarządzenie i polecono mu odbyć podróż informacyjną z Gałaczu do Tulczy i Bukaresztu. Pozyskawszy pewne informacye u Dra Gracowskiego w Gałaczu, zajmującego się tamże pracami organizacyjnemi, udał się do Tulczy, gdzie zgłosił się u Polaka, Cholewińskiego, naczelnika urzędu telegraficznego, pracującego również w organizacyi. Cholewiński udzielił Janickiemu żądanych informacyi, z któremi powrócił do Gałaczu, gdzie uzyskał polecenie udania się do Bukaresztu. W mieście tem pozyskał informacye u Polaka, Dra Gliicka, lekarza nadwornego ks. Kuzy. Informacye te dotyczyły składek na rzecz organizacyi powstańczej, nastroju wobec ruchu powstańczego, kwestyi różnych zaciągów. Z Bukaresztu wyjechał Janicki na Jassy do Lwowa, gdzie należący do organizacyi Michał Mrozowicki zawiadomił go, że postanowioną jest misya do Włoch celem pozyskania dla sprawy powstania poparcia ze strony Garibaldiego, bawiącego podówczas na Kaprerze. W Komitecie misyę tę powierzono Janickiemu z tem, by przybrał sobie bawiącego we Florencyi Zygmunta Sarneckiego, który zbiegiem okoliczności był kuzynem Janickiego. Sprawa misyi dotyczyła formowania oddziału ochotników włoskich. Zaopatrzony w papiery wyjechał Janicki do Włoch, we Florencyi porozumiał się z Sarneckim i obaj ruszyli do Genui, gdzie konferowali z Komitetem, organizującym oddział ochotników włoskich. W oddziale tym, jaki miał wylądować w Odessie, powierzono Janickiemu funkcye komisarza wojennego. Serdecznie przyjęci przez Komitet w Genui udali się następnie obaj do Garibaldiego, by zyskać poparcie jego dla sprawy. Z Magdaleny ruszyli łodzią na wyspę Kaprerę, gdzie podówczas bawił Garibaldi. Zastali go złożonego ciężką chorobą a gdy mówić mu wzbroniono, pisał na kartce na przemowę Sarneckiego. Garibaldi zachęcał do wytrwania i wobec obu polskich kuryerów zachował się bardzo uprzejmie, przyrzekł moralne poparcie powstaniu i obiecał wyjednać zezwolenie na uformowanie oddziału oficerów włoskich dla celów ruchu zbrojnego. Z polecenia ojca towarzyszył obu kuryerom w ich drodze powrotnej na wyspę Magdalenę syn jego Menotti Garibaldi, odnoszący się ze szczerem uznaniem dla powstania styczniowego. Na wyspie tej ofiarował Menotti Garibaldi z polecenia ojca lawetę dużego kalibru na rzecz powstania. Janicki przewiózł ją do Genui, skąd wysłał dar Garibaldiego do Krakowa. Garibaldi przedstawiał delegatom, że powstanie polskie budzi wśród włoskiego społeczeństwa wielką sympatyę, której dowodem miało być formowanie oddziału ochotników włoskich w Genui. Przez Turyn i Wiedeń wrócił Janicki do Krakowa. We Lwowie omal nie wpadł w ręce policyi i uniknął więzienia jedynie z tego powodu, że spisane na cienkiej bibule informacye w ostatniej chwili przed mającem nastąpić aresztowaniem połknął. Janicki po przybyciu do Lwowa udał się do Komitetu, któremu złożył obszerną relacyę ze swej misyi bo Włoch. Niebawem otrzymał Janicki nową misyę bo Obessy, bezwłocznie wyruszył w brogę, otrzymawszy papiery, które miał obbać w ambasabzie angielskiej w Konstantynopolu. Z paszportem wyrobionym bla siebie i furmana wyruszył Janicki w drogę, podczas której umożliwił ucieczkę Józefowi Krajewskiemu, naczelnikowi powiatu konstantynowskiego, któremu groziło aresztowanie — a uczynił to w ten sposób, że mimo ścisłej rewizyi przewiózł Krajewskiego przebranego za furmana swego bo Konstantynopola. W półtora boby przybyli bo tego miasta. W Konstantynopolu zgłosił się Janicki w Komitecie, w którym obok ks. Czartoryskiego zasiadali Tomasz Kwiatkowski, zegarmistrz, — Sokulski i inni. Janicki złożył informacye, podane przez Komitet lwowski i oddał papiery w ambasadzie angielskiej. Wobec możliwości pozyskania ochotników włoskich, zakupiono w Konstantynopolu statek, który miał im umożliwić przejazd. W ambasadzie angielskiej przyjęto Janickiego uprzejmie i zapewniano go o sympatyach bla ruchu zbrojnego polskiego a powziąwszy ob niego informacye o dotychczasowym stanie rzeczy zaznaczono, że odpowiedź będzie przesłaną Komitetowi przez konsulat w Odessie. Janicki udał się następnie Dunajem bo Wiednia a później bo Krakowa. Polki z Konstantynopola ofiarowały na rzecz powstania kwotę 5.000 fr., którą Janicki wręczył Komitetowi krakowskiemu, poczem udał się bo Lwowa. Tu powziął plan wstąpienia bo oddziału i został mianowany komisarzem w oddziale Miniewskiego. W Środopolcach, w żółkiewskim powiecie, przez dwa dni czekał w bomu P. Stecknich na ów oddział, który zbierał się w lasach. Po poświęceniu chorągwi odebrał imieniem Rządu Narodowego przysięgę ob oddziału, który następnie ruszył w kierunku na Radziwiłłów. Po rozbrojeniu oddziału przez wojsko austryackie objechał Janicki bo Środopolec 30 a stamtąd do Lwowa, gdzie przez czas pewien złożony był chorobą. Gdy powrócił do zdrowia czekała nań nowa misya z ekspedycyą polską do Konstantynopola. Tworzyli ją Tadeusz Oksza Orzechowski, Dr Jan Zaleski, T. Zawadyński z Ukrainy, Puchała z Królestwa i kilku innych. Ekspedycya wyruszyła w ośmiu przez Tryest do Konstantynopola, gdzie Orzechowski prowadził ciągłe konferencye z Wielkim Wezyrem, z krajem w ustawicznej też pozostawał korespondencyi. Janickiego wysłano do stacyi kolejowej Kistendże z poleceniem ukrycia broni, jaka miała nadejść statkiem a następnie wysłania jej do Odessy. W miejscowości owej przebywał Janicki przez przeciąg trzech tygodni, nie doczekał się jednak oczekiwanej broni. Tymczasem w kraju szło coraz gorzej. Janicki otrzymawszy urlop przez Odessę powrócił do Lwowa a gdy powrót w okolicę Odessy był już niemożliwy, osiadł na roli w kraju w majątku własnym, w Berezowicy Wielkiej pod Tarnopolem. Współpracował w organizacyi z tytułem komisarza województwa bracławskiego.
Strona z 26 < Poprzednia Następna >