Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 1030
Strona z 26 < Poprzednia Następna >
Łukasz Przybylski
Ur. 1917 Rabowice, zm. 17.2.1922 Lipno. Weteran powstania listopadowego, styczniowego oraz... I wojny światowej i powstania wielkopolskiego! Człowiek, który bił się za Polskę mając 105 lat! Gdy zaczynał swój szlak bojowy, walczono za pomocą pistoletów skałkowych i dział z brązu na czarny proch. Gdy kończył, w bojach stosowano już karabiny maszynowe, czołgi i samoloty. Płk Przybylski widział w Belwederze zarówno wielkiego księcia Konstantego jak i Piłsudskiego. W osobie tego prawie nieznanego szerszemu ogółowi wojaka zeszły się wszystkie trzy, a raczej cztery pokolenia, dzielące nas od ostatniego rozbioru; zeszły się też ich orężne czyny i ich cierpienia w niewoli. Urodzony w roku 1814, w roku 1830 wychowanek szkoły podchorążych w Warszawie, jako szesnastoletni wyrostek bije się w szeregach. Wzięty do niewoli w jednej z bitew, wywieziony do Rosji, zostaje wcielony do armii carskiej. Po latach dwudziestu pięciu wraca na zagon ojczysty i poczyna życie niejako na nowo. Lecz wtedy właśnie wybucha powstanie styczniowe. Przybylski rzuca dom, idzie w szeregi, obejmuje dowództwo oddziału, końcem bagnetu załatwia rachunki z Rosją. Pod Radzyminem schwycony, zakuty, zostaje wtrącony w podziemia kopalni sybirskiej na lat trzy, a następnie dożywotnim osiedleńcem zatrzymanym na Syberii. W takiej to przeciętnej polskiej konduicie dożył nasz kadet szkoły podchorążych lat stu, kiedy wybuchła wojna światowa. Doczekał i rewolucji, a poczuwszy się wolnym ruszył, mając lat 104, z guberni irkuckiej „do domu". Przebywa Sybir i Rosję, dociera do Bobrujska. Tu ujrzał ułańskie chorągiewki gen. Dowbora-Muśnickiego. Odżyły stare kości od ich barwnego furkotu. Poczuł żołnierz „listopadowy” dawny młody wigor w kościach, zobaczył się na powrót kadetem, trzasnął z siebie wiek żywota jak sen z młodych powiek i już w dni kilka siedział na koniu z lancą w ręku, on, stuczteroletni kadecik, zdrów jak dąb i siwy jak gołąb, w jednym szeregu ze smykami, którym mógłby śmiało pradziadkować. Jak się przedostał w rok potem w Poznańskie, tego nie wiem; dość, że w roku 1919 widzimy go w armii wielkopolskiej zajętego wymiataniem Niemców; nie w intendenturze, ale w walce frontowej. Ranny w lewą (stupięcioletnią) nogę, idzie rozmyślać na łóżku szpitalnym w Warszawie, co się to w tak krótkim czasie porobiło na świecie. Zwłaszcza,że Belweder niedaleko – a pan pułkownik Przybylski ma dotąd w pamięci mopsią twarz księcia Konstantego. Tu trzeba dodać, że generał Dowbór-Muśnicki, znalazłszy się w kropce, awansował tego kadeta z roku 1831 na pułkownika w r. 1919, przy odsyłaniu go do szpitala. Nigdy, jak świat światem i ziemia ziemią, żaden pułkownik tak długo na awans nie czekał. To prawda. Trzeba jednak uwzględnić drobne w tym czasie przeszkody: czterech carów, dwóch królów i pięciu cesarzów, no i armię złożoną z trzydziestu milionów chłopa, co wszystko trzeba było przeczekać i w końcu usunąć z drogi. Co to jednak znaczy nie zrażać się. Twarda kość mazurska pokonała te wszystkie obstacles. Teraz dopiero, zrobiwszy, co było w życiu do zrobienia, pan Łukasz Przybylski, odetchnąwszy jeszcze krzynę na rodzonej ziemi płockiej w zacisznym czystym Lipnie, z wdzięcznością w sercu, z pokojem w duszy – pomarł.Spłacił ostatnią ratę długu swego: oddał ciało ziemi, z której je wziął – i odszedł do Ojców swoich. Nie jestże ten żołnierz, znany i imienny, symbolem tych wszystkich bojowników naszych, znanych i nieznanych, imiennych i bezimiennych, którzy z bronią w ręku walczyli o wolność wydartą, znieść nie mogąc niewoli – i w nałożone pęta cięli szablą w roku trzydziestym pierwszym, sześćdziesiątym trzecim i w latach wojny narodów." Zmarł w 1922 mając 108 lat.
Jan Puściałkowski
Jan Puściałkowski. Wstąpił do organizacji przedpowstaniowej w Płocka we września 1862 roku. Przyjęty przez Dąbrowskiego, czynny był w niej w randze dziesiętnika. Jaż w październiku tegoż roku wysłany do przewozu broni, pojechał do Torania i wywiązał się z zadania pomyślnie. W dnia 22 stycznia 1863 r. na dane hasło wybuchu czynnego, uczestniczył w opanowania koszar kozackich 12 Płocku, lecz nadciągający oddział piechoty rosyjskiej wypiera powstańców pod wieś Ciołki. Tu, w starcia Paściałkowski powala celnym strzałem pułkownika Korczakina i jego adjutanta Decabego, wobec czego moskale cofnęli się w nieładzie, pozostawiając na placu 15 poległych. Odtąd pod wodzą okręgowego Padlewskiego Puściałkowski walczył głównie w obrębie Ziemi Płockiej, przyjmując udział w 9-ciu mniejszych i większych bitwach. W 9-tej bitwie ranny w nogę, leczył się parę miesięcy w Brodnicy ( w Prusach). Po wyleczenia z rany używany w organizacji jako karjer do przewożenia ważniejszych rozkazów i dokumentów, parokrotnie wpadał w ręce moskali, ale za każdym razem dokumentów nie pozwalał sobie odebrać, ukrywając zręcznie przed wrogiem pomienione papiery. Nareszeie dostaje się do więzienia pod ciężkim zarzutem zabójstwa rosyjskiego oficera, odesłany do Modlina i ta przez pół roku nękany w najokropniejszy sposób, wobec nieprzyznania się do zarzuconej ma winy, zostaje zesłany na Syberję do odleglejszych gaberni bez określenia terminu kary. Po 13 ta latach pobytu w Tarze i Petropawłowska gab. Tobolskiej powraca do kraja w 1877 roku.
