Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 2996
Strona z 75 < Poprzednia Następna >
Andrzej Jakóbkiewicz
Andrzej Bruzda Jakóbkiewicz, ur 9.11.1843 Stopnica, zm. 30.01.1924 Kielce. Syn Teofila i Małgorzaty Bielawskiej. Miał braci Władysława Jana (1852-1856) i Bolesława Michała (?-1930) . Uczył się w kieleckiej Szkole Realnej (absolwent 1860), gdzie żywe były jeszcze echa rewolucyjnego spisku księdza Piotra Ściegiennego. Nie dziwi więc fakt, że przesiąknięty atmosferą buntu przeciw Rosji, już po kilku miesiącach nauki rozpoczętej w 1862 w puławskim Instytucie Politechnicznym. Poznał tu między innymi - św. Brata Alberta. Wraz z innymi studentami kursu przygotowawczego ruszył do walki w styczniu 1863 roku, gdy wybuchło powstanie przeciw caratowi. Jak sam wspomina w „Życiorysie powstańca 1863r./1864r.” „(…) . (…)”. Walczył najpierw w radomskim, , potem dostał się do oddziału żuawów , walczył pod Koniecpolem, potem w okolicach Piotrkowa i pod Częstochową. Po rozwiązaniu ugrupowania przeszedł w Góry Świętokrzyskie i wstąpił do oddziału , walczył , . Awansował do stopnia sierżanta, odznaczając się w walce. W lasach cisowskich we wrześniu 1863, walczył (28.11.1863) pod dowództwem , w oddziale awansował do stopnia porucznika. Zimę oddział przetrwał w lasach cisowskich, w miejscu gdzie 80 lat później stacjonował oddział „Barabasza”. Po nieudanym w lutym 1864 r., oddziały powstańcze rozproszyły się. 1 maja 1864 r. Andrzej Jakóbkiewicz został schwytany, przewieziony do Daleszyc, a potem do więzienia w Kielcach. Tu odbył się sąd polowy, a powstaniec usłyszał wyrok: 8 lat ciężkich robót w twierdzy. Tak te wydarzenia opisał we wspomnieniach: „(…) . (…)„ Andrzej Jakóbkiewicz i jego skazani koledzy powstańcy, przebywali w więzieniu kieleckim do 5 listopada 1864 i następnie tym samym transportem zostali wysłani na zsyłkę. Uzbrojony konwój ruszył z Kielc najpierw do warszawskiej cytadeli. Stąd koleją przez Petersburg Jakóbkiewicz dotarł do Moskwy i dalej w kajdanach do Tobolska, następnie przez Tomsk do Irkucka - gdzie dotarł w lipcu 1865 i do grudnia był przetrzymywany w więzieniu. W 1866 działał w tajnej "Organizacji Wolnego Sybiru", a pracując przy budowie drogi bajkalskiej brał udział, choć nie czynnie w Powstaniu Zabajkalskim. Powstańcy proklamowali Stany Zjednoczone Wolnej Syberii próbując się daremnie przebić do granicy Rosji. Prowodyrów ukarano za to karą śmierci, a wszystkich buntowników dodatkowymi 15 – 20 latami katorgi. Rok więzienia dostali tylko ci, którzy nie uczestniczyli czynnie w buncie, między innymi Jakóbkiewicz - który był jednak "mocno podejrzany". Został odesłany w kajdanach do gorzelni w Aleksandrowsku, a następnie do kopalni soli w Usolu. Zarobek katorżnika był minimalny, nie wystarczał nawet na jedzenie, Andrzej więc nauczył się szewstwa. W 1872 otrzymał pozwolenie na przeniesienie się do Jakucji. Przebywał krótko w Ildze w okr. wercholeńskim. Pracował następnie jako robotnik i dostawca towarów na barkach na Lenie. Po kilku latach katorgę zamieniono mu na osiedlenie i mógł resztę kary odbywać jako wolny człowiek - bez prawa przebywania w krajach zachodnich. Dzięki poparciu kolegi powstańca udało mu się zdobyć pracę w kopalni złota w Nochtujsku spóąlki "Bazanowa i Niemczynowa", gdzie najpierw był górnikiem, a potem awansował na stanowisko buchaltera. Zarobki były niezłe, dlatego gdy skończyła się kara przymusowego