Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 988
Strona z 25 < Poprzednia Pierwsza
Antoni Żebrowski
Ś. p. Antoni Żebrowski, weteran powstania 1863 roku Zakończył, prawy, oddany społeczeństwu i pracy zawodowej żywot ś. p. Antoni Żebrowski, postać wyjątkowa, ujmująca wszystkich szlachetnością, słodyczą charakteru i obowiązkowością, niemal — że przysłowiową. ów cichy, skromny starzec przeszedł w wiośnie życia tragiczne przygody. Urodzony 17 stycznia 1848 r. w Zamościu z zacnej mieszczańskiej rodziny, wstąpił w r. 1860 do gimnazjum warszawskiego. W maju 1863 r. zaciągnął się do szeregów powstańczych i bił się naprzód w partji Kononowicza, następnie zaś w oddziale "dzieci warszawskich". Po rozbiciu tegoż, w końcu lutego 1864 r., razem z kilkunastu towarzyszami, w okolicach Garwolina, osadzonym był w cytadeli warszawskiej. Po kilku miesiącach więzienia, przez Psków i Moskwę do Włodzimierza gubernjalnego był przetransportowany i tam skazano go na dwa lata rot aresztanckich w Kostromie. Po odbyciu tej kary, w r. 1866 zesłany był ś. p. Żebrowski no osiedlenie do okręgu minusińskiego, w gub. jenisiejskiej, i dopiero no skutek manifestu z r. 1868 pozwolono mu powrócić do Warszawy. Od r. 1868 prowadził zmarły kancelarję jednego z mecenasów, w którego domu uważany za przyjaciela i członka rodziny, przez szereg lat dziesiątków pracował. Przed kilkunastu loty powierzono ś. p. Antoniemu Żebrowskiemu odpowiedzialne stanowisko kasjera w administrocji Kurjera Warszawskiego. Prawością swoją i sumiennością, znajomością rzeczy i skrupulatnością i na tem stanowisku zjednał sobie uznanie ogólne, Płynęło to życie ciche, poświęcane wyłącznie pracy i obowiązkom. Wieczory spędzał ś. p. Żebrowski w swoim mieszkanku przy ul. Leszczyńskiej, oddany czytaniu książek historycznej treści i sporą ich zgromadził bibijoteczkę. Lata ciężkiej doli wycisnęły swe ślady na obliczu zacnego katorżnika. Był to umysł zrównoważony, sprawy krajowe oceniający trafnie, w zgodności z sercem, które biło dla zadań patrjotycznych przez cały żywot równie gorąco, jak w chwilach, gdy pragnęło w chłopięcych latach oddać się w ofierze ojczyźnie. S. p. Żebrowski oszczędnością zebrany mająteczek, testamentem w znacznej części przeznaczył no cele ogólne. Pokój duszy zacnego weterana bojów lat 1863 i 18641 Al. Kraushar.
Ignacy Żelechowski
Żelechowski Ignacy, wieku lat trzydzieści kilka, syn Kwiryna oficera armii z nad Berezyny, zesłanego na Syberyą i Genowefy z Zarębów; wnuk naczelnika konfederacyi wielkopolskiej. Już od pierwszej młodości oddychał gorącym patryotyzmem, który lubo się objawiał tylko zamiłowaniem czytania polskich książek, ściągnął na niego prześladowanie nauczycieli galicyjskich gimnazyów, upatrujących wówczas najwyższą mądrość w wytępianiu wszystkiego, co choćby cień polskości na sobie nosiło. Z tych przyczyn Ignacy przymuszonym był do opuszczenia szkół publicznych, lecz w domu gorliwie nad wzbogaceniem umyslu swego pracował, pilnie śledząc w wypadkach politycznych zwrotu na korzyść Polski mogącego wpłynąć zbawiennie. nok 184G zastał go jeszcze zbyt młodym i do czynu nieprzygotowanym, lecz za to 1i r. 11:$48 pospieszył do legionu polskiego na Węgry, i tam raniony w potyczce, wzięty został do niewoli przez Moskali i wydany władzom austryackim. Skazany wskutek tego do kompanii karnej, w drodze na miejsce swego przeznaczenia prowadzony, uszedł do Prus, i tam podając się za poddanego pruskicgo wstąpił do wojska, i dosłużył się stopnia oficera artyleryi. otrzymawszy dymisyę powrócił do domu i od samego początku ostatnich wypadków czynny w nich brał udział. Rozważny i niedowierzający lada komu, był do prowadzenia sprawy rewolucyjnej jedynym. - Organizacya narodowa przeznaczyła go do prowadzenia artyleryi powstańczej, która w województwie Krakowskiem przeciw Moskwie użytą być miała. Wyruszył tedy z oddziałem Miniewskiego 5 maja 1863 r. prowadząc dwa działa na wozach. Na placu boju pod Krzykawką mógł dopiero dobrze obejrzeć armaty i urządzić. Nadspodziewanie jednak znalazł w nich tyle niedostatków, iż się w dniu owym użyć nie dały. Schował więc dziala, a sam stanął w szeregach piechoty, walcząc mężnie i zagrzewając drugich do walki, lecz ugodzony kulą w głowę padł na miejscu. Był to człowiek rzadkich przymiotów i szlachetnego charakteru. Pobożny, skromny a gotowy zawsze do poświęcenia, poczytanym był od każdego, kto się z nim zetknąć miał sposobność, za wzr Polaka i poczciwego człowieka.
