Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 1020
Strona z 26 < Poprzednia Następna >
Wincenty Rusciński
Starzec 70 letni żołnierz z roku 1863 urodzony w Bobrku powiat Kszanów, żonaty, odbył kampaniję w walce o niepodległość Ojczyzny w Lubelskiem pod wodzą p.p. Hrabiego Wierzbickiego i Ćwika. Mobilizowani zostaliśmy do naszego oddziału w Krakowie, umundurowani zostaliśmy w krzakach podgórskich nad Wisła, skąd z Bieżanowa koleją zostaliśmy wysłani do Ropczyc. Skąd wozami transportowani z dworu do dworu, następnie do lasu nad granicę Rosyjską, gdzieśmy dostali broń i amunicję, którą zastaliśmy schowaną w sągach drzewa. Po odebraniu koni przeszliśmy rzekę, nie wiadomego dziś mi nazwiska, wkroczyliśmy do miasteczka Kraśnik. Pod Kraśnikiem rozpoczęliśmy czynną służbę pod dowództwem p.Wierzbickiego,który po pierwszej walce z moskalami został ranny urwane uda kulą karabinową, który nie będąc zdolny do dalszej służby opuścił nasz oddział. Oddział składał się z kompanij kompanii kosynierów i oddziału konnicy. Podpisany służył w pierwszej kompanii piechoty, której dowódcą był p. Przepolski. Pod p.Ćwikiem brał udział podpisany w kilku walkach, a pod Krasnemi Stawami zostaliśmy rozpuszczeni. Skąd powrócił podpisany do rodzinnej zagrody na Bobrku. Dotychczas z pracy rąk utrzymując się nikomu nie byłem ciężarem, dzisiaj zaś będąc starcem nie mogąc pracować na utrzymanie swoje i z tego powodu znajdując się prawie w nędzy, udaję się w pokorze do Wysokiego Prezydium z prośbą o łaskawe danie mnie jakiegokolwiek wsparcia miesięcznego z funduszów weteranów z roku 1863 Wincenty Rusciński zamieszkały na Dębnikach l.28 w suterynach bliższych szczegółów udzieli osobiście
Józef Ruszkowski
ksiądz, ur. w 18 31 we wsi Wola Kałkowa w pow. gostyńskim gub. warszawskiej, syn Antoniego i Marii z Brochockich. Ukończył seminarium duchowne w Warszawie, w I 8 54 otrzymał święcenia kapłańskie. Pełnił obowiązki wikarego w archidiecezji warszawskiej, w momencie aresztowania w listopadzie I 861 — w Łęczycy. Za wygłoszenie „bardzo podburzającego kazania, w którym wypadki mające miejsce w Warszawie przedstawił w sposób wypaczony a ludność zachęcał do opanowania Warszawy" (!), został osadzony w cytadeli i na podstawie decyzji namiestnika Królestwa Polskiego ze stycznia 1862 wysłany w głąb Rosji pod dozór policji początkowo prawdopodobnie do gub. ołonieckiej, do Pietrozawodzka, skąd po dwóch latach miał być przeniesiony do Orła. W 1867 namiestnik wyznaczył dla ks. Ruszkowskiego zapomogę rządową w wysokości 120 rubli. Na mocy manifestu z maja 1871 ks. Ruszkowski został zwolniony z dozoru policji 1, mimo zakazu zamieszkania w Królestwie Polskim, wyjechał z Orła do kraju. Po powrocie był wikarym w archidiecezji warszawskiej: w Sochaczewie, Skierniewicach, Łowiczu, w I 876 został administratorem w Tumie. Nie zmienił swoich patriotycznych przekonań: w 1894, jako wikary w Łagiewnikach, został skazany na 25 rubli kary za niestosowanie się do przepisów dotyczących sposobu odprawiania nabożeństwa galowych „po mszy św. odprawianej za dom panujący 26 września 1893, odszedł od ołtarza 1 wyszedł z kościoła, gdy śpiewacy zaczęli śpiewać hymn Boże} carja chram!, przy tym świece na ołtarzu zaraz zgaszono, gdy śpiew ten jeszcze nie był skończony"). Zmarł w 1902.
Leon Rutkowski
h. Bończa, ur. 1805 Gołyszyn, poległ 15.8.1863 Glanów. Syn Walentego i Ludwiki Walner.[3] Przed 1830 był starszym sierżantem grenadierów gwardii Królestwa Polskiego. W Powstaniu Listopadowym służył w Pułku Grenadierów w 4 Dywizji Piechoty, a następnie uzyskał stopień porucznika 13 Pułku Piechoty Liniowej. Po bitwie pod Olszynką Grochowską, w której odznaczył się bohaterstwem został 17.9.1831 odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari. Przyjaciel i towarzysz broni . Jego majątek rodzinny Wilków został zrujnowany. Do ok. 1845 mieszkał w miejsc. Sławice, następnie w Braciejówka[5]. W 1847 uzyskał w Heroldii uznanie za szlachtę dziedziczną.[13] W 1856 wydzierżawił dwór w Glanowie (w pobliżu dzierżawę Pieskowej Skały podjął też Stanisław Novak). Przyjaciele postanowili doprowadzić do ożenku swoje dzieci a na koniec życia być pochowanymi we wspólnym grobie. W czasie Powstania w swoim dworze przyjął oddział Habichów i Krukowieckiego, mając odprowadzić ich dalej do zgrupowania Chmieleńskiego. Jednak zbliżający się atak Moskali zmusił tylną straż do przyjęcia . "". W bitwie strzelał celnie raniąc Moskali z okien zaopatrywany przez innych w nabitą broń. Po nieudanym ataku na dwór Moskali od strony północnej, w chwili rozejmu, gdy proszono obrońców o możliwość zebrania rannych, wyszedł na podwórze wołając na pracowników dworskich. Tam otrzymał kilka strzałów w brzuch i zmarł w nocy. Na akcie zgonu proboszcz umieścił błędne dane - dane matki, nazwisko żony, a także jego miejsce urodzenia, podane przez dwóch włościan) Został pochowany w Imbramowicach, gdzie później została pochowana jego żona oraz przyjaciel Stanisław Novak. Żona: Józefa Filipowska (ur. 1814 Nowe Miasto[7], ślub. 20.4.1834 Kraków)[3], c. Józefa i Magdaleny Waleszyńskiej[7][8]. Zmarł a 1890 Glanów[9]. Jej brat - , był powstańcem, prawd. zmarł na Syberii.[6] Dzieci: * Władysław Aleksander Franciszek, ur. 1835, żona: Ewa Wiktoria Weber * Emilia, ur. 1836, zm. 1838 * Walerian , ur. 1837 * Teofil, ur. 1839, zm. 1910 Jangrod, Brał udział w obronie dworu w Glanowie. Żona: Anna Jadwiga Jakubowska * Mariana Bronisława Ewa, ur. 1842 mąż (powstaniec) * Leon Kazimierz, ur. 1847 * Bogumił Józef, ur. 1848