osiedlenia, pracował jeszcze w kopalniach przez następne 9 lat. Manifest Aleksandra II dał mu szansę powrotu do kraju, ale musiał jeszcze kilka miesięcy przebywać w europejskiej części Rosji w Jekaterynosławiu. Do Kielc Andrzej Jakóbkiewicz wrócił dopiero w 1881 roku, po 16 latach zsyłki. Kupił mały dom, założył rodzinę. Pracował w wielu zawodach, aż dostał posadę buchaltera w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim. Gdy w roku 1916 zawiązywał się w Kielcach Komitet ku uczczeniu Powstania Styczniowego, Andrzej Jakóbkiewicz należał do jego założycieli. Podpisał apel „Do Czcigodnych Weteranów Powstania 1863 roku w Kielcach”. Doczekał wolnej Polski. Po przeprowadzonym postępowaniu weryfikacyjnym otrzymał potwierdzenie posiadanego stopnia oficerskiego i został wpisany do „Imiennego wykazu weteranów powstań narodowych 1831, 1848 i 1863 roku „. Jako weteran powstania styczniowego za zasługi dla ojczyzny otrzymał Krzyż Walecznych (1921) i Order Virtuti Militari (V klasy nr 8709, w 1923 r.). Był aktywnym radnym kieleckiej Rady Miejskiej. Z Syberii Andrzej Jakóbkiewicz przywiózł do Kielc pokaźną kolekcję fotografii swoich kolegów zesłańców. Takich zdjęć, z czasów kiedy fotografia nie była jeszcze rozpowszechniona, zachowało się bardzo mało. Ponieważ są w większości opisane, stanowią dziś interesujące źródło do dziejów powstania styczniowego i syberyjskich zsyłek Polaków. Zdjęcia wykonywane były w renomowanych zakładach Irkucka i innych syberyjskich miast. Przywiezione przez Jakóbkiewicza fotografie przedstawiają także pracę w kopalniach złota, sceny polowań, koczowników z reniferami. Dziś to niezwykle cenny materiał dla etnografów. Zgon Andrzeja Jakóbkiewicza odnotowano w parafii św. Wojciecha w Kielcach. Został pochowany na Cmentarzu Starym w Kielcach (kw. 6B), w panteonie powstańców 1863 roku na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie (mur, kw. 13c) umieszczono żeliwną tabliczkę, epitafium. Cenna kolekcja syberyjskich fotografii odkupiona od rodziny, trafiła do zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Stołecznego Warszawy. Pamiętnik i niektóre pamiątki bratanek Czesław Jakóbkiewicz przekazał do Muzeum Historycznego w Kielcach.y Żona: Maria Bielnicka (ślub 1891 Michałów) Dzieci: Jadwiga Zofia (ur. 1892, zamężną za Tadeuszem Antonim Bodakiewiczem) Kazimiera Zofia Anna (1903-1984, za Brunonem Romiszowskim).
Ryszard Janicki
ur. w r. 1835 w Kipiaczce z ojca Michała, kawalera legii honorowej i porucznika wojsk Napoleońskich i matki Herberty z Małachowskich. W r. 1857 osiadł na gospodarstwie w pobliżu Odessy, które rozwinął wzorowo w ciągu lat kilku. Gdy wybuchło powstanie styczniowe opuszcza dzierżawę i z kilku tysiącami rubli w kieszeni udaje się na Kiszyniew przez Nowosielicę do Czerniowiec, gdzie spotkał się z Mieczysławem Borkowskim z Mielnicy. Poinformowy o przygotowaniach do powstania i wstępnej akcyi zbrojnej powziął Janicki niezłomne postanowienie współdziałania w akcyi organizacyjnej i w tym też celu udał się do Komitetu Rządu Narodowego, gdzie z powodu tego, iż znał kilka języków i byl w posiadaniu paszportu uzyskał początkowo misyę przewiezienia pieniężnej sumy do Gałaczu, później jednak zmieniono powyższe zarządzenie i polecono mu odbyć podróż informacyjną z Gałaczu do Tulczy i Bukaresztu. Pozyskawszy pewne informacye u Dra Gracowskiego w Gałaczu, zajmującego się tamże pracami organizacyjnemi, udał