Pelagia Zgliczyńska
Dąbrowski musiał tedy siedzieć w więzieniu, kiedy na ziemi polskiej wrzał zawzięty bój z najezdnikiem. Odcięty od świata, wi dując się tylko z swą narzeczoną, Pelagią Zgliszczyńską (z którą w kwietniu 1864 r. wziął ślub w cytadeli), powziął plan niesłychanie śmiały. Oto chciał ni mniej ni więcej, jak wywołać ''rewolucyę więzienną''. u Za pośrednictwem narzeczonej swej, prosił Rząd Narodowy, aby mu dostarczono rewolweru i planu okolic Warszawy. (..) W początkach stycznia 1865 r. Dąbrowski wyjechał do Petersburga, gdzie miał licznych przyjaciół i znajomych. Z ich pomocą udało mu się uwolnić żonę, która przebywała w Ardatowie na zesłaniu. W pobliżu Ardatowa znajdował się klasztor Sarowski, do którego pielgrzymowały tłumy ludzi. Właśnie odbywał się tam odpust. Dymisyonowany oficer jazdy, Ozierow, przebrany za kupca, udał się też na ''pielgrzymkę''. W Ardatowie zawiadomił panią Dąbrowską, aby w oznaczonej porze, przebrana za chłopkę, znajdowała się na drodze, którą on przejeżdżać będzie. Dąbrowska istotnie wymknęła się z miasteczka i szła drogą, udając babę wiejską, wracającą z bogomolia. Wkrótce zrównała się z nią bryczka, w której siedział ów ''kupiec''. - A dokąd to, kobiecino ? - Dąbrowska wymieniła wieś, do której rzekomo szła, i zaczęła się skarżyć na zmęczenie. - A no — rzekł kupiec — siadajcie, podwiozę was. Niebrzydka baba — dorzucił, zwracając się do woźnicy — przyjemnie będzie jechać. W ten sposób Ozierow uprowadził Jarosławową Dąbrowską. Wkrótce potem szczęśliwi małżonkowie, dla których teraz dopiero rozpoczęły się ''miodowe miesiące'', w jednym z portów finlandzkich wsiedli na parostatek płynący do Szwecyi. Tutaj zabawili jakiś czas, poczem udali się do Paryża.
Antoni Zieliński
Herbu Leliwa. ur. w r. 1842 w Tarnopolu, uczeń kursu pedagogicznego akademii krakowskiej, służył jako sierżant w żuawach Rochebruna, w oddziałach i Langiewicza. Walczył pod Miechowem, Chrobrzą i Grochowiskami. Ranny w rękę. Po powstaniu profesor szkoły wydziałowej. W pamiętniku swym podaje Zieliński następujące szczegóły: »W grudniu pamiętnego roku zaprzysiężono nas wszystkich i mieliśmy wszyscy wyruszyć w pole, czekaliśmy tylko na wezwanie. By nie zwrócić na siebie niczyjej uwagi, chodziliśmy dalej pilnie na wykłady, ale czas wolny poświęcaliśmy nie nauce, lecz pracy wśród młodzieży rękodzielniczej, każdy z nas bowiem miał obowiązek dostarczyć przynajmniej dziesięciu ludzi. Agitacya szła łatwo, młodzież rękodzielnicza paliła się do walki. Ze wsi okolicznych nadciągało grupkami włościaństwo, by zaciągnąć się w szeregi. Szli - wiedzeni zapałem — nie wiedząc nawet na kogo, byleby tylko im dano broń do ręki na Moskala. Raz kiedy szedłem na wykłady, przystępuje do mnie kilku włościan i pyta: »A pan nas? "— >Tak« odpowiedziałem. — »No to dobrze! a gdzie to Panie przystaje się do Ojczyzny?« Zaprowadziłem ich tam, gdzie przystaje się do Ojczyzny i zaraz zaprzysiężono ich, by z najbliższym transportem odesłać w pole«. »Dnia 1. lutego otrzymałem rozkaz do pochodu. Zabrawszy trochę prymitywnych prowiantów, wyruszyłem. O godz. 7. wieczorem stanąłem pod Floryańską bramą, gdzie wnet zebrała się spora kupka naszych. Na wózkach ruszyliśmy do Chrzanowa, gdzie stanęliśmy późną nocą, skąd mieliśmy się przeprawić przez granicę. W Chrzanowie zastaliśmy smutną wieść, że ruszyć nie możemy, bo niema broni dla nas. Przykrym był ten pierwszy zawód, trzeba było wracać do Krakowa, gdzie w dwa dni otrzymaliśmy znowu rozkaz do wymarszu. Wybraliśmy się już inną drogą, mianowicie przez błonie na Łobzów do Ojcowa, gdzie gromadzono liczniejsze zastępy«. »Pod Ojcowem zastaliśmy cały obóz. Kilka dni poświęcono na nauczanie nowozaciężnych zasadniczych rzeczy z zakresu sztuki wojennej, poczem mieliśmy wyruszyć, czekano tylko na broń, bo tej ciągle jeszcze nie było. Rozdzielono tymczasem przybyłych do rozmaitych znaków, mnie przydzielono do pierwszej kompanii żuawów. W końcu po sosnowieckiej wyprawie przywieziono nam trochę starej broni palnej, ale ta była prawie nie dbo użytku, bo każdy karabin był inny. Pomimo braku broni otrzymaliśmy rozkaz wymarszu do Olbroma i Skały, żuawi mieli udać się do Skały. Z polecenia mego komendanta Rochebruna pozostałem jeszcze w Ojcowie, by zaciągnąć nowych ludzi i uzupełnić nimi drugą kompanię żuawów. Spełniwszy polecenie wybrałem się z zebranymi ludźmi do Skały. Zamieć śnieżna i uciążliwa droga zmęczyły nas tak strasznie, że cieszyliśmy się na odpoczynek w naszych kwaterach. Skoro jednak przybyliśmy do Skały i ułożyliśmy się na spoczynek rozległ się alarm. To Moskale ze Słomnisk podsuwali się pod nasze pozycye, spodziewając się, że zaskoczą nas nieprzygotowanych do walki. W kilku chwilach jednak stanęliśmy gotowi do niej a silny ogień przeciw przednim strażom moskiewskim skierowany, powstrzymał ich w pochodzie«. »Na drugi dzień otrzymaliśmy rozkaz wyruszenia pod Miechów, gdzie miała nastąpić potyczka z Moskalami. Smutnym był widok tego pochodu. Młodzież wycieńczona ledwie się wlokła, żołnierz niewyćwiczony szedł bezładnie wywołując często niepotrzebny tumult. W drodze odpoczywaliśmy tylko kilka godzin w Czaplach«. »Nad ranem podsunęliśmy się pod Miechów. Moskale spostrzegli nas a kilka rakiet puszczonych przez nich zaalarmowało załogę. Wnet rozpoczął się obustronny ogień. Zagrzani zachętą Rochebruna, zaatakowaliśmy górkę, obsadzoną przez Moskali i zdobyliśmy ją a potem cmentarz. Z cmentarza wpadliśmy w wązką uliczkę, wiodącą do rynku. Tu rozegrała się prawdziwa rzeź, bo Moskale bronili się zaciekle. Żuawi, jako aryergarda, walczyli jak wściekli, pomni, że im wolno iść zawsze tylko naprzód, bo żuaw nie cofa się przed wrogiem. Po dłuższej walce słychać było z naszej strony coraz rzadziej odgłos padających strzałów, podczas kiedy Moskale prażyli prawie bez przerwy gęstym ogniem. Polakom brakowało amunicyi... Musiano dać hasło do odwrotu. Ze stu sześćdziesięciu żuawów pozostało przy życiu około trzydziestu, przeważnie rannych. Kwiat młodzieży i inteligencyi zasłał krwawe ulice Miechowa. Pozostała przy życiu garstka poszła w rozsypkę wałęsając się po okolicznych wsiach i lasach«.