Wojciech Rybczyński
Zapomniany powstaniec z 1863 r. Weteran walczył pod Miłosławiem. W cichej wiosce Sławoszew pow. Jarocin mieszka już od wielu lat, na miejscu wszystkim znany i ogólnie szanowany 87-letni weteran Wojciech Rybczyński, z zawodu leśnik. Wymieniony jest powstańcem z roku 1863. Starzec jest jeszcze nadzwyczaj dziarski i wesoły. Z chęcią opowiada o minionych dziejach w kole swych dzieci, licznych wnuków i prawnuków. Powstaniec urodził się we wsi Golina pow. Jarocin, dnia 20. lutego 1845 r. Z początku wychowywał się przy rodzicach, do szkoły krótko chodził, lecz mimo to nauczył się pisać i czytać. Jako 18-toletni młodzieniec wcielił się w szeregi powstańcze, pod chorągiew oficera śp. Żychlińskiego (ojciec obecnego p. radcy Żychlińskiego z Twardowa pow. Jarocin). Szczególnie wspomina starzec bitwy w okolicy Miłosławia, gdzie też za specjalne wyróżnienie w boju, został mianowany przez sztab powstańczy dowódcą oddziału, kapralem. Jako dowódca został lekko ranny lecz ani na chwilę nie opuszczał swego oddziału. Mówi o zwycięstwach, lecz również nie zapomina o klęskach, przyczem roni łzy, które spływają na pokrytych zmarszczkami policzkach. „Bo mogło być to inaczej zrobione i bylibyśmy wygrali” - mówi weteran. Nie zapomniał też o swych kolegach broni, których wymienia po nazwisku i imieniu; jedni polegli, drugich odniesione rany lłub choroba rzuciły na łoże boleści i już dawno odeszli w zaświaty. -„Razem z śp. Żychlińskiin wróciłem w moje strony, często wspominaliśmy nasze młode lata, te wspólne walki i przygody.. Wierzyliśmy w odrodzenie Polski, ja się doczekałem i rwałem do broni, gdy w r 1818 zabłysła jutrzenka wolności, lecz lata nie pozwalały - ale mój porucznik i komendant śp. Żychliński nie doczekał się tej chwili”. Obecnie za staraniem syna p. Wincentego Rybczyńskiego, urzędnika kolejowego w Jarocinie, został były młody entuzjasta podniesiony do godności weterana i zamianowany podporucznikiem, oraz nadana została mu emerytura. Jarocińskie Tow. Uczestników Powstania Wielkopol. z r. 19l8-l9, również roztoczyło nad ukochanym dziadkiem opiekę. P. Rybczyński jest członkiem honorowym T. M. P. P. Wojciech Rybczyński mimo podeszłego wieku chętnie zagląda do gazet, śledząc przebieg walk w Mandżurji aspecjalnie czyta „Nowy Kurjer”. Życzymy jeszcze wiele czerstwych lat naszemu Weteranowi i Czytelnikowi oraz jego staruszce małżonce. Cześć Bohaterowi!
Stanisław Teofil Rybicki
ur. 1843 Warszawa. [2] Zm. 1920 Warszawa [4] Jego rodzicami byli Teofil Rybicki (ur. 1805 Pułtusk, potem zam. w Płocku, prof. gimnazjum realnego w Warszawie, zm. 1859 Warszawa) i Józefa Szymańska (zm. 1864 Warszawa), którzy zwarli związek małżeński 1839 r w Warszawie [2] [3] [4] [5] Jego dziadkami byli: Wiktoryn vel Wiktor Rybicki (doktor medycyny) i Wiktoria Kopytowska po mężu Rybińska oraz Wawrzyniec Szymański i Marianna Ziemińska po mężu Szymańska. [3] D-r. Stanisław Teofil Rybicki, urodzony w Warszawie w roku 1843. W roku 1862 należał do organizacji narodowej, będąc studentem Warszawskiej Szkoły Głównej. [1] Na kilka dni przed wybuchem powstania, wspólnie z paru kolegami wyjechał w Łęczyckie i tu zapisał się jako ochotnik do oddziału, formującego się w Zgierzu pod kierunkiem d-ra J. Dworzaczka. Po rozbiciu tego oddziału w dniu 23 lutego 1863 roku pod Dobrą, przyczem polegli dwaj jego najlepsi koledzy i przyjaciele, przeniósł się w Płockie, gdzie do końca powstania był na usługach czynnych tam władz narodowych. [1] W roku 1864 po zupełnym wygaśnięciu powstania powrócił do Warszawy. Tu powtórnie zapisał się na kursy lekarskie, które ukończył w roku1865, dyplom zaś lekarski otrzymał w. roku 1866. W roku 1867 przeniósł się do Skierniewic, gdzię był lekarzem powiatowym następnie szpitalnym i kolejowym, ostatnio zaś lekarzem Zarządu Księstwa Łowickiego w Skierniewicach. [1] Był budowniczym szpitala w Skierniewicach i założycielem straży ogniowej w Skierniewicach. [4] Ogółem przemieszkał tam lat 44 i pół. W roku 1911 przeniósł się do Warszawy. [1] Opublikował: * "Drgawki właściwe ciężarnym, rodzącym i położnicom = Eclampsia gravidarum, parturientium et puerperarum, eclampsia puerperalis" wyd. 1870 * Historja szpitala i domu starców Ś-go Stanisława w m. Skierniewicach wyd. 1908 * Zygmunt Chmieleński i działalność jego w powstaniu 1863 roku, wyd. 1916 * Jan Gadomski nieznany poeta - powstaniec poległy w 1863 r, wyd. 1917 Zmarł 23.04.1920 Warszawa [4] [7] Pochowany na Cmentarzu Stare Powązki w Warszawie, kwatera 156, rząd 6, miejsce 14.15 [4]. Wraz z nim w jednym grobie są pochowani min.: - Teofil Rybicki (profesor zm. 1856) [4] jego ojciec - Józefa z Szymańskich Rybicka (zm. 1864) [4] jego matka W 2004 r został mu pośmiertnie nadany tytuł honorowego obywatela miasta Skierniewice. [4]
Tomasz Jan Ryszkowski