się do Tulczy, gdzie zgłosił się u Polaka, Cholewińskiego, naczelnika urzędu telegraficznego, pracującego również w organizacyi. Cholewiński udzielił Janickiemu żądanych informacyi, z któremi powrócił do Gałaczu, gdzie uzyskał polecenie udania się do Bukaresztu. W mieście tem pozyskał informacye u Polaka, Dra Gliicka, lekarza nadwornego ks. Kuzy. Informacye te dotyczyły składek na rzecz organizacyi powstańczej, nastroju wobec ruchu powstańczego, kwestyi różnych zaciągów. Z Bukaresztu wyjechał Janicki na Jassy do Lwowa, gdzie należący do organizacyi Michał Mrozowicki zawiadomił go, że postanowioną jest misya do Włoch celem pozyskania dla sprawy powstania poparcia ze strony Garibaldiego, bawiącego podówczas na Kaprerze. W Komitecie misyę tę powierzono Janickiemu z tem, by przybrał sobie bawiącego we Florencyi Zygmunta Sarneckiego, który zbiegiem okoliczności był kuzynem Janickiego. Sprawa misyi dotyczyła formowania oddziału ochotników włoskich. Zaopatrzony w papiery wyjechał Janicki do Włoch, we Florencyi porozumiał się z Sarneckim i obaj ruszyli do Genui, gdzie konferowali z Komitetem, organizującym oddział ochotników włoskich. W oddziale tym, jaki miał wylądować w Odessie, powierzono Janickiemu funkcye komisarza wojennego. Serdecznie przyjęci przez Komitet w Genui udali się następnie obaj do Garibaldiego, by zyskać poparcie jego dla sprawy. Z Magdaleny ruszyli łodzią na wyspę Kaprerę, gdzie podówczas bawił Garibaldi. Zastali go złożonego ciężką chorobą a gdy mówić mu wzbroniono, pisał na kartce na przemowę Sarneckiego. Garibaldi zachęcał do wytrwania i wobec obu polskich kuryerów zachował się bardzo uprzejmie, przyrzekł moralne poparcie powstaniu i obiecał wyjednać zezwolenie na uformowanie oddziału oficerów włoskich dla celów ruchu zbrojnego. Z polecenia ojca towarzyszył obu kuryerom w ich drodze powrotnej na wyspę Magdalenę syn jego Menotti Garibaldi, odnoszący się ze szczerem uznaniem dla powstania styczniowego. Na wyspie tej ofiarował Menotti Garibaldi z polecenia ojca lawetę dużego kalibru na rzecz powstania. Janicki przewiózł ją do Genui, skąd wysłał dar Garibaldiego do Krakowa. Garibaldi przedstawiał delegatom, że powstanie polskie budzi wśród włoskiego społeczeństwa wielką sympatyę, której dowodem miało być formowanie oddziału ochotników włoskich w Genui. Przez Turyn i Wiedeń wrócił Janicki do Krakowa. We Lwowie omal nie wpadł w ręce policyi i uniknął więzienia jedynie z tego powodu, że spisane na cienkiej bibule informacye w ostatniej chwili przed mającem nastąpić aresztowaniem połknął. Janicki po przybyciu do Lwowa udał się do Komitetu, któremu złożył obszerną relacyę ze swej misyi bo Włoch. Niebawem otrzymał Janicki nową misyę bo Obessy, bezwłocznie wyruszył w brogę, otrzymawszy papiery, które miał obbać w ambasabzie angielskiej w Konstantynopolu. Z paszportem wyrobionym bla siebie i furmana wyruszył Janicki w drogę, podczas której umożliwił ucieczkę Józefowi Krajewskiemu, naczelnikowi powiatu konstantynowskiego, któremu groziło aresztowanie — a uczynił to w ten sposób, że mimo ścisłej rewizyi przewiózł Krajewskiego przebranego za furmana swego bo Konstantynopola. W półtora boby przybyli bo tego miasta. W Konstantynopolu zgłosił się Janicki w Komitecie, w którym obok ks. Czartoryskiego zasiadali Tomasz Kwiatkowski, zegarmistrz, — Sokulski i inni. Janicki złożył informacye, podane przez Komitet lwowski i oddał