Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 1020
Strona z 26 < Poprzednia Następna >
Bronisław Napoleon Lubiczankowski
Urodzony ok. 1819 prawdopodobnie w Osowcu k. Rzeczycy na Mińszczyźnie, w rodzinie ziemiańskiej herbu Lubicz, wywodzącej się z nowogródzkiego, jako najmłodszy z trzech synów Józefiny z Bonczewskich i Jana Lubiczankowskiego (ur. ok. 1772, zm. po 1833, doktora filozofii, dyrektora gimnazjów kolejno w Mohylewie, Mozyrzu i Nowogródku, członka Komisji Likwidacyjnej Uniwersytetu Wileńskiego Po ukończeniu gimnazjum w Mińsku, Bronisław podjął w 1837 studia w Akademii Medyko—Chirurgicznej w Wilnie, gdzie włączy! się w działalność tajnego Towarzystwa Demokratycznego kierowanego przez Franciszka Sawicza, które związane było z organizacją tworzoną przez Szymona Konarskiego. W maju 1840 został aresztowany i osadzony na blisko dwa lata w więzieniu. Po zwolnieniu, w listopadzie 1841, podjął w kwietniu następnego roku przerwane studia medyczne - ale już na uniwersytecie charkowskim, który ukończy! w 1845. W końcu lat czterdziestych rozpoczął praktykę lekarską, prawdopodobnie w Mińsku, gdzie poślubi! Leonildę z Sołtanów. W Mińsku przyszło na świat ich sześcioro dzieci. Bronisław pracował jako starszy lekarz w szpitalu miejskim i w zakładzie dobroczynności. Po wybuchu powstania, za przynależność do organizacji, został 15 lutego I 86 3 aresztowany, a następnie oddany pod dozór policji w miejscu zamieszkania. Jednakże w lipcu 1863, jako osoba „nieprawomyślna pod względem politycznym", został przewieziony wraz z rodziną do Wilna i z rozkazu Murawiowa zesłany na zamieszkanie pod dozorem policji w jednym z oddalonych powiatów guberni ołonieckiej. Zamieszkał wraz z rodziną w Ołońcu, gdzie jego dom stał się ośrodkiem życia towarzyskiego 1 kulturalnego wygnańców. W 1871 został zwolniony z dozoru policji. Już wcześniej podejmował różnorodne funkcje związane z zawodem lekarza, znajdując ogromne uznanie miejscowej ludności. Nie ominęły go jednak osobiste tragedie: śmierć czterech córek i pożar domu w Ołońcu. Po nieudanych próbach wyjazdu z guberni został lekarzem powiatowym — najpierw w Ołońcu, później w Łodejnym Polu. Zmarł w lipcu 1880 w Łodejnym Polu i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Miał dwóch braci: Ottona, ur. ok. 1804, zm. przed 1869, lekarza, i Edwarda Józefa, ur. ok. 18l7.
Franciszek Sebastian Łukomski
Syn Wincentego i Anny Stępowskiej, ur. 20.1.1839 Gęsina, zm. 25.12.1919 Łódź, parafia św. Józefa. Żona Maria Cielecka, ur. 1844, zm. 1924, c. Józefa Teodora i Prowdencji Głodzińskiej. Uczęszczał do Powszechnej Szkoły w Łęczycy. Zachowało się jego świadectwo ukończenia klasy czwartej w 1856 roku, na którym czytamy że „... Franciszek Łukomski (...) mający lat 17, stanu szlacheckiego, wskutek takowego (dobrego) postępu w naukach otrzymał promocję do klassy piątej”. W 1863 roku brał udział w powstaniu styczniowym. Komenderowany do oddziału generała Edmunda Taczanowskiego. Walczył w szwadronie 3 pułku 1 ułanów w bitwach pod Złoczewem, Zielęcicami, Sędziejowicami, Borowem i Kruszyną gdzie został kontuzjowany. Po powstaniu więziony przez miesiąc w warszawskim Pawiaku. Cały przebieg powstania, wszystkie bitwy i powrót do domu opisał we wspomnieniach. Ciekawostką jest fakt, że podczas powstania przechowywał w krypcie pod kaplicą grobową w Drużbinie broń i amunicję. 5 kwietnia 1864 roku w Charchowie Pańskim, par. Drużbin ożenił się z 19-letnią Marianną Cielecką. Zachowane dokumenty świadczą, że był właścicielem dóbr Borek Drużbińskich, a później Drużbina. Drużbin odkupił od teścia Józefa Teodora Cieleckiego. Franciszek i Marianna mieli pięcioro dzieci, z czego tylko dwoje dożyło wieku dorosłego. Po rozparcelowaniu Drużbina Franciszek przeniósł się do majątku w Jeżewie(obecnie woj. łódzkie), a ostatnie lata życia wraz z żoną spędził w Łodzi. 16 grudnia 1919 roku otrzymał zaproszenie od Ministerstwa Spraw Wojskowych do wzięcia udziału w pracach Komisji Kwalifikacyjnej mających stwierdzić udział weteranów powstań 1830/31 oraz 1863/64 i ustalić ich prawa do pobierania stałej pensji i stopnia oficerskiego. Prace Komisji rozpoczęły się 27 grudnia 1919 roku w Warszawie. Franciszek Sebastian Łukomski zmarł w Łodzi, dnia 25 grudnia 1919 roku w wieku 81 lat. Dzieci: Bronisław Aleksander, Antoni, Anna Franciszka Ewa, Stanisław Cyprian
Bolesław Lutostański
[herb=Korwin]Bolesław Lutosław Ludwik Lutostański, h. {{Korwin}}. Ur. 6.11.1837 Warszawa[7], zm. 19.2.1890 Truskawiec[1] Syn Ludwika Antoniego i Teofili Brzezińskiej.[7] Wychował się w zamożnym domu. Jego ojciec był sędzią powiatu i miasta Warszawy. Bolesław uczęszczał do Akademii Medyko-chirurgicznej w Warszawie, a następnie na Uniwersytet Kijowski. Tu zastał go wybuch powstania. Wszedł w skład organizacji. Po zagrożeniu miusiał uciekać z miasta, co uczynił w przebraniu żyda dostarczającego siano dla wojska. Dotarł do Kamieńca Podolskiego, skąd dalej przedostał się do Lwowa. Od sierpnia 1863 r. dyrektor Policji Narodowej we Lwowie.[3][15-18]. Znał całe miasto wg numerów na pamięć.[4] M.in. wyśledził szpiegostwo Zygmunta Kaczkowskiego, który oskarżył go odpowiedzialność za zamach na Kuczyńskiego, dokonany bez wiedzy Rządu Narodowego.[13][14] Uwięziony w 1864, kilka lat przesiedział w twierdzy. Po uwolnieniu wyjechał dla kontynuacji studiów do Heidelbergu i Wurzburga. Opublikował tu kilka artykułów m.in. o epidemii cholery. [12] Od 1867 w Krakowie - pracował jako niezwykle ceniony i wszechstronny lekarz. Zajmował się balneologią, farmaceutyką, higieną. Przygotował dla miasta projekt powszechnego wykorzystania w wodociągach cennych źródeł regulickich.[6] Władze austriackie pozbawiły go tytułu i prawa wykonywania zawodu, z powodu braku nostryfikacji studiów zagranicznych. Zajął się wówczas publicystyką w "Kraju", "Przeglądzie Lekarskim", oraz "Nowej Reformie". Członek nadzwyczajny Akademii Umiejętności, działacz społeczny.[6] Był także wśród założycieli Towarzystwa Tatrzańskiego w 1876 i był autorem opracowania jego trzeciego projektu statutu.[19] W ostatnim okresie życia trapiony był problemami umysłowymi, wywołanymi smutkiem, wyczerpaniem, brakiem możliwości realizacji zawodu i melancholią. Pomimo tego podjął próbę objęcia dyrektorstwa zakładu kąpielowego w Truskawcu. Na tej posadzie przepracował rok.[6] Zmarł w Truskawcu, na skutek kilkuletniej choroby prawd. neurologicznej,[8] skąd trumnę przewieziono koleją do Krakowa.[1] Jest pochowany na Rakowicach w kwaterze Cc.[10] Żona: Paulina Śliwińska[8] Dzieci * Bolesław Jan (1870)
Antoni Mackiewicz
ksiądz, jeden z najgłośniejszyph partyzantów na Litwie, syn niezamożnych rodziców z okolic Cytowian, urodzony około r. 1828 (w rubryceli na r. 1853 wymienony jest w wieku lat 26, w rubr. na r. 1864— w wieku lat 36). Po ukończeniu nauk w Wilnie, wstąpił zrazu na uniwersytet w Kijowie, lecz, przejęty ideałami demokratycznemi, marząc o bliższem obcowaniu z ludem, opuścił niebawem uniwersytet i wstąpi,} do seminarium djecezalnego żmudzkiego w Worn,iach. W ruibryceli na r. 1853 wymieniony jest, jako alumn III r. seminarium. Według rubryceli na r. 1855 był wikariuszem krakinowskim, później — filjalistą w Podbrzeziu (parafji surwiliskiej). Na tem stanowisku, na którem cieszył się wielkim wpływem na lud, zaskoczyły go wypadki r. 1863. Na wiadomość o wybuchu, nie czekając, jak się zdaje, na niczyje rozkazy, nie dbając o to, co powie Komitet wileński, nie wiedząc wogóle, jak ma się Litwa zachować, — już w lutym (8 marca?) odczytali, podczas namiętnego kazania dekret Rządu tymczasowego o uwłaszczeniu i począł w puszczy Krakinowskiej formować partię. Brał później udział w wielu potyczkach (między innemi w bitwie pod Birżami) i przetrwał ze swoim oddziałem aż do zimy r. 1863. W grudniu (z 4 na 5) ujęty, stracony został w Kownie d. 16 (28) grudnia 1863 r. W niektórych życiorysach ks. A. M. nieściśle i niezgodnie z rubrycelami podawany jest termin pobytu jego w seminarium: miał się on w niem znajdować od 1846 r. do 1850. Tak mówi A. Giller (1. c. II, str. 319), Zygmunt Kolumna w „Pamiątce dla rodzin", a za nimi powtarzają inne opracowania (np. Mieczysławy Sieczkowskiej „Ksiądz Mackiewicz"). Charakterystykę ks. A. M. podaje Przyborowski (1. c. t. I, str. 24 i nast.). Por. broszurę o charakterze paszkwilowym A. Storożenki „Ksiendz Mackiewicz, predwoditid szajki miatieżnikow" (Wilno 1866), „Wilen. wiestn."—„Kurj. wileń." z 17 grudnia 1863 r. Nr 144.
