Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 1030
Strona z 26 < Poprzednia Następna >
Bolesław Rozwadowski
Bolesław Jordan Rozwadowski, h. Trąby. właściciel dworu w Kopytowej. Bolesław Jordan Rozwadowski urodził się w 1842 roku w Turówce pod Trembowlą. Jest przedstawicielem gałęzi pułkownikowskiej znanego polskiego rodu Jordan Rozwadowskich. Protoplastą tej gałęzi był dziad Bolesława, Kazimierz (1757-1836) – pułkownik wojsk polskich, uczestnik insurekcji kościuszkowskiej i legendarny dowódca 8 pułku ułanów Księstwa Warszawskiego. Jego pięciu synów poszło w ślady ojca i walczyło o Polskę niepodległą. W 8 pułku służyli także dwaj bracia Kazimierza: Onufry i Franciszek oraz syn Antoni. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że pod dowództwem pułkownika Rozwadowskiego pierwsze szlify bojowe zdobywał późniejszy wybitny komediopisarz Aleksander hr.Fredro. Najstarszym z synów Kazimierza Rozwadowskiego był Antoni (1796-1855) ojciec Bolesława. Po ukończeniu Elementarnej Szkoły Artylerii i Inżynierów w stopniu podporucznika walczył w kampanii rosyjskiej 1812 roku. Brał udział w bitwach pod Ostrownem, Witebskiem, Smoleńskiem, Dorohobużem, Możajskiem, Woronowem i Tarutino, gdzie ciężko ranny utracił oko. Uczestniczył w powstaniu listopadowym w stopniu majora Nadwiślańskiej Legii Konnej. Antoni Rozwadowski spisał pamiętniki, przechowywane obecnie w zbiorach Ossolineum we Wrocławiu. Antoni gospodarował w majątku swojej żony Tekli Antoniny z Czechowiczów herbu Ostoja (zm. 1854) w Turówce w obwodzie tarnopolskim. Tam urodziły się jego dzieci: córki Kamila (1827-1899), Justyna(1834) i Helena(1834) oraz synowie: Eustachy (1825-1847), Kazimierz (1828-1912)) i Bolesław (1842-1911). Obaj synowie zostali uczestnikami powstania styczniowego. Bolesław Jordan Rozwadowski wkrótce po ukończeniu gimnazjum w Stanisławowie i Tarnopolu, poszedł do powstania styczniowego. Znalazł się w oddziale utalentowanego młodego dowódcy Tomisława Rozwadowskiego (1840-1920), który zorganizował oddział jazdy powstańczej w powiecie kałuskim. Po upadku powstania styczniowego Bolesław Rozwadowski ukończył studia prawnicze i został komisarzem powiatowym w starostwie w Złoczowie. Gospodarował początkowo w Derewlanach w cyrkule złoczowskim, a następnie w po ślubie z Jadwigą Żarską herbu Starykoń, mieszkał w Złoczowie. Dom Rozwadowskich w Złoczowie odwiedzał często Kazimierz Chłędowski, który w pamiętnikach wspomina gospodarza, jako palącego fajkę na długim cybuchu. Jadwiga urodziła Bolesławowi pięcioro dzieci: 1. Marię (która wyszła za Adama Strawińskiego herbu Sulima, mieli 2 dzieci) 2. Stefana (który skończył Wojskowa Akademię Techniczną we Wiedniu, porucznik artylerii we Lwowie, zmarł w Zakopanem 1903 r) 3,4. Kazimierza i Michała (którzy jako uczniowie gimnazjum w Chyrowie zmarli w 1895 r. na gruźlicę) 5. Helenę (która w roku 1920 wstąpiła do zakonu Zmartwychwstanek w Warszawie) Bolesław Rozwadowski po śmierci żony Jadwigi, zajął się działalnością polityczną. Został starostą Trembowli, a następnie posłem na Sejm Galicyjski. Ożenił się powtórnie z Eligią Kunaszowską herbu Radwan. W roku 1894 Bolesław Jordan Rozwadowski kupił od Stanisława Kotarskiego majątek ziemski Kopytowa. Mieszkał we dworze w Kopytowej wraz z żoną Eligią do roku 1902, kiedy to podjął decyzję o powrocie w rodzinne strony, do Stanisławowa. Bolesław Jordan Rozwadowski zmarł w Stanisławowie w roku 1911.
Józef Franciszek Rozwadowski
Ur. 1832 r. Jak doniosła Kancelarja Specjalna Nmka Kr. P. 20 lut. (3 mar.) Nr. 2460 4 do zarządzającego spr. d. obc. w. ksiądz J. R., wik. katedry w Janowie Podl., pow. konst., gub. siedl., za udział czynny w powstaniu, za na leżenie do szeregów partji Rogińskiego, a później Grzymały i za pomoc, okazywaną powstańcom w różnych oko licznościach, na mocy decyzji nmka Kr. P. z 17 (29) paźdz. 1863 r. został pozbawiony wszystkich praw stanu i zesłany do robót katorżnych na 10 lat do jednej z fortec Syberji. Dla jakichś celów wojen. jen. gbr Twarowski 18 (31) lip. 1876 r. Nr. 1455 1 zapytuje bpa lubi., z jakiego stanu pochodzi ksiądz J. R., zesłany w 1863 r. do robót cięż kich. Księga konduit kancelarji w. jen. gbra podaje to samo, cośmy przytoczyli wyżej, dlatego nie powtarzamy tego, natomiast zamieszczamy jeszcze relację jen. pica i to, co do całości niniejszej sylwetki męczeńskiej uwa żamy za potrzebne z akt osobistych księdza J. F. R. prze chowywanych w Kurji Podl. Podług raportu jen. pica na Kr. P., podanego w tej że konduicie: „ks. Rozwadowski za osobisty udział w po wstaniu, mianowicie w partji (w oryginale: w szajkie) na zasadzie decyzji nmka Kr. P. z 1863 r. został zesłany do Syberji z utratą godności kapłańskiej i wszystkich praw stanu, do katorgi i na osiedlenie”. Osobiste akta księdza J. R. w Kurji Podl. podają kilka danych z jego życia do 1859 r., a mianowicie, że: uczył się w szkole pow. w Opolu, semin. diec. skończył w Janowie Podl., święcenia przyjął 1855 r., obowiązki wik. spełniał w diec. podl. w par.: Niwiskach, Ostrowie, Ulanie, Kossowie, w Komarówce, Parysowie i Korytnicy. Ostatnia karta, kończąca te akta podaje korespondencję Komisji Wojn. Śledczej z 19 lip. 1863 r. Nr. 273 3 w Siedl cach ze szczegółami, w których Komisja ta pyta Konsy- storz Jen. w Janowie: gdzie jest obecnie ksiądz J. R., wik. katedry w Janowie czy opuścił stanowisko z wiedzą i wolą swej władzy.
Jan Rudowski
Urodził się 18 lutego 1840 roku w Rumoce par. Lipowiec Kościelny koło Mławy w rodzinie ziemiańskiej. W czasie wybuchu powstania służył jako junkier, podchorąży w wojsku carskim w batalionie strzelców celnych Połockiego pułku piechoty w Piotrkowie Trybunalskim. W dniu 3 lutego zbiegł wraz ze swoim przyjacielem, Bronisławem Gromejko z garnizonu piotrkowskiego do obozu powstańczego Hipolita Zawadzkiego, który w okolicach Szkucina koło Rudy Malenieckiej tworzył znaczną partię powstańczą. Zawadzki tytułował się majorem, który to stopień prawdopodobnie sam sobie nadał. W obozie Rudowski zajął się musztrowaniem młodych rekrutów, a zwłaszcza szkoleniem kawaleryjskim. Formowanie tak dużego, liczącego około 400 osób oddziału nie mogło zostać nie zauważone przez wroga. W połowie kwietnia chłopi z pobliskiej wsi Lipa, oraz dróżnik drogi bitej z Sielpi, wskazali carskiemu naczelnikowi wojennemu powiatu kieleckiego, opatowskiego i sandomierskiego, generałowi Ksaweremu Czengieremu miejsce kwaterowania oddziału. Ten nie mogąc sam wyruszyć z wojskiem, gdyż w tym czasie uganiał się za oddziałem Dionizego Czachowskiego w okolicach Stąporkowa, zażądał pomocy z Radomska, gdzie kwaterował 13 Białozierski Pułk Piechoty. W dniu 20 kwietnia 1863 roku wyszedł z Radomska oddział w sile jednej roty piechoty i 27 kozaków pod dowództwem kapitana Obuchowa. Po przemarszu przez Przedbórz oddział ten dotarł wieczorem do wsi Czermno, gdzie zanocował. Podczas postoju w Czermnie kapitan otrzymał wiadomość, że w odległości około 7 wiorst znajduje się obóz powstańczy. Na drugi więc dzień, to jest 21 kwietnia, oddział wyruszył w podanym kierunku. Po przemaszerowaniu czterech wiorst kozacy pochwycili bez wystrzału dwóch powstańców stojących na pikiecie, którzy następnie poprowadzili oddział rosyjski do obozu powstańczego, z tej strony, z której powstańcy nie spodziewali się zupełnie napaści. W odległości około stu kroków od obozu spostrzeżono na drodze bryczkę, w której jechał, jak później ustalono dowódca Zawadzki, który ujrzawszy kozaków, dał sygnał wystrzałem o zbliżającym się wojsku. Powstańcy przywitali salwą rosyjski łańcuch tyralierski, raniąc śmiertelnie kapitana Obuchowa. Żywa wymiana strzałów trwała około dwóch godzin; powstańcy trzymali się uporczywie na swojej pozycji, a nawet wysłali kolumnę kosynierów celem uderzenia na nieprzyjaciela z flanki. Wówczas setnik Bogajewskij objął dowództwo po ciężko rannym kapitanie Obuchowie i zsiadłszy z konia poprowadził strzelców do szturmu na bagnety, wyrzucając w ten sposób powstańców z obozu. Jeszcze tego samego dnia w rejon walk, od strony Kielc, dotarł z wojskiem generał Czengiery. Druga bitwa praktycznie zakończyła istnienie oddziału Zawadzkiego. Walka z ustępującymi powstańcami ciągnęła się na przestrzeni dwóch wiorst do zupełnego ich rozproszenia. W bitwie poległo kilkunastu powstańców, kilku odniosło rany, a między nimi i junkier Jan Rudowski (został ranny w prawy bok), wielu zaś dostało się do niewoli w tym Zawadzki, który zmarł z odniesionych ran w więzieniu kieleckim. Straty oddziału rosyjskiego wyniosły 4 zabitych żołnierzy, 9 żołnierzy odniosło rany, a kapitan Obuchow ciężko ranny zmarł na drugi dzień. Ranny został również 1 kozak oraz 16 koni. Niewielki oddział rozbitków z partii Zawadzkiego udało się zebrać Janowi Rudowskiemu i Bronisławowi Gromejce i ostrzeliwując się doprowadzić 23 kwietnia o godzinie 10 rano do obozu Dionizego Czachowskiego w lasach suchedniowskich. Epilogiem tej bitwy było wykonanie wyroków na płatnych donosicielach i szpiegach carskich. Jeszcze tego samego dnia w którym miała miejsce zagłada oddziału Zawadzkiego, z rozkazu Rządu Narodowego, powstańcy z oddziału Czachowskiego pochwycili i powiesili dróżnika z Sielpi, który jako szpieg Moskwy był już wcześniej notowany. W dniu 27 kwietnia oddział żandarmów narodowych z oddziału