Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 1144
Strona z 29 < Poprzednia Następna >
Moorau
Moorau, prawdopodobnie poprawne nazwisko powstańca, który zmarł z ran w Rzeszowie 10.4.1863. (Minakowski zapisuje Moreaux, akty parafii Boża Wola zawsze Moorau, Modliborzyce: Moroc, w prasie Mooro lub Moro, Kolumna, Zieliński: Moreau). Zapisanym zostało, że Stanisław Moro pochodził ze wsi Studzianki i w parafii Boża Wola (parafia dla tej wsi) został wpisany akt jego zgonu. Rodzina Juliana Moorau i Seweryny Chobrzyńskiej posiadała wówczas Studzianki a ich dzieci rodzą się tam od 1834. Wcześniej występują we wsi Modliborzyce powiatu Janowskiego, gdzie biorą ślub w 1827. Julian, żołnierz Legionów Polskich, był synem Teodora i Marianny Małachowskiej, zaś Seweryna córką Michała i Józefy Cierpińskiej), pan młody był rozwiedziony z Salomeą Poruczkowską (czasem Buczkowską) - ślub 1815 Moniatycze, zm. 1825)[3][4][5]. To zapewne w Modliborzycach w 1828 urodził się Stanisław. To prawd. on lub któryś z braci wymieniony jest jako "ex-wojskowy" zaaresztowany w Zwierzyńcu w 12.1861[2]. W kwietniu 1870 Stanisław Moreaux był wezwany - "nieznany z pobytu i zamieszkania" jako współwierzyciel sum, na przymusową licytację dóbr Studzianki[1]. Jego szwagrem był inny powstaniec Jan Nepomucen Rajski (ożeniony z Joanną Marianną Zofią Moreaux). Problematyczne wydają się opisy nawzajem przeczące sobie 1.) Kapitan lub major Moreaux (nazwisko i stopień mogą być fikcyjne), posądzony o zdradę i osadzony w powstańczym areszcie, został zabity wystrzałem armaty, lub zakłuty, w bitwie pod Świętym Krzyżem (na początku lutego, być może przewieziony do Rzeszowa gdzie zmarł w lutym - 31 lat). Akt spisany w Nowej Słupi w październiku wymienia go wśród pochowanych w lutym. 2.) Stanisław Moreaux (Moro) z oddziałów Langiewicza i Czachowskiego zmarł z ran w Rzeszowie po bitwie pod Ciosmami 37 lat. Prawdopodobnie chodzi o dwie różne osoby, być może braci. 1. , ur. ok. 1828 prawd. Modliborzyce, zapewne syn Juliana i Seweryny Chobrzyńskiej. Walczył pod Czechowskim. Ranny w 21 marca, przewieziony do Rzeszowa, gdzie zmarł w szpitalu 10.4.1863. Tam został pochowany. Był poszukiwany w 1870 w sprawie przymusowej licytacji dóbr Studzianki. 2., ur. ok. 1832, kapitan, być może brat Stanisława, być może osoba fikcyjnego nazwiska i stopnia. Przybył do oddziału Langiewicza w Wąchocku. Po części kierował fatalną obroną , posądzony o zdradę zatrzymany w areszcie powstańczym. Zginął 12.2.1863 podczas napadu Moskali na obóz powstańczy i został pochowany w Nowej Słupi.