ur. r. 05.03.1844 Kraków [1] [7] zm. 16.12.1890 Kraków [2] [3] Jego rodzicami byli - Jakub Ignacy Ryszkowski [5] [8] ur. 01.08.1798 Kraków [9] zm. 1891 Piasek par. Kraków św. Szczepan, wdowiec [17] (jego rodzice to: Franciszek Ksawery Ryszkowski [8] [9] i Elżbieta Jelonek [8] [9]) - Salomea Barbara Bojanowska [5] [8] ur. 28.11.1808 Kraków [9] zm. 1880 Piasek par. Kraków [12] (jej rodzice to Maciej Bojanowski, złotnik ur. ok. 1767 r [8] [10] [11] i Marcjanna Janiszewska ur. ok. 1779 [8] [], którzy związek małżeński zawarli 1797 r w Krakowie [11]) którzy związek małżeński zawarli 26.04.1839 r w Krakowie; Jakub był wdowcem po Nepomucenie Smoleńskiej [8] Malarz pokojowy [1] [2] Służył jako szereg, w oddz. Kurowskiego i walczył pod , gdzie był ranny w nogę bagnetem. Później służył w oddz. Rochebruna (Langiewicza) i brał udział we wszystkich bitwach. [1] Związek małżeński zwarł 1876 r w Krakowie. [5] Jego żoną została Karolina Zabłocka [3] ur. 28.10.1856 Kraków (jej rodzice: Marcin Zabłocki i Wiktoria Krztan vel Krztońska [5]) Zmarł 16.12.1890 Nowa Wieś par. Kraków św. Szczepan, w wieku 46 lat z powodu zapalenia płuc [2] [3] R o d z i n a rodzeństwo - przyrodnie (z pierwszej żony ojca, Nepomuceny Smoleńskiej): * Elżbieta Marianna Ryszkowska po mężu Tyrkalska - ślub 1857 Kraków, mąż Andrzej Tyrkalski [13] , zm. 1902 Kraków [18] * Waleria Ryszkowska - zm. 1871 Kraków * Leon Konstanty Ryszkowski - ślub 1860 Kraków, żona Wiktoria Ewa Szubelska [14] rodzeństwo - rodzone * Stanisław Grzegorz Ryszkowski - ur. 1842 Kraków [10] * Marianna Ryszkowska po mężu Maszczyńska - ślub 1872 r Kraków, mąż Józef Maszczyński [15] dzieci: * Władysław Jan Ryszkowski - ur. 1877 [6] * Zygmunt Ignacy Ryszkowski - ur. 1880 Kraków [6] * Waleria Salomea Ryszkowska - ur 1881 Kraków [6] * Maria Amalia Ryszkowska - ur. 1884 Kraków [6] , zm. 1884 Kraków [4] * Bolesław Sylwester Ryszkowski - ur. 1885 Kraków [6] * Maria Helena Ryszkowska - ur. 1889 Kraków [6]
Jan Sabbo
Urodzony około 1820 r. Zmarły w 1908 r. we Włodzimierzu Wołyńskim. Według wspomnień rodzinnych – wnuka Bronisława Sabbo – Jan Sabbo ukończył Uniwersytet Wileński gdzie studiował języki obce; francuski i łacinę, później nauczyciel w gimnazjum. Rodzina mieszkała w woj. Grodzieńskim, pow. Wołkowysk, wieś i gmina Świsłocz, tu posiadali majątek ziemski (600 mórg), nadany przez króla. Przdkowie rodziny pochodzili z Węgier. Przybyli do Polski w końcu XVI wieku, jako asysta z dworem królowej Jadwigi, zostali osiedleni na Białorusi w pow. Wołkowysk najbliższym w sąsiedztwíe Litwy. Wywodzili się ze szlacheckiej rodziny węgierskiej, posiadali swój herb, dziś nieznany. Jan Sabbo – uczestnik powstania styczniowego w1863-64 r. został skazany na długą katorgę i wywieziony na Sybir w Góry Ural. Wówczas następuje konfiskata jego majątku , a żonę z dziećmi (dwoma synami; Paweł starszy i młodszy o nieznanym imieniu) wywożą do Równego. Jan Sabbo – przykuty do taczki pracował 20 lat pod ziemią w kopalni złota. Kiedy na wskutek zimna i wilgoci dostał paraliżu nóg, został zwolniony z katorgi, ale nie został przywrócony w prawach stanu. Otrzymał pozwolenie na zamieszkanie we Włodzimierzu Wołyńskim, dokąd przybywa około1890 r. Zamieszkuje u p-wa Kopczyńskich. Zandarmeria carska nie spuszcza go z oczu, 2-3 razy w tygodniu kontroluje czy nie wyjechał do Wołkowyska. Utrzymuje się z nauczania dzieci, za odpłatą udziela korepetycji z języka francuskiego i łaciny dzieciom zamożnej szlachty polskiej, także uczy dzieci Moskali. Natomiast, potajemnie przed żandarmerią, naucza bez odpłatności, biedne dzieci polskie języka polskiego. Jednocześnie wychowuje swego wnuka w/wsp. Bronisława Sabbo – syna Pawła – który został okrągłą sierotą. Zmarł w wieku 90 kilku lat.
Szymon Samolej
Był powstańcem styczniowym z roku 1863. Urodzony w1843 roku, w Wilkołazie, syn powstańca listopadowego - Andrzeja Samoleja i Marianny Z rodziny Leziaków. W Powstaniu Styczniowym pełnił rolę porucznika. Zwerbowany we Lwowie, gdzie uczył się w szkole dla organistów , służył pod komendą Jana Czerwińskiego ,który następnie był częścią oddziału mjr Jana Żalplachty o pseudonimie Zapałowicz .Partia Jana Czerwińskiego, bo tak wtedy określano grupy walczące, liczyła około 600 ludzi z czego połowa nie posiadała uzbrojenia. W tym oddziale wyróżniał się oddział włościan podlaskich - kosynierów pod dowództwem mjr Pawła Porady sołtysa z Godziszowa. Ale była również formacja złożona z najmłodszych ochotników tzw. ptaszników czyli strzelców wyposażonych w lżejsze karabiny - przeważnie dubeltówki zwane - lepażówkami.Szymon Samolej prawdopodobnie walczył pod Tyszowcami, w lasach tuczapskich 919 maja 1863 r.) Po tej bitwie zostali rozproszeni. Ostatecznie Szymon Samolej bierze udział w bitwie pod Janowem Lubelskim, gdzie zostaje ranny. Były to rany cięte od szabli. po tym wydarzeniu powrócił w rodzinne strony. Rosjanie chcieli wyłapać powstańców i zorganizowali zasadzkę. Szymon Samolej uniknął aresztowania, ale niektórzy z jego oddziału zostali złapani. Szymon Samolej ukrywał się przez 5 lat a następnie kupił 40 mórg ziemi w Sobieszczanach gdzie wybudował dworek w którym miejscowe dzieci uczył pisać i czytać. Ożenił się z Marianną z domu Polak i miał pięcioro dzieci, które wychował w duchu patriotyzmu. Dzieci to: synowie Jan i Antoni, córki Agnieszka (Wrzesień), Franciszka (Pyra), Katarzyna (Powązka). Szymon Samolej żył lat 85, zmarł 21 lutego 1928 roku. Pochowany na cmentarzu rzymsko-katolickim w Niedrzwicy Kościelnej. Epitafium o wybitnych osobach pochowanych na tym cmentarzu umieszczone na ścianie Kaplicy Cmentarnej.