Anna Henryka Pustowojtów
Anna Henryka Pustowójtówna, zam. Lewenhard Urodziła się 26 lipca 1843 r. w majątku babci Brygidy Kossakowskiej w Wierzchowiskach koło Lublina. Od wczesnych lat dziecięcych słyszała wiele o powstaniu listopadowym, w którym walczył jej dziadek - major kawalerii. Dzielna babcia Brygida wcześnie owdowiała i całą miłość, najszlachetniejsze marzenia i nadzieje wiązała z ukochaną wnuczką. Chociaż była osobą schorowaną, bardzo często brała udział w kwestach kościelnych na rzecz osób biednych, sierot i kalek. Często bywała w Lublinie, gdzie była też właścicielką niewielkiej kamienicy. Właśnie tu, w jej domu, odbywały się spotkania artystów i patriotycznie usposobionej młodzieży. Od najmłodszych lat Henryka wzrastała zatem i wychowywała się w atmosferze polskiej i katolickiej. W roku 1853, za zgodą matki Marii, babka oddała Henrykę i starszą o dwa lata siostrę Julię do Instytutu Wychowania Panien w Puławach. I mimo, że instytut był bezpośrednio nadzorowany przez carową, a spośród uczennic była spora gromadka córek rosyjskich oficerów, królował tu duch polski. Działo się to za sprawą ofiarnych i solidarnych pań wychowawczyń i wielu nauczycieli przedmiotów humanistycznych. W tym przedziwnym instytucie nie odczuwało się skutków rusyfikacji w takim stopniu, jak w innych tego typu szkołach w imperium rosyjskim. Dziewczęta polskie były pod nieustannym urokiem tego wszystkiego, co w Puławach było dziełem Izabeli Czartoryskiej. Nieobce też im były utwory poetyckie A. Mickiewicza i J. U. Niemcewicza. Henryka znała na pamięć "Redutę Ordona" i poemat "Grażynę". Patriotyczny duch Puław był tak silny, że wszystkie dziewczęta nie zgadzały się na nabożeństwa cerkiewne. I wówczas to Henryce marzyła się sława Emilii Plater, a nawet oddanie życia za wiarę i ojczyznę. Instytut Puławski ukończyła po sześciu latach z biegłą znajomością języka francuskiego i rosyjskiego. Wkrótce wyjeżdża na wakacje do Żytomierza, gdzie zamieszkuje jej matka i rodzeństwo, jednak najchętniej przebywa w Lublinie z babcią. Zaprzyjaźniła się z wieloma studentami przebywającymi na wakacjach w Lublinie bądź w Żytomierzu. Szczególnie ceniła tych, dla których walka o wiarę katolicką, o język polski, o wyzwolenie narodowe - było najświętszą sprawą. Nie było jej w głowie zamążpójście. Przeciwnie, wielu adoratorów otrzymało tzw. kosza. Po tragicznych wydarzeniach warszawskich w 1861 r. organizuje patriotyczne manifestacje młodzieży w Lublinie, Zamościu i Żytomierzu, wygłaszając płomienne, patriotyczne przemówienia. Mimo kordonów wojska i żandarmerii rosyjskiej jako pierwsza składa pod pomnikami pamięci narodowej wiązanki kwiatów i szarfy biało-czerwone. Po religijno-patriotycznej manifestacji pod Dubienką w 70. rocznicę bitwy, zapadła w Petersburgu decyzja o zesłaniu Anny Henryki do monastyru w guberni kostromskiej. Rodzina i przyjaciele wiedzieli, co znaczy zamknięcie Henryki w tego typu "klasztorze". Biczowano tam i głodzono, a bardziej krnąbrne dziewczęta podlegały jeszcze wymyślniejszym metodom "nawracania" na prawomyślną wiarę i szacunek do samodzierżawia. 28 sierpnia 1862 r. wywieziono Henrykę pod eskortą do Lublina. Szczęśliwym trafem na postoju w Żytomierzu udało się jej uciec przy pomocy przyjaciół. Po wielu perypetiach, przedostała się w przebraniu do rumuńskiej Mołdawii, gdzie w pogranicznym miasteczku Michaleny płk Z. Miłkowski organizował polskie oddziały zbrojne. W Michalenach przebywała Pustowójtówna do wybuchu powstania. Nieustannie ćwiczyła się w strzelaniu i władaniu szablą. Każdego dnia modliła się na różańcu i polecała Matce Najśw. udręczony naród polski i ukochaną babcię Brygidę. W wolne wieczory grywała na fortepianie i śpiewała pieśni patriotyczne dla młodych polskich spiskowców. Na wieść o wybuchu powstania wyruszyła Henryka z ks. kapelanem i grupą młodzieży w kierunku Lwowa, a w kilka dni później przez tzw. kordon w lasy świętokrzyskie. W Staszowie gen. M. Langiewicz mianował ją adiutantem nieustraszonego płk. Czachowskiego. Nastały dni i noce wypełnione walką i cierpieniem. 24 lutego 1863 r. w bardzo krwawej bitwie pod Małogoszczą, a następnie pod Grochowiskami, Pustowójtówna wykazała się nadzwyczajną odwagą w boju i bezprzykładnym poświęceniem w ratowaniu rannych powstańców. W ogniu armat i broni strzeleckiej, jak błyskawica przelatywała wśród walczących, przekazując rozkazy gen. Langiewicza. W tym dowódcy widziała zbawcę Ojczyzny. Czy słusznie? Na to pytanie historia ma już odpowiedź. W oddziałach powstańczych nazywano ją "Michałkiem", a złośliwcy przezywali "Pustym Wojtkiem". W sztabie wodza miała pseudonim "Michał Smok". Do legendy przeszły jej zasługi w usuwaniu zawiści i pseudoambicji poszczególnych dowódców. Potrafiła m. in. przekonać płk. A. Jeziorańskiego do podporządkowania się gen. Langiewiczowi jako naczelnemu wodzowi i naczelnikowi województw sandomierskiego i krakowskiego, a następnie jako dyktatorowi powstania. Koło Pieskowej Skały, gdy w zamku grała na fortepianie "Warszawiankę", zapłonęły serca oficerów do dalszej walki. Wielu marzyło o pozyskaniu jej ręki. Ale ta nieustraszona dziewczyna miała jedną miłość - udręczoną ojczyznę. Po aresztowaniu gen. Langiewicza przez patrol austriacki w czasie przeprawy dyktatora do Krakowa na tajną naradę, Pustowójtówna czyniła wszystko, aby uratować wodza dla walczącego narodu. Przykładem może być próba zorganizowania ucieczki generała z aresztu w Tarnowie. Jak wiadomo, gen. Langiewicz został wywieziony do aresztu na Wawelu, a następnie do Tyszniowa na Morawach. Po uwolnieniu Henryki z krakowskiego aresztu, miejscowy komitet kobiet zaopatrzył ją w większą sumę pieniędzy, by mogła wyjechać za granicę. 3 kwietnia wyjechała do Pragi, a później zamieszkała u p. Romerów koło Krakowa, skąd bacznie śledziła dalsze losy powstania. Na wieść o bohaterskiej śmierci pułkownika D. Czachowskiego - ciężko zachorowała. Wiosną 1864 r. wyjechała do Szwajcarii, a następnie do Francji. Z pełnym poświęceniem rzuciła się w wir działalności charytatywnej i patriotycznej polskiej emigracji w tych krajach. Ze szczególnym oddaniem angażowała się w zbiórki funduszy dla byłych powstańców. Brała udział w wielu manifestacjach patriotycznych wychodźstwa polskiego we Francji. Kiedy car Aleksander II przybył z wizytą do Paryża, stała na czele polskiej młodzieży, wołającej: "Vive la Pologne!" Bardzo przeżywała proces A. Berezowskiego, który usiłował dokonać zamachu na życie cara. We Francji miała dużo przyjaciół. Nie była jednak wolna również od plotek i pomówień. Unikając tzw. oficjalnych spotkań, pochwał i komplementów za czyny powstańcze, zarabiała na życie przy modelowaniu i produkcji sztucznych kwiatów. Spod jej rąk wychodziły wręcz arcydzieła goździków, róż i orchidei. W Paryżu jakiś czas zamieszkała u rodziny J. K. Janowskiego, b. członka Rządu Narodowego. Przy tej okazji poznała wielu wybitnych rodaków, jak malarza Juliusza Kossaka czy Władysława Mickiewicza - syna wielkiego Adama. W kontaktach z ludźmi była niesłychanie skromna, budząc zarazem podziw swą inteligencją, miłością wobec ojczyzny, miłosierdziem względem ubogich i pięknym śpiewem pieśni religijnych czy patriotycznych. Często przystępowała do spowiedzi i Komunii św., a póki żyła ukochana babcia Brygida - pisywała do niej listy pełne nadziei na odzyskanie niepodległości przez Polskę. Przeżycia obozowe i rozterki osobiste dwukrotnie przyprawiły ją o zapalenie płuc. Za radą p. Janowskiej wyjechała na leczenie do Amelies les Bains u stóp Pirenejów. Zaczęła nawet myśleć o wstąpieniu do klasztoru. W roku szkolnym 1869 była nauczycielką muzyki i śpiewu w klasztorze Auteuil. Kiedy wybuchła wojna francusko-pruska, raz jeszcze wykazała męstwo i hart ducha. W stroju sanitariuszki, ciągle z krzyżem powstańczym na piersi, służyła ofiarnie rannym i konającym żołnierzom. W takich to okolicznościach odnowiła przyjaźń z lekarzem St. Lewenhardem, który jako ochotnik służył w oddziałach powstańczych M. Langiewicza. Po wojnie za ofiarną służbę sanitariuszki na polu walki Francuski Czerwony Krzyż uhonorował ją Krzyżem Zasługi. W dniu 8 sierpnia 1873 r. zawarła ślub ze Stanisławem Lewenhardem. Z tego udanego małżeństwa przyszło na świat czworo dzieci. Pan Stanisław zawsze był dumny ze swej szlachetnej małżonki podkreślając, ze Henryka jest najtroskliwszą matką dla dzieci. Jednak siły witalne Anny Henryki wyczerpały się. Zmarła nagle 2 maja 1881 r. w przeddzień patriotycznej manifestacji. Jej przedwczesna śmierć wywołała powszechny żal wśród wszystkich grup emigracji polskiej. Pochowano ją na cmentarzu Montparnasse w Paryżu wśród mogił wielu szlachetnych naszych braci i sióstr.