Bończy-Tomaszewskiego, także z rozkazu Rządu Narodowego, we wsi Lipa powiesił 2 chłopów oraz spalił 4 chałupy i oborę. W oddziale Czachowskiego, który swoim podkomendnym kazał zwracać się do siebie per "ojczulku", Rudowski przydzielony został już jako porucznik do kompanii strzelców majora Manowskiego. Z tą partią przeszedł cały szlak bojowy, klucząc przed obławami i walcząc w kilku bitwach. W trakcie toczonej w dniu 4 maja 1863 roku bitwy pod Jeziorkami, Manowski został ranny w biodro. Z rozkazu Czachowskiego, Rudowski objął komendę nad kompanią jego strzelców. Prawdopodobnie po tej bitwie został podniesiony do rangi kapitana. Kompania strzelców pod dowództwem kapitana Rudowskiego odznaczyła się dzielnością w bitwach pod Smardzewem, Rusinowem, Niekłaniem i Bobrzą. W tej ostatniej, odciętą przez Moskali od głównych sił kompanię, wyprowadził Rudowski w sile 79 ludzi w lasy przysuskie, która od tej pory działała już jako samodzielny oddział powstańczy. Dzień później, w bitwie pod Ratajami oddział Czachowskiego został rozbity. Czachowski wydaje rozkaz o rozwiązaniu oddziału. Swojemu szefowi sztabu majorowi Władysławowi Eminowiczowi nakazuje powrót w lasy iłżeckie i odtworzenie tam oddziału powstańczego, a majorowi Piotrowi Dolińskiemu powierza zadanie zbierania powstańców w Puszczy Kozienickiej, po rozbitej partii Kononowicza. Sam uchodzi do Krakowa. Samodzielny oddział powstańczy Rudowskiego nadal operował głównie w powiecie opoczyńskim, skupiając się do końca czerwca na werbunku i szkoleniu ochotników. Na początku lipca liczył już 50 konnych strzelców, 180 piechociarzy uzbrojonych w karabiny i 100 kosynierów. W lipcu na te tereny przemieścił się również nowo powstały oddział majora Dolińskiego. Po spotkaniu w okolicach Przysuchy oddziału Rudowskiego, postanowiono wspólnie uderzyć na to miasteczko. W dniu 8 lipca 1963 roku połączone oddziały uderzyły na załogę rosyjską w Przysusze, która rozlokowana była w tamtejszych fabrykach, w których więziono ludzi, zadając jej znaczne straty. Następnego dnia oddział Rudowskiego przeniósł się za Pilicę w okolice Nowego Miasta. Z rozkazu Rządu Narodowego miał osłaniać przeprawę przez Pilicę i szkolenie niedawno utworzonego oddziału "Dzieci Warszawy" pod dowództwem majora Ludwika Żychlińskiego. Po przeprawieniu się oddziału mostem w Domaniewicach, Żychliński rozłożył się obozem we wsi Ossa. Ubezpieczenie składające się z już zaprawionych w boju oddziałów Rudowskiego i konnicy rawskiej majora Władysława Grabowskiego rozlokowało się w zabudowaniach klasztornych w Studziannie. 10 lipca już w godzinach popołudniowych szkolący się oddział warszawski zaatakowała od strony Odrzywołu kolumna wojsk carskich majora Szukalskiego. Młody rekrut poczynał sobie w tej bitwie bardzo dzielnie, odnosząc w niej całkowite zwycięstwo. Do tego pojawienie się jeszcze na placu boju konnicy Grabowskiego, spowodowało panikę w szeregach wroga i bezładny jego odwrót. Oddział Rudowskiego bezpośrednio w bitwie nie uczestniczył, zabezpieczając tabory powstańcze, a tylko jego 40 konnych, już pod koniec bitwy ruszyło w pościg za pierzchającymi Moskalami, ale z powodu zapadających ciemności zawróciło spod Odrzywołu. Następnego dnia oddział "Dzieci Warszawskich" opuścił Ossę udając się do Inowłodza. Tu wieczorem rozłożono się obozem na wzgórzu nad Pilicą od strony Tomaszowa. Po drugiej stronie rzeki swój obóz założył oddział Rudowskiego. W Inowłodzu do Żychlińskiego dotarł rozkaz Rządu Narodowego nakazujący mu powrót i operowanie w województwie Mazowieckim. Zwinął więc 14 lipca swój obóz i ruszył w kierunku Rogowa, po uprzednim upewnieniu się, że nadal może liczyć na zabezpieczenie ze strony oddziałów Rudowskiego i Brzozowskiego. Jednak tego samego dnia doniesiono Rudowskiemu o zbliżaniu się od strony Opoczna i Nowego Miasta licznych sił carskich. Bojąc się okrążenia postanowił więc wycofać się za Opoczno, licząc, że organizacja cywilna powiadomi o tym Żychlińskiego. Tak jednak się nie stało. Maszerujący lasami oddział Żychlińskiego natknął się we wsi Jasień na carskich dragonów, którzy jednak widząc tak liczny oddział, składający się z 200 żuawów, 300 strzelców, 600 kosynierów i 50 jeźdźców, umknęli w kierunku Lubochni. Pomaszerowano więc śmiało naprzód, będąc pewnym, że idzie za nimi Rudowski i zwiększając tylko ostrożność. Pod wsią Brenica tyły oddziału zostały niespodziewanie zaatakowane od strony Rawy przez konnych kozaków i piechotę. Żychliński ufny, że w ariergardzie posuwa się za nim Rudowski i na odgłos strzałów zaatakuje Moskali od tyłu, postanowił przyjąć tu bitwę i rozwinął szyk bojowy swojego oddziału. Bitwa trwała już około dwóch godzin, kiedy nagle od strony Tomaszowa i Lubochni pojawiły się nowe carskie oddziały wyposażone w artylerię. Wtedy dopiero Żychliński zrozumiał w jakim znalazł się położeniu. Próbował jeszcze przegrupować swoich żołnierzy, ale na wiadomość, że od strony Rogowa, lasem, posuwa się ku nim kolejny oddział nieprzyjaciela, zarządził odwrót i przemieszczenie się oddziału w stronę kolonii niemieckiej Teodozjów? (Stanisławów?), leżącej po drugiej stronie lasu, od Rawy. Odwrót ten zamienił się w paniczną ucieczkę. W Teodozjowie? (Stanisławowie?) udało się Żychlińskiemu zebrać około 400 powstańców i pluton ułanów. Uratowano też powstańcze tabory. Jako, że wszyscy byli już bardzo zmęczeni dowódca zarządził rozbicie obozu w lesie za kolonią, licząc, że przez noc uda mu się ustalić ruchy nieprzyjaciela i następnego dnia niepostrzeżenie wymknąć w bezpieczniejszą okolicę. Niemieccy koloniści znając miejsce kwaterowania oddziału, wieczorem ściągnęli Moskali spod Lubochni, którzy z zaskoczenia zaatakowali obóz. Powstał ogólny popłoch. Każdy uciekał w inną stronę, kozacy zaś wraz z kolonistami rozpoczęli dobijanie rannych i pogonie za uciekającymi. Sam Żychliński na czele 50 strzelców, 25 ułanów i kilkunastu oficerów dwa razy odpierał natarcie Moskali cofając się ku wsi Studzianki. Na szczęście zapadająca noc i grabież taborów powstańczych w których znajdowała się duża ilość pożywienia i alkoholu wstrzymały pogoń. Z rozbitego oddziału jeszcze tej samej nocy udało się zebrać Żychlińskiemu kilkunastu oficerów i 150 szeregowych. Do niewoli dostało się około 50 uciekinierów. Okoliczni dziedzice po bitwie pochowali 15 ułanów, 36 żuawów, 39 strzelców i 46 kosynierów. Rannych było tylko 26 osób, gdyż Moskale wraz z niemieckimi kolonistami wymordowali ich większość na taborach. Bratnie mogiły powstańcze znajdują się na cmentarzach w Lubochni - z dziennej bitwy pod Brenicą, w Czerniewicach - z wieczornego rozbicia obozu i pojedyncze zmarłych z odniesionych ran na cmentarzu w Krzemienicy. Tymczasem Rudowski po przemieszczeniu się na południe powiatu opoczyńskiego znów spotkał się z majorem Dolińskim. Już w dniu 12 lipca, czyli jeszcze przed wymarszem Żychlińskiego z Inowłodza, napadli wspólnie pod Bliżynem na oddział dragonów pod dowództwem Rebiedajewa, który rozbili, biorąc wielu jeńców, koni oraz cały tabor. W potyczce tej Rudowski został ranny w rękę. Również wspólnie, w dniu 18 lipca, stoczyli zwycięską potyczkę z wojskami carskimi pod Końskimi. Prawdopodobnie w końcu lipca, były szef sztabu Czachowskiego, a obecnie zastępca naczelnika wojennego województwa sandomierskiego, major Władysław Eminowicz przywozi z Galicji dużą ilość amunicji i zarządza zbiórkę byłych oddziałów po korpusie Czachowskiego w lasach iłżeckich. Na miejsce zgrupowania w oznaczonym terminie stawiają się oddziały : Rudowskiego, Dolińskiego-Gromejki, Markowskiego oraz kawaleria majora Figettiego. Na wezwanie naczelnika wojennego województwa lubelskiego i podlaskiego, pułkownika Michała Haydenreicha-Kruka, oddziały Rudowskiego, Dolińskiego-Gromejki i Eminowicza, pod ogólnym dowództwem tego ostatniego, przekraczają Wisłę i udają się w lubelskie. Tu w dniu 5 sierpnia wspólnie z oddziałem pułkownika Kajetana Cieszkowskiego-Ćwieka i pułkownika Józefa Ruckiego zwyciężają Moskali w bitwie pod Depułtyczami koło Chełma. W bitwie tej szczególnie wyróżniły się kompanie strzelców Jana Rudowskiego i Bronisława Gromejki. W uznaniu za waleczność, Rudowski zostaje przez Rząd Narodowy 12 sierpnia mianowany majorem i naczelnikiem wojennym powiatu opoczyńskiego i radomskiego. Jego zaś przełożony, major Władysław Eminowicz, podpułkownikiem i tymczasowym naczelnikiem wojennym całego województwa sandomierskiego. Jednocześnie otrzymują rozkaz, aby ze swoim zgrupowaniem powrócić w sandomierskie. Wyruszają więc jeszcze tego samego dnia wraz z oddziałem Ćwieka-Cieszkowskiego spiesznym marszem ku Wiśle. Dla zmylenia przeciwnika cześć konnicy podąża w kierunku Puław, a całość zgrupowania w sile około 1200 ludzi, w nocy z 14 na 15 sierpnia w Kazimierzu Dolnym przeprawia się przez Wisłę i 17 sierpnia jest już w Rzeczniowie, a 20-tego pod Iłżą. Tu nie chcąc zdradzić kierunku swojego marszu, aby nie podejmować, zgodnie z instrukcją Rządu Narodowego walnej bitwy, a tylko demonstrować przed tutejszą ludnością swoją obecność, próbowano zmylić załogę moskiewską miasta, jednak źle wykonany rekonesans jazdy zdradził powstańcze zamiary i oddział musiał szybko uchodzić w kierunku Radomia. W dniu 21 sierpnia zatrzymano się na odpoczynek we wsi pod Radomiem. Tu doszła ich wiadomość, że z Radomia wyszły ku nim 