Piotr Sanojca
Urodzony pod imieniem Józef. Ur. 19.10.1838 Kołomyja, Przemieście Nadwóreńskie 150 (chrzestny: Franciszek Ksawery Oczosalski) [2], zm. 5.7.1914 Kraków. Syn Macieja i Reginy Marcinkiewicz. Jego ojciec był lokajem (prawd.) u Oczosalskich w Cieniawie. Po ukończeniu 7 klas szkoły we Lwowie podjął studia teologiczne prowadzone przez oo. Karmelitów. W 1863 przebywał w klasztorze dominikańskim w Podkamieniu skąd 29 czerwca wyszedł do Powstania[1] zagitowany przez - mistrza nowicjatu. Walczył w oddziale Wysockiego, pod dowództwem [4] i został lekko ranny.[9] Po klęsce udało mu się powrócić do klasztoru, gdzie kontynuował naukę. 20.7.1863 przyjął habit dominikański. 26.7.1867 otrzymał święcenia kapłańskie w następnym roku śluby wieczyste w Żółkwi.[9] Prawie 50 lat piastował różne funkcję. Wpierw uczył w szkole normalnej w Żółkwi. 1873-81 był przeorem i administratorem parafii w Bohorodczanach, 11.1882-4 pełnił te same funkcje w Czortkowie. w 1881 i 1885 uczestniczył w Kapitule Prowincji Galicyjskiej. 1884-90 był przeorem w Podkamieniu. M.in. wymienił tu dach kościoła i odnowił wnętrze, szkarpy oraz basztę orbonną[7], prowadził obronę przed działaniami Rusinów pragnących przejąć kaplicę przykościelną, uzyskując w tej sprawie notę papieską[8]. Wybudował także nowy dwór w Zarudziu [9]. Otrzymał tu prawo zakładnia bractw różańcowych i tytuł kaznodziei generalnego. Niestety był tu odbierany negatywnie przez niektórych współbraci - jako podejrzliwy i mściwy.[1][9] Po odbyciu kilkumiesięcznej kuracji w Bawarii wg metody ks. Kneipa zamieszkał w Jarosławiu. 1898-1911 przebywał poza zakonem, pełniąc różne funkcje m.in. kapelana ss- Marianek w Łomnej. Od 1911 w Krakowie św klasztorze św. Trójcy, gdzie zarobione pieniądze przeznaczył na elektryfikację klasztoru i kościoła. Kaznodzieja, działacz narodowy. Był słabego zdrowia. W ostatnich latach życia pełnił funkcję podprzeora w Krakowie odbiera jako człowiek pełen poświęcenia i złożenia wszystkiego na ołtarzu Boga i Ojczyzny. Został poch. na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie[6], w grobowcu dominikańskim przy głównej alei.
Piotr Józef Sanojca
Zgon powstańca Dominikanina. Szereg bojowników z roku 1863 o wolność narodu znów się o Jednego pomniejszył. O. Piotr Józef Sanojca, Dominikanin, bohater z pod Radziwiłłowa rozsiał się w środę z tym światem w klasztorze OO. Dominikanów krakowskich. O. Piotr Józef urodził się w r. 1838 w Kołomyi. Po ukończeniu szkół wstąpił do Seminaryum duchownego we Lwowie, a będąc równie patryotycznie jak religijnie wychowany, gdy posłyszał o powstaniu, jeden z pierwszych wstąpił do szeregów. W czasie bitwy pod Radziwiłłowem szczególnie odznaczył się odważny, i śmiały Ojciec Sanojca. Zażył on wiele niewygód, wiele niebezpieczeństw mu groziło, z których cało wyszedłszy, po upadku powstania — jak tylu innych szlachetnych Polaków i O. Piotr poświęcił się wyłącznie Bogu w Zakonie św. Dominika, jakoby na expiracyę za Naród nieszczęśliwy. W Zakonie tym tyle dla Polski i Kościoła zasłużonym — przeżył pobożnie lat prawie pięćdziesiąt i dobrze się zasłużył zakonowi, który; go rozbitka narodowego, tak przygarnął miłośnie. Jakkolwiek wątłego zdrowia, O. Piotr Józef Sanojca gorliwie spełniał zakonne i kapłańskie obowiązki już jako Przeor OO. Dominikanów w Bohorodczanach, w Czortkowie i w Podkamieniu, już jako spowiednik i kaznodzieja, czy jako działacz polski. Prawie do ostatniej chwili czynny jako podprzeor klasztoru krakowskiego, w przeddzień swej śmierci odprawiwszv ostatnia Mszę św. zasnął cicho wśród Braci swoich zakonnych zasłużony Polak i gorliwy Dominikanin. Cześć Jego pamięci!
Jan Sawańczuk
Ur. 1845 Lwów, zm. 1941 Lwów. Czterokrotnie przedzierał się do Powstania Styczniowego. Na wieść o wybuchu walk wyrusza z kolegami ze Lwowa w lutym 1863 roku. Celem ich wyprawy jest obóz wojsk powstańczych pod Tomaszowem. W lasach nieopodal granicy żandarmeria austriacka aresztuje całą grupę i odstawia do więzienia lwowskiego "Brygidki", gdzie młodzi "spiskowcy" zostali uwięzieni na okres 6 tygodni. Po odzyskaniu wolności wyrusza z kolegami po raz drugi ale tym razem udaje im się przekroczyć granicę i dotrzeć do obozu partii Czerwińskiego i Zapałowicza. W tym oddziale Sawańczuk bierze udział w bitwach pod Tyszowicami, a nazajutrz pod Tuczapami. Moskale jednak wypierają oddział do Galicji gdzie zostają powstańcy rozbrojeni przez Austriaków. Znów trafia do więzienia lwowskiego "Brygidki". Tym razem mury opuszcza po tygodniu. Z kolegami po raz trzeci wyrusza do ponownej walki. Docierają do partii Wysockiego z którą uczestniczą w bitwie pod Radziwiłłowem. Po klęsce tam odniesionej wycofują się do Galicji gdzie Janek zostaje ponownie aresztowany i uwięziony w Brodach. Udaje mu się uciec i po raz czwarty rusza do walki. Wstępuje do żuawów w zgrupowaniu hr. Komorowskiego z którymi walczy na Wołyniu pod Poryckiem. Oddział jego zostaje wyparty do Galicji gdzie znów zostaje aresztowany ale w drodze do więzienia udaje mu się zbiec. W latach 1881-1915 prowadził fabrykę powozów w Kamieńcu Podolskim. W 1915 internowany przez Rosjan w Hajsynie. Wrócił do Kamieńca Podolskiego, gdzie działał w Polskiej Radzie Narodowej. Do Polski repatriował się w 1922. Osiadł w Lublinie, gdzie był prezesem Komitetu Wsparć Weteranów 1863 r., a od 1934 Koła Weteranów 1863. W okresie międzywojennych udzielał się patriotycznie i społecznie. Był m. in. w delegacji weteranów uczestniczącej w Wilnie przy pochówku serca Piłsudskiego w dniu 12 maja 1936 roku. Był odznaczony Krzyżem Niepodległości z Mieczami, Krzyżem Walecznych, Krzyżem 70-lecia Powstania Styczniowego i Mieczami Hallerowskimi. Zmarł w Lublinie 21 stycznia 1941 roku i tam został pochowany.