papiery w ambasadzie angielskiej. Wobec możliwości pozyskania ochotników włoskich, zakupiono w Konstantynopolu statek, który miał im umożliwić przejazd. W ambasadzie angielskiej przyjęto Janickiego uprzejmie i zapewniano go o sympatyach bla ruchu zbrojnego polskiego a powziąwszy ob niego informacye o dotychczasowym stanie rzeczy zaznaczono, że odpowiedź będzie przesłaną Komitetowi przez konsulat w Odessie. Janicki udał się następnie Dunajem bo Wiednia a później bo Krakowa. Polki z Konstantynopola ofiarowały na rzecz powstania kwotę 5.000 fr., którą Janicki wręczył Komitetowi krakowskiemu, poczem udał się bo Lwowa. Tu powziął plan wstąpienia bo oddziału i został mianowany komisarzem w oddziale Miniewskiego. W Środopolcach, w żółkiewskim powiecie, przez dwa dni czekał w bomu P. Stecknich na ów oddział, który zbierał się w lasach. Po poświęceniu chorągwi odebrał imieniem Rządu Narodowego przysięgę ob oddziału, który następnie ruszył w kierunku na Radziwiłłów. Po rozbrojeniu oddziału przez wojsko austryackie objechał Janicki bo Środopolec 30 a stamtąd do Lwowa, gdzie przez czas pewien złożony był chorobą. Gdy powrócił do zdrowia czekała nań nowa misya z ekspedycyą polską do Konstantynopola. Tworzyli ją Tadeusz Oksza Orzechowski, Dr Jan Zaleski, T. Zawadyński z Ukrainy, Puchała z Królestwa i kilku innych. Ekspedycya wyruszyła w ośmiu przez Tryest do Konstantynopola, gdzie Orzechowski prowadził ciągłe konferencye z Wielkim Wezyrem, z krajem w ustawicznej też pozostawał korespondencyi. Janickiego wysłano do stacyi kolejowej Kistendże z poleceniem ukrycia broni, jaka miała nadejść statkiem a następnie wysłania jej do Odessy. W miejscowości owej przebywał Janicki przez przeciąg trzech tygodni, nie doczekał się jednak oczekiwanej broni. Tymczasem w kraju szło coraz gorzej. Janicki otrzymawszy urlop przez Odessę powrócił do Lwowa a gdy powrót w okolicę Odessy był już niemożliwy, osiadł na roli w kraju w majątku własnym, w Berezowicy Wielkiej pod Tarnopolem. Współpracował w organizacyi z tytułem komisarza województwa bracławskiego.
Józef Jankowski
Ps. "Szydłowski". Ur. 1832, pow. mariampolski. Powieszony 12.2.1864 Warszawa. (Z racji na kilku powstańców o tym imieniu i nazwisko trudno ustalić jest jego genealogię. Istnieje hipoteza że mógł być synem Jadwigi Hollak, siostry biskupa . Bratem Józefa Jankowskiego miałby być ks. Tomasz Jan Jankowski, ur. 1838 w Krawniszkach. Wynikałoby że jego akt chrztu powinien się znajdować w par. ). Krewniakiem Józefa Jankowskiego był powstaniec . Ukończył Instytut Agronomiczny w Marymoncie. Rządca dóbr Tarchomin, własności Muchanowa. W 1862 spotkali się tam po kryjomu członkowie Rządu Narodowego (m.in. Bronisław Szwarce i Józef Rolski). Wówczas też Jankowski został przypuszczony do tajemnicy, tym bardziej że w stodołach tarchomińskich była składowana broń. W lutym 1863 sformował oddział w lasach koło Nieporętu, gdzie 16 lutego odniósł pierwsze zwycięstwo pędząc Rosjan aż za Wołomin. Został po tym mianowany naczelnikiem powiatu stanisławowskiego. Zajął Okuniew w czerwcu i podsunął się 15 marca aż pod rogatki praskie na Bródno, gdzie przejął kolejny oddział ochotników. Połączywszy się następnie z Zielińskim i Matlińskim, 18 marca poniósł porażkę pod Dziecinowem i Zambrzykowem. Po zebraniu oddziału przedostał się na lewy brzeg Wisły, jednak 20 kwietnia pobił skierowane oddziały moskiewskie pod dowództwem