Moreau
"[i]W czasie tej wycieczki, w jednym z dworków szlacheckich spotkaliśmy kapitana Moreau. Moreau pochodził z rodziny francuskiej osiadłej dawniej już w Polsce, w koligacji ze szlachtą polską, z rodzinami znanymi z wielkiego patriotyzmu. Jak wielu z rodzin zubożałych, tak i on wszedł do służby wojskowej rosyjskiej dla chleba. W czasie powstania był dymisjonowany,m a nie mając ściślejszych obowiązków, jako kawaler, znajomością fachową chciał się przysłużyć krajowi. Do Wąchocka przybył jednocześnie ze mną mile przez Langiewicza powitany, może i z tajemną rekomendacją od Komitetu. W tych pierwszych chwilach, kiedy fachowców wojskowych oddział nie posiadał, nabytek to był bardzo cenny. Langiewicz to uznawał i powierzył mu jakoby kierunek walki pod Suchedniowem (2 lutego). Wynik walki pod Suchedniowem, jak to już wcześniej wspominałem, nie był dla powstańców szczęśliwy., Oddział poszedł w rozsypkę. Moreau, w czerwonej koszuli - a la Garibaldi, w płaszczu wojskowym, podziurawionym kulami rosyjskimi, nie mógł przecież utrzymać pierzchającego, nie obytego z kulami podkomendnego żołnierza. Dezerterzy, w celu zwalenia winy własnej na kogoś, klęskę oddziału chętnie przypisywali zdradzie - której miał się dopuścić Moreau. Czerwona bluza nawet miała wskazywać go nieprzyjacielowi, ażeby jego oszczędzano. Wieść tę roznieśli dezerterzy zwłóczący się powoli do oddziału. Pod jej wrażeniem i podpuszczeniem jakiegoś leśniczego, będącego z nami razem, i twierdzącego stanowczo, że Moreau zdradził, kapitan Pióro aresztował go. Pod eskortą odwieziono Moreau do obozu. Miał być złożony sąd wojenny, a zanim ten nastąpił, Moreau trzymany był pod strażą na odwachu obozowym - zagrodzie z chrustu i gałęzi. Nie doczekał się ten nieszczęśliwy sądu. Zanim rzecz zbadano, wojsko rosyjskie otoczyło góry: powstańcy wyszli do klasztoru, a aresztowani, jacy pozostali na "odwachu" zostali wykłuci przez nadchodzące wojsko rosyjskie. Znów nowa ofiara plotki niesprawdzonej przynajmniej nie z ręki swoich śmierć poniosła[/i]".
Moreau
"[i]Temu jednak projektowi sprzeciwił się kapitan Moreau, który imponując tym, że jest oficerem regularnego wojska, zdecydowała, że rozdrobnienie sił będzie tutaj szkodliwym i jako najskuteczniejsze zalecał uderzenie całymi siłami naraz. Major, człowiek bardzo zacny, ale nie wojskowy,przyjął radę kapitana Moreau, nie domyślając się, że zamiarem tego nikczemnika było aby pod ogniem nieprzyjacielskim cały oddział zdemoralizować i tym sposobem rozproszyć. (...) Jeden tylko kapitan Moreau był dotąd dziwnie obojętnym temu wszystkiemu, stał nieruchomie na koniu, ubrany cały czerwono jak rak i dziwna rzecz, że kule moskiewskie nie tylko go nie trafiały, ale w to miejsce nie padały, chociaż stał na otwartym polu. Kiedy jednak tenże Moreau zaobserwował nieobecność na przodzie kolumny majora, poskoczył ku oddziałowi i rzekł " panowie, to wszystko do niczego nas nie doprowadzi, ja radziłbym zaniechać tego ataku, który oprócz wielkich z naszej strony strat, żadnego innego rezultatu nie sprowadzi. Słowa te byłby już dostatecznymi do zdemoralizowania oddziału, bo nawet kosynierzy nasi już zaczęli czynić jakieś niechętne poruszenia, okazujące skłonność do odwrotu , co jednak zobaczywszy wystąpiłem do kapitana Moreau i krzyknąłem: "Kapitanie! Nie po tośmy tu przyszli, ażeby teraz uciekać, lecz ażeby bić się, a tym mniej teraz jest pora do ucieczki, kiedyśmy stracili już dosyć ludzi i kiedy