Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 2997
Strona z 75 < Poprzednia Następna >
Śnieżko
"Po kilkugodzinnym pochodzie przybył oddział w pobliże majętności p. Śnieżki, sędziwego, 80-letniego starca - a wielce kochanego i w całej okolicy poważanego obywatela. (...) Kilka celnych strzałów walecznych kozaków, pozbawiły życia wszystkich dworskich ludzi, wybiegłych na ratunek swojego kolegi. (...) W chwili gdy żołdactwo z bronią do ataku rzuciło się do pałacu, p. Śnieżko siedział w swoim fotelu oczekując ich przybycia z rzadką rezygnacją. Nie widział wprawdzie i pojąc nie mógł co to oznacza, bo lokaj wysłany na zwiady, zabity - nie wrócił z odpowiedzią, zawsze atoli mógł spodziewać się wszystkiego najgorszego. Nie zawiódł się. Żołdaki wpadłszy do pałacu, raczej wywalili niż otworzyli drzwi do jego pokoju. Sędziwa, poważna postać białego starca, pogodne czoło, wyraziste oko jasne, szlachetne rysy twarzy, przytem wąs zawiesisty i biała broda spadająca aż na piersi, w pierwszej chwili wywarły na tych dzikich niemały wpływ i wznieciły uszanowanie. Chwilę sołdaci stali zdziwieni, zawstydzeni, nie mieli odwagi ani postąpić naprzód, ani przemówić słowa. Gdy jednak jeden z świeżo do pokoju przybyłych żołdaków zawołał: wot kakaja boroda! - eto wierojatno sam pierwyj miatjeżnik - wszyscy naraz rzucili się na niego, pochwycili za brodę i ciągnęli z pokoju, a że tak bardzo wiekowy staruszek nie zdołał pospieszyć tak raźnie, do szybszych więc kroków pobudzano go kłuciem bagnetami. Nieszczęśliwy! zanim dowleczono go na ganek pałacu, otrzymawszy przeszło czterdzieści ran bagnetem, wyzionął ducha.
Śnieżko
"Przez Jancewicze przechodził oddział powstańców, z oddziału (prawd.) Różyckiego. Po noclegu i zaopatrzeniu skierował się do Królowego Mostu w Puszczy Białowieskiej. Droga wiodła przez Dołbiznę, własność rodziny Śnieżków. Potem do Jancewicz przylecieli kozacy. Dziadek skierował ich na mylny ślad - ale w końcu i oni trafili do Dołbizny. Przy drodze była karczma. Żyd karczmarz właśnie przewoził okowitę z jakiejś gorzelni, kozacy dopadli go, popili się i zaczęli plądrować dwór. Wywlekli opierającego się Śnieżkę i zabili, a córki zaczęli napastować. Wtedy kucharz (prawosławny, eks-chłop pańszczyźniany) Benedykt nie ścierpiał i wygarnął z dubeltówki. Porąbali go szablami po głowie, ale nie umarł, wyleczył się i potem trochę jakby przygłupi przebywał na tzw. łaskawym chlebie u mojej babki w Jancewiczach, a może przedtem gotował. Pamiętam go dobrze, kazano mi go szanować, pamiętać o nim. Pamiętam jak zmarł, miałam może 5-7 lat, Matka zaprowadziła mnie do niego, kazała pomodlić się, uklęknąć, zaniosłam mu jakiś obrazek, który moja mama wsunęła mu do rąk. Nie pamiętam natomiast pogrzebu. Pewnie był pop i wywieziono go na cmentarz prawosławny do Zubacz. A podczas powstania dwór w Dołbiźnie spalono, a majątek następnie skonfiskowano. Syna uratowała panna służąc pod krynoliną, w rowie. /Dziadek Jaczynowski/ zobaczył łunę palącej się Dołbizny. Założono konie, popędził. Zastał ruinę, zgliszcza, trup Śnieżki w rowie."
