Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 2969
Strona z 75 < Poprzednia Następna >
Ignacy Kinel
Ur. 4.3.1844 Piotrków, zm. 2.1.1924, Lwów. Porucznik w Powstaniu Styczniowym, inżynier, porucznik weteran WP, Kawaler Virtuti. Po ukończeniu gimnazjum w Piotrkowie studiował w Instytucie Politechnicznym i Rolniczo-Leśnym w Puławach. W nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku, wraz z prawie wszystkimi studentami Instytutu Politechnicznego (około czterystu osób), po złożeniu w grocie przy świątyni Sybilli przysięgi braterstwa i walki z caratem na śmierć i życie, wstąpił do formującego się w wąwozach Kazimierza nad Wisłą oddziału powstańczego Leona Frankowskiego i Antoniego Zdanowicza, zwanego oddziałem lubelsko-puławskim. Wziął udział w bitwach pod Kazimierzem (23 stycznia 1863 r.), Kurowem (24 stycznia 1863 r.), Kazimierzem (2 lutego 1863 r.) i Zawichostem (2 lutego 1863 r.). Po rozbiciu 8 lutego 1863 roku partii Frankowskiego i Zdanowicza pod Słupczą koło Sandomierza, dotarł do oddziału podpułkownika Teodora Cieszkowskiego. Walczył pod Łazami (22 marca 1863 r.), Broszęcinem (10 kwietnia 1863 r.). Po śmierci podpułkownika Cieszkowskiego, dobitego przez Rosjan, po zranieniu pod Broszęcinem, dotarł do oddziału porucznika Józefa Oksińskiego, Naczelnika Sił Zbrojnych Powiatu Piotrkowskiego. Walczył w tym oddziale w Kaliskiem jako porucznik. Wziął udział w bitwach i potyczkach pod Rychłocicami (8 maja 1863 r.), Koniecpolem (25 maja 1863 r.), Kruszyną (27 maja 1863 r.), Przedborzem (27 czerwca 1863 r. z wojskami generała Czengierego), Trzepnicą (28 czerwca 1863 r.) i Skotnikami (29 czerwca 1863 r.), gdzie oddział został rozwiązany. Jesienią 1863 roku sformował pięćdziesięcioosobowy oddział strzelców w piotrkowskiem, który miał za zadanie podtrzymać powstanie w tej okolicy przez zimę z 1863 na 1864 rok. 28 października 1863 roku pod Dłutowem w Kaliskiem jego oddział został rozbity, a on sam ciężko ranny w lewe płuco i obojczyk. Mimo tych ran udało mu się dotrzeć do Krakowa. W 1864 roku został aresztowany przez władze austriackie w Krakowie. Wypuszczony na wolność za poręczeniem, wyemigrował do Francji. Studiował w Szkole Montparnasse. W 1867 roku ukończył Wojskową Szkołę Artylerii i Inżynierii w Metz. Przez rok służył w wojsku francuskim, po czym przybył do Galicji. Od 1870 roku pracował jako inżynier dróg krajowych w Wydziale Krajowym we Lwowie. W 1875 roku pracował przy budowie drogi kolejowej Żółkiew–Krystynopol, a następnie jako inżynier biura melioracyjnego przy regulacji Dniestru oraz przy budowie Kanału Zyblikiewicza, łączącego Dunajec z Wisłą. W 1884 roku został inżynierem okręgowym w oddziale techniczno-drogowym w ekspozyturze Wydziału Krajowego w Rzeszowie. Projektował i nadzorował budowę wielu rzeszowskich dróg i ulic. Reprezentował we wszystkich sprawach budowlanych rzeszowską Fundację Towarnickiego, która wznosiła budynki szkolne w Rzeszowie. W październiku 1884 roku wstąpił do Towarzystwa Politechnicznego we Lwowie. Był inicjatorem budowy pomnika Powstańców Styczniowych, odsłoniętego 17 czerwca 1886 roku na Starym Cmentarzu w Rzeszowie na mogile uczestników Powstania Styczniowego, którzy w wyniku odniesionych ran zmarli w rzeszowskim szpitalu. W kwietniu 1892 roku został wybrany członkiem Komitetu Wystawy Przemysłu Budowlanego we Lwowie. Uchwałą Sejmu Krajowego Galicyjskiego we Lwowie z 1 kwietnia 1893 roku, organizującą krajowe służby drogowe, został mianowany inżynierem I klasy dla okręgu w Rzeszowie. W 1893 roku był członkiem komisji kolaudacyjnej rozliczenia budowy gmachu Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Rzeszowie. W lutym 1897 roku został prezesem Komitetu Budowy Pomnika Tadeusza Kościuszki w Rzeszowie, który odsłonił 26 czerwca 1898 roku. 23 maja 1897 roku został członkiem władz Wydziału Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Rzeszowie