jedna chwila śmiałego natarcia oddać może zwycięstwo w ręce nasze!" A mówiąc to konwulsyjnie ściskałem w rękach swą flintę i mimowolnie kurek naciągałem. Ksiądz kapelan poparł mnie wystąpiwszy równie groźnie przeciwko kapitanowi Moreau i to skonfudowało cokolwiek naszego bohatera, który dosiada konia (ponieważ w chwili zapału porzucił takowego), mówiąc "A więc dobrze, kiedy panowie chcecie, to was poprowadzę" - i wysunął się spoza domu, a za nim i kilkunastu innych, ale w tej chwili Moskale ujrzawszy to urżnęli w to miejsce ognia i nasz bohater kapitan jednej chwili znalazł się na ziemi, ale nie zabity ani nawet nie ranny. Zeskoczył on z konia, ponieważ znalazł się niespodziewanie w kółku naszych, do których Moskale ustawicznie strzelali, znaczy więc że i on mógł być przez pomyłkę zabitym, kiedy stojąc za koniem chronił się od śmiertelnego pocisku. Ochłonąwszy trochę z grożącego niebezpieczeństwa kapitan Moreau wsiadł znów na konia, ale już poza domem i w ten odezwał się słowa: "Panowie! Przyzwyczajonym do wojska regularnego widzę, że z ruchawką nie znającą subordynacji i posłuszeństwa nic zrobić nie potrafię, ja chcę tak, a panowie inaczej, jednakże nie odstępując swego komenderuję i rozkazuję odwrót!" Na te słowa trudno opisać, co się działo z naszym oddziałem. Wszystko tłumnie i bez porządku rzuciło się od odwrotu, porzucając nawet kosy na ziemię. (...) Kapitan Moreau znikł jeden z pierwszych. (...) Major przybywszy tam pyta się o kapitana Moreau, ale na próżno, bo niegodziwiec drapnął bezpowrotnie. (...) Przywitawszy się ze wszystkimi kolegami usiadłem przy obozowym ognisku i tu dopiero opowiadać sobie wspólnie ostatnie nasze przejścia. "A czy nie wiecie - zapytałem - co się stało z kapitanem Moreau?" "Spojrzyj się tylko przed siebie - odpowiedzieli mi - a zobaczysz go w tej małej kapliczce przy drodze, pilnowanego przez kosynierów" Podbiegłem do kapliczki i istotnie ujrzałem kapitana siedzącego na schodku. Wejścia do kapliczki pilnowało czterech kosynierów, Chciałem zbliżyć się i pomówić z nim, ale kosynierzy wzbronili. Wróciwszy nazad do swoich zapytałem, jak się to stało, że Moreau został przyaresztowany. Odpowiedziano mi więc że Langiewicz przybywszy na Święty Krzyż polecił wszystkim, aby gdziekolwiek znajdą kapitana Moreau, przyaresztowali go natychmiast i do obozu odstawili. Owóż jeden z naszych patrolów przybywszy do pewnej wsi zastał tam kapitana Moreau i natychmiast go do obozu dostawił. W tej chwili proces już był rozpoczęty i śledztwo ciągnęło się.[/i]"
Wilhelm Muldner
Artykuł | Wilhelm Müldner (później po spolszczeniu nazwiska Müldner-Nieckowski, mülde - niecka), ur. 9.2.1842 Kraków, ul. Grodzka 232, zm. 3.8.1887 Tarnów. Syn Józefa (kupiec, ur. w Czechach, s. Antoniego i Anny Machek) i Wilhelminy Lierhammer. Uczył się w dwuletniej szkole techniczno-kupieckiej przygotowując się do zawodu. Przez pewien czas prowadził ze szwagrem - Adolfem Schoon-Corbitzthal, od 1860 mężem Anny - usługi fotograficzne. W tym roku 3.11. zmarł jego ojciec. W czasie powstania zorganizował oddział konny i służył pod Langiewiczem. Brał udział w bitwach pod Miechowem, Grochowiskami oraz Opatowem. Podczas tej ostatniej został ranny i schwytany przez Rosjan. Zesłany na Sybir, spędził na katordze 2 lata. Był przenoszony z obozu pracy do obozu, m.in. do kamieniołomów do pracy przy taczkach, w końcu do więzienia w Orle pod tzw. celę bez wyjścia. O jego uwolnienie starał się ks. Ludwik