2 roty z 26 Mohylewskiego Pułku piechoty oraz 2 szwadrony dragonów i kozacy pod dowództwem pułkownika Tichockiego. O 6-tej wieczorem Eminowicz ściągnął powstańcze pikiety i postanowił ruszyć w kierunku Opoczna. Jednak jedna z kompani piechoty, zajmująca karczmę we wsi, wskutek nieporozumienia nie została w porę ściągnięta do wymarszu i to ją zaatakowali najpierw carscy dragoni, a później piechota. Główne powstańcze siły, które opuściły już wieś, musiały więc zawrócić i podążyć towarzyszom z odsieczą. Eminowicz rozwinął szyk bojowy ustawiając w środku oddział kosynierów , na prawym skrzydle oddział Rudowskiego, a na lewym Ćwieka. Rozwinięte w ten sposób oddziały, równocześnie ze wszystkich stron uderzyły na nieprzyjaciela, wypierając go ze wsi. Powstańcom sprzyjał fakt, że Moskale po wejściu podpalili wieś i teraz byli bardzo dobrze widoczni na tle palących się domostw, podczas, gdy ich przeciwnicy pozostawali w mroku. Zwycięstwo powstańcze było całkowite. Zginęło około 100 Moskali, a swoich rannych zabrali na 17-stu wozach, uchodząc do Radomia. Powstańcza kawaleria zapędziła się za nimi aż za rogatki miasta, a dowiedziawszy się o tym Naczelnik Radomskiego Oddziału Wojennego, generał Uszakow, w panice schronił się w koszarach. Ze strony powstańców poległo 15 osób, a rannych było 28, w tym 20 z oddziału Rudowskiego. Zabrani oni zostali do pobliskiej Krogulczy, skąd Eminowicz wysłał podjazd pozorując atak na Radom, a reszta oddziału zatrzymała się w [psbi]747|Wirze[&psbi] pod Drzewicą. Tu 22 sierpnia dotarła informacja, że z Radomia o świcie wyruszyła ich śladem świeża kolumna wojska carskiego pod dowództwem majora Protopopowa. Ruszono więc do Goździkowa i Ossy. Tu znów łącznik z organizacji cywilnej przekazał informacje, że Moskale są już w Przysusze, a od Końskich idzie w ich kierunku generał Czengiery z 6 rotami piechoty. Eminowicz bojąc się odcięcia od lasów opoczyńskich, postanowił powrócić do Wiru, który miał być już wolny od wojsk moskiewskich. O wpół do piątej rano, 23 sierpnia, oddział stanął pod Wirem i tu dopiero okazało się, że Moskale jednak są we wsi. Eminowicz pozostawił oddział Ćwieka wraz z kosynierami Rudowskiego na skraju lasu, a sam z tym drugim obszedł i zaatakował wieś z drugiej strony, wypierając Moskali na pola, które z jednej strony przylegały do bagna, a z drugiej do lasu w którym stał Ćwiek. Moskale początkowo przypuścili atak na oddział Ćwieka, ale parci z tyłu przez Rudowskiego niespodziewanie zmienili szyk i całymi siłami uderzyli na Eminowicza, który musiał cofnąć się do wsi, tracąc kontakt z Rudowskim. Eminowicz trzy razy wysyłał adiutanta do Ćwieka, z rozkazem przyjścia z pomocą, jednak ten czując już za plecami zbliżającego się Czengierego, obszedł błota i zrejterował na Przytyk, zabierając przy tym ze sobą wszystkich kosynierów Rudowskiego (ok. 200 ludzi). Następnie pomaszerował w kierunku Wisy, którą przekroczył 26 sierpnia udając się w lubelskie. Pozostali sami na placu boju Eminowicz z Rudowskim bronili się dzielnie. Po trzygodzinnej wymianie ognia, ściśnięci w czworobok strzelcy, nad którymi komendę trzymał Gromejko, widząc, że odsiecz nie przybywa, zaczęli uchodzić z pola walki. Carscy dragoni silną szarżą złamali resztę, a oddział Rudowskiego wyparli w błota. Bój trwał do godziny dziesiątej przed południem i zakończył się klęską powstańców, uchodzących małymi grupami z pola walki. Straty powstańców wyniosły 25 zabitych, w tym kapitan kosynierów Makarski, i około 60 rannych. Ranny był także kapitan Gromejko, który po tej bitwie ukrywał się po okolicznych dworach. O klęskę w tej bitwie naczelnik cywilny w Radomiu obwinił podpułkownika Eminowicza, zarzucając mu w raporcie do Rządu Narodowego, że nie doszacował sił moskiewskich stojących w Wirze, które wynosiły 3 roty piechoty, szwadron dragonów i 4 armaty. Do tego doszły jeszcze jakieś oskarżenia skierowane przeciwko właścicielowi Wira, o otrucie oficera Cybulskiego, co nie było prawdą i to wystarczyło, aby w listopadzie nowy naczelnik wojenny województwa sandomierskiego, generał Hauke-Bosak pozbawił go stopnia podpułkownika i odebrał dowództwo oddziału. Eminowicz zażądał rozprawy sądowej i wyjechał na urlop do Wiednia. Od bitwy pod Wirem major Rudowski znów był dowódcą samodzielnego oddziału powstańczego, złożonego już tylko z konnicy. Klucząc i unikając większych starć przemieścił się na początku września w okolice Przedborza. Tutaj połączyło się z nim około 120 jeźdźców z kawalerii Taczanowskiego, rozbitego pod Kruszyną w dniu 29 sierpnia. W tym okresie Rudowski nie przestawał nękać nieprzyjaciela i pełno go było w całym opoczyńskim. Zatrzymywał dyliżanse, zajmował poczty zabierając fundusze, a gdy wyruszały przeciwko niemu wojska carskie przepadał gdzieś bez wieści i nie mogli Moskale zasięgnąć o nim języka, gdyż ze zdrajcami i szpiegami rozprawiał się bezwzględnie. W dniu 2 października 1863 roku zajął miasteczko Radoszyce, gdzie obatożył kilku młodych ludzi, którzy zdezerterowali z oddziału majora Sokołowskiego-Iskry oraz prawdopodobnie donosiciela, miejscowego rzeźnika, żyda Icka Aleksandrowicza. Następnego dnia rano uszedł w okoliczne lasy. Zaś w dniu 13 października był już pod Tomaszowem Mazowieckim, do którego tego samego dnia wkroczył konfiskując 1500 rubli z kasy miejskiej, za co władze carskie nałożyły na mieszkańców miasta kontrybucje pieniężną, a przeciwko burmistrzowi Józefowi Lenartowskiemu wytyczono śledztwo za niepoinformowanie o biwakowaniu w pobliżu miasta oddziału. Tego było już za wiele Generałowi Uszakowowi. W dniu 16 października wyszedł z Radomia pod dowództwem pułkownika Tichockiego oddział konny złożony z dwóch szwadronów dragonów i kilkudziesięciu kozaków i udał się w opoczyńskie. Tu udało mu się wytropić liczący 220 jeźdźców oddział Rudowskiego, który zmuszony był uchodzić przed tak przeważającymi siłami przez Przysuchę, Chlewiska, Niekłań, Milicę, Suchedniów, Bodzentyn i Nowa Słupię ku Wiśle. W nocy z 19 na 20 października udało się wreszcie Tichockiemu doścignąć oddział Rudowskiego rozłożony na nocleg w Solcu, który po krótkiej walce musiał wycofać się z miasteczka i napierany, wpław przeprawił się na drugą stronę Wisły w lubelskie. W lubelskim Rudowski nie zabawił jednak długo. Po dostarczeniu oddziałowi broni, amunicji i odzieży znów powrócił w sandomierskie, spotykając się na początku listopada pod Kunowem z nowym oddziałem Czachowskiego. Stąd znów skierował się w opoczyńskie i już 8 listopada dowiedziawszy się, że w Szydłowcu po wyjściu stamtąd oddziału moskiewskiego pozostało tylko 50 żołnierzy, zajął miasteczko, rozbroił owych pozostawionych żołnierzy i zabrał przygotowany zapas kożuchów uchodząc dalej. Powrót Rudowskiego w opoczyńskie związany zapewne był z przeglądem i reorganizacją oddziałów powstańczych wprowadzaną przez nowego naczelnika wojennego województwa sandomierskiego i krakowskiego generała Józefa Hauke-Bosaka. Generał Hauke-Bosak rozkazem z dnia 29 wrzenia został powołany przez Rząd Narodowy na naczelnika sił wojskowych w województwie krakowskim i sandomierskim. W dniu 10 października przekroczył granicę między zaborem austriackim a Kongresówką i na czele stu kawalerzystów udał się w świętokrzyskie. W połowie listopada, po wcześniejszym zwizytowaniu oddziałów krakowskich udał się w sandomierskie. W lasach iłżeckich przeprowadził przegląd i reorganizację oddziału radomskiego i po tym ruszył do oddziału Rudowskiego w opoczyńskie. Przegląd oddziału wypadł pozytywnie, gdyż Rudowski został przez Bosaka mianowany podpułkownikiem, na co wkrótce otrzymał nominację Rządu Narodowego. Po przeprowadzeniu przeglądów Bosak powrócił do swojej kwatery na św. Krzyżu. Tutaj przed 20 listopada nadjechał także Rudowski i pozostawił szwadron jeźdźców w sile 200 ludzi pod dowództwem rotmistrza Juliusza Solbacha, do tworzonego przez Bosaka oddziału kawalerii, który miał składać się z czterech szwadronów. Sam Rudowski na czele kilkunastu dragonów miał korygować działania trzech batalionów utworzonych po podziale oddziału radomskiego, które zostały rozesłane w opoczyńskie i radomskie z rozkazem dokompletowania się do 400 osób. Z nastaniem zimy zmniejszyła się też aktywność wojsk moskiewskich w terenie, ograniczających się do ochrony własnych garnizonów w miastach. W grudniu, z osobistego rozkazu cara, wszystkie siły moskiewskie w województwie sandomierskim zostały zaangażowane w tropieniu i ujęciu żywcem, jako powinowatego rodziny cesarskiej, generała Bosaka. Sprzyjało to Rudowskiemu w szkoleniu podległych mu oddziałów i rekrutowaniu ochotników. Jednak nie pozostawał on bierny i nadal na czele swojego lotnego oddziału jeźdźców niepokoi Moskali, przerywając ich linie komunikacyjne, napadając i grabiąc poczty oraz niszcząc po okolicznych gminach księgi meldunkowe, aby utrudnić kontrolę moskiewską nad mieszkańcami. Z generałem Bosakiem utrzymywał kontakt i przekazywał zajętą gotówkę za pomocą łączników. Jeden z nich, siedemnastoletni Kosiński został ujęty przez Moskali z depeszami i pieniędzmi i powieszony w Radomiu 5 stycznia 1864 roku. Romuald Traugutt dekretem z dnia 15 grudnia 1863 roku ograniczył samodzielność istniejących oddziałów, zakazał dowolnego ich formowania i rozformowywania, powołał regularne oddziały aż do poziomu