Władysław Sokołowski
Pseudonim "Iskra". Pochodził prawdopodobnie z Litwy. Był dobrze wykształcony, znał biegle francuski, grał na fortepianie, sprawiał bardzo dobre wrażenie w towarzystwie, szczególnie na płci pięknej. Dobrze zbudowany, wysoki blondyn z niebieskimi oczami, nosił wąsik i hiszpańską bródkę. Przed powstaniem służył w armii rosyjskiej w stopniu oficer sztabu generalnego. Walkę powstańczą rozpoczął u boku Langiewicza. Ranny pod Pieskową Skałą[3], jednak już w Goszczy dowodzi III kompanią Żuawów[7]. Po wyleczeniu przeszedł do oddziału "Bończy", z którym działał do jego śmierci w czerwcu 1863. Następnie walczył w oddziale Gustawa Świerzawskiego skąd został wysłany aby przejąć dowodzenie nad oddziałem w lasach pod Jędrzejowem. Wcześniej odznaczał się brawurą i niepospolitą odwagą, teraz dowodzenie pozwoliło mu na pozbycie się hamulców. Często bywał pijany, szafował swoim stopniem, zrażał ludzi, wywyższał się. W jego oddziale panowała bardzo duża niesubordynacja, której młody dowódca nie potrafił opanować. Nie stronił też od hulanek i zabaw. Jedna z nich, w Olesznie i Żeleźnicy zakończyła się doprowadzeniem do pożaru folwarku a dodatkowo został oskarżony, wraz z dwójką swoich oficerów, Bugowskiego i Groba o gwałt na córce rządcy. W efekcie zginęli ludzie i stracono wiele sprzętu i broni. Niedługo potem, 13.września podjął nieostrożną i fatalną w skutkach bitwę w Małogoszczy, gdzie wpadł pułapkę zastawioną przez blisko 800-osobowy oddział Moskali, sam mając ok 350 osób piechoty i ok 60 kawalerii. Oddział rozproszył się a wielu zginęło. Niedługo potem Rząd Narodowy zdecydował o pojmaniu Sokołowskiego i odbyciu rozprawy. Sokołowski, stacjonując koło Koniecpola został pojmany i przewieziony do kwatery Chmielińskiego w Drochlinie. Przewodniczył kpt. Albin Tylman[1], zaś z ramienia rządu stawał ówczesny komisarz płk Apolinary Kurowski. W procesie 29.9.1863 brał też prawdopodobnie udział Andrzej Deskur - o innych nie można powiedzieć nic pewnego. W efekcie procesu za liczne rabunki, gwałty, utratę znacznej liczby ludzi, koni, broni amunicji i innych rekwizytów został skazany na rozstrzelanie. Wyrok wykonano tego samego dnia na błoniu po płn stronie wsi, koło drogi. Tam ponoć został pochowany kilka metrów od drogi do Koniecpola, pod wierzbą. Jego grób był splądrowany przez guślarzy.[8] Dowództwo oddziału przejął , który jednak zginął już następnego dnia pod Lelowem.
Franciszek Sokulski
Ur. 6.1.1811 Łuczyńce, k. Brzeżan, zm. 21.2.1896 Błudniki, k. Kołomyi. Syn Jana i Marianny Zbierzchowskiej. Uczęszczał do jezuickiego konwiktu w Tarnopolu, a następnie w Brzeżanach. Studiował filozofię na Uniwersytecie Lwowskim (przerwane). Przez ten czas żył z udzielania korepetycji i nauczycielstwa. Brał udział w Powstaniu Listopadowym 20 Pułku Piechoty Liniowej. Walczył pod Grochowem, Liwem, Węgrowem i Sokołowem. Po awansie na podporucznika wziął udział w wyprawie gen. Chłapowskiego na Litwę. Ukrywał się w miejsc. Porszerksznie i Tauszany (chorując na febrę). Następnie wyemigrował przez Prusy do Francji. Dokończył naukę w École des Mines w St-Etienne i pracował w Korpusie Dróg i Mostów jako konduktor. W 1848 zaangażowany we Lwowie jako emisariusz Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, razem z Heltmanem, po czym znów musiał się ukrywać i wyjechał na Węgry gdzie zaciągnął się do Legionu Polskiego. 26.5.1849 awansowany do stopnia kapitana. Po klęsce działań węgierskich wraz z Legionem wyjechał do Turcji. Tam pozostał, będąc agentem Rządu Narodowego. W 1853-4 w czasie Wojny Krymskiej po raz kolejny bierze udział w sformowaniu legionu polskiego przy armii tureckiej. Następnie przez 20 lat prowadził z sukcesem prace nad układaniem linii telegrafów łączących odległe miasta w Turcji, a także łącząc Turcję z Europą. Do prac tych zaangażował wielu Polaków przybywający na emigracji dając im schronienie i możliwość zarobku. W czasie Powstania Styczniowego zorganizował wyprawę , która przez Rumunię miała dostać do Polski. Zatrzymana . Na Emigracji przebywał do 1881. Powróciwszy uzyskał posadę inżyniera na linii Kołomyja-Peczeniżyn - mieszkając w Peczeniżynie. Gorący patriota, ujmującego charakteru i wielkiej delikatności w obejściu. Należał do ludzi, którzy głośno kroczyć nie umieją, i których bardzo blisko poznać trzeba aby ocenić ich wartość. Całe życie pracując dla Polski zmarł by w biedzie gdyby nie przytułek u przyjaciela. Ostatnie 5 lat życia spędził w Błudnikach k. Halicza u , byłego powstańczego naczelnika powiatu olhopolskiego.
Strona z 75 < Poprzednia Następna >