Meller-Zakomelskiego. W tam czasie ukrywając się w lasach kozienickich jego oddział liczył blisko 400 osób. W Sandomierski, zostając pod rozkazami Czachowskiego brał udział 4 maja w bitwie pod Jeziorakami, 5 maja pod Rzeczniowem, a następnie 14 maja w zwycięskiej bitwie pod Rozniszewem, razem z oddziałem Kononowicza. Działał następnie na pograniczu powiatów. Razem z Krysińskim stoczył bitwę pod Sławatyczami, 18 lipca pobili dwie kolumny rosyjskie od Janowem w powiecie stanisławowskim i pędzili za nimi aż do Mińska Mazowieckiego. Następnie walczył pod Częstoborowicami. Miał spory udział w zwycięstwie , po którym rozpuścił jeńców moskiewskich darując im wolność. Skupił na sobie główną pogoń moskiewską, lecz przypłacił to rozpuszczeniem znacznej części oddziału. Do listopada gromadził kolejne siły, staczając m.in. potyczkę pod Białką. Niestety p2 grudnia poniósł klęskę pod Zastawiem. Współdziałał następnie z Heydenreichem w lubelskim i podlaskim kończąc szlak bojowy w bitwie 31-12 pod Małą Bukową. Walczył łącznie w ok. 42 bitwach i potyczkach na terenie kilku województw, dochodząc do stopnia pułkownika. Z racji na wysoką skuteczności i sprytne unikanie zasadzek Rosjanie nazywali go "Wołszebnikiem" - czyli czarownikiem. Słynął z rycerskiego postępowania wobec pobitych wrogów. 31.12. wziął urlop. 23.1.1864 gdy próbował udać się za granicę został schwytany, wraz z Szymonem Katyllą, pojmany i po krótkim śledztwie, na rozkaz Berga skazany na śmierć (Katyll przytomnie podając inne nazwisko został zesłany na Sybir). Jego kaźń została odroczona (powiedziano mu, że ma darowaną karę) z racji na zabawę organizowaną przez Berga. W ten sposób Jankowski był poddawany dodatkowym torturom psychicznym. Nie załamał się jednak do końca. Został stracony na stokach Cytadeli z okrzykiem "Niech żyje Polska".
Barbara Janowska
Barbara Krystyna Janowska, ur. 30.12.1837 Kraków, przy ul. św. Jana[6] Córka Wincentego i Katarzyny Zielińskiej. Miała 8 sióstr i brata Antoniego Ignacego - artystę dramatycznego. Wraz z dwoma siostrami - i prowadziły na rogu ulicy Szewskiej i Teatralnej (ob. Jagiellońska), pod nr 223 wytwórnię amunicji dla Powstania. W dniu 7 sierpnia miał tam miejsce tragiczny wybuch, w wyniku którego zginęła Barbara, Julia, i troje innych osób, w tym 2-letnie dziecko Ludka Królikowska. a wiele zostało poranionych.[1] "Przed‎ ‎obrazem‎ ‎Matki‎ ‎Boskiej‎ ‎paliła‎ ‎się‎ ‎lampa,panny‎ ‎J.‎ ‎tuż‎ ‎pod‎ ‎obrazem‎ ‎robiły‎ ‎ładunki.‎ ‎Stół zasypany‎ ‎prochem,‎ ‎worki‎ ‎z‎ ‎prochem‎ ‎na‎ ‎podłodze.‎ ‎Wtem‎ ‎pada‎ ‎iskra‎ ‎z‎ ‎knota‎ ‎od‎ ‎lampy,‎ ‎proch się‎ ‎zapala‎ ‎i‎ ‎straszna‎ ‎powstaje‎ ‎eksplozya.‎ ‎W‎ ‎płomieniach‎ ‎giną‎ ‎panny‎ ‎J.,‎ ‎drugie‎ ‎piętro‎ ‎kamienicy gdzie‎ ‎mieszkały‎ ‎zapala‎ ‎się,‎ ‎rozsypuje,‎ ‎a‎ ‎popłoch straszny‎ ‎i‎ ‎przerażenie‎ ‎okropne‎ ‎powstaje‎ ‎w‎ ‎całem‎ ‎mieście."[3] (relacja ta nie jest ścisła, - wybuch był na I piętrze, a na drugim mieszkał p. Dębowski zatrudniony w sklepie na dole, jego rodzina była nieobecna.)[6] Zaniżony był też podawany w prasie wiek obu sióstr.[7] W akcji brało udział wiele ekip strażackich. Dzięki temu udało się uratować od pożaru sąsiednie domy, a także składy zaplecza pałacu Krzysztofory.[2] Pochowana wraz z innymi ofiarami na Rakowicach w kwaterze Rb w pobliżu grobu weteranów.[4][5] Trzecia siostra - Anna, została odratowana i zamieszkała w Kamionce Strumiłowej.
Strona z 75 < Poprzednia Następna >