Antoni Mackiewicz
ksiądz, syn ubogich rodziców, urodził się w okolicy Cytowian, dwunastoletnim chłopakiem przybył do Wilna i posługiwał zakonnikom w klasztorze, za co dostawał wikt i pomieszkanie i tak chodził do szkół przez lat 6. Potem powędrował do Kijowa, gdzie przy pomocy kolegów uniwersyteckich dwa lata pozostawał. W 1846 r. wstąpił do seminarium duchownego w Worniach, a w 1850 r. został księdzem. Religijny, dobroczynny i kochający lud pozyskał wielki wpływ nad nim. Skoro więc dał hasło do powstania zaraz w lasach krukinowskich zebrało się koło niego 500 włościan z kosami i strzelbami. Jego bohaterstwo, wytrwałość i energia zjednały mu nazwę drugiego Witolda. W bitwie pod Rogowem albo Ginetynem 18 kwietnia 1863 r. jako kapelan w oddziale Sierakowskiego z krzyżem w ręku na czele kosynierów uderzył na wroga. Przez maj i czerwiec nie opuszczał oddziału Laskowskiego. W październiku stoczył dwie większe bitwy, w kejzerlingowskim lesie 8 października i pod Świętobrością 20 października i z 200 powstańcami trzymał się jeszcze do grudnia, lecz wpadłśzy w zasadzkę moskiewską ledwie uszedł z życiem, a chcąc się przeprawić przez Niemen, zdradzony przez przewoźnika 17 grudnia wpadł w ręce Moskali, którzy go w triumfie obwozili po ulicach Kowna i wsiach okolicznych. Wreszcie 26 grudnia 1863 r. powiesili go w Kownie. Murawiew w pamiętnikach swoich o nim pisze: Człowiek nadzwyczaj zręczny, czynny, rozumny i fanatyk, posiadał niezmierny wpływ na lud i raz rozbity co chwila w nowych miejscowościach formował partie, lecz w końcu listopada widząc, że powstanie na Litwie upada chciał uciec za granicę, schwytany jednak nad samym prawie Niemnem powieszony został w Kownie, z jego śmiercią powstanie w Kowieńskiem ustało.
Antoni Mackiewicz
Artykuł | Ksiądz Antoni Mackiewicz 9 lat ostatnich swojego żywota spędził w miasteczku Podbrzeź — własność obywatela Szilinga. Był tam filialistą niewielkiego kościółka, należącego do parafii krakinowskiej. Niewystawne, a raczej ubogie życie było jego udziałem. Szczupłe swe dochody ks. Mackiewicz obracał na hojną jałmużnę dla sierot i wsparcia dla ubogich włościan, dotkniętych nędzą. Był ojcem wdów i sierot, dzieląc się z niemi ostatnią chudobą. Miłowany przez wszystkich w stosunkach społecznych. Obdarzony potęgą słowa. Mawiał w języku żmudzkim. Daleki od nałogu, z przyjemnością gry Grał w karty i w szachy. W chwilach wolnych od obowiązku, ks. Mackiewicz chętnie się oddawał nauce dziejów ojczystych i czytaniu dzieł poważnych. Syn biednej szlacheckiej rodziny, dziecinne lata spędził w szczupłej posiadłości rodziców, w pobliżu miasteczka Cytowian. Młody Mackiewicz umiał już czytać, chociaż niewiele robiono starań o jego naukę. Roztropne dziecię lubiło czytanie i uczyło się samo. Ojciec planował aby został kowalem. Mając 12 lat postanowił o żebraczym kiju iść do Wilna pobierać nauki a następnie na uniwersytet w Kijowie. Tam zetknął się z organizacjami patriotycznymi. W roku 1846 dwudziestoletni Mackiewicz wstąpił do seminarium woroniackiego, a w 1850 odebrał święcenia. Równocześnie z moralnością krzewił między ludem oświatę, zakładał liczne szkółki, sam nawet wykładał wiejskiej dziatwie naukę czytania. Organizację powstańczą rozpoczął w marcu, pasując młodych chłopaków na rycerzy. 8 marca opuścił Podbrzeź i udał się do Krakinowskich lasów. Zebrała się wkrótce okoliczna młodzież, a wieśniacy przychodzili tłumami zwiększać zastęp księdza-naczelnika. Za kilka dni oddział wzrósł do pięciuset osób. Uzbrojenie składało się z pojedynek myśliwskich, dubeltówki były niegęste. Zwożono zewsząd broń, zbiegali się ludzie, kuli kosy i lance w obozowych kuźniach. Obozowisko miało minę niewielkiej mieściny, ulepionej z chrustu i jodlanych sęków. Miało też stajnię, kapliczkę, kuźnie i in. Przededniem 17 marca oddział ks. Mackiewicza wyruszył w drogę zdążając ku lasom Datnowa gdzie miał znajdować się "Jabłonowski". Spotkanie nastąpiło w Pujdaku. To oddział otrzymał kadrę i uczył się musztry. Nastąpiła bitwa z 6 oddziałami moskiewskimi. Jabłonowski był głównym jej kierownikiem. Ks. Mackiewicz w czasie potyczki był nieobecny, przybył zaś, kiedy walka już była rozwiązana pozostawiając wiele zabitych. Oddział znacznie uszczuplał wtedy z powodów dezercji. Jabłonowski ogłosił możliwość wycofania się z dalszych bitew. Zostało 110 włościan, z których 40 wybrał Dłuski a 70 pozostało u Mackiewicza. Ruszyli razem z "Jabłonowskim" nad pruską granicę dla zorganizowania broni. Po kolejnej bitwie, pod Leńczami, której Mackiewicz był główny autorem, w oddziale pozostała niewielka garstka. Zdjęty gorączką opuścił oddział i udał się na spoczynek skąd wrócił po paru tygodniach. Dołęga przy spotkaniu się z ks. Mackiewiczem w lasach Łańskich wcielił i jego oddział w kadry swych bataljonów. Odtąd ks. Mackiewicz stał się doradcą, przyjacielem i podkomendnym Dołęgi. Uczestniczył w potyczce pod Rogowem, następnie powstańcy ruszyli ku Zielonce. Następnie brał udział w wyprawie do Kurlandii po broń a następnie w marszu ku Birżom. Przegrana 22 kwietnia spowodowała objęcie dowództwa przez Laskowskiego i odwrót do pow. poniewieskiego. 10 maja Rząd Narodowy w Wilnie nakazał unikanie potyczek. Zaowocowało to znowu zwiększeniem oddziału Mackiewicza do 400 osób, który już stanął na jego czele. W drugiej połowie, czerwca oddziela się od wojewody i na czele 200 ludzi przebiega znane już okolice. Do ostatka dni swoich przechował to przekonanie, żeby niedopuszczając ataku Moskwy, pierwszym bój rozpoczynać. Pod koniec lipca w lasach bystrampolskich miał spotkanie z gwardyjskimi kozakami. Skryty w zasadzkę razi nie przyjaciela, sprawując popłoch w szeregach. Wrzesień już był na dworze kiedy ks. Mackiewicz na czele 150 żołnierzy przerzynał lasy węwolskie (w powiecie Kowieńskim). Tam wpadł w zasadzkę moskiewską. Utworzył wtedy z pozostałych oddział jazdy składający się 80 powstańców. Z tym oddziałem doprowadził do zwycięstwa pod koniec listopada lecz kilka dni później został pobity. Ks. Mackiewicz ratuje się ucieczką i z nim razem ośmiu nie odstępnych towarzyszy. Nie chciał jednak uciekać za granicę. Postanowił ruszyć w stronę Królestwa wraz z 2 towarzyszy. Spoczywali w lasku, niedaleko miasteczka Wilk. Niemen był już o wiorstę. O zmroku podróżni mieli się przeprawić na drugą stronę, lecz zdrada czuwała nad ich niedolą. Szpieg zawiadomił Moskwę stojącą w pobliżu, która z szybkością otoczyła miejsce wypoczynku podejrzanymi podróżnych. Dwaj powstańcy wyratowali się ucieczką. Ksiądz Mackiewicz ranny w nogę zostawiał ślady na śniegu, które go zdradziły. Został schwytany i pokazywany w Poniewieżu. Następnie dowiązano mu do ramion krzyż i popędzono do Kowna. Torturowany nie wyjawił żadnych informacji. Obwożony był po całym powiecie na końcu powieszony 26.12.1863. Ostatnimi jego słowami było: "Skończyłem swoje, a wy teraz swoje kończcie". Obszerna monografia po linkiem.