Anna Henryka Pustowojtów
W grudniu przybyła do Zdakowa Henryka Pustowójtów z panną służącą z Dąbie od Hrabstwa Romczów. Tutaj bawiła blisko trzy miesiące, gdzie jej babka pani Zofia Kosakowska przysyłała znaczniejsze kwoty pieniężna z Królestwa polskiego. Mówiono powszechnie we dworze, że istniał plan ożenienia Henryki Pustowójtów z Zygmuntem hr. Romczem, który z matką dość często przyjeżdzali do Zdakowa, gdyż byli spokrewnieni z grabiną Wiesiołowską. Po ogłoszeniu stanu oblężenia w Galicyi, zjawił się z końcem 1864 r, w Zdakowie naczelnik powiatu z Mielca p. Roht, z poleceniem, aby Henryka Pustowójtów wyjechała natychmiast z Galicyi. Rzeczywiście w dwa dni później wyjechała ona w stronę Szwajcaryi. W Pradze zatrzymała się jakiś czas, skąd nadesłała swoją fotografie. W dworze mówiła często hr. Wiesiołowska o Henryce Pustowójtów, że wyjechała do Paryża i założyła zakład z kwiatami i że miała otrzymać od swej babki Zofii Kosakowskiej trzydzieści tysięcy rubli, wreszcie wyszła za mąż za emigranta polaka Dra Medycyny. Pustowójtówna była córką jenerała rosyjskiego, lecz matka polska i córka były gorącemi patriotkami i w czasie rozruchów w Warszawie została Pustowójtówna aresztowana i umieszczona w cytadeli. Już w pierwszych dniach powstania wykradziona została z cytadeli i zaraz udała się do powstańczego obozu. Była to osoba wykształcona, władała kilkoma językami, grała ślicznie na fortepianie i miała głos przepiękny, więc bardzo wesoło przepędzaliśmy czas z nią w Zdakowie.
Paulina Radziejewska
Pamięci Pauliny Krakowowej Kto, jako dobry rolnik, w ziemię czarną Ojczystej gleby rzuca zdrowe ziarno, Ten nie umiera, lecz tylko odchodzi; Bo choć go niema, to siew jego wschodzi, Ludzie plon zbiorą i chleb zeń wypieką; A jak szerokim był siew, tak daleko Sumienna praca dobrego rolnika Zasila braci i w krew ich przenika. Niedawno temu z murów tego miasta Jedna szlachetna odeszła niewiasta. Kto była, czem jej imię wśród nas świeci? Spytajcie tylko wszystkich polskich dzieci, Lub matek polskich zapytajcie raczej. Jako ten liruik, co wzrusza słuchaczy, Gdy w struny ręką natchnioną uderzy, Tak ona grała na sercach młodzieży. Umiała iskry w nich święte rozpalać, Wesele wzbudzać i do łez rozżalać ad bliźnich losów niedola lub nędza. Tak dusze złotą osnuwała przędzą; A chcąc je wzmocnić i ustrzedz od skazy, Kładła przed niemi promienne obrazy Dobrych uczynków. Umysł jej bogaty Mógł był na szersze wydobyć się światy, I wawrzynowy zdobyć sobie wieniec. Lecz ona, jak ten pracowity żeniec, Co zbożem pole ozłocił jałowe, Kłosy przeniosła nad liście laurowe. Wolała, świetne omijając szranki, Z kwiatów swych myśli dzieciom splatać.wianki. Tak pracowała u podstaw narodu, Ta co odeszła już z naszego grodu Obywatelską zasługą dostojna. Była to postać pogodna, spokojna, Z jasnością ducha, z promiennem obliczem, I nie skarżyła się nikomu, z niczem Co pierś jej własną krwawiło boleśnie Do pracy dziennej wstała bardzo wcześnie, A odpoczęła już późnym wieczorem. Przez życie idąc, dawnych niewiast torem, Trzymała w rękach dwa święte sztandary: Miłości kraju i czci ojców wiary. Pokój niech będzie ludziom dobrej woli, Co dobro sieją na rodzinnej roli.
Bronisław Radziszewski
„... W bieżącym miesiącu święci dr Bronisław Radziszewski dwudziestą piątą rocznicę profesorskiej działalności w uniwersytecie lwowskim...” „... Powstanie styczniowe zastało dr Radziszewskiego na stanowisku nauczyciela historyi naturalnej w trzecim gimnazyum warszawskiem, lecz młody pedagog, oddany jak najgorliwiej obowiązkom zawodowym, nie był bynajmniej obojętnym widzem współczesnych wypadków. Początkowo pracował w sekretaryacie rządu narodowego przy Józefie Janowskim, a zażądawszy z końcem czerwca 1863 dymisyi z posady nauczycielskiej, poświęcił się duszą i ciałem pracom organizacyjnym. Zamianowany we wrześniu t. r. komisarzem rządu narodowego, opuścił Warszawę celem objęcia urzędowania w województwie augustowskiem. Prawie rok krążył Radziszewski w tamtych stronach, wybierając podatki narodowe, zakupując broń, oraz amunicję, przemycane przez pruską granicę, ułatwiając przechód litewskim oddziałom powstańczym i mimo szalonego pościgu władz carskich rozwijał zdumiewającą działalność...” „... po upadku powstania znaczną stosunkowo ilość pozostałych karabinów zakopał Radziszewski w lasach Augustowskich. Uczyniwszy to, wyprawił przedewszystkiem swych pomocników za kordon , sam zaś wraz z dwoma towarzyszami ogołocony zupełnie z funduszy, tułał się aż po koniec 1864 roku w kraju, tropiony gdyby dziki zwierz przez policyę, która na głowę Ignacego Czyńskiego – pod tem nazwiskiem czynny był Radziszewski w powstaniu – znaczną wyznaczyła nagrodę i dopiero otrzymawszy od bawiącego w Brukseli Malinowskiego zasiłek pieniężny, zdołał się przedostać za granicę pruską. Stanąwszy w Berlinie, kupił Radziszewski bilet drugiej klasy do Brukseli i już siedząc w wagonie usłyszał rosyjską rozmowę dwóch tajnych policystów, narzekających na czem świat stoi, na łotra Czyńskiego, którego na próżno w tych czasach poszukują.... Wobec znacznej lojalności rządu pruskiego dla Petersburga położenie Radziszewskiego stało się wielce groźne. Nasunąwszy więc czapkę na oczy, udał śpiącego i tak dojechał aż do Verviers. Zbudzony gwałtem dla rewizyi rzeczy przez celników, zaczął się Radziszewski przeciągać i zauważył z rzetelną przyjemnością, iż jeden z jego towarzyszy opuścił przedział, wysiadłszy jeszcze w Frankfurcie, podczas gdy drugi z najwdzięczniejszym, jak na policyanta uśmiechem, zapytał naszego profesora w języku francuskim: - Ależ to pan spałeś ? - Istotnie, dobrze mi się spało – odparł zagadniony. - Zdaje mi się, że pan jesteś moim rodakiem, gdyż obaj jedziemy z tych samych stron – badał nieznacznie szpieg cesarski. - Przenigdy – brzmiała spokojna odpowiedź Radziszewskiego. – Pan jesteś Rosyaninem, ja Polakiem. Skoro zaś pana moja osoba tak interesuje, to mogę dodać, że nazywam się Czyński Ignacy.... Tableau ! Na najbliższej stacyi opuścił skonfundowany policysta przedział Radziszewskieo i więcej mu się na oczy nie pokazał... Tak więc tylko osobliwszem losu zrządzeniem nie zwiedził dzisiejszy jubilat Syberyi...”