Józef Paweł Zieniewicz
Urodził się 10 marca 1842 r. we wsi Ostrówek, parafii Szudziałowo[2] (obecnie woj. podlaskie, pow. Sokółka, gm. Szudziałowo), zmarł 17 października 1913 r. w Tobolsku, pochowany tamże. Syn Adolfa Zieniewicza i Weroniki z Borowskich. Ojciec pochodził z drobnej szlachty bezrolnej ziemi słonimskiej (parafia Dziewiątkowicze Nowe), matka pochodzenia szlacheckiego z Podlasia (parafia Szudziałowo). Babka Józefa po stronie matki Anna Borowska pochodziła ze znanego litewskiego rodu Eysmontów. Józef posiadał liczne rodzeństwo (dwanaścioro), jednak do dorosłego wieku dożyło sześcioro (Władysław, Emilia, Konstancja, Anna, Kazimierz oraz Wincenty). Rodzice Józefa, nie posiadając własnej ziemi, często zmieniali miejsce zamieszkania, zatrudniając się przy różnych majątkach lub dzierżawiąc ziemię (m.in. Ostrówek par. Szudziałowo, Mostowlany par. Jałówka, Niziany par. Wołkowysk, Samojłowicze par. Piaski). W okresie pobytu w granicach dóbr Mostowlany, należących do Kalinowskich, chrzestnym jednego z braci Józefa był Szymon Kalinowski, ojciec Wincentego Konstantego Kalinowskiego. [3] W okresie Powstania Styczniowego Adolf i Weronika z dziećmi zamieszkiwali najpewniej w ziemi nowogródzkiej, być może w pobliżu miejscowości Nowojelnia.[4] O udziale Józefa Zieniewicza w powstaniu nie udało się dotąd ustalić jakichkolwiek faktów. Pewnym jest, że w związku z jakąś formą zaangażowania w powstanie (lub podejrzeń o takowe) został skazany na zesłanie na Syberię. Według żyjących w Rosji potomków miała to być kara dwudziestu pięciu lat katorgi. Ze „”[5] dowiadujemy, że pierwotnie trafił do wioski Jełtyszewo, wołości biegiszewskiej guberni tobolskiej. Na początku w 1865 r. przyznano mu zasiłek w wysokości 10 rubli rocznie. Następnie, w roku 1869 został przeniesiony na osiedlenie do wołości bronikowskiej, do wsi Zawalna, tym razem bez zasiłku. W dokumentach metrykalnych Józef Zieniewicz określany jest jako „”. W dniu 8 lutego 1866 r. w Tobolskim Kościele Katolickim zawarł związek małżeński z osiemnastoletnią panną Józefiną Szyszkowską, córką Feliksa i Elżbiety Tokarzewskiej, pochodzącą z guberni grodzieńskiej, powiatu brzeskiego (parafia Brześć Litewski).[6] Już 4 listopada 1866 r. w Tobolsku na świat przyszedł pierworodny syn Zygmunt, ochrzczony 1 stycznia 1867 r. w miejscowym Kościele Parafialnym przez ks. Wincentego Koncewicza.[7] Ogółem Józef i Józefina doczekali się aż ośmiorga dzieci, spośród których czworo dożyło do wieku dorosłego tj. Zygmunt, Adolf Józef (ur. 1869 r.), Feliks (1871 r.) oraz Maria Elżbieta (1875 r.). Józef utrzymywał kontakt korespondencyjny z rodziną na historycznej Litwie. W roku 1875, na wieść o śmierci matki oraz złej sytuacji rodzeństwa, zwrócił się z podaniem o zezwolenie na trzymiesięczne odwiedziny majątku Kuścin w powiecie nowogródzkim guberni mińskiej, w celu zadbania o byt małoletnich sióstr i braci.[8] Zezwolenie takowe otrzymał. Zieniewiczowie podejmowali starania o możliwość przeniesienia do miasta Tobolska, co ostatecznie udało im się ok. 1878 r., mniej więcej od tego czasu są tytułowani mieszczanami tobolskimi. Józef odnalazł w Tobolsku lepsze warunki do rozwoju swoich, zapewne rozpoczętych wcześniej, interesów. Niestety, rodzinę dosięgła tragedia, w dniu 12 lutego 1883 r., w czasie kolejnego połogu Józefa Zieniewicz umarła wraz z nowonarodzonym dzieckiem.[9] Józef zajmował się handlem, był kupcem należącym do rosyjskiej drugiej gildii. Prowadzony przez niego sklep mieścił się zapewne we własnym domu przy ul. Małej Archangielskiej w Tobolsku. Handlował różnymi artykułami, według tzw. „” za rok 1901 winem[10] , być może także artykułami aptecznymi. Doświadczenie w Tobolsku przy ojcu zdobywał stopniowo najstarszy syn Zygmunt, który wykształcił się na prowizora aptecznego. W roku 1895 r. (w dniu 27 czerwca), w wieku 52 lat, Józef Zieniewicz ożenił się w Tobolsku po raz wtóry. Jego wybranką była młodsza o dwanaście lat Malwina Worotyńska, córka zesłańca Jana i Emilii z Iwanowskich, wywodząca się z rodziny szlacheckiej guberni witebskiej, powiatu połockiego[11]. W roku 1896 (24 czerwca), w Tobolsku, na świat przyszła Eleonora, jedyne dziecko Józefa i Malwiny, jej matką chrzestną została przyrodnia siostra Maria Elżbieta Zieniewicz. Według niepotwierdzonych informacji, Józef z żoną, córkami Marią i Eleonorą, a także synem Zygmuntem i synową Marią miał około 1906 r., przenieść się do Tiumeniu, gdzie miał nabyć dom i otworzyć aptekę. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że do tego syberyjskiego miasta przeniósł się Zygmunt z żoną, być może także z siostrami, gdzie do 1918 r. prowadził aptekę we własnym domu na rogu ul. Spasskiej i Sadowej. Józef Paweł Zieniewicz zmarł w Tobolsku 17 października 1913 r. w wieku 71 lat, spoczął na miejscowym cmentarzu.[12] Do niepodległej Polski udało się wrócić wdowie Malwinie Zieniewiczowej (ok. 1926 r.), najstarszemu synowi Zygmuntowi z żoną oraz córce Eleonorze z mężem Tadeuszem Antonim Głębskim (obydwie rodziny wyjechały do Polski ok. 1922 r.).Bracia Feliks i Adolf Zieniewiczowie pozostali na Syberii, los ich siostry Marii Elżbiety pozostaje nieznany. Kiedy w 1933 r. Towarzystwo Przyjaciół Powstańców 1863 r. zainicjowało stworzenie kwatery Powstańców Styczniowych na cmentarzu wojskowym na Powązkach w Warszawie, Eleonora Głębska zadbała, by na murze pamięci powstańców zmarłych na zesłaniu lub emigracji zawisły tabliczki z imionami i nazwiskami jej ojca Józefa Zieniewicza oraz dziadka Jana Worotyńskiego. Groby rodzinne Eleonory i jej brata Zygmunta znajdują się na tym samym cmentarzu, symbolicznie, w sąsiedztwie kwatery powstańczej.
Franciszek Zima
Ur. 1827 Luszowice, k. Dąbrowy, zm. 1899. Syn Wacława (oficjalisty i dzierżawcy dóbr na Pokuciu) i Katarzyny Brzozowskiej. Student akademii technicznej lwowskiej. W 1848 w szeregach gwardii narodowej a następnie Legionu Polskiego na Węgrzech, uzyskując stopień kapitana w legionie Wysockiego, korpusie Damianicza. Dwa lata przebywał internowany w Szumli. Następnie w 1851 wyjechał do Anglii do Manchester gdzie pracował w zarządzie przędzalni, gdzie miał rodzinę (żona i dziecko), jednak na wieść o wybuchu powstania wyjechał. Współorganizator i uczestnik w charakterze szefa sztabu oddziału tureckiego, który miał za zadanie przedostać się przez Rumunię na Podole. Oddziała stoczył przegraną - w której Franciszek odniósł rany. Następnie brał udział także w wyprawie na Poryck. W Latach 1863-4 więzień stanu. Po powstaniu mieszkał we Lwowie, gdzie był dyrektorem Galicyjskiej Kasy Oszczędności. Był też w Radzie Nadzorczej Miejskiego Muzeum Przemysłowego. Prawy człowiek, odznaczał się zdrowym osądem, z zamiłowaniem do rzemiosła wojennego. Wzbudzał szacunek tak ze strony kolegów jak i przełożonych. W ostatnich latach życia życia nie oparł się niesumienności w zarządzaniu kasą, do czego skłoniła go chęć pomocy w rozwoju przemysłu naftowego w Galicji przez osobę nie zbyt skutecznego Szczepanowskiego. Został za to oskarżony o sprzeniewierzenie funduszy banku rzekomo wynikające z uwikłania w liczne kontakty z kobietami i szantażowany przez osoby mające o tym wiedzę. W rzeczywistości akt oskarżenia wniosła osoba, której Franciszek Zima odmówił kredytu. Mając bardzo duże możliwości Franciszek Zima niekiedy omijał procedury, co posłużyło za podstawę do aktu oskarżenia. Zaaresztowany, chorując na serce zmarł w celi śledczej z silnego wzburzenia. Proces sądowy uniewinnił wszystkich podejrzanych. Pochowany we Lwowie, na cm. Łyczakowskim pole nr 69
Ludwik Honoraty Żmudowski
(1826–1891), duchowny katolicki, kanonik honorowy sandomierski, długoletni proboszcz parafii św. Marcina w Białobrzegach Opoczyńskich (1855–1877) i w Przedborzu (1877–1891), patriota polski zaangażowany w działalność niepodległościową, działacz społeczny, zapalony myśliwy. Urodził się 16 VIII 1826r. we wsi Dzietrzniki (na ziemi wieluńskiej) w rodzinie pochodzenia szlacheckiego. Był synem Ksawerego, strażnika lasów rządowych w Straży Długie, i Salomei z Papiewskich. Został ochrzczony 25 VIII 1826r. w kościele pw. św. Katarzyny w Dzietrznikach przez ks. Marcina Gumkowskiego. Otrzymał dobre wykształcenie w gimnazjum w Piotrkowie Trybunalskim. Początkowo wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, gdzie pobierał nauki w latach 1847–1849. Edukację kontynuował w seminarium w Sandomierzu, zakończoną święceniami kapłańskimi (1852). Od 1852r. niósł posługę bożą w parafii Wzdół koło Bodzentyna. W 1855r. objął parafię św. Marcina w Białobrzegach Opoczyńskich (obecnie dzielnicy Tomaszowa Mazowieckiego). W 1861r. dzięki hojności parafian z Białobrzeg, Brzustowa, Celestynowa, Ciebłowic, Unewla i Wądołu dokonał remontu kościoła, m.in. naprawił i rozbudował organy kościelne, położył posadzkę, zakupił nowe ławki. Podczas powstania styczniowego ks. Żmudowski wspierał partyzantów i zachęcał parafian do udziału w