Antoni Schmidt
[herb=Schmidt]Antoni Schmidt, h. prawd. {{Schmidt}}, ps. Kosa. Ur. 15.6.1837, zm. 20.12.1917. Syn Ernesta, zawiadowcy i inspektora zakładów hutniczych, m.in w Suchedniowie i Heleny Macherzyńskiej (ciotka Stefana Żeromskiego). Bracia Julian i Leon Władysław również walczyli w Powstaniu. Obaj zginęli. Zaś był kwatermistrzem powstańczym (chrzestnym Stefana Żeromskiego). Miał jeszcze brata Karola Kajetana Hieronima urodzonego w Krakowie, oraz siostry Emilię Sewerynę, Matyldę Stefanię Dorotę Mariannę urodzone w Suchedniowie i Helenę zamężną z Kucharskim. Pochodził z rodziny szlacheckiej z rejonu świętokrzyskiego. Jego dziad - Bogumił (Christian Gotlieb) Schmidt był budowniczym zakładu hutniczego w Samsonowie. Matka wpajała w dzieci olbrzymi patriotyzm. Antoni studiował na Akademii Medyko-Chirurgicznej w Warszawie na Wydziale Farmaceutycznym. Prowizor apteczny u Wincentego Karpińskiego w Warszawie przy ul. Elektoralnej. Już w 1862 był setnikiem formujących się wojsk narodowych. Zamawiał też urządzenia, granaty ręczne, butelki z fosforem przeznaczone do podpalania, mające służyć do dokonywania zamachów na osoby stojące na czele władz moskiewskich w Polsce, oraz do walki z wojskiem moskiewskim w chwili wybuchu powstania ogólnego. W Powstaniu zbierał też podatek narodowy, brał udział w walkach pod Siemiatyczami. Zarządzał kancelarią Żandarmów narodowych - tzw "sztyletników". Mieszkał i był zarządcą w domu Ekkerta. Wraz z bratem ciotecznym produkowali tam gaz trujący w tajnym laboratorium w oranżerii tego domu. Granaty, bomby zapalające Orsiniego, tzw "maszyny piekielne" - pierwszy raz użyte w Polsce wytwarzali w fabryce wyrobów żelaznych na Solcu. Przygotowane materiały zamurowywali w piwnicy oraz w podziemiach Szpitala Dzieciątka Jezus. 19.9.1863 w czasie zamachu na namiestnika gen. Fiodora Berga bomby te i płyn fosforyczny były zrzucone z okien pałacu hr. Zamojskiego. Jego bomb użyto też 18.10.1863 podczas podpalenia Ratusza na Placu Teatralnym mającym zniszczyć kompromitujące dokumenty dochodzeniowe. Przechowywał również mundury dla powstańców i zapasy druków oraz odezw rewolucyjnych. W październiku 1863 został głównym dowodzącym zakładami chemicznymi Rządu Narodowego i "przybocznej apteki". Produkował trucizny, samozapalające się ładunki, materiały wybuchowe. Wraz z Boryskiem, absolwentem Akademii Medyko-Chirurgicznej w Warszawie, popularnie zwany w organizacji powstańczej ,,Kakodyl“ — truciznę, przeznaczoną do zgładzania zdrajców Narodu, zatruwania studni wojskowych itp. (Nie została użyta). W 1.1864 został zaaresztowany, oskarżony o udział w zamachu i w sierpniu skazany na karę śmierci. Był to wyrok wykonywany 2 tygodnie po powieszeniu członków Rządu Narodowego. Na śmierć prowadził go ten sam kapłan - kapucyn, który prowadził Romualda Traugutta. Pod szubienicą wyrok dla niego i zamieniono na 20 lat prac w kopalniach Akatui na Syberii. Wyrok ów miał być wręczony - moskiewskim zwyczajem już po wyroku, lecz podobno wykradł do Gruzin książę Zankis, którego Landowski niegdyś pojmał i puścił wolnym na słowo, że przeciwko wolnej Polsce walczyć nie będzie. Kapłan uradowany z ułaskawienia przekazał Schmidtowi krzyżyk Traugutta. (Krzyż ten przez m. Dubieckiego trafił potem do wdowy po dyktatorze - później zaginął). W zaliczeniu kary mieszkał przez pewien czas w Irkucku, gdzie razem z M. Hartungiem i C. Kałusowskim prowadzili fabrykę wód mineralnych. W 1877 został przeniesiony na Jekaterynosławia. Tam ożenił się z Zofią Kołudzką, córką kolegi zesłańca. W 1883 powrócił do kraju. Z Syberii, jak pisał Stefan Żeromski, wrócił "patryotą tysiąc razy gorętszym niż pojechał". Zamieszkał u brata Ignacego w Górnie. W 1898 przeniósł się do Krążka - osiedla górniczego koło Bolesławia. Prowadził tu aptekę, którą prowadził aż do śmierci. Jest pochowany w Bolesławiu, na cmentarzu parafialnym wraz z żoną. Dzieci: 1. Lucjan Mieczysław, ur. 1878 Jekaterynosław +(1905 Kraków) Jadwiga Węgłowska[7] 2. Julian [9] 3. Stefan, ur. 1885 Warszawa +(1822 Olkusz) Stefania Drozd[8]
Henryk Schmitt