i dyrektorem biura. W 1897 roku kierował budową budynku Seminarium Nauczycielskiego i internatu przy ul. Krakowskiej w Rzeszowie. W 1899 roku został starszym inżynierem w oddziale techniczno-drogowym Wydziału Krajowego we Lwowie. Z czasem uzyskał tytuł starszego radcy budownictwa. W 1914 roku przeszedł na emeryturę. Od 1888 roku był członkiem Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863–64 we Lwowie. W dniach 26 i 27 lipca 1891 roku uczestniczył w zjeździe założycielskim filii tegoż Towarzystwa w Rzeszowie, gdzie został wybrany delegatem filii. W styczniu 1912 roku został członkiem Zarządu Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestnikom Powstania Polskiego 1863–64 we Lwowie, a w 1914 roku wiceprezesem. W 1903 roku był członkiem Komitetu Wydawniczego dzieła: W czterdziestą rocznicę Powstania Styczniowego 1863–1903, oraz ofiarodawcą tego wydawnictwa. Od 1907 roku był członkiem Towarzystwa dla Popierania Nauki Polskiej we Lwowie oraz darczyńcą tego towarzystwa. We Lwowie przeżył I wojnę światową, wojnę polsko-ukraińską i zagrożenie bolszewickie w 1920 roku. W niepodległej Ojczyźnie po przeprowadzonym postępowaniu kwalifikacyjnym otrzymał potwierdzenie posiadanego w Powstaniu Styczniowym stopnia porucznika i został wprowadzony do Imiennego Wykazu Weteranów Powstań Narodowych 1831, 1848 i 1863 roku – pozycja 773. Za bohaterstwo w Powstaniu Styczniowym został odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy numer 8710 (20 lipca 1922 r.). Zmarł 2 stycznia 1924 roku we Lwowie. Spoczywa na Cmentarzu Łyczakowskim, kw. 35 Żonaty z Wieńczesławą z d. Tłuchowska. Dzieci: Zygmunt (1884–1940), zamordowany przez funkcjonariuszy NKWD; Jan (1886–1950), profesor zoologii Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, Ignacy, inżynier, Janina, zm. w wieku 7 lat w 1885, oraz Bibiana Wacława, która wyszła za Józefa Ferdynanda Hawlička.
Edward Klebert
Urodził się w 1845 roku w Myślenicach. Kiedy w 1863 roku wybuchło powstanie styczniowe studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mając zaledwie 18 lat przyłączył się do insurekcji. Wraz z wieloma ochotnikami z Galicji wstąpił do formującego się w Krakowie oddziału nad którym dowództwo objął kapitan Władysław Anastazy Mossakowski. 13 kwietnia 1863 roku jego oddział opuścił Kraków i 20 kwietnia wkroczył do Kongresówki. Klebert jako kosynier walczył w bitwie pod Golczewicami i pod Jaworznikiem koło Myszkowa. Po klęsce pod Jaworznikiem oddział Mossakowskiego poszedł w rozsypkę. Sam Klebert wraz z 3 towarzyszami poszli w kierunku Szczekocin. Wkrótce zostali pojmani przez Rosjan. Popędzono ich na Olkusz przez Pieskową Skałę do Michałowic. Po drodze dołączano następnych ujętych powstańców. Na trzy tygodnie osadzono ich w więzieniu w Miechowie, by przesłać później do Kielc. W więzieniu kieleckim Klebert przebywał od 23 maja do 19 czerwca 1863 r. Stąd wraz z 200 innymi więźniami odesłano go do Radomia, a następnie do Warszawy. Dwa tygodnie spędził w cytadeli, a następnie wraz z innymi powstańcami z Galicji przeniesiono go do ratusza. Po tygodniowym areszcie w ratuszu jako obywatel austriacki został odstawiony do granicy i oddany pod opiekę żandarmerii. Austriacy odtransportowali go do Krakowa. Po powstaniu powrócił do Myślenic. W rodzinnym mieście pracował jako urzędnik w administracji powiatowej. Następnie został sekretarzem rady powiatu. Stanowisko to piastował do 1911 roku. W latach 1912-1914 sprawował funkcję burmistrza Myślenic. Należał do szanowanych społeczników. Był współzałożycielem i prezesem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Oprócz pracy w administracji prowadził także skuteczną działalność gospodarczą. Z jego inicjatywy na początku XX wieku w Myślenicach otwarto pierwszą cegielnię i wytwórnię dachówek. Zmarł 17 kwietnia 1923 roku i został pochowany na cmentarzu w Myślenicach na Stradomiu.