Władysław Rapacki
Władysław Rapacki, to postać niezwykle zagadkowa. Już w 1848 jako 19-latek próbował się przedostać na Węgry biorąc udział w Legionie Akademickim, przy czym został schwytany i osądzony.[3] W swoich działaniach był radykalny. W 1852 ponownie schwytany i osadzony w więzieniu. Wiele lat znajdował się pod obserwacją policji.[3] Urodzony prawd. w 1829. W 1863 był czynny w organizacji, współpracując ze Schmittem[14], a także na łamach prasy. Dwa razy skazany przez Sądy Wojenne.[6][7][16][17][18] Jednak wyszło na jaw, że wysyłał informacje do Warszawy, jako korespondent promoskiewskiej gazety, obelżywie opisując i wręcz denuncjując wielu powstańców (którzy na tej podstawie byli aresztowani).[4] Wydał broszurę "Milczenie czy jawność", zakazaną przez policję narodową[2]. Zaczął głosić idee panslawizmu pod prymatem Rosji, twierdząc, że pod skrzydłem rosyjskim Polska odzyska należne miejsce.[5] Wreszcie oskarżany[8][9][10][11] na podstawie znalezionych dokumentów[8] zaczął histerycznie wręcz bronić się na łamach prasy, a nawet założył ... sprawę sądową o pomówienie [19](którą przegrał).[4] Problem polega na tym, że jego losy giną z oczu, a także że znany jest inny Władysław Rapacki, ur. w Warszawie w 1829r (a także kolejny, nieco młodszy żyjący w Nowym Targu sekretarz magistratu[13] , wreszcie jakiś także z rodziny stanisławowskiej). Ten ze Lwowa, na jakiś czas przenosi się do Warszawy, gdzie zakłada rosyjskofilne czasopismo z Moskalem Pawliszczewem. Wiadomo, że w 1861 był stanu wolnego[12], dalej w 1864 także [15] lecz później był żonaty, że jeździł do Petersburga. Ostatnie informacje o nim pochodzą z lat 70-tych gdy wydał wartościowe dzieło "Ludność Galicji" (był wykształcenia prawniczego i zawsze interesował się statystyką), i gdy brał udział w redakcji Kuryera Lwowskiego. Potem słuch o nim ginie.[2]
Marcin Rembacz
(Marcin Rębacz) Ur. 9.11.1843 Szczurowa, zm. 18.4.1920. Syn , sołtysa w Rajsku i Agaty Klich[7]. Brat , który nie brał udziału w walkach, ale wraz z ojcem przewoził zaopatrzenie i powstańców. Ukończył szkołę realną w Tarnowie a następnie uczeń Instytutu Techniczengo w Krakowie, a następnie uczestnik kursu pedagogicznego. Tu zastało go Powstanie. Do wyjścia przygotował go Wincenty Widerakiewicz, Powstaniec Listopadowy. u którego mieszkał na stancji. Dotarł do obozu w Goszczy i został przydzielony do strzelców pod dowództwem Czachowskiego, w kompanii kapitana Grudzińskiego. W oddziale zaprzyjaźnił się z niejakim Sawarą i z nim przeszedł całą kampanię. W oddziale był też syn chirurga Kowalski - dużej tuszy. Instruktorem był Żochowski. Brał udział w a następnie gdzie m.in był świadkiem zranienia Żochowskiego, którego odprowadził do leśniczówki. Po internowaniu Langiewicza nie mógł nadążyć za oddziałami przeprawiającymi się przez Wisłę. Udało mu się to dwa dni później w przebraniu syna niejakiego Panusiewicza. Po powstaniu ukończył kurs nauczycielski. Rozpoczął nauczanie w Pobiedrze własności Leonarda Wężyka. Tu założył bibliotekę, uczył też ogrodnictwa starsze dzieci. Został wybrany radnym gminnym. Przez dwa lata pracował w Kątach, gdzie nabawiwszy się artretyzmu 2 miesiące leczył się w Swoszowicach. Przez trzy lata pracował w Liszkach uzyskując następnie w 1875 pracę w Wieliczce w 3-klasowej szkole męskiej. Był rajcą miejskim, delegatem nauczycielstwa do c.k. Rady Szkolnej Okręgowej, wiceprezesem Towarzystwa św. Wincentego a Paulo, członkiem Macierzy Szkolnej Cieszyńskiej, krakowskiego oddziału Towarzystwa Ochrony Zwierząt, sekretarzem Towarzystwa Ludoznawczego. Założył i prowadził kurs analfabetów, współuczestniczył w założeniu Towarzystwa Sadowniczo-Ogrodniczego. Dyrektor szkoły męskiej nr 2 w Wieliczce w latach 1901 -1904. Otrzymał honorowy medal za 40-letnią służbę. Weteran Powstania. W powstaniu: szeregowy, stopień wojskowy weterana: ppor., liczba wykazu Sekcji Opieki Departamentu Sanitarnego Ministerstwa Spraw Wojskowych: II-792. Autor Pamiętnika. Poch. Wieliczka Żona: Elżbieta Antonina Wiercińska h. Ślepowron (ślub 1879), zm. 30.5.1904 Dzieci: * Ludwika, zm. 1913[6] * Józefa, * Maria - nauczycielka w Kobielniku
Walerian Remiszewski
Walerian Remiszewski urodził się 9 grudnia 1824 roku w Krasnymstawie i zapewne, niezwłocznie po urodzeniu, został ochrzczony z wody. Obrzędu dopełniono kilkanaście lat później, 13 września 1840 w parafii we Włostowicach koło Puław. Na chrzcie otrzymał imiona Walery Bronisław. Był synem porucznika żandarmów Karola i Wiktorii z Horochów. Jego rodzeństwo to, zmarła w niemowlęctwie dwójka, Leokadia (1819-1821) i Wiktor Julian (1822-1823), oraz najmłodsza z nich, Maria Alojza (1830-1893, zamężna Adamowa Pohorecka). Remiszewski od 1834 roku uczęszczał do Wojewódzkiego Gimnazjum Lubelskiego, które ukończył, nie bez pewnych trudności, zdając maturę 30.06.1842. W trakcie nauki zetknął się z działalnością patriotyczną, w którą było zaangażowanych wielu jego szkolnych kolegów. Choć on sam nie był mocno włączony w spisek, znalazł się w szerokiej grupie młodzieży, którą dotknęły represje. Został wcielony do wojska i zesłany do Tambrowskiego Wewnętrznego Batalionu Garnizonowego. O jego służbie wojskowej wiemy niewiele. Niewątpliwie, jak wynika z dokumentów, służył we wspomnianym batalionie 22.03.1849 r. W kolejnych latach brał udział w walkach na Kaukazie, niestety dotąd nie udało się ustalić w ramach jakiej jednostki. Musiał być cenionym żołnierzem, bo dość szybko w armii carskiej osiągnął stopień kapitana. Służył w 47 Ukraińskim pułku piechoty. W sierpniu 1862 roku uzyskał dymisję z wojska. Angażował się w działalność konspiracyjną w Warszawie i w przygotowanie powstania. W marcu 1863 roku otrzymał od Rządu Narodowego misję sformowania i przeszkolenia oddziału w Puszczy Kampinoskiej, a w dniu 11 kwietnia 1863 awans na stopień majora i naczelnika wojsk powstańczych w Puszczy. Oddział ten, nazwany później „Dziećmi Warszawy”, składał się głownie z garnącej się do walki, ogarniętej patriotycznym duchem młodzieży warszawskiej, którą kolejarze, pomimo straży kozackich rozmieszczony na rogatkach, przemycili poza miasto. Do powstańczej partii dołączyło się też trochę „miejscowych”, chłopów z okolicznych wsi. Oddział liczył, według różnych szacunków około 200 – 250 osób, niewyszkolonych i słabo uzbrojonych. Składał się z piechoty oraz kilkunastu konnych. Wyposażeni byli głównie broń białą, w tym kosy osadzone na sztorc i broń myśliwską. Tylko niewielka część powstańców posiadała karabiny. Bardzo ambitne zadanie, jakie im powierzono, polegało na wsparciu przygotowywanego uwolnienia więźniów z Cytadeli Warszawskiej. Przebywało tam wówczas kilku aktywnych organizatorów powstania, związanych z Komitetem Centralnym Narodowym, w tym Jarosław Dąbrowski ps. „Łokietek” i Bronisław Szwarce, obaj z frakcji tzw. „czerwonych". Dąbrowski był autorem planu i głównym organizatorem ucieczki. Więźniowie po samodzielnym wydostaniu się z cytadeli mieli, na rogatkach Warszawy, dołączyć do oddziału i razem z nim wycofać się do Puszczy Kampinoskiej, by tak uniknąć ponownego schwytania. Akcję zaplanowano na poniedziałek, 13 kwietnia 1863. Liczono na zmniejszoną czujność strażników w okresie, przypadających wówczas