korpusu, pragnąc przekształcenia oddziałów partyzanckich w rzeczywistą siłę zbrojną. Dowódcą II Korpusu Krakowskiego, obejmującego województwa: krakowskie, sandomierskie i kaliskie, mianował generała Hauke-Bosaka. Ten rozkazem z dnia 10 stycznia 1864 roku podzielił korpus na trzy dywizje (odpowiadające terytorialnie województwom), te zaś na mniejsze jednostki - pułki (odpowiadające powiatom). Dowódcą Pułku Opoczyńskiego został mianowany podpułkownik Rudowski. Pułk ten dzielił się jeszcze na bataliony, a te na kompanie. Dowódcą 1 kadrowego batalionu strzelców Pułku Opoczyńskiego został Rosjanin, dezerter z armii carskiej, major Mateusz (Matwiej) Bezkiszkin, 2 batalionu-Majewski, następnie kapitan Józef Walter, a 3 batalionu-major Józef Szemiot*. W skład pułku wchodził również szwadron jazdy pod dowództwem rotmistrza Juliusza Solbacha i 50 kawalerzystów stanowiących osobistą ochronę podpułkownika Jana Rudowskiego, pod dowództwem porucznika Korneliusza Minaty. W późniejszym okresie, na wiosnę, kompanie te miały zostać zasilone masowym ochotnikiem. W tym czasie władze carskie zaczęły w rejon świętokrzyski ściągać ogromne posiłki mające na celu ujęcie Hauke-Bosaka. Rozpoczęły się więc kolejne utarczki. Już 25 stycznia wyruszył z Opoczna w tamtym kierunku oddział wojska carskiego pod dowództwem kapitana Nawrockiego-Oposzyńskiego. Pod Wólką Zychową wykrył on obóz powstańczy prawdopodobnie którejś kompanii z Pułku Opoczyńskiego i rozbił go. W tym starciu zginęło ponoć 28 powstańców. W dniu 1 lutego ten sam oddział moskiewski pod Bryzgowem koło Przysuchy znów zaatakował niewielki oddział powstańczy. Tym razem jednak powstańcy nie dali się zaskoczyć i po wymianie ognia, bez strat, ukryli się w lesie. Na odpowiedź Rudowskiego nie trzeba było długo czekać. 14 lutego pod Białobrzegami Radomskimi jego oddział napadł na konwój pocztowy rozpędzając konwojujących kozaków i zabierając pocztę. 17 lutego pod Orońskiem odniósł całkowite zwycięstwo nad oddziałem carskim biorąc do niewoli 60 żołnierzy i 6 oficerów. Po wygłoszonej do jeńców przemowie i odebraniu od nich przysięgi, że nie wezmą więcej udziału w toczącej się wojnie, puścił wszystkich wolno. W połowie lutego generał Czengiery skoncentrował wokół Cisowa, który był wtedy główną siedzibą Bosaka i gdzie znajdowały się znaczne siły powstańcze II Korpusu, 4500 żołnierzy carskich. Pod nieobecność Bosaka jego oficerowie, pułkownik Apolinary Kurowski-szef sztabu Korpusu oraz pułkownik Ludwik Topór-Zwierzdowski- dowódca dywizji krakowskiej, postanowili przebić się w najsłabszym punkcie rosyjskiego okrążenia, którym miał być garnizon miasta Opatowa. Posiadali jednak mylne informacje. Kilkugodzinne walki o miasto, rozpoczęte wieczorem 21 lutego, nie przyniosły sukcesu, powstańcy ponieśli znaczne straty i musieli nocą wycofać się z miasta. Oddziały polskie wycofały się z miasta początkowo w jak największym porządku, ale Kurowski, który objął komendę nad nimi po rannym Zwierzdowskim, podjął chyba najtragiczniejszą w swoim życiu decyzję o powrocie do Cisowa, wokół którego przecież koncentrowały się ogromne siły moskiewskie dochodzące już do 10 000 żołnierzy. Oddziały powstańcze w dniu 22 lutego staczały pojedynczo drobne utarczki z kolumnami moskiewskimi, jednak osaczane i rozbijane pod Piórkowem, Witosławicami, Witosławską Górką, rozpraszały się w różnych kierunkach, próbując przedrzeć się w lasy iłżeckie. Po tej bitwie Moskale zalali całe opatowskie, tropiąc i rozbijając resztki oddziałów korpusu Bosaka. Klęski te dotknęły także powstańców z Pułku Opoczyńskiego. Jeszcze 8 marca połączone oddziały Rudowskiego i Bezkiszkina pod Suchedniowem stoczyły potyczkę z oddziałem carskim majora Dońca-Chmielnickiego i wycofały się w porządku nie dając się rozbić. Ale już w dniu 10 marca pod Wąchockiem, napadł znienacka na szwadron jazdy rotmistrza Solbacha i batalion Szemiota*, działający na zasadach partyzanckich oddział Medyanowa. Po dłuższej walce, w której niestety poległ rotmistrz Juliusz Solbach, rozproszono powstańców. Cześć oddziału udało się Szemiotowi* wyprowadzić w bezpieczne miejsce. Tego samego dnia, oddziały moskiewskie wykryły w lesie pod Opocznem obóz batalionu Bezkiszkina, który zaległ tu po bitwie pod Suchedniowem. Powstańcy jednak i tym razem nie dali się zaskoczyć i po starciu wycofali się bez strat. Ostatnia zwycięska bitwa z Moskalami na tym terenie była udziałem Rudowskiego i powstańców z jego Pułku Opoczyńskiego. W dniu 16 marca 1864 roku Rudowski powziąwszy wiadomość, że oddział kozaków kubańskich pułkownika Kulgaczewa pod dowództwem jego zastępcy podpułkownika Zankisowa, zatrzyma się na nocleg w Bliżynie, ściągnął pośpiesznie w ten rejon batalion Bezkiszkina i przygotował zasadzkę. Nocą, gdy kozacy posnęli, jedna kompania piechoty pod dowództwem kapitana Berezy (lub kapitana Rząśnickiego) i część jazdy Rudowskiego pod dowództwem porucznika Minaty, zaatakowała karczmę i stajnie, podpalając je. Natomiast trzy kompanie piechoty z Rudowskim, Bezkiszkinem i kapitanem Władysławem Ciepłym uderzyły na pałac Wielogłowskiego, gdzie nocował Zankisow, który jednak zaalarmowany pożarem zdołał zbiec ze stacjonującym przy nim wojskiem. Największe straty ponieśli Moskale obozujący w karczmie i stajniach. Zginęło ich około 50, a rannych było 20. Pochwycono również 32 konie. Straty własne wyniosły 2 zabitych i 4 rannych. Ale była to już ostatnia pomyślna nowina ze świętokrzyskiego. Generał Bosak wymykając się obławom zastawianym na niego przez różne partyzanckie oddziały moskiewskie, dotarł w okolice Cisowa dopiero 10 marca, gdzie zastał jeszcze około 800 ludzi pod dowództwem majora . Nie tracąc jeszcze nadziei na podtrzymanie powstania, mianował dowódcą dywizji sandomierskiej podpułkownika Jana Markowskiego, a dywizji krakowskiej pułkownika Karola Kalitę-Rębajłę i udał się ku Wiśle do oddziału majora Andrzeja Denisewicza. Z tym oddziałem stoczył swoją ostatnią potyczkę w dniu 21 marca pod Maruszową z dwoma kolumnami partyzanckich oddziałów moskiewskich Tytowicza i Assjewa, które zawzięcie go tropiły. Po wymknięciu się z obławy Denisewicz udał się ku Iłży, natomiast Bosak schronił się w klasztorze w Solcu nad Wisłą i stąd próbował zarządzać powstaniem. Jednak nagromadzone w świętokrzyskim hordy moskiewskie, systematycznie rozbijały kolejne powstańcze oddziały. 9 kwietnia rosyjska kolumna, którą dowodził podpułkownik Zagriażski, przeczesując lasy pod Klinami? (Klonowem?) w powiecie opoczyńskim natknęła się na obóz 2 batalionu Pułku Opoczyńskiego w liczbie 60 ludzi pod dowództwem Waltera, całkowicie go rozbijając. Wzięto do niewoli 42 powstańców, byli tez i zabici. Następnego dnia Rudowski otrzymał od generała Bosaka rozkaz, aby przybył na naradę z nim do Sienna za Iłżą. Jadąc tam z trzema ludźmi obstawy został w czasie odpoczynku pojmany przez kozaków. Tylko dzięki własnej sile, zarówno fizycznej jak i moralnej, udało mu się oswobodzić z więzów, zbiec do lasu i powrócić do swojego oddziału. Generał Bosak, po otrzymaniu wiadomości o pojmaniu w nocy z 11 na 12 kwietnia przez Moskali w Warszawie Romualda Traugutta, opuszcza 15 kwietnia klasztor w Solcu i dzięki patriotycznej postawie kilku obywateli dociera w okolice Sandomierza. Tutaj w dniu 19 kwietnia, nocą, dzięki pomocy, jak sam to opisuje czterech szlachciców i sześciu włościan, mimo obstawienia granicy przez Moskali, zostaje przewieziony do zaboru austriackiego i udaje się do Krakowa. Los powstania jest już przypieczętowany. W dniu 19 kwietnia w lasach radkowickich moskiewski major Bergman roznosi resztki 3 batalionu Pułku Opoczyńskiego pod przywództwem majora Józefa Szemiota*. Ginie sam dowódca wraz z czterema oficerami. 27 kwietnia, w jakiejś leśniczówce pod Kielcami, mimo zaciętej obrony z dwóch pistoletów, zostaje pojmany przez kozaków Zankisowa major Mateusz Bezkiszkin, dowódca 1 kadrowego batalionu Pułku Opoczyńskiego. Osadzony początkowo w kieleckim więzieniu, na rozkaz generała Czengeriego, jako były oficer armii rosyjskiej, zostaje przewieziony do Radomia, gdzie polowy sąd wojskowy skazuje go 16 maja 1864 na karę śmierci przez rozstrzelanie. Jednak już po wydaniu wyroku, w odpowiedzi na zarzucane mu czyny przeciwko Imperium Rosyjskiemu, Bezkiszkin stwierdził, że jako zrodzony z matki Polki, czuł się zobowiązanym do pomszczenia krzywd jej synów i braci. Został za to grubiańsko zelżony i obrzucony przez śledczego stekiem wyzwisk i obelg urągających pamięci jego matki. Bezkiszkin uderzył więc za tę zniewagę śledczego prosto w twarz. Z zemsty zmieniono mu sposób wykonania kary śmierci z rozstrzelania na powieszenie. Wyrok wykonano publicznie 17 maja 1864 na rynku w Radomiu. Po dziś, jedynym śladem jego bohaterstwa i oddania życia za drugą ojczyznę jest tylko tablica z imionami i nazwiskami powstańców styczniowych znajdująca się na lwowskim Cmentarzu Łyczakowskim. Przebywający w Krakowie generał Hauke-Bosak próbuje jeszcze podtrzymać dogasające powstanie. Organizuje dwa konne hufce po 50 koni, z których jeden ma dotrzeć do oddziału Rudowskiego, a drugi stanowić osobistą ochronę nowo mianowanego dowódcy Pułku Radomskiego. Nominację na to stanowisko otrzymuje przyjaciel Rudowskiego, major Bronisław Gromejko, który po wyleczeniu się z ran odniesionych w bitwie