Ruczka, który uzyskał w lutym 1865 roku rządowe wstawiennictwo, które poskutkowało powrotem Wilhelma pod koniec roku. Z Syberii wracał pod spolszczonym nazwiskiem. W Krakowie, gdzie powrócił został powitany entuzjastycznie, jak bohater, prasa publikowała jego wspomnienia z zesłania. Związał się z Komitetem Pomocy Sybiraków i przeniósł do Drezna a potem w 1869 do Tarnowa. Tam pracował jako rzetelny kupiec i społecznik. Na początku prowadził sklep kolonialny i z upływem lat okazał się bardzo rzutkim przedsiębiorcą, oferującym wysokiej jakości towary w sensownej cenie. Założył zakład higieniczno-kąpielowy "Neptun", był zastępcą radnego miejskiego, wchodził skład rady gminy, był współzałożycielem "Sokoła". Pochowany w Tarnowie, kw. XIV-136 (kaplica Polityńskich). W jego pogrzebie uczestniczyli m. innymi ks. Eustachy Sanguszko, burmistrz Tarnowa, liczne grono byłych powstańców i mieszkańcy Tarnowa. Z Marią Polityńską (córką Karola Polityńskiego st., wiceburmistrza Tarnowa), ślub w 1870, mieli 6 dzieci z których dwoje zmarło w niemowlęctwie Bratem Wilhelma był Artur Muldner, pułkownik marynarki, w latach 90-tych XIX w. jako 50-latek student Filozofii UJ. Syn Gustaw był profesorem inżynierem we Lwowie, brał udział w Obronie Lwowa w stopniu kapitana jako specjalista umocnień wojskowych (jego grób znajduje się w centrum Cmentarza Orląt - charakterystyczna figura anioła).
Franciszek Nawrocki
Ur. się 11 września 1817 roku w Konarzewie k. Krotoszyna. Członek loży "Doskonałe Milczenie". Franciszek Nawrocki w czasie powstań używał nazwiska - Jakub Nawrot. Jako syn szlachcica Kazimierza Nawrockiego (ur. w 1777 roku w Konarzewie), przebywał na dworach w Konarzewie oraz w Baszkowie - razem z trojgiem rodzeństwa : Janem Nepomucenem, Józefą oraz Mikołajem. Ojciec Kazimierz brał udział w Powstaniu Listopadowym 1830-1831 w oddziale płk. Ludwika Oborskiego (2 Pułk Liniowy). Po klęsce powstania zmuszony został przez zaborców do banicji. Franciszek ukrywany był - po banicji ojca Kazimierza do Francji - w Konarzewie k. Krotoszyna - pod czasowo zmienionym nazwiskiem Jakub Nawrot, którego później używał także w powstaniach. W 1843 roku wziął ślub z Jadwigą Bielawną. W latach 1847-1848 i 1862-1863 na polecenie płk. Ludwika Oborskiego, Franciszek organizował oddziały powstańcze kosynierów w rejonie Baszkowa, Salni i Konarzewa. Najpierw w czasie Wiosny Ludów - w Powstaniu Poznańskim 1848, a potem w Powstaniu Styczniowym 1863 roku, gdzie służył początkowo w oddziałach późniejszego gen. Edmunda Taczanowskiego, a po wyleczeniu z ran i przedostaniu się w okolice Kielc, był jednym z wielu żołnierzy dyktatora powstańczego gen. Mariana Melchiora Langiewicza, urodzonego w Krotoszynie. Franciszek Nawrocki walczył w powstaniu do 18 czerwca 1863 roku, brał udział niemal we wszystkich potyczkach tego okresu - także pod różnymi dowódcami (Langiewicz, Czachowski, Taczanowski). Następnie wcielony w wyniku branki do Armii Pruskiej, brał udział w wojnach 1864, 1866 i 1871 roku, a następnie przedostał się do Francji. W Paryżu (1871) spotkał umierającego ojca Kazimierza. Pół roku później powrócił do rodzinnego Konarzewa k. Krotoszyna. Zmarł w 1912 roku, zastawiając drogę żandarmowi pruskiemu wchodzącemu do jego chaty z żądaniem wydania pamiątek powstańczych (w tym kosy i szabli). Miał 10 dzieci (w tym Jana Kantego i Michała Nawrockich). Wnukiem jego był m.in. kpt. Władysław Nawrocki - kawaler Virtuti Militari.