Franciszek Klonowski
(1846-1924)[6] Zgon weterana z 63 roku.[1] Dzisiejszej nocy zmarł w szpitalu naszym śp. Franciszek Klonowski z Wawrowic, jeden z nielicznych już uczestników powstania Styczniowego, jako taki obdarzony przez Rząd polski stopniem porucznika. Pogrzeb odbędzie się w Nowemmieście, dzień i godzinę ogłosimy w następującym numerze. Na razie zwracamy uwagę władz samorządowych i publiczności, aby wyzyskały rzadką sposobność dla uczczenia pamięci pokolenia bohaterów, reprezentowanych w tym wypadku przez tego skromnego i ubogiego obywatela jak najokazalszym pogrzebem z zastosowaniem honorów do których śp. porucznik Klonowski ma prawo. W gazecie "Drwęca" nr. 123 Nowemiasto 16 października 1924 r. wymieniono ważne wydarzenia dotyczące życia Franciszka Klonowskiego i jego ojca Antoniego - żołnierza 1831 roku. Zgodnie z informacją zawartą w poniższym opisie pogrzebu wymieniono pobyt Franciszka Klonowskiego na Syberii, dlatego należy dodać, iż został zesłany za Workutę na dożywotni pobyt. Po 13-tu latach pracy w kuźni uciekł z innymi skazańcami. Po trzech latach ucieczki we troje dotarli do Odessy i tu się rozstali. Jeden z nich odpłynął do Ameryki (przybył do Polski na obchody 60-ej rocznicy wybuchu powstania). Drugi wybrał drogę w rodzinne strony pod zaborem rosyjski, dalsze jego losy nieznane. Franciszek Klonowski przedostał się pod zabór pruski do Brodnicy. Przez trzydzieści siedem lat ukrywał się w okolicznych plebaniach, pracował przy kościołach, wykonywał prace kowalstwa artystycznego, którego nauczył się na Syberii. W 1920 r. służył w służbie wywiadowczej 65 pułku piechoty. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, został urzędowo zweryfikowany jako uczestnik powstania styczniowego i wprowadzony do Imiennego Wykazu Weteranów powstań narodowych 1831,1846 i 1863 roku -Lista nr 1 opublikowana jako Dodatek do Dziennika Personalnego Nr 10 z 1921 roku, poz.947. Pogrzeb weterana. Nowemiasto przeżywało wczoraj trzy podniosłe godziny. Ulicami od kaplicy szpitalnej do kościoła i od kościoła na cmentarz przesunął się pogrzeb tak wspaniały i uroczysty jakiego jeszcze nie oglądały stare mury Rynku i starsze od nich drzewa alei Kościuszkowskiej. Niemniej wspaniałe nabożeństwo odprawione zostało w kościele parafialnym; żarzyły się wszystkie światła, tonął w zieleni i kwiatach katafalk, zarysowywały się bogato barwne sztandary. Ksiądz proboszcz Pape celebrował w asystencji ks. wikarego Młyńskiego, ks. prefekta Dembińskiego i ks. kapelana z Torunia. Chór Harmonji zapełnił świątynię wzniosłemi pieniami. W kondukcie jaki przeciągnął ulicami nie brakło nikogo, przedstawiciele wszystkich korporacji, Związków i Towarzystw, delegacje Korpusu oficerskiego, muzyka wojskowa, szkoły, a przede wszystkiem nieprzeliczone tłumy z miasta i okolicy tem liczniejsze, że zasilone wielkim napływem ludności wiejskiej, która ściągnęła na targ wtorkowy. Któż to taki ten, którego na barkach niosą kolejno - wojskowi, Sokoli i ucząca się młodzież? Czy to król? Czy to wódz? Czy to hetman jaki?... Nie, to cichy, nieznany za życia człowiek, z zawodu kowal, weteran z 63roku, śp. Franciszek Klonowski. Czem zasłużył na tak wspaniały pogrzeb? Jako dziewiętnastoletni chłopiec wyreperowawszy sobie zardzewiałą, bo długo w ukryciu przechowywaną broń po ojcu, żołnierzu 31 roku, rzucił dom i poszedł wraz z innymi bronić Ojczyzny przeciwko potężnemu wrogowi na ciężki los, na głód, na nędzę, na niebezpieczeństwa. Ranny i wyleczony w tajnym szpitalu, powraca znowu do szeregów, dając najlepszy dowód jak ideał ofiary powstańczej zrozumiał i ukochał. Po okresie ciężkiego pobytu w Cytadeli, po okrutnych śledztwach i znęcaniach się władz rosyjskich, wysłany na Sybir, rusza w ciężką drogę już z postanowieniem ucieczki i wierzy w udanie się przedsięwzięcia, tak jak wierzy bociek czy jaskółka, gnane umiłowaniem rodzinnego gniazda, że powrócą poprzez lądy i morza. Jakoż siłą woli przemaga trudności i niebezpieczeństwa ucieczki i przedarcia się przez obce kraje i cały zabór rosyjski w niebezpiecznej roli zbiega i czujność władz pruskich, aby na ziemi polskiej pozostać. I dokonywa czegoś więcej, narażając się więcej od innych, zmuszony do ciągłego ukrywania swojej przeszłości, ciągle cichaczem przypomina ją dzieciom swoim wychowując na gorących patryjotów.A już najwyższy dowód miłości Ojczyzny złożył zaciągając się do wojska jako ochotnik, dążący przeciw bolszewickiej nawale, choć był wówczas starcem siedemdziesięcioletnim. Takiemu to cichemu bohaterowi urządziło miasto wspaniały pogrzeb. A uczciło nim nie tylko ś. pamięci por. Klonowskiego, ale i symbol epoki "straceńców", którzy sprawili, że duch narodu nie zniszczał wśród grobowych pleśni.