Adam Majewski
Syn Jana, urodzony w 1838 r., ukończył gimnazjum warszawskie w 1857 r., zaś uniwersytet petersburski ze stopniem kandydata praw w 1861 r., poczem wstąpił do sądownictwa w Warszawie. W 1864 roku aresztowany, po dziesięciu miesiącach więzienia skazany został na śmierć przez powieszenie za udział w organizacji województwa lubelskiego, gdzie był pomocnikiem wojewody. Wyrok ten w konfirmacji zmieniony został na dziesięcioletnie ciężkie roboty. Dnia 1 czerwca 1865 r. wyruszył Majewski na Syberję wraz z dobrowolnie mu towarzyszącą żoną, Elżbietą z Pawłowskich. Podróż odbyli w ciągu pięciu miesięcy i tegoż roku w listopadzie stanęli w Usolu. Majewski nabył w miasteczku domek z ogrodem, gdzie uprawiał warzywa, miał dwie krowy i z tego się utrzymywał. Od rządu zaś dostawał, jak wszyscy, jednego rubla miesięcznie i dwa pudy żytniej razowej mąki. W roku 1867 stracili pierworodną córeczkę, pochowaną na miejscowym cmentarzu w części polskiej. Wkrótce przybył im w Usolu syn Adam, którego do chrztu trzymała moja żona. Korzystając z manifestów, przenieśli się Majewscy w lutym 1869 r. do Krasnojarska, gdzie założyli sklep towarów warszawskich. W marcu 1870 r. otrzymuje Majewski posadę w kopalniach złota Bazylewskiego i udaje się z rodziną do północnej części gub. jenisiejskiej do kopalni „Innocentego". Tam pracuje trzy lata, odpowiednio wynagradzany, w dobrem towarzystwie rodaków. Na mocy manifestu przenoszą się znowu w końcu 1873 roku do Tomska, a w następnym roku, odzyskawszy prawa stanu, do Rosji europejskiej, gdzie w miastach Spasku i Usmaniu tambowskiej gubernji mieszkają lat parę pod dozorem policji. Pod koniec 1876 roku powracają nareszcie do kraju z czworgiem dzieci, z których Adam urodził się w Usolu, Zofja w Krasnojarsku, Zygmunt w kopalni jenisiejskiej, Władysław w Tomsku. Osiedlają się nastałe w Lublinie, gdzie Majewski jest adwokatem przysięgłym i jednym z dyrektorów Towarzystwa Kredytowego Miejskiego, a wkrótce nabywa dom na własność. Z dzieci, na Syberji urodzonych, najstarszy syn Adam jest lekarzem w Lublinie praktykującym, Zygmunt mierniczym, Władysław ukończył wydział prawny, Zofia ma sklep własny w Lublinie; z tych zaś, co w kraju przybyli, córka jest wspólniczką szkoły froeblowskiej w Lublinie i syn w szkołach lubelskich.
Władysław (5) Majewski
Zmarł po krótkiej chorobie dnia 29. Stycznia r. b. w Zakozielu na Litwie. Ś. p. Władysław był bratem rodzonym Karola, znanego w dziejach wypadków 1863 i 1864, oraz Wincentego mecenasa, adwokata warszawskiego. Władysław Majewski urodził się w Górach Świętokrzyskich w r. 1830. Po ukończeniu szkół średnich udał się do szkoły rolniczej w Marymoncie pod Warszawą, która wtenczas była jedyną prawie pieleszą ducha narodowego. Profesorowie, z prawdziwem poczuciem patryotycznem, świetnie spełniali swój obowiązek, aby wychowywać młodzież zdrową na duszy i ciele. Pomimo rygoru moskiewskiego, jaki tam więcej w Marymoncie był przestrzegany, i cała zgraja szpiegów otaczała zawsze ten instytut i każdego ucznia a nawet profesora, nic to nie przeszkadzało, że cała ta legia składała jakby jedną rodzinę, a profesorowie choć każdej chwili mogli się znaleźć w cytadeli lub być wywiezionymi na Sybir, ani na krok nie odstępowali od tych świętych obowiązków jakie im Matka Polska nakazywała. Na czele tego grona dzielnych mężów stał Wojciech Jastrzębowski. Był to mąż niepospolitego umysłu a gorącego serca, młodzież go nie tylko kochała, ale ubóstwiała. W każde wakacye obywał on wędrówki po kraju, a te miały dwa cele: krajoznawstwo i pobudzanie u innych ducha do wytrwałej, dodatniej pracy. W tych to czasach poznaliśmy ś. p. Majewskiego, który posiadał wszelkie zaufanie u Jastrzębowskiego, a nawet później, po wyjściu z Marymontu, łączyły ich bliskie stosunki w pracach publicznych. Ś. p. Władysław osiadł następie na zagonie w powiecie Olkuskim w Zagórzu, a potem kupił Dylów w powiecie Wieluńskim. Posiadając odpowiednią wiedzę, starał się o podniesienie gospodarstwa rolnego nie tylko u siebie, ale wszędzie tam, gdzie chciano słuchać jego rady. Nadszedł rok 1861-63; Władysław Majewski należał do organizacyi, a potem w samem powstaniu, bez względu na żonę i dziatwę małą, opuściwszy majątek brał gorący udział. Przez pewien czas pełnił obowiązki komisarza Rządu narodowego w Krakowie. Nie pozostało mu nic innego po upadku powstania, jak udać się na tułactwo. Mógł mieć wprawdzie silną protekcyę i poparcie do uzyskania amnestyi, z takowych jednak nie usiłował nawet korzystać. Zamieszkawszy w Paryżu, oddał się głównie buchalteryi i nauce bankowej, pracując po róźnych instytucyach aż do końca r. 1866, studyując przytem nadzwyczaj pilnie wszelkie prace ekonomiczne, o ileby się takowe w przyszłości zastosować dały we własnej Ojczyznie, w czem mu krajoznawstwo było bardzo na rękę. W r. 1867. przybył do Galicyi i pracował w bankach krakowskim galicyjskim, w Stanisławowie, a później przez dłuższy czas w Union-Banku w Wiedniu. Głównem jego usiłowaniem była praca o podniesienie handlu i przemysłu w kraju. Nosił on się rzeczywiście często z planami wielkiej doniosłości i opartymi na pewnikach wyników, lecz gdy przyszła jedynie era finansowania niekoniecznie szlachetnego, gdy wszystkich opanowała gorączka bogacenia się - jak to mówią - przez noc, to i plany ś. p. Władysława nie znalazły odpowiedniego poparcia, chociaż mu musiano przyznawać znajomość szerszych poglądów, opartych na miłości kraju. Czas wykształcenia dzieci przypadł na epokę jego pobytu w Wiedniu, a pomimo to wychował on dzieci czysto po polsku i w duchu narodowym. Sam w życiu codziennem odznaczał się nadzwyczajną skromnością; potrzeby jego były małe, nie bawił się nawet nigdy w pana, chociaż był jednym z dyrektorów Union-Banku, a takiego samego trybu życia pilnował w domu. Przywiązany do ogniska domowego i do rodziny, tam tylko znajdował się szczęśliwym. Wprawdzie w r. 1863. dopuścił się może niejednego błędu, ale nie ze złej woli, ale z powodu zbytniej wiary w tych, którzy stali po nad nim. Nie stawał on też potem w obronie ich, jak to inni czynili, bo wiedział, że nie może bronić. Mozolna i nad siły praca, podkopała w ostatnich czasach znacznie jego zdrowie. Ze smutkiem patrzał w ubjegłe lata, przekonując się, że różowe nadzieje, jakie pielęgnował w duszy, zamieniają się coraz więcej w mgłę ułudną. Zmierził sobie stan, który go tyle lat i pracy kosztował. to też gdy natrafiła mu się sposobňość zwrócenia się znowu do pługa, przyjął ją jak gwiazdkę szczęścia, i to go jedynie spowodowało do proszenia o amnestyę. Uzyskał ją i objął na Litwie w rozległych dobrach Zakozielu p. Orzeszko zarząd tychże. Z młodzieńczym prawie zapałem wziął się do tej pracy, aby długoletnie doświadczenie w kraju i za granicą zastosować do praktyki. Nie było mu jednak przeznaczonem urzeczywistnić swe gorące chęci, gdyż zaniemógłszy nagle, zakończył żywot, - ale przynajmniej na ojczystej ziemi, która niech mu lękką będzie!