Franciszek Nawrocki
Opis: Opis: Używał nazwiska: Jakub Nawrot. Franciszek był synem szlachcica Stanisława Nawrockiego z okolic Gniezna (nieistniejący już folwark Nawry), który brał udział w powstaniu listopadowym 1830-1831 w oddziale płk. Ludwika Oborskiego. Franciszek Nawrocki urodził się w 1817 roku. Ukrywany po banicji ojca Stanisława (do Francji) w Konarzewie k. Krotoszyna - pod zmienionym nazwiskiem Jakub Nawrot. Ojciec Franciszka był bezpośrednim świadkiem spotkań lekarza Wojciecha Langiewicza i Ludwika Oborskiego w latach 1827-1829 dot. powstania listopadowego. Franciszek z kolei przysłuchiwał się tajnym spotkaniom w Konarzewie i Krotoszynie Ludwika Mierosławskiego, Mariana Langiewicza i Ludwika Oborskiego - z przerwami - w latach 1848 - 1863. Ostatecznie był w oddziałach gen. Taczanowskiego oraz po wyleczeniu z ran i przedostaniu się w okolice Kielc, jednym z wielu żołnierzy dyktatora powstańczego gen. Mariana Langiewicza urodzonego w Krotoszynie. Franciszek Nawrocki walczył do 18 czerwca 1863 roku, brał udział niemal we wszystkich potyczkach tego okresu - także pod różnymi dowódcami (Langiewicz, Czachowski, Taczanowski...). Następnie wcielony siłą do Armii Pruskiej walczył w wojnach 1864, 1866 i 1871 roku, a następnie przedostał się do Francji. W Paryżu spotkał umierającego ojca Stanisława. Rok później powrócił do rodzinnego Konarzewa k. Krotoszyna. Zmarł w 1912 roku zastawiając drogę żandarmowi pruskiemu... wchodzącemu do jego chaty i żądającego wydania pamiątek powstańczych. Miał 8 dzieci (w tym Jana i Michała Nawrockich). Żona Jadwiga z Bielawnych.
Franciszek Nawrocki
Używał nazwiska: Jakub Nawrot. Franciszek był synem szlachcica Kazimierza Nawrockiego oraz Teresy z Sadowskich h. Lubicz i wnukiem powstańca kościuszkowskiego Marcina Nawrota zwanego Wielkim (herbu własnego Nawry), pochodzącego z okolic Gniezna (nieistniejący już folwark Nawry). Ojciec Kazimierz i brat Jan Nepomucen brali udział w powstaniu listopadowym 1830-1831, w oddziale płk. Ludwika Oborskiego. Franciszek Nawrocki urodził się w 1817 roku w Konarzewie k. Krotoszyna. Ukrywany po banicji ojca Kazimierza (do Francji) w Konarzewie k. Krotoszyna - pod zmienionym nazwiskiem Jakub Nawrot. Franciszek przysłuchiwał się tajnym spotkaniom w Konarzewie i Krotoszynie Ludwika Mierosławskiego, Mariana Langiewicza i Ludwika Oborskiego - z przerwami - w latach 1848 - 1863. Ostatecznie był w oddziałach gen. Taczanowskiego oraz po wyleczeniu z ran i przedostaniu się w okolice Kielc, jednym z wielu żołnierzy dyktatora powstańczego gen. Mariana Langiewicza urodzonego w Krotoszynie. Franciszek Nawrocki walczył do 18 czerwca 1863 roku, brał udział niemal we wszystkich potyczkach tego okresu - także pod różnymi dowódcami (Langiewicz, Czachowski, Taczanowski...). Następnie wcielony siłą do Armii Pruskiej walczył w wojnach 1864, 1866 i 1871 roku, a następnie przedostał się do Francji. W Paryżu spotkał umierającego ojca Kazimierza. Rok później powrócił do rodzinnego Konarzewa k. Krotoszyna. Zmarł w 1912 roku zastawiając drogę żandarmowi pruskiemu, wchodzącemu do jego chaty i żądającemu wydania pamiątek powstańczych. Miał 10 dzieci (w tym Jana Kantego i Michała Nawrockich). Żona Jadwiga z Bielawnych.