Karol Kobrzyński
Ś.P. Ks. Szymon Kobrzyński, urodził się w roku 1835 w Lubelskiem. Po ukończeniu szkoły miejscowej, wstąpił do seminaryum duchownego w Lublinie, gdzie odebrał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Pinkowskiego. Pierwszą Mszę św. odprawił w Częstochowie, dokąd towarzyszył mu ukochany brat jego Walenty, mieszkający obecnie w Chicago, w parafii św. Jadwigi. Ks. Szymon Kobrzyński przechodził także smutne chwile ostatniego powstania, w którem również wystawiony był na wiele niebezpieczeństw, chcąc dopomagać uciśnionej Ojczyźnie, o ile mógł. Rząd narodowy ówczesny polecił mu także, jak wielu innym, dostarczania broni. W tym też celu wyjechał ks. Szymon z innym towarzyszem do Galicyi, mając przy sobie 40 tysięcy rubli. W drodze jednak napadli ich kozacy. W ucieczce szukali ratunku, ale napróżno. Towarzysz jego zdołał ujść, ks. Szymon zaś dostał się w ręce kozaków. Zawiadomiony o tem oddział powstańców, podążył na pomoc i zdołał uwolnić ks. Szymona, i odstawił go do Ulanowa. Moskale dopominali się stanowczo o wydanie go, ale lud zebrany wymógł tyle na naczelniku miasta, że ten pozwolił mu ujść za granicę. Dokumenta jakie miał przy sobie od Rządu narodowego, upoważniające go do zbierania broni, zniszczył, i tym sposobem uratował pieniądze, jakie miał przy sobie. Jak wielu innych, tak i ks. Szymon Kobrzyński, opuścił więc granice kraju rodzinnego po nieszczęśliwem ostatniem powstaniu i podążył do Paryża. Tam zapoznał się z ks. Aleksandrem Jełowickim, Zmartwychwstańcem, przełożonym misyi polskiej, i który te słowa zanotował o ś. p. ks. Szymonie: “Pierwszym z tych kapłanów, po nieszczęśliwych wypadkach w naszej Ojczyźnie, był ks. K. Szymon Kobrzyński, który stanął przedemną zbroczony krwią swoją od cięcia w głowę przez Moskali. Postać jego łagodna i pobożna, zaniewoliła ku niemu serce moje i był mi zaraz miłym gościem, następnie współpracownikiem a w końcu bratem w Zgromadzeniu naszem. … “ Z Paryża udał się do Rzymu, gdzie odbywszy nowicyat, przeznaczony został na misyonarza do Bułgaryi. Wybierając się na Wschód, przyjął także obrządek wschodni, ażeby z większym pożytkiem pracować. Obrządek ten zachował przez cały czas swego pobytu w Bułgaryi, gdzie pracował około 20 lat. Następnie powołany został na przełożonego misyi Chicagoskiej, gdzie pracował gorliwie i z wielkim pożytkiem, o czem wszystkim wiadomo. Z misyi chicagoskiej powołany został znów do Rzymu, skąd powtórnie pojechał do Bułgaryi i tam w Starej Zagorze pełnił obowiązki misyonarza. Wreszcie powołany został do Rzymu, gdzie należał do rady generalnej w domu rzymskim. Tam też dokonał swego bogobojnego żywota, pełnego trudów i cierpień, jako wiemy żołnierz Chrystusowy. Był to pobożny i wzorowy kapłan, gorliwy i niestrudzony w pracy około dusz, powierzonych jego pieczy. Umarł dnia 5 stycznia 1905 roku. R. i. p. Nabożeństwo żałobne za duszę ś. p. Ojca Szymona odbędzie się w przyszłą sobotę, o godzinie 9 z rana, w kościele św. Stanisława Kostki.
Strona z 75 < Poprzednia Następna >