pod Brzostówką w lubelskim, ma niezwłocznie wkroczyć na czele swojego oddziału do Kongresówki, dotrzeć do Rudowskiego i z nim początkowo współdziałać. Ma również dostarczyć mu 200 000 sztuk amunicji. Rozkazy te datowane na 27 i 28 kwietnia nie docierają już do Rudowskiego. Osamotniony podpułkownik Jan Rudowski, nie widząc już sensu dalszej samotnej walki z zaborcą, po porozumieniu się z cywilnymi władzami narodowymi, w dniu 4 maja 1864 roku podejmuje decyzję o rozwiązaniu swojego kilkunastoosobowego konnego oddziału. W wieku 24 lat, w stopniu podpułkownika, po 15 miesiącach spędzonych w oddziałach powstańczych, przegrany lecz nie pokonany, jako jeden z ostatnich opuszcza powiat opoczyński, by nigdy już do niego nie powrócić. Po udanej przeprawie przez Wisłę, dociera do Krakowa. Stąd, jako emigrant wyjeżdża do Francji, potem osiada na Pomorzu, gdzie administruje majątkiem. Wypadek na polowaniu, na którym postrzelił śmiertelnie gajowego Niemca, zmusza go do opuszczenia Pomorza. Wyjeżdża wtedy do Galicji, obejmując tam administrację dóbr książąt Sapiehów w Ostrowie pod Ropczycami. Umiera w maju 1905 roku i zostaje pochowany we Lwowie. Rodzice: 2. Ignacy Rudowski [2] (dziedzic dóbr Rumoki [2], zm. 1841 Rumoka lat 51, 3. Julianna [2], [4] Konstancja [4] Rościszewska [2], [4] __ślub 1822 Szreńsk [4] Dziadkowie 4. Szymon Rudowski [3] 5. Marianna [3] __ślub 6. Jan Rozciszewski [4] 7. Joanna Poliwceńska [4] __ślub
Wincenty Rusciński
Starzec 70 letni żołnierz z roku 1863 urodzony w Bobrku powiat Kszanów, żonaty, odbył kampaniję w walce o niepodległość Ojczyzny w Lubelskiem pod wodzą p.p. Hrabiego Wierzbickiego i Ćwika. Mobilizowani zostaliśmy do naszego oddziału w Krakowie, umundurowani zostaliśmy w krzakach podgórskich nad Wisła, skąd z Bieżanowa koleją zostaliśmy wysłani do Ropczyc. Skąd wozami transportowani z dworu do dworu, następnie do lasu nad granicę Rosyjską, gdzieśmy dostali broń i amunicję, którą zastaliśmy schowaną w sągach drzewa. Po odebraniu koni przeszliśmy rzekę, nie wiadomego dziś mi nazwiska, wkroczyliśmy do miasteczka Kraśnik. Pod Kraśnikiem rozpoczęliśmy czynną służbę pod dowództwem p.Wierzbickiego,który po pierwszej walce z moskalami został ranny urwane uda kulą karabinową, który nie będąc zdolny do dalszej służby opuścił nasz oddział. Oddział składał się z kompanij kompanii kosynierów i oddziału konnicy. Podpisany służył w pierwszej kompanii piechoty, której dowódcą był p. Przepolski. Pod p.Ćwikiem brał udział podpisany w kilku walkach, a pod Krasnemi Stawami zostaliśmy rozpuszczeni. Skąd powrócił podpisany do rodzinnej zagrody na Bobrku. Dotychczas z pracy rąk utrzymując się nikomu nie byłem ciężarem, dzisiaj zaś będąc starcem nie mogąc pracować na utrzymanie swoje i z tego powodu znajdując się prawie w nędzy, udaję się w pokorze do Wysokiego Prezydium z prośbą o łaskawe danie mnie jakiegokolwiek wsparcia miesięcznego z funduszów weteranów z roku 1863 Wincenty Rusciński zamieszkały na Dębnikach l.28 w suterynach bliższych szczegółów udzieli osobiście
Józef Ruszkowski
ksiądz, ur. w 18 31 we wsi Wola Kałkowa w pow. gostyńskim gub. warszawskiej, syn Antoniego i Marii z Brochockich. Ukończył seminarium duchowne w Warszawie, w I 8 54 otrzymał święcenia kapłańskie. Pełnił obowiązki wikarego w archidiecezji warszawskiej, w momencie aresztowania w listopadzie I 861 — w Łęczycy. Za wygłoszenie „bardzo podburzającego kazania, w którym wypadki mające miejsce w Warszawie przedstawił w sposób wypaczony a ludność zachęcał do opanowania Warszawy" (!), został osadzony w cytadeli i na podstawie decyzji namiestnika Królestwa Polskiego ze stycznia 1862 wysłany w głąb Rosji pod dozór policji początkowo prawdopodobnie do gub. ołonieckiej, do Pietrozawodzka, skąd po dwóch latach miał być przeniesiony do Orła. W 1867 namiestnik wyznaczył dla ks. Ruszkowskiego zapomogę rządową w wysokości 120 rubli. Na mocy manifestu z maja 1871 ks. Ruszkowski został zwolniony z dozoru policji 1, mimo zakazu zamieszkania w Królestwie Polskim, wyjechał z Orła do kraju. Po powrocie był wikarym w archidiecezji warszawskiej: w Sochaczewie, Skierniewicach, Łowiczu, w I 876 został administratorem w Tumie. Nie zmienił swoich patriotycznych przekonań: w 1894, jako wikary w Łagiewnikach, został skazany na 25 rubli kary za niestosowanie się do przepisów dotyczących sposobu odprawiania nabożeństwa galowych „po mszy św. odprawianej za dom panujący 26 września 1893, odszedł od ołtarza 1 wyszedł z kościoła, gdy śpiewacy zaczęli śpiewać hymn Boże} carja chram!, przy tym świece na ołtarzu zaraz zgaszono, gdy śpiew ten jeszcze nie był skończony"). Zmarł w 1902.
Leon Rutkowski
h. Bończa, ur. 1805 Gołyszyn, poległ 15.8.1863 Glanów. Syn Walentego i Ludwiki Walner.[3] Przed 1830 był starszym sierżantem grenadierów gwardii Królestwa Polskiego. W Powstaniu Listopadowym służył w Pułku Grenadierów w 4 Dywizji Piechoty, a następnie uzyskał stopień porucznika 13 Pułku Piechoty Liniowej. Po bitwie pod Olszynką Grochowską, w której odznaczył się bohaterstwem został 17.9.1831 odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari. Przyjaciel i towarzysz broni . Jego majątek rodzinny Wilków został zrujnowany. Do ok. 1845 mieszkał w miejsc. Sławice, następnie w Braciejówka[5]. W 1847 uzyskał w Heroldii uznanie za szlachtę dziedziczną.[13] W 1856 wydzierżawił dwór w Glanowie (w pobliżu dzierżawę Pieskowej Skały podjął też Stanisław Novak). Przyjaciele postanowili doprowadzić do ożenku swoje dzieci a na koniec życia być pochowanymi we wspólnym grobie. W czasie Powstania w swoim dworze przyjął oddział Habichów i Krukowieckiego, mając odprowadzić ich dalej do zgrupowania Chmieleńskiego. Jednak zbliżający się atak Moskali zmusił tylną straż do przyjęcia . "". W bitwie strzelał celnie raniąc Moskali z okien zaopatrywany przez innych w nabitą broń. Po nieudanym ataku na dwór Moskali od strony północnej, w chwili rozejmu, gdy proszono obrońców o możliwość zebrania rannych, wyszedł na podwórze wołając na pracowników dworskich. Tam otrzymał kilka strzałów w brzuch i zmarł w nocy. Na akcie zgonu proboszcz umieścił błędne dane - dane matki, nazwisko żony, a także jego miejsce urodzenia, podane przez dwóch włościan) Został pochowany w Imbramowicach, gdzie później została pochowana jego żona oraz przyjaciel Stanisław Novak. Żona: Józefa Filipowska (ur. 1814 Nowe Miasto[7], ślub. 20.4.1834 Kraków)[3], c. Józefa i Magdaleny Waleszyńskiej[7][8]. Zmarł a 1890 Glanów[9]. Jej brat - , był powstańcem, prawd. zmarł na Syberii.[6] Dzieci: * Władysław Aleksander Franciszek, ur. 1835, żona: Ewa Wiktoria Weber * Emilia, ur. 1836, zm. 1838 * Walerian , ur. 1837 * Teofil, ur. 1839, zm. 1910 Jangrod, Brał udział w obronie dworu w Glanowie. Żona: Anna Jadwiga Jakubowska * Mariana Bronisława Ewa, ur. 1842 mąż (powstaniec) * Leon Kazimierz, ur. 1847 * Bogumił Józef, ur. 1848
Wojciech Rybczyński
Zapomniany powstaniec z 1863 r. Weteran walczył pod Miłosławiem. W cichej wiosce Sławoszew pow. Jarocin mieszka już od wielu lat, na miejscu wszystkim znany i ogólnie szanowany 87-letni weteran Wojciech Rybczyński, z zawodu leśnik. Wymieniony jest powstańcem z roku 1863. Starzec jest jeszcze nadzwyczaj dziarski i wesoły. Z chęcią opowiada o minionych dziejach w kole swych dzieci, licznych wnuków i prawnuków. Powstaniec urodził się we wsi Golina pow. Jarocin, dnia 20. lutego 1845 r. Z początku wychowywał się przy rodzicach, do szkoły krótko chodził, lecz mimo to nauczył się pisać i czytać. Jako 18-toletni młodzieniec wcielił się w szeregi powstańcze, pod chorągiew oficera śp. Żychlińskiego (ojciec obecnego p. radcy Żychlińskiego z Twardowa pow. Jarocin). Szczególnie wspomina starzec bitwy w okolicy Miłosławia, gdzie też za specjalne wyróżnienie w boju, został mianowany przez sztab powstańczy dowódcą oddziału, kapralem. Jako dowódca został lekko ranny lecz ani na chwilę nie opuszczał swego oddziału. Mówi o zwycięstwach, lecz również nie zapomina o klęskach, przyczem roni łzy, które spływają na pokrytych zmarszczkami policzkach. „Bo mogło być to inaczej zrobione i bylibyśmy wygrali” - mówi weteran. Nie zapomniał też o swych kolegach broni, których wymienia po nazwisku i imieniu; jedni polegli, drugich odniesione rany lłub choroba rzuciły na łoże boleści i już dawno odeszli w zaświaty. -„Razem z śp. Żychlińskiin wróciłem w moje strony, często wspominaliśmy nasze młode lata, te wspólne walki i przygody.. Wierzyliśmy w odrodzenie Polski, ja się doczekałem i rwałem do broni, gdy w r 1818 zabłysła jutrzenka wolności, lecz lata nie pozwalały - ale mój porucznik i komendant śp. Żychliński nie doczekał się tej chwili”. Obecnie za staraniem syna p. Wincentego Rybczyńskiego, urzędnika kolejowego w Jarocinie, został były młody entuzjasta podniesiony do godności weterana i zamianowany podporucznikiem, oraz nadana została mu emerytura. Jarocińskie Tow. Uczestników Powstania Wielkopol. z r. 19l8-l9, również roztoczyło nad ukochanym dziadkiem opiekę. P. Rybczyński jest członkiem honorowym T. M. P. P. Wojciech Rybczyński mimo podeszłego wieku chętnie zagląda do gazet, śledząc przebieg walk w Mandżurji aspecjalnie czyta „Nowy Kurjer”. Życzymy jeszcze wiele czerstwych lat naszemu Weteranowi i Czytelnikowi oraz jego staruszce małżonce. Cześć Bohaterowi!