Makowski
z Bubiecka w Poznańskiem, syn obywatela, w bitwie pod Ignacewem ranny 8 Maja 1863 roku pozostał na placu boju, gdzie pomimo licznych ran, zdołał się jeszcze utrzymań przy życiu. Do pozostałego na placu, omdlałego z upływu krwi, przyskoczyło żołdactwo na czele z oficerem zadając 17 ran nieszczęśliwemu, dwie kule kartaczowe poszarpały mu nogę, w drugą zaś i brzuch pchnięty bagnetem, dwie rany otrzymał w głowę kolbą, kilka razy cięty w ramię szablą kozacką, dwa razy pchnięty piką kozacką w plecy i dwa żebra miał złamane od uderzenia kolbą, gdy go tak mordowali w przekonaniu że już nie żyje, odstąpili nieszczęśliwego, osoba miłosierna, która go w tym stanie na polu znalazła, kiedy jeszcze dawał znaki życia, odstawiła go do lazaretu polskiego w Kleczewie, skąd jednak po kilku miesiącach leczenia, zabrali go moskale i umieścili w swoim lazarecie w Koninie, tam aż do 8 Maja 1864 roku pozostawał, podczas tego ojciec po kilkakroć razy zgłaszał się i reklamował o wydanie syna ale bezskutecznie, dopiero wdanie się praskiego konsula pomyślny skutek osiągnęło, długo jeszcze w domu leczony był, czy wyszedł z tak wielkich i niebezpiecznych ran? nie wiadomo, osobisty jego przyjaciel podaje że w parę miesięcy zmarł, inni znajomi twierdzą, że wyjechał do wód we Francy i w drugiej połowie 1864 roku i tam gorzej zachorowawszy postanowił powrócić do domu, i w drodze miał umrzeć, i miał być pochowany na stacyi kolei żelaznej już na granicy pruskiej.
Kamil Małkowski
ur. w r. 1846. w Brodach, uczęszczał do gimnazyum Franc. Józefa we Lwowie, gdy wybuchło powstanie styczniowe. Wieść o niem pierwsza nieciła nadzwyczajny nastrój wśród młodzieży, w klasie zakotłowało, zapał i najpiękniejsze nadzieje zabłysły wszystkim. Młodzież odbywała ciągle narady, snuła plany na najbliższą przyszłość i rwała się do czynu. Jako pierwsi wstąpili się w szeregi Kamil Małkowski i Mieczysław Hirschler, koledzy z ławy szkolnej - zgłosili się w komitecie, który przyjąwszy ich zgłoszenie wydał zlecenie, by w każdej chwili byli gotowi do wyruszenia w pole. Porzucili tedy obaj szkołę, czynili niezbędne sprawunki a zakupione tornistry i naczynia zakopali na stokach Wysokiego Zamku. W oznaczonym dniu wybrali się wieczorem za miasto, gdzie za Żółkiewską rogatką zastali kilku towarzyszy i przygotowane podwody. Dniem i nocą dążono ku granicy, wstępywano do lezących po drodze dworów celem zmiany zaprzęgów, wreszcie zbliżyły się podwody do brzegów Bugu, przez który nowo zaciężni powstańcy mieli się przeprawić. Wśród drużyny było trzech teologów, ks. Korzeniowski, ks. Solecki i ks. Koncer, który później zginął pod Radziwiłłowem, dokąd wyruszył w oddziale Horodyńskiego. Pierwsze wozy przebyły szczęśliwie rzekę, dwa ostatnie utknęły tak, że trzeba było każdego małą czajką przewozić. Wiele czasu zabrał podobny przewóz a gdy stanęli wszyscy na przeciwległym brzegu wraz z nowemi podwodami, zjawili się żandarmi z urzędnikiem politycznym na czele i mnogą rzeszą włościaństwa, uzbrojonego w cepy, widły i łopaty. Komisarz oświadczył spieszącym do oddziału powstańcom, że są aresztowani i polecił odprowadzić wszystkich do budynku w pobliżu położonego, gdzie odbyło się przesłuchanie. Obaj towarzysze z ławy szkolnej tlómaczyli, iż wybrali się na wycieczkę w celu naukowym, by zbierać rośliny, ale straciwszy kierunek zbłądzili. Nie uwierzono zeznaniom i niebawem wszystkie podwody w towarzystwie lojalnej wsi ruszyły w stronę Kamionki Strumiłowej, gdzie dzięki wstawieniu się kolegi obu naszych studentów, Emila Van-Roy'a powodziło się powstańcom wcale dobrze. Z Kamionki odstawiono wszystkich do Lwowa pod silnym konwojem i oddano karnemu sądowi, który prowadził śledztwo o »zbrodnię zakłócenia porządku publicznego«. Wśród mitręgi więziennej, wśród zwykłych zbrodniarzy płynęły tygodnie, a gdy kilka już minęło, odstawiono Małkowskiego do policyi, która miała go szupasem odprowadzić do Zborowa. Dzięki staraniom Klemensa Malinowskiego cofnięto zarządzenie szupasowe a wydano tzw. »gebundene Route«, z którą miał się zgłosić u władzy politycznej w Zborowie bezwłocznie po przybyciu na miejsce przeznaczenia. Po przybyciu do Zborowa postanowił Małkowski wstąpić do oddziału, zwłaszcza że w okolicy organizowała się wyprawa na Radziwiłłów. Miejscowy poczmistrz, Antoni Matuszewski wyprawił tedy Małkowskiego i swego kuzyna Franciszka Nartowskiego, z którym Małkowski uczęszczał do ludowej szkoły brzeżańskiej do kwatery w Olejowie. Pospieszył z nimi Bronisław Sławiński, Antoni Hirschel, Edward Sobieraj, Andrzej Dutkiewicz, Adolf Ujazdowski. Gdy przybyli do Olejowa, gdzie już wielu było zebranych powstańców, z obawy przed rewizyą rozlokowano przybyłych po okolicznych dworach a Małkowskiego wysłano do dworu zacnego Izydora Białynia Chołodeckiego, znanego z patryotyzmu i szczodrobliwości, jak niemniej jego matki, znanej matrony Agnieszki z Górskich w Kudynowcach, w Zborowskim powiecie. Przez Perepelniki udał się Małkowski do Meteniowa, gdzie całymi dniami oddawał się mustrze w oddziale, pozostającym pod kierunkiem fachowych znawców. W oznaczonym dniu zgromadzili się wszyscy w lasach oleiowskich i w 400 wyruszyli do obozu. Przydzieleni byli do oddziału pułk. Horodyńskiego, przyczem Małkowski dostał się do czwartej kompanii strzelców. Oddział uzbrojony ruszył dalej, przyczem konno towarzyszył mu czas dłuższy Ada m ks. Sapieha. W dniu 1. iipca o wschodzie słońca oddział stanął pod Radziwiłłowem. Ze względu na znane opisy nie podaje Małkowski szczegółów nieszczęśliwej walki pod tą miejscowością, wspomina jednak o swych wrażeniach osobistych. Wszyscy uczestnicy tej walki dali żywy i przepiękny przykład wielkiej miłości ojczystej sprawy i ofiarności. Wódz działał, co mógł, podołać nie zdołał, gdyż dwa inne oddziały nie jawiły się. Na froncie przed nieprzyjacielem przy energicznem dowództwie nie czuł tej grozy, jaka zwykła ogarniać z chwilą, gdy zaczyna się cofać i gdy ciągle trapi myśl, że stać się można pastwą brutalnego i dzikiego żołdaka. Cofali się powstańcy gromadkami, jeden koń niósł po dwóch rannych. Wśród nadzwyczajnych trudów z Wincentym Bobrowskim z Manajowa przemyka się przez podwójny kordon graniczny i staje w końcu we wsi Nakwaszy po stronie galicyjskiej. Do szkoły wracać nie mógł, został bowiem z wszystkich w całej monarchii wykluczony, wstępuje zatem do urzędu pocztowego w Zborowie, przyjęty jako ekspedytor przez poczmistrza A. Matuszewskiego, narażonego na pewne szykany z powodu zatrudnienia u siebie »rebelanta«. W cztery lata po powstaniu uzyskał Małkowski amnestyę, pracował we Lwowie w charakterze manipulanta, następnie jako administrator poczty w Izdebniku, w Gorlicach, Bursztynie. Wzorowa praca przyświeca mu zawsze, zostaje urzędnikiem i sprawuje przez szereg lat naczelnictwo urzędów pocztowych w Husiatynie, w Złoczowie, wkońcu w Tarnopolu. Przyszedłszy w stan spoczynku przeniósł się do Lwowa, gdzie umarł w lipcu 1910.