Ur. 5.7.1817 Lwów, zm. 16.10.1883 Lwów. Syn rzeźnika. Studiował filologię na Uniwersytecie Lwowskim Jana Kazimierza. Historyk, publicysta, bibliotekarz. Wiezień stanu w 1846 roku, skazany na śmierć, lecz potem ułaskawiony. Bibliotekarz zbiorów rodziny Pawlikowskich. Członek honorowy Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Żonaty z Leokadią Mitraszewską. Syn: Mieczysław. Pracował w organizacji lwowskiej. Należał do grupy "czerwonych". Działał w redakcji pisma "Prawda". W dodatku do Gońca z 30.5.1863 ogłosił rozprawę "Kilka uwag do sposobu prowadzenia dziś wojny w Polsce". W jego mieszkaniu na ul. Zimorowicza 3 "Dom Turasiewicza-Koralnika"[3], odbywały się często spotkania Wydziału Miejskiego organizacji. Był też członkiem organizacji (został nim w lipcu lub sierpniu 1863). Wg. Zienkowicza brał udział w przygotowaniu ustawy organizacyjno-policyjnej z dnia 14.9.1863. Był głównym organizatorem ucieczki z więzienia Milowicza.[3] 28.11.1863 właściciel Hotelu "Pod Różą" w Krakowie upominał się że Henryk Schmitt, mianujący się byłym komisarzem wojennym przebywał u niego i nie zapłacił, pozostając winnym 226 złr. i 67 c.. W lutym 1864 zadenuncjowany prawd. przez Pawlewicza (który wyjechał potem do Rosji) odbyła się w jego mieszkaniu rewizja. Dokumenty zdołano spalić, ukryć bądź wynieść. Pomimo to został jednak skazany na rok więzienia (lub wg innych na 14 dni zaostrzonego więzienia).[4] Skazana została też jego żona. Aresztu uniknęli wyjeżdżając ze Lwowa. Rozłączył się z żoną która udała się do Bilcza do rodziny Celestyna Chołodeckiego, sam zaś z Wróblowic Tarnowskich, przez Mościska, Tarnów, Wadowice, Białę, Ołomuniec i Pragę do Cieplic gdzie przemknął się przez granicę i przedostał do Paryża. Został zaproszony przez Agatona Gillera do współredagowania dziennika "Ojczyzna". Wydał tam też broszurę analizując sprawy zaangażowania patriotycznego. Z emigracji wrócili po amnestii. Po powrocie inspektor Rady Szkolnej Krajowej we Lwowie. Zdrajca Kaczkowski opisywał go: "błazen pierwszego rzędu, który wszakże teraz dopiero po raz pierwszy sam się o tym przekonał"[2] Zmarł w nocy. Całe życie poświęcił dla ratowania Ojczyzny, a służba ta nie była na pokaz. Pogrzeb zgromadził 30.000 ludzi. Wieńców było 40. Żona zmarła pół roku później. Oprócz grobu na Łyczakowie miał też tablicę u oo. Dominikanów we Lwowie. Żona: Leokadia Mitraszewska h. Nałęcz. Syn Mieczysław.[4]
Ferdynand Otto Serednicki
Serednicki Náudor herbu Jastrzębiec. Właściciel realności, zamieszkały na Węgrzech w Nowym Peszcie, poczta Budapeszt. Urodził się w 1844 roku we Lwowie. W oświadczeniu o przystąpieniu do Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863/64 r. podał, iż cała rodzina od dawna mieszkała na terenie Królestwa Polskiego we własnej wsi Sarnów w powiecie łęczyckim (na granicy Łowickiego). Przed powstaniem był studentem Uniwersytetu Warszawskiego, działając w organizacji. Brał udział w manifestacjach na Starym Mieście 25 lutego, na Krakowskim Przedmieściu 27 lutego i 8 kwietnia 1861 roku. Do powstania przystąpił jako prosty żołnierz, po bitwie pod Kowalem został awansowany na podoficera, po bitwie pod Koniecpolem - na podporucznika, po nominacji na porucznika przez generała Bosaka objął dowodzenie oddziałem po K. Semetkowskim. Walczył w styczniu 1864 roku pod dowództwem Strojnowskiego pod Bolimowem, pod dowództwem Łakińskiego pod Hutą Gostyńską, Kowalem, Nowosolną, pod dowództwem Oksińskiego – pod Koniecpolem i Przedborzem. Następnie wysłano go w Opatowskie, gdzie wraz z majorem Łuszczem, kapitanem Piotrowskim i Tylmanem organizował późniejszą brygadę generała Bosaka. Walczył w bitwach pod Opatowem, Kunowem, Brodami, Rurkowem, Cisowem, Grabowcem, Bodzechowem, i ponownie pod Opatowem wraz z pułkownikiem Eminowiczem. Pod Hutą Gostyńską dostał postrzał w nogę, pod Bodzechowem – cięcie pałaszem w głowę. Oświadczył, iż zniszczył wszystkie nominacje jako że służył w wojsku austriackim. Powołał się na świadectwo towarzyszy broni walczących w wymienionych przez niego oddziałach, wymieniając dodatkowo generała Bosaka, majora Liwocza, kapitana Ziembowicza, Semetkowskiego, Wiesnera (w 1894 roku dowódcę placu Komendanta wojsk austriackich w Samborze), porucznika Zielonkę, Waltera Kerkapolego (?) i Rataniego. Zobowiązał się do wpłacenia wpisowego zgodnego ze Statutem tj. w wysokości 1 złotego reńskiego i od 1 stycznia 1895 roku składki rocznej w wysokości 6 złotych reńskich. Deklarację podpisał w Krakowie 20 czerwca 1894 roku. Przyjęty 10 lipca 1894 roku. Zobowiązanie podpisał nazwiskiem w wersji węgierskiej: Szerednicky Náudor.