Jakub Nawrocki
Szlak bojowy Jakuba Nawrockiego Brał udział w: - powstaniu poznańskim 1848 - powstaniu styczniowym 1863: * udział w odprawie krotoszyńskich powstańców a potem pleszewskich (Marian Langiewicz) * odbicie z rąk Moskali Naczelnika gen. Mariana Langiewicza pod Kaliszem wraz z dziedzicami z Krotoszyna i okolic - ranny w rękę; * zdobycie z oddziałem podległym gen. Edmundowi Taczanowskiemu magazynu uzbrojenia w rejonie Pyzdr; * przedostanie się z grupą trzech innych powstańców do oddziałów Langiewicza (pod przebraniem drwala); * udział w walkach pod Małogoszczą * udział w walkach pod Grochowiskami * przejście do oddziału płk. Czachowskiego - szefa sztabu Langiewicza; * udział w drobnych potyczkach na trasie przemarszu oddziału Czachowskiego; * oddzielenie wraz z 200 powstańcami i dotarcie do Brdowa pod komendę gen. Taczanowskiego * walki o Brdów * udział w bitwie pod Pyzdrami; * Udział w bitwie pod Ignacewem gdzie ratuje naczelnika gen. Taczanowskiego wraz z około 14 innymi powstańcami * kieruje się z małym oddziałem gen. Edmunda Taczanowskiego w rejon Kalisza; * w drugiej połowie czerwca 1863 roku powraca do Krotoszyna i rodzinnego Konarzewa. W wyniku branki na siłę brutalnie wcielony do Armii Pruskiej bierze udział w wojnie z Danią - 1864 oraz w 1866 roku w wojnie z Austrią, a następnie w wojnie 1871 roku. Większość działań pozoruje, szczególnie w wojnie z Francją za co wielokrotnie był karany. W wojnie z Danią uwolnił dwóch niesłusznie skazanych na śmierć Duńczyków. Służył w 37 regimencie fizylierów.
Jakub Nawrocki
- brał udział w powstaniu poznańskim (oddział Pleszew) 1948 pod dowództwem gen. Ludwika Mierosławskiego - zebrał grupę 22 kosynierów w rejonie Konarzewa k. Krotoszyna - płk Ludwik Oborski zachęcał go do utworzenia grupy powstańczej w lutym 1863 roku - w lutym wraz z 19 kosynierami pod dowództwem kowala Kowalczyka spod Kalisza odbił powóz Naczelnika w lesie niedaleko Kalisza i uwolnił z rąk Moskali gen. Mariana Langiewicza oraz dziedziców z okolic Krotoszyna...Jakub został ranny w rękę i musiał poczekać - niedługo po tym zdobył z tą grupą powstańców magazyny uzbrojenia w pobliżu Pyzdr - walczył jako jeden z przybocznych Langiewicza, po przeprawie furmanką jako drwal wraz z trzema innymi powstańcami: Tomaszem Gurgielem, niejakim Zabielakiem z Ostrowa Wlkp. i Kowalczykiem - kowalem z Kalisza - po schwytaniu przez Austriaków gen. Langiewicza powrócił po oddzieleniu około 200 powstańców z oddziału płk. Dionizego Czachowskiego do naczelnika Edmunda Taczanowskiego w okolicy m. Brdów...Potem stoczył walki pod Pyzdrami i Ignacewem - 8 maja 1863 gdzie torował drogę szarży około 10 ułanów, aby wyciągnąć z zagrożenia samego generała Taczanowskiego (nieprawdą jest, że Taczanowski miał reumatyzm - jak podaje wiele źródeł, ponieważ w czasie walk został raniony i ledwo trzymał się konia, na którego wsadził go Jakub Nawrot)wraz z dwoma innymi powstańcami. Jakub zorganizował także powóz i sprowadził lekarza. Pod Kaliszem generał powiedział o Jakubie Nawrocie (Nawrockim):\"należą się słowa podzięki temu prostemu włościaninowi\" - uratował jednego z ułanów ciężko ranionego w czasie potyczki w lesie - powrócił w drugiej połowie czerwca 1863r. do Konarzewa k. Krotoszyna, furmanką wypełnioną drewnem - razem z niejakim Bednarzem z Koźmina, po tym jak jego dowódca popełnił samobójstwo, a oddział rozproszen został...