Michał Marecki
Herbu Ślepowron, urodził się w Górnie (obecnie województwo podkarpackie) 1 września 1810 r. w zubożałej rodzinie szlacheckiej Tomasza Mareckiego i Reginy z domu Kowalskiej. Miał dwie siostry – Marię i Annę oraz brata Wawrzyńca. W wieku 23 lat ożenił się z Marianną, córką Józefa Marcińca. Mieli dzieci: Tomasza, urodzonego w 1834 r., który wkrótce po urodzeniu zmarł, córkę Ludwikę, urodzoną w 1837 r., syna Tomasza, urodzonego w 1839 r., który również zmarł zaraz po urodzeniu oraz Jakuba, urodzonego w 1844 r. Była to niezwykle barwna i zasłużona dla wielu krajów postać. Walczył na Węgrzech, w Turcji, na Krymie, Kaukazie, w legionie polskim po stronie Czerkiesów. Brał udział w obaleniu Burbonów w Neapolu i na Sycylii, walczył w Kalabrii i w Abruzzach przeciw brygantom, był w Rumunii, aż wreszcie na Lubelszczyźnie w powstaniu styczniowym. Można przypuszczać, że wydarzenia 1830 r., a zwłaszcza stacjonowanie w jego miejscowości i miejscowościach sąsiednich (Kamień) wojsk gen. Girolamo Ramorino, nie pozostały bez wpływu na jego dalsze losy. Zapoznał się wówczas z o cztery lata młodszym Józefem Sewerynem Liniewskim, przyszłym właścicielem dóbr Lejno, który nie jeden raz będzie dawał schronienie żołnierzom, powstańcom oddziału Mareckiego, przed Moskalami. Michał około 1848 r. opuścił rodzinne strony, zaciągnął się do wojska. Na wieść o wybuchu powstania (22/23 stycznia 1863 r.) Marecki wyruszył przez Rumunię do Polski, aby spełnić swe marzenia o życiu w wolnej Polsce. Po walkach z Rumunami pod Costangalą 15 lipca 1863 r. w oddziale pułkownika Zygmunta Miłkowskiego (Teodora Jeża), przedostał się wreszcie na Lubelszczyznę. W sierpniu 1863 r., koło Lubartowa rozpoczął formowanie oddziału powstańczego. Jak wynika z raportu kapitana Mareckiego do komisarza pełnomocnego Galicji Wschodniej, Izydora Kopernickiego, wysłanego 3 września tego roku z Kamionki, oprócz ludzi nie posiadał broni i amunicji. Prosił o pełnomocnictwa na odebranie broni z ukrytego magazynu. Ostatecznie udało mu się doposażyć ludzi w uzbrojenie. W październiku pułkownik Władysław Rucki powierzył mu dowództwo nad swoim oddziałem liczącym około 400 ludzi (dwie kompanie strzelców, jedna kompania kosynierów i 50 jeźdźców). Powierzono mu również pieczęcie i pełnomocnictwa dotyczące pełnienia obowiązków naczelnika sił zbrojnych województwa lubelskiego, do czasu wkroczenia gen. Waligórskiego. Według raportu komisarza pełnomocnego lubelskiego Ignacego Wysockiego do Rządu Narodowego o stanie organizacji w pow. lubelskim oddział Mareckiego liczył 800 ludzi i był na trzecim miejscu pod względem ilości żołnierzy. Według sprawozdania, oddziały dowodzone przez Mareckiego utrzymywały się przez siedem miesięcy. Późną jesienią Marecki współdziałał w akcjach wojennych z oddziałem majora Józefa Lenieckiego, w lasach na południe od Parczewa koło wsi Białka oraz między jeziorami: Piaseczno i Bikcze w pobliżu Kaniwoli. 17 listopada 1863 r. między jeziorami Piaseczno i Bikcze doszło do koncentracji oddziałów: mjr. Michała Mareckiego, mjr. Józefa Lenieckiego, ppłk. Józefa Jankowskiego-Szydłowskiego. Brał udział w starciu pod Puchaczowem, które należało do ważniejszych wydarzeń powstania styczniowego na ziemi łęczyńskiej. Była to bitwa zwycięska i dość nietypowa, jak na warunki powstania styczniowego. Toczyła się na otwartym polu i w zabudowaniach miasteczka Puchaczów. Decydującą rolę w zwycięstwie odegrał oddział mjr. Mareckiego. 10 grudnia 1863 r. w okolicy Korybutowej Woli skoncentrowało się kilka oddziałów powstańczych majorów Mareckiego, Lenieckiego, Etnera oraz piechota Kozłowskiego i Lutyńskiego. Rannych żołnierzy-powstańców, Marecki kierował do niedostępnych miejsc pod opiekę zaufanych ludzi. Jednym z nich był Józef Seweryn Liniewski, kolega z młodzieńczych lat. Waczył pod Markuszowem. Dnia 11 grudnia 1863 r. Rząd Narodowy rozkazem nr 12 potwierdził awans Michała vel Karola Mareckiego do rangi majora. 25 grudnia 1863 r. Michał Marecki wraz ze swoimi żołnierzami świętowali Boże Narodzenie w Łęcznej. W tym samym czasie kilkudziesięcioosobowy oddział dragonów moskiewskich penetrował okoliczny teren i wjechał do Łęcznej. 33 dragonów moskiewskich wpadło w ręce powstańców. Zabrano im konie i broń. Natomiast Święta Bożego Narodzenia według kalendarza prawosławnego powstańcy spędzili wśród unitów na Podlasiu. 14 stycznia 1864 r. major Marecki przebywał z oddziałem w okolicach Lubartowa. Jego oddział wzmocniły resztki żołnierzy Szydłowskiego. Po sześciogodzinnej walce niedaleko Skromowskiej Woli, napierane przez przeważające siły wroga, cofnęły się oddziały powstańcze w kierunku Pożarowa i Turkowic. Następnie oddziały Mareckiego wycofały się na południowy wschód. Według Andrzeja Dąbskiego i Tomasza Łazora, gospodarzy z Suchego Lipia, zgłaszających zgon do księdza w parafii, zgon Mareckiego nastąpił w południe 24 stycznia 1864 r. Michał Marecki w czasie trwania powstania styczniowego uczestniczył w wielu bitwach: pod Puchaczowem(18 listopada), Korybutową Wolą (3 grudnia), Markuszowem, Przybysławicami (19 grudnia), Skromowską Wolą (14 stycznia 1864), Chłaniowem (22 stycznia) i Suchem Lipiem (24 stycznia).
Ksawery Markowski
Ksawery Markowski, syn Bernarda, szlachcic herbu „Szeliga” urodził się w 1813r. w Zgierzu k. Łodzi w ówczesnym Królestwie Polskim. W wieku około 30 lat przybywa do Choroszczy do tworzonej prze Christiana Augusta Moesa fabryki sukna i kortu, późniejszej potęgi przemysłowej Choroszczy. Jako, że przybył ze Zgierza, miejscowości od lat związanej z przemysłem sukienniczym otrzymał posadę przy uruchamianiu i obsłudze maszyn. Po kilku latach zawiera związek małżeński z mieszczanką wyznania prawosławnego Marią Jakowlewną. W małżeństwie rodzi się 7-ro dzieci, dwie córki i pięciu synów. Osiedlają się w Uroczysku Dzikie, które wówczas należało do majątku Choroszcz i było własnością Grafini Honoraty de-Moni. Z chwilą pojawienia się ruchów niepodległościowych w okolicach Białegostoku, Ksawery Markowski tworzy partię powstańczą liczącą 31 osób pochodzących z Choroszczy i okolic. Jako 50-cio letni patriota osobiście dowodzi utworzonym oddziałem i ściśle współpracuje z grupami powstańczymi szczególnie z Jaworówki, Leńc, Dobrzyniewa i Pogorzałk. Jesienią 1863r. do Uroczyska Dzikie przybywa dwóch żołnierzy carskich – zapewne zwiadowców, pod pretekstem nabycia dla swojej stacjonującej w Białymstoku jednostki wojskowej kwaszonej kapusty. Ksawery Markowski obu tych żołnierzy, z których jeden był w stopniu oficera, zaprosił do swego dworku, łudząc ich nadzieją nabycia nawet większej ilości kapusty. Po cichu wysłał pracującego u niego przy tarciu drzewa robotnika, najprawdopodobniej o nazwisku Łotowski ze wsi Dzikie, do Jaworówki z zawiadomieniem o pobycie u niego dwóch żołnierzy rosyjskich. W rezultacie kilkunastu przybyłych z Jaworówki należących do powstańczego spisku mieszkańców tej wsi zlikwidowało obu żołnierzy carskich. W kilka dni później, idący tropem obu zaginionych żołnierzy, oddział wojsk carskich przybył do Uroczyska Dzikie i aresztował Ksawerego Markowskiego oraz wykorzystanego w charakterze gońca tracza, osadzając obu w więzieniu w Białymstoku. Obciążające zeznania złożyła służąca Ksawerego Markowskiego, która nawet wskazała ślady krwi na celowo niedbale umytej przez siebie podłodze. Na mocy Konfirmacji Dowódcy Wojsk Wileńskiego Okręgu Wojennego Ksawery Markowski zostaje skazany na śmierć przez rozstrzelanie. Powodem kary śmierci jest udział w powieszeniu 2-ch żołnierzy. Publiczna egzekucja zostaje wykonana w dniu 14/26.10.1863r. w Choroszczy. Po odczytaniu wyroku na rynku przed kościołem rozstrzelania dokonano na ogrodach za klasztorem Dominikanów. Ciało zakopano na miejscu kaźni, które później kozacy dla uniemożliwienia jego znalezienia i dokonania pochówku, dokładnie zatratowali kopytami swoich koni. Przez pewien okres miejsce to było dokładnie strzeżone przez oddziały kozackie aby uniemożliwić mieszkańcom jego uhonorowanie i doprowadzić do jak najszybszego zapomnienia