walce narodowowyzwoleńczej. W pierwszych dniach maja 1863r. w kościółku modrzewiowym wypełnionym po brzegi szlachtą i powstańcami odebrał przysięgę wierności Polsce od 66-osobowego oddziału tomaszowian, wyrusza jących do boju pod komendą miejscowego aptekarza Aleksandra Stanisława Langego. Po kilku miesiącach – 7 XI 1863r. – został aresztowany przez kozaków, którzy w kostnicy przy cmentarzu parafialnym znaleźli mundury powstańcze. Duchowny spędził 13 tygodni w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim. Dzięki znajomości wśród możnych i oficerów rosyjskich, którzy przyjeżdżali w lasy spalskie na polowania, uniknął kary i powrócił do parafii. Po upadku powstania żarliwie bronił parafian przed represjami ze strony władz carskich. W 1864r. po kasacji konwentu ojców Franciszkanów w Smardzewicach jako reprezentant arcybiskupa sandomierskiego przejął księgozbiór biblioteki klasztornej, który następnie przekazał bibliotece Seminarium Duchownego w Sandomierzu. W 1866r. osobiście zwalczał epidemię cholery, która panoszyła się w Tomaszowie Mazowieckim i jego najbliższych okolicach. Opracował nietypowe, lecz skuteczne sposoby walki z cholerą (kąpiele w zimnej wodzie). Nie ustawał w działalności dla parafii: w 1875r. zakupił dwa nowe dzwony, w roku następnym odnowił dzwonnicę i odremontował kościelne organy. Ks. Żmudowski był zapalonym myśliwym, który chętnie zapraszał innych pasjonatów na polowania do okolicznych lasów. W ostatnim ćwierćwieczu XIX w. lasy spalskie stały się szczególnie popularne dzięki przedsiębiorczej postawie ks. Żmudowskiego, który sprowadzał do tych lasów wyższych oficerów i notabli rosyjskich, szukających szczególnie dogodnych miejsc do uprawiania myślistwa. W listopadzie 1873r. gościł przez 3 dni feldmarszałka rosyjskiego, ks. Aleksandra Bariatyńskiego, a w dniach 10– 18 IX 1876 r. następcę tronu, Aleksandra Aleksandrowicza, przyszłego cara Aleksandra III, oddających się w pobliskich lasach myśliwskim pasjom. Monarcha wkrótce zdecydował się na zbudowanie letniej rezydencji w Spale. W 1877r. został powołany na proboszcza parafii w Przedborzu nad Pilicą. Pełniąc to stanowisko (w latach 1877–1891), przyjeżdżał kilkakrotnie do Białobrzegów i Spały na polowania. Objąwszy parafię przedborską, zabrał się energicznie do pracy. W roku 1878 rozebrał resztki kościoła szpitalnego św. Leonarda, a ciosy piaskowcowe wykorzystał do ogrodzenia cmentarza przykościelnego. Rozszerzył też cmentarz rzymskokatolicki w Przedborzu, otoczył go murem i zadrzewił. Później zbudował budynek katakumb. W 1880r. zlikwidował cmentarz grzebalny wokół kościoła, a zebrane szczątki pochował uroczyście w jednym miejscu, które oznaczył krzyżem z piaskowca. Na jego cokole wyryto napis: „Pamiątka pochowania KOŚCI 10 czerwca 1880r. KLŻ”. W r. 1885 dobudował do nawy głównej kościoła zakrystię ministrancką. Pokrył czerwoną dachówką dach kościoła, a obie kaplice blachą. W 1887r. pozyskał środki (30 rubli srebrem) na reperację organów. W 1889r. w Przedborzu obok historycznej przeprawy przez Pilicę wystawił krzyż dziękczynny na potężnej sześciennej kolumnie z piaskowca, za ocalone życie cara, z wezwaniem w języku rosyjskim: „Boże cara chrani”. W 1891r. rozpoczął malowanie przedborskiej świątyni. Z datą 24 V 1891r., kazał pod chórem wypisać rys historyczny kościoła (obecnie usunięty). W styczniu 1890 roku ks. Żmudowski został zaproszony na członka warszawskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. W lutym jako myśliwy i członek tego towarzystwa wystosował apel do innych myśliwych z okolic Przedborza, aby zaniechali polowań w roku bieżącym wskutek „znacznego wyniszczenia zwierzyny i dość ostrej zimy”. Duchowny angażował się także w działalność publicystyczną. Kilka razy do roku jego listy i artykuły zamieszczały „Tydzień” (piotrkowski) i „Gazeta Radomska”. W 1889r. pisał o obawach w związku z topnieniem lodów i przyborem wód Pilicy, nawiązując do nieszczęśliwych doświadczeń z 1888r., gdy wielka powódź zerwała most na Pilicy, wielu mieszkańców pozbawiając plonów i mieszkań, a z kolei jesienny pożar strawił 9 stodół. W 1890r. w tekście publicystycznym namawiał do porządkowania miasta i podniesienia stanu zdrowotnego oraz zapobiegania wielkim pożarom poprzez budowę studni. Ks. Żmudowski rozchorował się w Radoszycach, podczas wizyty biskupa sandomierskiego Antoniego Franciszka Sotkiewicza. Zmarł 12 VI 1891r. o godz. 20 w Przedborzu i tam został pogrzebany.