Jakub Nawrot
patrz: Franciszek Nawrocki z Konarzewa. Urodzony w Nawry k. Gniezna w 1817 roku. Ojciec Stanisław - szlachcic, uczestnik powstania listopadowego 1930-1831 wraz z płk. Ludwikiem Oborskim (zmarł w Paryżu w 1871 roku). Franciszek Nawrocki - to uczestnik powstania poznańskiego 1848 i styczniowego 1863. Twórca oddziałów powstańczych w rejonie Baszkowa - Konarzewa i Krotoszyna z polecenia płk. Ludwika Oborskiego. Współpracownik generałów: Mariana Langiewicza i Edmunda Taczanowskiego. W lutym 1863 roku zdobył magazyny uzbrojenia w Pyzdrach. Zasłynął tym, że każdemu z nich ratował życie. Przy wsparciu małego oddziału, odbił gen. Langiewicza z rąk Moskali pod Kaliszem - 1 lub 2 lutego 1863 roku. Z kolei Edmunda Taczanowskiego - ówczesnego pułkownika wydostał rannego z pola bitwy pod Ignacewem, a następnie przewiózł w bezpieczne miejsce pod Kaliszem - ok. 8 maja 1863 roku. Walczył u boku gen. Langiewicza pod Małogoszczą (24 lutego 1863)i Grochowiskami oraz brał udział w bitwach pod Brdowem, Pyzdrami i Ignacewem. Miał 8 dzieci - w tym Jana i Michała Nawrockich zamieszkałych w Krotoszynie. Franciszek Nawrocki zmarł w 1912 roku w Baszkowie. Rodziny Jana i Michała kontynuowały patriotyczne i narodowe tradycje rodzinne. Synowie Jana: Władysław, Stanisław, Edward walczyli w powstaniu wielkopolskim 1919. Walczyli też w wojnie polsko - rosyjskiej 1920 roku. Władysław to kawaler orderu Virtuti Militari (zamordowany w Katyniu). Stanisław wyróżniony Krzyżem Walecznych. Leon był sekretarzem Wojciecha Korfantego do 1914 roku. Synowie Michała: Stanisław to uczestnik Powstania Wielkopolskiego 1919, Stefan był harcerzem, a Feliks aktywnym działaczem organizacji Młodzi Polacy. Był też znanym krotoszyńskim handlowcem, pomagającym mieszkańcom w czasie okupacji 1939 - 1945.
Telesfor Nieszokoć
Ur. 5.1.1841, rozstrzelany 15.3.1864. Pochodził z drobnej szlachty. Syn Benedykta i Józefaty. Krewny Wincentego, weterana napoleońskiego, kapitana artylerii wsławionego pod Grochowem w Powstaniu Listopadowym a wcześniej biorącego udział w działaniach "Nocy Listopadowej". Ukończył gimnazjum w Kownie. W 1861/2 wstąpił na Uniwersytet Petersburski, gdzie studiował na wydziale fizyczno-matematycznym a później prawo. Wędrował po Żmudzi. Rubaszny, o powierzchownym obejściu zyskiwał zaufanie i życzliwość chłopów. Zajął się działalnością patriotyczną - m.in przetłumaczył i wydrukował zakazane śpiewy patriotyczne w języku żmudzkim, które po wypadkach warszawskich chętnie w Polsce były śpiewane - m.in "Boże coś Polskę" i "Matko Chrystusa". Zaaresztowany wziął za to 60 batów. Po uwolnieniu wyjechał wpierw w augustowskie przyjmując posadę wiejskiego nauczyciela, a następnie do Paryża, Genui i szkoły w Cuneo a także dzięki poręczeniu ks. Włodzimierza Czetwertyńskiego - współlokatora - do szkoły w Montparnasse. W 1863 przyjechał do kraju wraz z Molędzińskim i wszedł do partii Langiewicza. Był z nim we wszystkich bitwach, aż do wkroczenia do Galicji i przesiedział miesiąc w więzieniu austriackim. Następnie pod koniec kwiętnia (dzięki pomocy państwa S.) został wysłany do augustowskiego, gdzie pod pseudonimem "Antoni Budrys" (jako chłop żmudzki) pełnił funkcję dowódcy kosynierów w partii . Dowodząc w języku żmudzkim był uwielbiany przez szeregowych. 