Edmund Marcin Matejko
Na chrzcie otrzymał imiona Edmund Marcin[4], jednak używał często imienia Zygmunt[2][3]. Pod takim wziął ślub i został pochowany. Ur. 12.11.1829 Kraków, zm. 2.7.1907 Kraków[3]. Syn Franciszka Ksawerego i Karoliny Rossberg[4]. Brat m.in. i . Ukończył gimnazjum św. Anny w Krakowie. Studiów na UJ nie podjął (błąd w literaturze). Legionista 1848/9 na Węgrzech pod dowództwem, Leopolda Goszczyńskiego. Pod śmierci brata Zygmunta dalej brał udział w bitwach pod wodzą - pod Nagy-Bania, Zibo i Banffy-Hunyad, awansując do stopnia porucznika. Schwytany przez Austriaków w drodze powrotnej wysłany do kompanii karnych w Komornie, uciekł z transportu i przedostał się do ks. poznańskiego.[5] Tam działał jako elew gospodarczy w dobrach Turwi Dezyderego Chłapowskiego. Przeżył tam jako ostatni pozostający dramatyczną epidemię cholery[8], ale wyśledzony przez władze pruskie musiał emigrować.[5] Studiował w szkole w Mont-Parnasse i 1862 ukończył szkołę agronomiczną w Grignon.[2][5][12] Jednocześnie zarządzał majątkami w płockim hr. Wawrzyńca Engestroma (pozostając pod imieniem swojego zmarłego brata i w 1860 uzyskując tytuł członka czynnego Warszawskiego Towarzystwa Rolniczego) i następnie na Wołyniu (w dobrach Edmunda Łozińskiego, który w obronie honoru Matejki wyzwał na pojedynek Jana Głębockiego z Łaszek[11]). W czasie Powstania Styczniowego walczył w randze kapitana[2] w krakowskim i lubelskim, w oddziałach i .[5] Miał pod swoją komendą m.in. . Odznaczył się w przy rozbieraniu mostu na rzece Tanwi pośród gradu kul i kartaczy. W krakowskim walczył w oddziale . Jego brat Jan pisał do Stanisława Giebułtowskiego: "".[26] Dalej w oddziale , którego śmierć widział. Po rozbiciu oddziału dostał się do więzienia austriackiego na Wawelu, gdzie przebywał z .[5] Po powstaniu wykładowca Szkoły Rolniczej w Czernichowie.[1][5] Ożeniwszy się 31.10.1865 z Klarą Witaszewską (zapisany pod imieniem Zygmunt Hilary), ur. ok. 1841 c. Karola i Ludwiki Rieger, gospodarował w Rabie Niżnej i Bieńczycach (gdzie spędził 24 lata, założył czytelnię[10] i 1887 przeżył groźny pożar[9]). W latach 70-tych pozował bratu do postaci "Wacława Wilczka broniącego kościoła w Trzebowie" (Błędem[Wiki] jest natomiast informacja, że został sportretowany jako Jan Żiżka w obrazie "Bitwa pod Grunwaldem" - do którego to obrazu pozował inny powstaniec ). Po tym okresie przeniósł się do Krakowa gdzie pracował jako skromny urzędnik magistratu[15] i tam zakończył życie przy ul. Ogrodowej 3[22]. Pogrzeb odbył się 4 lipca przy udziale weteranów Powstania.[16] "". Pochowany w Krakowie na Rakowicach w .[3] Dzieci: Wacław (1872), Bronisław Metody Cyryl Jan (1881) [24]
Jan Matejko
Ur. 24.6.1838 Kraków, zm. 1.11.1893 Kraków. Syn Franciszka Ksawerego i Joanna Karoliny Rossberg. Artysta malarz. Autor wielu dzieł o tematyce historycznej. Jego związki z Powstaniem nie są spektakularne choć trwałe. Jan nie mógł uczestniczyć w walkach z racji na wadę wzroku, ale oferował się, że zawiezie broń do Czernichowa, dp przyjaciela i przyszłego szwagra - księdza Stanisława Giebułtowskiego (znalazł się jednak inny sposób). Inny jego przyszły szwagier - (Jan ożenił się z Karoliną Giebułtowską w 1864 roku) - zginął pod Miechowem. Razem z uczestniczyli w pracach przygotowania powstania. Sam również w przebraniu węglarza zawiózł broń do obozu Langiewicza (na co celnicy przymknęli oko pomimo słyszalnego pobrzękiwania). ""[5] ""[6] Jan Matejko był kwestorem podatku narodowego.[8] Wspierał braci - i walczących w Powstaniu. Sam przekazał bardzo dużą sumę 500 guldenów ({{złoty reński|złotych reńskich}}) na cele powstańcze. 15 marca 1864 został wezwany na przesłuchanie na zamek.[1][9] W maju 1864 księgarz Juliusz Wildt złożył na niego skargę do władz austriackich, że ów domagał się od niego wpłaty podatku narodowego pod rygorem następstw. (Za tę skargę Wildt został przez sąd narodowy skazany na wyjęcie spod prawa - czyli ogłoszono zakaz nabywania u niego czegokolwiek).[7] Po powstaniu jego twórczość jako znanej osoby nie mogła być wybitnie rażąco patriotyczna, zresztą sam uważał że należy docierać do wyobraźni przez opowieść historyczne. Dlatego namalował tylko jedno dzieło ściśle związane z Powstaniem alegorię pt. "Polonia - Rok 1863". Związki i symbolika są jednak też widoczne w innych dziełach. Do jego prac pozowali powstańcy - m.in. , i in. Jest pochowany na cm. Rakowickim w głównej Alei.
Jan Mazaraki
Rotmistrz kawalerii narodowej z 1863—4 r. pułku kra­kowskiego Nr 1 im. pułk. Zygmunta Chmieleńskiego, odznaczony krzyżem Virtuti Militari 5-ej klasy. Urodził się w 1840 r. Wybuch powstania stycz­niowego zastał go w pułku dragonów rosyjskich. Na wieść o wybuchu dezerteruje z wojska, prze­kracza granicę i udaje s ą do Krakowa, by tam zaciągnąć się do formującego się wolska powstań­czego. Już w pierwszych dniach kwietnia bierze udział w oddziale Grekowicza w bitwie pod Szkla­rami. Niedługo jednak potem oddział ten pod naporem przeważających sił rosyjskich musiał cofnąć się i przekroczyć granicę. W Galicji flustrjacy roz­brojonych i uwięzionych powstańców wiozą na podwodach z Podgórza do Tarnowa. Mazarakiemu jako królewiakowi i dezerterowi groziło oddanie w ręce władz moskiewskich i rozstrzelanie. Posta­nawia więc w drodze uciec. W Bochni udaje cho­rego 5 z polecenia lekarza tamtejszego, Polaka, dostaje się do szpitala. Zaraz pierwszej nocy z sali na pierwszem piętrze wyskakuje oknem i ucieka. Już w pierwszych dniach maja jest z powrotem w Królestwie w oddziale konnym Aleksandra Roga­lińskiego, w którym służy także Zygmunt CHmieleński, sławny później z licznych zwycięskich bojów w województwie krakowskiem partyzant — pułkow­nik. Oddział Rogalińskiego łączy się z siłami puł­kownika Bończy. W zaciętej bitwie pod Górami — poległ tam pułkownik Bończa — Mazaraki ranny kulą w lewy bok i piką kozacką w prawą rękę. Gdy się tylko wyleczył, wstąpił do oddziału Zygmunta Chmieleńskiego, który go mianował po­rucznikiem i dowódcą plutonu kawalerji. Już 2-go lipca bierze udział w zwycięskim boju pod Janowem, gdzie Chmieleński zaskoczył Mo­skali, uderzył na dwie roty piechoty i sotnię kozaków, rozgromił je i zmusił do ucieczki.Następnie jest uczest­nikiem bojów mor­derczych lecz zwycięs­kich: pod Rudnikami i Obiechowem. Pod Białą, gdzie Chmieleński musiał przed przeważającemi siłami Mo­skali ustąpić, Mazaraki po raz drugi ranny w prawe biodro. W nie­cały miesiąc potem w bitwie pod Przed­borzem ciężko ranny w lewą rękę i prze­wieziony do Krakowa leczy się tam przez kilka tygodni. Na początku listo­pada 1863 r., gdy tylko rana się zagoiła, wraca w pole i bije się w dwu potyczkach; w drugiej cięty pałaszem w lewą dłoń. Dn. 12 listopada zostaje mianowany przez generała Józefa Bossaka-Haukego, naczelnika sił powstańczych w województwie krakowskiem i San­domierskiem, rotmistrzem i odkomenderowany do formowania nowego oddziału konnego. Jak przed­tem w wielu potyczkach i bitwach okazał nieustra­szone męstwo i nieugiętą wolę walczenia, tak po otrzymaniu ostatniego rozkazu wkrótce udowodnił, że jest dobrym organizatorem. Do trzech bowiem tygodni uformował oddział z 180 konnych. Wtedy otrzymał z głównej kwatery rozkaz przyjęcia pod swą komendę oddziałku konnych żandarmów Juno­szy i prowadzenia partyzantki w powiatach: mie­chowskim, olkuskim i kieleckim. W myśl otrzymanego rozkazu przez grudzień 1863, styczeń, luty i marzec 1864 r. stacza walki z konnicą rosyjską w ziemi kieleckiej Pod Szcze­kocinami urządza ze swym oddziałem zasadzkę na sotnię kozaków Zasadzka się udaje: połowa kozunów ginie, a 16 pada rannych. Ostatnią zwycięską potyczkę stacza Mazaraki 26 marca na folwarku Rajsko. Na drugi dzień w Dzierzkowie spotyka kilku okolicznych obywateli, a śród nich ojca, którzy donoszą mu, że oddziały powstańcze rozbrojonemi rozpuszczone do domów, że gen. Bossak-Hauke wyjechał zagranicę, że niema już celu dalsza walka. Na skutek tych wiadomości Mazaraki rozpuszcza swój oddział, a sam, przebrany za chłopa, przez cały kwiecień ukrywa się po lasach i chałupach chłopskich. Dopiero w maju udaje mu się przejść granicę pruską. Od r. 1866 żyje w Galicji