w kościele prawosławnym, świąt Wielkanocnych. Ostatecznie do ucieczki nie doszło, prawdopodobnie z uwagi na brak poparcia spisku ze strony ogółu więźniów. Rosjanie dowiedzieli się jednak, że w Puszczy Kampinoskiej organizuje się oddział powstańczy i wysłali przeciw niemu korpus ekspedycyjny. Generał major Mikołaj Krüdener poprowadził dwie kompanie z wołyńskiego gwardyjskiego pułku piechoty, szwadron huzarów grodzieńskich i sotnię kozaków (razem około 550 żołnierzy). Nad powstańcami, poza, miażdżącą przewagą w ludziach (w kluczowym momencie bitwy ta przewaga była nawet czterokrotna), regularne wojsko górowało także wyszkoleniem, wyposażeniem i uzbrojeniem. Major Remiszewski poległ 14.04.1863 w - w lesie, będąc praktycznie w okrążeniu przeważających sił rosyjskich. Podobnie jak sam przebieg bitwy, także dokładne okoliczności śmierci majora Waleriana Remiszewskiego, nie są znane. Podawano sprzeczne relacje. Jedna z nich mówi, że na początku bitwy major i oficer huzarów, kornet Römer, wystrzelili do siebie z pistoletów, wzajemnie się zabijając. Ale, według innego przekazu, ranny major dowodził dalej w bitwie, aż do godziny około 13.30, kiedy to padł rozsiekany szablami i bagnetami. Po bitwie, na jego ciele naliczono 17 ran. Trofeum bitewne, kieszonkowy zegarek majora, przebity bagnetem, kapitan Procenko okazał carowi podczas audiencji w Petersburgu. Są też przekazy, według mnie jednak mniej wiarygodne, jakoby Walerian w obliczu klęski swego oddziału popełnił samobójstwo, a wreszcie, że ranny przeżył, został zabrany z pola bitwy przez miejscowego dziedzica i ukryty przed Rosjanami we dworze w Truskawiu, gdzie wkrótce zmarł z odniesionych ran. Ma tego dowodzić krzyż postawiony na skraju Truskawia, na miejscu hipotetycznej, bezimiennej mogiły dowódcy oddziału. Ta relacja pojawiła się jednak dopiero w 1981 roku, czyli prawie 120 lat po opisywanych wydarzeniach i nie ma odzwierciedlenia we współczesnych bitwie źródłach historycznych. Wydaje mi się nieprawdopodobne, by ten sam dziedzic Truskawia, który jakoby, w obliczu zagrożenia śmiercią, wskazał Rosjanom miejsce pobytu powstańczego oddziału, następnie ratował rannego majora, zabierając go z pola walki. Przeczą temu też wspomniane wyżej informacje, które wskazują, że po bitwie ciało Waleriana Remiszewskiego zostało przez Rosjan zidentyfikowane (podana ilość odniesionych ran, zniszczony zegarek). Jest jednak bezspornym faktem, że zgonu i pogrzebu majora nie odnotowano w księgach metrykalnych parafii w Zaborowie, ani też w innych, okolicznych, czy warszawskich parafiach. Na zawsze pozostanie więc pole do snucia domysłów i spekulacji. Rodzina Walerian Remiszewski nie ożenił się i nie pozostawił po sobie dzieci. Z czwórki rodzeństwa dorosłość, poza nim, osiągnęła jedynie jego młodsza siostra, która wyszła za mąż i doczekała się potomstwa. Żyją także liczni potomkowie rodzeństwa jego ojca i dziada, mieszkający dziś w Polsce, w Austrii i we Francji. Należy do nich Grażyna Remiszewska, malarka i rzeźbiarka, mieszkająca w Paryżu. Walerian (Walery) Bogusław Remiszewski był synem Karola Remiszewskiego (1788-1833, porucznika żandarmów) i Wiktorii Horoch (1799-1845), wnukiem Tomasza Remiszewskiego (1765-?, rządcy w Hryniowcach k/ Tłumacza) i Katarzyny Raciborskiej (1763-1846), prawnukiem Stanisława Remiszewskiego (administratora dóbr w Rudnikach) i Anny Zalewskiej, praprawnukiem Michała Remiszewskiego i Marianny Słupskiej. Walerian wylegitymował się ze szlachectwa w 1849 r. w guberni lubelskiej. Otrzymał zatwierdzenie dziedzicznego szlachectwa rosyjskiego z tytułu stopnia oficerskiego swego ojca (czyli został wpisany do 2-giej księgi szlachty). Mógłby także, z racji swego pochodzenia, otrzymać wpis do 4-tej księgi szlachty (szlachta cudzoziemska, w tym przypadku austriacka), ponieważ jego dziad, Tomasz Remiszewski, wraz z bratem Marcinem, wylegitymowali się ze szlachectwa przed Galicyjskim Wydziałem Stanów w 1807 roku. Z tej drogi Walerian jednak nie skorzystał, zapewne z uwagi na trudności w pozyskaniu niezbędnych dokumentów ze Lwowa. Widać, że rodzina ta żyła na styku dwóch państw, dlatego dziś ich groby znajdują się zarówno w dawnym zaborze austriackim (w Galicji, na starym cmentarzu w Tarnowie), jak i w zaborze rosyjskim (w Królestwie Polskim, na starym cmentarzu w Kielcach). W teczce legitymacyjnej Remiszewskich, przechowywanej w Centralnym Archiwum Historycznym we Lwowie (CDIAL, sygn. 163-3-3925) znajdują się także dokumenty innej, starszej gałęzi rodziny wywodzącej się od Walentego Remiszewskiego z Gródka Jagiellońskiego, żyjącego na przełomie XVI/XVIII wieku. Niestety brak jest dowodów potwierdzających bezpośredni związek między obiema tymi liniami.
Alfons Rempalski
Ur. 1834 r. Skończył szkołę powiatową w Białej Podl. w 1851 r., wstąpił do semin. duch. w Janowie na Podlasiu, skąd został prze niesiony do semin. gł. w Warszawie na studja wyższe teologiczne, które ukończył w 1857 r. ze stopniem Kand. św. Teoi. Wtedy bp podl. powołał go na sekretarza oso bistego. W 1860 r. otrzymał nominację na komendarza par. Miastków, pow. łuk., gub. siedl., a w końcu tegoż roku na prob. tamże. W 1862 r. został prefektem 5-cio klasowej szkoły w Siedlcach. W księdze konduit kancelarji w. jen. gbra tyle o nim czytamy: „Alfons Rempalski, wik. par. Siedlce i były prefekt gimnazjum siedl., za udział w powstaniu, należenie do oddziału powstańczego (w ory ginale: szajki) Zielińskiego i dostarczanie do tego oddz. (w oryginale znów: szajki) patronów i różnych rzeczy, potrzebnych do umundurowania, na zasadzie zatwierdze nia nmka Kr. P. z 4 maja 1864 r. został pozbawiony wszystkich praw stanu, zesłany na osiedlenie do Syberji, a ma jątek jego uległ konfiskacie na rzecz państwa rosyjskiego. Kom. Rz. Spr. W. i D. 16 (28) lip. 1864 r. Nr. 4937 (17276) powiadomiła bpa pódl., że ksiądz A. R., nauczy ciel religji gimnazjum siedl., na mocy konfirmacji nmka Kr. P. skazany został na osiedlenie w Syberji. W archi wum zaś państwowem lubi. jest podany ten szczegół, że księdza A. R. nakazał zaaresztować w Siedlcach tamtej szy nlk wojn. i oddał go pod sąd 29 st. 1864 r. i że po czątkowo ksiądz A. R. siedział w więzieniu zamkowem w Siedlcach. Wreszcie w osobistych aktach księdza A. R., które przechowuje Kurja Podl., są tylko dwa krótkie ra porty dziekana siedl. do Konsyst. Jen. Diec. Podl. w Ja nowie, dotyczące tego wywiezienia. Jeden raport z 30 paźdz. 1863 r. Nr. 53, w którym jest mowa, że ksiądz A. R., prefekt i nauczyciel religji gimnazjum siedl. w dn. 29 b. m. został uwięziony przez władze wojn. Drugi, że 30 gr. 1863 r. władze te oddały księdza A. R. pod sąd wojn., który skazał go na wywiezienie do Rosji, a stało się to 17 wrz. 1864 r
Leonard Rettel