23 maja pod otrzymał przykaz stworzenia własnej partii. Zorganizował ją tak, że w obozie miał warsztaty puszkarzy, rymarzy, szewców, krawców, ruszników oraz sąd - do którego uciekali się okoliczni chłopi. W ten sposób zgromadził partię składając się ze 116 ochotników, utrzymywaną przez okolicznych mieszkańców, lecz na liście gotowych było 500 - którzy oczekiwali na wezwanie gdy przybędzie broń. Jego adiutantem w obozie był Rosjanin Bułatow, później rozstrzelany w Suwałkach, zaś poza obozem do pomocą służył Antoni M, oraz Gwazdajtys z 14 synem i parobkiem Augustem wyznania ewangelickiego. Zręcznie unikał okrążenia przez Moskali. Następnie połączył się ze , lecz został wzięty do niewoli 5.7. w okolicach Klonowa w mariampolskim podczas rekonesansu. Został zbity pałkami prawie do nieprzytomności. Odpowiadał tylko po litewsku do niczego się nie przyznając. Uznawany był za chłopa nazwiskiem Budrys. Przesiedział w Kownie i Dyneburgu. Skazany na Sybir, lecz karę zamieniono na rozstrzelanie na skutek wyjawienia że był organizatorem partii. Ponowne skazanie nastąpiło na mocy konfirmacji Dowódcy Wojsk Wileńskiego Wojennego Okręgu, wynikłej z decyzji Audytorjatu z dn. 6 lutego 1864 r. Rozstrzelany na esplanadzie twierdzy Dyneburskiej 15 (2) marca 1864. Pseudonim Antoni Budrys uznano za prawdziwe nazwisko - syn Feliksa, zaś błędnie opisano go jako używający pseudonimu "Niesiakac syn Andrzeja".
Władysław Niewiadomski
[UWAGA: zdjęcie przypuszczalne*] [herb=Prus]Jan Władysław Niewiadomski h. {{Prus}}. Ur. 25.6.1829 Kasperowce, zm. 19.4.1889 Kołomyja. obw. czortkowski. Syn Andrzeja Tytusa, właściciela cząstki wsi Filipkowce i Marcianny Tymińskiej. Mieszkał w Filipkowcach w pow. czortkowskim. W 1847-48 studiował filozofię i medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Walczył w oddziale honwedów w Powstaniu Węgierskim uzyskując stopień porucznika. W 1862/63 studiował na UJ prawo. W 1863 przybył do oddziału w Ojcowie[4]. Walczył w pod Miechowem a potem u będąc dowódcą trzeciego batalionu[5]. Szlak bojowy zakończył w stopniu majora. [1][5] We Lwowie był sądzony przez Sąd Wojenny lecz 14.11.1863 został uwolniony od zarzutu uczestnictwa w Powstaniu w roli oficera z powodu braku dowodów.[6] Właściciel ziemski, ajent Banku Kredytowego Włościańskiego. W 1873 został wybrany w Zaleszczykach do Rady Powiatowej.[7] Żona: (ślub 25.2.1865 Kraków), córka Jana i Emilii Korzeniowskiej, mieszkanka Krakowa [13] Była uczestniczką organizacji kobiecej w Krakowie - razem z siostrą zbierała podatek narodowy. Dzieci: * Maria, ur. 1871 Zaleszczyki - mąż Walerian Stępień (z Sokala, prof. gimnazjalny ze Lwowa, ślub w Kołomyi, wdowiec po Leontynie Hirnle). * Anna Jadwiga, ur. 1878 Kołomyja - mąż Stanisław Zabęcki (ze Lwowa, urzędnik skarbowy, ślub 1903). W 1905 roku rodzi im się córeczka Janina Zofia. W Kołomyi mieszkają przy ulicy Kraszewskiego. Pochowany został w Kołomyi.
Strona z 29 < Poprzednia Następna >