Seyfried
Postać ta notowana jest w literaturze pod dwoma imionami: Alfons, albo Józef Alojzy. (Możliwe że chodzi też o dwie różne osoby). Trudność rodzi tutaj olbrzymia mnogość wersji zapisywanego nazwiska, jak: Seifrid, Zejfryd, Sayfrit, Sifried itd. Prawdopodobnie był synem Teodora, budowniczego łożmyńskiego (autora m.in. katafalku na egzekwie Tadeusza Kościuszki) i Józefy Święcickiej. Kształcił się w Gimnazjum Realnym w Warszawie. Za próbę ucieczki do Prus został w 1846 skazany na wcieleni do armii carskiej. Zdołał jednak zbiec i schronić się w Poznańskim. Aby uchronić się przed ekstradycją zgłosił się na ochotnika do wojska pruskiego. Działał w wielkopolskiej Wiośnie Ludów w 1848. Następnie pracował jako bibliotekarz u E. Ponińskiego we Wrześni. W obliczu tych faktów wątpliwe są dane o tym, że był oficerem rosyjskim (być może chodzi jednak o dwie różne osoby). Od czasów przed Powstaniem jeden z najgorętszych stronników Mierosławskiego u którego walczył w straży chorągwianej w kampanii kujawskiej. Mianowany był naczelnikiem wojskowym woj. mazowieckiego w stopniu pułkownika. Utworzył on oddział składający się z ok 500 chłopów z Kujaw i z nimi przyłączył się do zgrupowania Taczanowskiego. Nie był jednak lubiany, szczególnie przez zwolenników Czartoryskiego i Hotelu Lambert. Niemal niewieściej fizjonomii, z małymi oczkami, ściągniętymi ustami, pod idealnie przystrzyżonym wąsem i falującą czupryną włosów, z żółtą cerą nie budził zaufania także w kontaktach osobistych. Po bitwie pod Nową Wsią wywiązała się między nim i Youngiem gwałtowna sprzeczka, po której Seyfried oraz Oborski odeszli ze swoimi oddziałami, nie chcą uznać pzrekazania naczelniej władzy Francuzowi. Po bitwie Younga pod Brdowem 29.4 - w której zginął ten dowódca, postawiono Seyfriedowi zarzut całkowitego braku reakcji, co nie było do końca prawdą. Sam Young, wzburzony po konflikcie, zbyt brawurowo podjął działania, które nie spotkały się z poparciem Seyfrieda. W dodatku Young odnosił się do niego władczo i pogardliwie - co znajdowało kontynuację w niechęci niższych oficerów. Stąd w efekcie wiele negatywnych i krytykujących wzmianek - co skończyło się 5.5. dymisją. Następnie Seyfried działał w partii Haukego, w jego sztabie, a także w Galicji, gdzie w czerwcu 64 zorganizował mały oddziałek, który został szybko rozbity pod Ojcowem. Po powrocie został 16.6 zaaresztowany przez Austriaków. Sądzony jednocześnie zaocznie w procesie w Berlinie. Więziony na zamku krakowskim uciekł stamtąd w 1865 razem z woźnym, po czym żył jakiś czas na emigracji, gdzie m.in. w Dreźnie był członkiem Towarzystwa Patriotów Polskich, a w 1866 pojedynkował się z Niemiryczem i został ranny. Dalsze jego losy nie są znane.
Franciszek Karol Siekierzyński
syn Karola, członek honorowy i pierwszy prezes Wileńskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, właściciel apteki w Wilnie, urodził się w dniu 16 stycznia 1846 r. we wsi Masłowicy ziemi Piotrkowskiej. Nauki pobierał w Szkole realnej w Piotrkowie, w 1864 r. wstąpił jako uczeń do apteki w Nowo-Radomsku. W styczniu 1863 r. zaciągnął się, jako ochotnik, do partji pułkownika Cieszkowskiego, należącej do oddziału Langiewicza, który formował się w dobrach hr. Ostrowskiego w fabrycznej wsi Sielniczce, Partja ta kryła się w sąsiednich lasach, odbywała musztry i często swemi manewrami niepokoiła wojska rosyj skie jako też i sama była przez nie niepokojona. Przyjmował udział w potyczkach po raz pierwszy w dobrach hr. Ostrowskiego z. Piotrkowskiej, a na stępnie w marcu pod Łazami, stacją Kolei Warszaw- sko-Wiedeńskiej i w lipcu pod Janowem i Złotym Po tokiem — tu oddział został rozbity i wraz z większo ścią uczestników został on wzięty do niewoli. Narazie więziony był w Wieluniu, a następnie odesłany do Cytadeli w Warszawie. Skazany został na 1 rok rot aresztanckich w Wiatce, a następnie na osiedlenie w gubernji Jenisiejskiej. Po odbyciu rot aresztanckich w czasie podróży na Syberję, szczęśliwym trafem napotkał zesłańca Ks. Barabasza (znającego rodzinę Siek.ierzyńskich), który polecił skazańca opiece Zielińskiego, zacnego i wielce szanowanego aptekarza w Krasnojarsku, a ten ostatni, dzięki swym wpływom, wyjednał po zwolenie pozostania w Krasnojarsku i następnie do wstąpienia do apteki dla ukończenia praktyki rozpo czętej. W roku 1868 jako niepełnoletni uczestnik po wstania został ułaskawiony i pozwolono mu wrócić do kraju. Po powrocie składa egzamina pomocnikow- skie, następnie w 1873 roku prowizorskie w Warsza wie, a w 1876 r, przenosi się na stałe do Wilna, dzierżawi aptekę na Zarzeczu, następnie nabywa ją na własność.
Siemaszko
Dwaj bracia Siemaszki. Synowie księdza unickiego na Ukrainie, rodzeni bracia — synowie jednej matki, wspólnej ojczyzny, obaj po wołani do piastowania i szerzenia stówa Chrystusowego — jakże wywiązali się z zadania swego kapłańskiego i z zadania, które każdy prawy syn uciemiężonego narodu z dniem urodzeniu swego przynosi z sobą? Oto jeden z nich, brat starszy, staje się męczennikiem za wiarę i naród — męczeńską koroną zdobi koniec żywota ciężkiego, pełnego prześladowania. Drugi? — O! zaprawdę na samo wspomnienie o czynach tego odstępcy, ręka drży i myśl ucieka przerażona czynami tej duszy pokalanej, tego serca, w którem nie tylko że nie było ani iskierki kapłaństwa, ale nawet litości pospolitego człowieka daremnieby tam chciał kto znaleźć. Lecz wróćmy się do starszego księdza Siemaszki, czcigodnego kapłana, którego ręce barbarzyńców w obecnem narodowem powstaniu zamordowały. Przejdziemy tu w krótkości choć w części, o ile nam wiadomy, żywot kapłana męczennika. Nie od dzisiaj toczy się walka na zabój z ciemiężycielami wolności i ducha religji katatolickiej. Za Iwana Groźnego, którego Moskale nazywali Gordyj (dumny) rozdzieliły się metropolie unicka od szyzmatyckiej. — W owych czasach zlewał właśnie Zygmunt August Litwę z Polską, kiedy wnuk Iwana Groźnego, Iwan Okrutny był założycielem tronu dla Katarzyny bez bożnej i dzikiego Mikołaja. Że umieli carowie ci być wykonawcami raz powziętej myśli, najlepszym dowodem panowanie ich w Polsce; panowanie, pod którem ulegać musiało wszystko przemocy brutalnej cara, co było tylko polskie i katolickiego wyznania, bo inaczej