Leonard Łazarz Rettel, franc. Léonard Lazare de Rettel, pseudonim Jan Zamostowski (ur. 6 listopada 1811 w Podhajcach, zm. 21 marca 1885 w Paryżu) – polski działacz polityczny, pisarz, poeta i tłumacz, pierwszy polski hispanista, belwederczyk, kapitan - żołnierz-ochotnik 20 Pułku Piechoty Liniowej w powstaniu listopadowym, dobry mówca, emigrant na Wielkiej Emigracji. Odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari 17 kwietnia 1831 po bitwie pod Liwem. Syna Jana Rettla i Franciszki primo voto Siennickiej z domu Lemnickiej lub Łempickiej, przeniósł się z rodzicami do Warszawy, gdzie ukończył Liceum Warszawskie. W 1830 zapisał się na wydział prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Publikował młodzieńcze wiersze w Pamiętniku dla płci pięknej czasopiśmie wydawanym przez Konstantego Gaszyńskiego i Leona Zienkowicza. Uczestnik sprzysiężenia Wysockiego, 29 listopada 1830 w Noc Listopadową wziął udział w grupie studentów i cywili wraz z podchorążymi w ataku na Belweder w celu ujęcia wielkiego księcia Konstantego, w dziewięcioosobowym oddziale dowodzonym przez pchor. Kobylańskiego, nacierającym na Belweder od ogrodu, następnie wraz z podchorążymi dotarł do Arsenału i brał udział w jego zdobyciu. Aktywny członek Towarzystwa Patriotycznego. W powstaniu listopadowym jako ochotnik odbył całą kampanię 1831 w 20 Pułku Piechoty Liniowej, dosłużył się stopnia kapitana. Od 7 listopada 1831 na emigracji w Paryżu, członek Komitetu Narodowego Polskiego i jeden z założycieli Towarzystwa Demokratycznego Polskiego od 17 marca 1832, publikował artykuły w Demokracie Polskim. Utrzymywał bliskie kontakty m.in. z Adamem Mickiewiczem i Fryderykiem Chopinem. Przeciwnik organizacji Legionu Polskiego w Portugalii przez Józefa Bema. W 1848 organizował Legion Mickiewicza we Włoszech. Podczas powstania styczniowego był przedstawicielem Rządu Narodowego w Hiszpanii. Związany z towianizmem. Korespondent Gazety Warszawskiej z Paryża pod pseudonimem Jan Zamostowski. Od 1869 brał udział w pracach Towarzystwa Naukowej Pomocy w Paryżu, założonym przez Agatona Gillera, prowadząc wykłady. Przetłumaczył m.in.: La Araucana Ercilli, Powieści Basków Antonio de Trueby i Powieści norweskie Magdaleny Torrenson wydane w odcinkach w Gazecie Polskiej i Kurierze Poznańskim. Autor biografii emigrantów w Rocznikach Towarzystwa Naukowo-Historycznego wydawanych przez Bronisława Zaleskiego w Paryżu. Współautor (redakcja, zebranie źródeł - nie wymieniony na stronie tytułowej, z uwagi na powiązania z towianizmem, który zabraniał swoim członkom wydawania książek) Henri de Valois et la Pologne en 1572 (pol. Henryk Walezy i Polska w 1572) autora: Emmanuela Henri Victurnien de Noailles, Paryż, 1867. 4 lutego 1872 (9 marca 1872) poślubił młodszą o 25 lat Natalię Loewenhardt (Lewenhard - franc. Nathalie Loewenhard ur. 1836), Polkę, córkę Maurycego i Franciszki z d. Reichman, siostrę znanego na emigracji lekarza i powstańca styczniowego Stanisława Loewenhardta, z którą miał dwoje dzieci: syna (ur. 1872) i córkę (ur. 1873). W 1872 Rettlowie mieszkali w Paryżu w pobliżu Towarzystwa Historyczno-Literackiego przy Quai d'Orléans 4. 2 maja 1880 w wypadku zginęła żona Natalia - podczas otwierania okna wypadła na bruk. 29 listopada 1880 wziął udział w uroczystościach 50-lecia wybuchu Powstania Listopadowego, jako honorowy gość, z drugim belwederczykiem - Karolem Paszkiewiczem, zorganizowanych we Lwowie oraz odbył dłuższą podróż po Galicji odwiedzając m.in. przyjaciela - Karola Rogawskiego w Ołpinach, Kraków. Po śmierci żony, córkę przekazał na wychowanie do Wyższego Zakładu Wychowania Panien Seweryny Górskiej w Krakowie, synem zaopiekowała się rodzina żony: Anna Henryka (z domu Pustowójtówna) i Stanisław Loewenhardtowie, sam zamieszkał w Domu św. Kazimierza, gdzie przebywał do końca życia. Pochowany tymczasowo w 1885 r. w grobie rodzinnym Loewenhardtów (Lewenhardów) na Cmentarzu Montparnasse. Obecnie pochowany w zbiorowej mogile polskich emigrantów - powstańców listopadowych i styczniowych na Cmentarzu Montparnasse w kwaterze franc. division 17 (1 sud, 10 ouest) numer koncesji: 553 P 1886. Natalia Rettel spoczywa na Cmentarzu Montparnasse w grobowcu Lewenhardtów z bratową - Henryką Lewenhard (Anną Pustowojtówną) division 18 (14 est, 1 nord) numer koncesji: 1255 P 1880.
Mieczysław Rey
Urodzony 22 II (lub 1 I) 1836 r. w Słupiu, pow. pilzneński, syn Dominika i Karoliny z Ankwiczów. W czasie rabacji chłopskiej (1846) zginął jego ojciec[zt=1000], a 12-letni Mieczysław uratował się dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Uczył się w Instytucie Technicznym w Krakowie, a później studiował we Wrocławiu i prawdopodobnie w Pradze. W wyniku działu rodzinnego, przeprowadzonego ok. 1860 r., otrzymał m.in. majątek przecławski w pow. mieleckim. W latach 60. uczestniczył w działalności konspiracyjnej i m.in. był reprezentantem Komitetu Galicyjskiego w Rządzie Narodowym w Warszawie (1863). Po upadku powstania 1863, zagrożony aresztowaniem wyjechał na Zachód (Niemcy, Francja, Szwajcaria). W 1867 r. powrócił do Przecławia i zajął się sprawami rodzinnymi, a następnie działalnością społeczną i polityczną. Od 1867 r. do 1893 r. reprezentował grupę większych posiadłości w Radzie Powiatowej w Mielcu i pełnił m.in. funkcję prezesa Wydziału Powiatowego w latach 1871-1877 i 1880-1891. Wykupił (za 40 tys. złr.) pożyczki powiatu mieleckiego w Banku Włościańskim we Lwowie i założył w Mielcu Kasę Pożyczkową. Był także m.in.: członkiem Wydziału Okręgowego Galicyjskiego Towarzystwa Kredytowego w Mielcu (1871-1886) i delegatem do Kontrolującej Rady Nadzorczej we Lwowie, prezesem Okręgowego Towarzystwa Rolniczego w Mielcu, członkiem Towarzystwa Gospodarczo-Rolniczego w Krakowie oraz członkiem Komisji Szacunkowej Wydziału Okręgowego. W 1873 r. uczestniczył w założeniu Galicyjskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i do 1895 r. był jego prezesem, a następnie – członkiem wydziału i od 1900 r. – członkiem honorowym. Od 1874 r. do 1899 r. posłował z tarnowskiego okręgu wyborczego do Sejmu Krajowego we Lwowie, starając się m.in. o zreformowanie i unowocześnienie oświaty, kształcenie urzędników gminnych, rozbudowę linii kolejowych, poprawę organizacji służby zdrowia i uporządkowanie spraw łowieckich. W 1891 r. wziął udział w zorganizowaniu w Mielcu Powiatowego Komitetu Towarzystwa Oświaty Ludowej (TOL). Od 1901 r. zasiadał w Radzie Nadzorczej Macierzy Polskiej. Sprawnie zarządzał własnym majątkiem i systematycznie pomnażał go. Wyremontował zamek w Przecławiu i wyposażył go w stylowe meble i liczne dzieła sztuki uznanych artystów. Dbał także o bogaty księgozbiór (m.in. dzieła francuskie i niemieckie). Gościł wiele znakomitych postaci, m.in. w 1903 r. urządził polowanie, w którym uczestniczył Henryk Sienkiewicz. Wspierał różne przedsięwzięcia i akcje społeczne, m.in. kwotą 40 tys. złr. zasilił fundację im. Mikołaja Reja z Nagłowic, której celem było wydawanie najcenniejszych dzieł polskich i nagradzanie wybitnych utworów współczesnych pisarzy, m.in. nagrodzono H. Sienkiewicza (1911) i W. Reymonta (1917). Około 1905 r. przeniósł się do Mikuliniec, gdzie także posiadał majątek. Tam m.in. próbował malować obrazy i zaczął pisać utwory literackie. Wydał m.in.: dramat „Stefan Marcel” (Lwów 1906, 1910, w przekładzie francuskim Władysława Mickiewicza – Kraków-Paryż 1910) oraz sztuki dla teatrów ludowych: „Obrazek sceniczny” i „Bolesław Chrobry”. W 1914 r. wsparł finansowo Legiony Polskie. Pisał też pamiętniki. Został odznaczony m.in. papieskim Orderem Św. Grzegorza. Zmarł 12 I 1918 r. Spoczywa w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Mikulińcach.