Stanisław Teofil Rybicki
ur. 1843 Warszawa. [2] Zm. 1920 Warszawa [4] Jego rodzicami byli Teofil Rybicki (ur. 1805 Pułtusk, potem zam. w Płocku, prof. gimnazjum realnego w Warszawie, zm. 1859 Warszawa) i Józefa Szymańska (zm. 1864 Warszawa), którzy zwarli związek małżeński 1839 r w Warszawie [2] [3] [4] [5] Jego dziadkami byli: Wiktoryn vel Wiktor Rybicki (doktor medycyny) i Wiktoria Kopytowska po mężu Rybińska oraz Wawrzyniec Szymański i Marianna Ziemińska po mężu Szymańska. [3] D-r. Stanisław Teofil Rybicki, urodzony w Warszawie w roku 1843. W roku 1862 należał do organizacji narodowej, będąc studentem Warszawskiej Szkoły Głównej. [1] Na kilka dni przed wybuchem powstania, wspólnie z paru kolegami wyjechał w Łęczyckie i tu zapisał się jako ochotnik do oddziału, formującego się w Zgierzu pod kierunkiem d-ra J. Dworzaczka. Po rozbiciu tego oddziału w dniu 23 lutego 1863 roku pod Dobrą, przyczem polegli dwaj jego najlepsi koledzy i przyjaciele, przeniósł się w Płockie, gdzie do końca powstania był na usługach czynnych tam władz narodowych. [1] W roku 1864 po zupełnym wygaśnięciu powstania powrócił do Warszawy. Tu powtórnie zapisał się na kursy lekarskie, które ukończył w roku1865, dyplom zaś lekarski otrzymał w. roku 1866. W roku 1867 przeniósł się do Skierniewic, gdzię był lekarzem powiatowym następnie szpitalnym i kolejowym, ostatnio zaś lekarzem Zarządu Księstwa Łowickiego w Skierniewicach. [1] Był budowniczym szpitala w Skierniewicach i założycielem straży ogniowej w Skierniewicach. [4] Ogółem przemieszkał tam lat 44 i pół. W roku 1911 przeniósł się do Warszawy. [1] Opublikował: * "Drgawki właściwe ciężarnym, rodzącym i położnicom = Eclampsia gravidarum, parturientium et puerperarum, eclampsia puerperalis" wyd. 1870 * Historja szpitala i domu starców Ś-go Stanisława w m. Skierniewicach wyd. 1908 * Zygmunt Chmieleński i działalność jego w powstaniu 1863 roku, wyd. 1916 * Jan Gadomski nieznany poeta - powstaniec poległy w 1863 r, wyd. 1917 Zmarł 23.04.1920 Warszawa [4] [7] Pochowany na Cmentarzu Stare Powązki w Warszawie, kwatera 156, rząd 6, miejsce 14.15 [4]. Wraz z nim w jednym grobie są pochowani min.: - Teofil Rybicki (profesor zm. 1856) [4] jego ojciec - Józefa z Szymańskich Rybicka (zm. 1864) [4] jego matka W 2004 r został mu pośmiertnie nadany tytuł honorowego obywatela miasta Skierniewice. [4]
Tomasz Jan Ryszkowski
ur. r. 05.03.1844 Kraków [1] [7] zm. 16.12.1890 Kraków [2] [3] Jego rodzicami byli - Jakub Ignacy Ryszkowski [5] [8] ur. 01.08.1798 Kraków [9] zm. 1891 Piasek par. Kraków św. Szczepan, wdowiec [17] (jego rodzice to: Franciszek Ksawery Ryszkowski [8] [9] i Elżbieta Jelonek [8] [9]) - Salomea Barbara Bojanowska [5] [8] ur. 28.11.1808 Kraków [9] zm. 1880 Piasek par. Kraków [12] (jej rodzice to Maciej Bojanowski, złotnik ur. ok. 1767 r [8] [10] [11] i Marcjanna Janiszewska ur. ok. 1779 [8] [], którzy związek małżeński zawarli 1797 r w Krakowie [11]) którzy związek małżeński zawarli 26.04.1839 r w Krakowie; Jakub był wdowcem po Nepomucenie Smoleńskiej [8] Malarz pokojowy [1] [2] Służył jako szereg, w oddz. Kurowskiego i walczył pod , gdzie był ranny w nogę bagnetem. Później służył w oddz. Rochebruna (Langiewicza) i brał udział we wszystkich bitwach. [1] Związek małżeński zwarł 1876 r w Krakowie. [5] Jego żoną została Karolina Zabłocka [3] ur. 28.10.1856 Kraków (jej rodzice: Marcin Zabłocki i Wiktoria Krztan vel Krztońska [5]) Zmarł 16.12.1890 Nowa Wieś par. Kraków św. Szczepan, w wieku 46 lat z powodu zapalenia płuc [2] [3] R o d z i n a rodzeństwo - przyrodnie (z pierwszej żony ojca, Nepomuceny Smoleńskiej): * Elżbieta Marianna Ryszkowska po mężu Tyrkalska - ślub 1857 Kraków, mąż Andrzej Tyrkalski [13] , zm. 1902 Kraków [18] * Waleria Ryszkowska - zm. 1871 Kraków * Leon Konstanty Ryszkowski - ślub 1860 Kraków, żona Wiktoria Ewa Szubelska [14] rodzeństwo - rodzone * Stanisław Grzegorz Ryszkowski - ur. 1842 Kraków [10] * Marianna Ryszkowska po mężu Maszczyńska - ślub 1872 r Kraków, mąż Józef Maszczyński [15] dzieci: * Władysław Jan Ryszkowski - ur. 1877 [6] * Zygmunt Ignacy Ryszkowski - ur. 1880 Kraków [6] * Waleria Salomea Ryszkowska - ur 1881 Kraków [6] * Maria Amalia Ryszkowska - ur. 1884 Kraków [6] , zm. 1884 Kraków [4] * Bolesław Sylwester Ryszkowski - ur. 1885 Kraków [6] * Maria Helena Ryszkowska - ur. 1889 Kraków [6]
Jan Sabbo
Urodzony około 1820 r. Zmarły w 1908 r. we Włodzimierzu Wołyńskim. Według wspomnień rodzinnych – wnuka Bronisława Sabbo – Jan Sabbo ukończył Uniwersytet Wileński gdzie studiował języki obce; francuski i łacinę, później nauczyciel w gimnazjum. Rodzina mieszkała w woj. Grodzieńskim, pow. Wołkowysk, wieś i gmina Świsłocz, tu posiadali majątek ziemski (600 mórg), nadany przez króla. Przdkowie rodziny pochodzili z Węgier. Przybyli do Polski w końcu XVI wieku, jako asysta z dworem królowej Jadwigi, zostali osiedleni na Białorusi w pow. Wołkowysk najbliższym w sąsiedztwíe Litwy. Wywodzili się ze szlacheckiej rodziny węgierskiej, posiadali swój herb, dziś nieznany. Jan Sabbo – uczestnik powstania styczniowego w1863-64 r. został skazany na długą katorgę i wywieziony na Sybir w Góry Ural. Wówczas następuje konfiskata jego majątku , a żonę z dziećmi (dwoma synami; Paweł starszy i młodszy o nieznanym imieniu) wywożą do Równego. Jan Sabbo – przykuty do taczki pracował 20 lat pod ziemią w kopalni złota. Kiedy na wskutek zimna i wilgoci dostał paraliżu nóg, został zwolniony z katorgi, ale nie został przywrócony w prawach stanu. Otrzymał pozwolenie na zamieszkanie we Włodzimierzu Wołyńskim, dokąd przybywa około1890 r. Zamieszkuje u p-wa Kopczyńskich. Zandarmeria carska nie spuszcza go z oczu, 2-3 razy w tygodniu kontroluje czy nie wyjechał do Wołkowyska. Utrzymuje się z nauczania dzieci, za odpłatą udziela korepetycji z języka francuskiego i łaciny dzieciom zamożnej szlachty polskiej, także uczy dzieci Moskali. Natomiast, potajemnie przed żandarmerią, naucza bez odpłatności, biedne dzieci polskie języka polskiego. Jednocześnie wychowuje swego wnuka w/wsp. Bronisława Sabbo – syna Pawła – który został okrągłą sierotą. Zmarł w wieku 90 kilku lat.