czekał każde go los podobny, jakiego doznał czcigodny nasz kapłan Siemaszko. Po upadku powstania w r. 1831, był już biskup Siemaszko, brat starszy, jawnym apostatą i narzędziem piekielnem cara Mikołaja ku nawracaniu unitów do szyzmy. Tak więc, brat rodzony staje się zarazem sędzią okropnym, bo nawet na krew własną się targa, skazując samowładnemi wyrokami wszystkich wytrwałych w wierze katolickiej na kary i prześladowania. Pleban Siemaszko zapytany wtedy przez rząd, czy przejdzie na szyzmę ? — trwał przy danej raz odpowiedzi, że wytrwa przy wierze katolickiej, za co zesłanym został na Sybir. Tu dopiero zaczynają się prawdziwe tortury czcigodnego kapłana Chrystusowego. Tam co roku regularnie wiedli go przed sędziów i piszczyków i zadawali mu ciągle te pytania: Czy przechodzisz na szyzmę? — Nie! była zawsze stanowcza odpowiedź. — Zostaniesz biskupem, przechodź 1 szeptali jak szatany. — Nie, za nic ja się mojej ojczyzny i wiary nie wyrzeknę, odpowiadał świątobliwy kapłan — i prze trwał tak lat dwadzieścia. Po tylu latach męki i pokus - szatańskich, pozwolono mu w końcu wrócić do kraju: z powrotem jednak wy znaczono mu miejsce pobytu w Miropolu (na Wołyniu). Chociaż w niewoli, bo i tu był prześladowany, nie mógł jednak sędziwy kapłan spokojnie zakończyć żywota. Stał się jedną ofiarą więcej w ogólnej męce narodowej. Nie zadrżał jednak przed męką, choć srebrny włos po bielił już głowę starca, znękaną tyloma treskami. Wiadome niepowodzenie w powstaniu obecnem na Wołyniu, przyspieszyło śmierć męczeńską 70-letniego kapłana. Rząd moskiewski uciekający się do niesłychanych knowań piekielnych, starał się znowu podburzyć lud ciemny i użyć go jako narzędzie do przytłumienia budzącej się wolności. Różnica wyznań była ku temu celowi je dnym z najpierwszych środków: w samej rzeczy, powiodło się tyra wysłannikom piekła w niektórych okolicach to przemocą i groźbą, to obietnicami i hojnem szafowa niem gorzałki obałamucić lud ciemny. Tym to sposobem prześladowcy wolności i ducha narodowego w ziemiach ruskich, szukając dla siebie ofiar, starali się odnieść tryumf i wykorzenić wszystko, co katolicyzmow i wierne. Po upadku Różyckiego, tłuszcze sformowane przez sprawników żądnych chrestów z popami na czele, wpadały do domów i wywlekając ofiary niewinne, mordo wały je. Ksiądz Siemaszko, którego żywot pełen zasług, i przeszłość zalecająca go do poszanowania, był naturalnie w nienawiści u popów szyzmatyckich. Nadarzyła się więc dobra sposobność do zasłużenia się carowi i nasycenia własnej nienawiści. Dnia 15. maja b. r. rozległy się głosy podpitych chłopów z popem na czele, źe ksiądz Siemaszko w Miropolu jest także buntowszczykiem, bo jest wyznania katolicko-unickiego. I zgraja kozaków ze sprawnikiem na czele obstąpiła dom sędziwego kapłana, który ku swo jej obronie wyszedł tylko z krzyżem w ręku, zdając się na opiekę Ukrzyżowanego. Poskoczył kozak z piką na bezbronnego kapłana — on podniósł krzyż w górę wzywając Boga na świadka tylu bezprawi, a pika kozacka zsunęła się nie zadawszy mu ciosu zamierzonego.— Wtedy wystąpił pop ze sprawnikiem wzywając starca, ażeby porzucił swoją wiarę i przeszedł na szyzmę, oddawszy cześć carowi, jako namiestnikowi Chrystusa. Lecz czcigodny kapłan odparł z godnością, że go żadne groźby nie zniewolą do tego. — Tu dopiero zaczęli ci okrutnicy znęcać się nad kapłanem, który z Chrystusową prawdziwie cierpliwością znosił wszelkie męki. Z pomiędzy opiłej zgrai przyskoczył nareszcie chłop i ciął go z boku w głowę — i trysnęła krew, krew męczennika za wiarę. I zaprawdę wyglądał ów starzec kapłan ze srebrnym włosem jak święty—poświęcony krwią swoją męczeńską Oprawcy nie skończyli na tem: porwano go i wykopawszy dół, żywcem go chciano pogrzebać. Tak męczony przysypywaniem ziemi, gdy już czuł, że życie ula tuje, wyrzekł jeszcze do barbarzyńców owe pamiętne słowa: "Zhynu ja, ale Polszczą bude żyty" Widząc katy ową nadludzką wytrwałość, chcieli mu zapewne znowu jaką nową mękę zadać — zaczęli więc wydobywać go z dołu; wyciągnięty jednak na świat, od dał był już czystego swego ducha Bogu. Każda taka ofiara barbarzyństwa moskiewskiego o pomstę do nieba woła, i karą tyranom grozi. Wiedzą oni to dobrze i staraj,: się kłam zadać nie jednemu morderstwu spełnionemu w cichości; lecz zbrodnia się nie ukryje, a imiona męczenników krwią zapisane w sercach narodu, muszą coraz nowych budzić mścicieli. Żywot to był cierniową koroną uwieńczony, żywot prawego syna ojczyzny. Teraz następuje żywot kata własnej ojczyzny — lecz tem boleśniej, że to był także kapłan, ale apostata.
Zygmunt Sierakowski
Artykuł | Oficer wojsk moskiewskich, jeden z tych, którzy za wolnomyślność i miłość ojczyzny pokutowali w rotach karnych. Dosłużywszy się rangi oficerskiej, przy względach jako główny apostoł reformy zniesienia kar cielesnych, wysłany został do Londynu na kongres statystyczny do dalszego studjowania sprawy przez siebie poruszonej jakoż jemu należy zasługa zmienienia kar cielesnych w wojsku moskiewskiem. Powróciwszy do Petersburga z powtórnej misji wojskowo-naukowej do Algerji, właśnie gdy w uznaniu zasług miał awansować na pułkownika jeneralnego sztabu, wybuchło powstanie na Litwie. Pomimo że uważał takowe za przedwczesne, nie omieszkał jednakże pospieszyć do Wilna, gdzie objąwszy obowiązki naczelnika w powiecie kowieńskim , energicznie zajął się formowaniem oddziałów ochotniczych, z któremi rozpoczął walkę z przeważającemi siłami moskiewskiemi. W bitwie dnia 9. maja 1863 r. stoczonej pod Łatwelami ciężko raniony, odwieziony został na folwark w Popielach, gdzie nazajutrz zabrany został w niewolę i zawieziony do Wilna. Co najrychlej kazał go Murawiew leczyć , podczas czego niezaniedbywał rozmaitych pokus, obiecując mu zupełne przebaczenie i nowe względy, byle tylko podał projekt uśmierzenia powstania. Przypuszczono doń nawet żonę jego Sierakowski pozostał atoli stałym, wiedząc z doświadczenia, co przerzeczenia znaczą w uściech Moskala. Łaknący krwi srogi Murawiew, nie czekał teraz na wyzdrowienie jeńca dnia 17. czerwca wywleczono go na plac tracenia, gdzie z przytomnością umysłu wymawiając słowa: "Ojcze! bądź wola Twoja w niebie i na ziemi", uwisł na szubienicy.
Strona z 26 < Poprzednia Następna >