Klara Rieger
Ur. 26.07.1831, zm. 07.04.1909 Kołomyja, córka Jana, dyrektora Banku Handlowego w Brodach. W wieku 4 lata osierocona przez ojca oddana na wychowanie do Krakowa do matki ojca Klary Hahn. (Jej matka Justyna Praun została w Brodach, powtórnie wychodząc za mąż za Franciszka Sturm). W tym czasie najczęściej przebywała w domu prof. Estreicherów, z Marią i Karolem łączy ją do końca życia przyjazne stosunki. w 1843 uczy się na pensji pani Bulikowskiej. W 1846 m.in haftuje, wraz z innymi w domu p. Janiszewskiej sztandar. W 1853 zaślubiła Tomasza Majewskiego - architekta gmachów akademickich Krakowa z którym miała 2 córki: Zofię i Stefanię. Mąż zmarł po 4 latach małżeństwa i Klara przeprowadziła się do Sokala, gdzie jej brat objął posadę lekarza. Przyjęła tutaj też powtórnie owdowiałą matkę z dwiema córkami - Florą i Henryką. Jej dom w Sokalu stał się w czasach przedpowstaniowych osią ruchu patriotycznego. Przyjmuje zobowiązanie ruchu Klaudynek, udziela się oświatowo, pomaga leczyć, opiekuje się biednymi. Wpisuje się do bractwa kościelnego. U siebie w domu otwiera szkółkę dla analfabetów. W 1861 zakłada czytelnię gdzie udostępnia książki przysyłane przez Zofią Romanowiczową. Po niedzielnych sumach urządza pogadanki, opowiadani, organizuje jasełka. W ten sposób pobudza do pracy oświatowej także panie z licznych okolicznych dworów. W czasie powstania, dom jej, mniej wpadający w oko, jako zamieszkały tylko przez kobiety i dzieci, jest miejsce przerzucania meldunków, gromadzenia opatrunków, bandaży do czego angażują się także jej dzieci. Często w nocy gości emisariuszy - z tego czasu rozwinęła się jej przyjaźń z kurierką Teofilą Piotrowską. Stanęła też na czele szpitala zorganizowanego w klasztorze sokalskim oo. Bernardynów. Działał też po przeniesieniu rannych do dworu w Walawce. Niestety w tych okolicznościach, w zimnych celach sokalskich przeziębiła się jej starsza córka Zofia i zmarła na zapalenie płuc. W szopie koło swego domu miała zakopane naboje. Zdradził to zaaresztowany w Bukowinie powstaniec, jednak gdy wojsko otoczyło dom żaden mieszkaniec nie dał się nakłonić do rozkopywania zmarzniętej ziemi i Klarę uwolniono od zarzutu. Po kilku latach opuściła jednak Sokal przenosząc się do Lwowa dla kształcenia córki. Odjeżdżając ofiarowała swój dom na szkołę, zaznaczając jednak że miasto może korzystać z niej tak długo jak szkoła zachowa polski charakter i będzie prowadzona przez ss. Felicjanki. Miasto w podzięce nadało jej 31.10.1868 honorowe obywatelstwo. We Lwowie zaangażowała się w działalność filantropijną, otaczając opieką szczególnie weteranów powstania, jednak w 1872 z powodów zdrowotnych przeniosła się na wieś biorąc w dzierżawę majątek Kruhel pod Przemyślem. Odwiedzali ją tutaj liczni literaci i działacze społeczni a także emigranci. W 1878 jej córka Stefania wychodzi za mąż za powstańca Alberta Jasińskiego, który utracił majątek w Królestwie. Przenosi się będąc w Starym Siole, Kopaniu, Paczeniżynie i Kołomyi. Wstąpiła do Towarzystwa św. Wincentego a Paulo i funduje takie podobne towarzystwo w Kołomyi będąc jego przewodniczącą. Zakłada tam też Przytulisko dla starców, pracy niezdolnych i dla dzieci. W ostatnich latach życia szukała poprawy zdrowia w Abazji. Pochowana w Kołomyi.
Mojżesz Rogaczewski
Ur. 1823 r.-podporucznik. 108-letni żyd podporucznik - weteran W zapadłej wsi Tołoczki, woj. białostockiego, mieszka 108-letni kowal Mojżesz Rogaczewski. Starzec ten, otoczony powszechną czcią, miał szczególnie względy u okolicznych ziemian. Wiedziano o nim, że ma za sobą ciekawą przeszłość, nikt jednak nie mógł dokładnie powiedzieć jaką. Starzec, który cieszył się dobrem zdrowiem i pracował prawie do ostatniej chwili, jako kowal wiejski, był małomówny i zbywał ciekawych milczeniem, nie zdradzając swej przeszłości. W ostatnim czasie Rogaczewski osłabł zupełnie i nie był już w stanie nadal pracować. Nie mając środków do życia, zdecydował się udać o pomoc do władz i wysłał za pośrednictwem D. O. K. Grodno do min. spraw wojskowych podanie, w którem wyjawił, że był powstańcem 1863 r. i dopóki miał siły, pracował i nie chciał korzystać z przysługujących z tego tytułu praw, obecnie zaś prosi o emeryturę, gdyż jako powstańcowi nie wypada mu prosić o jałmużnę. Rogaczewski złożył jednocześnie niezbite dowody, że brał udział w kilkunastu potyczkach z Rosjanami. Obecnie pod adresem Rogaczewskiego nadeszła przychylna odpowiedź ministerstwa spraw wojskowych, które wyjaśniło, że - aczkolwiek wyznaczony termin dla zgłoszeń powstańców już mimął - jednak Rogaczewskiemu w drodze wyjątku przyznano tytuł weterana - podporucznika i dożywotnio rentę. Przyznając sędziwemu starcowi tę rentę, ministerstwo wzięło pod uwagę przedewszystkiem tę właśnie okoliczność, że Rogaczewski będąc żydem, jako 40-1etni mężczyzna, pozostawił żonę i dzieci i udał się do partji Woyczyńskiego. Ojciec jego zginął w r. 1831 na Litwie w wojskach gen. Giełguda. Decyzja ministerstwa wywarła wielkie wrażenie wśród ludności żydowskiej.
Tadeusz Romanowicz
Syn Piotra, adwokata lwowskiego i ?? Krauze (urodzonej w Brodach, córki Karola i Jerzmanowskiej, której 9 stryjów walczyło pod Napoleonem). Do powstania wyszedł 10 marca w oddziale Leona Czachowskiego. W dniach 20-go i 21-go marca był w bitwach pod Jedlinkami nad Tanwią, potem koło wsi Banachy w Lubelskiem. Rannemu Józefowi Dąbczańskiemu ocalił życie, wyniósłszy go z kimś drugim wśród gradu kul z pola bitwy na bezpieczne miejsce. Wyszedł powtórnie 10-go maja w wyprawie, którą dowodził Zapałowicz. Przebywał w obozie przy dworze w Rudzie Różaneckiej. Po stoczonej potyczce pod Tyszowcami i większej bitwie 19-go maja pod Tuczapami, oddział rozbity przeszedł granicę z powrotem. W czerwcu zatrzymał się pod Sokalem w Poturzycy u p. Sołowijów. Powrócił do Lwowa i miał z wyprawą Wysockiego wyruszyć 26-go rano. Jednak 25-go wieczorem przyszło pismo z podpisem ks. Adama Sapiehy wzywające go do pozostania i objęcia w organizacji pracy poważnej, którą mu powierzano, choć tak młodemu, dla jego zdolności i charakteru. Po pewnej walce z sobą i po naradzie z siostrą pozostał. Pisał artykuły do Dziennika Literackiego podpisane Sz.Cz. Uwięziony raz, a następnie drugi raz 19 grudnia 1863. 2 czerwca 1864 skazany na 2 lata w Ołomuńcu. Wywieziony 11 listopada 1864. Nie zgodził się na łaskę w zamian za akt poddaństwa. Wyszedł w 1865. Następnie prowadził liczne prace patriotyczne i dziennikarskie we Lwowie. W 1885 odwiedził Muzeum w Rapperswilu. Pracował w Wydziale Krajowym kierując departamentem rolnictwa i przemysłu.
Tadeusz Romanowicz
ur. r. 1843. W r. 1861 po złożeniu egzaminu dojrzałości redagował tajne pisemko "Znicz", które rozchodziło się w przepisywanych egzemplarzach. W grudniu 1861 podczas rewizji policyjnej przychwycono u Rom. egzemplarz "Znicza". Skutkiem tego został Rom uwięziony i siedział w karmelickiem więzieniu do końca marca 1862. poczem dalszy proces miał się odbywać "z wolnej stopy". Po uwolnieniu należał do kierowników organizacji studencko-rzemieślniczej, której twórcą i naczelnikiem był śp. Paweł Paszkowski, świeżo uwolniony z kilkaletniego więzienia za spisek studencki r. 1858. Organizacya ta licząca około 800 ludzi we Lwowie, w październiku 1862 poddała się Komitetowi centralnemu, który później zamienił się na Rząd narodowy. Rom. był w tej organizacji setnikiem. W marcu 1868 wyruszył w lubelskie do oddz. pułk. Czechowskiego, kompanii strzelców kap. Edmunda Śląskiego. Był w potyczkach dwóch nad Potokiem i w większej bitwie między Rudką a Solą. Po rozbiciu tego oddz., należał Rom. do organizatorów oddz. majora Zapałowicza (Jana Zalplachty), który w maju wyruszył w Lubelskie. Był w potyczce pod Tyszowcami i w bitwie większej pod Tuczępami. Miał potem wyruszyć pod Radziwiłłów, kiedy go zaskoczył rozkaz zostania we Lwowie dla roboty organizacyjnej. Był referentem przy sekretarzu naczelnika miasta. W grudniu 1868 został uwięziony pod zarzutem "zbrodni stanu". Sądy wojskowe po zaprowadzeniu stanu oblężenia, skazafy go na " dwa lata ciężkiego więzienia. W październiku r. 1864 wywieziono go z więzienia karmelickiego we Lwowie do kazamat w fortecy ołomunieckiej Jako skazany na ciężkie więzienie, nosił przez czas jakiś kajdanki. Dnia 20. listopada 1865 wszystkim więźniom za sprawy powstania opuszczono resztę kary ? i Rom. razem z wszystkimi został uwolniony ? po blisko dwuletniem więzieniu, od 19grudnia 1868 do 20. listopada 1865. Rom. był dziennikarzem od r. 1880, posłem miasta Lwowa na Sejm, a od r. 1890 członkiem Wydziału kraj. z kuryi miast. Umarł r. 1904.