Roman Żuliński
(ok. 1830 - 05.08.1864 Warszawa) - Powstaniec Styczniowy, członek Rządu Narodowego, stracony na stokach Cytadeli Warszawskiej [1] , wraz z Romualdem Trauguttem, Józefem Toczyskim, Rafałem Krajewskim i Janem Jeziorańskim. Matematyk, autor książki "Zasady rachunku różniczkowego" wyd. Warszawa 1859 r [książka dostępna w bibliotece cyfrowej POLONA] Pochowany na Cmentarzu Stare Powązki w Warszawie, kwatera 203, rzad 2 miejsce 22 - grób Alojzy Traugutt (Trauguttówny) [3] Rodzeństwo: 1____Kazimierz Samuel Walenty Żuliński (14.02 1831 Radom - 1904 Lwów) - Powstaniec Styczniowy [1], ksiądz [1] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 2____Aleksander vel Alexander [10] Tomasz [12] Żuliński [10] ( 08.09.1832 Warszawa [12] - ) ślub - 1872 Warszawa [10], żona Kazimiera Czaplińska [10] (rodzice Antoni Czapliński [10] i Józefa Wizdek [10]) 3____Tadeusz Żuliński (1839 - 1885) [1] - Powstaniec Styczniowy [1], lekarz [1] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 4____Józef Żuliński ( ok. 1840 - 1908 ) [1] - ps. Zenon Zetowicz - Powstaniec Styczniowy [1] pedagog [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 5____Edward Kalikst Maksymilian Zuliński [14] ( 1842 Kraków [14] - )- Powstaniec Styczniowy ? [2] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] Rodzice: 1___Jan [13] Tadeusz Żuliński [7], [8] rachmistrz Banku Polskiego [11] w 1832 r lat 36 (czyli ur. ok. 1798) zamieszkały Warszawa ul. Krakowskie Przedmieście nr 369 [11] urodzony w Sandomierzu [13] 2___Barbara [7], [8] Fryderyka [13] Michelson [7], [8], [13] 1-vo Żulińska [13] ur 20.04.1817 [15] zm. 05.03.1881 Lwów, pochowana na Cmentarzu Łyczakowskim razem z dwoma synami: Tadeuszem i Kazimierzem [15] - ślub 08.02. 1829 Warszawa [13] świadkowie Tomasz Werner ........ lat 50 z Warszawyi Szymon Werner .................. lat 36 z Warszawy [13], on rz-kat kawaler lat 32 zamieszkały od 5 lat w Radomiu; ona ewangeliczka, panna Dziadkowie: 1.1__Józef Żuliński [13] - zm. Sandomierz [13] 1.2__Marianna [13] - zm. Sandomierz [13] 2.1__Samuel Michelson [13] urzędnik Akademii Ku.... [13] 2.2__Pelagia Werner [13 - zm. Petersburg [13]
Józef Żuliński
(21.04.1840 - 06.08.1908 Lwów ) [1] - ps. Zenon Zetowicz - Powstaniec Styczniowy [1] "za udział w powstaniu więziony m. in. na Wawelu i w Sołnogrodzie. Po odzyskaniu wolności dyrektor Seminarium Nauczycielskiego Żeńskiego we Lwowie, wybitny pedagog, przyjaciel króla serbskiego Milana Obrentowicza, założyciel kolonii leczniczej w Rymanowie." [1] Urodzony 21.04.1840 [16] Ślub - żona Łucja Gross [3] vel Gros [5], [6] rodzice: Adam Gross [7, [8], [7] i Teresa [7],[8] Tolkmit [8] vel Tolk [7] Zmarł 06.01.1908 Lwów ul. Ossolińskich 11, [3] lat 68 [3] na gruźlicę płuc [3] wdowa Łucja Gross [3] Pochowany na tym samym cmentarzu, na którym jest pochowana jego matka [15] i dwaj bracia: Kazimierz i Tadeusz. [1], czyli na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, ale w innym niż ta rodzina grobie, bo w kwaterze 72 nr obiektu 56. [16] Razem z nim w jednym grobie są pochowani: - dr. Tadeusz Żuliński - lekarz adiutant J. Piłsudskiego, komendant Polskiej Organizacji Wojskowej pod Zaborem Rosyjskim w latch 1914-1915, porucznik VI baonu 3 pułku i brygady Legionów Polskich ranny w walce z Moskalami pod Kamieniuchą dnia 28.10.1915 , zmarł 05.11.1915 w wieku 26 lat , oznaczony pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari [16] - Teresa z Żulińskich Czarnikowa, córka Józefa , matka dr. Leszka Czarnika, żyła lat 61 zmarła 26.03.1944 [16] Rodzeństwo: 1____Roman Żuliński (ok. 1830 - 05.08.1864 Warszawa) - Powstaniec Styczniowy [1], członek Rządu Narodowego, stracony na stokach Cytadeli Warszawskiej [1] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 2____Kazimierz Samuel Walenty Żuliński (14.02 1831 Radom - 1904 Lwów) - Powstaniec Styczniowy [1], ksiądz [1] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 3____Tadeusz Żuliński (1839 - 1885) [1] - Powstaniec Styczniowy [1], lekarz [1] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 4____Aleksander vel Alexander [10] Tomasz [12] Żuliński [10] ( 08.09.1832 Warszawa [12] - ) ślub - 1872 Warszawa [10], żona Kazimiera Czaplińska [10] (rodzice Antoni Czapliński [10] i Józefa Wizdek [10]) 5____Edward Kalikst Maksymilian Zuliński [14] ( 1842 Kraków [14] - ) - Powstaniec Styczniowy ? [2] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] Dzieci: 1___ Barbara Żulińska [5] ur 1881 Lwów [5] 2____Teresa Kazimiera Żulińska 1-vo Czarnik [4] ur 1883 [6] Lwów [4], [6] zm. 26.03.1944 Lwów w wieku 61 lat [16] ślub 14.01.1905 Lwów , ona panna 21 lat, mąż Stanisław Jakub Czarnik , doktor medycyny kawaler lat 37 z Bobórki (rodzice: Jakub Czarnik i Karolina Oppenauer); świadkowie Edward Żuliński urzędnik Krakowskiego Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń i Kazimierz Czarnik [4] ich syn - dr. Leszek Czarnik [16] 3____Łucja Stanisława Żulińska [7] u 1886 Lwów [7] 4____Tadeusz Józef Żuliński [8] - lekarz adiutant J. Piłsudskiego, komendant Polskiej Organizacji Wojskowej pod Zaborem Rosyjskim w latch 1914-1915, porucznik VI baonu 3 pułku i brygady Legionów Polskich, oznaczony pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari [16] ur 1889 Lwów [8] zm. 05.11.1915 na skutek ran odniesionych w walce z Moskalami pod Kamieniuchą [16] 5____Maria Żulińska [9] ur ok. 1889 Lwów [9] zm. 02.06.1890 Lwów, ok. 1 rok [9] Rodzice: 1___Jan [13] Tadeusz Żuliński [7], [8] rachmistrz Banku Polskiego [11] w 1832 r lat 36 (czyli ur. ok. 1798) zamieszkały Warszawa ul. Krakowskie Przedmieście nr 369 [11] urodzony w Sandomierzu [13] 2___Barbara [7], [8] Fryderyka [13] Michelson [7], [8], [13] 1-vo Żulińska [13] ur 20.04.1817 [15] zm. 05.03.1881 Lwów, pochowana na Cmentarzu Łyczakowskim razem z dwoma synami: Tadeuszem i Kazimierzem [15] - ślub 08.02. 