Szymon Samolej
Był powstańcem styczniowym z roku 1863. Urodzony w1843 roku, w Wilkołazie, syn powstańca listopadowego - Andrzeja Samoleja i Marianny Z rodziny Leziaków. W Powstaniu Styczniowym pełnił rolę porucznika. Zwerbowany we Lwowie, gdzie uczył się w szkole dla organistów , służył pod komendą Jana Czerwińskiego ,który następnie był częścią oddziału mjr Jana Żalplachty o pseudonimie Zapałowicz .Partia Jana Czerwińskiego, bo tak wtedy określano grupy walczące, liczyła około 600 ludzi z czego połowa nie posiadała uzbrojenia. W tym oddziale wyróżniał się oddział włościan podlaskich - kosynierów pod dowództwem mjr Pawła Porady sołtysa z Godziszowa. Ale była również formacja złożona z najmłodszych ochotników tzw. ptaszników czyli strzelców wyposażonych w lżejsze karabiny - przeważnie dubeltówki zwane - lepażówkami.Szymon Samolej prawdopodobnie walczył pod Tyszowcami, w lasach tuczapskich 919 maja 1863 r.) Po tej bitwie zostali rozproszeni. Ostatecznie Szymon Samolej bierze udział w bitwie pod Janowem Lubelskim, gdzie zostaje ranny. Były to rany cięte od szabli. po tym wydarzeniu powrócił w rodzinne strony. Rosjanie chcieli wyłapać powstańców i zorganizowali zasadzkę. Szymon Samolej uniknął aresztowania, ale niektórzy z jego oddziału zostali złapani. Szymon Samolej ukrywał się przez 5 lat a następnie kupił 40 mórg ziemi w Sobieszczanach gdzie wybudował dworek w którym miejscowe dzieci uczył pisać i czytać. Ożenił się z Marianną z domu Polak i miał pięcioro dzieci, które wychował w duchu patriotyzmu. Dzieci to: synowie Jan i Antoni, córki Agnieszka (Wrzesień), Franciszka (Pyra), Katarzyna (Powązka). Szymon Samolej żył lat 85, zmarł 21 lutego 1928 roku. Pochowany na cmentarzu rzymsko-katolickim w Niedrzwicy Kościelnej. Epitafium o wybitnych osobach pochowanych na tym cmentarzu umieszczone na ścianie Kaplicy Cmentarnej.
Piotr Sanojca
Urodzony pod imieniem Józef. Ur. 19.10.1838 Kołomyja, Przemieście Nadwóreńskie 150 (chrzestny: Franciszek Ksawery Oczosalski) [2], zm. 5.7.1914 Kraków. Syn Macieja i Reginy Marcinkiewicz. Jego ojciec był lokajem (prawd.) u Oczosalskich w Cieniawie. Po ukończeniu 7 klas szkoły we Lwowie podjął studia teologiczne prowadzone przez oo. Karmelitów. W 1863 przebywał w klasztorze dominikańskim w Podkamieniu skąd 29 czerwca wyszedł do Powstania[1] zagitowany przez - mistrza nowicjatu. Walczył w oddziale Wysockiego, pod dowództwem [4] i został lekko ranny.[9] Po klęsce udało mu się powrócić do klasztoru, gdzie kontynuował naukę. 20.7.1863 przyjął habit dominikański. 26.7.1867 otrzymał święcenia kapłańskie w następnym roku śluby wieczyste w Żółkwi.[9] Prawie 50 lat piastował różne funkcję. Wpierw uczył w szkole normalnej w Żółkwi. 1873-81 był przeorem i administratorem parafii w Bohorodczanach, 11.1882-4 pełnił te same funkcje w Czortkowie. w 1881 i 1885 uczestniczył w Kapitule Prowincji Galicyjskiej. 1884-90 był przeorem w Podkamieniu. M.in. wymienił tu dach kościoła i odnowił wnętrze, szkarpy oraz basztę orbonną[7], prowadził obronę przed działaniami Rusinów pragnących przejąć kaplicę przykościelną, uzyskując w tej sprawie notę papieską[8]. Wybudował także nowy dwór w Zarudziu [9]. Otrzymał tu prawo zakładnia bractw różańcowych i tytuł kaznodziei generalnego. Niestety był tu odbierany negatywnie przez niektórych współbraci - jako podejrzliwy i mściwy.[1][9] Po odbyciu kilkumiesięcznej kuracji w Bawarii wg metody ks. Kneipa zamieszkał w Jarosławiu. 1898-1911 przebywał poza zakonem, pełniąc różne funkcje m.in. kapelana ss- Marianek w Łomnej. Od 1911 w Krakowie św klasztorze św. Trójcy, gdzie zarobione pieniądze przeznaczył na elektryfikację klasztoru i kościoła. Kaznodzieja, działacz narodowy. Był słabego zdrowia. W ostatnich latach życia pełnił funkcję podprzeora w Krakowie odbiera jako człowiek pełen poświęcenia i złożenia wszystkiego na ołtarzu Boga i Ojczyzny. Został poch. na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie[6], w grobowcu dominikańskim przy głównej alei.
Piotr Józef Sanojca
Zgon powstańca Dominikanina. Szereg bojowników z roku 1863 o wolność narodu znów się o Jednego pomniejszył. O. Piotr Józef Sanojca, Dominikanin, bohater z pod Radziwiłłowa rozsiał się w środę z tym światem w klasztorze OO. Dominikanów krakowskich. O. Piotr Józef urodził się w r. 1838 w Kołomyi. Po ukończeniu szkół wstąpił do Seminaryum duchownego we Lwowie, a będąc równie patryotycznie jak religijnie wychowany, gdy posłyszał o powstaniu, jeden z pierwszych wstąpił do szeregów. W czasie bitwy pod Radziwiłłowem szczególnie odznaczył się odważny, i śmiały Ojciec Sanojca. Zażył on wiele niewygód, wiele niebezpieczeństw mu groziło, z których cało wyszedłszy, po upadku powstania — jak tylu innych szlachetnych Polaków i O. Piotr poświęcił się wyłącznie Bogu w Zakonie św. Dominika, jakoby na expiracyę za Naród nieszczęśliwy. W Zakonie tym tyle dla Polski i Kościoła zasłużonym — przeżył pobożnie lat prawie pięćdziesiąt i dobrze się zasłużył zakonowi, który; go rozbitka narodowego, tak przygarnął miłośnie. Jakkolwiek wątłego zdrowia, O. Piotr Józef Sanojca gorliwie spełniał zakonne i kapłańskie obowiązki już jako Przeor OO. Dominikanów w Bohorodczanach, w Czortkowie i w Podkamieniu, już jako spowiednik i kaznodzieja, czy jako działacz polski. Prawie do ostatniej chwili czynny jako podprzeor klasztoru krakowskiego, w przeddzień swej śmierci odprawiwszv ostatnia Mszę św. zasnął cicho wśród Braci swoich zakonnych zasłużony Polak i gorliwy Dominikanin. Cześć Jego pamięci!
Jan Sawańczuk
Ur. 1845 Lwów, zm. 1941 Lwów. Czterokrotnie przedzierał się do Powstania Styczniowego. Na wieść o wybuchu walk wyrusza z kolegami ze Lwowa w lutym 1863 roku. Celem ich wyprawy jest obóz wojsk powstańczych pod Tomaszowem. W lasach nieopodal granicy żandarmeria austriacka aresztuje całą grupę i odstawia do więzienia lwowskiego "Brygidki", gdzie młodzi "spiskowcy" zostali uwięzieni na okres 6 tygodni. Po odzyskaniu wolności wyrusza z kolegami po raz drugi ale tym razem udaje im się przekroczyć granicę i dotrzeć do obozu partii Czerwińskiego i Zapałowicza. W tym oddziale Sawańczuk bierze udział w bitwach pod Tyszowicami, a nazajutrz pod Tuczapami. Moskale jednak wypierają oddział do Galicji gdzie zostają powstańcy rozbrojeni przez Austriaków. Znów trafia do więzienia lwowskiego "Brygidki". Tym razem mury opuszcza po tygodniu. Z kolegami po raz trzeci wyrusza do ponownej walki. Docierają do partii Wysockiego z którą uczestniczą w bitwie pod Radziwiłłowem. Po klęsce tam odniesionej wycofują się do Galicji gdzie Janek zostaje ponownie aresztowany i uwięziony w Brodach. Udaje mu się uciec i po raz czwarty rusza do walki. Wstępuje do żuawów w zgrupowaniu hr. Komorowskiego z którymi walczy na Wołyniu pod Poryckiem. Oddział jego zostaje wyparty do Galicji gdzie znów zostaje aresztowany ale w drodze do więzienia udaje mu się zbiec. W latach 1881-1915 prowadził fabrykę powozów w Kamieńcu Podolskim. W 1915 internowany przez Rosjan w Hajsynie. Wrócił do Kamieńca Podolskiego, gdzie działał w Polskiej Radzie Narodowej. Do Polski repatriował się w 1922. Osiadł w Lublinie, gdzie był prezesem Komitetu Wsparć Weteranów 1863 r., a od 1934 Koła Weteranów 1863. W okresie międzywojennych udzielał się patriotycznie i społecznie. Był m. in. w delegacji weteranów uczestniczącej w Wilnie przy pochówku serca Piłsudskiego w dniu 12 maja 1936 roku. Był odznaczony Krzyżem Niepodległości z Mieczami, Krzyżem Walecznych, Krzyżem 70-lecia Powstania Styczniowego i Mieczami Hallerowskimi. Zmarł w Lublinie 21 stycznia 1941 roku i tam został pochowany.