Leonard Mężyński
ur. w r. 1846. w Borkach Wielkich, jako uczeń gimnazyalny wziął udział w powstaniu, walczył jako szeregowiec w oddziale jeziorańskiego i jako sierżant kawaleryi w oddziałach Lelewela i Krysińskiego. Walczył pod Kobylanką, Królową niwą, Kałuszynem, Chruśliną, Korytnicą, Różą, Parczewem, Włodawą, Wyrykami, Domaczewem, Sajówką, Kaniowolą, Żyżynem, Sosnowicami, Rudką i Fajsławicami, gdzie wzięto go do niewoli. Skazany został na karę śmierci, złagodzoną następnie na ośmioletnią katorgę na Sybirze. Rok styczniowego powstania zastał go na ławie szkolnei w Czerniowcach, gdzie ruch narodowy po wypadkach warszawskich silnem odezwał się echem. Zdała od ognisk narodowego życia na odległej ziemi bukowińskiej idea orężnej rozprawy z wrogiem znalazła szczerych zwolenników. W miarę zbliżania się wybuchu zbrojnego ruchu i zacieśniania coraz więcej więzów ze strony rządu rosyjskiego gorący nastrój dawał się odczuwać wśród bukowińskiej Polonii, rozpoczął się werbunek ochotników, zakupno i wysyłka broni za kordon. »Miałem - pisze nasz powstaniec w swym pamiętniku — rok siedmnasty, pochodziłem ze starej chociaż zubożałej szlachty byłem synem żołnierza wojsk polskich z r. 1831 i gwardzisty' z r. 1848., czułem się zdrów i silny, więc łatwo zrozumieć' iz m, nawet przez myśl nie przeszło siedzieć za piecem, kiedy mm krew za Ojczyznę przelewają lub choćby tylko czekać, jaki obrót weźmie sjjrawa«.* Mężyński zgłasza się zatem u komisarza, kierującego werbunkiem i z dwoma towarzyszami, Antonim Bulwińskim i Michałem Gródkim porozumiewa się w sprawie wymarszu na plac boju. W grupie z kilku towarzyszów złożonej przeprawia się przez Dniestr i po długim pochodzie dociera obok Narola, w cieszanowskim powiecie, do granicy Królestwa Polskiego. Z częścią rozbitego oddziału Lelewela z pod Borowca, liczącą około 40 powstańców, udaje się Mężyński podobnie jak jego bukowińscy towarzysze bez broni, zabranej przez żandarma koło Rawy Ruskiej — do obozu jeziorańskiego w dniu 28 kwietnia. Przydzielony do czwartej kompanii strzelców już w dniu 1. maja po raz pierwszy zagląda w oczy moskiewskiego żołdaka, chociaż w zwycięskiej bitwie udziału nie bierze, ustawiony wśród tyralierów tylnej straży. W kilka dni później gdy zawrzała bitwa powtórna pod Kobylanką w dniu 6. maja, bierze w niej czynny udział i przez 16 godzin nie schodzi z pola walki. W myśl rzuconej komendy: »kryj się za drzewa« rozsypali się powstańcy po lesie a że grubych drzew było mniej, więc kryło się za niemi po dwóch lub trzech. Towarzysz obok stojący pada martwy, nasz powstaniec przechodzi całą skalę uczuć od pewnej trwogi, trwającej mgnienie aż do zupełnej przytomności i zaciekłości we walce. Oddział po chwilowym odwrocie nad granicą austryacką zwycięża i zyskuje pochwałę gen. jeziorańskiego, który składając podziękę kompanii zaznaczył, że w ciągu dnia zwyciężono 22 roty piechoty i zabrano cztery armaty. Opuściwszy obóz, ostrzeliwani długo przez Moskali kierują się wzdłuż granicy austryackiej, prażeni ogniem na folwarku Huta Skrzyszowska. Ścigani i rozdzieleni zakopują broń i rozłączają się, Mężyński z kilku towarzyszami szuka wśród różnych przygód za nowo formującym się oddziałem, który powstaje w lasach Lubartowskich, gdzie też zaciąga się do kawaleryi. Mały oddział, złożony z 250 ludzi i 36 kawalerzystów, stacza bitwę z trzema rotami nieprzyjacielskiemi pod Chruśliną, zyskuje zwycięski plac boju, lecz cofać się później musi wobec nadciągającej odsieczy moskiewskiej. Pod Korytnicą atakuje oddział ów maszerujących szosą Moskali, 22. czerwca zyskuje zwycięską bitwę pod Kałuszynem, gdzie śmierć- żniwiarka czyni w oddziale znaczne szczerby. Po potyczce tej zostaje Mężyński mianowany podoficerem. Pod wsią Różą dalsze następują straty, kilkudziesięciu rannych, stracone furgony. Pod Krycińskim nowy formuje się oddział, w którym Mężyński w randze sierżanta przydzielony zostaje pod komendę rotmistrza Szumskiego do drugiego plutonu ułanów. W dniu 29. czerwca bierze udział w bitwie pod Parczewem, następnie pod Włodawą, 3. lipca pod Wyrykami, w tydzień później pod Domaczewem, 11. lipca pod Sajówką, 26. lipca pod Kaniowolą. Po odebraniu rozkazu od generała Kruka spieszy oddział pod Żyżyn, gdzie na szosie, prowadzącej z Warszawy do Lublina powstańcy zaatakowali kolumnę moskiewską, konwojującą dyliżanse pocztowe z pieniądzmi. Zwycięstwo ostało się naszym. Moskale ponieśli znaczne straty. Po tym ataku oddziały rozeszły się a Mężyński ruszył dalej pod Krysińskim. Następowały dalsze potyczki, nierozstrzygnięta pod Chruślinem, w dniu 18. sierpnia pod Sosnowicami i nad Rudką, poczem formuje się nowy oddział w Fajsławicach, z kilku innych wypartych, jakby w pułapkę wprowadzony. W przejściu szosą do większych lasów wpada oddział w zasadzkę moskiewską, o której kroczący na przedzie Mężyński strzałem oddział zawiadamia. Wywiązała się bitwa z nieszczęśliwym dla naszych wynikiem, padło zwyż 600 powstańców, tyluż było rannych, 633 dostało się do niewoli, wśród nich i Mężyński. Tak się zaczęły dla niego ciężkie chwile moskiewskiej niewoli i sybirskiej katorgi, na którą został zmieniony poprzednio przez sąd wojskowy wydany nań wyrok śmierci. W dniu 20. września przyprowadzono pojmanych do cytadeli warszawskiej, Mężyński otrzymuje na sądzie wojennym wyrok śmierci, zmieniony na ośmioletnią katorgę, wyrusza pod eskortą pociągiem do Warszawy, przez Petersburg do Moskwy a przez Niżny Nowogród po niebezpiecznej przeprawie przez Wołgę kibitkami i sańmi do Tobolska, w którym stanął w dniu 18. grudnia. Dalsza droga wiodła etapami, powstańcy pieszo dążyli naprzód, Mężyński pozostaje kilka miesięcy w szpitalu więziennym w Tarze, gdzie przebywa tyfus. Z nową partyą porządkiem etapnym dociera do Tomska, dalej podwodą do Krasnojarska i Irkucka w dniu 22. września 1864 r., w końcu dopiero w dniu 9. stycznia 1865. r. do miejsca swego przeznaczenia w kopalni srebra w Kutamarze. Okuty w kajdany dostaje się Mężyński w dwa miesiące później do Aleksandrowska, gdzie wychodzi do robót w kopalni. W kamerze więziennej prowadzi monotonne życie, zarabia na nie pracą ręczną, robi fajki, cygarniczki, pudełka z drzewa i papieru, guziki i spinki z rogu. Zamachowi na cara w Petersburgu zawdzięcza zmniejszenie katorgi o jedną czwartą i rozkucie z kajdan, te bowiem ulgi skazańcom po owym zamachu zostały przyznane. Pobyt kilkumiesięczny w szpitalu, wypadek z roztopioną cyną, która w chwili przelewania do naczynia z powodu jego wilgoci parą omal nie spowodowała utraty oka, przejście z katorgi na posielenie to ważniejsze momenty z pobytu w niej naszego skazańca. W dniu 9. kwietnia 1868. roku opuszcza Mężyński Aleksandrowsk i osiada na posieleniu w okolicy Irkucka w Kułakowej u traktu angarskiego, gdzie przebył trzy miesiące, następnie przesiedla się do Bałuszkiny, gdzie uzyskuje amnestyę i w dniu 11. października 1868. r. opuszcza miejsce swego posielenia i częścią podwodą, częścią etapnym porządkiem przez Tomsk wśród ciężkiej mitręgi dąży do Kazania i Niżnego Nowogrodu i da lej koleją żelazną przez Moskwę i Petersburg, Wilno do Warszawy, dokąd przybył Mężyński w dniu 19. kwietnia 1869 r. wreszcie w kilkanaście dni później stanął w Krakowie a 28 kwietnia tegoż roku w Czerniowcach, skąd wyszedł do powstania. Osiada w Tarnopolu, gdzie w życiu społecznem jako prezes »Gwiazdy« żywy bierze udział.