1829 Warszawa [13] świadkowie Tomasz Werner ........ lat 50 z Warszawyi Szymon Werner .................. lat 36 z Warszawy [13], on rz-kat kawaler lat 32 zamieszkały od 5 lat w Radomiu; ona ewangeliczka, panna Dziadkowie: 1.1__Józef Żuliński [13] - zm. Sandomierz [13] 1.2__Marianna [13] - zm. Sandomierz [13] 2.1__Samuel Michelson [13] urzędnik Akademii Ku.... [13] 2.2__Pelagia Werner [13 - zm. Petersburg [13]
Kazimierz Samuel Walenty Żuliński
(14.02. 1831 Radom - 10.03.1904 Lwów) - Powstaniec Styczniowy, ksiądz [1] "Przed powstaniem wikary w parafii św. Aleksandra w Warszawie, autor wielu kazań patriotycznych, za wygłoszenie płomiennej mowy nad grobem Agatona Gillera w Stanisławowie usunięty administracyjnie z diecezji krakowskiej , później kapelan i katecheta w małym miasteczku w Galicji Wschodnie." [2] Urodził się 14.02.1831 Radom ale akt urodzenia Warszawa 1832 r [11] Założyciel stowarzyszenia kapłanów polskich na emigracji zmarł 10.03.1904 r we Lwowie w wieku 73 lat. Pogrzeb z domu żałoby ul Teatyńska 3. [1] Zmarł 10.03.1904 we Lwowie, w Szpitalu Sióstr Szarytek w wieku 73 lat [2] Pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, tym samym, na którym są pochowani dwaj jego bracia: Józef i Tadeusz [2] Rodzeństwo: 1____Roman Żuliński ( - 05.08.1864 Warszawa) - Powstaniec Styczniowy, członek Rządu Narodowego, stracony na stokach Cytadeli Warszawskiej [2] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 2____Aleksander vel Alexander [10] Tomasz [12] Żuliński [10] ( 08.09.1832 Warszawa [12] - ) ślub - 1872 Warszawa [10], żona Kazimiera Czaplińska [10] (rodzice Antoni Czapliński [10] i Józefa Wizdek [10]) 3____Tadeusz Żuliński ( 1839 - 1885) [1] - Powstaniec Styczniowy [1], lekarz [1] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 4____Józef Żuliński ( ok. 1840 - 1908 ) - ps. Zenon Zetowicz - Powstaniec Styczniowy [2] pedagog [2] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 5____Edward Kalikst Maksymilian Zuliński [14] ( ur. 1842 Kraków [14] - ) - Powstaniec Styczniowy ? [2] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] Rodzice: 1___Jan [13] Tadeusz Żuliński [7], [8] rachmistrz Banku Polskiego [11] w 1832 r lat 36 (czyli ur. ok. 1798) zamieszkały Warszawa ul. Krakowskie Przedmieście nr 369 [11] urodzony w Sandomierzu [13] 2___Barbara [7], [8] Fryderyka [13] Michelson [7], [8], [13] 1-vo Żulińska [13] ur 20.04.1817 [15] zm. 05.03.1881 Lwów, pochowana na Cmentarzu Łyczakowskim razem z dwoma synami: Tadeuszem i Kazimierzem [15] - ślub 08.02. 1829 Warszawa [13] świadkowie Tomasz Werner ........ lat 50 z Warszawyi Szymon Werner .................. lat 36 z Warszawy [13], on rz-kat kawaler lat 32 zamieszkały od 5 lat w Radomiu; ona ewangeliczka, panna Dziadkowie: 1.1__Józef Żuliński [13] - zm. Sandomierz [13] 1.2__Marianna [13] - zm. Sandomierz [13] 2.1__Samuel Michelson [13] urzędnik Akademii Ku.... [13] 2.2__Pelagia Werner [13 - zm. Petersburg [13] Bibliografia
Tadeusz Żuliński
(30.11.1839 - 18.01.1885 Lwów) [1] - Powstaniec Styczniowy [1], lekarz [1] "absolwent medycyny uniwersytetu w Pradze. Za udział i agitację na rzecz powstania, zwłaszcza wśród Czechow, kilkakrotnie więziony. Po upadku powstania zbiegł do Paryża, gdzie redagował pismo "Polska" . W 1871 r osiadł we Lwowie, zdobywając jako lekarz wielkie poszanowanie." [1] Urodził się 30.11.1839 [15] Zmarł 18.01.1885 [15] we Lwowie, pochowany na tym samym na którym są pochowani dwaj jego bracia: Kazimierz i Józef. [1] czyli na Cmentarzu Łyczakowskim [1], kwatera nr 72 nr obiektu 55 [15] Razem z nim w jednym grobie są pochowani: - jego matka - Barbara Źulińska z domu Michelson ur 20.04.1817 zm. 05.03.1881 [15] - Maniusia ur 1889 - 1890 [15] - jego brat ks. Kazimierz Żuliński /jubilat/ ur 1831 zm. 1904 [15] Rodzeństwo: 1____Roman Żuliński (ok. 1830 - 05.08.1864 Warszawa) - Powstaniec Styczniowy, członek Rządu Narodowego, stracony na stokach Cytadeli Warszawskiej [1] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 2____Kazimierz Samuel Walenty Żuliński (14.02.1831 Radom - 1904 Lwów) - Powstaniec Styczniowy [1], ksiądz [1] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 3____Aleksander vel Alexander [10] Tomasz [12] Żuliński [10] ( 08.09.1832 Warszawa [12] - ) ślub - 1872 Warszawa [10], żona Kazimiera Czaplińska [10] (rodzice Antoni Czapliński [10] i Józefa Wizdek [10]) 4____Józef Żuliński ( ok. 1840 - 06.01.1908 ) - ps. Zenon Zetowicz - Powstaniec Styczniowy [2] dyrektor Seminarium Nauczycielskiego Żeńskiego we Lwowie, pedagog. [2] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] 5____Edward Kalikst Maksymilian Zuliński [14] ( 1842 Kraków [14] - ) - Powstaniec Styczniowy ? [2] [c.d i źródła - patrz hasło w Słowniku Biograficznym i w bazie Powstańców Styczniowych] Rodzice: 1___Jan [13] Tadeusz Żuliński [7], [8] rachmistrz Banku Polskiego [11] w 1832 r lat 36 (czyli ur. ok. 1798) zamieszkały Warszawa ul. Krakowskie Przedmieście nr 369 [11] urodzony w Sandomierzu [13] 2___Barbara [7], [8] Fryderyka [13] Michelson [7], [8], [13] 1-vo Żulińska [13] ur 20.04.1817 [15] zm. 05.03.1881 Lwów [15] - ślub 08.02. 