Antoni Schmidt
[herb=Schmidt]Antoni Schmidt, h. prawd. {{Schmidt}}, ps. Kosa. Ur. 15.6.1837, zm. 20.12.1917. Syn Ernesta, zawiadowcy i inspektora zakładów hutniczych, m.in w Suchedniowie i Heleny Macherzyńskiej (ciotka Stefana Żeromskiego). Bracia Julian i Leon Władysław również walczyli w Powstaniu. Obaj zginęli. Zaś był kwatermistrzem powstańczym (chrzestnym Stefana Żeromskiego). Miał jeszcze brata Karola Kajetana Hieronima urodzonego w Krakowie, oraz siostry Emilię Sewerynę, Matyldę Stefanię Dorotę Mariannę urodzone w Suchedniowie i Helenę zamężną z Kucharskim. Pochodził z rodziny szlacheckiej z rejonu świętokrzyskiego. Jego dziad - Bogumił (Christian Gotlieb) Schmidt był budowniczym zakładu hutniczego w Samsonowie. Matka wpajała w dzieci olbrzymi patriotyzm. Antoni studiował na Akademii Medyko-Chirurgicznej w Warszawie na Wydziale Farmaceutycznym. Prowizor apteczny u Wincentego Karpińskiego w Warszawie przy ul. Elektoralnej. Już w 1862 był setnikiem formujących się wojsk narodowych. Zamawiał też urządzenia, granaty ręczne, butelki z fosforem przeznaczone do podpalania, mające służyć do dokonywania zamachów na osoby stojące na czele władz moskiewskich w Polsce, oraz do walki z wojskiem moskiewskim w chwili wybuchu powstania ogólnego. W Powstaniu zbierał też podatek narodowy, brał udział w walkach pod Siemiatyczami. Zarządzał kancelarią Żandarmów narodowych - tzw "sztyletników". Mieszkał i był zarządcą w domu Ekkerta. Wraz z bratem ciotecznym produkowali tam gaz trujący w tajnym laboratorium w oranżerii tego domu. Granaty, bomby zapalające Orsiniego, tzw "maszyny piekielne" - pierwszy raz użyte w Polsce wytwarzali w fabryce wyrobów żelaznych na Solcu. Przygotowane materiały zamurowywali w piwnicy oraz w podziemiach Szpitala Dzieciątka Jezus. 19.9.1863 w czasie zamachu na namiestnika gen. Fiodora Berga bomby te i płyn fosforyczny były zrzucone z okien pałacu hr. Zamojskiego. Jego bomb użyto też 18.10.1863 podczas podpalenia Ratusza na Placu Teatralnym mającym zniszczyć kompromitujące dokumenty dochodzeniowe. Przechowywał również mundury dla powstańców i zapasy druków oraz odezw rewolucyjnych. W październiku 1863 został głównym dowodzącym zakładami chemicznymi Rządu Narodowego i "przybocznej apteki". Produkował trucizny, samozapalające się ładunki, materiały wybuchowe. Wraz z Boryskiem, absolwentem Akademii Medyko-Chirurgicznej w Warszawie, popularnie zwany w organizacji powstańczej ,,Kakodyl“ — truciznę, przeznaczoną do zgładzania zdrajców Narodu, zatruwania studni wojskowych itp. (Nie została użyta). W 1.1864 został zaaresztowany, oskarżony o udział w zamachu i w sierpniu skazany na karę śmierci. Był to wyrok wykonywany 2 tygodnie po powieszeniu członków Rządu Narodowego. Na śmierć prowadził go ten sam kapłan - kapucyn, który prowadził Romualda Traugutta. Pod szubienicą wyrok dla niego i zamieniono na 20 lat prac w kopalniach Akatui na Syberii. Wyrok ów miał być wręczony - moskiewskim zwyczajem już po wyroku, lecz podobno wykradł do Gruzin książę Zankis, którego Landowski niegdyś pojmał i puścił wolnym na słowo, że przeciwko wolnej Polsce walczyć nie będzie. Kapłan uradowany z ułaskawienia przekazał Schmidtowi krzyżyk Traugutta. (Krzyż ten przez m. Dubieckiego trafił potem do wdowy po dyktatorze - później zaginął). W zaliczeniu kary mieszkał przez pewien czas w Irkucku, gdzie razem z M. Hartungiem i C. Kałusowskim prowadzili fabrykę wód mineralnych. W 1877 został przeniesiony na Jekaterynosławia. Tam ożenił się z Zofią Kołudzką, córką kolegi zesłańca. W 1883 powrócił do kraju. Z Syberii, jak pisał Stefan Żeromski, wrócił "patryotą tysiąc razy gorętszym niż pojechał". Zamieszkał u brata Ignacego w Górnie. W 1898 przeniósł się do Krążka - osiedla górniczego koło Bolesławia. Prowadził tu aptekę, którą prowadził aż do śmierci. Jest pochowany w Bolesławiu, na cmentarzu parafialnym wraz z żoną. Dzieci: 1. Lucjan Mieczysław, ur. 1878 Jekaterynosław +(1905 Kraków) Jadwiga Węgłowska[7] 2. Julian [9] 3. Stefan, ur. 1885 Warszawa +(1822 Olkusz) Stefania Drozd[8]
Henryk Schmitt
Ur. 5.7.1817 Lwów, zm. 16.10.1883 Lwów. Syn rzeźnika. Studiował filologię na Uniwersytecie Lwowskim Jana Kazimierza. Historyk, publicysta, bibliotekarz. Wiezień stanu w 1846 roku, skazany na śmierć, lecz potem ułaskawiony. Bibliotekarz zbiorów rodziny Pawlikowskich. Członek honorowy Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Żonaty z Leokadią Mitraszewską. Syn: Mieczysław. Pracował w organizacji lwowskiej. Należał do grupy "czerwonych". Działał w redakcji pisma "Prawda". W dodatku do Gońca z 30.5.1863 ogłosił rozprawę "Kilka uwag do sposobu prowadzenia dziś wojny w Polsce". W jego mieszkaniu na ul. Zimorowicza 3 "Dom Turasiewicza-Koralnika"[3], odbywały się często spotkania Wydziału Miejskiego organizacji. Był też członkiem organizacji (został nim w lipcu lub sierpniu 1863). Wg. Zienkowicza brał udział w przygotowaniu ustawy organizacyjno-policyjnej z dnia 14.9.1863. Był głównym organizatorem ucieczki z więzienia Milowicza.[3] 28.11.1863 właściciel Hotelu "Pod Różą" w Krakowie upominał się że Henryk Schmitt, mianujący się byłym komisarzem wojennym przebywał u niego i nie zapłacił, pozostając winnym 226 złr. i 67 c.. W lutym 1864 zadenuncjowany prawd. przez Pawlewicza (który wyjechał potem do Rosji) odbyła się w jego mieszkaniu rewizja. Dokumenty zdołano spalić, ukryć bądź wynieść. Pomimo to został jednak skazany na rok więzienia (lub wg innych na 14 dni zaostrzonego więzienia).[4] Skazana została też jego żona. Aresztu uniknęli wyjeżdżając ze Lwowa. Rozłączył się z żoną która udała się do Bilcza do rodziny Celestyna Chołodeckiego, sam zaś z Wróblowic Tarnowskich, przez Mościska, Tarnów, Wadowice, Białę, Ołomuniec i Pragę do Cieplic gdzie przemknął się przez granicę i przedostał do Paryża. Został zaproszony przez Agatona Gillera do współredagowania dziennika "Ojczyzna". Wydał tam też broszurę analizując sprawy zaangażowania patriotycznego. Z emigracji wrócili po amnestii. Po powrocie inspektor Rady Szkolnej Krajowej we Lwowie. Zdrajca Kaczkowski opisywał go: "błazen pierwszego rzędu, który wszakże teraz dopiero po raz pierwszy sam się o tym przekonał"[2] Zmarł w nocy. Całe życie poświęcił dla ratowania Ojczyzny, a służba ta nie była na pokaz. Pogrzeb zgromadził 30.000 ludzi. Wieńców było 40. Żona zmarła pół roku później. Oprócz grobu na Łyczakowie miał też tablicę u oo. Dominikanów we Lwowie. Żona: Leokadia Mitraszewska h. Nałęcz. Syn Mieczysław.[4]
Kazimierz Sczaniecki
Sczaniecki Kazimierz, (1836-1918), doktor praw, w r. 1863 wysłannik Rządu Narodowego do Poznania, pełniący funkcje przy Komitecie Narodowym w Poznaniu, zajmujący się zakupem broni w Berlinie i jej transportem do Królestwa, kontaktujący się z ośrodkami powstańczymi w Bytomiu, Krakowie i Ojcowie, potem adiutant Taczanowskiego do specjalnych poruczeń, brał udział w bitwie pod Kołem (6 V 1863) i pod Ignacewem (8 V 1863). Z początkiem czerwca bawił w Warszawie z misją od Komisarza Pełnomocnego Rządu Narodowego na Prusy, po czym wrócił w Poznańskie, a stamtąd wezwany został do Krakowa, gdzie (w drugiej połowie sierpnia) wszedł jako reprezentant „klubu młodzieży“, tj. czerwonych do Rady Prowincjonalnej Galicji, obejmując funkcję zastępcy (czyli sekretarza) Wydziału Policji i Prasy przy Karolu Rogawskim i przejmując pieczątkę z rąk Rogawskiego. Na własną prośbę przeszedł wkrótce na stanowisko Komisarza Wojennego dla oddziałów lubelskich, kontaktował się w tym charakterze z powstańczymi organizacjami we Lwowie i w Rzeszowie, aż wreszcie (w październiku 1863) został aresztowany na moście podgórskim i osadzony w więzieniu Św. Michała w Krakowie. Uniknął szczęśliwie wydania władzom pruskim i wydalony został z Galicji, udając się do Paryża (grudzień 1863). Po czterotygodniowym blisko pobycie w Paryżu wrócił w styczniu 1864 przez Drezno w kobiecym przebraniu do Krakowa, aby załatwić „polecenie paryskie“. Skierowany przez Łukaszewskiego jako Komisarz Rządu Narodowego na okręg gdański współdziałał w organizowaniu wyprawy Kaszubów do Królestwa, udaremnionej przez Prusaków. Z początkiem lipca 1864 wyjechał do Szwajcarii.
Ferdynand Otto Serednicki
Serednicki Náudor herbu Jastrzębiec. Właściciel realności, zamieszkały na Węgrzech w Nowym Peszcie, poczta Budapeszt. Urodził się w 1844 roku we Lwowie. W oświadczeniu o przystąpieniu do Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863/64 r. podał, iż cała rodzina od dawna mieszkała na terenie Królestwa Polskiego we własnej wsi Sarnów w powiecie łęczyckim (na granicy Łowickiego). Przed powstaniem był studentem Uniwersytetu Warszawskiego, działając w organizacji. Brał udział w manifestacjach na Starym Mieście 25 lutego, na Krakowskim Przedmieściu 27 lutego i 8 kwietnia 1861 roku. Do powstania przystąpił jako prosty żołnierz, po bitwie pod Kowalem został awansowany na podoficera, po bitwie pod Koniecpolem - na podporucznika, po nominacji na porucznika przez generała Bosaka objął dowodzenie oddziałem po K. Semetkowskim. Walczył w styczniu 1864 roku pod dowództwem Strojnowskiego pod Bolimowem, pod dowództwem Łakińskiego pod Hutą Gostyńską, Kowalem, Nowosolną, pod dowództwem Oksińskiego – pod Koniecpolem i Przedborzem. Następnie wysłano go w Opatowskie, gdzie wraz z majorem Łuszczem, kapitanem Piotrowskim i Tylmanem organizował późniejszą brygadę generała Bosaka. Walczył w bitwach pod Opatowem, Kunowem, Brodami, Rurkowem, Cisowem, Grabowcem, Bodzechowem, i ponownie pod Opatowem wraz z pułkownikiem Eminowiczem. Pod Hutą Gostyńską dostał postrzał w nogę, pod Bodzechowem – cięcie pałaszem w głowę. Oświadczył, iż zniszczył wszystkie nominacje jako że służył w wojsku austriackim. Powołał się na świadectwo towarzyszy broni walczących w wymienionych przez niego oddziałach, wymieniając dodatkowo generała Bosaka, majora Liwocza, kapitana Ziembowicza, Semetkowskiego, Wiesnera (w 1894 roku dowódcę placu Komendanta wojsk austriackich w Samborze), porucznika Zielonkę, Waltera Kerkapolego (?) i Rataniego. Zobowiązał się do wpłacenia wpisowego zgodnego ze Statutem tj. w wysokości 1 złotego reńskiego i od 1 stycznia 1895 roku składki rocznej w wysokości 6 złotych reńskich. Deklarację podpisał w Krakowie 20 czerwca 1894 roku. Przyjęty 10 lipca 1894 roku. Zobowiązanie podpisał nazwiskiem w wersji węgierskiej: Szerednicky Náudor.
Strona z 26 < Poprzednia Następna >