Antoni Michałowski
ppor. (1837) Otwock Dr Antoni Michałowski (1837-1930) mieszkał z żoną Marią i dziećmi w Żelechowie od maja 1870 r. do sierpnia 1915 r. Podjął tutaj wolną praktykę, a z czasem obowiązki lekarza miejskiego. Był pionierem profilaktyki i oświaty sanitarnej. Leczył, pomagał, oświecał. Rozwijał szeroką działalność społeczną. Z jego inicjatywy powstało w Żelechowie szereg instytucji użyteczności publicznej, m.in. Towarzystwo Straży Ogniowej Ochotniczej, Towarzystwo Miłośników Sceny i Muzyki, Towarzystwo Pożyczkowo-Oszczędnościowe, Koło Polskiej Macierzy Szkolnej, Biblioteka Publiczna, Spółdzielnia Spożywców, Komitet Obywatelski, szpital dla rannych żołnierzy. Dr Antoni Michałowski miał dziesięcioro dzieci: Antoniego, Marię, Janinę, Tytusa, Jadwigę, Bohdanka (pochowanego w Żelechowie), Zofię, Halinę, Bohdana i Józefa. Grób rodziny Michałowskich znajduje się na Starych Powązkach w Warszawie (kwatera 170, rząd 1, miejsce 5,6): Ciekawe są losy Antoniego Michałowskiego, który urodził się w 1837 r. na Żmudzi, ukończył w Moskwie studia medyczne, później przystąpił do powstania styczniowego, za co został w 1863 r. aresztowany i zesłany w głąb Rosji. Dwa lata później skorzystał z amnestii, która jednak nie pozwalała mu powrócić w rodzinne strony. Zezwolono mu jedynie na osiedlenie się w Królestwie. W 1869 r. ożenił się z Marią Żymirską - wnuczką generała Franciszka Żymirskiego, uczestnika powstania listopadowego, poległego pod Olszynką Grochowską. W 1870 r. wraz z rodziną zamieszkał w Żelechowie. Podjął tutaj wolną praktykę, a z czasem obowiązki lekarza miejskiego. Stworzył w mieście pierwszy ośrodek zdrowia. Był pionierem profilaktyki i oświaty sanitarnej. Leczył, pomagał, oświecał. Dr Michałowski spędził w Żelechowie blisko pół wieku, pozostawiając po sobie wiele trwałych śladów. Był duszą większości inicjatyw i prawdziwym wodzem społecznym. Z jego inicjatywy powstała w Żelechowie bogata gama instytucji użyteczności publicznej, m.in. Towarzystwo Straży Ogniowej Ochotniczej, Towarzystwo Miłośników Sceny i Muzyki, Towarzystwo Pożyczkowo-Oszczędnościowe, Koło Polskiej Macierzy Szkolnej, Biblioteka Publiczna, Spółdzielnia Spożywców, Komitet Obywatelski, szpital dla rannych żołnierzy. Skan z opracowania autorstwa Jerzego Maliszewskiego pt. "Sybiracy zesłani i internowani za udział w powstaniu styczniowym", wydanego przez Ministerstwo Spraw Wojskowych w 1930 r.: Wspomnienie pośmiertne doktora Antoniego Michałowskiego, wielkiego społecznika żelechowskiego, zamieszczone na łamach "Kurjera Warszawskiego" w numerze 74 z dnia 16 marca 1930 r. Dr Antoni Michałowski (1837-1930) mieszkał z żoną Marią i dziećmi w Żelechowie od maja 1870 r. do sierpnia 1915 r. Później przeprowadził się do Otwocka. W Żelechowie podjął wolną praktykę, a z czasem obowiązki lekarza miejskiego. Był pionierem profilaktyki i oświaty sanitarnej. Leczył, pomagał, oświecał. Rozwijał szeroką działalność społeczną. Z jego inicjatywy powstało w Żelechowie szereg instytucji użyteczności publicznej, m.in. Towarzystwo Straży Ogniowej Ochotniczej, Towarzystwo Miłośników Sceny i Muzyki, Towarzystwo Pożyczkowo-Oszczędnościowe, Koło Polskiej Macierzy Szkolnej, Biblioteka Publiczna, Spółdzielnia Spożywców, Komitet Obywatelski, szpital dla rannych żołnierzy.
Ludwik Michalski
Ludwik Michalski (właśc. Matyjasek) urodził się w 1836 roku w zaborze austriackim w Krakowie. W wieku 27 lat wziął udział w powstaniu styczniowym; podczas walk awansował na stanowisko majora. Walczył pod różnymi pseudonimami: Piorun, Błyskawica, Diabeł. Po klęsce powstania, przedostał się przez Niemcy do Zurychu. Niewiele wiadomo o szczegółach jego ucieczki. W kronice rodzinnej utrwaliła się plotka, że uchodził za granicę … w przebraniu kobiecym. W Zurychu przebywało w tym czasie wielu uczestników powstania styczniowego. Tam Michalski dzięki pomocy J. Siemieńskiego oraz komitetu wspomagającego powstańców, dostał się na studia inżynierskie na Politechnice Federalnej w Zurychu (ETH). W tym czasie współzałożył stowarzyszenie polskich studentów i zarządzał polską biblioteką. Po uzyskaniu dyplomu inżyniera otrzymał od zuryskiej gminy Stallikon prawa obywatelskie. „Po czterech latach studiów, Michalski, który miał w Zurychu wielu przyjaciół, zapragnął wykonywać swój zawód inżyniera w Europie, gdy nieoczekiwanie złożono mu niezwykłą propozycję. Pan Breker, członek rodziny, którą Michalski bardzo lubił, zaproponował mu wyjazd wraz z nim na Sumatrę, do Sułtanatu Deli, gdzie Europejczycy założyli kolonię przeznaczoną do celów przemysłowych. (…) W październiku 1868 roku Michalski wraz z żoną Anną Breker i z przyjaciółmi, wyruszył na wschód do Indonezji.” „Kiedy Michalski przybył do Deli miał dyplom inżyniera i nic więcej. Kiedy siedem lat później opuścił Sumatrę był bardzo bogatym człowiekiem. Jak to możliwe? W kronice rodzinnej czytamy: Michalski, jako były major otrzymał od sułtana Deli zlecenie zorganizowania tamtejszej gwardii na wzór europejski. (…) Najbliższa rzeczywistości jest zapewne usta tradycja rodziny Bruggiser-Michalski, która głosi, że Michalski został zatrudniony przez rząd holenderski jako inżynier dróg i kolei oraz doradca wojskowy. Sułtan Deli polubił Polaka z pewnością za jego doskonałą służbę. W nagrodę podarował mu duże obszary ziemi, które idealnie nadawały się do uprawy tytoniu.” Otrzymawszy następnie kapitał od europejskich inwestorów, Michalski założył w pobliżu miejscowości Medan plantację tytoniu, którą nazwał Polonia. Nazwa ta przetrwała do dziś. Na części terenu plantacji istnieje lotnisko o nazwie Polonia International Airport. Co ciekawe, w centrum samego Medanu, mieści się również nowoczesna dzielnica o nazwie Central Business District Polonia. Znajdują się tam liczne apartamentowce, biura, centrum konferencyjne, uniwersytet i obiekty sportowe. Dość szybko, kapitał zainwestowany przez Michalskiego zaczął przynosić zyski. Niestety, w tym samym czasie spotkała go osobista tragedia; klimat indonezyjski okazał się zabójczy dla jego żony i po pięciu miesiącach pobytu na Sumatrze, Anna Breker umarła. Na jej życzenie Michalski przyrzekł, że poślubi jej przyjaciółkę Annę Hottinger z Zurychu—co nastąpiło dwa lata później w Penang na półwyspie Malacca. Troje z czworga dzieci Michalskiego urodziło się na Sumatrze. W ciągu siedmiu lat prowadzenia uprawy tytoniu, Michalski dorobił się ogromnego majątku. Problemy zdrowotne skłoniły go jednak do poszukiwania zdrowszego klimatu i w 1875 roku, mając 39 lat, zdecydował się na powrót do Szwajcarii. W 1879 kupił od Amerykanina P. Lockwood zamek Hilfikon w kantonie Aargau za cenę 70 tys. franków i zlecił jego naprawę. Wkrótce potem zamek stał się punktem spotkań polskiej emigracji. Z wielkim poświęceniem Michalski angażował się do pracy na rzecz sprawy polskiej w Europie. Stał się współzałożycielem i kierownikiem Ligi Polskiej. Przeznaczał duże donacje dla Muzeum Polskiego w Rapperswilu. Finansował „Wolne Słowo Polskie” wydawane w Genf i redagowane przez Z. Miłkowskiego. Ludwik Michalski zmarł na gruźlicę w wieku 52 lat. W testamencie zostawił 225 tys. franków na liczne cele społeczne m.in.: 30 tys. franków na Polski Fundusz Narodowy, 30 tys. na rzecz polskiej partii narodowej, 10 tys. dla biednych w Hilfikon, 10 tys. dla rady miejskiej Stallikon …
Strona z 26 < Poprzednia Następna >