1829 Warszawa [13] świadkowie Tomasz Werner ........ lat 50 z Warszawyi Szymon Werner .................. lat 36 z Warszawy [13], on rz-kat kawaler lat 32 zamieszkały od 5 lat w Radomiu; ona ewangeliczka, panna Dziadkowie: 1.1__Józef Żuliński [13] - zm. Sandomierz [13] 1.2__Marianna [13] - zm. Sandomierz [13] 2.1__Samuel Michelson [13] urzędnik Akademii Ku.... [13] 2.2__Pelagia Werner [13 - zm. Petersburg [13]
Żychliński
porucznik i komendant.powstaniec 1863. wspomina o nim podkomendny Zapomniany powstaniec z 1863 r. Weteran walczył pod Miłosławiem. W cichej wiosce Sławoszew pow. Jarocin mieszka już od wielu lat, na miejscu wszystkim znany i ogólnie szanowany 87-letni weteran Wojciech Rybczyński, z zawodu leśnik. Wymieniony jest powstańcem z roku 1863. Starzec jest jeszcze nadzwyczaj dziarski i wesoły. Z chęcią opowiada o minionych dziejach w kole swych dzieci, licznych wnuków i prawnuków. Powstaniec urodził się we wsi Golina pow. Jarocin, dnia 20. lutego 1845 r. Z początku wychowywał się przy rodzicach, do szkoły krótko chodził, lecz mimo to nauczył się pisać i czytać. Jako 18-toletni młodzieniec wcielił się w szeregi powstańcze, pod chorągiew oficera śp. Żychlińskiego (ojciec obecnego p. radcy Żychlińskiego z Twardowa pow. Jarocin). Szczególnie wspomina starzec bitwy w okolicy Miłosławia, gdzie też za specjalne wyróżnienie w boju, został mianowany przez sztab powstańczy dowódcą oddziału, kapralem. Jako dowódca został lekko ranny lecz ani na chwilę nie opuszczał swego oddziału. Mówi o zwycięstwach, lecz również nie zapomina o klęskach, przyczem roni łzy, które spływają na pokrytych zmarszczkami policzkach. „Bo mogło być to inaczej zrobione i bylibyśmy wygrali” - mówi weteran. Nie zapomniał też o swych kolegach broni, których wymienia po nazwisku i imieniu; jedni polegli, drugich odniesione rany lłub choroba rzuciły na łoże boleści i już dawno odeszli w zaświaty. -„Razem z śp. Żychlińskiin wróciłem w moje strony, często wspominaliśmy nasze młode lata, te wspólne walki i przygody.. Wierzyliśmy w odrodzenie Polski, ja się doczekałem i rwałem do broni, gdy w r 1918 zabłysła jutrzenka wolności, lecz lata nie pozwalały - ale mój porucznik i komendant śp. Żychliński nie doczekał się tej chwili”. Obecnie za staraniem syna p. Wincentego Rybczyńskiego, urzędnika kolejowego w Jarocinie, został były młody entuzjasta podniesiony do godności weterana i zamianowany podporucznikiem, oraz nadana została mu emerytura.
Ludwik Żychliński
Powstaniec, sybirak, dowódca konnego hufca im Dzieci Warszawskich. W 3.1887 wytoczył proces o zniesławienie innemu powstańcowi i sybirakowi - Ludwikowi Zielonce. Ów udowadniał że Żychliński był donosicielem dla idei. Oskarżenie to poparł słowami Mikołaja Epsteina i Benedykta Dybowskiego. Podstawą oskarżenia było zdarzenie z Irkucka stawiające w złej sławie Żychlińskiego a które zostało opublikowane w czasopiśmie "Ognisko Domowe" 20.1.1887. W Irkucku u Epsteina zbierało się towarzystwo z którego Żychliński został wyrzucony jako donosiciel, choć znali jego dowody męstwa. Zastanawiającym dla Epsteina był fakt, że wszyscy przywódcy powstania zostali powieszeni, a Żychliński tylko został zesłany (drugi R... sam przyznawał się kolegom że był donosicielem i przepraszał). Pogłoski mówiły że Żychliński robił zeznania w Cytadeli przez które wielu dostało się do niewoli. Miał on wśród zesłańców opinię "króla łgarzów" tak że istniało przysłowie "łże jak Żychliński". Epstein przytaczał opowieści Barosza - wiernego sługi Żychlińskiego, który zerwał z nim gdy ów zażądał pomocy w donosicielstwie i dostarczania informacji do kpt. Markowoa. Gubernator Dytmar miał ofiarować Żychlińskiemu pieniądze, których on nie wziął, mówiąc że czyni to z przywiązania do rządu rosyjskiego. O niecnym postępowaniu wspominała też jedna Polka zamieszkała w Irkucku. Moskal Fronckiewicz opowiadał Epsteinowi że Żychliński żalił mu się że rząd rosyjski mało go wynagradza. Ostatecznym dowodem miał być list który Epstein przez przypadek przeczytał a skierowany urzędnika do specjalnych poruszeń Lietkego, w którym Żychliński ostrzegał przed Epsteinem i Marczewskim jako ludźmi "bardzo niebezpiecznymi". List był mu wręczony przez pomyłkę przez chłopa z Kojdałowa gdzie przeniósł się Żychliński, a różnił się od właściwego listu zagięciem rogu. Po tych dowodach Epstein Żychlińskiego wyrzucił.
Strona z 25 < Poprzednia Pierwsza