Zofia Romanowicz
Ur. 31.3.1842 Lwów, zm. 4.6.1935 Lwów. Córka Piotra (uczestnika Wiosny Ludów, adwokata lwowskiego) i (urodzonej w Brodach, córki Karola i Jerzmanowskiej, której 9 stryjów walczyło pod Napoleonem, i która była zaangażowana w organizacji kobiecej w 1863). Młodszy brat Zofii - brał czynny udział w Powstaniu. Została wychowana w tradycji niepodległościowej. Od wczesnej młodości należała do organizacji narodowych. W Powstaniu działała w Komitecie Niewiast. Pomimo nader młodocianego wieku, oddawała się z całym poświęceniem pracy organizacji lwowskiej przy fabrykacji nabojów, szyciu bielizny, przygotowywaniu opatrunków chirurgicznych, przemycaniu korespondencji do więźniów i dopomaganiu im do ucieczki. Przechowywała dokumenty Rządu Narodowego. Informacje o zaaresztowaniu w marcu 1863 w Cytadeli lwowskiej są błędne. Po powstaniu nauczycielka wyższych szkół publicznych dla dziewcząt, wpajając w swe uczennice gorącą miłość ojczyzny, pojęcie ideałów polskich niewiast. Napisała życiorys swej mistrzyni Felicji z Wasilewskich Boberskiej, pamiętnik "Z dni krwi i łez", "Klaudynki" i in. Zaangażowana wielce w sprawy społeczne. W 1915 r. stanęła na czele Ligi Kobiet i jako jej przewodnicząca otoczyła opieką legionistów i ich rodziny, organizując „Ochronkę im. Piłsudskiego”. Całkowicie wycofała się z życia publicznego w 1922 r. z powodu złego stanu zdrowia. Była członkiem Towarzystwa Weteranów. W 1927 r. została odznaczona Orderem Polonia Restituta. Pochowana na Cmentarzu Łyczakowskim, pole nr 2.
Julian Rosenbach
Ur. ok. 1835. Porucznik wojsk węgierskich. Przybył do Krakowa z Kalitą. Był początkowo w oddziale Władysława Sokołowskiego "Iskry", a następnie adiutantem Chmieleńskiego. Walczył pod Mełchowem. Pod dowództwem "Bosaka" dowodził 3 kompanią. Jego oddział jazdy został rozbity w okolicy Rakowa (zapewne część powstańców dotarła aż pod Bardo i tu została rozbita. O miejscu tym przypomina z prawd. znacznie przesadzoną liczbą zabitych 120) Na przełomie 1863/4 wszedł do formowanego II Korpusu Krakowskiego, pod dowództwem Bosaka w stopniu majora. Pełnił obowiązki dowódcy Pułku Kieleckiego. W 21.2.1863, dowodził Pułkiem Kieleckim, składającym się ze 160 ludzi. Spóźnił się, zamiast przybyć w nocy do Kobylan, zjawił się, wbrew rozkazom dopiero rano - co znacznie pogorszyło sytuację powstańców przesuwając czas starcia. W bitwie posuwał się zdobywając wyznaczone punkty, początkową jednak również spóźniony, nacierając od strony Iwanisk na kirkut żydowski. Do szturmu zachęcił jednak żołnierzy , który spostrzegł zamieszanie. Dalej walka posuwała się trudno, ale skutecznie. Do 11 w nocy, kiedy dowódca, z powodu zmęczenia oraz burzy, zarządził odwrót. Wtedy pułk wycofał się przez Kobylany do Łagowa, razem z pułkiem . Postępował za nimi Czengiery, który dopadł powstańców z zaskoczenia . Potyczka była szczęśliwa dla powstańców, którzy jednak stracili sporo ludzi. Połączywszy się z Bosakiem odbyli tragiczną bitwę pod Cisowem. Objąwszy dowództwo nad mocno zdemoralizowanym żołnierzem, po chorym Rębajle, maszerując w lasy Staszowskie napadnięty pod Iwaniskami, został rozbity i zmuszony uciekać do Galicji. Ciążyły na nim oskarżenia o zabór mienia narodowego. Wg relacji Krzyżanowskiego, gdy część oddziału dowodzona przez Boczkowskiego dotarła do osady smolarzy pod Denkowem (początek marca 1864) zastała oddział Rosenbacha, ze sztabem ulokowanym w skleconych z desek prymitywnych chatkach. Umieścił się tam też sztab Boczkowskiego. W tym obozie odbyła się egzekucja starca, niejakiego Fijałkowskiego, który ponoć zdradził miejsce przebywania "Topora". Od egzekucji zdołała wykupić go żona, za 2 tysiące złotych polskich. W nocy obaj dowódcy znikli wraz z pieniędzmi. 7.4.1864 władze powstańcze wysłały za obydwoma list gończy. "[i]Do Organizatora Kadr w ob. Wadowskim. Major Rosenbach, któren nie tylko stał się przez rozpuszczenie i zdemoralizowanie swego oddziału zdrady przeciwko własnej Ojczyźnie winnym, ale oprócz tego zabrawszy pieniądze narodowe z takowemi za granicę uszedł i w Galicji ma przebywać, jest przez władze narodowe poszukiwanym. Zawzywam Was przeto Obywatelu do poczynienia najściślejszego śledztwa a w razie przydybania, do niezwłocznego zaaresztowania wymienionego majora. Wspólnej jego winy jest niejaki Boczkowski.[/i]"[5] Wygląd wg rozsyłanego rysopisu: Wzrost wysoki, budowa ciała silna i proporcjonalna. Włosy blond trochę w czerwieniawe, wąs wielki blond także trochę w czerwieniawe, twarz koścista, proporcjonalna i rumiana - oko niebieskie. Lat około 27 - 28. Mowa rozkazująca, prytanganalna, charakter popędliwy w obejściu rezoner i zarozumiały.[5]
Antoni Rott
Były uczestnik powstania p. z roku 1863 i Sybirak, przeżywszy 65 lat zmarł 2. b.m. w Knihininie Belwederze. Ś.p. Antoni urodzony w Dubiecku po powiatu ­brzozowskiego w r. 1863, zaciągnął się jako 20 letni czeladnik siodlarski, z koń końcem ­maja 1863 r. w szeregi oddziału pułkow. Wierzbickiego. W okolicy Polichny,. natknął się ten oddział powstańczy na moskiewską piechotę i kozaków dążących z dwoma armatami przeciw "miateżnikom" lecz po szczęśliwej bitwie, w której Rottowi przestrzelono prawą rękę, wyparto zupełnie nieprzyjaciela. Później po złączeniu się oddziału Wierz Wierzbickiego, ­stoczono pod Kanią wolą potyczkę, w której pułkownika Wierzbickiego rannego w nogę, wywieziono, zaś po nim objął do dowództwo ­pułkownik Krysiński. Akcja głównodowodzącego spoczywała w, ręku jenerała Michala Heydenreich-Kruka. Ten stosunkowo bardzo silny oddział powstańczy posunął się do Żyźyna, gdzie spotkano się z batalionem Moskali i ich artylerją. Znakomita pozycja powstańców i świetny atak wykonany z brawurą przez naszych kosynierów, sprowadził zupełny pogrom w szeregach nieprzyjacielskich. Moskale ponieśli wielką stratę w zabitych, a oprócz kozaków którzy uciekli, wszyscy Moskale złożyli broń i poddali się powstańcom. Między pojmanymi był także oficer artylerji rosyjskiej, Polak. Tutaj odebrali powstańcy rządową kasę pocztową z listami pieniężnymi i gotówką razem 140000 rubli, którą eskortowano.pod ochroną wojska rosyjskiego. Po bitwie Żyżyńskiej, przybyciu całego zastępu oddziałów i jenerała Kruka do Baranowa, ­rozeszły się nasze wszystkie od oddziały ­ działy oddziały w różne strony, napierano już silnie przez Rosję. W dwa tygodnie później przy przyszło ­ szło przyszło pod do krwawej potyczki, niestety dla nas bardzo smutnie zakończonej. Jenerałowi Krukowi, tegoż sztabowi i pewnej części naszej żandarmerji, udało się cudem ujść z pułapki rosyjskiej; natomiast około 600 pojmanych powstańców wraz z Antonim Rottem odstawiono przez Lublin do Warszawy ­ i zamknięto w cytadeli. W jesieni 1863 r. skazano, Rotta na 3 lata robót aresztanckich w Niżno Nowogrodzie, ­a później na wolne posielednie do Tomska. Za wpływem rządu austrjackiego i staraniem rodziny, powrócił po przeszło dwu latach, uwolniony ze Sybiru, szupasem do miejsca rodzinnego. W 24. roku życia został wzięty do wojska, następnie w r. 1870 wstąpił do służby kolejowej, z której przed rokiem poszedł na emeryturę. Ś.p. Rott był tak w gronie uczestników powstania jak i swych przełożonych, tudzież przez najbliższych i swych znajomych ogólnie poważany i bardzo łubiany, zostawia więc po sobie żal serdeczny i jak najpiękniejsze wspomnienie.
Strona z 26 < Poprzednia Następna >